

| Veles72 | 15. Styczeń |
| Mocia007 | 15. Styczeń |
| adik84tychy | 15. Styczeń |
| damian | 15. Styczeń |
| opolanka32 | 15. Styczeń |
NieOddycham | 00:21:29 |
JamesTon | 00:48:43 |
Landexpzglosy | 01:40:33 |
PS | 09:39:32 |
Anetastp | 10:07:56 |

Witajcie, Cytat
A może jeszcze prawda nie do końca dotarła...? W każdym razie nie tłum za bardzo swoich emocji bo dostaniesz "wewnętrznego krwotoku"Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Siegamy do etapu dzecka, przeciez dziecka nikt nie bedzie karal ?Cytat
Cytat
darmowa grupa wsparcia.
Cytat
A tak samemu biedny misio musi o siebie zadbać - ugotować, wyprać, ogarnąć dokumenty, wszystkiego przypilnować, sam posprzątać, zrobić zakupy.Cytat
Cytat

Co do terapii to może się uda.Może. Jak trafi na dobrego terapeutę( bo to jak każdy fachowiec. Są artyści w swoim rzemiośle,przeciętni i partacze.Czy mąż zda sobie sprawę że chodzi po cienkim lodzie i przyłoży się do terapii,czy uzna że położy uszy po sobie i za rok znowu pociągnie wilka do lasu,bo tam są fajne,chętne laski dla podtatusiałego powiatowego Don Juana,Nie barchanowa żonka ,która już nie bardzo ma czym zaskoczyć samca Alfa. Piszesz że on Cię nie szanuje i wyśmiewa i że nie jest w najmniejszym stopniu lojalny. Zapewne uważa z Ty jesteś i będziesz zawsze bo rodzina,dzieci i Cię na nic innego nie stać.Że co by nie zrobił ,to Ty będziesz siedzieć cicho.No cóż.Z facetami trzeba kawę na ławę ,niczego nie zostawiaj domysłom.Nie domyśli się.Ostro w oczy czego oczekujesz,.najpierw spisz swoje pretensje i wywal mu to w twarz.Inaczej tracicie czas.
Powinnaś także mentalnie przygotować się na wariant separacja/rozstanie. Na wypadek gdyby jednak do męża nie dotarło czego i dlaczego oczekujesz. Czy masz dowody jego zdrady? Nie wiedzę,ale dowody ,dla sądu? Zrzuty z telefonu,nagraną rozmowę z mężem w której się przyznaje do wszystkiego.Tak na wszelki wypadek.Spotkaj się z prawnikiem aby poznać swoją sytuację materialną i prawną na wypadek ewentualnego rozwodu. Zastanów się czy chcesz na tym etapie wtajemniczać swoją i jego rodzinę i w jakim zakresie.
Jasno komunikuj mężowi czego się domagasz,kontroluj realizację .
A to że mu się to nie spodoba to jego problem.
Możesz także zmienić swój tryb życia .Zostawiać dzieci pod nadzorem męża i spotykać się z koleżankami i znajomymi.Niech mąż poczuje że Twoje życie to nie tylko mąż i dzieci ale i inni ludzie. Że nie jest centrum wszechświata.
Nie namawiam do rozwodu, ale przestaw swoje myślenie i dopuść do siebie że to nie jest wykluczone,że może się stać.Oswój się z tą myślą. No i metoda 34 kroków.Przynajmniej niektóre punkty.
Masz ją wypisaną na tej stronie.Przeczytaj,przemyśl.
Nie ograniczaj mu kontaktów z dziećmi.Z tego co napisałaś jest dobrym tatą.Niech tak zostanie.
I nie chodzi tylko o szukanie seksu poza domem.Chodzi o to by traktował Cię jako równoprawną partnerkę do rozmowy,wymiany poglądów ,rozwiązywania problemów rodziny.O szacunek.
Cytat
psychoterapia grzesznika nie zmieni...
Poszedł na terapię bo się przestraszył że może coś stracić kiedy sprawa się wydała.
To za słaba motywacja i działa do czasu aż się przyzwyczai.
Naprawić związek można tylko w jeden sposób - poprzez sakrament pokuty i pojednania. Wiec terapia żeby pomogła musiałby was do tego doprowadzić...
Cytat
Tutaj ostrożnie bo to są niebezpieczne formaty łatwe do zmanipulowania.
Wystarczy że ktoś pozwoli sobie by przyczepiono mu taka stygmatyzującą etykietkę i już siedzi w pułapce bez wyjścia całkiem bezbronny.
Bo właściwie kiedy spróbujemy zdefiniować rzetelnie te pojęcia to nie zostaje nam nic...
Cytat
Dopuszczam do siebie taką myśl. Dowody mam w postaci paru screenów z portali i...jego maile w których do wszystkiego się przyznaje.. Przez lata wypracowaliśmy sobie taki system, że jak ciężko nam było o czymś rozmawiać albo po prostu przez dzieci nie było na to czasu to pisaliśmy do siebie maile. Teraz też wylałam w mailach trochę swoich żali a on odpowiedział. Teraz widzę ile kłamstw było w poprzednich mailach... Ale dowody mam.
Może rozstanie byłoby jednak jakąś "szansą" dla mnie. Uwolnienie się że związku z kimś nie do końca odpowiednim, z kim nie czułam się najlepszą wersją siebie...
Zawsze byłam osobą wierzącą. On nie do końca. Dla Niego/przez Niego nie praktykowałam swojej wiary w taki sposób jak wcześniej. W wyidealizowanej wizji naszej przyszłości on teraz idzie na terapię, odkrywa siebie, uczy się okazywać emocje, rozmawiać, budzi się z letargu, odkrywa nowe pasje, przestaje mnie poniżać, docenia, zaczyna się modlić, chodzimy razem do kościoła, odnawiamy przysiegę małżeńską, razem możemy przenosić góry. ???? Idylla co?
Cytat
Nie idylla! W sensie że niemożliwa do zrealizowania iluzja.
To jedyna realna droga żeby wasz związek miał szansę przetrwania.
Ale droga bardzo wÄ…ska i wyboista.
Żeby w ogóle na nią. wkroczyć oboje musicie stanąć w prawdzie. No i teraz konia z rzędem temu terapeucie co wytłumaczy narcyzowi co to jest prawda.
Wiem, że teraz też one patrzą na niezdrową sytuację i chłoną... Ale może gdyby On przeszedł tą terapię to mogłyby mieć jeszcze normalną rodzinę...
Wydaje mi się, że jestem silną i dobrze zorganizowaną osobą. Mam szerokie grono znajomych i paru przyjaciół. Mam dużą rodzinę, która na pewno stanie za mną murem.
On nie wniósł do naszego związku praktycznie żadnych znajomych. Paru poznałam ale były to jedno/dwurazowe spotkania. Na przestrzeni lat zyskał paru kolegów (głównie tacy, którzy go za coś mogą podziwiać - innych odrzuca). Miał parę koleżanek ze studiów z którymi utrzymywał kontakt online ale nie chciał ich nigdy do nas zaprosić.
Boje się, że gdybym teraz kazała mu się wyprowadzić to on się załamie, wróci do starych sposobów ukojenia bólu i nie skończy tej terapii. A chciałabym żeby ją skończył chociażby dla dzieci
Cytat
Nie załamie się. Od początku musiał wiedzieć że mu grozi że go odseparujesz od siebie kiedy sprawa się wyda. Wiec miał dużo czasu żeby się przygotować na skutki swojego drugiego życia. Ciekaw jestem jakie są te stare sposoby kojenia bólu?
Cytat
Uważaj na myślenie magiczne i życzeniowe. Po co on właściwie chodzi na tę terapię? Jakie ma cele poza zyskaniem na czasie w celu rozmydlenia i wyciszenia tej wpadki?
Cytat
Ni obraź się Julia ale... Przyganiał kocioł garnkowi
Cytat
Dzieci nie łącz nigdy ze słowem "najgorzej". Gdyby ich nie było wcale nie byłoby lepiej. Dzieci To wasze szczęście i motywacja do jeszcze solidniejszej pracy.
Dzieci to dar od Boga.
Ale nie licz na nowe lepsze związki po rozstaniu. Dzieci Cię przed tym błędem uratują.
Cytat
Hm. No nie wiem. Sądzę, że myślał raczej, że wszystko mu zawsze wybaczę... Z natury bardzo lubię ludzi i potrafiłam ich zawsze usprawiedliwić (na szczęście w pewnym wieku nauczyłam się też stawiac granicę albo rezygnować z niektórych znajomości).
Cytat
Twierdzi, że bardzo żałuje i już od dłuższego czasu czuł, że musi z tym skończyć, że tak dalej nie da rady. Ale zgodnie z 34 zasadami...nie wiem czy mogę mu wierzyć.
Cytat
Dzieci to dar od Boga.
Oczywiście, że tak!! Najgorzej w takim sensie, że ciężko podjąć decyzję...Tylko dzięki nim jakoś teraz się trzymam, zmuszam się by coś zjeść, by się uśmiechać.
Nie namawiam do zadnej opcji na razie, tylko podaje ku pamieci i do rozwazenia, bo kazdy jest inny i godzi sie na co innego. Niemniej zawsze jest jakas granica, w ktorej przestaniesz widziec siebie jako czlowieka : najpierw szczesliwego czlowieka, potem godnego czlowieka, potem tylko czlowieka z minimalnym oczekiwaniem na przezycie - jak z gotowaniem zaby i stopniowym zwiekszaniem temperatury - nie trac z oczu czastek siebie, bo mozesz stracic siebie cala.
Z poczatku moglo mi sie wydawac, ze Twoj pan (celowo nie pisze maz, co zaraz zrozumiesz) wychowal sobie niezla sluzebnice. Taka ktorej juz nie musi prawic czulych slowek, nie musi zdobywac co dnia na nowo usmiechem i dobrym slowem, ale ktora postrzega jako swoja wlasnosc i zdobycz, a co gorsza obiekt nie pozadania, tylko prez pryzmat matki swoich dzieci (zwraca sie tak do Ciebie: "matka"
Slowo ode mnie jest takie, zebys odnalazla w tym wszystkim siebie, ale taka prawdziwa Siebie. Jaka bylas kiedys, kiedy sie usmiechalas, kiedy bylas szczesliwa. Czy odpowiada Ci taki zwiaek ? Mi kiedys zona powiedziala, ze ona wolalaby nawet, zebym ja "lekko" oklamywal, niz przedstawil jakas dewastujaca prawde. Nigdy z tego "lekkiego" przywileju nie skorzystalem jednak i nie zdradzilem jej, zeby potem nie musiec sie nurzac w klamstwach, polprawdach, wykretach. Ona - coz, to inna bajka, zrobila to. Ale to jej odpowiadalo, taki styl zycia w jakby bance, tylko same przyjemne rzeczy. Dobrze sie zdiagnozuj, zeby nie musiec za chwile zmieniac zdania, bo szkoda w sumie zycia marnowac na budowanie na piasku
P.S. Bylbym zapomnial, z ta pornografia to przesada, chyba kady chlopak juz jako nastolatek mial z nia do czynienia. Nie chce robic tu ankiety, ale znajac zycie tak wlasnie jest. Jestem juz po 50tce, w moim przypadku to byly kasety VHS z filmami, ktore "polecali" koledzy oraz gazetki ktore w kioskach byly widoczne. Nie mowie, ze sie uzalenilem, ale to jest zelazna pozycja w rozwoju kazdego nastolatka i kazdy musial to widziec. Czy lubic ? Tez, ale bez opetania, wszystko zalezy od charakteru jak mi sie wydaje, bo inaczej wszyscy by czytali tylko swierszczyki i ogladali tylko pornole.
Cytat
No wiec się pomylił. Ktoś musi zapłacić za ten błąd. Znowu Ty?
Cytat
A jak się ten żal za grzechy konkretnie objawia w obiektywnej rzeczywistości? Zrobił już rachunek sumienia? Żal za grzechy tylko jeden z warunków sakramentu pokuty.
Rachunek sumienia.
Żal za grzechy.
Mocne postanowienie poprawy.
Spowiedź szczera.
Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu.
Cytat
Jaką decyzje tak trudno Ci podjąć? Jesteś pewna że on już jej nie podjął i wcale nie masz do podjęcia żadnej decyzji?
Może Twoja sprawczość to tylko złudzenie którym się samooszukujesz?
Cytat
WyglÄ…da mi trochÄ™ na ustawianie siÄ™ w roli ofiary
Oczywiście mąż musi mieć świadomość ,że kredyt na błędy się skończył.I nie chodzi tylko o "dziewczynki""pornografię" ale musi przewartościować cały swój lekceważący stosunek do Ciebie.Bo od tego sie wszystko zaczęło.Ty też musisz przemyśleć całe swoje dotychczasowe postępowanie wobec męża i tego co się działo w waszym domu.Musisz od poniedziałku przestawić funkcjonowanie rodziny. Mąż musi przyjąć na siebie trochę więcej obowiązków. I to Ty teraz decydujesz.Dobrze że masz materiał na ew. sprawę rozwodową. Tak jak proponowałam, postaraj się w tym tygodniu porozmawiać z adwokatem na temat ewentualnych Twoich opcji.. .Dzieciom powiedz jak najmniej.Aż mi się serce kroi jak pomyślę o Twoich maluszkach.Mieć taką rodzinę i być takim idiotą.No ale on właściwie nie funkcjonował nigdy w innej rzeczywistości. Był pewny że to będzie zawsze tak trwać.
Nie wierz w deklaracje,tylko w połowę tego co sama widzisz .No i kontroluj.Mąż robił latami co uważał ,teraz to Ty podejmujesz decyzje za oboje.On może tylko grzecznie prosić ,albo odejść,jak mu sie coś nie podoba.. Daj mu to odczuć,niech poczuje Twoją siłę , zdecydowanie ,niech okaże szacunek.
Cytat
Nie wiem czy w czymkolwiek się już ustawiam. Zważ, że ja wiem od 2 tygodni. Wszystko w środku się we mnie jeszcze trzęsie. Nie pokazuję Tego w żaden sposób mężowi.
Cytat
Dzięki
Jeszcze parę dni temu mieliśmy rozmowę w której spytałam go czy na pewno zawsze się zabezpieczał. Odpowiedział, że oczywiście i, może się mylę, ale na sekundę jego skruszony wyraz twarzy się zmienił i zobaczyłam satysfakcję w oczach. :| On chyba jeszcze tego nie żałuje...
Nie docenił dziad tego co miał. Może mnie tak na prawdę nie kochał. Ale dzieci? I one jego bardzo kochają. Zawsze biegną do niego, tulą się. Na pewno ,w razie rozstania ,nie będę ograniczać ich kontaktów.
Dobrze napisałaś o tym podziale obowiązków. Zdecydowanie za dużo na siebie brałam.