Landexpzglosy | 02:07:06 |
JamesTon | 02:49:36 |
P1501 | 03:47:04 |
Rognar | 06:38:26 |
#
poczciwy | 07:25:46 |

Będąc na wspólnym urlopie z dziećmi w górach coś mnie naszło i zajrzałam do telefonu meza.Cytat
Cytat
Cytat

Cytat

Cytat
Cytat
Cytat

Cytat
Cytat
Cytat

Cytat
Cytat
Cytat


Co zamierza teraz Twój mąż? Wg mnie on jest do leczenia, po tylu latach takich "rozmów" (i to wtedy kiedy wy się poznawaliście
Tłumaczenia, że to tylko pisanie nie mają znaczenia.
A niby co ma powiedzieć?
Ponadto to nie ma większego znaczenia czy był seks czy nie.
Oszukiwał Cie bezczelnie i z pełną świadomością przez całe małżeństwo.
On dziś ma więcej do stracenia niż Ty więc będzie obiecywał wszystko co tylko przyjdzie mu do głowy, żeby Cię zatrzymać.
Nie powinnaś wierzyć mu nawet w jedno słowo.
Skoro on tak żałuje to proszę bardzo ma szansę to udowodnić.
Bierze w sądzie winę na siebie. I tym pokaże swoje prawdziwe intencje.
Bez papierka też możecie żyć choć ja na Twoim miejscu biorąc pod uwagę jak długo i z premedytacją byłaś oszukiwana nie brałbym w ogóle tego pod uwagę.
Zważ, że miał jedno poważne ostrzeżenie na urlopie. Czy to go zatrzymało? Dopiero silne tąpnięcie w jego życiu może sprawić, że dojdzie do jakichś refleksji.
Człowiek dopiero musi coś stracić aby mógł to docenić.
Ile dzieci mają lat?
Masz rację dokładnie tak jak piszesz jakie mi to robi znaczenie obecnie - żadne.
Mąż ciągle namawia mnie na profesjonalne badanie wykrywaczem kłamstw, że on się podda i mi udowodni ze do seksu nie doszło z nikim podczas trwania naszej znajomości.
Ja analizując to wszystko doszłam do wniosku , że jest osobą chorą, że jest seksoholikiem , który świetnie się kamuflował. Był już nim zanim mnie w ogóle poznał.
Poczciwy świetne pytanie:
"Powinnaś zadać sobie podstawowe pytanie kim jesteś dla niego i kim od początku byłaś?"
Zadałam sobie to pytanie i wiesz , pierwsza myśl była , że inkubatorem do urodzenia dzieci
Jeżeli chodzi o nasze pożycie małżeńskie to na ironię losu to ja miałam większe potrzeby i zawsze ochotę na zbliżenie, na urozmaicenia wszelakie. A on mi czasami mówił, że ona ma mniejsze libido niż ja i nie potrzebuje tak często sexu jak ja
Nadal nie wiem co mam zrobić ze sobą, ale z czasem zaczynam wszystko w głowie układać, już umówiłam się z adwokatem na przyszły tydzień, aby sporządził mi pozew rozwodowy. czy go złożę w sądzie nie wiem jeszcze. Na pewno musi się wyprowadzić na jakiś czas, a może na zawsze jeżeli nie podejmie leczenia.
A nawet jak podejmie, to tak jak na alkoholika na jednego działa terapia, a trzech innych nie działa. Czy ja chcę żyć z taką osobą? Nie wiem, średnia perspektywa. Czy on by mi wybaczył i żył ze mną gdybym była seksoholiczką, żył po tym wszystkim co już wiem? Wątpię.
Dlaczego ja mam ponosić karę za to, że on jest uzależniony, jeszcze w takiej sferze.
Tak myślę logicznie, ale nie wiem czy będę mieć w sobie tyle sily by ostatecznie zakończyć to małżeństwo na zawsze.
"Ile dzieci mają lat?"
7 i 10 lat....
Cytat
To poniekąd manipulacja z jego strony.
Bo to, że seksu nie było jest bardzo prawdopodobne.
Tylko co to zmienia?
A on wzmacnia swój argument w ten sposób.
Zauważ, że nie proponuje poddać się badaniom i pytać o inne rzeczy typu ile ich było, jak długo to trwało itd.
On proponuje to czego jest pewien, co w jakimś stopniu jest w stanie wzmocnić jego linie obrony.
Tyle, że to tak naprawdę nie ma większego znaczenia.
Ten seks czy jego brak to tylko jeden z elementów, śmiem twierdzić, że najmniej istotny w chwili obecnej.
A łącząc kropki i biorąc pod uwagę to co napisałaś a czego nie chciałem wprost imputować:
Cytat
Wszystko łączy się w jedną całość.
Owszem, byłaś bezpieczną przystanią, która da dzieci, posprząta, wypierze i ugotuje.
Po Twojej postawie domniemam, że taka rola Ci nie odpowiada.
I bardzo słusznie!
Użyję zdania, które kiedyś usłyszałem od swojej teściowej a jakże wówczas mi się absurdalne wydawało. Dopiero po czasie to zrozumiałem:
"Byłeś dla niej za dobry..."
Do Twojej sytuacji też świetnie pasuje, tyle, że role odwrócone w porównaniu do mojej sytuacji.
Miał za dobrze, nigdy nie musiał Cię gonić, zawsze byłaś dostępna.
Nie odczuł nigdy na własnej skórze, że może Cię stracić.
Relatywnie małe dzieci jeszcze bardziej go utwierdzały w przekonaniu, że nie odejdziesz. Bo przecież jak osoba o tak dobrym sercu jak Ty pozbawi dzieci pełnej rodziny prawda?
Poza tym miał nadzieję, że po pierwszej wpadce naiwnie uwierzysz w jego słowa i nie będziesz węszyć.
Nawet nie zadał sobie trudu żeby dowiedzieć się co możesz czuć i, że zaufanie, które raz legło w gruzach ciężko odbudować a kontrola to jeden w pierwszych mechanizmów obronnych, które się uruchamiają u osoby oszukanej/zdradzonej.
Finał jego beztroskiego podejścia do życia obserwujemy dzisiaj.
Cytat
A może separacja z orzeczeniem jego winy?
Tę zawsze można cofnąć.
Aczkolwiek z własnego doświadczenia wiem, że to się nie sprawdza.
Albo rozwód albo próba ratowania.
Tyle, że aby mogło dojść do tego drugiego muszą być solidne podstawy ku temu. Czy są? W moim mniemaniu nie.
Jakie on podjął realne działania aby spróbować zawalczyć o Was prócz rzucania słów bez pokrycia?
No właśnie...
Dla dzieci rozwód nigdy nie jest dobry, ale jeszcze gorszym jest patrzenie na dwoje ludzi, którzy skaczą sobie do gardeł.
A warto pamiętać, że czym skorupka za młodu nasiąknie...
I to w tym przypadku ma cholerne przełożenie na nasze późniejsze życie w dorosłości.
Warto o tym aspekcie również pamiętać.
Do niczego nie namawiam, niczego nie sugeruję,nie śmiałbym.
Dzielę się tylko swoimi doświadczeniami o obserwacjami.
Decyzję i tak na końcu podejmiesz Ty/Wy.
Nikt za Ciebie życia nie przeżyje, a mamy je tylko jedno.
Trzymam kciuki za dobre dla siebie decyzje.
A każda będzie trudna jakiejkolwiek nie podejmiesz.
Pewnie masz rację, on teraz jest bardziej wstrzemięźliwy, chce mnie dowodem przekonać , bo wie że lubie konkrety. Ale poza tym funkcjonuje sobie po domu jakby nigdy nic, nie rozmawiamy teraz prawie wcale, ja też powiedziłam, że nie wierzę w ani jedno jego słowo jak chciał się tłumaczyć , kazałam mu przestać pierd.lić. Sądzę, że on się boi bardzo, zna mnie ja jestem człowiekiem z sercem na dłoni dla każdego, ale jeżeli ktoś dla kogo byłam dobra i uczciwa mnie zawiedzie potrafię być naprawdę nieobliczalna, do tego podejmuję konkretne kroki. I on wie, że ja je zrobię. Całe życie miałam i mam olbrzymie poczucie sprawiedliwości, jestem na tym punkcie przewrażliwiona, a tu taka niespodzianka mnie spotkała...
Na początku naszej znajomości powiedziałam mu , ze jestem w stanie wiele wybaczyć zrozumieć , zaakceptować, jednej rzeczy tylko nigdy nie zaakceptuje - innych kobiet w naszym życiu.
Przed pierwszym odkryciem romansu (na urlopie) miałam 6 miesiecy wczesniej bardzo realistyczne sny, że on mnie zdradza, po przebudzeniu mialam ochote go zabć, ale to tylko sen, a on powiedział, że "takiego wiernego jak ja to nigdzie nie znajdziesz". Dobre co?
On twierdzi, że od czasu odkrycia tych dwóch pierwszych kobiet zmienił się całkiem i z nikim nie pisał, nic złego nie robił , te rozmowy na seksportalu ostatnie były z 2016 roku, więc niby tak, ale jestem pewna że na innym tez mial konto, tylko wykasował zanim się do niego dobrałam.
[/code]Miał za dobrze, nigdy nie musiał Cię gonić, zawsze byłaś dostępna.
Dzięki, nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje, ale to chyba takie podtrzymywanie umarłego na siłę, co?
Tutaj trafiłeś w punkt! Gdy przy pierwszym wykrytym romansie zgłosiłam się pierwszy raz do teściów o pomoc to oni od razu staneli w jego obronie " nic nie było" powtarzali, a ja dramatyzuje.
Poźniej zobaczyłam, że tesciowa napisala do męża o mnie " jak można być taką matką!" Chodziło o to że podniosłam głos we wściekłosci przy dzieciach. Nie było problemu , że on romansuje, to ja jestem złą matką bo poniosły mnie emocje, gdy to wykryłam.
I teraz chyba tez mam takie chore poczucie, że to ja rozwalę tą rodzinę, poczucie winy, mimo że to nie ja zawiniłam.
On przeciez chciał nas ratować, wzorowy tatuś, a to ja zła matka zrobiłam cięcie brzytwą. Ehhhh.
Dziękuję za Wasze wypowiedzi, dzięki nim szczerze przynajmniej dzisiaj czuję jakiś większy spokój w duszy. Nie wiem jak będzie jutro. Ale dziś jest lepiej.
Drodzy zdradzeni, czytając moją historie możecie się "pocieszyć", że może być dużo gorzej niż jedna kochanka/kochanek Waszego małżonka.
#poczciwy Twoja była żona to frajerka, ze nie doceniła tak mądrego faceta u swojego boku i jeszcze poszła na bok. Serio.
Dzięki za wszystko.