Anetastp | ![]() |
heniek | 02:26:00 |
Julianaempat... | 04:25:46 |
soighlah | 06:01:27 |
Edek_2 | 06:30:51 |

Nie będę orginalna. Widzę, że jest nas wiele, wielu, którzy musieli zmierzyć się z tym bólem lub nadal walczą, bólem zdrady przez osoby przez nas kochane, najbliższe.
Nie pasuje mi ten narcyzm do niego; narcyz nie opiekuje się nawet swoimi dziećmi tak jak to opisałaś; on nie ma skrupułów krzywdzić nawet ich;
Czy on ma diagnozę oficjalną? Czy tylko stwierdzenie Twojej psycholog na podstawie Twojej relacji?
Wybaczenie to bardzo długi i skomplikowany proces; często zakończony niepowodzeniem czego musisz mieć również świadomość; zastanów się w międzyczasie czym spowodowana jest ta zmiana Twojego męża? Miłością do Ciebie? A może raczej tym, że dziś nie jest w stanie sobie poradzić sam i za bardzo wyjścia nie ma? Nie, żebym chciał Cię odwieść od Twojej postawy, ale po prostu odpowiedz sobie szczerze na te pytania aby być uczciwą sama z sobą bo tylko wtedy to wybaczenie będzie możliwe;
Podsyłam link do artykułu, który wyjaśnia jakim procesem jest wybaczenie:
http://zdradzeni.info/forum/viewthrea...ad_id=2680
Cytat
Doti w mojej sytuacji poczciwy bardzo pomógł więc polecam uważnie się wczytać w to co wypisuje, bo potrafi to otworzyć głowę, natomiast moim zdaniem jeśli uważasz że mąż to osobowość narcystyczna to ciężko mi zrozumieć dlaczego go wzięłaś pod opiekę... chociaż może nie ciężko, rozumiem że ta perspektywa że jednak może będzie dobrze jest bardzo kusząca ale jak zapewne wiesz narcyz to człowiek który nie kocha Ciebie i w sumie szkoda poświęcać życie na to żeby budować je z taką osobą. Podejrzewam że fajniej byłoby przeczytać słowa wsparcia które pomogłyby przekonać Cię do dania szansy i odbudowania tego co stracone ale mówiąc brutalnie, jeśli on rzeczywiście jest narcyzem to po prostu Cię teraz wykorzystuje żeby stanąć na nogi.
Cytat
Zgadza się, potrafi dobrze grać, zwłaszcza jego postać ukryta lub nawet wrażliwa;
Nie ma jednak możliwości aby grać 24h na dobę; oni w zasadzie gdy już zdobędą zwierzynę to wówczas maskę zakładają tylko na zewnątrz dla otoczenia; dlatego ten opis kochającego i dbającego nie hu hu nie pasuje do narcystycznego zaburzenia osobowości; zaburzeń osobowości naprawdę jest cały ogrom, wiele z nich występuje jako combo; najgorsze są te z wiązki B czyli narcyzm borderline, ale po drodze jest jeszcze wiele innych; mam wrażenie, że dziś nadużywane jest słowo narcyz;
Tak, wiem podobno narcyz się nie zmienia ... myślę, że dwa lata by nie grał. Liczyłam się z tym, że może się nie udać, że będzie jak dawniej i do tego ja nie dam rady z tym co zrobił, inni też mnie przestrzegali, ale oczywiście sama musiałam podjąć decyzję co dalej.
Jestem ostrożna, wyostrzona na czerwone flagi.
Nie miał diagnozy, badań w tym kierunku, ponieważ tylko ja chodziłam do psychologa on odmawiał. Dopiero po powrocie, żeby się dowiedzieć co poszło nie tak, chodziliśmy na terapię małżeńską. Tam psycholog w rozmowie z nim, wyciągnął wnioski, że wyniósł wiele zachowań złych z domu, nie miał wzorców, z czasem, jak mu się udawało do czegoś dochodzić samemu, lub wspólnie zamiast to doceniać i pielęgnować to karmił swoje ego, uwielbiał pochwały, krytyki nie przyjmował i nie liczył się że zdaniem innych.
Co do obiadków, to on gotuje i podstawia mi pod nos, bo siedzi w domu, ma pracę zdalną, jeśli chodzi o chorobę, ma szczęście, że jestem po fizjoterapii i go trochę rehabilitowałam w domu, potem załatwiałam na szpitalu różnych specjalistów i rehabilitację. Dzięki temu wyszedł z tego ciężkiego udaru tylko z zaburzeniami pamięci, zawrotami głowy, czy innymi drobnymi konsekwencjami, ale jest samodzielny i funkcjonuje normalnie.
Nie wybielam go w żadnym wypadku, nakreslam, jak było, jak jest, może to jeszcze wam i mi pomoże.....
Twój pierwszy wpis odebrałam tak ,że ocalilas męża a siebie pograzylas.
On z tego wyszedł (romansu bez konsekwencji) a ty dźwigasz ogromny ból,żal.
Udar to poważna sprawa, gdyby wydarzył się po rozwodzie,marny jego żywot.
Ty chyba trochę miałaś presję społeczną, żeby go nie zostawiać w takim stanie.
Przeorał Cię psychicznie.
Sprawny jest seksualnie? Jak tak czy tak samo jak przed udarem?
Natomiast co do pożycia łóżkowego, jakoś szczególnie nie był nigdy bogiem seksu, ale było nam dobrze, ja też miałam i mam kompleksy, choć teraz trochę zaczynam mieć je w dupie. Dlatego szokiem była dla mnie tą zdrada nie dość, że z osobą zupełnie nie w jego typie, brzydką ( to nie tylko moje zdanie i myślę, że go trochę to sponiewieralo, że się naśmiewali z jego kochanki i nie dowierzali na co mnie wymienił), to też że był tam ogień, coś nowego, eksperymentowali, a z info wiem, że jakoś tak chyba grzecznie.... więc k.....tym bardziej nie dociera do mnie, jak, dlaczego, co go tam ciągnęło. Teraz raz jest gorzej raz lepiej, wcześniej praktycznie za każdym zbliżeniem miałam panikę, płacz, bo ciągle przed oczami oni, gdzie ją dotykał, jaka pozycja itp, więc nieraz do niczego nie dochodziło, z czasem rzadziej była blokada już moja głowa i ciało skupia się na tym co tu i teraz, ale jak dopada mnie depresja to obwiniam go ze mnie nie zadowolił, a przecież mu ja nie wystarczylam, potrzebował kochanki, że potrafił jechać 5 godzin na chwilę bzykania, to ma mnie teraz doprowadzać za każdym razem do utraty tchu a tu lipa..... więc tak to wygląda....
Z mojej strony szacunek, że powiedziałaś jej mężowi. Jemu prawda się należała. Jestem za tym , żeby powiedzieć.
Przechodzisz katusze, seks, wakacje z nim to żadna przyjemność z życia. Długo to trwa.
Żałujesz podjętej decyzji?
Cytat
hehe
wiesz że masz tyle samo czasu co on?
a tak na marginesie to u kobiety to raczej jest psychiczne niż fizyczne.
dojdź do ładu ze sobą, będzie lepiej.
Jej mąż konkretnie się z nią rozprawił.
Kto lepiej sobie radzi Ty czy jej mąż? Ty zostałaś,on się rozwiódł.
Cytat
nie, jak kobieta nie ma kompleksów, jest pewna siebie to zupełnie jest inaczej, wszystko kryje się w główce, znałem takie co i po 6 orgazmów w trakcie stosunku miały, a inne wcale... niektóre jeden ale ogromny...
To wszystko jest w głowie... Oczywiście nie mówimy tutaj o jakiś elementach anatomii, ale wszystko kryje się w głowie.
Jak uporządkujesz sobie głowę, przestaniesz skupiać się na wszystkim innym i dasz się ponieść (stracisz kontrolę) to będzie zupełnie inaczej.
Tyle z moich obserwacji.
Cytat
czytałaś że miał udar?
Po czymś takim, może być zupełnie inną osobą. Może to spowodowało, że inaczej się zachowuje, nie sam fakt poprawy tylko kwestia tego, że mózg inaczej już pracuje.
Może dostałaś drugą szansę na nowego męża.
Obserwuj, słuchaj, zadbaj o siebie.
Dotidoti40 Jeżeli będziesz chciała dać mu dużo czasu ,to może się przekonasz.Bo udawać w nieskończoność się nie da.
Możesz też w każdym momencie powiedzieć dość.I zamienić kijek na...księcia z bajki?Idzie sezon,całuj żaby
Mrdear- będę pracować nad sobą, choć teraz to podwójnie cięższa praca, dzięki za rady
Zono Potifara- myślę, że w dużej mierze udar przyczynił się do zmiany osobowości, nie dałby rady tyle być grzeczny a odkąd się zeszliśmy ani raz mnie nie okłamał, nic nie przykombinowal, nie pokłóciliśmy się, jedynie wymiana zdań, poglądów, przemyśleń, z pokorą słucha pomyj jakie wyrzucam na niego w gorszych dniach, choć staram się hamować i poprostu przeczekać te emocje. Łatwo mu poszło zakończenie tego romansu z dnia na dzień, oczywiście jako powód to walnął jej jakaś ścieme, ale bez zbędnych achów i ochów, żalów.
Myślę, że to on dostał przede wszystkim drugą szansę nie tylko na próbę naprawiania małżeństwa, ale siebie samego.
Julianaempatyczna- nie pamięta osób, dawnych sąsiadów czy kolegów z pracy, o czymś rozmawiamy za tydzień on mówi to samo z przekonaniem że mówi to pierwszy raz a ja mu odp, że już to omawialiśmy, jest dużo takich sytuacji, gdy pytałam o większe szczegóły ich spotkań to zdawkowo mówił zaznaczając żebym nie była zła czy zirytowana bo nie będzie mówić czegoś czego nie jest pewien lub nie pamięta.
Bardzo Wam dziękuję za dyskusję , jesteście chyba jedyni , którzy nie pisali, jaka jesteś dzielna, podziwiam cię, tyle przeszłaś, niech będzie ci wdzięczny do końca życia podwójnie , ty wygrałaś, ty teraz rządzisz.
Niestety ci którzy zamierzają zdradzać tego nie przeczytają.Tu trafiają Ci którzy coś chcą zrozumieć, ale po fakcie.
Większość by chciała cofnąć czas.
No może oprócz jej zdrad
Cytat
A nie ten, gdzie na raz ,,zerżnęło" ją 7(siedmiu), 8-y w hotelu?
Jeśli chodzi o mój post, że nie dotrze do tych którzy mają zamiar zdradzić i jakie mogą być konsekwencje u żony/ męża kochanki, kochanka , to zdrad by nie było, ich chyba się nie planuje w większości przypadków. Co do tych co już zdradzili to też nie sądzę, że skłoni ich to do refleksji, żeby nie włazić z buciorami na trzeciego w małżeństwo i nie ważne jakie pierdolety opowiada ta osoba, jak bardzo " nieszczęśliwa" w małżeństwie, jakie nudne ma życie. Widzisz obroczke to wara i tyle.... zwłaszcza jeśli są dzieci, nawet nie macie pojęcia jak one to przeżywają, jakie skutki ma rozwód rodziców na nich na przyszłość , jak postrzegają rodzinę i wzorce i mogą przenieść na własne związki, popaść w używki, kłopoty, tracą szacunek do jednego czy drugiego rodzica, nie ufają, nie szanują. Jeszcze jak rodzice nie rozwodzą się kulturalnie tylko jedno drugiemu chce coś udowodnić, wykorzystują do tego dzieci.
Swoją drogą chciałabym się dowiedzieć właśnie od tych co zdradzili/ zdradzają, czy wy jakoś wyczuwanie potencjalną "ofiarę"?, jaką gadką zaczynacie, rozumiem drink na odwagę, ale potem są świadome spotkania, korespondencja. Kiedyś moja siostra, która jeździ często w delegację, spotkania firmowe i się napatrzy stwierdziła, że widzi pewien wspólny mianownik, on czy ona nie musi być atrakcyjny fizycznie, raczej przeciętni, ale bije od nich coś, w oczach widać te kurwiki , że dla tych osób nie ma problemu na wylądowanie w łóżku.
Będąc chwilę sama, zastanawiałam się czy nie spróbować gdzieś pójść, zagadać i wylądować w łóżku z obcą wsumie osobą. Ale coś mnie hamowało, nie mogłabym się tak upodlic jak mój mąż.
natomiast w kwestii dzieci: oczywiście, że rozwód dla dzieci nie jest nigdy dobry, ale czy trwanie w nieszczęśliwym "układzie" gdzie dwoje dorosłych ludzi na siebie patrzeć nie może, dawałoby szczęście i prawidłowe wzorce rodziny temu dziecku? Śmiem wątpić; dlatego z dwojga złego wybieram bramkę numer dwa;
Mnóstwo znam rodzin gdzie z pozoru wszystko wygląda dobrze, ale trzeba pamiętać, że rodzina dysfunkcyjna nie oznacza rodziny patologicznej; tym samym jest mnóstwo rodzin gdzie rodzice wykształceni, inteligentni, bogaci, wydawałoby się co może pójść nie tak... a jednak; wystarczy, że ktoś nie jest wystarczająco dojrzały emocjonalnie, wówczas tej dojrzałości nie jest w stanie przekazać dalej i takie dziecko później idzie w świat i w większości przypadków powiela schemat rodziny pochodzenia; bardzo ciężko jest przerwać ten mechanizm; potrzeba na pewnym etapie jakiegoś wstrząsu, który doprowadzi do samoświadomości i ciężkiej pracy nad sobą; w dzisiejszym hedonistycznym, wygodnym i zepsutym świecie ludzie nie są skłonni do jakiegokolwiek wysiłku, przecież łatwiej jest zwrócić uwagę komuś niż dostrzec deficyty u siebie;
Dlatego pytałam autorki tylko nie odpowiedziała. Kto lepiej wyszedł z tego ona czy mąż kochanki , on się rozwiódł. Doti pisała że mają kontakt.
Rozwód sieję spustoszenie, ale jakie jest teraz spustoszenie dla dzieci. Matka chora, na prochach. Rodzina trzyma dystans do męża autorki. Nikt go nie lubi.
Zdrada Cię boli ale on cię wykańczał brakiem szacunku przed , w trakcie i po .
Chciała to robiła, maz ciapa to pozwalał i użyczał żony.
Cytat
Myślę, że nie większe spustoszenie aniżeli sam fakt konfrontacji z informacją o zdradzie czy też właściwie rozpadzie relacji;
Rozwód jest tylko konsekwencją; a jest tak ciężko przechodzony ponieważ wynika z fałszywych przekonań i mechanizmów obronnych ego z tym związanych; tak nam od zawsze wmawiano; należy mieć męża/żonę, tylko wtedy będziesz szczęśliwy, tylko wtedy dzieci będą szczesliwe itd; kiedy rzeczywistość okazuje się brutalna i musimy zmierzyć się z iluzją i mrzonkami wbijanymi do głowy przez całe życie ciężko jest przejść obok tego obojętnie i bez emocji;
Cytat
łatwo oceniać ludzi nie znając ich historii...
Gdzieś czytałem że trauma zdrady jest podobna do traumy utraty kogoś bliskiego...
Jeszcze co do zony potifara to ciesze się że takie osoby udzielają się, bo nigdy nie poszedłem w tą stronę i ona mnie utwierdza o dobrej decyzji. Są jednak inne sposoby żeby nadmiar energii rozładować chociażby sport czy hobby.
Cytat
Myślę, że to uogólnienie, ale faktycznie pewnie więcej jest takich, które odpalają podświadomość i po prostu trafią na sprzyjające okoliczności;
Są pewnie też takie, które świadomie szukają; to najbardziej cyniczne i wyrachowane hieny;
Tak można kogoś poznać w realu.Ja ich też widziałam pierwszy i ostatni raz.
Tomek 040184 Nie generalizuj na podstawie jednego przypadku który znasz bo bzdury gadasz. Głębokość udarów jest różna ,ich następstwa takze.Wielu po udarze to warzywa do końca swoich dni.
Cytat
Książkowe rozegranie zapoznania i początku nowej znajomości; jeśli byli obydwoje wolni to gość zachował się najlepiej jak mógł w tej sytuacji; akcja - reakcja;
Fakt jednak jest taki, że dziś małżeństwo nie jest żadną przeszkodą dla obydwu płci;
Widzę na własnym przykładzie; gdybym nie miał swoich zasad to spokojnie i bez żadnych przeszkód mógłbym się spotykać z mężatkami; ba! w większości przypadków niespecjalnie trzeba się wysilać tak jak w przypadku wolnych kobiet; one po prostu są złaknione nie wiem nowości? bliskości? emocji? dlatego są bardzo łatwym celem; to jest straszne; dlatego uważam, że biologia w sprzyjających okolicznościach zawsze wygra z rozumem;
Jeśli chodzi o obrączkę, mąż się z nią nie rozstawał, zdjął ją dopiero gdy zaczął romans mi wciskając kit że jest za ciasna i musi ją powiększyć, to była kolejna czerwona flaga.
Tylko tyle.
Poczciwy ,,kiedyś czytałam że w USA każdego roku ok.3000 osób traci palce wyrwane w wyniku zaczepienia maszyny o obrączkę na palcu.Wyrwanie palca z dłoni np.przez tokarkę musi być przykre.
Sasza,wiele osób chodzi mentalnie gotowych ma przygodę,ale same nie chcą jej aktywnie szukać.Lecz gdy przygoda sama przyjdzie do nich, to w nią się aktywnie angażują .Taka forma uspokojenia sumienia,zakłamywanie rzeczywistości.
Dotidoti40 masz całkowitą rację ,po zdradzie,zwłaszcza tej wykrytej, zawsze ktoś jest poturbowany,często to tak jak w Twojej historii, wszyscy uczestnicy ,małżonkowie i najbardziej dzieci, choć w ich przypadku nigdy nie ma winy.
Zaś satysfakcja jest okropnie gorzka.
Obrączka nie jest symbolem sumienia;
Doti ja już po rozwodzie i też nie czuje się wygrany czy sytasyakcji. Bardziej wkroczenie w nowy etap życia - ten lepszy. Najpierw odbudowanie siebie, potem ewentualnie poznanie kogoś. Także życzę dużo wytrwałości chociaż twojego małżeństwa już nie ma. Czytałem relacje osób zdradzonych które wybaczyły. Niestety zawsze gdzieś to wróci. Sam bym nie mógł być z taką osobą. Bardzo daje komuś odczuć co zrobił. Więc nawet dla osoby zdradzonej lepiej rozstać się, bo nie mam tak jak mąż potifara który udawał że nie wie co się dzieje kiedy żony nie było wiele nocy w domu.
Dotidoti40 nie żałuj tego co zrobiłaś ,bo zrobiłaś to co uważałaś przy posiadanej wiedzy za najlepsze. Nie przejmuj się każdą opinią,zwłaszcza tutaj, gdzie są ludkowie z ciężkimi traumami ,nie radzący sobie sami ze sobą, a pouczający innych.Zmienne nastroje,skoki energii, to całkowicie naturalne w Twojej sytuacji,Powoli wrócisz do stanu jaki pamiętasz sprzed tego całego bagna.A wybaczać warto,pamiętać też, to mówi jakim jesteś człowiekiem , Rozliczasz się przed najsurowszym sędzią,przed swoim sumieniem,sama przed sobą .
Wyciągajcie tylko wnioski, a wasze małżeństwo może paradoksalnie być dalej lepsze niż było na początku i stabilne do końca Waszych dni.Ale bądźcie tolerancyjni, wyrozumiali,nie czepiajcie się drobnostek .No i wspierajcie się ,przychodźcie z problemami do siebie i rozmawiajcie.Zdrowia Wam obojgu.
No i zaraz ktoś mi przysra.Nic to. l
Pani potifara jestem taki zły że aż była mnie podrywa obecnie, ale niezbyt widzę potrzeby wracania. Od takich osób nie spodziewam się wiele. Także empatii w tobie brak. Ty należysz do osób które na terapie tylko i wyłącznie poszłoby dla papierka.
Cytat
dokładnie, zrobiłaś najlepiej jak potrafiłaś w danym momencie, niczego w życiu nie żałuj, żal nas nigdzie nie prowadzi. Każda decyzja jaką podejmujemy prowadzi nas do miejsca w naszej przyszłości.
Z perspektywy czasu, każda decyzja jest dobrą decyzją.
Cytat
heh, może nie przysra, ale czasem Ciebie nie rozumiem, czasem wypowiadasz się na prawdę bardzo rozsądnie, nawet powiedziałbym empatycznie, a czasem wręcz przeciwnie.
Twoje wypowiedzi są inetligentne, przemyślane a czasem jak dziecka. Tak jakby pisały to dwie różne osoby.