| TripleF | 12. Marzec |
| radeon | 12. Marzec |
| 1qazcu | 12. Marzec |
| ewcia200 | 12. Marzec |
| Ifka | 12. Marzec |
Jess | 00:08:53 |
Aga104 | 01:45:31 |
Landexpzglosy | 02:23:04 |
JamesTon | 02:25:44 |
NieOddycham | 03:37:53 |

Znamy się z żoną od czasu studiów, na studiach już razem zamieszkaliśmy, później ślub (już 10 lat po ślubie), pierwsze dziecko (lat 10), drugie dziecko (lat 9).
Odwaliło babie i tyle; pytanie teraz o konsekwencje dla niej, ale również dla Ciebie i Was; głównie mam na myśli emocjonalne; bo koszty są ogromne niezależnie czy zostaniecie ze sobą czy nie;
Kluczowym jest jej postawa; czy jest autentyczna? Czy dostrzegasz realną skruchę? Czy ma jakiś plan i pomysł jak mogłaby to naprawić, zadośćuczynić? Czy sama inicjuje rozmowy? Czy podejmuje jakieś działania na rzecz odbudowy zaufania?Czy jest szczera? To są kluczowe pytanie, które musisz sobie zadać na temat jej; a teraz Ty sam sobie musisz zadać pytanie jak to sobie wyobrażasz dalej? Co musiałoby się wydarzyć abyś z nią został? I odwrotnie w jakim przypadku sobie tego nie wyobrażasz? Pytań wiele, odpowiedzi brak; to typowe;
Ile minęło odkąd się dowiedziałeś?
Czy nie dostrzegasz fałszu jej oskarżeń?Ona czuła się niekochana ,w tym czasie ten straszny, nie kochający mąż tyrał na jej wymarzony dom
Jeśli chciała odskoczni od rodziny to niech zostawi dzieci i się wyprowadzi.
Autorze to jest klasyka,każda oszustka tak mówi.To jest tzw.gaslighting.Polecam sprawdzić sobie ten "termin".1,5 roku to kawał czasu,tutaj nie mamy tylko zdrady fizycznej ale zapewne też emocjonalną.Zdradziła bo tego chciała,to był jej wybór,żaden błąd.Jej głupie gadanie(tłumaczenie się) tylko pogarsza sprawę.
Ps
Teraz kilka pytań.
1.Czy gach ma żonę?Jeśli tak,to czy go wydałeś?
2.Jakie masz dowody na koniec ich romansu?Czy rozmawiałeś z gachem?
3.Czy zdajesz sobie sprawę ,że żona zostaję z Tobą głównie z powodu wygodnego życia?(wymarzony dom,może dzieci)Czy akceptujesz to ?
4.Jakie konsekwencje poniosła Twoja niewierna ?
5.Jaka była jej reakcja po odkryciu?Czy rozmawiała z gachem?Czy mówiła mu ,że wiesz?
6.Czy wysłałeś niewierna na badania na choroby przenoszone drogą płciową plus weneryczne?Nie masz gwarancji ,że się zabezpieczali.
7.Czy masz pewność,że romans trwał tylko 1.5 roku?Skoro zna go tyle czasu to kto wie ile lat z nim sypia.Na Twoi miejscu zagroziłbym testemna ojcostwo (dzieci) I sprawdziłbym jej reakcję.
8.Czy ten SMS był jednoznaczny ?Czy sama przyznała się do romansu ?
To na początek.
Cytat
Czy to był też Twój wymarzony dom, czy tylko żony?
Czy tyrałeś żeby spełnić marzenia żony czy też swoje?
To może być kluczowe dla zrozumienia jej motywacji.
Powodzenia!
Cytat
"
Teraz kilka pytań.
Trudno będzie Ci coś doradzić zanim nie odpowiesz na zadane pytania.Twój opis- choć przydługi i-zupełnie nie oddaje stopnia zażyłości między kochankami a informacje o niewiernej zonie i jej postawie po wykryciu zdrady są wręcz sprzeczne.
Z jednej strony żona przyznaje się do zdrady i rozumie ogrom krzywdy która Ci wyrządziła by ostatecznie winą obarczyć Ciebie.
Z opisu wynika ze to pewna siebie i wyjątkowo cwana kobieta która przez 1.5 roku wodzi męża za nos a następnie po wpadce z jednym esemesem wyśpiewała wszystko: co ,z kim ,ile razy i jak wysoko noga ! Czy ta wiadomość była aż tak jednoznaczna ?
Czy kobieta która chce się dowartościować i przeżyć coś nowego jest aż tak zdesperowana by jechać do kochanka aż 300 km.?To kilka godzin za kierownicą ( zakładam że jeździła samochodem) i kilka poważnych problemów z logistyką.
To mnie w tej historii najbardziej zastanawia.Jak ukryć notoryczne wyjazdy w zupełnie innym kierunku.To tak jakby moja żona przez 1.5 roku jeździła do Gdańska zamiast do Krakowa a ja bym tego nie zauważył. To łącznie 600 km auto trzeba zatankować po drodze, trzeba się zatrzymać by coś zjeść lub napić się kawy.Jakieś kwity z parkingów ,ewentualne fotki z radaru , paragony z zakupów , płatności kartą,oferty usług za wycieraczką..Zawsze zostają jakieś ślady.Albo ona jest oszustka doskonałą albo byłeś wyjątkowo ślepy.
Jeżeli akurat jeździła pociągami to pewne problemy znikają ale pojawiają się inne.Na dalsze trasy bilet z reguły rezerwuje się z wyprzedzeniem .Trzeba spławić męża który odwiózł rano na dworzec na konkretny pociąg i ukradkiem wsiąść do innego. Zawsze trzeba się liczyć z tym że stęskniony wyjedzie po zonę która wraca do domu konkretnym kursem.
Zgadzam się z Hagi10 - emocje zony po wykryciu romansu i stopień jej zażyłości z kochankiem powinny być dla Ciebie drogowskazem przy podejmowaniu decyzji.
Cytat
Znacie się z żoną od czasów studiów ale czy Ty poznałeś osobiście tego faceta?
Nie ma przyjaźni pomiędzy facetem a ładną kobietą. Na początku zawsze jest zainteresowanie seksualne facetem lub babką. I na pewno było tak w tym przypadku, pytanie czy oni się skonsumowali?
Jeżeli znasz jej przyjaciółki to postaraj się dowiedzieć od nich coś na temat historii żony na studiach.
Cytat
"Nigdy nie wierz kobiecie...." Jeżeli oni się znali od studiów i ona co jakiś czas do niego dzwoniła - przydałyby się bilingi - to znaczy że facet był w waszym małżeństwie przez cały czas.
Przyznała się do wszystkiego czy tylko do 1,5 roku? Jak dla mnie odnowiła znajomość jaką miała na studiach.
Cytat
Bla, bla, bla...Tamten pewnie zajęty, dwoje dzieci, wygodne życie to i kocha. Wiesz że gdybyś się nie dowiedział to nadal bzykałaby tamtego? I pewnie nadal kochałaby Ciebie. A to oznacza że potrafi bzykać się bez wyższych uczuć - dlaczego tamten a nie ktoś z bliższego otoczenia? Jak dla mnie już to robili wcześniej na studiach, może zanim Ciebie poznała a może przez pewien czas byliście obaj.
Cytat
Musisz być ze sobą szczery i odpowiedzieć sobie na pytanie - czy jesteś tak naprawdę wybaczyć i nie żyć tym co ona robiła. A to nie jeden raz po pijaku tylko zaplanowana zdrada.
Jeśli nie to odejdź bo to Ciebie, Was zeżre.
Cytat
Wydaje mi się, że tak
Cytat
Nie wiem, czy ona jest realna. Znaczy w końcu mnie okłamywała przez cały czas, więc jak mogę rozpoznać co jest prawdą, a co nie?
Cytat
Cytat
Nie, głównie ja zaczynam, bo mi to pomaga. Schodzi ze mnie.
Cytat
Nie widzę takich, ale też nie wiem czego oczekiwać.
Cytat
Wydaje mi się że tak. Ale jak pisałem, okłamywała mnie bez zmrużenia oka, więc czy to prawda?
Cytat
To są kluczowe pytanie, które musisz sobie zadać na temat jej; a teraz Ty sam sobie musisz zadać pytanie jak to sobie wyobrażasz dalej? Co musiałoby się wydarzyć abyś z nią został? I odwrotnie w jakim przypadku sobie tego nie wyobrażasz? Pytań wiele, odpowiedzi brak; to typowe;
Wiem, że nie wyobrażam sobie życia bez niej. Wiem również, że to głupie. Mam rodzinę z którą chce być, ale to wszystko mnie dobija.
Cytat
W marcu się dowiedziałem.
Cytat
Ma narzeczoną, nie, nie wydałem go. Nie chcę skrzywdzić dzieci, a jeżeli ludzie się dowiedzą, to one ucierpią. A tego nie chcę.
Co do "gacha". Żona i ja go znamy jeszcze ze studiów. Ogólnie (dziwnie to zabrzmi) ale zawsze był to porządny facet. Głupi mi się to piszę, ale dla opisania sytuacji trzeba być obiektywnym. Wiem, że byli razem na studiach kilka miesięcy. Wiem, że to jej bardzo dobry kolega/przyjaciel. Nieraz rozmawiali ze sobą telefonicznie, prywatnie i zawodowo (pokrewne prace wykonują). Nigdy z tym nie miałem problemu, bo się poprostu czegoś takiego nie spodziewałem. Żona mówi, że przedtem tylko rozmawiali jak koledzy, nigdy prędzej nic nie było, wg niej.
Cytat
Dowodów brak, tylko zapewnienia żony. Cały czas mnie zapewnia, że od marca z nimi nie rozmawiała. Sprawdziłem jej telefon, bilingi itp. Nic nie wskazuję na to że to kontynuuje.
Rozmawiać z nim rozmawiałem w dniu którym się dowiedziałem. Po kilku sekundach opisania mu co mu zrobię jak go spotkam, się rozłączył przerażony. Więcej z nim nie rozmawiałem.
Cytat
Nie do końca w to wierzę, albo nie chcę uwierzyć, że to jest tak prostę.
Cytat
W momentach jak jej mówię, że między nami koniec to widzę jak ją nerwy zjadają. Mówi, że ma do siebie ogromny żal, i że tego bardzo żałuję. Ale tak naprawdę nie jestem niczego pewien.
Cytat
Na początku, tylko mówiła że to same wiadomości. Po paru minutach, gdy jej powiedziałem, że ma mi powiedzieć całą prawdę, i jeżeli się dowiem z innego źródła że mnie okłamała przy tych wyznaniach, to z nami koniec. Wtedy (ten sam dzień gdy się dowiedziałem) powiedziała mi że zaczęło się od sms'ów i rozmów około 11.2021, następnie raz się spotkali koło naszego miasta i się całowali. Później, że dwa razy się z nim spotkała u niego w mieszkaniu. Sprawdziłem wg timelaps i pokrywały się te dwa wyjazdy z tym co mi powiedziała.
Cytat
Lekka przesda.
Cytat
7.Czy masz pewność,że romans trwał tylko 1.5 roku?Skoro zna go tyle czasu to kto wie ile lat z nim sypia.
Cytat
Nie, nie był jednoznaczny. Jedynie jakiś teksty, "Tęsknie, brak mi Ciebie itp." głównie z jego strony. Ale miałem do wglądu z 7 wiadomości, reszta była usuwana na bieżąco.
To na początek.
Nie chcę rozbijać rodziny, krzywdzić dzieci.
Koszt tego, że teraz jesteśmy razem jest dla mnie ogromny. I czuję, że mocno go ponoszę. W pewnym sensie pisanie na tym forum, ma być kolejnym sposobem radzenia sobie z tą sytuacją.
Nadzieja umiera ostatnia.
CO wiesz na pewno:
Miała ,,przyjaciela" jeszcze z studiów, z którym CAŁY CZAS Waszego małżeństwa UTRZYMYWAŁA KONTAKT. I tylko od niej wiesz, JAK ten ,,kontakt" rzeczywiście wyglądał. Nie wiesz natomiast, czy aby Ty nie byłeś ,,planem ,,B". Przyznała się do tego do czego została zmuszona SIĘ PRZYZNAĆ, mając pewność, ze nic więcej nie wiesz. Wiesz na pewno, że przez 1,5 roku miała na pewno skonsumowany romans z tym boczniakiem. A ile razy był konsumowany to wiesz tylko tyle ile chciała Ci powiedzieć. I tylko TO wiesz. Wiesz NA PEWNO, iż przez 1,5 roku nie tylko że okłamywała cię, ale też OKRADAŁA rodzinę (w tym dzieci), bo przecież on jej tych wyjazdów do niego nie finansował. To ona sam musiała to logistycznie sobie zorganizować i sfinansować. A to nie były ,,grosze". To Wasza rodzina finansowała jej puszczanie się. Zablokowała go, ale jego numer dalej ma? Bo zablokowanie nie jest tożsame z usunięciem numeru.
Wytłumaczyła, dlaczego rozkładanie nóg, wypinanie się, ,,ujeżdżanie" boczniaka, miało ją dowartościować? DLACZEGO to samo, ale wobec Ciebie jej nie dowartościowywało? Nie jesteś dla niej kimś kogo może cenić? Ma Cię za ,,sprzęt domowy" tylko? Sama dała Co argument do ,,ręki", bo skoro ,,dała" ,,boczniakowi" aby się ,,dowartościować", to pojawia się pytanie czy nie ,,dowartościowali" jej i inni; czy znowu nie pojawi się u niej potrzeba takiego właśnie ,,dowartościowania się".
Co powinna zrobić, aby Wasze małżeństwo przetrwało:
,,LATAĆ POWYŻEJ LAMPERII I CHODZIĆ NA RZĘSACH"
A dokładniej to:
-CAŁKOWITA TRANSPARENTNOŚĆ (telefon, portale społecznościowe, komputer, włączona dla Ciebie LOKALIZACJA na stałe); żadnego usuwania wiadomości; ... .
- BEZWZGLĘDNA lojalność, uczciwość w każdym przypadku do końca ewentualnych Waszych wspólnych dni. A nie tylko w ,,miesiącu miodowym" jaki Ci teraz będzie ,,serwować.
- szczere i dokładne, a jednocześnie samoistne wyznanie win,
- ŻAL za uczynione zło, wprost wyrażony wobec Ciebie, z GŁOŚNYM NAZWANIEM TEGO CO ZROBIŁA. I nie może to być ,,żal" że ,,się wydało", a ból duszy i znienawidzenie popełnionego czynu, razem z wyrażoną skruchą za ten czyn. Bo tylko wtedy, gdy SAMA nazwie głośno to co zrobiła, zrozumie to co zrobiła. To MUSI być ,,płacz duszy" nad popełnionym złem. Jego gdy jest szczery nie da się udawać.
- mocne postanowienie poprawy czyli, że zrobi wszystko, aby dany czyn się nie powtórzył. I to nie może być tylko ,,zablokowanie" numeru telefonu tego akurat ,,boczniaka". Bo to winno być także zerwaniem ze wszystkim, co ją do tego czynu popchnęło, np. nieodpowiednie towarzystwo. Ten wybór musi być jednak szczery; nie może być tylko pustą deklaracją wobec Ciebie; musi to cały czas okazywać.
- szczere zrozumienie potrzeby poniesienia konsekwencji za to co uczyniła, ,,odpokutowania" , I to ona sam MUSI chcieć odpokutować te swoje winy.
Pamiętaj!!!
Nie możesz wierzyć w nic co mówi i tylko w 30% tego co widzisz że robi. Z autopsji wiesz iż doskonale kłamie i umiejętnie ,,wciska" Ci ,,kit".
Piszesz:
Cytat
Dalej chcesz ,,bujać w obłokach", jak wtedy zanim z jej telefonu dowiedziałeś się ŻE MASZ ,,ROGI"?
-----------------------
Ogólnie nie za dużo piszesz o jej aktualnym postępowaniu wobec Ciebie, ale mam wrażenie, ŻE JEST DLA WAS SZANSA.
SZANSA w całości zależna od niej a nie od Ciebie.
Bo tylko od postawy zdrajcy/zdrajczyni zależy czy zdrada może być wybaczona.
W tym momencie,nic jeszcze nie wiesz.Może jesteś planem B,czy jesteś pewny ,że by się z Tobą nie rozstała gdyby narzeczona go zostawiła?Czy jesteś w stanie żyć bez tej wiedzy?Czytałem wiele takich historii i jedno się w nich powtarzało,każda osoba po czasie żałowała,że nie ujawniła romansu drugiemu zdradzonemu.
Musisz wiedzieć,że Twoja żona to perfekcyjna oszustka.Gdyby nie "wypadek przy pracy" mogłaby Cię robić w balona latami.Mówisz ,że było to 1.5 roku ,ale mogło to również trwać od samego początku.Pamietaj,stara miłość nie rdzewieje.
Obecnie Twoja żona walczy o przetrwanie i dokonuje kontroli szkóď.O jakiej miłości ona mówi?Ja takiej miłości nie znam gdzie ktoś przez 1.5 roku prowadzi podwójne życie.Bo to było podwójne życie,żaden szybki seks.
Moim zdaniem musisz odróżnić,żal w związku z ujawnieniem romansu a prawdziwymi wyrzutami sumienia.Z tego co piszesz to ja tam nie widzę wyrzutów sumienia, bardziej palenie się gruntu pod nogami.
I na koniec ,musisz zrozumieć ,że zostałeś "rogaczem" ponieważ Twoja żona wie ,że może "skakać" Ci po głównie a Ty i tak jej wybaczysz i przyjmniejsz z powrotem.Wzieła Cię za coś oczywistego.Gdzie jest Twoja Duma?Czy będziesz mógł żyć z taką wiedzą?Czy to dobre dla dzieci oglądać nieszczęśliwego i złamanego ojca?Więc pojednanie tak ,ale nie na kolanach i na takich zasadach.
Cytat
Lekka przesda.
Od kiedy choroby weneryczne to przesada?
Słyszałeś o HIV albo o HPV czy HSV?
1) odejść / rozstać się - w tym wypadku, ja nie będę szczęśliwy, dzieci, ona, w sumie nikt - nic mi to nie da, poza "pójściem" w pracę aby zapomnieć, próbą zapomnienia i tak naprawdę nie widzę tutaj żadnych pozytywów - ból zostanie, a nawet zmieni się jego rodzaj w związku z rozstaniem
2) zostać / próbować to naprawić (z obu stron) - postarać się stworzyć na nowo jeszcze raz nasze małżeństwo, jednak ze świadomości danej sytuacji. Droga ciężka, trudna do przerobienia, może bardzo naiwna, pełno niewiadomych (może dalej kłamie, może się powtórzy, a może jednak był to błąd, który ona teraz rozumie i chce naprawić, w końcu jesteśmy tylko ludźmi). Wymaga pracy obu stron, jednakże na danym etapie (w danym momencie) nie mam pojęcia jak się potoczy póki nie spróbuję.
Wybieram: postarać się na nowo stworzyć moje małżeństwo, bo w końcu to moje małżeństwo i moje życie. Świadom jestem, że dopiero po dłuższym czasie będę wiedział na czym tak naprawdę stoję, i że droga będzie trudna. Jak ktoś napisał „że teraz bardzo dużo zależy od niej jak będzie się zachowywać itp.”, ale jak nie dam jej szansy tego naprawić, to się nie dowiem.
Dla wielu pewnie jestem naiwny i śmiesznie podchodzę do tego, ale jak ktoś napisał powyżej „ to moje życie”.
Co do informowania jego kobiety – ch*j mnie ona obchodzi, on zresztą też, teraz się toczy walka o moje małżeństwo, a nie ich związek. Nic mi to nie da, żadnej satysfakcji, a jedynie będę przez to bardziej myślał o tym co zrobili, a to też mi nie na rękę. Nie zamiatam sprawy pod dywan, ale co innego na siłę rozpamiętywanie, a co innego wybaczenie (te tak nie działa).
Cytat
A czym według Ciebie jest wybaczenie? I jakie zależności powinny być spełnione aby do niego doszło?
Autorze.
Na samym początku Twojej historii napisałeś:
Cytat
Cytat
CO to jest jak nie ,,zamiatanie pod dywan" tego jej puszczenia się??? Nawet nie tłumaczy się ,,zakochaniem".
,,DO TANGA TRZEBA DWOJGA", a w przypadku Twojej (jeszcze ???) ,,żony" absolutnie tego nie widać. I nie na darmo ,,żona" napisałem w cudzysłowie. Bo na podstawie tych szczątkowych informacji jakie podajesz o jej zachowaniu, mam poważne wątpliwości czy ona kiedykolwiek była Twoją żoną, czy też Ty byłeś dla niej wyłącznie ,,opcją B"; ,,gałęzią której małpa się trzyma", bo jest jej pewna.
Cytat
Jesteś pewien, że to nie było z jej strony ,,krygowanie się", aby mogła powiedzieć, że Ty ją sam do tego zmuszałeś? Jesteś pewien, że to były ,,babskie pogaduchy"?
Cytat
I CO.?
Pokazała gdzie ma Twoje zaufanie i jak go ceni. Pokazała jaką ma do Ciebie empatię, szacunek, jak jest wobec Ciebie uczciwa. Pokazała kim jesteś dla niej - ,,pomietłem".
Tak przynajmniej wynika z tego co piszesz i o niej i jej obecnym zachowaniu.
Chłopie.
Przecież ona to robiła świadomie i z pełną premedytacją. I uzmysłów sobie, że ona wychodząc z domu aby jechać się ,,szkolić" już ,,była mokra", bo doskonale wiedział gdzie i PO CO jedzie.
Cytat
Błąd?? Przez co najmniej 1,5 roku??? Błąd, dla popełnienia którego jechała 300 km i okradała rodzinę aby to sfinansować
--------
Nic nie przesądzam, bo być może, że jest szansa dla Waszego małżeństwa na uratowanie go.
Ale to zależy TYLKO I WYŁĄCZNIE OD NIEJ, od jej zachowania, od tego jak ,,przerobi" to co wywinęła, a nie od Ciebie.
Cytat
Tylko, że Ty nic nie masz do wyboru, bo nie od Ciebie zależy to co ona uczyni, to czy zrozumie czym jest jej puszczenie się, czy rzetelnie i uczciwie zmierzy się z tym.
A może być, że ,,zamiecie pod dywan" (co już chyba robi), a Ty zostaniesz sam z swoją traumą jako ta ,,pewna gałąź dla małpy".
Rzeczywiście jak napisał JODIX dnia 06.09.2023 04:07 swego rodzaju cezurą dla oceny jej intencji było by, gdyby to ona w twojej obecności poinformowała tą narzeczoną boczniaka o tym co z nim robiła.
Fakt. To Twoje życie i postąpisz jak uznasz za stosowne. Ale nie do końca, bo może tak być, że tym co zrobisz (chcąc ,,ratować rodzinę"
Cytat
On mieszka 300 k od was, jakim cudem dzieci mają się dowiedzieć? Czy aby to nie Ty obawiasz się reakcji żony?
Cytat
Co znaczy byli razem? Że na kierunku czy parą?
Cytat
Jeżeli poznali się na studiach to nie mógł być przyjacielem. Do tego trzeba czasu - szkoda że nie sprawdziłeś tej przyjaźni gdy mogłeś to zrobić na studiach.
Chociaż teraz...można koło tego pogrzebać - jej koleżanki, koledzy - lub Twoi - ludzie wiele rzeczy widzą ale czasem trzeba ich wprost zapytać - czy ich coś na studiach łączyło.
Cytat
A Ty jej uwierzyłeś bo jest prawdomówna?
Skoro Twoja żona ładna a on nie gej to myślałeś że on nie jest zainteresowany jej ciałem? Ty facet?
Naprawdę nigdy się nie zainteresowałeś jak tam miedzy nimi jest ale nie ze słów dziewczyny/żony tylko sam?
Cytat
Aplikacja WhatsApp nie jest wykazywany w bilingach a można tam i pisać i rozmawiać.
Cytat
Nie do końca w to wierzę, albo nie chcę uwierzyć, że to jest tak prostę.
Ale jest proste i żona sama Ci to powiedziała prosto w oczy.
tam emocje, zajebisty seks - bo owoc zakazany zawsze lepiej smakuje - tu/Ty stabilizacja, ciepły/miły port, przyjaciele, znajomi to wszystko co na co dzień jest potrzebne do dobrego życia.
Cytat
Dlaczego ma żałować czegoś co ją jarało? Żałuje bo się wydało. Gdyby ona Tobie powiedziała to ok ale Ty dowiedziałeś się przypadkiem a ona...kłamała Ci prosto w oczy. To jest żal? Ile jeszcze ten romans by trwał - rok, 10 lat?
Zobacz co sam piszesz
Cytat
Dopiero groźba o odejściu zmusiła ją do tego.
I jeszcze jedno - piszesz że w tym samym dniu powiedziała - czy pomiędzy Twoją groźbą a jej wyznaniem miała czas żeby gdzieś zadzwonić? Bo jeśli tak to może do niego żeby ustalić wersję.
Skoro przyjechał raz to dlaczego przez 1,5 roku nie mógł przejeżdżać np. dwa razy w miesiącu i nie spotykać się w waszej miejscowości? 300 km autem to 2,5-3 godzinek jazdy - dla dobrego bzykana żaden wysiłek.
Sprzedawała Ci wersje romansu bo nie wiedziała co wiesz.
Cytat
Żadnej pewności nie mam, ale skoro powiedziała 1,5, mogła również powiedzieć 0,5 albo 2,5.
I tu masz rację. Żadnej pewności nie masz.
Według mnie padło 1,5 roku bo nie wie ile wiesz. A że mieli stały kontakt to nawet nie możesz ustalić kiedy się zwąchali na bzykanko.
I dlatego można uważać że bzykanko było już na studiach. Ja bym sprawdził na ile można.
Cytat
Spróbowałbym odzyskać wiadomości.
Cytat
I ona przez 1,5 roku o tym nie pomyślała...bo była pewna że nigdy się nie dowiesz? Bo była pewna bo nigdy nie podejrzewałeś?
Cytat
Ona już to zrobiła - każdą wiadomością, spotkaniem, bzykankiem, myślą o tamtym.
Waszego małżeństwa już nie ma ona je zabiła. Teraz możecie spróbować coś zbudować nowego ale czy to się uda?
Jest jeszcze jedna możliwa próba sprawdzenia jej słów napiszę na PW.
Cytat
Bo masz do czynienia głównie z praktykami a nie teoretykami; ludzi, którzy przez to przechodzili, dużo przeżyli, jeszcze więcej widzieli; każdy z nas wie jakie podstawy muszą być spełnione do tego aby udało się uratować małżeństwo i w przeciwieństwie do Ciebie jesteśmy w stanie realnie bez zaangażowania emocjonalnego na chłodno ocenić z boku Twoją sytuację; a niestety nie rokuje ona najlepiej; na razie jedyną Twoją podstawą do tego aby myśleć, że się uda jest...nadzieja; to trochę mało;
Trochę jesteś oderwany od rzeczywistości i zwyczajnie boisz się konfrontacji z brutalną prawdą o swojej żonie; dopiero jak po raz kolejny przeszorujesz doopą po asfalcie zrozumiesz o czym piszemy; dajesz szansę komuś kto tak naprawdę nawet niespecjalnie ma ochotę się troszkę natrudzić aby ją dostać; ot tak pro-forma; dzieci też nagradzasz za złe zachowanie?
Nikt nie karze Ci się rozwodzić, ale chłopie wyciągnij w końcu jaja ze słoika i zachowaj odrobinę godności, honoru i szacunku do siebie, jak przystało na faceta;
Mam nieodparte wrażenie, że to ona całe małżeństwo nosiła spodnie w tym układzie;
Jeśli ten typ sypiał z Twoją żoną na studiach to mówienie o przyjaźni jest śmieszne.
Jak dla mnie to byłeś robiony w konia dużo dłużej,może nawet od samego początku.Jeśli myślisz,że takie podwójne życie może być prowadzone tylko w filmach,to muszę Cię zmartwić
Dodam ,że gach wygrywał nie tylko z Tobą, ale również w waszymi dziećmi.Uświadom sobie jakie łączyły ich emocję skoro wolała spędzać czas z tym typem niż z własną rodziną...To musi być bardzo bolesne.
Tak jak ktoś wcześniej wspomniał,na 100 % kontaktowała się z typem po Twojej konfrontacji.Każdy by tak zrobił ,nawet żeby się pożegnać.Może żeby ustalić wspólną wersję .I wiele wiele innych.
Co Ci powiedział gach jak do niego zadzwoniłeś ?
Na koniec powiem Ci ,że albo Twoja żona poczuję realna konsekwencję albo czekają Cię dwa scenariusze , bardzo popularne na tym bądź innych forach.
1.Powtorka z rozrywki.
2.Pewnego ranka wstaniesz i sam powiesz żonie ,że to koniec.
Cytat
dlaczego tylko dwa , ludzka fantazja nie zna granic ;]
Przecież to że się rozstaniecie i na nowo ułożycie życie to też happy end, tak samo że zostaniecie razem i wam się uda.
Cytat
Wiem, że nie wyobrażam sobie życia bez niej. Wiem również, że to głupie. Mam rodzinę z którą chce być, ale to wszystko mnie dobija.
Sporo powie Ci jej postawa - czy jest z czym zaczynać.
Także musisz na to wszystko szerzej spojrzeć. Jak rozwód z winy niewiernej niby skruszonej żony to dużo traci. Także w szczerość jej słów bym nie wierzył
Zostając z nią ciągle będziesz żył z duszą na ramieniu. Wierz mi że historia lubi się powtarzać
Ale i inni.
Zdrada to jest wbicie noża w plecy, osobie która nam zaufała, która nam wierzyła. To jest zamordowanie jej dotychczasowej psychiki. I ona już w tej samej postaci nigdy się nie odrodzi, bowiem już na zawsze pozostanie ,,szrama" na tej psychice osoby zdradzonej, na sercu, na duszy. Na zawsze.
Identycznie powinno być z osobą zdradzającą, o ile rzeczywiście ma głęboki żal za to co zrobiła (wbiła nóż w plecy komuś, kto ją kochał, kto jej bezgranicznie ufał). Jeżeli jednak w tej jej psychice nie pojawi się taka ,,szrama" - zdradziłam/zawiodłam/,,wbiłam nóż w plecy"- która z nią pozostanie już na zawsze, to praktycznie nie ma szans na to aby można było zbudować związek ,,na nowo". Tego nie da się udawać, bo osoba zdradzona zawsze ,,wyłapie" to udawanie.
To jest to, co na tym forum nazywane jest ,,przerobieniem zdrady".
I to jest możliwe. Udało się to żonie Gunia11, udało się mojej żonie. I chociaż ,,oblały egzamin" z bycia żoną, to ,,powtórka" z niego (naprawienie zła które wyrządziły/ całkowita zmiana osobowości (właśnie ta ,,szrama" w ich psychice)) sprawiła, że mogliśmy zbudować OD NOWA ,,zdrowe", kochające się na nowo małżeństwa.
Tu nie ma co zasłaniać się dobrem dzieci, bowiem KTO zostanie wychowany w ,,quasi"-rodzinie, gdzie rodzice tych dzieci żyją ,,obok siebie", gdzie nie ma uczuć rodzinnych (bo już ich być nie może)?
Jeżeli tego wszystkiego co powyżej napisałem nie ma u zdrajcy/zdrajczyni; jeżeli pojawia się element ,,to twoja wina"; jeżeli jest postawa ,,no, to był błąd, ale już naprawiony"; ,,zbłądziłem/zbłądziłam, ale w zasadzie nic się wielkiego nie stał, bo czasem tak bywa", to ..... należy zapomnieć o możliwości zbudowania od nowa tego małżeństwa, BO NIE MA GO Z KIM ZBUDOWAĆ.
W całości popieram to co jest tu napisane: http://www.zdradzeni.info/profile.p...okup=13728
Link chyba niepoprawnie wklejony bo nie działa; poczciwy
Więc zmieniam. Bez linka, tylko nr komentarza w tej historii : #poczciwy dnia 06.09.2023 15:21
-------
Uzupełnienie komentarza:
Przeczytaj sobie Autorze dwa pierwsze komentarze do swojej historii, bo wygląda na to, że NIC z nich do Ciebie nie dotarło.
1) Ty nie zauważyłeś, że mleko_się_już_rozlało. Próbujesz uciekać w jakieś dziwne formy, które "naprawią", "skleją", czy "uratują" Twój związek (ten cytat o ratowaniu związku doskonale dowodzi tego, co właśnie piszę), a pośrednio Twoją bezpieczną przystań w życiu, w jakiej sobie ostatnio żyłeś. Błąd. Musisz się pogodzić najpierw sam ze sobą, co tu się wydarzyło, a na razie oszukujesz sam siebie - a co gorsza, nam tu próbujesz mydlić oczy, jakby nikt nie przeżył tego gó*na na własnej skórze, choć oczywiście rozumiem postawę obrony małżonki.. tylko że nie w tej akurat sytuacji (tak, sam też takie błędy popełniałem). Dojrzyj najpierw rozlane mleko i dopiero wtedy zmieni Ci się perspektywa, nie wcześniej. Musisz przejść przez wszystkie etapy bycia zdradzonym i to dopiero pozwoli Ci ocenić, czy ty w ogóle
* chcesz coś naprawiać (w sumie będąc złośliwym mógłbym powiedzieć, że jak już chcesz walczyć o związek, to przeproś żonę za to, że Cię zdradziła) i
* czy nadajesz się - w sensie czy jesteś takim typem człowieka, który umie przebaczyć i żyć z przebaczeniem, bo to żaden interes oszukać się po raz kolejny i za rok pluć sobie w brodę, jak to modelowo wypłukujesz sam sobie życie przez palce. Bo czy tego chcesz, czy nie - to musisz zauważyć, że życie płynie dalej bez Ciebie i doskonale daje sobie radę, natomiast cały ambaras jest w tym, żeby tam się gdzieś odnaleźć, a nie naginać rzeczywistość do wyobrażeń - bo to nie działa.
2) od marca do sierpnia to kawał czasu. W międzyczasie chodziłeś do lekarza, bo miałeś drgawki z nerwów, a ja tu widzę domorosłego majsterkowicza od złamanego serca, który się ratuje wykrętami montowanym na swoje własne potrzeby - po to, żeby generalnie nie kopnąć - kolokwialnie mówiąc - w kalendarz, z obawy przed poznaniem całej prawdy, dalszych szczegółów itd, co jest pięknym przykładem zamiatania sprawy pod dywan. Jeszcze raz: oszukać możesz innych, a samego siebie NIGDY, bo źle na tym wyjdziesz w ostatecznym rozrachunku. Przepraszam za uwagi "prosto z mostu", ale jestem zdania, że terapia szokowa bywa skuteczna, a Ty chyba właśnie takiej potrzebujesz. Więcej odwagi życzę i takiego zwykłego, ludzkiego wkur*ienia, które przekuj na działanie w dobrym kierunku. Może jesteś w depresji i może to akurat za późna rada na tym etapie (sam też brałem prochy przez rok, bo stwierdziła lekarka depresję), niemniej kombinować zawsze można z metodyką - pod warunkiem, że idziesz w dobrym kierunku.
Powiem coś niepoularnego ale od kiedy sam działam na boku to mi ciśnienie zeszło totalnie.
Najgorsze w zdradach żon, że facet trzyma kut***a na wodzy a ona korzysta - ergo facet rzeczywiście wychodzi na życiowego frajera i bankomat w jednym. A jak sam coś działasz to nie będziesz latał i jej pilnował bo masz inne rzeczy w głowie. A więc zło, złem zwycieżaj
Skoro już tu autor chyba nie wróci to was się spytam.Zwróciłem uwagę na pewne zdanie autora spytałem się jego co oznacza.
Cytat
Spytałem czy byli parą - cisza.
Czy będąc na studiach wiedząc że jakiś tam się kręci przy mojej dziewczynie czy też przy przyszłej dziewczynie sprawdzacie co tam w trawie piszczy czy też postawa autora - nie sprawdzam, wątpliwości do kosza,a pewnie takowe były.
Cytat
Niedojrzałość, idealizacja, chemia i ułuda bo przecież ona taka cudowna, nie jest zdolna do takich rzeczy, ona jest uczciwa, ona jest inna niż wszystkie; finalnie takie podejście prowadzi m.in. tutaj na portal; po co się konfrontować z czymś co może być trudne do przebrnięcia (rzeczywistością) i bolesne, lepiej udawać, że się nie dostrzega; szambo jednak zawsze wcześniej czy później wybije...