| michal8787 | 09. Czerwiec |
| radzio | 09. Czerwiec |
| kaska111 | 09. Czerwiec |
| Wilde650 | 09. Czerwiec |
| Quiet | 09. Czerwiec |
Aga104 | 00:11:46 |
#
poczciwy | 01:29:50 |
Quanta1670 | 01:30:46 |
Urzekajaca444 | 02:02:19 |
Jess | 03:15:55 |

Kiedy 5 lat temu zostałam zdradzona, notorycznie szukałam informacji na forach, czy zdradę można wybaczyć, jak z nią żyć a co najważniejsze....czy komuś się udało . Takich informacji było niewiele, przeważały głównie te mówiące o tym, że wybaczyć się nie da, że jest to niemożliwe i opisujące poszczególne historie złamanych serc i to mnie jeszcze bardziej dołowało.
Cytat
W zasadzie te dwa zdania zamykają temat; reszta to lanie wody; myślisz, że my nie mamy tej świadomości? Aczkolwiek dzięki za to świadectwo;
Cytat
Życzliwych tzn jakich? Tych, którzy patrzą z boku, znają ból i schematy, a którzy to dostrzegają coś czego zraniony człowiek w emocjach nie jest w stanie dostrzec?
Nie wydaje Ci się, że tym zdaniem wpisujesz się w tych życzliwych tylko w drugą stronę?
Fajnie, że Wam się udało - gratuluję bo nie jest to łatwe, ale piszesz o tym, że każda sytuacja jest inna jednocześnie generalizując; trochę to niespójne
Ok rozumiem ,są inne czynniki np.staż związku,gromadka dzieci,czy ewentualne problemy finansowe przy rozwodzie.Jeśli osoba zdradzona nie ma alternatywy to może próbować,ale moim zdaniem szkoda zdrowia.Z moich obserwacji człowiek szybciej dojdzie do siebie rozpoczynając nowe życie ,niż wałkując temat zdrady/romansu przez kolejne 20 lat.
A pamiętaj,że tego się nigdy nie zapomina.Znam osoby które,kilkadziesiąt lat po zdradzie mają "zle" dni .
Mimo wszystko gratulacje,że wam się udało
Oczywiście każdy przypadek jest inny. Każdy ma inny poziom bólu.
Cytat
To Twoj punkt widzenia ja moge powiedziec ,ze zostanie to pojscie na latwizne bo nic nie trzeba zmieniac ladnie tylko pozamiatac pod dywan. I kto ma racje ?
Cytat
Tez jestem wyznawca tego kosciola.
Wiesz dla mnie to trochę tak : pierwszy większy problem i adios, wczoraj kochałem dzisiaj już nie.
Jak pisałem każdy ma inny próg wytrzymałości.
Cytat
A zdradzajacy swa zdrada to okazal duzo milosci nie?
Przeczytajcie to co napisałem w historii Huncwota.http://www.zdradzeni.info/news.php?re...;c_start=0
Możesz nam oszczędzić swoich ,,zapędów" cuckoldowskich?
Cytat
Apostata
Możesz nam oszczędzić swoich ,,zapędów" cuckoldowskich?
Cytat
Cytat
Cytat
Z jakimi jeszcze problemami sobie jeszcze nie poradzisz w związku?
"Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje."
Cytat
Bardzo wygodnie i wybiórczo traktujesz swoją wiarę; Pismo Święte nagle zaczęło Cię interesować, że się na nie powołujesz?
Takie słowa pod Twoim palcem w konfrontacji z Twoim chociażby nickiem i postawą jaką jawnie na tym portalu prezentujesz potęgują tylko Twoją niewiarygodność; trąci obłudą, dwulicowością, nie sądzisz?
Cytat
Cytat
Sie usmialem , no Kali normalnie....
Ja życzę autorce powodzenia.
A propos, znam związki, których zycie i bez zdrady jest ciężkie...
W takim razie cytat oko za oko ząb za ząb też można tu użyć. W Biblii za zdrade się kamieniowalo, wiele jest wzmianek w Starym Testamencie. Więc takie cytaty są tu nie na miejscu. Będę bardziej ludzki, nie ukamieniuję tylko pozwolę odejść. Miłość po zdradzie ma być lepsza? Z tą samą osobą? Kto ci to nakład do głowy, psycholog? To sobie mówiłaś, ale nigdy lepsza nie będzie. Lepsza to może być następna ale nie doświadczyłaś tego więc nie wiesz, a ja wiem. Połóż się koło.meza.i pomysł.sobie że jakaś kobieta go pieściła może nawet lepiej niż ty mówiąc sobie jak się kochają i jak im.dobrze ze sobą i zadaj sobie w tej chwili pytanie, że dzięki temu doświadczeniu kochasz go mocniej i miłość twoja jest większa? To brzmi jak hasła z sekty lub brak szacunku do siebie. Ale twój wybór i go szanuje, ale tutaj nie znajdziesz aprobaty swoich zachowań
.
Panowie, strzelcie sobie po lufie i będzie git
A co do tematu wątku, to:
Czy da się żyć razem po zdradzie partnera? Oczywiście i wiele par jest tego dowodem.
Czy związek może wyglądać lepiej niż przed? Powinien - a właściwie powinien wyglądać lepiej niż przed jej wyjściem na jaw. Umówmy się, zdrada następuje kiedy w związku czegoś brakuje i jej wyjście na jaw otwiera obojgu partnerom oczy na te braki - i nie nie usprawiedliwia to aktu zdrady, bo jej nic nie usprawiedliwi, to po prostu jest jakiś tam ostateczny sygnał.
Czy jest to łatwe? A w życiu - przynajmniej na początku po decyzji o pozostaniu razem. Nigdy nie przechodziłem przez trudniejszy okres.
Ale czy warto? Według mnie: Warto jak cholera. Ale ilu ludzi tyle poglądów i stanów w jakie zdrada partnera ich popycha. Dlatego każdy decyduje za siebie. Oczywiście warto tylko wtedy kiedy zdradzający szczerze chce wszystko naprawić.
Widzisz oszuści są bardzo samolubni ,co stoi na przeszkodzie ,żeby powiedzieć "nie kocham,chce rozwód" itp.?Oni wolą grać na dwóch fortepianach.Trzymaja druga osobę w ùłudzie ,sami zrywając umowę.
Dlaczego nie pozwolą drugiej osobie rozpocząć nowego życia ?Dlaczego prowadzą podwójne życie tak długo?
Cytat
Panowie, strzelcie sobie po lufie i będzie git Uśmiech
Ja za wcześnie strzeliłem ;]
Igor1 dzięki za wpis - z I częścią się zgadzam (dziwne nie?)
Co do reszty przecież możemy czerpać to co mądre i dobre nie zawracając sobie głowy bajkami.
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
"zdrada następuje kiedy w związku czegoś brakuje" no ja się z tym nie zgadzam Uśmiech zdrady występują często w doskonałych związkach.
Zastanawiałaś się jakbyś postąpiła jakbyś się dowiedziała teraz że aktualnie Twój mąż flirtuje z innymi kobietami. Czy wg ciebie byłaby to zdrada? Czy idylli nie jest w stanie nic już zakłócić ? Uwierz mi jedno mężczyznę kusi , twojego też ale trzyma go to co może stracić i że ma kobietę która za nim pójdzie w dobrych i złych chwilach. Sam bym chciał żeby ktoś tak umiał się poświęcić dla mnie, ale ja dla kogoś mogę ale nie w temacie sprzedaży uczuć innej osobie. Sam sex , jednostkowy przypadek mogę wybaczyć, jeżeli wchodzą w to uczucia trudno już to znieść. Długotrwały romans już u mnie jest nie do zaakceptowania. Wykonałaś dużą pracę, tylko żeby druga strona to doceniła i żeby tego nie wykorzystała, bo nigdy nie wiemy co drugiej osobie taki w głowie. Mężczyzna raz zdradzający ma do tego ciągotki i musisz być tego świadoma. Praca musi polegać też z jego strony.
Cytat
Cytat
Po pierwsze nie ma związków doskonałych, a po drugie jeśli występuje zdrada, to z definicji związek nie może być doskonały (tak jak wspomniał Apostata - to się nie dodaje). I nie mówię tu o tym, że osoba zdradzona jest czemuś winna. Tylko, że coś nie gra w związku. A uciekanie się do zdrady jest trochę jak szukanie ukojenia w kieliszku - jest to głupie i nieskuteczne poszukiwanie czegoś czego brakuje danej osobie. Ale nie zmienia to faktu, że brakuje. Może brakować wolności, może dreszczyku emocji, a może ch*j wie czego (wiesz, że zdradzający sam nie wie czego potrzebuje). I tu taka osoba zamiast przemyśleć swoje potrzeby i może porozmawiać o nich z partnerem, robi coś debilnego. I czasem takie osoby powinny się rozstać, czasem powinny po prostu zakomunikować swoje potrzeby i wywalczyć ich spełnienie u partnera (a jak jest wyjątkowo oporny to się rozejść), ale nie zdradzać - to tak, żebyście wiedzieli, że to co piszę to nie usprawiedliwianie zdrad.
Cytat
Właśnie dlatego co napisałem wyżej. Bo są głupi i zamiast szukać rozwiązania problemu który mają ze związkiem, w którym żyją - próbują zaspokoić swoje żądze/potrzeby/zachcianki.
Igor1
Cytat
Pozostanie ze zdradzaczem nie jest równoznaczne z permanentnym bólem. Ja takiego na przykład nie odczuwam. Ale rozumiem Twój punkt widzenia i jeśli taki ból by mnie trawił, też bym nie wytrzymał.
Przy założeniu, że związek=całe życie, a to błędne założenie, ponieważ związek jest tylko jedną ze "składowych" życia.
Jeżeli niespełnione potrzeby, które prowadzą do zdrady, pochodzą z tej "pozostałej" części życia i są związane z np. niskim poczuciem własnej wartości, którą ta osoba uzależnia od oceny i akceptacji innych osób w swoim otoczeniu to CO WTEDY? Gdzie wtedy leży ta przyczyna? Czy współmałżonek jest temu winien?
Cytat
Nie zakładam, że związek=całe życie. Ale w związku (mam na myśli książkowe małżeństwo na całe życie) powinno się być partnerami/drużyną i tyczy się to każdego aspektu życia.
Hipotetyczna sytuacja: Mamy Jasia (mąż) i Małgosię (żona). Małgosia ma niskie poczucie własnej wartości, przez co kusi ją aby szukać kompensacji swoich braków. Jaś jako pracuś nic o tym nie wie, nie dostrzega problemu jaki ma jego żona. Tu jest błąd Jasia, bo Małgosia nie jest z kamienia i widać po niej, że coś jest nie tak, ale Jaś woli tego nie widzieć. W końcu Małgosia mogłaby porozmawiać z mężem, poszukać u niego wsparcia i pomocy, ale zamiast tego woli ulec pokusie i zaczyna flirtować z kolegą z pracy, co po czasie kończy się poważna zdradą z zaangażowaniem emocjonalnym. I to jest potężny błąd Małgosi, który może zniszczyć jej małżeństwo.
Czy w tej sytuacji Jaś jest winny zdrady swojej żony? Oczywiście, że nie. To był jej wybór i mogła uczciwie to rozegrać. Ale czy (zły) stan w jakim była Małgosia przed zdradą był jego winą? Nie - ale on jako mąż jest za niego też odpowiedzialny. Bo jeśli ona sama sobie nie radzi to partner powinien jej pomóc. Tak działa relacja partnerska. I zdrada Małgosi to sygnał dla Jasia - "Moja żona miała problem, ja tego nie zauważyłem" I jeśli zostanie z Małgosią powinien zwracać uwagę na jej stan bardziej niż wcześniej. A jeśli nie, to powinien tak robić w przypadku kolejnej partnerki. Tak uważam.
Cytat
Bzdura wierutna! Odpowiedzialny jesteś tylko za swój stan niczyj więcej! Jeśli sobie nie radzi to powinna to jasno zakomunikować!!! Wówczas może liczyć na wsparcie, ale broń boże nie na rozwiązanie jej problemów przez osoby trzecie, również męża;
a kobiety, zwłaszcza o niskim poczuciu wartości tak właśnie myślą i uważają; miś powinien się domyśleć i rozwiązać moje problemy; miś powinien zasypać moje braki i deficyty; Bzdury! Nikt nie jest w stanie tego zrobić poza nią samą; rola ofiary jest bardzo wygodna;
nawet nie być tego świadoma, więc o czym ma z nim rozmawiać?
Czyja to wtedy wina?
Cytat
Doskonale zrozumiałem i odpowiedziałem na Twoje pytanie.
Wina za zdradę jest tylko i wyłącznie po stronie zdradzającej osoby. I nie ważne co ją do tego pchnęło. Mało tego, nawet jak ktoś ma toksycznego (a nawet przemocowego) partnera - zdrada wciąż jest zła. Ale to nie znaczy, że zdrada nie może nas (zdradzonych) czegoś nauczyć o związku - o czym piszę od kilku wpisów, czego Ty nie zrozumiałeś czytając je. Nigdy nie powiedziałem, że zdrada jest winą zdradzonego, a wręcz zaznaczam konkretnie, że to nie o to chodzi.
A jak już wyciągnie się naukę ze zdrady partnera to też nie znaczy, że należy przy nim zostać. Ale jeśli się ktoś na to zdecyduje, to raczej powinien ten związek wyglądać lepiej niż przed zdradami - bo te nauki nie powinny iść w las.
Cytat
Tak jeszcze dorzucę. Czy jest w stanie czy nie nie jest istotne. Na takie "potrzeby" trzeba zareagować. A czy to będzie wsparcie partnera, próba zaspokojenia tych "potrzeb", czy rozstanie - bo nie da się ich zaspokoić, to już kwestia indywidualna.
I każdy podchodzi inaczej do związków. U mnie nie ma "poza związkiem". Związek (tak jak mówiłem, książkowy, małżeński) oznacza, że dzielimy całe życie. Wszystkie jego aspekty. I problemy np. w pracy mojej żony są też moimi i muszę ją w nich wspierać. A czemu? Choćby dlatego że rzutują na moje życie i zależy mi na tym, żeby ich nie było. To samo jeśli chodzi o traumy, złe nawyki i przekonania. To też jest mój problem, jeśli ma go moja żona. Dlatego powtórzę, dla mnie nie ma problemów ulokowanych poza związkiem. A Ty podchodź do tego jak uważasz.
Cytat
Cytat
No nie do konca tak jest bo sa ludzi typu DDD, DDA itd. czesto ci ludzi szukaja walidacji i atencji wlasnie u osob trzecich tych poza zwiazkiem wiec jak chcesz wypelnic te luke. Mozesz stawac na glowie ale to nic nie da ( i wierz mi ,ze znam to z praktyki moja ex zony byla wrecz uzalezniona od meskiej atencji miala szeroki meski friend zone, dzis wiem jak bylo to zle i czym sie skonczylo). Najgorsze jest to ,ze ludzie ci maja deficyty z dziecinistwa z ktorych nawet sami nie zdaja sobie sprawy wiec nawet nie zakomunikuja o nich partnerowi wiec nawet nie wiadomo z czym walczyc. A nawet jak juz zdefiniujemy ten problem to tak jak mowi Poczciwy nie partner jest od rozwiazania tego problemu.
Haslo typu byla zdrada to byly braki w zwiazku i musialo drugiej stronie czegos brakowac jest straszym uproszczeniem robionym przez psychlologow wynikajacym chyba z braku glebszej wiedz .
Ale jak zostałeś zdradzony przez DDD lub DDA to też możesz wynieść z tego nauczkę o związkach i to nawet bardzo jasną. A odpowiadając na to do czego nawiązujesz (że nie ma nic poza związkiem), to tylko potwierdza moją tezę. Jeśli miałeś żonę DDD/DDA to ten fakt nie był jej indywidualnym problemem, tylko też Twoim. I oczywistym wnioskiem z tego co Ci się przydarzyło jest fakt, że nie powinieneś wchodzić w tego typu relacje i domyślam się, że teraz masz to na uwadze próbując stworzyć nową.
Cytat
Czy na pewno? Nie mówię o brakach wynikających z działań partnera. Ale jakieś braki są zawsze. Osoba szczęśliwa, której nic nie brakuje, nie zdradza, nie pije, nie ćpa... A przynajmniej nie zaczyna tego robić. I nie mówię, że trzeba próbować ją "wyleczyć" z braków. Ale w związkach trzeba mieć je na uwadze - nawet po to, żeby przypadki beznadziejne zdusić w zarodku i nie angażować się w nie.
Będąc w okresie zdradzania przez ukochaną przechodzimy przez straszny koszmar, nie da się tego poukładać w miesiąc lub rok.
Według mnie wszyscy którzy dłuższy czas przeżywali zdradę mierzyli się z oddaleniem osoby z którą chcieli być, gonili ją, ale nie było na to szans, jest to bardzo trudne uczucie. Dlatego, kiedy osoba zdradzająca wykazuje oznaki chęci poprawy, to zdradzonemu zaczynają napływać pozytywne bodźce.
Czyli wtedy jest się w mniejszym bagnie, a wiadomo, że lepiej jest być w mniejszym bagnie, niż w większym. Nie jestem w stanie powiedzieć teraz czy warto zostać z osobą zdradzającą. Moze wcale to zostanie nie będzie czymś plusującym ponad zero w skali szczęścia, leczy czymś na mniejszym minusie niż okres kiedy było się zdradzamy -dlatego kleimy się do tego co lepsze niż doświadczyliśmy.
Na pewno zaktualizuje swoje wypowiedzi kiedy już dotrę tam gdzie chcę, lub wydaje mi się że chce.
Cytat
No stal sie tez moim ale jest on nie do naprawy przez partnera ( i nie on jest od tego ) a i zona nawet nie zdawala sobie i dalej nie zdaje sprawy ,ze ten problem ma.
Cytat
No teraz to Ty sie zapetliles bo teraz mowisz o brakach nie wynikajacych z dzialan partnera a czym ze one wlasnie sa jak nie tymi wspomnianymi przez nas brakami poza zwiazkiem, ktorych za cholere partner nie moze zaspokoic
Cytat
Właśnie o tym pisałem. Jest to brak nie związany z partnerem. Ale jest to jego właśnie problem i nauczka na przyszłość. W tym wypadku - uciekać od takich osób jak najdalej.
Cytat
Nie tylko z uwagi na powyższe posty, ale w ogóle nic nie usprawiedliwia nigdy zdrady; temat wałkowany kilkadziesiąt razy; szukanie przyczyn i doszukiwanie się w sobie winy aby usprawiedliwić ten czyn jest niczym innym jak ochroną siebie
przez własne ego; zdrada jak morderstwo jest zła; to, że np została dokonana w afekcie może być co najwyżej okolicznością łagodzącą, ale nigdy nie usprawiedliwi samego czynu;
Zdrada to tak jak w przypadku Brutusa ,cios w plecy i likwidacja zaufania i pokaz braku prawdziwego uczucia.
Co usprawiedliwia łamanie umów i przysieg?
Cytat
Wg mnie nic nie usprawiedliwia zdrady. Może ją racjonalizować, wywołać swego rodzaju zrozumienie dla obserwatora - np. jestem w stanie zrozumieć, że ktoś był odurzony (alkohol, narkotyki), albo zaburzony (wspomniane DDD, DDA) i puściły mu hamulce. Ale nie zmienia to faktu, że dokonał czynu obiektywnie złego i nie da się tego usprawiedliwić - zaakceptować dokonywanie takich czynów. Można najwyżej uwzględniając te okoliczności rozpatrywać taką osobę jako bardziej "ludzką" - słabą oraz podatną na pokusy i bodźce, co pcha ją do robienia złych rzeczy - zamiast jako potwora, krzywdzącego i brutalnie łamiącego umowę (jaką poniekąd jest małżeństwo).
Cytat
Przestań wreszcie usprawiedliwiać swoją ****, że DAŁA DUPY obcemu facetowi. Bo i tak wiesz tylko to co CHCIAŁA ci powiedzieć, aby ,,spaść na cztery łapy" (co jej się jak widać doskonale udało). A że cię okłamuje, to nawet sam napisałeś:
Cytat
[quote]]Z korespondencji wynika ..... że lubi z nim rozmawiać, .... że lubi z nim spędzać czas.
Cytat
A wszystko to było z kolegą z pracy.
Wybrałeś noszenie ,,poroża", a nie pozbycie się go - więc go noś, ale nie przekonuj innych, że to jedyny dobry wybór.
[b]ZDRADA (tak jak morderstwo, którym de facto jest) ZAWSZE POZOSTANIE ZŁEM.[/b]
A usprawiedliwianie kłamstwa, złodziejstwa, oszustwa, morderstwa, cudzołóstwa metodą ,,bo inni tak robią", to taka dziecinada, że szkoda słów.
Cytat
Wielu morderców to chorzy ludzie. Jednak mimo tego złapani, są wykluczani ze społeczeństwa, bo nie potrafią w nich funkcjonować. Tak samo osoby chore, nie potrafiące utrzymać wierności partnetowi ze względu na chorobę, nie potrafią funkcjonować w związku i powinne być z niego wykluczone, żeby nie robić krzywdy komuś lub sobie. A to czy ktoś będzie taką osobę potępiał, czyjej współczuł to indywidualna kwestia.
Cytat
Nie. Zdrada to zdrada. Czyn należy potępić bez względu na okoliczności "łagodzące". Ale można dzięki świadomości takich okoliczności zrozumieć - "Okej, w sumie jak bym był odpowiednio mocno napruty to może też bym coś takiego odwalił" - i zdrajca nabiera ludzkiej twarzy. Ale wciąż czyn jest zły i jeśli ktoś nie potrafi zachować hamulców, to nie powinien spożywać substancji odurzających (w ilościach odbierających świadomość). Ale to też oznacza, że łatwiej postawić się na miejscu takiej osoby i jej wybaczyć (a raczej odpuścić winy).
Cytat
Tylko tu się pojawia pytanie, czy umowa przestaje być wiążąca w momencie gdy jedna strona nie dotrzyma jej warunków? Jeśli tak, to złamanie jej po tym jak partner ją złamał nie jest jej złamaniem, bo tej umowy już nie ma. I pytanie, czy gdybym zdradził moją żonę po tym jak ona mnie zdradziła, ale ja o tym jeszcze nie wiedziałem, to mógłbym mieć czyste sumienie? I po tym jak by to wyszło na jaw, mógłbym powiedzieć "to się nie liczy, bo Ty pierwsza to zrobiłaś"?
Dążę do tego, że nie ma sensu prowadzić rozważań nad sprawami umownymi opartymi na etyce jednostki. Każdy w swoim związku ustala granice sobie i partnerowi i u każdego ta granica jest gdzieś indziej. Przykład: otwarte związki, gdzie ludzie parzą się na potęgę z ludźmi "z zewnątrz" i oboje mają z tym luz. Ja tego nie rozumiem i nie potrafię sobie nawet wyobrazić ale jeśli dwójka ludzi tak się dogadała to czemu mam ich potępiać?
Zdrada to zdrada - wiesz dla każdego może oznaczać co innego. Dla jednego coś jest już zdradą dla innego nie.
Czy ciągłe olewanie partner i brak sexu to nie zdrada? Czy jeśli kogoś przestajemy kochać to zdrada? Czy jeśli chcemy rozwodu bo z naszej strony się wypaliło to zdradzamy?Czy przemoc fizyczną, psychiczną, ekonomiczną można uznać za zdradę?
Cytat
Głośny niedawno przypadek radnego z pis znęcającego się nad żoną - on zapewne czuje się zdradzony, ja sobie myślę dobrze że dziada zostawiła.
Cytat
hmm. Taki przypadek zdrada, partner odchodzi. Dla zdradzonego zło, dla zdradzającego najlepsze co w życiu zrobiła, żyje sobie w nowym szczęśliwym związku do końca swoich dni i nie żałuje. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia? Zdradzony mógł być wspaniałym partnerem albo ostatnia mendą (film Sypiając z wrogiem).
Nie jestem za obrażaniem Twojej żony ,chodzi mi tylko o to ,że za bardzo się podpalasz.Musisz nabrać do tego dystansu i zrozumieć,że Twoja żona niczym nie różni się od innych "oszustek".Nie jest ani lepsza ani gorsza".
Pamiętaj,znam wiele kobiet które nie lubią być głaskane po głowie.Wydaje mi się,że Ty masz o niej (swojej żonie) lepsze zdanie niż ona sama o sobie
Bardziej traktuj to pragmatycznie.Zostaję z żoną ponieważ :
1.Nie opłaca mi się rozwód z powodu finansów.
2.Mam dobry serwis w łóżku
3.dzieci wychowują się w pełnej rodzinie .itp.itd.
Przestań mitologizować.Mitologizowanie może tylko prowadzić do powtórki z rozrywki. p.s chciałem tylko wyrazić opinie(dac rade).Pozdrawiam!
Cytat
Ja uważam, że dobry, bo w końcu jaki cel ma prawo? Taki, żeby zniwelować szkodliwe zachowania w społeczności. Tak samo jak zaczyna się z kimś związek (który można uznać za mikro-społeczność), to się chcąc, nie chcąc, ustala reguły i granice, czyli tworzy się swego rodzaju niepisane prawo. I zgadzam się, że każdy widzi zdradę w czymś innym. Tylko kulturowo wsiąknęły do naszych świadomości definicje pewnych rzeczy (zdrada fizyczna, emocjonalna itp.), które większość będzie w stanie wskazać i nazwać. A to, że zdarzają się jednostki, które czują się zdradzone, bo zupa była za słona nie zmienia normowej (rozumianej przez większość społeczeństwa) definicji zdrady.
Cytat
Proste, w tej sytuacji powinien tę umowę "oficjalnie" zerwać, zanim sam złamie jej warunki. I masz rację - jakość związku o tym decyduje.
Cytat
Tak czy siak zdradzony potępia czyn zdrady (i ja się z nim zgadzam), bez względu na to jaki efekt będzie miała konsekwencja (rozstanie) dla jakości życia jego, czy zdradzacza. I oczywiście punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia, ale co to zmienia? Czy to że zdrada ma pozytywne (subiektywnie) skutki dla kogoś sprawia, że jest dobra, albo mniej zła? Nie.
I oczywiście mówię za siebie, bo na pewno istnieją ludzie warunkowo akceptują, a nawet pochwalają taki czyn.
Hagi10 a mi się wydaje, że to było zwykłe wskazanie Marcusowi granic. Skoro Apostata jest mężem to ma prawo bronić honoru swojej żony, nie bacząc na sprawy z (odległej) przeszłości. I jeśli ktoś chce, może traktować swoją kobietę jak podnóżek po tym jak odpuścił jej winy, ale nikt nie ma prawa wymagać tego od innych.
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
W niektorych spoleczestwach zdrada(cudzolostwo) jest regulowana przez prawo i nawet surowo karana bardzo surowo. I znow dzialasz wybiorczo bo piszez ,ze dane plemie nie zna pojecia wlasnosci to tam kradziez nie jest zlem ok. Ale nasze spoleczestwa uznaj zdrade za zlo ale juz z tym sie zgodzic nie chcesz bo Tobie to nie pasuje i piszesz niech kazdy sam rozsadza co jest zle . To albo sie zgdzamy z ogolnie panujacymi normami jakie sa w naszym spoleczestwie albo nie. Bo ktos w tym wspomnianym przez Ciebie plemieniu jednak moze uznawac ,ze on bedzie przestrzegal pojecia wlasnosci i killim innego za przywlaszczenie sobie jego dobra.
Fragmenty z Biblii tez potraktowales sobie wybiorczo ; tam gdzie Tobie podana definicja milosci pasuje ja cytujesz jako argumenty ze wybaczeniem ale jak ja bym znalazl z tejze samej Biblii fragmenty potepiajace cudzolostwo ( i tam mowa np. o wyrzuceniu ) to powiesz ,ze to moja moralnosc i mam sobie ja wsadzic w doope. Dostrzegasz tu niekonsekwencje?
Cytat
Wiem. Ale też wiem jakie głupoty ludzie traktują jako zdradę. Słyszałem historię o facecie, który rozstał się z dziewczyną po tym jak uśmiechnęła się fo jego kolegi, który wcześniej mówił mu, że mu się podoba, bo jak twierdzi poczuł się zdradzony. W sumie ta granica między zdradą a paranoją leży chyba gdzieś niedaleko flirtu - wg mnie.
Cytat
Myślę, że najbardziej istotne jest to, czy to było dobre, czy złe dla niego. Mamy dobro ogółu i dobra poszczególnych jednostek - nie zawsze się pokrywają. A które jest ważniejsze? Na to niestety chyba nie ma dobrej odpowiedzi.
Admiral - czyli rozumiem, że wg Ciebie trzeba się zgadzać i kierować całym dziełem (Biblia) i nie można wyciągnąć z niej (subiektywnie) najważniejszych wskazówek na życie?
Znasz jeden przypadek "od wewnątrz" i to jest Twój przypadek. Moim zdaniem to za mało, żeby wypowiadać się za wszystkich mężczyzn.
Dwa, po złapaniu trzeba rozróżnić żal z powodu końca romansu a wyrzutami sumienia(z powodu zranienia partnera) To nie jest takie oczywiste.
Cytat
Wiesz nie jestem znawca biblijnym ale z tego co mowia jednak ci bardziej w niej obeznani powinno sie ja czytac i rozpatrywac w calosci bo pozniej sa takie kwiatki ,ze jeden powie zab za zab a drugi nadstaw drugi policzek i to oba z tej samej ksiegi ale wyrwane z innego kontekstu. Czesto przytaczane tam slowa np. Jezusa padaja w odpowiednim kontekscie, miejscu i czasie i maja tez pewne tlo historyczne i obyczajowe. Wyrwyanie ich od tak sobie zmienia czesto sens ich przekazu.
A juz patrzenie tylko subkietywanie nie tylko na Biblie ale w ogole na panujace normy moralne czy spoleczne przybliza nas do Kalego. Wtedy wszystko jestesmy w stanie sobie usprawiedliwic.
To prawda, że pewnie ciężko to sobie szybko ułożyć. Ale też nie jest wykluczone, że dla niektórych to przychodzi łatwiej. Po prostu mówię, że generalizowanie w tej sytuacji jest bardzo ryzykowne.
Admiral
Co innego kontekst danej nauki a co innego całe dzieło. Czytając fragment "nadstaw drugi policzek", powinieneś znać kontekst tej konkretnej wskazówki moralnej, może nawet całą Biblię, żeby go dobrse zrozumieć, ale nie musisz się zgadzać z całą Biblią, jeśli zgadzasz się z jedną jej nauką.
Co rozumiesz przez 'panujące normy moralne i społeczne'? Bo chyba dość twardo je traktujesz. Ja uważam, że tworzymy je na bieżąco jako społeczeństwo i one cały czas się zmieniają. Jeszcze 100 lat (a nawet mniej) temu rozmowa o seksie była społecznie nieakceptowalna, a dziś jest wręcz uznawana za wskazaną; kobieta pokazująca ciało (jako modelka) była uznawana za wypaczoną moralnie nierządnicę, dziś jest uznawaną celebrytką. A dzieła takie jak Biblia się od tego czasu raczej nie zmieniły
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Co do Biblii to są tam znacznie ciekawsze krwawe historie - rzeź narodów, niewolnictwo, pozycja kobiety ... Ciekawostka ot na samym początku błędny opis stworzenia świata (wiadomo że materia, z jakiej składa się ziemia powstaje w gwiazdach a te niby powstały po ziemi) - chyba mogę to odrzucić skoro wiemy że było inaczej a przyjąć fajny tekst o miłości.
Cytat
Cytat
Co do historii autorów to sami powinni się wypowiedzieć skoro zdecydowali się opisać swoją historię.
Cytat
Cytat
No tu mozna sie klocic bo w ten sam sposob mozna podjesc do np. kodeksu karnego ... w zasadzie to do wszystkiego. Uznaje tylko to co mi pasuje reszte neguje.
Cytat
No wole je traktowac zbyt twardo niz zbyt miekko czego mamy dzis przykady na swiecie. Ale juz zawezajac tylko do zdrady chyba przyznasz ,ze ciegle jeszcze w naszej kulturze jest ona amoralna.
Cytat
Tak ale patrzac tylko przez pryzmat swoj , swojego dobra to zawsze skonczymy z moralnoscia Kalego. I wtedy kazde zlo da sie wytlumaczc: ja ukradlem ok mi ukradli nie ok itd.
Cytat
Nie nie o to chodzilo mi o odpowiedz Jezusa na pytanie zadane mu kiedys przez apostolow na teamt oddalenia zony.
Cytat
(Sorka wywaliłem/zedytowałem wątek ST bo to już dawno czytałem i nie pamiętam za dobrze, tam jeszcze był anioł, żona mieszała, niewolnica się wywyższała .... podobno z tych wywalonych na pustynię wywodzą się Arabowie ;].)
Z przytoczonym przez Ciebie fragmentem z NT się nie zgadzam ;].
Cytat
Cytat
Cytat
U panie kolego, porównywanie Biblii do kodeksu karnego (czy jakiegokolwiek urzędowo przyjętego prawa) jest bardzo, ale to bardzo, błędne. Nie bez powodu Biblia nie jest prawem - a przynajmniej nie w całości. Jak dobrze wiesz, prawo bazuje na przyjętych przez dane społeczeństwo zasadach moralności, a te z kolei są inspirowane przez dzieła takie jak Biblia - i tak samo jak w tej dyskusji - wybiórczo. Dlaczego? A bo pewnie dlatego, że moralność biblijna w dużej mierze się zestarzała, społeczeństwa z biegiem czasu zmieniły systemy wartości. Prawo jest prawem i jeśli się je traktuje wybiórczo, ma się kłopoty. A jeśli traktuje się wybiórczo przestarzałe (i nie zawsze słuszne) nauki kościoła, to co najwyżej moherowe babcie będą miały o czym pogadać przy figurce Maryi.
Cytat
Oczywiście, jest amoralna i moim zdaniem powinna być. Ale jako społeczeństwo powinniśmy być otwarci na rozważania gdzie leży granica między zdradą a Zdradą przez duże Z. Warto o tym podyskutować i ustalić między sobą granice. Bo każdy ma je gdzieś indziej.
Cytat
No chyba nie do końca. Patrzysz przez swój pryzmat w rozumieniu co uważasz za słuszne, a nie co dla Ciebie "najlepsze", najwygodniejsze. W momencie jak Twoje słuszne rozbiega się z czyimś słusznym docierasz do dylematu - uznać swoje, jego, czy szukać kompromisu. I dobrym przykładem był ppdany przez Apostatę przykład Jona Snow i Daenerys. I słusznie zadałem pytanie co było dobre dla niego - bo chłopina chciałby dobrze i sam nie wiedział, czy darować życie ukochanej, czy ratować setki niewinnych istnień. To jest dylemat moralny, bo ona nie jest określona i nie można uznać jedynej słusznej.
Cytat
No w punkt jakby autor opisywal moja ex zone.
Cytat
No wlasnie slowo klucz MUSIMY , a czemu musimy ? Bo jest za to kara wiec gdyby jej nie bylo to odestek przestepstw bylby duzo wiekszy albo odwrotnie gdyby za nie przestrzeganie norm morlanych byla kara to znow tychze laman byloby mniej.
Czyli wychodzi na to ,ze zeby byc cywilizowanymi ciagle potrzebujemy bata nad soba i mimo ,ze obecnie uwazamy sie za duzo bardziej rozwinetych moralnie i duzo bardziej swiadomych od naszych przodkow to gdyby zdjac nam ten bat w postaci kar obudzilyby sie w nas te same pierwotne instynkty. Czyli caly ten nasz cywilizacyjny rozwoj o kant doopy.
Cytat
A jaki jest ten powod? Bo jesli to ,ze jak piszesz ,ze moralność biblijna w dużej mierze się zestarzała to podam jako kontr argument Koran ... tez pewnie sie zastarzal a jednak w krajach arabskich jest prawem.
A moze powod jest bardziej prozaiczny bo w krajach zachodu nastapilo oddzielnie wladz koscialnych od wladz swieckich, kosciol anglikanski np. powstal na skutek tak z gola blahej przyczyny ,ze krol Anglii Henryk VIII nie dostawszy od Papieza zgody na uniewaznienie malzenstwa zalozyl swoj wlasny kosciol i zostal jego glowa.
Cytat
No a ktorym momencie juz wiemy,ze dany system wartosci juz jest przestarzaly i kto o tym decyduje ? Kazdy wedle walsnych potrzeb?
Cytat
Aha czyli znow jak jest bat nad glowa jestesmy grzeczni jak go nie ma to hulaj dusza piekla nie ma. A moze ja czy ktos inny uzna ,ze obecne przepisy prawa tez sa przestarzale wiec moze nie musze ich przestrzegac.
Cytat
Czyli wystarczy wprowadzic za ich lamanie kary i juz nabiora innego wymiaru bardziej powaznego?
Cytat
To moze zastosujmy tez gradacje dla mordestw i Morderstw dla gwaltow i Gwaltow itd.
Cytat
No dlatego mamy przepisy, normy itd aby uniknac moralnosci Kalego.
A Jon Snow poniosl kare zostal banita a tylko dlatego ,ze mial plecy w postaci wplywowego rodzenstwa uniknal smierci. I choc Daenerys w imie wiekszego dobra zasluzyla na smierc to jednak Jon dokonal samosadu ,ktory w cywilizowanym swiecie jest karany.
Jeszcze raz powtorze nie mozna wszystkiego rozpatrywac z wlasnego pukntu widzenia bo wtedy wszystko sie da usprawiedliwic albo zastosowac prawo silniejszego.
Cytat
A nie? zobacz co się dzieje w Afryce gdy słabe instytucje państwowe się rozpadną, poptarz na wojny/wojny domowe. Wojna domowa w Jugosławii i masakry - no jak w Europie? Gdy system się rozpada i brakuje bata zaczyna się prawo dżungli. Ale przykład z podwórka - Sasza on skorzystał z okazji, podczas gdy inni piszą że nie ruszyliby mężatki bo takie mają zasady. I co z tego że wg Ciebie i twojej moralności zrobił źle. Jego moralność pozwoliła mu bzykać cudzą żonę. Czyjaś moralność powoduje że po zdradzie nie widzi opcji zostania w związku, moralność innego dopuszcza taką możliwość. Różnimy się to jest to fajne.
Cytat
[quote]No a ktorym momencie juz wiemy,ze dany system wartosci juz jest przestarzaly i kto o tym decyduje ? Kazdy wedle walsnych potrzeb?
Cytat
Czyli wystarczy wprowadzic za ich lamanie kary i juz nabiora innego wymiaru bardziej powaznego?
Cytat
To moze zastosujmy tez gradacje dla mordestw i Morderstw dla gwaltow i Gwaltow itd.
Cytat
Cytat
Cytat
No właśnie problem w tym, że "norm moralnych" nie ma jasno określonych. Sam zwróciłeś uwagę, że są różne "źródła" tych "norm" i pytanie, które z nich są słuszne? I kto ma prawo o tym decydować?
Cytat
Jak zwykle od końca - Właśnie kraje arabskie są bardzo dobrym argumentem przeciw traktowaniu zasad religii jako wyznacznika moralności. I to co tam się dzieje, to jest właśnie powód, czemu Biblii nie traktuje się jak kodeks prawny - już pomijając niespójności między starym, a nowym testamentem i wtedy który uznać?
Kolejny powód to fakt, że są kwestie moralne mające wpływ na całe społeczeństwo (np. morderca niesie dla niego zagrożenie) i takie stają się prawem (nie wchodzę w kompetencje prawodawców, bo wiem, że to nie zawsze dobrze działa), a są takie które mają wpływ tylko na mniejsze jego części. Dlatego masz akty prawa miejscowego, regulaminy stowarzyszeń, czy na przykład takiego forum - są ustalane w mniejszych społecznościach, aby ustalić kwestie, których prawo ogólne nie obejmuje. I to samo jest z rodziną, czy małżeństwem gdzie z natury ustala się pewne reguły, które są subiektywnie dobierane na podstawie przekonań jednostek wchodzących w ich skład. Tak samo subiektywnie prawodawca (wybrany przez większość) ustala przepisy prawa.
Cytat
Proste. Społeczeństwo jako kolektyw. Kiedy większość traktuje coś za akceptowalne, naturalnie zaczyna to wpisywać się w definicji "normy". I zawsze znajdzie się ktoś, kto tego nie uznaje i kiedy będzie takich osób odpowiednio dużo, to ta "norma" znów ulegnie zmianie i tak cały czas aż do końca świata.
Cytat
A to zależy jakie kary byś ustalił. Bo gdyby konsekwencje były adekwatne do czynu - np. w przypadku zdrady, byłoby to rozwiązanie małżeństwa, upokorzenie lub konieczność przeprosin poszkodowanego - to nic by się nie zmieniło, bo takie kary występują już teraz i taki przepis byłby zwykłą formalnością. A jak byś chciał kogoś kamienować za zdradę lub wycinać narządy płciowe to rzeczywiście byłoby to rzadszym zjawiskiem na pewno. I wredy co uznasz za zdradę? Flirt, pocałunek, seks, zaangażowanie emocjonalne? A może jeszcze wcześniej: spojrzenie, uśmiech lub stwierdzenie, że ktoś jest atrakcyjny - bo takie rzeczy czasem też bolą ludzi i czy miałyby być karane? Dlatego szukanie różnic między zdradą a Zdradą uważam za istotne.
Cytat
Gdyby morderstwem nazwać zdradę (tak napisał Marcus) to raczej jest morderstwo przez małe m. Może dla jednostki, metaforycznie tak jest, ale nie do końca pasuje do ogólnie przyjętej definicji morderstwa.
Cytat
To co piszesz może i jest słuszne, ale nie realne. Bo czyj punkt widzenia mamy uznać za właściwy? Wskazówka - każdy ma inny... Biblia, Koran? Czy może coś z Tolkiena? Gra o Tron? A może polećmy dalej - Kubuś Puchatek? Bo co sprawia, że którekolwiek z tych dzieł jest jedynym słusznym? To że tak sobie subiektywnie przyjmiesz.
Dzis rozpuszczenie norm morlanych w swiecie zachodu prowadzi do jego demoralizajcji i powolnego ( a moze nawet nie tak powolnego) upadku. Poluzowujac normy spoleczne uwalniamy mimowolnie wszystkie nasze pierwotne instynkty ,ktore ciagle w nas sa i tylko wlasnie ograniczenia/normy moralne je tlumily. Juz teraz mamy ginocentryzm a co za tym idzie obudziala sie u kobiet hipergamia a ta z kolei doprowadza do ujemnej demografii w krajach zachodu. Plus do tego propagowany na kazdym kroku konsumpcjonizm i wygodne zycie. Czyz to nie paradkos ,ze mamy bogatsze spoleczestwo a ludzi coraz mniej. A demografii sie nie oszuka i nastapi zastepowalnosc ludzi zachodu ludzmy z innych kultur i moze wtedy znow u kobiet nie tylko nie w modzie bedzie orgazm ale tez prawo glosu....
Ja wybaczyłam ale nigdy nie zaufam.
Cytat
Ja wybaczyłam ale nigdy nie zaufam.
Co przez to rozumiesz? Śledzisz i sprawdzasz?