Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 13
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,905
Najnowszy Użytkownik: Beer900
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Feralne urodziny
Zdradzony przez żonęCzołem, fajnie, że trafiłem takie forum - może pomoże mi pozbierać myśli.

Od początku: ja 40 lat, żona 42, małżeństwo od prawie 20. Trójka dzieci - 18, 16, 7. Rzadko imprezujemy, bo najzwyczajniej w świecie nie lubimy, wolimy posiedzieć sami lub ze znajomymi (w małej ilości). Alkohol - żona sporadycznie piwko w domu (ze 2 piwka co 2-3 miesięce, więc naprawdę sporadycznie), ja - jeszcze bardziej sporadycznie. Młodość mieliśmy aż za mocno szaloną, więc już się wyszumieliśmy. Jednak jak powiemy sobie, że pijemy na imprezie, to pijemy na 100%. ;P


Sytuacja: urodziny brata, grill z alkoholem. Mi nie wchodziło, więc piłem "na 80%". Po północy wszyscy byli już wcięci, karaoke, tańce. Żona ze znajomą tańczyły w towarzystwie dwóch innych gości (widzieliśmy ich pierwszy raz). Jeden z nich zapytał się mnie, czy nie mam nic przeciwko temu, że moja żona tak tańczy z innymi (na tarasie), a ja tymczasem siedzę w domu przy karaoke. Co miałem odpowiedzieć? Że mam 100% zaufanie do żony, jeśli chce tańczyć - niech sobie tańczy, przecież nic się nie dzieje.
Na imprezie bawiło się jeszcze kilkanaście osób, jedni tańczyli, inni bawili się w karaoke, kto chciał siedział przy ognisku, albo w domu...


Jak zwykle na takich imprezach, nie musieliśmy się pilnować ani trzymać na łańcuchu. Zawsze potrafiliśmy się znaleźć, jeśli była potrzeba albo ochota. Jeśli któreś z kimś wychodziło lub "znikało" - informowało drugą połówkę o tym gdzie i z kim jest. No, ale około drugiej zorientowałem się, że od jakiegoś czasu nie widziałem żonki i zainteresowałem się, co tam u niej...


Obszedłem ogródek, dom; stwierdziłem, że pewnie jak zawsze ma telefon w kieszeni, więc zadzwoniłem. Cisza. Druga runda, łącznie z zajrzeniem do łazienek, kolejna próba zadzwonienia... lipa. Zajęło mi to łącznie jakieś 15 minut (zaczepiany przez innych gości, a i nie szukałem jakoś panicznie). Wyszedłem przed dom, poza ogrodzony teren, odpaliłem fajkę i postanowiłem zadzwonić jeszcze raz. No i zobaczyłem - światełko w tunelu. Za rogiem i za kolejnym rogiem (na szczęście z siatki, żeby nikt mnie nie posądzał o fantazjowanie), tam, gdzie światło cywilizacji już ledwo co sięgało, zaświecił telefon. W ręku mojej żony opartej o słupek, a nad nią wisiał jeden z gości, z którym jakiś czas temu wywijała na parkiecie (jakieś podskoki, nie żadne tango). Jak obuchem w łem. Wytrzeźwiałem w kilka sekund (heh, nie sądziłem, że jest to możliwe) i zapytałem się "co tu się odpierdziela"? "My tylko rozmawiamy" - odpowiedział typ, zaś moja żona odpowiedziała agresją w stylu "po co się przypierdzielasz"?


Zażądałem od żony wytłumaczenia sytuacji, ale strzeliła focha. Próbowałem oddalić się, abym teraz ja mógł zapytać na osobności żonę o co chodzi. Typ zaś pomimo moich kilkunastokrotnych nawoływań "nie idź za nami", "nie mów do mnie", przeszkadzał mi w nawiązaniu kontaktu z żoną swoją mantrą "tylko rozmawialiśmy" i "nie chcę żebyś bił za to żonę" (sic!). W końcu nie wytrzymałem, złapałem żonę za rękę i pociągnąłem za sobą, aby oddalić się od gościa, ten mnie szarpnął... no i tak jakoś poszło, że swoje dostał (choć wielu ludzi mówi, że nie zna spokojniejszego człowieka ode mnie). Gospodarze z częścią gości odprowadzili go (awanturował się ponoć jeszcze), z żoną nie doszedłem do kontaktu. Znamy się od lat, więc wiem, że świadomość zostawiła już w którejś szklance. ;)


Tyle z brazylijskich seriali. Zostaje rzeczywistość. Boli nie tyle sam fakt "flirtu" po alkoholu... bo to już przerabialiśmy na pewnym weselu naście lat temu. Nie potrafiła się (też już na odcięciu) oprzeć członkowi bandu. Ech - zachowała się wtedy podobnie, dostała plaskacza na otrzeźwienie (to był pierwszy i jedyny raz, kiedy uderzyłem żonę), pofochowała przez dwa dni, ale jak przypomniałem o co poszło, to temat się urwał i żyliśmy dalej normalnie. Nawet myślałem, że zdążyłem zapomnieć o tej sytuacji, ale wróciła po latach.


Tutaj jednak sprawy poszły dalej - rozumiem jak zachowuje się człowiek w stanie upojenia, ale nie szuka się miejsca z daleka od wszystkich rozmawiających w parach, trójkach czy innych konfiguracjach tylko po to aby porozmawiać; nie ignoruje telefonu męża... chyba, że nie chce się być przez niego znalezionym. No i reakcja po - zero skruchy. Wręcz przerzucenie winy na mnie, bo czepiam się nie wiadomo o co. Zawiodłem się potrójnie. Wolałbym nawet zastać ich w łóżku, ale gdyby żona okazała jakąś skruchę.


Minął prawie tydzień. Nie potrafię skupić się na niczym. Zaczynam podejrzewać, że wiem jak czują się schizofrenicy. Przed oczami ot tak zaczynają pojawiać się obrazy... wystarczy, że jakieś słowo wywoła skojarzenie i wyrywa przynajmniej godzinę z życiorysu. Tysiące pytań.
Momentami nosi mnie tak, że rozszarpałbym żonę, albo zerwał panele... ale wiem, że poczułbym się gorzej. Gdy więc myśli nachodzą, udaję przed samym sobą, że śpię. Tak, póki co jest mi najłatwiej się ich pozbyć. Z czasem odejdą. Oby. Boję się tylko wielu skojarzeń, które pewnie będą wracać przez lata.


Żona oczywiście poczuwa się do winy i źle jej z tym, jak widzi, że się męczę. Gdy opowiedziałem jej co widziałem, wróciły do niej pewne wspomnienia... ale oprócz tego nie pamięta nic więcej. Od innych gości, nie znających całej sytuacji (poszukiwań) sprawa wyglądała prosto: "napił się i przywalił do żony za to, że gada z jakimś gościem i jeszcze go oklepał".


Znamy się nie od dziś, więc wie, że rzadko co jest w stanie wytrącić mnie z równowagi, a jeśli w grę wchodzi bicie kogoś na urodzinach brata, to znaczy, że nie było innej opcji. Pierwszego dnia postawiłem jasny warunek "totalna abstynencja dla obojga". Komicznie jest mi teraz napisać, że jestem pewny, że to w pełni rozwiąże problem "rozwiązłości", ale wiem, że tak będzie.


Co dalej? Nie wiem. Z jednej strony, przekreślać wszystko przez taką "duperelkę?". Kto z nas jest świętoszkiem w związku? Samą "zdradę" można traktować kategorią sukcesu "chciał złowić pijaną, ale mu przeszkodziłem, ha!"... ale ciężko mi przełknąć to "zlanie sprawy". Sam nie raz byłem nachlany, ale zawsze była granica "uważaj! mama dzwoni! nie odbierasz na własne ryzyko". Jak się coś odwaliło, to też miało się świadomość konsekwencji, co najwyżej się je bagatelizowało.


Da się zapomnieć? W przypadku, gdy chciałbym, aby ta sytuacja przekuła się w fundament - jak sprawniej wrócić do normalności? Czytałem tu o kuszącej ścieżce samorozwoju, ale boję się o to, że żona pozostawiona sama sobie nie będzie potrafiła samodzielnie odbudować zaufania i odda walkowera, a szkoda by było. Nas, dzieci... lat.

Dać czas sobie (tylko na co - myśli i tak będą wracać niezależnie od tego czego bym nie wybrał)? Zająć się sobą i liczyć na to, że czas sam wyleczy rany, a żona odbuduje zaufanie samodzielnie? To chyba tak nie działa... myślę, że to raczej buduje się razem.
Czy może od razu zająć się "nami", bo ten etap - odbudowy związku i tak będzie trzeba przejść? Jest sens czekać aż "się samo wybaczy"? To już chyba zostanie w głowie na zawsze.


Sorry za chaos, ale chyba po prostu musiałem się wypisać.

No i jeszcze jedno - bo z tym też się biję. Taka rozmowa na boku w opisywanej sytuacji mieści się w kryterium zdrady? Bo może się rozckliwiam i to ja potrzebuję plaskacza na otrzeźwienie?
Komentarze
Strona 6 z 9 << < 3 4 5 6 7 8 9 >
Mundi83 dnia sierpnia 02 2022 15:18:11
Na żal i wyrzuty sumienia miała już czas po weselu i na gorąco po akcji ze strażakiem... Teraz to wiesz... Trochę za późno i z przymusu... Pracuje w klubie/ barze i trochę widziałem... Nie będę tutaj się rozpisywał. Dlatego być może trochę niekulturalny językiem może też wulgarnym chciałem tylko żebyś zdawał sobie sprawę z tego że żona już w momencie kiedy dosiedli się goście wiedziała na co się pisze. Co więcej same dawały do zrozumienia że tego chcą i że łatwo pójdzie.a Ci faceci biorąc je do siebie też wiedzieli po co i na co... Poprosstu jest podatna na takie akcje. Niektóre sytuacje są ciężkie do uwierzenia dopóki się nie przeżyje/zobaczy... jeżeli nie chcesz wiedzieć to już nie dopytuj. Alkohol to wymówka uniwersalna... Dla obu stron... Wybaczyles ok. Zaufałes ok. Miej jedynie świadomość tego że nie jesteś do końca celowo uświadomiony i karmiony kłamstwem bądź jak wolisz powierzchowna prawda która jesteś w stanie zaakceptować...

Lesny_dziad dnia sierpnia 02 2022 15:59:45
żona już w momencie kiedy dosiedli się goście wiedziała na co się pisze. Co więcej same dawały do zrozumienia że tego chcą i że łatwo pójdzie.

Zgadza się, nie widzę innej opcji, stąd też musiała pogodzić się z etykietką "łatwa". Takie są niestety fakty - chciała i podobało się. "Płakałam", "podobny do Ciebie" (myślałem, że rozszarpię ją za te słowa) - to raczej odbieram na zasadzie "powiedziałam, to co chyba chciałeś usłyszeć". Może jeszcze pęknie, może nie... tak czy siak - pewnie jeszcze nie raz zapytam, nawet o to, o co już pytałem.

Pytanie to czemu dopiero teraz widzę wyrzuty sumienia, na pewno się jeszcze pojawi. No, ale nie chcę już się zbytnio zadręczać (co nie znaczy nie myśleć, bo wiadomo - nie da się). Muszę się też od tego zdystansować i odpocząć. Trzymajcie się, wpadnę w niedzielę!

normalnyfacet dnia sierpnia 02 2022 16:53:10
I tak i nie. Mam od lat żonę, dwie córki, w liceum miałem prawie 30 koleżanek w klasie i zdaję sobie sprawę, że kobieta nie zawsze wie co robi. ;D

Kobiety są nam równe również w myśleniu - kobieta zawsze wie co robi, przyjmij to za pewnik. Wszelkie tłumaczenia a "bo to kobieta" jest tylko próbą usprawiedliwienia niczym więcej.
Uważam że kobiety to takie same chu.e jak mężczyźni.
Moja mocno zbłądziła. Oczywiście, zrobiła to świadomie, ale czy "celowo"?

A czy celowo nie odbierała telefonu czy przypadkiem, jak myślisz?
Raczej wtedy kombinowałaby i na trzeźwo.

Nie koniecznie. Po procentach puszczają hamulce, włącza się tryb myśliwego...słowem robi się to czego nie zrobiłoby się na trzeźwo.
I widocznie Twoja tak ma.
Dlatego mówiłem podlej i wypytuj.
Nie zgadzam się z powiedzeniem "kochaj, ale sprawdzaj". Sprawdzanie moim zdaniem wyklucza miłość, której podstawą jest między innymi zaufanie. Wolałbym żyć sam niż z kimś, kogo muszę kontrolować

A teraz nie kochasz bo sprawdzasz?
Wesele - czy Twoja reakcja nie była kontrolą?
Strażnik - ufałeś nie sprawdziłeś a teraz masz problem.
Impreza - chciałeś skontrolowałeś co tam u żony - i znowu masz problem.
Wybacz ale to co napisałeś to naiwność.
Zweryfikuj to co napisałeś z tymi trzema przypadkami. Sam piszesz że żałujesz że po weselu nie pogadałeś z żoną a to przecież rodzaj kontroli jej zachowania, piszesz że żałujesz że nie sprawdziłeś po imprezie u strażaka a to jest rodzaj kontroli jej zachowania.
Słaba, głupiutka kobietka... ale od samego początku wiedziałem co sobie biorę. Ktoś na początku pisał, że nie daję jej pola do popisu i wyręczam. Coś w tym jest, dostała więc "pierwsze poważne" zadanie. Takie, z którym sam bałbym się mierzyć i chyba bym się poddał. To nie jest tak, że udawała przede mną przez 20 lat kogoś innego. Pogubiła się, bywa.

Dlaczego patrzysz na nią z góry? Traktuj ją jak siebie, siebie też tak byś określał?

Już o tym pisałem ale przemilczałeś - wariograf - ona się dowie i Ty.

Mundi83 dnia sierpnia 02 2022 17:55:02
Wariograf strzał w sedno.... Problem z tym że autor nie jest w stanie dopuścić do siebie prawdy... Woli usprawiedliwiać żonę i zasłaniać się tym iż przez 20 lat ją poznał na wylot... Prawda jest taka że skoro pierwszy lepszy może ją mieć to za kogo ona ma autora... ? Jakby miała szacunek to w momencie nakrycia z miejsca by otrzeźwiała... Zwłaszcza że byli w gronie znajomych i na bank ktoś widział te akcję... A ona... Była zła że im przeszkodził.... Podobnie jak na weselu... Nie obchodziła ją rodzina ani mąż... Nikt mi nie wmówi że to wyskoki po alko a nie natura człowieka... Jak żona przedstawiła sytuację na tej trzeźwej imprezie ? Usprawiedliwiła postępowanie autora ? Przyznala się do tego co zrobiła ? Niby słaba manipulantką itp jednak wie kiedy telefon wyłączyć. Jakby żałowała to prosto po akcji chciała by rozmowy... Autor pytaniem czy ma wierna żonę dał jej do myślenia że dowiedział się o czymś z jej przeszłości . Dlatego teraz gra ten teatrzyk... Do wielu rzeczy autor musi dojść sam... Wiele wniosków też musi wyciągnąć... Jest wiele sposobów żeby przyprzeć ją do muru. Dla autora jej wersja jest wygodna poprosstu. Dalej ma wyobrażenie zagubionej kobiety... Ona dobrze wie że jest miękki i że to ujdzie płazem. A jak odejdzie od tyłka to już wiemy co będzie.... Szkoda autora... Ale dopóki nie zacznie patrzeć na to wszystko przez pryzmat tego jak to wygląda będzie stał w martwym punkcie. Póki co n oczach ma różowe okulary... Czy odważy się je zdjąć to już jego sprawa...

gunio11 dnia sierpnia 02 2022 23:47:20
Panowie bierzecie na siebie dużą odpowiedzialność . On w końcu weźmie siekierę i rozpieprzy jej łeb i po co .
Leśny doskonale wie że dała dupy na imprezie , że pieprzyła się że strażakami i prawie z grajkiem na weselu .Ona wie że on wie ale do niczego się nie przyzna .Taki typ baby .Wiem bo sam taką mam . Nie jestem zwolennikiem dawania szansy ale autor postanowił i nic tego nie zmieni .Czytaliście forum ludzie wybaczają większe zdrady ,pięcioletnie romanse nie swoje dzieciaki a potem piszą po roku czy dwóch że nie żałują , że już są wyciszeni że jest cudownie .To że ich związki rozkwitają i jest dużo lepiej niż było przed .Mało się nie posrają ze szczęścia , aż się rzygać chce .
Autor zanim zaczął pisać na forum to już wiedział że wybaczy i ma do tego pełne prawo .Popełnił jednak w swoim małżeństwie trzy błędy a raczej grzechy ,grzechy zaniechania .Za które być może będzie pokutował do końca życia .I jeszcze jedno człowiek po pijaku uwalnia swoje mroczne instynkty a w odpowiednich warunkach zrobi to samo na trzeźwi .

Komentarz doklejony:
I w sprzyjającej sytuacji .

normalnyfacet dnia sierpnia 03 2022 08:26:08
gunio11 dnia sierpnia 02 2022 23:47:20
Panowie bierzecie na siebie dużą odpowiedzialność

Leśny doskonale wie że dała dupy na imprezie , że pieprzyła się że strażakami i prawie z grajkiem na weselu

A Ty pisząc to co piszesz jej nie bierzesz?
On w końcu weźmie siekierę i rozpieprzy jej łeb i po co

a niby dlaczego skoro
Autor zanim zaczął pisać na forum to już wiedział że wybaczy i ma do tego pełne prawo

Popełnił jednak w swoim małżeństwie trzy błędy a raczej grzechy ,grzechy zaniechania .

Grzech zaniechania był jeden - gdy nie wróciła na noc do domu.
Za które być może będzie pokutował do końca życia

A...do tej pory pokutował? Przecież widział co robiła na weselu, wiedział że spędziła noc u obcego faceta, widział jak było u brata...wszystko na przestrzeni lat...i pewnie był zadowolony z małżeństwa...dlaczego ma teraz pokutować?
I jeszcze jedno człowiek po pijaku uwalnia swoje mroczne instynkty a w odpowiednich warunkach zrobi to samo na trzeźwi

Że po pijaku ok ale że na trzeźwo już nie koniecznie.

Oirb dnia sierpnia 03 2022 16:04:52
Jak już idziesz droga którą ja kroczę to wiedz że jest wyboista. Powodzenia

edek dnia sierpnia 04 2022 22:31:38
nie będę się rozpisywał, bo mnie zaraz banami będziecie straszyć smiley
Odzywam się tylko bo oczywiście cała historia jest jednostronnie opowiedziana.
1. Facet wie od lat jakie pomysły ma jego żona po alko. Za młodu dużo imprezowali i nie jedno się działo.
2. Kobiecie po alko odwala jest podatna na wiele dziwnych pomysłów. Co więcej sama jest bardzo kreatywna. To, że po alko jej odwali i będzie robić rzeczy których normalnie nie robi jest pewne jak wysypka u alergików po orzechach. Po prostu ten organizm tak ma.
3. Przez wzgląd na powyższe para nauczona doświadczeniami sprzed małżeństwa praktycznie nie pije i unika alkoholu oraz imprez (świadomnie albo podświadomie.. w sumie nie ważne).
4. Mimo tej całej wiedzy, tych wcześniejszych doświadczeń z wesela, sytuacji ze strażakiem.. mąż ustala z żoną, że pijąna 100%, a w zasadzie, że Ona ma pić na 100% a on.. no cóż jakoś jednak nie chciał pić.

I mnie dziwi, że nikt z Was się nie zastanawia, dlaczego mąż sprowokował tak "niebezpieczną" sytuację?

KotBehemot dnia sierpnia 05 2022 04:32:47
edek
dlaczego mąż sprowokował tak "niebezpieczną" sytuację?

Mnie zastanawia. Myślę, że chciał, żeby się upiła, żeby podać jej szczepionkę z czipem i podporządkować Billowi Gatesowi. Fajnie spotkać kogoś też mającego paranoję. Pozdrawiam.

kto-zacz dnia sierpnia 05 2022 12:21:57
"nie chcę żebyś bił za to żonę"
czy byłeś tak zdenerwowany, czy też żona mówiła mu, że już kiedyś ją uderzyłeś? Jeśli mówiła to jednak nie ma pomroczności po alko

Strona 6 z 9 << < 3 4 5 6 7 8 9 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Takie tam, w urodziny.
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Feralne urodziny
Ciężki temat
Po latach... refleksja
Zdradzony przez zone
Czy mnie zdradza? Ja...
Takie tam, w urodziny.
Nie wiem co dalej
Ta druga - nieświado...
Zdradzona w ciąży i ...
.. witam w gronie:)
Masaż ciała
Po co mnie sprawdził...
historia bez happy endu
Boże dopomóż
31 lat razem
Zdrada
Zdrada
Zdrada po 7 latach z...
Miłość przezwycięży ...
Jak przestać myśleć ...
Zdradzony przez dzie...
Zdrada
Jak odnaleźć sens ży...
Zdradzilam
Powtórka
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Beer900
10/08 23:33
Witam, 6 miesięcy temu znalazłem że żona pisze z kimś na snapczacie no i oczywiście dzwoni on do niej. Nic konkretnego tam nie znalazłem bo snapy się usuwają. Oprócz miłej pracy skarbie. Zapytałem ja

Archiwum
Reklamy
Rehabilitacja Andrychów
Copyright © 2007-2021 www.zdradzeni.info