Anetastp | 00:43:20 |
heniek | 03:12:34 |
Julianaempat... | 05:12:20 |
soighlah | 06:48:01 |
Edek_2 | 07:17:25 |

13 lat małżeństwa on 37lat ja 36-bez kłótni, radośni, uśmiechnięci, 2 synów, czułe gesty na codzień, sex 1wsza klasa. I nagle bum!zmiana pinu w tel, odgradzanie kołdrą,zamykanie w garażu, nieobecny duchem. Rozmowy co się dzieje.. Ponoc nic.zwbralam się zakradłam do garażu po cichutku zobaczyć gdzie dzwoni. Usłyszałam rozmowę (ona była na głośniku):od kad cie poznałem liczysz się tylko Ty, jesteś mega, najlepsza, najśliczniejsza, keidy się spotkamy, dbaj o sobie mówiłem Ci na końcu... Bardzo cie kocham. Szok!!! 2 dni dusiłam to nim coś powiedziałam. Zaprzeczał, kłamał w końcu się przyznal ale wpiera że to koleżanka z pracy, nic nie znaczące rozmowy, że był, wracał do domu, niczego mi nie brakowało, gdybym nie sprawdzała żylibyśmy dalej spokojnie. Lubi adorować, podrywać a od gadania nic mi nie ubedzie. Moja wina bo sprawdziłam, co do niej czuje nie wie, ale pracuje z nią dobrze się dogadują, kocham cie nic nie znaczylo, nie spał z nią. Kontaktu z nią nie zerwie bo to tylko koleżanka i z nią pracuje. Nastała cisza nie umiem się pozbierac. To nie 1wszy raz. Kiedyś miał romans też z koelznaka z pracy, później flirt błagał płakał dostał szanse myślałam że jest dobrze ze juz nas nic nie pokona jest cudnym ojcem, byłam szczęśliwa. Nie mam jaj żeby podjąć kroki. On Czeka... Ale też nie zabiega za bardzo a tłumaczył mi się nie 3bdzie bo nie zrobił nic złego wg niego. Jak chce rozwodu to ok ale to będzie moja wina i ja będę ponosiła konsekwencje rozpadu rodziny. Siano w głowie. Co myśleć jak się zebrać
W ostatniej historii pisałaś o pozwie rozwodowym.
Co się stało?
mam wrażenie, że jesteś dokładnie w tym samym miejscu co 5 lat temu;
Nie zrobisz nawet pół kroku do przodu jeśli dalej będziesz bać się konfrontacji z prawdą i ją wypierała;
Cytat
I to granie na emocjach ,w razie co przerzucanie winy na ciebie za rozpad.
Słyszałaś co słyszałaś ,może fakt to mało, za mało jednak.
Skoro taki pewny siebie to niech pokaże ten swój telefon i da dostęp do niego,a nie się ukrywa i zmienia hasła, lata po garażach jak szczur skrycie by sobie pogruchać niby tylko z koleżanką.
Może trzeba usiąść i zacząć rozmawiać wreszcie szczerze w cztery oczy czego on u niej szukał i czego mu brakowało ,że znów ładuje się w to samo bagno co kiedyś co już miał przerobione ( znaczy za sobą ) ale czy wyniósł cokolwiek z tego i czy poniósł jakieś konsekwencje?
A może fajnie by było pogadać w trójkę skoro to tylko koleżanka i on niczego sobie nie może przypisać i jest taki krystaliczny. A jednak się chowa jak szczurek ci coś jej tam nawija na uszy ( makarony ).
Kryzys wieku średniego? ( chyba jeszcze za wcześnie na to ) chociaż jak koleżanka taka fajna dupa no i młodsza podatna na flirty i nawijanie makaronów na uszy zapewne to niejeden by mógł dostać takiego kryzysu szybszym trybem.
"Patrz na to wszystko uważnie i nie trać siły, gdy Ci jest źle.
Bo może z tego obozu, z tego czasu oszustw będziemy musieli zdać ludziom żywą relację i stanąć w obronie zmarłych. "
Cytat
Susan Sontag
Cytat
No właśnie; klasyczny błąd; to Tobie bardziej zależało na tym związku niż jemu; pomyliłaś role; to on powinien zabiegać bo to on narozrabiał; powinnaś dać mu się wykazać a Ty znów próbowałaś robić coś za niego a nawet za dwoje; to nie miało prawa się udać; jakie on podjął konkretne kroki żeby naprawić to co schrzanił? zrobił cokolwiek poza mydleniem Ci oczu nic nie znaczącymi słówkami? on nawet gdyby miał w sobie wolę walki o Ciebie to nie pozwoliłaś mu się wykazać swoją nadgorliwością; zwyczajnie się na nim uwiesiłaś; to kolejny przykład na to, że nieumiejętność stawiania granic nieuchronnie prowadzi do katastrofy;
Cytat
Latał, ale tylko wtedy gdy wisiała w powietrzu realna utrata jakichś profitów czyli rozwód; wtedy powinnaś była być konsekwentna i postawić ultimatum, że jeśli nie zdoła Cię przekonać, że pracuje nad sobą i nad związkiem to wznawiasz postępowanie; przespałaś ten czas; porzuciłaś realizm na koszt naiwności; miałaś nadzieję, że zrozumiał, że wyciągnął wnioski, zdolny jest do autorefleksji; niestety to często jest nasze myślenie życzeniowe i w Twoim przypadku się to również potwierdziło;
Pytanie czego teraz Ty chcesz? Czy jest szansa jeszcze uratować coś czego druga strona nie ma ochoty ratować? Jedno jest pewne, jeśli nie zrobisz nic, stracisz kolejne lata i nic się nie zmieni poza tym, że będziesz coraz bardziej pogrążać się z beznadziei; zrób sobie bilans zysków i strat i czas podjąć jakieś konkretne kroki;
Cytat
Daj sobie na luz .Nie rób już nic czego nie chcesz i robisz przeciw sobie . Też już odpuściłem .Nie warto .Lepiej jedź nad jezioro z synami .
Nawet w nocy na raki z latarką .Poczuj inność ,coś co uciekało gdy się zbyt liczyłaś z jego zdaniem .Już nic nie musisz ,możesz chcieć .
Książę mieszka z dziwką. Grał na 2 fronty chciał wrócić ale i tam jeździł.. Nakryłam go. Teraz ona go przyjęła i mieszkają razem właśnie spędzają tydzień w moim i męża domku w Bieszczadach. Książę pocuzl się pewnie jest wredny, arogancki i chamski dla mnie i dzieci i pokazuje nam na każdym kroku jaki to on nie jest zakochany. Dziickai cierpią mnie to wkurwia ale i ejstem zla że mu się udało to co zamierzał no ale nie ma już odwrotu czekamy na sprawę
14 grudnia orzeczono rozwód z winy męża, alimenty spore i kontakty z dziećmi. Cieszę się z wygranej ale to żadna radość w hujowej sprawie. Żyje z dnia na dzień zbieram się emocjonalnie bo dużo się działo i mega szybko w pół roku od wykrycia do rozwodu. Nie raz jeszcze płaczę, meczy mnie dom w którym zostałam, czekam z utęsknieniem aż się sprzeda i wracamy do wawy. Chcę zmienić totalnie otoczenie. Dużo nauczyla mnie ta sytuacja ogólnie w życiu, w podejściu do ludzi itd. Poznaje siebie i jest mi dobrze samej z synami, owszem czasem chciałabym poczuć męskie ramiona ale jest za wcześnie, nie jestem w stanie na żadnego faceta spojrzeć inaczej niż z obrzydzeniem..podobno to minie. Postępowanie ex męża tylko utwierdza mnie ze to narcyz, Piotruś Pan który nie dorósł do bycia głową rodziny. Nie ebde pisać jak szaleje z kasą która dostał odemnie za dom.. Konsole, wyjazdy, samochody, iphon itd. Ciężko się patrzy na to jakbym go nie znała.
Cytat
Jak mu się kasa skończy to będzie chciał wrócić do was
Rób porządek ze sobą, sprzątaj w głowie po nim, dużo pracy jest przed Tobą.
Cytat
Zostanie oskubany, wyeksploatowany do granic możliwości, wyciśnięty jak cytryna i nagle wielka miłość okażę się ulotną
Właśnie minął rok od orzeczenia rozwodu. Żyję mam się całkiem nieźle. Mieszkanie wykonczylam sama(kupiłam deweloperskie) jeszcze urządzam. Z byłym kontakt tylko w sprawie dzieci przez Whatsapp. On nie ma kontaktu ze starszym synem(młody nie może się pogodzić z tym co zrobił ojciec i nie chce z ojcem rozmawiać) z młodszym się widuje ale na jego zasadach. Nie przestrzega orzeczenia sądu co do opieki, alimenty płaci na czas! W marcu będzie tatusiem, z gówniara będzie kolejny syn. Nie interesuje się nim,wiem co wiem z plotek. Ogólnie chyba jest mu dobrze z nią, nie winikam. Psycholog nadal chodzę,ale czuję się inaczej. Mam spokój,nie żyje w strachu, nikomu w tel nie grzebie. Ciężkie były początki jak żyć skoro życie wokół niego się kręciło. Poznaje siebie na nowo i zmieniłam się ale uwaga.... na lepsze ... wg przyjaciół i współpracowników. Nie mam nikogo,to nie ten czas chyba jeszcze i wcale jakoś nie ubolewam z tego powodu! Dużo czasu zajmuje mi mieszkanie,praca,remont,dzieci. Ogólnie jest mi słuchajcie..dobrze! Nie żałuję decyzji.jedyny minus jaki jest to ciężar decyzji...bo były był jaki był ale zawsze miałam świadomość że jest nas dwoje, dwie pensje itd. Ale to też da się przeżyć,w gruncie rzeczy robię to co robiłam w małżeństwie tylko że bez oglądania się na niego co myśli itd. Ogólnie nie zmienilabym decyzji. Dużo uczę się o sobie i szacunku do siebie, a z jego strony wychodzi na to że nie było grama i nadal nie ma... ciągle w naszej korespondencji przewija się zwalanie na mnie winy za wszystko.ale...psycholog mi to wytłumaczył ... ten typ tak ma.
Trzymajcie się ciepło