| nina28 | 15. Lipiec |
| Pathi | 15. Lipiec |
| lusiek | 15. Lipiec |
| olka | 15. Lipiec |
| abisag | 15. Lipiec |
Crusoe | 01:36:40 |
Julianaempat... | 02:05:05 |
#
poczciwy | 04:17:42 |
Aga104 | 06:20:05 |
NieOddycham | 09:55:36 |
Czas i na moją historię po latach bycia na tym portalu. Wiele osób zna ją dobrze.
Problem zdrady sięga 2015 roku. Podnosiłem się i starałem się zrozumieć schematy rozpadu związku. Wiele osób tu pomogło mi stanąć na nogi. Problem powrócił. Dotyczy to tego samego faceta. Nie zamierzam stawać jej na drodze do szczęścia. Porady prawne sobię załatwię. Na ile mi się uda postaram się załatwić wszystko polubownie. Teraz liczy się dla mnie dorastająca córka. Potrzebuję wsparcia technicznego, chcę wiedzieć na czym stoję. Nie potrafię się dogadać z ż w najpoważniejszych sprawach. Mam wrażenie że błądzi we mgle. Stworzyła swój świat osobisty i równoległy. Niech w nim pozostanie.
Znowu motyle, różowe okulary i nic innego się nie liczy?
Cytat
Ale w jakich sprawach konkretnie, że ona się nie kwapi do tego by zamknąć sprawy typu co dalej robić z tym wszystkim ( z wami jako małżeństwem?). Czy że w codziennym życiu,obowiązkach,związku już nie możecie się dogadać nawet w sprawie błahostek?
A czego ona chce od życia teraz i dlaczego odnowiła kontakty z tym rzekomym panem?
Sam się napatoczył znowu i tak jakoś wyszło,że namieszało się w głowie znów dla pani?
Widocznie ty to może jakoś przepracowałeś ( taką metodą na czas,że jakoś to będzie).
A ona jak to przepracowała i czy do czegoś doszła, czy dopadły ją jakieś konsekwencje, naprawialiście coś dla siebie czy dla dziecka lub że wspólne zobowiązania?
Cytat
chcę wiedzieć na czym stoję
Zająć się sobą jedynie i dzieckiem,a nią nie zawracać sobie zbytnio głowy w takiej sytuacji bo to nie ma sensu.
Pytanie też brzmi czego ty chcesz tak sam dla siebie.
Komentarz doklejony:
Taka trochę podobna historia chyba
Zdrada z rehabilitantem cd.
http://www.zdradzeni.info/news.php?re...rowstart=0
cholernie mi przykro tak na wstępie; wiele razy gadaliśmy i miałem wrażenie, że poukładaliście to wszystko od nowa;
Cóż, ja mogę ci z własnej perspektywy doradzić, że daj opaść całkowicie emocjom wtedy na pewno łatwiej będzie się dogadać co do kwestii najistotniejszych tzn córki; co do całej reszty nie miałem skrupułów;co koje to moje co jej to jej a reszta na pół;
każdy potrzebuje innego wymiaru czasowego aby zrozumieć, że wszelkie darcia kotów ma tylko negatywne przełożenie na dzieci; tym bardziej, że jest ona w wieku dorastającym; to z założenia ciężki wiek, wiek buntu a co dopiero kiedy rodzina się rozpada; tak sobie myślę, może warto zaproponować jakieś mediacje żeby choć w tej jednej kwestii dojść jak najszybciej do porozumienia? Nie wiem na ile to możliwe, ale warto próbować;
Nie zamierzam drzeć z nią kotów, cały czas mam w głowie dorastającą córkę. Tyle że prezentów też nie zamierzam jej robić i tą część jaką wpłaciliśmy na dom, zamierzam połowę odzyskać. Tak naprawdę stawia mnie w zajebiscie ciężkim położeniu. Jak bank nie zgodzi się na pozbycie jednego spłacającego kredyt, a czy nowy będzie chciał w to wejść, w co wątpię, to sytuacja będzie do bani. Córka jeszcze nic nie wie. Mamy wstrzymać się do końca roku szkolnego z informowaniem i rozmowami. Młoda jest w drażliwym wieku, chociaż cieszę się że staje się coraz bardziej samodzielna, ma swój świat koleżanek, wychodzenia z nimi. Cieszę się że miałem realny wpływ na jej wychowanie i byłem cały czas przy niej kiedy mnie potrzebowała. Mam nadzieję że to być może teraz będzie miało przełożenie do opieki naprzemiennej, o której mówiłem jż. ale zbywa to milczeniem. Córki nie będę oczywiście wprowadzał w żadne szczegóły ale myślę że na minimum informacji zasługuje dlaczego się wyprowadzam, co nastąpi pewnie w lipcu. Chyba że coś w między czasie wyskoczy.
Pytanie tylko dlaczego to Ty masz tylko szukać rozwiązania? Przecież to Wasz wspólny kredyt więc i wspólny problem; kolejne pytanie dlaczego to Ty masz się wyprowadzić? jeśli chodzi o opiekę naprzemienną to raczej musi być Wasza obopólna zgoda, chyba, że córa jest już w takim wieku, że może decydować?
Cytat
To co piszesz, brzmi to tak jakby dla niej Ty to tylko etap, potrzebny finansowo, ale skoro jej big love wraca do kraju to zostajesz wyrzucony do kosza. Szykuj sie na wojne, szukaj dobrego adwokata, bo ona zrobi wiele zebys przestal istniec w zyciu jej i dziecka.
Mieciu odetchnij głęboko
Komentarz doklejony:
no tak zapomniałem o bankomacie
Cytat
Matrix ... najchętniej wysłałbym Ci smileysmileysmiley całą masę.. prócz słów empatii, które de facto nie wiele wnoszą to jedynie chciałbym byś pamiętał, że biało rycerstwo i zbawianie świata często doprowadziło nas do tych momentów, w których się tu poznaliśmy (oczywiście to jakieś uproszczenie ale jednakże jest faktem) ... technicznie niech wjedzie mecenas z dobrym pomysłem jak to ugryźć ...
Wiem o tym Dirty .Staram się ogarniać sprawy .organizuję dokumenty z banku i inne dla adwokata . Jednocześnie staram się też bardziej zadbać o siebie ,robię badania .Niestety poziom wkurzenia w pewnej sytuacji spowodował że znów byłem w szpitalu .Moja jż. znów oczadziała . Jak twierdzi nie potrafi na tą chwilę inaczej
Komentarz doklejony:
Cytat
Po pozwie który będzie chyba w sierpniu mogę już na legalu
To chyba...,że ona ma składać ten pozew czy ty?
Pisałeś w swojej historii ,że poczekacie do końca roku szkolnego bo dziecko, bo nie wypada teraz mu mieszać w głowie ( znaczy jak było nauczanie ).
Sierpień wskoczy to tak jakby już koniec wakacji i stwierdzicie ,że nie wypada psuć wakacji dziecku, znów zacznie się rok szkolny.
Żona do tej pory jednak nie otrząsnęła się ze swojego zbzikowania na punkcie tamtego pana i dalej robi swoje?
W ogóle to idzie z taką dogadać się w czymkolwiek jeśli chodziło o was i dalsze wasze plany co do tego wszystkiego tak konkretnie? W te albo we w te? Rozdzielności finansowe,podziały majątków jak jest coś do dzielenia czy przejmowania na siebie z kredytem, opieka nad dzieckiem no i wreszcie przygotowania do tego rozwodu. Ona ma tego świadomość ,że ty już masz dość i ewakuować się chcesz z tego wszystkiego czy tak ci wierzy w stylu piąte przez dziesiąte? Tyle co pogada,pojęczy..
Czyli tak krąży sobie wokół was ( ciebie, dziecka robiąc dobrą minę do złej gry) ,a tym panem z doskoku bo jeszcze oficjalnie nie wypada? Bo co ludzie powiedzą... albo że tamten też żonaty,dzieciaty i też nie wypada.
Obserwator, niestety z bankiem nie idzie załatwić pewnych spraw na już. Ale najważniejsze zaświadczenie dla adwokata właśnie przyszło. Adwokat ma się przygotować na ugodę i na orzekanie z winą. Uzgodnienia z żoną jak widzę biorą w łeb mimo że wcześniej uważała je za uczciwe :cacy tak tak wiem. Gach jest kawalerem, spotkania z doskoku. Po tym jak powiedziała mi,, a kto powiedział że chcę z nim być " i,, a kto powiedział że Cię zdradzam" dorwałem ich razem, świeże dowody uzupełnione. Po tym zrobiłem odpuszczenie, mam w dupie ich doskoki i kombinowanie. Widzę, dostrzegam ale nie walczę z tym bo nie warto. Mam się spotkać z adwokatem, dokumenty są uzupełnione. Muszę się poradzić co do dalszych ruchów.
Cytat
Szkoda, że osoby, które zdradzają kompletnie nie myślą o konsekwencjach swoich czynów ile to później życia się marnuje na to co dzieje się po tym...
Cytat
Odpowiedzialność za to, że weszliśmy w relację z taką a nie inną osobą leży po naszej stronie więc też nie jesteśmy bez skazy.
A naiwność i bezrefleksyjna ufność; moja Twoja, matrixa i wszystkich innych doprowadziła nas do tego miejsca.
Owszem, jest wiele rzeczy, które ciągną się jeszcze długo po zdradzie, ale na tym polega doświadczanie życia.
Patrząc tak na sprawę łatwiej zaakceptować rzeczywistość.
Cytat
To prawda, jednak napisałem to w formie małej refleksji.
Rzeczywistość jest jaka jest...
Cytat
Ale pojawiają się sygnały, pojawiają się elementy, które nie pasują do reszty, osoba świadoma, dojrzała emocjonalnie nie da się w to wciągnąć. Więc tak, samoświadomość pozwala uniknąć takich sytuacji.
Umiejętność stawiania granic... Zauważania mechanizmów... Pojawiają się czerwone flagi - robisz out....
Niestety rzeczywistość jest taka, że mamy ułamek ludzi, którzy są świadomi...
1. Model Roberta Kegana (Harvard University)
Źródło: In Over Our Heads: The Mental Demands of Modern Life (1994)
Kegan stworzył model rozwoju świadomości dorosłych, pokazujący stopnie „złożoności umysłu”.
Jego badania sugerują, że:
Tylko ~10% ludzi osiąga 5. poziom rozwoju (tzw. samotransformujący – pełna samoświadomość, refleksyjność, meta-myślenie).
Większość dorosłych (60–70%) funkcjonuje na 3. poziomie – tożsamość oparta na akceptacji otoczenia, bez głębokiej autorefleksji.
Około 20–30% osiąga poziom 4 – samodzielne wartości i autonomia, ale często bez zdolności do kwestionowania własnych struktur.
2. Daniel Goleman – Inteligencja emocjonalna
Źródło: Emotional Intelligence (1995)
Goleman definiuje dojrzałość emocjonalną jako zdolność do:
Samoświadomości (rozpoznawania własnych emocji)
Samoregulacji (panowania nad impulsami)
Empatii
Kompetencji społecznych
Z badań nad liderami i ogółem populacji wynika, że większość ludzi ma problemy już na pierwszym etapie – samoświadomości.
Tylko niewielki odsetek osiąga wysoki poziom we wszystkich 5 obszarach.
3. Lisa Feldman Barrett – teoria konstrukcji emocji
Źródło: How Emotions Are Made (2017)
Pokazuje, że większość ludzi nie potrafi trafnie rozpoznać i nazwać swoich emocji – to podstawa niedojrzałości emocjonalnej.
W badaniach przeciętny człowiek potrafił rozróżnić 3–5 emocji, podczas gdy osoby o wysokiej samoświadomości potrafiły wskazać ich ponad 20.
4. Model rozwoju Ja – Loevinger, Cook-Greuter
Loevinger i jej kontynuatorka Susanne Cook-Greuter badały rozwój „Ja” – ego development.
Szacunkowo:
~80% ludzi nie wychodzi poza „konformistyczny” i „indywidualistyczny” poziom ego.
Tylko ~10% osiąga poziom refleksyjny i postkonwencjonalny, czyli zdolność do głębokiej autorefleksji, integracji emocji, dystansu do siebie.
5. Doświadczenia terapeutyczne i kliniczne
W psychoterapii (np. psychodynamicznej czy humanistycznej) uważa się, że większość ludzi funkcjonuje z poziomu mechanizmów obronnych niższego rzędu (projekcja, wyparcie, racjonalizacja), a nie autorefleksji i integracji emocjonalnej.
Przejście do poziomu samoświadomości to często wieloletni proces terapeutyczny, nie stan domyślny.
Cytat
Nie ma z czym polemizować.
To co napisałaś to się nazywa brak brania odpowiedzialności za własne wybory.
Przecież to Ty dokonałaś takiego a nie innego wyboru.
I nieważne, czy był on narcyzem borderem czy psychopatą.
Z jakiegoś powodu takiego a nie innego wyboru właśnie dokonałaś.
I to jest twoja odpowiedzialność niczyja inna. Nie mamy, taty, kolegi czy sąsiada, tylko Twoja.
Mąż też Cię siłą do ołtarza nie zaciągnął.
To, że nie dostrzegałaś, albo nie chciałaś dostrzec jego prawdziwego oblicza lub byłaś nieświadoma to inna kwestia, ale nie zdejmuje to z Ciebie z automatu odpowiedzialności za taki właśnie wybór, jakiego dokonałaś.
Cytat
Sorki za wpis pod wpisem .
Mrdear. Oczywiście że to nie potrzebne . Człowiek po zdradzie traci część siebie ,przynajmniej w początkowych dniach,tyg.miesiacach . Kopa nerwów , problemów, rozpad rodziny,rozpacz,złość i kopę innych emocji . Ale dostajemy coś w zamian , potrafimy podjąć różne terapie ,poszukać tego forum aby się wygadać i zrozumieć zdradę i jej schematy . Zdradzający zazwyczaj stoją w miejscu i powielają. Zawsze powtarzałem że to forum jest lepszym miejscem dla zrozumienia zdrady niż kozetka u psychologa .
miałeś szczęście , że nie trafiłeś na narcyza. Ich schemat działania jest inny niż normalnych ludzi. Z początku NIC nie wskazuje, że z nimi jest coś nie tak. Zresztą jest tyle publikacji o narcyzach, które opisują jakimi ludźmi są.
Kto nie przeżył ten nie jest w stanie tego zrozumieć.
Matrix1
przyjemnie się czyta, że ktoś się podniósł z rozpaczy i zyskał tym samym nowe, lepsze życie.
Cytat
miałeś szczęście , że nie trafiłeś na narcyza. Ich schemat działania jest inny niż normalnych ludzi.
Oj bardzo się mylisz.
Mój teść był borderem a żona podejrzewam, że albo też border labo jakiś rodzaj narcyzmu ukrytego. W każdym razie nie miała oficjalnej diagnozy
Dlatego bardzo dobrze wiem jak jest funkcjonować w takim towarzystwie.
A przypomnę tylko, że my mieszkaliśmy z teściami...
Przeszedłem całą gehennę związaną z kontaktem z tymi zaburzeniami. To, że na to pozwoliłem to jest tylko moja odpowiedzialność.
I dlatego tym bardziej dziś stoję na stanowisku, że pretensje możemy mieć tylko do siebie.
I naprawdę nieważne jest czy daliśmy się omamić czy nie.
To my dokonaliśmy takiego wyboru i tyle. Dorośli ludzie po prostu biorą odpowiedzialność za swoje wybory bez względu na okoliczności w przeciwieństwie do dzieci.
Tak długo jak ucieka się od wzięcia swojego na klatę, tak długo nie można czuć się całkowicie wolnym.
I naprawdę nieważne jest czy daliśmy się omamić czy nie.
To my dokonaliśmy takiego wyboru i tyle. Dorośli ludzie po prostu biorą odpowiedzialność za swoje wybory bez względu na okoliczności w przeciwieństwie do dzieci.
Tak długo jak ucieka się od wzięcia swojego na klatę, tak długo nie można czuć się całkowicie wolnym.]
Owszem, można mieć pretensje do siebie, że byliśmy ślepi. Ale ktoś zrobił wszystko, żeby tak było, świetnie udawał ( a narcyzi są w tym rewelacyjni). Nie zauważasz, że jesteś manipulowany, a manipulant tak ci wypierze mózg, że uznajesz pewne zachowania za normę.
Wybór jest wtedy gdy przejrzymy na oczy kim staliśmy się po takim związku, po latach tego właśnie prania mózgu i co z tym wyborem zrobimy.
Nie wiem jak Ty, ale ja wybrałam człowieka, a skończyłam z narcyzem.
Cytat
to jest znów powrót do punktu wyjścia, ludzie świadomi nie są podatni na manipulacje, są w stanie je rozpoznać, a to że brakuje ludziom samoświadomości tylko podkreśla to co mówi poczciwy, sami odpowiadamy za własne wybory i decyzje. To że żyjemy w błogiej nieświadomości nie zwalnia nas z odpowiedzialności.
To jest jak z prawem, nieznajomość nie zwalnia z obowiązku jego przestrzegania.
Cytat
Wybrałaś narcyza, to że tego nie widziałaś i byłaś podatna na jego wpływ, to sygnał dla Ciebie... Dostałaś od losu sygnał, że może czas nad sobą popracować. Nauczyć się żyć w zgodzie ze swoimi emocjami.
Zaakceptować je, zrozumieć, przeżyć....
No narcyzi bazują na emocjach, oni karmią się emocjami wręcz... Jakbyś potrafiła rozpoznać emocje, zaakceptować je, zrozumieć co je wywołało... Nie byłoby najmniejszej szansy żeby narcyz Cię zmanipulował...
Jak mnie zostawił. To córka mi uświadomiła. Miałam tak zryty mózg, ze nie domyślałam się w jak toksycznym związku żyję.
Jak ktoś pisze, że można rozpoznać emocje... Na początku takiego związku są same dobre emocje, narcyz wydaje się być dobrym człowiekiem. Dopiero później, małymi kroczkami, pokazuje swoją prawdziwą warz, ale ma się już wówczas tak wyprany mózg, że tego się nie dostrzega.
Cytat
swoje - to wystarczy
1. Nauka stawiania granic
2. Asertywność
3. Rozpoznawanie SWOICH emocji
to są 3 podstawowe rzeczy które na pewno uchronią Cię przed manipulacjami.
ad. 1 nie zrobisz nic wbrew sobie
ad. 2 Nie przesuniesz granicy
ad. 3 rozpoznasz to jak działanie wpływa na Ciebie.
Opanowując te 3 podstawowe rzeczy jesteś już powiedzmy bezpieczna.
Dodatkowo:
rozpoznawanie swoich mechanizmów, schematów działania.
umiejętność myślenia "na chłodno"
oddzielanie emocji od logiki
itd....
tego jest na prawdę sporo...
Cytat
i wtedy się wycofujesz... mówisz nara frajerze ...
ale jak jesteś emocjonalnie niedojrzała, żyjesz w świecie złudzeń, przesuwasz swoją granicę coraz bardziej - to właśnie tymi małymi kroczkami zatracasz siebie...
To nie jego wina że dałaś się zmanipulować, to Twoja.
To, że on manipulował to jedno, ale to że się dałaś to inna kwestia.
Teraz masz możliwość coś z tym zrobić, czy zrobisz - Twoja sprawa.
Cytat
Mam wrażenie, że traktujesz zdrowe wyznaczanie granic jako samotne „ja, moje”, podczas gdy w rzeczywistości granica to efekt ciągłej refleksji:
„Co czuję w tej sytuacji?”
„Jak to wpływa na drugą stronę?”
„Jak dojść do porozumienia, nie rezygnując z siebie?”.
Uczciwa asertywność to nie egoizm, lecz umiejętność komunikowania swoich potrzeb i obaw w sposób, który pozwala drugiej osobie zareagować. Granice w związku rzeczywiście mogą się zmieniać, ale warto negocjować je świadomie – nie pod wpływem lęku, presji czy manipulacji.
Rozumiem Twoją uwagę, że relacje ewoluują, a zatem granice również muszą podlegać renegocjacji. Jednak bez podstawowej świadomości własnych emocji łatwo ten proces „wynegocjować” pod presją drugiej osoby, nie do końca zdając sobie sprawę, co naprawdę odczuwamy.
Co do porównania ze stawaniem się „neofitem” po doświadczeniu manipulacji – w moim przypadku to była długotrwała praca:
Dwie terapie DDA (indywidualna i grupowa),
Stała praca z psychologiem,
Lektura literatury o mechanizmach manipulacji, kłamstwie, zdradzie.
Nie jest tak, że z dnia na dzień „zostałem przełączony” – raczej krok po kroku nauczyłem się rozpoznawać, co w relacji dla mnie zdrowe, a co już szkodzi. A Ty? Czy miałeś okazję korzystać z jakiejś formy terapii lub konkretnej literatury, która pomogła Ci inaczej spojrzeć na zasady w związku? Jakie masz doświadczenia, na forum również nie widzę Twojej historii, może ją opiszesz?
Zgadzam się, że przesadne rozwodzenie się nad tym, „kim powinniśmy być” może odciągać od działania. Dlatego warto połączyć teorię z praktyką – np. zacząć od małych eksperymentów, obserwując, jak konkretne sytuacje wpływają na relację, i dopiero później stopniowo wprowadzać bardziej zaawansowane techniki asertywności.
Cytat
znam przypadki z własnego doświadczenia relacja pracownik pracodawca gdzie pracodawca używa (nie umiem nazwać fachowo bo się nie znam na tym) takich sposobów jak krzyk i agresja, groźby, szyderstwa, pochlebstwa obiecanki i pracownicy dają się wykorzystywać wiedząc o co chodzi. A nie są przyparci do ściany mogliby odejść albo się wykłócać ale dają się.
Ogółem nie za dużo tego skupienia na swoich emocjach? Emocje to zły doradca, to coś bezmyślnego i automatycznego jak instynkt u zwierząt... mechanizm związany z życiem w małych plemiennych prymitywnych społecznościach, a nie w zupełnie różnym świecie cywilizacji. To jest tylko moja uwaga, nie jestem w temacie. Nasze emocje nam szkodzą w dzisiejszym świecie.
Moja historia byla w 2012 i jest juz zarchiwizowana, pod innym nickiem. Szkoda, bo komenty poszly sie uszlachetniac, a tam zapisalem i czesc dalsza i przemyslenia, a takze metode radzenia sobie po zdradzie, testowana na sobie na zywo, w sumie dzialajaca.
różnica jest w słuchaniu, a w działaniu po refleksji.
Absolutnie nie przypisuję nikomu żadnych "definicji".
Cytat
Jasne, a zapoznałeś się z przytoczonymi wynikami badań jakie wcześniej podałem? Odnoszą się do konkretnych modeli, teraz pytanie czy mam słuchać 90% populacji czy lepiej skupić na tym, co jest dla mnie słuszne i widzę, że działa? Krzywdy nikomu nie robię...
Ja absolutnie nikogo nie zmuszam do tego, żeby pracował nad sobą, ale nie podoba mi się zrzucanie odpowiedzialności za swoje wybory na innych - bo tak jest łatwiej.
To do czego dążę, to samoświadomość, dziś potrafię odróżnić mechanizmy swoje, wyuczone, potrafię przerwać schemat, zapanować nad impulsem...
Wiem, kiedy w kłótni wzbiera we mnie złość - jestem jej świadom, ale nie ona podejmuje decyzje, ja je podejmuję.
Widzisz, czasem nawet podczas różnicy zdań ktoś się unosi, jestem w stanie zobaczyć co go uruchamia, jestem w stanie tak poprowadzić rozmowę, żeby nie odpalić mechanizmów obronnych u drugiej osoby, a żeby dotarło to co chcę powiedzieć...
Widzę fałsz, widzę obłudę, widzę mowę ciała, barwę tonu. Kiedyś to było instynktowne, taki mechanizm żeby przetrwać, dziś to się robi narzędzie wpływu. Wpływu nie przez manipulacje, nie przez emocje, wpływu przez fakty, spójność i logikę... Logice nikt nie zaprzeczy, ona prędzej czy później sama się wybroni.
Nie uważam, żeby praca nad sobą była błędem, anie żeby to jakoś źle na mnie wpływało. Jestem przez to bardziej opanowany, spokojny, w "żywych dyskusjach" spójny.
Potrafię się wycofać, na moich warunkach, nie dlatego że przegrywam, tylko dla tego, że wiem, że mogę wygrać... Nie sprawia mi przyjemności upokarzanie ludzi, choć bardzo czesto jest to możliwe, wystarczy wyłapać niespójności, postawić fakty do konfrontacji... Spróbuj kiedyś, polecam.