| goya1421 | 18. Czerwiec |
| dziusia | 18. Czerwiec |
| Tomaszek_65 | 18. Czerwiec |
| marcin7791 | 18. Czerwiec |
| dogerek | 18. Czerwiec |
#
poczciwy | 00:27:19 |
NieOddycham | 02:58:23 |
Crusoe | 03:30:23 |
loqs | 11:22:15 |
Rognar | 17:07:55 |

Hej, w skrócie moja historia wygląda tak, że kilka lat temu zostałam zdradzona przez męża. Rozwód z jego winy. Po rozwodzie pozbierałam się i przeżyłam najszczęśliwszy okres mojego życia. Rozkwitłam, schudłam, zaczęłam o siebie dbać. Spędzałam wolne chwile z dzieckiem, miałam super pracę. Naprawdę byłam szczęśliwa. W takich okolicznościach poznałam obecnego partnera, z którym obecnie jestem 4 lata. Dla niego rzuciłam pracę, przeprowadziłam się do jego miasta. Dziecko go zaakceptowało. Pracę też znalazłam, i fajną do tego. I wszystko byłoby pięknie, jak z katalogu gdyby nie zachowania mojego partnera. Na początku miałam różowe okulary, na wiele wydarzeń przymykałam oczy, bo byłam szaleńczo zakochana i taka szczęśliwa, że razem tworzymy coś, co można nazwać rodziną, domem. Mój partner to bawidamek. Wiele razy były sytuacje gdzie wychodził w weekendy na imprezy, nie wracał. Na moich oczach potrafi klepnąć koleżankę w pupę lub namiętnie tańczyć z inną kobietą (obściskiwanie, latino itp.). Zdarzyło się też parę razy gdzie nocował u swojej koleżanki po ostrej balandze. Ja albo wpadam w furię o to albo po prostu chowam urazę w sobie. Wielokrotnie mówiłam mu, że to mi nie pasuje, że mnie to rani. Ja jestem inna, uważam, że należy mi się lojalność i szacunek jeśli zdecydował się być ze mną. On mi zarzuca, że siedzę w domu i nie umiem się bawić. To prawda, wolę spędzić czas w domu, z dzieckiem lub na rodzinnych wyjściach. Nie znoszę spędzenia weekendów na kacu (u mnie już mała ilość alko powoduje, że się źle czuję). Czarę goryczy przelała ostatnia impreza, na którą poszedł. Urodziny koleżanki. Najśmieszniejsze jest to, że sam pokazał mi zdjęcia, bo jak twierdzi nie ma nic do ukrycia i to były tylko wygłupy. Otóż na jednym ze zdjęć siedzi mu na kolanach kobieta, które wtyka biust w jego twarz. Mnnie jakby poraziło jak to zobaczyłam. Po prostu zamarłam. Łzy w oczach, przestałam się odzywać. Nie mogłam wydusić z siebie słowa. Oczywiście odwrócił to w ten sposób, że robię z igły widły, że to były takie żarty, że nie umiem być szczęśliwa, że jak on mi nie odpowiada to mam sobie innego poszukać. A mi serce pęka na kawałki. Wszystko we mnie krzyczy odejdź od tego buraka, który Cię nie szanuje. Dziś stanął w drzwiach wychodząc do pracy i chciał się pożegnać, a ja mam jakąś blokadę. Nie byłam w stanie tego zrobić ani powiedzieć mu do widzenia. Czy ja rzeczywiście przesadzam? Gubię się już we własnych analizach, domysłach, paranojach. I to nie jest tak, że to jeden wyrywkowy epizod. Wcześniej też odwalał różne numery.
Taki model sobie wybrałaś ,on nie jest w końcu nastolatkiem czy chłopakiem po 20stce by był taki rozrywkowy, niewyszumiony i obracał ci wszystko w formy żartów jako wytłumaczenia w stylu pogada,pogada, coś jej tam sprzedam i sprawa ucichnie. Sam przyznał przecież ,rozrywkowy chłopina ,a ty mu chcesz to zabierać , mimo że jesteście już 4 lata razem i powinien trochę poważniej podchodzić do tego waszego związku,ciebie , was razem.
Różowe okulary były i spadły, za dużo mu od siebie dałaś, jeżeli sama nie będziesz się szanować to nikt inny za ciebie tego nie zrobi tym bardziej. No popatrz jaką on miał / ma dogodną sytuacje i fajnie w życiu ustawione. Albo to zaakceptujesz albo nie..
Cytat
Rozkwitłaś po rozwodzie ,fajne życie miałaś ,a wszystko porzuciłaś dla takiego czegoś i znów gnijesz ,spadasz na dno. Rozumiem to te okulary różowe..
Komentarz doklejony:
Mnie ten wewnętrzny głos uratował tyłek niejednokrotnie.. coś co krzyczy w twoim umyśle pomimo że serce może podpowiadać co innego.
Warto byłoby się temu przyjrzeć bliżej dlaczego wpadasz z deszczu pod rynnę;
To co nazywasz związkiem nim po prostu nie jest;
Pytanie podstawowe brzmi co Ty jeszcze tam robisz, jeśli od początku dostawałaś sygnały, że jest wiele rzeczy, które Ci nie odpowiada? Nie szkoda Ci czasu? na co liczyłaś? Dlaczego nie wyciągasz wniosków?
A jeśli poczucie własnej wartości kuleje to i szacunku do siebie brak i koło się zamyka; a to błędne koło; jeśli go nie przerwiesz to nic się nie zmieni w Twoim życiu; będą się zmieniać tylko twarze a patologiczne wzorce będziesz powielać;
Jeśli sama nie jesteś w stanie to warto skorzystać z profesjonalnej pomocy, przy której będziesz mogła nad tym pracować; to długi i trudny, często bolesny proces; ale nagroda warta jest poświęceń; twoje nastawienie do życia zapewne też nie ułatwia; też mam 40-tke na karku i nie zamieniłbym tego wieku na żaden inny; to jest tylko metryka!
Cytat
To co ile on tak musi wyskakiwać, ile wypić by się zresetować(w przenośni) bo to jes takie głupie tłumaczenie no i czy nie ma ciągot do alkoholu ogólnie?
Zamiast imprez to by może zorganizował jakiś wyjazd wspólny ( choćby na rowery) bo już ciepło czy poza miasto, spędzić miło czas razem,a nie uciekać jak młokos do kolegów ,koleżanek, którzy są podobni do niego mentalnie?
No bo jak to tak wszyscy takie wolne dusze ,bez rodzin, obowiązków , zrobienia czegoś ,załatwienia przy domu, na podwórku. Heja ho nadszedł upragniony weekend jedziemy na balangę?
Jaka jest jego przeszłość i czy ją znasz na tyle dobrze , rozwiedziony , czy w byłych związkach też miał takie wyskoki jak nie sam to z rozrywkowymi połowicami ( dziewczynami ). Chociaż nie no z drewnem do lasu się nie chodzi tylko z nim wraca. No ale ale w końcu musiały podzielać te jego pasje bo może im to odpowiadało.
Może już jego późniejszej żonie,partnerce nie za bardzo jednak?
Teraz majówka przyjdzie,grille,znajomi , alkohol, zresetowanie się , wiadomo wszystko jest dla ludzi ja niczego nie neguję ale wszystko też ma swój jakiś umiar i granice smaku.
A uciekać można na rower, do garażu pomajsterkować przy aucie,motorze,na ryby a nie po zakrapianych imprezach ciągle. Ślubu z tobą nie ma w sumie,tłumaczyć się nie musi, przyjdzie zostać u kogoś na noc ,za daleko taksówką byłoby jechać, zawsze się coś znajdzie z wytłumaczenia.
Komentarz doklejony:
Relacje z rodziną jakie ma, tam też taki rozrywkowy czy raczej unika?
U mojej żony to występuje. Gdyż ja zawodowo poszedłem do przodu, wszystkie realizowałem i realizuje. Moja pani dla odmiany romansowała o romansuje. Tracąc piękne lata swojego życia. Obecnie już sporo czasu jej uciekło.
Z tego co piszesz jasno wynika że przesadzasz. za bardzo kontrolujesz, być może cierpisz na taki rodzaj manii. Ktoś napisał że to może być problem z własną wartością to może być to. Rozluźnij trochę się zapewne nie raz siadałaś komuś na kolanach. Chłopom zamężnym także zapewne. Ja radzę tyle aby samemu się porozglądać za jakimś towarem fajnym jak twój rozglądający się chłop nie będzie patrzył.
a Tymczasem posłuchaj jakiejś dobrej muzy z fajnymi chłopami masz tu takie ciacha(sam nie mogę przestac tego oglądać-mniam)
https://www.youtube.com/watch?v=P9sQZLtsfp8
Cytat
Zmieniłeś orientacje młody?
Komentarz doklejony:
A jak się potoczyła twoja historia dalej z tą panią z pracy i czy naprawiłeś motorek?
ale ja jestem czlowiekiem przystojnym na poziomie i honorowym - nic nikomu nie gadałem o babie jak spierdolilem z tego zakladu a moglem przeciez gadac i se nawet cos wymyslić hehe.
no nic teraz nie mam kasy siedze i pije(jestem naruauszu) w zakladkach mam wasza strone zapisana i jakos tak zagladnalem z ciekawosci i z nudzenia sie. Ja sie tez znam na zyciu i moge na wiele tematów wypowiedziec sie doradzic w sprawach sercowych.
na te chwile jestem w dołku ale nie przez kobiety tylko przez ceny paliwa inietyko te skurwysyny z pisu to jest gorsze scierwo niz hitlerowcy nie rozumiem czemu nie mozna dogadac sie z putinem tylko robic laske banderowcom ile sie u mnie w miescie kreci tych banderowek to glowa boli az mie swierzbi rece
podobno polowa z nich ma hiv
a jak u ciebie wszystko dobrze? daj linka do twojej historii to sobie poczytam przy piwie co tam ci odwalila zonka już czytalem kilka z nudow...
teledysk fajny nie rprzyznaj fajny mi sie podoba a paniom to nie wiem ale ja tego slucham ktorys dzien
pozdrowionka ludzie wszystkiego dobrego
Jeśli nie skończysz z inwektywami i wulgaryzmami to pozostaną Ci wizyty na portalu, ale tylko jako bierny obserwator; poczciwy
po piersze
Wina za rozpad związku z reguły leży po obu stronach (oczywiście nie po 50% ale po obu) więc po rozpadzie związku powinien być czas na zastanowienie się co robiłem/robiłam źle żeby nie popełnić tego samego błędu w następnym związku.
po drugie
Po drugie szczęście jest emocją (ultoną) i moim zdaniem nie ma co się na nim skupiać. Lepje się skupić na sobie, na rodzinie, na dziecku, na pracy na pasjach, na przyjaciołach. Gonienie za szczęściem to droga donikąd bo jako coś ulotnego zawsze się w końcu wymyka.
po trzecie
Nie rozumiem też tej potrzeby mieszkania z kimś (z parterem) i być do kogoś przyklejonym. Przecież można mieszkać oddzielnie, się spotykać 2-3 razy w tygodniu i prowadzić niezależne życie towarzyskie/przyjacielskie, itp
i po czwarte
A może to jest najważniejsze nie powinniśmy szukać w związkach dopełnienia. Teoria 2 połówek to jakaś średniowieczna bzdura kiedy była ogromna różnica między płcami i różnymi rolami społecznymi. Każdy człowiek powinien dążyć do tego aby być całością (całym jabłkiem lub pomarańczą) i dopiero wtedy szukać relacji z inną całością.
Powodzenia