| tomala | 14. Kwiecień |
| ankaK | 14. Kwiecień |
| Justyna_Sz | 14. Kwiecień |
| karol102 | 14. Kwiecień |
| madziara110 | 14. Kwiecień |
Landexpzglosy | 00:56:53 |
JamesTon | 03:26:03 |
Urzekajaca444 | 03:31:53 |
Julianaempat... | 04:15:49 |
Aga104 | 05:44:21 |

Cześć!
Potrzebuję chyba się wygadać ir30; dowiedzieć skąd może brać się zachowanie takie, jak mojego męża.
Jesteśmy małżeństwem od 10 lat, znamy się od 12. Odkryłam, że mój mąż, przez mniej więcej całą naszą znajomość nieustannie flirtował przez internet z innymi kobietami r11; z niektórymi trwało to krócej, z innymi dłużej (wiem o takich półtorarocznych rrelacjachr1;, czy były dłuższe r11; nie wiem). Głównie romansował przez internet, ale oczywiście zdarzały się jakieś spotkania, jak się okazało wtedy r11; gdy rzekomo musiał dłużej zostać w pracy, klasyka. Pisał z tymi kobietami głównie maile, głownie w pracy, choć zdarzało się też w czasie wolnym. Jest mistrzem podrywu, muszę to przyznać. Odkryłam to przypadkiem, chcąc sprawdzić na jego komputerze dokładny model sprzętu, który mi pokazywał, a który chciałam mu kupić na urodziny. W historii znalazłam logowanie do nieznanej skrzynki mailowej. Potem się domyślacie.
Ta informacja, o drugim życiu mojego męża, totalnie mnie rozłożyła na łopatki. Nie spodziewałam się, nie po nim. Choć pewnie każdy z nas ma takie myśli w takiej sytuacji.
Rzecz w tym, że mój mąż od zawsze wydawał mi się wspaniałym mężem. Zawsze mogłam na niego liczyć, pomagał mi z każdym możliwym problemem, naprawdę nigdy nie odmawiał pomocy i nie wymigiwał się. Od zawsze spędzaliśmy się sobą dużo czasu, rzadko wychodziliśmy gdzieś osobno, jeździliśmy na wspólne wakacje, uprawialiśmy sport, spędzaliśmy czas z rodziną, znajomymi. Zawsze była między nami czułość, bliskość, dużo seksu. Mąż od zawsze mnie komplementuje, zapewnia o miłości, mówi do mnie czule, daje kwiaty bez okazji, troszczy się. Staramy się o dziecko, które (podobno) bardzo chce ze mną mieć, planowaliśmy dalszą wspólną przyszłość, nowy dom, dalsze wspólne wyjazdy. Snuje plany o tym jak wspaniale będzie wyglądało nasze życie, jak dziecko się pojawi. Wydawać by się mogło, że życie jak z obrazka, w którym nie ma czasu i miejsca na inne relacje. Mąż nie siedzi też w domu godzinami przed komputerem ani telefonem, co ciekawe - od roku robił wiele, by unormować czas pracy, nie mieć nadgodzin i spędzać w domu więcej czasu i tak tez się stało (mimo to nadal ciągnie te flirty/romanse, to wydaje mi się skrajnie nielogiczne, bo skurczył mu się czas na potencjalne spotkania). Oboje mamy dobre prace, więc nie jest tak, że ktoś jest na czyimś utrzymaniu.
Do brzegur30;
To co muszę teraz zrobić to wiem, miałam czas na przemyślenia - nie po to piszę tego posta. Piszę go, bo może ktoś z Was wyjaśni mi co dzieje się w głowie takiego człowieka, czemu to robi, co nim kieruje. Po przeczytaniu miliona wiadomości wymienianych przez niego z tymi kobietami zdążyłam się zorientować, że on nie miał nigdy w planach mnie dla nich zostawiać, niezależnie od tego co im pisał. Oczywiście pisał im, że są wspaniałe, że dzięki nim czuje że żyje, że jest taki szczęśliwy, że je poznał, że oszalał na ich punkcie. Każdej mniej więcej to samo, czasem kilku równolegle. Większość były z naszego miasta, ale kilka z totalnie innej części Polski, wiec nie było chyba nawet szans na spotkanie. Wszystkie wiedziały też, że jest żonaty. Ciągnął to, równolegle planując sobie rodzinną przyszłość ze mną, najpierw oświadczając się, potem biorąc ślub, potem wspólnie remontując mieszkanie, teraz starając się o dziecko i planując nowy dom, nieprzerwanie zapewniając mnie o miłości i tym, że jest szczęściarzem mając mnie obok.
Po co to wszystko robił, tak się starał, skoro nigdy nie miał w planach być wiernym?
On planuje dziecko? A Ty co na to?
To tak ogólnie ale to nie jest reguła.
Temat jest bardzo złożony bo każdy przypadek, każdy związek jest inny i rządzi się swoimi prawami.
Czy stawialiście sobie granice w kwestii relacji z płcią przeciwną? Rozmawialiście na taki temat kiedykolwiek?
aster - Rozmawialiśmy, oczywiście. Mąż wie, że internetowe flirty to dla mnie zdrada i jeśli do czegoś takiego dojdzie, to skończy się rozwodem. On ma trochę luźniejsze podejście, ale nawet w tych wiadomościach kilka razy gdzieś wspomniał, że przecież zdradza żonę. Więc nie mam wątpliwości, że o tym wszystkim wie. Jednocześnie we wszystkich tych rozmowach mniej bądź bardziej wprost dawał tym kobietom znać, że nie ma w planach odchodzić od żony. I mam też wrażenie, że on się takiego potencjalnego rozstania (z jakiegokolwiek powodu)... boi? Kilka razy podczas jakichś większych kłótni w przeszłości miałam takie wrażenie, ale może błędne.
Ja po prostu nie rozumiem jak można się starać, oświadczać, planować założenie rodziny, nowy dom, poświęcać masę czasu i uwagi własnej żonie, a jednocześnie już od samego początku znajomości, jeszcze przed oświadczynami, mieć na boku masę "atrakcji". I trwać tak od kilkunastu lat...
Komentarz doklejony:
w każdym razie to go nie usprawiedliwia...
2. Dlaczego dziecko w planach dopiero teraz po 10 latach małżeństwa?
3. Z jakich domów pochodzicie?
4. Jakie kontakty macie ze swoimi rodzicami i teściami?
5. Macie jakieś zobowiązania? (kredyty, hipoteka, pożyczki)
Cytat
Może tu jest problem? Macie jakieś swoje odrębne życia? Nie czuł on się stłamszony? Wszystko razem?Gdzie w tym wszystkim czas tylko dla niego i Ciebie? Nie macie potomstwa więc spędzaliście ze sobą każdą chwilę poza obowiązkami wynikającymi z pracy zarobkowej?
1. 33
2. Wzięliśmy ślub mając po 21 lat, początkowo ważne były studia, pierwsza praca. O dziecko staraliśmy się już od jakiegoś czasu, pierwszą ciążę straciłam, potem przez zdrowotne problemy z tym związane trzeba było dłuższy czas odczekać z dalszymi staraniami, jakiś czas temu zaczęliśmy znowu...
3. Oboje wychowywaliśmy się w pełnych rodzinach, ja mam brata, on troje rodzeństwa - siostry. Ja zawsze miałam bliską relację z rodzicami, nigdy też u mnie w domu nie brakowało pieniędzy, miałam fajne i spokojne dzieciństwo. On i jego rodzeństwo z rodzicami mieli raczej średni kontakt i mało wsparcia (choć siostry lepszy, niż on), żyli na przeciętnym poziomie, szybko musieli się usamodzielniać i dorabiać sobie na własne przyjemności, w szczególności mój mąż, dziewczyny miały lepiej i łatwiej. Tak było w czasach kiedy oboje mieszkaliśmy z rodzicami.
4. Aktualnie i z rodzicami i z rodzeństwem bardzo dobry, regularnie się widujemy, nie tylko od święta. Jakiś zaś temu rodzice męża się rozeszli (nieformalnie, było trochę prania brudów), mąż pomagał obojgu jeśli potrzebowali pomocy, teraz po prostu się z nimi spotykamy i staramy wspierać. Na pewno kontakt męża z rodzicami znacznie poprawił się od jego nastoletnich czasów.
5. Nie, mieszkanie w którym mieszkami jest prezentem ślubnym. Samochody są nasze. Dotychczas mówiąc o przyszłości z dzieckiem planowaliśmy po prostu wziąć kredyt i kupić większe mieszkanie albo dom. Oboje zarabiamy dobrze, tak że każdy byłby się w stanie sam utrzymać, choć mąż faktycznie zarabia więcej niż ja.
Cytat
To raczej mąż od kiedy się znamy dążył do spędzania razem znacznej ilości czasu, na początku to było naturalne (zauroczenie i te sprawy), potem jakoś tak wyszło, przywykliśmy (?), część zainteresowań mamy wspólnych, więc realizowaliśmy je zawsze wspólnie. Poza tym mąż jest zapalonym biegaczem, więc regularnie chodzi sobie na treningi, tak samo jak chociażby na piłkę z kolegami, nie idę wtedy z nim
Oczywiście nie spędzamy ze sobą 100% czasu poza pracą, ale faktycznie większość tak.
Komentarz doklejony:
Nie mam pojęcia jak edytować post, chciałam sprostować punkt 1, mamy po 31 lat, źle kliknęłam.
Usunięty dubel; poczciwy,
Posta niestety nie da się edytować;
Wiesz, pełna rodzina nie zawsze oznacza, że nie ma patologii w kwestii emocjonalnej;
Może być pozorne szczęście, ale np. brak okazywania sobie uczuć, wsparcia, szacunku przez rodziców jest chłonięty przez dziecko jak gąbka; ludzie w dorosłym życiu nieświadomie odwzrorowują to co obserwowali i uczyli się przez całą młodość; próbuję tylko zwrócić uwagę, że bardzo często nasze ułomności i deficyty mają swoje korzenie w dzieciństwie; nie twierdzę, że tak jest w Waszym przypadku, ale może warto się bliżej przyjrzeć temu aspektowi;
Jakie masz plany na najbliższy czas w związku z tym co odkryłaś?
Ślub po dwóch latach znajomości, w tak młodym wieku? Dlaczego? Skąd ten pośpiech?
Jesteście swoimi pierwszymi partnerami w sensie fizycznym i emocjonalnym?
Mąż jako dziecko i nastolatek zawsze był też raczej nieśmiały, choć jako nastolatek stwarzał rodzicom masę wychowawczych problemów, będąc przy tym świetnym uczniem, nigdy nie zawalając szkoły. Dopiero na studiach zaczął szybko pracować, dostawał stypendium, zaczął też zyskiwać coraz większą pewność siebie.
Z tego punktu można łatwo dojść do tematu, na który nigdy przesadnie nie zwracałam uwagi, a teraz jak o tym myślę, to rzeczywiście wydaje się to byćr30; nienaturalnie dużą potrzebą mojego męża. On potrzebuje czuć się doceniany. Za wiedzę, za osiągnięcia, pomysły, doświadczenie zawodowe. Kiedy osiągał kolejne naukowe czy zawodowe sukcesy, zawsze czekał na to, aby opowiedzieć o tym bliskim tak, by oni otwarcie to docenili, pogratulowali. Nie chodziło w tym nigdy o taki płytki podziw i przechwalanie się, tylko docenienie i zauważenie co osiągnął, ile w to włożył pracy. Oczywiście każdy z nas to lubi, ale u niego ta potrzeba jest zacznie silniejsza i pamiętam kiedy opowiedział rodzicom o swoim osiągnięciu (które faktycznie kosztowało go sporo czasu, wyrzeczeń i pracy), a oni zareagowali zwyczajnym rno gratulujęr1; - ewidentnie nie tego oczekiwał i długo go to wewnętrznie męczyło, o czym mi powiedział kilka razy.
Jeśli chodzi o to, skąd taki pośpiech i ślub w młodym wiekur30; Cóż, z perspektywy czasu też uważam, że mogliśmy z tą decyzją poczekać, ale byliśmy młodzi, zakochani, nikt z bliskich nam nie zwrócił uwagi, że może to za szybko, że może warto się jeszcze lepiej poznać. Wyszło jak wyszło, ale przez te 10 lat ja nigdy tej decyzji nie żałowałam, mąż chyba też, a w każdym razie nie dał po sobie tego poznać.
A co do moich planówr30; trudny temat. Pierwszą moją myślą był rozwód, poczułam się oszukana i zabolało niemiłosiernie. Nadal tak jest, ale kiedy o tym myślałam, chcąc dać sobie czas na ochłonięcie i przemyślenie, uderzyło mnie jak bardzo byłam z tym człowiekiem dotychczas szczęśliwa i choć zdaje się, że było to pozorne, to nigdy nie dał mi odczuć, że czegoś mu w naszej relacji brakuje, zawsze podkreślał że mnie kocha, jest ze mną szczęśliwy. Zawsze myślałam, że mam szczęście, że trafiłam na kogoś takiego. Pomyślałam nawet, że chyba wolałabym się nie dowiedzieć. Przeraża mnie wizja odejścia, z drugiej strony nie wierzę, że po 12 latach ciągłego romansowania na boku nagle on by się zmienił. I że ja byłabym w ogóle w stanie w taką zmianę uwierzyć i zaufać. A życie tak jak dotychczas tylko ze świadomością jego potajemnych relacji wydaje się byćr30; nie do przetrwania.
Wiem, że pewnie każdemu wydaje się, że powinnam go wyrzucić z domu, ale kiedy już się jest w takiej sytuacji, to przewala się przez człowieka tornado sprzecznych emocji. Na ten moment próbuję więc zebrać się w sobie, żeby mu powiedzieć, że wiem. Ale jednocześnie nie mam pojęcia co dalej, choć jeszcze pisząc tego pierwszego posta byłam przekonana, że pozostaje tylko rozwód.
Komentarz doklejony:
Swoją drogą na ten moment najbardziej paraliżująca myśl to ta, że zaraz może się okazać, że tym razem (zanim się o tym wszystkim dowiedziałam) jednak się udało i jestem w ciąży. Nie wiem co wtedy.
Cytat
To takie klasyczne w tamtych czasach, latach 80-tych i 90-tych;
Z pozoru szczęśliwa, poukładana rodzina i niby nic wielkiego się nie działo; no bo się nie działo; dzieci wyrastają na dobrych, wykształconych i inteligentnych ludzi; tylko, że w pewnym dojrzałym już wieku odkrywają a niektórzy nigdy - swoje deficyty, że pozbawieni są w jakimś stopniu własnej tożsamości, że nie potrafią okazywać uczuć; rozmawiać o problemach, rozwiązywać ich;
Nie bez powodu jak pokazują badania z roku na rok zwiększa się znacznie ilość zdiagnozowanych m.in narcystycznych zburzeń osobowości; a to tylko wierzchołek góry lodowej;
Cytat
Tym sposobem zapewne usiłował zwrócić na siebie uwagę; to było takie wołanie o pomoc dziecka; pewnie nie zostało w ten sposób odczytane przez rodziców;
Cytat
To nic złego pod warunkiem, że zachowana jest równowaga i nie krzywdzi się przy tym nikogo; to jest normalne dopóki człowiek specjalnie nie zabiega o to tylko po to aby się dowartościować; bo o to poczucie własnej wartości właśnie głównie chodzi; jest spragniony tego czego nie doświadczał wcześniej a powinien; nie czuł się doceniony a tym samym kochany, akceptowany i potrzebny; dziś to próbuje nadrobić; ciągnie go tam gdzie może ten głód zostać zaspokojony nie zważając na konsekwencje; zapewne robiąc to nieświadomie; to jedna z teorii;
dalej
Cytat
To tak naprawdę najlepszy czas na korzystanie z życia; uczenie się go na błędach; próbowanie własnych sił w każdym aspekcie życia; wy poniekąd ten okres pominęliście; może on nie był do końca gotowy, ale chciał zarazem zjeść ciastko i mieć ciastko?
Cytat
To pewnie trochę szczeniacka miłość i może nie mieć żadnego znaczenia, ale jaki był powód jego rozstania z wcześniejszą dziewczyną? Masz tę wiedzę? Kim ona była? Znasz ją?
Cytat
To taka standardowa reakcja; Jednak pośpiech nie jest wskazany a emocje nie są dobrym doradcą;
Ważnym jest teraz abyś to dobrze rozegrała i nie spaliła na starcie; to newralgiczny moment, który może mieć kolosalny wpływ na to jak to się dalej potoczy; musisz być pewna tej rozmowy; pewna tego co chcesz powiedzieć; świadoma tego co możesz usłyszeć i być gotowa na różne scenariusze; ona powinna odbyć się bez jakichkolwiek emocji; dopiero jak będziesz pewna, że jesteś gotowa - zacznij działać;
W aktualnej sytuacji raczej wskazanym byłaby wstrzemięźliwość od zbliżeń;
Cytat
bo to pewnie jest prawdziwe z jego strony, Ty jesteś najważniejsza w jego życiu, tamte kobiety z którymi pisał podświadomie traktował przedmiotowo.
Wiedział/wie że źle robi, tym bardziej że zna Twoje stanowisko w takich sprawach; jestem też pewna, że ma wyrzuty sumienia i tak do końca nie jest mu z tym co Tobie robi dobrze ale wypiera to, inaczej by tego nie robił. Zauważ, że daje Ci to czego on nie dostawał
Cytat
docenia Ciebie, nie mydli Ci oczu takim traktowaniem (nie nakreślasz go tutaj jako manipulanta), raczej może zadośćuczynić Tobie, tylko to słabe by było.
Raczej nie skończy z tym tak z dnia na dzień nawet jak mu powiesz, że wiesz; będzie tylko bardziej ostrożny. Musi nim wstrząsnąć, musi przez to coś stracić (niekoniecznie to ma być rozstanie).
Cytat
Na ogół kobiety wstawiają na fb memy typu: "wolę usłyszeć najbardziej gorzką prawdę, niż najsłodsze kłamstwa." Problem w tym, że takie zdroworozsądkowe przemyślenia prezentują na ogół po fakcie, gdy się na własnej skórze wreszcie przekonały, że te słodkie kłamstwa naprawdę są zatrutym, niezdrowym cukierkiem, który początkowo smakował, ale ostatecznie zaszkodził.
To, że Cię okłamywał (nadal okłamuje i będzie tak robił w przyszłości?) i to w bardzo słodki sposób - jak jakiś psychopata - bez mrugnięcia okiem i ze słodką miną niewiniątka jest faktem. I wcale dobrze to o nim nie świadczy.
Cytat
Moim zdaniem rozsądnie byłoby nie śpieszyć się z powiedzeniem mu o tym, że wiesz o jego zdradach. Przynajmniej do czasu, gdy będziesz miała jakiś plan. Jeśli nawet jego umiejętności wpływania na Ciebie swą "słodkością" sprawiłyby, że przekonałby Cię do zaakceptowanie jego potrzeb zdrad, to minusem zdrad jest to, że inna kobieta również może zajść z nim w ciążę, nie tylko Ty.
Wychowywanie się od dzieciństwa w domu z trzema siostrami może mężczyźnie znacznie ułatwić zrozumienie emocji różnych kobiet. Ich potrzeb, emocji, sposobu myślenia, oczekiwań, a nawet... manipulacji nimi. Co może w dorosłym życiu ułatwić nawiązywanie kontaktów, rozmów, flirtów, seksu i związków z płcią przeciwną. Wygląda na to, że postanowił te swoje umiejętności wykorzystywać nie tylko wobec jednej kobiety (Ciebie) i nie zamierza poprzestać...