Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

burza00:17:23
Eknomen01:03:50
Paulinaa102:04:36
# poczciwy02:34:51
zona Potifara03:51:34

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

NieSypiam
04.05.2024 20:06:38
NowySzustek pozdrawiam cie ziomeczku, dzięki za wszystko i oby ci się wiodło. Ja wyszedłem na prostą i wszystko u mnie dobrze (bez szona) Uśmiech Uśmiech Uśmiech

Matsmutny
03.05.2024 06:00:21
.

NowySzustek
29.03.2024 06:12:22
po dwóch latach

Zraniona378
21.03.2024 14:39:26
Myślę że łzy się nie kończą.

Szkodagadac
20.03.2024 09:56:50
Po ilu dniach się kończą łzy ?

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

Zdrada w małżeństwie i brak zufaniaDrukuj

Zdradzony przez żonęWitam. Znam się z żoną od prawie 10 lat. Teraz jesteśmy w wieku żona 35, ja 38. Początek naszego związku jak u każdego głównie związany był z "chemią". Wtedy niestety a teraz już to nie ma znaczenia bo stworzyliśmy fajną rodzinę moja żona po miesiącu spotykania się zaszła w ciążę. Ja stanąłem przed wyborem być mężczyzną i spróbować założyć rodzinę lub małym chłopcem i uciec. Jak się domyślacie postanowiłem założyć rodzinę z nadzieją że wszystko się jakoś ułoży. Przez okres 4 lat tworzyliśmy związek partnerski. Mieszkaliśmy razem, wychowywaliśmy dziecko, ja pracowałem wybudowałem dom. Żona zawsze pragnęła ślubu ja byłem wiecznie nie zdecydowany. Po 4 latach postanowiłem że weźmiemy ślub cywilny. Żona jednak chciał także uregulowania Kościelnego więc 3 lata później wzięliśmy ślub Kościelny. Zaraz po ślubie bardzo chcieliśmy mieć drugie dziecko więc już po dwóch miesiącach byliśmy w ciąży. Aktualnie nasza druga pociecha ma ponad dwa latka. Nasz staż Kościelny wynosi ponad 3 lata.
Dwa miesiące temu żona po babskiej sobotniej wizycie u sióstr w niedzielę oznajmiła mi że musi coś mi powiedzieć. Od wielu lat twierdziła że coś jej leży na sercu i w końcu mi powie. Jak pierwsze nasze dziecko miało około 8 miesięcy mieliśmy spięcie po którym pojechała do mamy na kilka dni (ogólnie to był okres kiedy różnie nam się układało). Jednej nocy pojechała się spotkać z byłym kolegą którym dawno temu pracowała (przed naszym związkiem) ale także sypiała. Jak się domyślacie całą noc uprawiali seks. Mówi że bardzo tego od razu żałowała i ten seks dla niej nie był taki jak sprzed laty pamiętała. Twierdzi że powiedziała mi bo od lat ją sumienie gryzło. Jednak po naszych rozmowach wiem że naszego dziecka pilnowała szwagierka, która za każdym razem jak się z żoną pokłóciła groziła że mi powie. A po ostatnim babskim spotkaniu i kolejnej sprzeczce żony i jej siostry, dowiedziała się druga siostra i jej mąż. Podejrzewam że czynnikiem motywującym były obie rzeczy - wyrzuty sumienia i strach że dowiem od kogoś innego. Nie mogłem w to uwierzyć - może początkowe lata były różne ale ostatnie kilka były naprawdę piękne. W pierwszej chwili załamałem się ale po 2-3 dniach poczułem większa chęć bliskości żony. Rozmawialiśmy wieczorami jak dzieci poszły spać i kochaliśmy się przez co najmniej dwa tygodnie codziennie. Teraz tak myślę że był to dla mnie rodzaj terapii. Żona bardzo żałuje tego, chciałaby to cofnąć, wtedy nie sądziła że stworzymy razem taką świetną rodzinę. Postanowiłem wybaczyć żonie i się z tym pogodzić zwłaszcza że zapewniała mnie że tylko wtedy i nigdy więcej mnie nie zdradziła.
Zawsze wierzyłem że mogę w 100 procentach ufać żonie. Jednak postanowiłem w jakiś sposób coś sprawdzić by być pewnym. Po tylu latach małżeństwa korzystamy wzajemnie ze swoich telefonów i mojego laptopa. Tak jakbyśmy nie mieli tajemnic przed sobą. Moja żona jest zawodu kelnerką. Kiedyś sprawdziłem naszą oś czasu google (narzędzie google do lokalizacji naszych telefonów rzekomo działające z dokładnością do 20 metrów przez gps). Zaniepokoiła mnie jedna rzecz a raczej kilka, ale najbardziej mnie zastanawia ta: Gdy pracowała (a było to 2 miesiące przed naszym ślubem Kościelnym - na który się cieszyła i nie mogła się doczekać) w weekend powinna nocować w miejscu pracy a oś czasu pokazuje że z soboty na niedzielę od 2:30 do 5:50 była w domu oddalonym o 23 km od jej miejsca pracy. Kiedy jej to pokazałem stanowczo zaprzeczyła że ona nigdzie jeździła i poza tą zdradą co mi powiedziała nigdy nie zrobiła nic innego. Na drugi dzień gdy znowu poruszyłem temat by mi powiedziała bo skoro jedną zdradę jej wybaczyłem to jestem więcej w stanie znieść tylko chcę już nas związek opierać tylko na szczerości i prawdomówności. Znowu zaczęła mnie zapewniać że to jakaś nie prawda i nie będzie ponosić odpowiedzialności za coś co nie zrobiła, poza tym przyznała się do seksu z kimś już wcześniej, więc jakby naprawdę gdzieś była to czemu miałaby mi nie powiedzieć, bardzo się rozpłakała i wybiegła z imepetem z domu. Długo ją szukałem bo bałem się że sobie coś zrobi, ale jakoś przekonałem żeby wróciła do domu i głupot nie robiła bo mamy rodzinę i dla kogo żyć. Powiedziałem że jej wierzę (zrobiłem to chyba tylko dla jej dobra, ale to moje kłamstwo zdaję sobie z tego sprawę). Z doświadczenia wiem że oś czasu google pomimo podróży osoby z telefonem może nic nie pokazać, ale jeśli już coś pokazuje to prawie się to zgadza z rzeczywistością, czasami o te 50 metrów się myli. Poza tym oś czasu jakiś rok wcześniej też wskazuje kilka odwiedzin w dzień w jakimś domu w miejscowości oddalonej o 15m od nas - gdzie nie mamy rodziny ani żadnych znajomych - oczywiście żona też twierdzi że tam nigdy nie była. Nie wiem co mam o tym myśleć - między nami jest teraz super bo oboje się staramy. Ale nie ma dnia i godziny w której bym nie myślał o tym czy przez te lata nie oszukiwała mnie bardziej, a gryzące sumienie kazało jej w końcu powiedzieć to najstarsze bo jej głównym tłumaczeniem było że się kłóciliśmy mało się kochaliśmy. A do rzeczy które wynikły w małżeństwie cywilnym i tuż przed ślubem Kościelny już nie ma za bardzo jak się tłumaczyć - bo mógłbym już tego jej nie wybaczyć. Proszę o jakieś słowa wsparcia jest mi bardzo ciężko. "Ludzie boją się tego co nie znają" Ja się właśnie boję tego że ma więcej tajemnic dotyczących naszego związku, mam coś w rodzaju jakiegoś dowodu (oś czasu) ale nie wiem co się tam stało i czy naprawdę to się wydarzyło.
15215
<
#100 | Marcus49 dnia 23.09.2021 18:13
milyfacet:
Twój post dosyć mocno mnie poruszył. Nie pisałem jednak nic wcześniej, gdyż dosyć ,,po aptekarsku" dozowałeś istotne informacje dotyczące i Ciebie i Twojej Żony (te duże litery to nie pomyłka, ani jakaś uprzejmość).
Podsumowując to co przekazałeś:
Twoja Żona z domu rodzinnego wyniosła przykre doświadczenia: Na chłopa nie ma co liczyć, a w razie poważniejszego kryzysu jedynym ratunkiem jest ucieczka od niego. I wcale nie koniecznie do jakiegoś ,,kochasia".
Twoja Żona jest ,,ogarniętą" osobą umiejącą radzić sobie w życiu i to na ogół w sposób NIE PRZYNOSZĄCY JEJ UJMY. Inaczej wszak wiedział byś, że jest ,,łatwa" gdy z nią zacząłeś ,,kręcić". Gdy popełniła ten błąd, to,, ..wtedy nie sądziła, że stworzymy razem taką świetną rodzinę." Z jej doświadczeniami wyniesionymi z domu i z Twoim stosunkiem do sformalizowania Waszego związku- trudno się dziwić.
Twoja Żona płakała, gdy składała przysięgę na ślubie kościelnym, I TO NIE BYŁY ŁZY RADOŚCI. Twoja żona ,,Od wielu lat twierdziła że coś jej leży na sercu i w końcu mi powie."
Ty:
4 lata byłeś ,, .. wiecznie nie zdecydowany." Tym samym ona cały czas była ,,na lodzie" (z tymi swoimi doświadczeniami wyniesionymi z domu). Nawet do domu który budowałeś NIC NIE MIAŁA. Sam piszesz iż przed ślubem cywilnym ,, ... to był okres kiedy różnie nam się układało". To nie zarzut, bo życie w związku to nie ,,chodzenie po suficie" w chwilach seksualnych uniesień, A SZARA RZECZYWISTOŚĆ dnia codziennego.
------------
Istotne jest dla Ciebie ale i dla Was odpowiedź na takie pytania:
- JAK odbierałeś stosunek Żony do siebie po ślubie cywilnym, a potem kościelnym:
- czy mogłeś być pewien jej lojalności w wspólnych stosunkach z światem zewnętrznym; tego że Wy stanowicie JEDNĄ ,,drużynę";
- czy mogłeś zawsze na nią i jej pomoc liczyć;
- czy Twoim zdaniem była uczciwa w stosunku do Ciebie;
- czy w Twoim odczuciu darzyła Cię szacunkiem, poważała Cię ??
----------
My jesteśmy tylko ludźmi. Stworzonymi w połowie z ,,prochu ziemi", a w drugiej z ,,tchnienia Boga". Niektórzy aniołowie nie mający w sobie tego pierwiastka ,,ziemskiego" potrafili się zbuntować przeciwko Temu, który ich swoim "CHCĘ" stworzy.
milyfacet:
Na tym forum, w dziale ,,Artykuły" jest artykuł ,, Dobra pamięć, zła pamięć".
Mnie, a jestem od ,,gunio 11" ,,bogatszy" i o wiele lat życia i o 12,5 roki od poznania się i 10,5 roku SZCZĘŚLIWEGO MAŁŻEŃSTWA ( przed ,,godziną W"Z przymrużeniem oka ( którego ,,owocem" była 4-ka dzieci), BARDZO POMÓGŁ.
-------
Twój psycholog:
CAŁKOWICIE deprecjonuje jego fachowość to, iż tak jakby najpierw chce ,,wyrobić sobie zdanie"
On ma ma Tobie/WAM pomóc, a nie ,,wyrabiać sobie swoje zdanie". Bez udziału Twojej Żony w tych ,,konsultacjach" JEST TO PO PROSTU NIEMOŻLIWE.
14027
<
#101 | normalnyfacet dnia 23.09.2021 22:12
Marcus49

Cytat

Gdy popełniła ten błąd...

Nazywajmy po imieniu - zdradziła - świadomie, na trzeźwo.

Cytat

..wtedy nie sądziła, że stworzymy razem taką świetną rodzinę."

I na dodatek z wyrachowania pojechała do kochanka (ciężko stwierdzić czy wtedy byłego czy nadal obecnego) gdzie może chciała żeby na poważnie się nią zainteresował.

Cytat

i z Twoim stosunkiem do sformalizowania Waszego związku- trudno się dziwić

Czyżby?
milyfacet

Cytat

...postanowiłem założyć rodzinę z nadzieją że wszystko się jakoś ułoży

Cytat

Przez okres 4 lat tworzyliśmy związek partnerski. Mieszkaliśmy razem, wychowywaliśmy dziecko, ja pracowałem wybudowałem dom. Żona zawsze pragnęła ślubu ja byłem wiecznie nie zdecydowany. Po 4 latach postanowiłem że weźmiemy ślub cywilny. Żona jednak chciał także uregulowania Kościelnego więc 3 lata później wzięliśmy ślub Kościelny.

Marcus49
Naprawdę uważasz ona czuła się niepewnie w tym związku i to autor "zmusił" ją do zdrady?
Ja się jej dziwię bo co ta zdrada miała rozwiązać w ich związku?
Miała być to jakaś kara?
A może tamten jest dobry w te klocki i chciała powspominać?

Cytat

Tym samym ona cały czas była ,,na lodzie" (z tymi swoimi doświadczeniami wyniesionymi z domu). Nawet do domu który budowałeś NIC NIE MIAŁA. Sam piszesz iż przed ślubem cywilnym ,, ... to był okres kiedy różnie nam się układało". To nie zarzut, bo życie w związku to nie ,,chodzenie po suficie" w chwilach seksualnych uniesień, A SZARA RZECZYWISTOŚĆ dnia codziennego.

Czyli on budował dom dla nich i tym zawinił?
Czyli powodem jej zdrady było doświadczenie wyniesione z domu?
To dlaczego więcej nie zdradzała?
15320
<
#102 | edek dnia 23.09.2021 23:29
milyfacet - czytając niektóre komentarze dotyczące Twojego przypadku uważam, że dla Ciebie nie jest dobrze, że tutaj trafiłeś.
Zobacz:
1. Żona zataiła przed mężem chorobę, która może mieć wpływ na dzieci
2. Żona zataiła przed mężem, że lubi hazard i ma długi
3. Żona zataiła przed mężem jednorazowy seks z inną kobietą
4. Żona zataiła przed mężem jednorazowy seks z innym mężczyzną
5. Żona zataiła, że pisała po kryjomu z innym mężczyzną i wysyłała mu nagie zdjęcia

wszystkie powyższe punkty to "zdrada". Dla mnie najgorszy jest 1 bo konsekwencje będziesz ponosić Ty i Twoje dzieci do końca życia (choroba dziedziczna) i kompletnie nic z tym nie możesz już po fakcie zrobić. Punkt 2 też jest bardzo dotkliwy jeżeli nałóg jest niewyleczony ponieważ hazardzista może zniszczyć Ci całe życie i życie Twoich dzieci.
Przy tych powyższych punkty 3-5 to jest dla mnie "lajcik", ponieważ masz bardzo duży wpływ na to co jest tu i teraz i na to co będzie. Te punkty praktycznie rozgrywają się w Twojej głowie. Czy będziesz to przechodził tak czy inaczej,czy będzie to trwało tydzień, miesiąc czy lata zależy w największym stopniu od Ciebie.
Niestety na tym forum są osoby, dla których punkt 4 jest gorszy niż koniec świata. Najgorzej, że będą Ci wpierać, że mieszkasz z potworem a nie człowiekiem, który tylko szuka okazji, aby Cię zdradzić. Tylko dla punktu 4, będą radzić, żebyś szpiegował, inwigilował, sprawdzał, podpuszczał i zawsze, ale to zawsze był czujny.
Nie daj się zapędzić w kozi róg, bo oszalejesz. Z Twojego opisu wynika, że masz poukładane życie, żonę która żałuje tego co zrobiła. Odpuść jej, odpuść sobie, poukładajcie to wszystko razem i żyjcie.

W moim bezpośrednim otoczeniu przez ostatnie 3 lata:
na raka zmarła żona mojego kolegi nie dożywając 30 lat, żona drugiego walczyła o życie przy porodzie, udało się ją uratować, ale dziecko jej zmarło. Trzecia znajoma mając 26 lat zachorowała na ten sam typ raka co pierwsza i walczy o życie. Inny kolega ma chore dziecko (teraz 5 lat), które już 3 razy "uszło śmierci". Nigdy nie wie, co przyniesie mu dzień. Sam w życiu swoje też przeżyłem.

Pisząc powyższe w żaden sposób nie chcę umniejszać krzywd i cierpień jakich doznają osoby zdradzone. Uważam jednak, że ludzie często zapominają jakie parszywe rzeczy mogą im się w życiu przytrafić, rzeczy, które bez zastanowienia zamieniły by na punkt 4.

Komentarz doklejony:
*
"zamienili by na punkt 4."
14027
<
#103 | normalnyfacet dnia 23.09.2021 23:42
Edek
A tak naprawdę to o co Tobie chodzi?
15320
<
#104 | edek dnia 23.09.2021 23:54

Cytat

normalnyfacet dnia września 23 2021 23:42:43
Edek
A tak naprawdę to o co Tobie chodzi?


Dla mnie jesteś "fanatykiem" punktu 4, więc ile bym nie tłumaczył to nie zrozumiesz.
14027
<
#105 | normalnyfacet dnia 24.09.2021 00:27
Oj, Edziu, Edziu :cacy:cacy obok fanatyka nawet nie stałem. Ale nie będę Ci tłumaczył bo już masz wizję mojej osoby.
Ale fantazję to Ty masz.
14759
<
#106 | Radocha dnia 24.09.2021 07:53
Autor wyraźnie czarno na białym pisze że przez ostatnie lata żona nie dawała mu powodu do niepokoju
Tworzą udany związek
Oczywiście że zdrada mimo że wydarzyła się dawno to dla autora sprawa jest świeża i musi odreagować
Robi to jak każdy z nas indywidualne
Moim zdaniem dolewanie oliwy do ognia nic dobrego nie wnosi
Kod źródłowy


Autor by zrobić trzodę autor ma czas
Teraz będzie czujny wyciągnie wnioski
Zresztą myślę że forum lepiej sprawdza się na etapie zdemaskowania zdrady niż rad czy porady co po
Dlatego że każdy z nas jest inny
14039
<
#107 | Romanos dnia 24.09.2021 08:06
Normalnyfacet,
No jak o co?
Skup siw tylko na tym co wypunktowne i szystko atnie ie jasne. Edek po prostu przedstawia swoja "hierarchie zdrad", a cala reszta to jest "tlumaczenie".
14992
<
#108 | gunio11 dnia 24.09.2021 09:01
Moim zdaniem ,jeżeli byłby to jednorazowy wyskok autor nigdy nie powinien się o tym dowiedzieć . a zwłaszcza po tylu latach .Ale się dowiedział ,machina ruszyła .Zaczął sobie dopowiadać ,dopisywać różna scenariusze ma mętlik w głowie .Trafił tutaj i prośi o słowa otuchy i wsparcie .I co mamy mu powiedzieć ?Łyknij to i żyj dalej .Masz teraz fajną kochającą rodzinę .Czas leczy rany ,ból minie ,żyj dniem dzisiejszym bo masz teraz ciepło i wygodnie.Przecież to są tylko bzdety . Autor jest facetem ogarniętym i wrażliwym .Wątpliwości których teraz nie wyjaśni wypłyną jutro pojutrze albo za parę lat .normalnyfacet jest dociekliwy i skrupulatny , patrząc na to z boku widzi więcej a wątpliwości którymi karmi autora zobaczyłby w końcu i on sam .Dlatego proponuję żeby usiadł raz , powiedział co go boli i zakończył temat .

Komentarz doklejony:
Markus49 do tej pory myślałem że to ja jestem największym zgredem na forum czy może źle doczytałem .Patrząc na twój profil to jesteś małolat . Ja w tym roku kończę siedem dych .Jak większość ludzi na tym forum jesteś człowiekiem mądrym i oczytanym .Ja nigdy nie zawracałem sobie zdradami i psychologią i nimi związaną .Dal mnie zdrada jest największym kurestwem jakim można zrobić drugiemu człowiekowi i nie ma znaczenia czy ktoś pochodzi z patologii czy z dobrego domy i nie ma znaczenia czy to jest 1,2 czy4 .Moja zdrajczyni pochodzi z dobrego domu ja z patologii . Jednak to ona dostała szału macicy .Ja nigdy nie pomyślałem o zdradzie.
Żona autora jest bardzo podobna do mojej ,Pewna siebie ,zarozumiała , dająca sobie radę w życiu despotka umiejąca manipulować ludzmi .Na pewno wiedziała że źle robi tylko miała to w dupie.
15215
<
#109 | Marcus49 dnia 24.09.2021 10:45
gunio11:
Oboje z Żoną jesteśmy starsi od Ciebie o dobrych ,,kilka wiosen", bo ,,8-y krzyżyk" już dawno jest nam naliczany.
,,Kolaps" naszego małżeństwa miał miejsce mniej więcej czasowo wtedy co i u Ciebie. Tylko zanim do niego doszło, za nami było jak pisałem 2 lata ,,chodzenia" z sobą i 10,5 roku naprawdę udanego małżeństwa.
---------
ZDRADA:
Nie ma i nie może być usprawiedliwienia, uzasadnienia dla zdradzenia drugiej osoby. Bowiem taka zdrada jest MORDERSTWEM psychiki osoby zdradzonej. A tego ,,trupa psychiki" nie da się wskrzesić. I niezależnie jakie dywagacje będą snuły te 20-to i 30-to letnie ,,psycho-LOSZKI", prawda jest taka, że to co było JUŻ NIGDY nie ,,powstanie jak Feniks z popiołów".
Życie jednak musi toczyć się dalej, więc MUSI sobie każdy zdradzony postawić pytanie - CO DALEJ. Aby na nie odpowiedzieć musi taka osoba zdradzona ocenić:
- KIM jest dla mnie zdrajca/zdrajczyni i jakie mam/miałem do niej uczucia;
- JAKI był całokształt stosunków do mnie tego/tej zdrajcy/zdrajczyni zanim doszło do zdrady;
- JAKIE uwarunkowania (szeroko rozumiane) mogły mieć wpływ na zaistnienie zdrady;
- I NAJWAŻNIEJSZE: JAKIE było i jest zachowanie zdrajcy/zdrajczyni PO zaistnieniu zdrady. W skrócie - Czy było to tylko zdawkowe ,,przepraszam", z próbą uczynienia osoby zdradzonej współwinnym i postawą ,,w zasadzie nic się nie stało", czy też mamy do czynienia z CZYNNYM zaangażowaniem się w próbę odbudowania więzi pomiędzy tymi osobami, czynnym działaniem na rzecz ZADOŚĆUCZYNIENIA.
Dopiero wtedy można podjąć próbę zbudowania nowego związku (bo to będzie NOWY ZWIĄZEK) na miejscu jakie pozostało po ,,uprzątnięciu gruzów" z tego co było.
Jest to BARDZO TRUDNE, ale nie niewykonalne. I TY gunio11 i ja + nasze żony (które jak kiedyś napisałeś ,,oblały egzamin z bycia żoną, ale ,,poprawkę zaliczyły""Z przymrużeniem oka jesteśmy tego przykładem. Mając te ,,8 krzyżyków" za sobą i związane z tym doświadczenie życiowe, mogę pokusić się o jakąś ocenę.
Jej sentencja jest następująca:
ZBUDOWANIE NOWEGO ZWIĄZKU NA GRUZACH STAREGO UDAJE SIĘ W MNIEJ NIŻ 10% takich zdrad. I czasami dopiero po 3-5 latach okazuje się iż w danym przypadku było to niewykonalne.
Zresztą z tego mojego doświadczenia wynika również, że osoba zdradzona ma ZAWSZE również problemy psychiczne z nawiązanie stosunków partnerskich z całkiem inną niż zdrajca/zdrajczyni osobą. Ona po prostu jest już na zawsze ,,okaleczona psychicznie".
milyfacet:
Z tego co do tej pory napisałeś, wynika (,, .. przyznaje że nie wie jak mi pomóc a by chciała." ,, ..sama dziś wychodzi z inicjatywą."Z przymrużeniem oka, iż WY MACIE naprawdę bardzo dużą szansę na to, aby po ,,uprzątnięciu gruzów" tego co Z WYŁĄCZNIE JEJ WINY ,,zawaliło się" bezpowrotnie między Wami, dalej podtrzymać ,,bycie fajną,
To jednak jest tylko moje zdanie.
Właściwą ocenę możesz dokonać tylko TY, a zdania innych osób tylko nieznacznie winny mieć na to wpływ.

Komentarz doklejony:
Uzupełnienie:
,,bycie fajną, szczęśliwą rodziną" i małżeństwem.

Komentarz doklejony:
milyfacet:
Pamiętaj !!! Bezustannym ,,czołganiem Jej" (jak Ci tu niektórzy radzą) - nic nie osiągniesz. Przecież Ona też ma poczucie swojej własnej godności, dumy, jakąś ambicję.
14027
<
#110 | normalnyfacet dnia 24.09.2021 11:31
gunio11 dnia września 24 2021 09:01:14

Cytat

Moim zdaniem ,jeżeli byłby to jednorazowy wyskok autor nigdy nie powinien się o tym dowiedzieć . a zwłaszcza po tylu latach

Dokładnie tak, też nie wiem dlaczego ona zdecydowała się na wyjawienie prawdy i to po 8(chyba)latach. Przecież jej siostra przez lata straszyła(ale jaka była to częstotliwość tego nie wiemy) że powie co wie ale im dalej w las tym przecież było ciemniej i żona autora nawet gdyby siostra powiedziała mogła skłamać.

Cytat

I co mamy mu powiedzieć ?Łyknij to i żyj dalej .Masz teraz fajną kochającą rodzinę .Czas leczy rany ,ból minie ,żyj dniem dzisiejszym bo masz teraz ciepło i wygodnie.Przecież to są tylko bzdety

Bzdety? no chyba nie do końca. Uważam że teraz ma naprawdę wierną i kochającą żonę i przez jej zdradę sprzed lat nie powinien rozwalać rodziny.
Co oczywiście nie oznacza zamiecenia sprawy pod dywan - musi dla siebie dla nich przegadać tamtą "sprawę" i uzyskać odpowiedz na każde pytanie, bo lepiej jak je zada na głos niż gdyby miał je tylko zadawać w myślach i sam sobie na nie odpowiadać.
Marcus49

Cytat

Pamiętaj !!! Bezustannym ,,czołganiem Jej" (jak Ci tu niektórzy radzą) - nic nie osiągniesz. Przecież Ona też ma poczucie swojej własnej godności, dumy, jakąś ambicję.

Tak, tak i tak. Żadnego czołgania - znęcanie się psychiczne nad dziewczyną niczego dobrego nie przyniesie.
14992
<
#111 | gunio11 dnia 24.09.2021 14:04
Tu nie chodzi o czołganie nie chodzi o poniżanie .Daleki jestem od tego .Sam tego nie robiłem i nie radzę tego milemufacetowi ale wyjaśnienie wszystkich spraw byłoby właśnie takim aktem dobrej woli z jej strony i pomocą dla jego skołatanej głowy . Dlatego powtarzam jeszcze raz . Niech usiądą , niech wyjaśnią i niech mily facet zakończy raz na zawsze temat ze zdradą,amen .
14039
<
#112 | Romanos dnia 24.09.2021 14:20
Dla mnie gotowosc kogos kto zdradza na powiedzenie calej prawdy i gotowosc do bycia przejrzystym jest oznaka swego rodzaju "szczerosci" osoby zdradzajacej i oznaka prawdziwych checi naprawy relacji.

Gotowosc na "staniecie w prawdzie" tudziez na "mozliwosc bycia skontrolowanym" nie oznacza jednak rezygnacji z prawa do szacunku.
Osoba zdradzona musi mimo wszystko brac pod uwage, ze czym innym jest "prawo do prawdy" o zdradzie, a czym innym "pilowanie tej prawdy po raz enty", tak jak czyms innym jeat prawo do akonteolowania zdrajcy, a czyms innym "totalna inwigilacja" zdrajcy i akrajne odebranie mu prywatnosci
15353
<
#113 | milyfacet dnia 24.09.2021 16:10
Witajcie.
Podjąłem decyzję.
Biorę się w garść, żyję dalej. Nie wiem czy chcę wysłuchać spowiedzi żony z tej zdrady. Z jednej strony męczy mnie chciałbym, z drugiej boję się jeśli to będą kolejne gwoździe.
Postanowiłem ten temat jeśli miałby się odbyć przenieść na spotkanie podczas terapii małżeńskiej. Nie wiem co usłyszę, nie wiem jak się zachowam.
Nie wiem czy to co wtedy żona myślała czuła robiła po 8 latach ma aż takie znaczenie.
Przepraszam was wszystkich i dziękuje za sugestie i rady.
Muszę się odciąć od forum przynajmniej na razie. Za dużo tu dostałem informacji, mój mózg musi mieć czas by jakoś to przetworzyć lub też po
prostu nie myśleć.
Pozdrawiam WAS
15320
<
#114 | edek dnia 24.09.2021 17:06

Cytat

milyfacet dnia września 24 2021 16:10:37
Witajcie.
Podjąłem decyzję.
Biorę się w garść, żyję dalej.


Powodzenia i pomyślności życzę.
14992
<
#115 | gunio11 dnia 24.09.2021 17:10
Szczęsliwego pożycia małżeńskiego .

Komentarz doklejony:
Szczęsliwego pożycia małżeńskiego .
14759
<
#116 | Radocha dnia 24.09.2021 19:44
powodzenia
15135
<
#117 | wialwiater dnia 24.09.2021 21:03
życzę powodzeniaUśmiech jakiej decyzji byś nie podjął to najważniejsze by nie trwać w zawieszeniu.
15360
<
#118 | Desperados78 dnia 12.10.2021 14:46
Brawo Ty i dawaj znać czy udało Ci się znaleźć szczęście. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?