| TripleF | 12. Marzec |
| radeon | 12. Marzec |
| 1qazcu | 12. Marzec |
| ewcia200 | 12. Marzec |
| Ifka | 12. Marzec |
Jess | 01:05:55 |
Aga104 | 02:42:33 |
Landexpzglosy | 03:20:06 |
JamesTon | 03:22:46 |
NieOddycham | 04:34:55 |

Cześć!
Jestem tu nowa, więc proszę o zrozumienie. Czytam historie i wnioskuję, że każda jest niby inna a jednocześnie tak podobna do siebie. Jestem tutaj bo wiem, że źle postępuję i szukam wskazówek.
Jestem mężatką, 22 lata po ślubie. 20 lat szczęśliwego pięknego małżeństwa 2 cudownych dzieci, dom i 2 lata życia w piekle, kryzysie bez końca i pytanie czy moje małżeństwo to fikcja czy szansa na odbudowanie więzi.
Zdrada męża odkryta przypadkowo,nagłe znikanie wieczorem, telefon zajęty nawet przez godzinę. Zaczęłam się niepokoić, kiedy go nakryłam rozłączył się, wyrwałam telefon, zadzwoniłam pod ten nr. Odezwała się kobieta.... to co czułam, pamiętam do dziś, płakałam głośno płakałam i biłam go w pierś z pytaniem dlaczego. Przyznał się, że to nowa koleżanka z pracy, że nic ich nie łączy, że to tylko rozmowy. Zrobiłam się nieufna, zaczęłam go kontrolować A on wypierał się wszystkiego. Zaufałam i znowu coś , znalazłam drugi telefon, po awanturze dał nr pin. Czytałam ich wylewne smsy i obiecałam że nie wybaczę, ale wybaczylam, puściłam go nawet na weekend z kolegami bo wierzyłam że to za nami. Wrócił z weekendu szczęśliwy mi mówił jak kocha,kilka dni później kolejny telefon z nowym numerem, pi długiej rozmowie wyznał, że zdradził, że ten weekend spędził z nią i jej rodziną, że żałuje i chce iść na terapię. Poszliśmy, tylko dwie sesje bo na drugiej przyznał że nie zerwał kontaktu i Pani psycholog nam podziękowała. Znów moja próba odzyskania go. Wspólny wyjazd na wakacje z mojej inicjatywy, bez dzieci, było cudownie jak nigdy. Obiecał, że zakończy romans, ale jak tylko wrócił do pracy romans wrócił. Zażądałam rozwodu, prosił, błagał, obiecał zmienić pracę. W między czasie rodzina i dzieci się o tym dowiedziały, mnóstwo agresji, alkoholu, przemocy. Z porządnej rodziny do patologii. Nic nie pomogło. Mimo, że rzucił pracę nadal miał z nią kontakt. Kolejne tygodnie i miesiące w rozterce co robić. Nie mogłam spać spokojnie, robiłam awantury o to, że wieczorami znikał z telefonem. Przestał dbać o nas. Kolejny raz postanowiłam, że się rozwodzę, rodzina mnie wspierała, odpuściłem kontrolę, przestałam wpadać w panikę, zaczęłam dbać o siebie, zajęłam się pracą, dziećmi, remontem wyjechałam na kilka dni. On nie robi nic, zajął się tylko pracą i żyje w jakimś takim obłędzie amoku, letargu, zaczął pić. Niby obiecuję poprawę, bo nie chce nas zostawić, bo kocha itp, ale to trwa tylko chwilę i znów pretensje i jego wyrzuty że coś się wypaliło Jeszcze nie złożyłam pozwu, ale on o tym nie wie. W głębi serca kocham go jeszcze i mam nadzieję, że on zdąży się zmienić na tyle bym mogła znowu mu zaufać. Szkoda mi tych lat, nie chcę dzielić domu, majątku, to takie trudne. Na razie wiem, że tamta kobieta nie odpuszcza a on nie do końca chce zerwać kontakt twierdząc że jednak coś ich łączyło.
Czy mamy szansę być jeszcze szczęśliwi, czy zacznie mnie szanować, kochać jak kiedyś? Czy dojdzie do niego w końcu co robi i jak rani najbliższych czy nie powinnam się łudzić?
Pozdrawiam
Ja naprawdę ślepo wierzyłam że nam się uda, ale okazuje się że to ja dawałam od siebie wszystko by to zatrzymać, a on miał wszystko w D..., teraz kiedy odpuscilam i zastosowałam się do rad z tego forum wszystko zaczyna układać się w całość. Kiedyś z pewnością Wam podziękuję, ale przede mną jeszcze długa droga
Nie bede ukrywal - nie bedzie lekko, bedzie ciezko, a na "lekko" jeszcze jakis czas (byc moze dluzszy) poczekasz.
Dla swojego meza jestes teraz - wybacz, ze to powiem - wrogiem. Nie jestes mu nawet obojetna, jestes po prostu przeszkoda na tym co uwaza za swoja droge do szczescia i gotow jest zrobic wiele, by te "przeszkode" usunac. To, ze on zlozy w sadzie wniosek o rozwod bez orzekania o winie nic nie znaczy. Ty masz pelne prawo z tym wnioskiem sie nie zgodzic i ptzed sadem dazyc do orzeczenia winy Twojego meza za rozwod.
Nie ulatwiaj mu niczego, maksymalnie odsun sie emocjonalnie od jego gierek i... bardzo sie pilnuj. On jest gotow wykorzystac kazda Twoja chwile slabosci, by probowac udowodnic jaka to "straszna i jedzowata zona bylas" i rowniez jak to bardzo "nie sprawdzilas sie w roli matki".
I na dzis niech jak najmniej wie, jakimi dowodami dysponujesz.
Pamietaj: teraz to juz wojna
Niestety...
Jesli te batalie wygrasz bedzie Ci wolno okazac laske pokonanemu. Ale dopiero jesli wygrasz.
A ten czas poswiec dla siebie: znajfz dobrego psychologa, ktory Ci pomoze uwierzyc w siebie, dobrego prawnika ktory uchroni Cie przed zakusami meza i jakies zajecie, ktore pozwoli Ci odzyc.
Odpuść, po prostu odpuść i niech się dzieje.
Ja nie przejmowałabym się na twoim miejscu co on tam w tym wniosku naskrobie.
Ty i najważniejsze dla ciebie osoby wiedzą co było przyczyną rozpadu waszego małżeństwa.
Postaraj się z całych sił być ponad to wszystko. Nie ma sensu ratować małżeństwa na siłę. Tez to przerobiłam i im więcej się starałam tym mąż bardziej miał mnie w nosie.
Ja wniosku jeszcze nie złożyłam, a jeśli złożę to tylko po to żeby rozstać się na zawsze. Nie zależy mi na udowadnianiu jego winy bo wiem, że on jest winny. Majątek i tak należy wam się po połowie. Chyba, że zależy ci na alimentach na siebie. Ja od niego nic nie chcę. Na dzieci będzie musiał płacić.
Nie wiem co jeszcze mogłabym ci doradzić. Może staraj się po prostu z tym powoli godzić. I nie licz na żadne uczucie od niego. Naprawdę będzie ci łatwiej.
Komentarz doklejony:
Czasem po prostu nie mogę uwierzyć, że ci zdradzający potrafią być tak wstrętni. Nie dość, że zdradzili i zniszczyli rodzinę to jeszcze się tak pastwią nad drugą osobą.
Dla mnie ten facet naprawdę nie ma jaj. Nie chce być z tobą to niech spier....
Niech się wyprowadzi i rozwiedzie, ale niech więcej nie rani.
Majami nie wierz proszę w to co on ci zarzuca i mówi bo jak się obudzisz z tego wszystkiego to będziesz żałować tylko straconych nerwów i zdrowia. Boże jak ja sobie przypomnę jak mąż zarzucał mi, że za dużo sprzątałam i gotowałam to mi się chce kajać ze śmiechu. A i jeszcze mówił, że nawet nikt mnie nie lubi nawet w rodzinie. I ja głupia wtedy w to wierzyłam. Przygotuj się, że uderzy w każdy twój najczulszy punkt. Bo on tylko tym się żywi.
Komentarz doklejony:
*płakać miało być
Cytat
Majami przed czym czujesz lęk?
Cytat
Radocha ,przeczytałem to co pisałeś w temacie morfeusza o sobie.Powiem tak ,z mojej strony szacun dla ciebie
Dziękuję choć wydaje mi się że na tamte czasy ja jak ten przysłowiowy dziad liczyłem na cudzy obiad.
Majami sama widzisz, ze to o czym piszemy znamy z autopsji są to doświadczenia, które każdy z nas przerabiał i nasze tu pisanko w Twoim wątku to jest ubrany opis własnych doświadczeń.
Zdrajców ich zachowania znamy od podszewki, cytując klasyka zdrajcę wyczuwamy przez ścianę.
Liczyłaś, sądziłaś ....
Od pewnego czasu ja wyznaję zasadę , chce ktoś ode mnie odejść ,to proszę bardzo ,ponieważ widocznie ja nie spelnilem jego oczekiwań ,liczył na zupełnie coś innego. Czy mogę się zmienić tak by został ? na chwilę pewnie tak , ale nie na zawsze ,bo wtedy to ja będę nieszczęśliwym i w końcu odejdę.
Jeśli ktoś jest nieszczęśliwym przy mnie ,to jakie ja mam prawo stosować jakąkolwiek manipulację by go powstrzymać? Niech idzie tam gdzie jego szczęście.
A że nie ze mną jest szczęśliwy ,tylko z kim innym? Jego prawo i wybór.
Pewnie że to rodzi wiele problemów , szczególnie związanych z podziałem wspólnego majatku ,ale przecież ja nie noszę już pampersow / jeszcze a86; ,więc skoro kiedyś byłem tak głupi że nie podpisałem intercyzy ,to teraz jako dorosły facet muszę się podzielić pół na pół.
Dziwię się tylko dlaczego na początku każdy z nas robi wszystko by to jakoś naprawić ,posklejac ,uznać za nie byle ,no cud by się stał? Obyczajowośc ,wychowanie ,bajki z dzieciństwa? No nie wiem.
Pozdrawiam
Komentarz doklejony:
Od
Cytat
Od pewnego czasu ja wyznaję zasadę , chce ktoś ode mnie odejść ,to proszę bardzo
Bardzo zdrowa zasada zresztą zgodna z porzekadłem, że w Polsce nie ma musi że musi to na Rusi
Wiesz jak się zastanowić to ja też hołduje tej zasadzie też od jakiegoś czasu
Cytat
,wychowanie ,bajki z dzieciństwa? No nie wiem.
Wiesz to chyba poczucie obowiązku i przecież słowo a więc honor
Słowo bo przecież się dało
Honor bo to nasza wizytówka bym rzekł
Bo widzisz były chwile kiedy o tym czym jest honor zapominałem, biorąc przykład z innych uważałam to za przeżytek za kicz ...
Nigdy dobrze wtedy się nie czułem, coś mnie uwierało kuźwa no nie wiem jak to opisać...
Poczucie obowiązku by nie zostawić swojego potomka na łaskę i niełaskę losu, by się nim zaopiekować no nie chcę za pseudofilozofa robić
Cytat
też nie wiem
U mnie to raczej była szkoda tych nadziei jakie pokladalem w związku ,tego co włożyłem w niego ,tego czasu.....
I wiesz co ? wpadałem często wtedy w takie myślenie ,że to moja wina , że jesli coś w sobie zmienię ,coś poprawię to .....
A kiedy znowu dostawałem kopa ,prawie że za chwilę ,to jak już nie miałem co wymyślić przeciw sobie , to się potępialem , że przecież dzieci ,że nowy dom ,....
Później zastanowiłem się ,a ile , jak długo ,i dla kogo będę tak żył?
I mi przeszło , wróciło logiczne myslenie.
Pozdrawiam
Czuję lęk przed przyszłością, to chyba naturalne. Jeszcze płaczę w poduszkę ale z Dnia ha dzień będę silniejsza, mam taki zamiar. Po prostu żyłam głupią nadzieją, czytałam Wasze historie i nie dopuszczałam do siebie że u mnie będzie ten dam scenariusz, a wystarczyło ,zastosować się do waszych rad i 34 kroków by szybko przyszło otrzezwienie z jakim toksycznymczłowiekiem żyje.
Byłam dzisiaj u prawnika, kazał czekać na jego pozew, wg niego lepiej się będzie odnieść do jego zarzutów. Jeśli on tego nie zrobi zrobię to sama, tak jestem już na tym etapie.
Bardzo dziękuję że jesteście że mną.
W weekend wyjeżdżam z koleżankami w góry, są nieświadome tego co u mnie i chyba nie chcę o tym mówić, mam zamiar się dobrze bawi
Komentarz doklejony:
Przepraszam za błędy
Cytat
czy uważasz, że odsunięcie się/odejście od osoby toksycznej jaką stał się Twój mąż, tym samym niszcząc Cię, pogorszy Twoją przyszłość?
Cytat
Nie twórz sobie problemów, wszystko przyjdzie z czasem. Podejdź do tego zadaniowo.
To chyba nie jest lek, a zwykla obawa przed tym, ze nie wiemy co przyniesie przyszlosc.
Ale przeciez nikt z nas nie wie co przyniesie przyszlosc. Dla kazdego z nas moze byc od pewnego momentu zupelnie inna niz planujemy. A jesli ma byc lepiej to co, tego tez sie obawiac bedziesz? Jeszcze tyle fajnego przed nami, wystarczy tylko odrobina odwagi, by wyjsc z szamba w ktorym obecnie tkwimy.
Cytat
W weekend wyjeżdżam z koleżankami w góry, są nieświadome tego co u mnie i chyba nie chcę o tym mówić, mam zamiar się dobrze bawi
Cacy Majami naprawdę cacy ale pod jednym warunkiem że robisz to dla Siebie a nie jemu na złość
Pamiętaj on ma Cię i to co robisz w głębokim poważaniu dla niego liczy się tylko on i to co mu pasuje więc on anie się nie obrazi na Ciebie ani nie będzie mu smutno ani nie zastanowi się dlaczego wypad sobie zrobiłaś.
Jemu co najwyżej będzie brakować śniadania rano i obiadu w południe o ile nie dostanie tego od pan i na boku.
Zdrówka życzę:cacy
to widzieć po powrocie. Wyszłam do pracy, po pracy wyjechałam na weekend z koleżankami. Zero kontaktu z Nim, wróciłam do domu, mąż czekał że skruszoną minął, prosił o rozmowę, przepraszał i tłumaczył że chciał już dawno zerwać kontakt ale ona nalegala a on taki wrażliwy nie mógł jej tego powiedzieć, że on kocha mnie tak mocno, dzieci, i nie chce odchodzić. Czy to nie żałosne? Skąd ta jego nagła zmiana? No cóż niech pokaże na co go stać, jeśli w ogóle potrafi się zmienić. ja już nie potrafię być z tym człowiekiem, żyć w tym kłamstwie,obłudzie. Ile potrwa całą sprawa rozwodu, kiedy złożę pozew? Nie wiem, musze to na spokojnie zaplanować. Cieszę się że mam nowe dowody bo wiem, że już na pewno jestem na wygranej pozycji.
Po zdrajcy możesz się spodziewać tylko zdrady i całej otoczki wokoło niej tj kłamstw intryg fałszu mataczenia kombinowania...
Tak jak Ci ktoś wcześniej napisał jest z Tobą (tzn mieszka z Tobą) bo jest mu tak wygodnie.
Nawet nie chodzi o Twój wikt i opierunek, czasem przygodny seks jak akurat nic mu się nie trafiło, chodzi o historię która sprzedał tamtej kobiecie...
Rozumiesz Majami przecie w jakiś sposób musiał zainteresować inną kobietę soba to jest żonatym facetem po 40 - stce
Widzisz tu ma dom tu ma ciepło tu ma porządek tu ma papu czasem jak to sama napisałaś seks impry rodzinne...
Tam przede wszystkim podziw docenienie go jako faceta ba męża stanu herosa
Oczywiście dorywczo może udawać i herosa i he mena i kogo tam jeszcze ale dorywczo to jest inaczej niz na stałe
Ba działa to w obie strony kobieta też pokaże mu się nie jako malowana lala tylko taki czy inny człowiek mający takie a takie dążenia marzenia cele priorytety...
Kobieta być może będzie chciała założyć rodzinę, przedstawić go swoim rodzicom..
Widzisz jest ryzyko, że jej rodzice i rodzeństwo o ile je posiada nie będąc zaangażowani uczuciowo i emocjonalnie dostrzegli by w nim coś co by go zdyskwalifikowało w ich oczach a często bywa to jak ten kamyczek kopnięty z wierzchołka góry ..no wiesz po jakimś czasie zamienia to się w lawinę...
Jest też opcja tylko i wyłącznie seksu
Ile tu wątków że zdrajczynie boczniak pobzykał a jak chciała na poważnie to dawał drała ba nieraz deszcz padała a za nim sie kurzyło.
Widzisz więc dzielna Majami on nie zrezygnuje ze swojej własności oczywiście z całym szacunkiem i z za przeproszeniem.
Jego propozycja to ja chodzę bokami a Ty najlepiej udawaj że nie widzisz a wtedy na pokaz będziemy tworzyć szczęśliwy związek ...
Sama widzisz z tego co odkryłaś że jest nicponiem
On nie zdradził pod wpływem alkoholu nastroju on nie zapomniał się na jakiś czas on nie żałuje swojej zdrady tylko tego, że się wydała.
Majami większość koleżanek mojej byłej żony twierdzi, że jest delikatnie mówiąc dziwna bo wypuściła z rąk kogoś takiego jak ja dla kogoś takiego jak on kumasz
Zdrajcy się należy zdrajca jest roszczeniowym on wymaga od niego nie można
Mimo że stawałem na uszach moja była miała to w życi
Jej kuzynka wprawdzie twierdzi, że ona teraz dala by sie pokroić by do mnie wrócić ale widzisz Majami ja w to nie wierzę, uważam, że o ile padła taka deklaracja byłej w rozmowie ze swoją siostra to nawet jak ona wypowiedziała takie słowa to nie rozumie co one oznaczają i jest to działanie obliczone by zagrać na moich emocjach bym zareagował bym rozważył bym zaczął o niej myśleć itd itd
Zapomina że ja to juz przerabiałem i znam ją baaaardzo dobrze od podszewki bym rzekł
powodzenia dzielna Majami
Czytając Twój opis zachowania męża zastanawiam się dlaczego kobiety odchodzą od takich ludzi jak ja i innych facetów z tego forum 🤣
Nie daj się sprowokować i wciągnąć w jego grę. Teraz będzie Cię męczyć psychicznie. Póki jest dobra pogoda, spedzaj jak najwięcej czasu na zewnątrz lub wśród życzliwych znajomych.
Powolutku małe kroczki
Osobiście w takiej sytuacji zacząłbym zamykać swój pokój dobrze by było by i dzieci zamykały swoje ale to niech będzie ich inicjatywa.
Co do bajzla to przecież są worki na śmieci można zaproponować zatrudnienie pani do sprzątania i kosztami podzielić się na połowę ...wiesz jam facet poradziłem sobie bardzo szybko z problemami mieszkaniowymi, wiec jestem tzn wtedy byłem trochę w innej sytuacji.
Majami jesteś kreatywna pomyśl coś wymyślisz
Z boczniarą się nie warto kontaktować bo dmuch z Twoim menem w jedną trąbkę
Cytat
Na początku Majami:cacy na początku wszystko jest trudne
trzymaj się w pionie
Pisałam, że po powrocie z weekendu mój mąż zmienił front, zaczął prosić o szansę, że idbuduje zaufanie i takie tam. Nagle swoją koleżankę zaczął wyzywać od idiotek i wariatek. Tak zaczął się starać chociaż komunikacja z mojej strony negatywna. Nagle na komunikatorze pojawia się zaproszenie od mojego klienta z pracy, od razu bezpośrednie zaproszenie i nacisk na spotkanie, kawę, spacer. Mnóstwo komplementów, takich że aż miło się robi. Ale że jestem podejrzliwa i nieufna zaczynam podejrzewać że to męża sprawka albo jej dla zdobycia dowodów i kompromitacji. Ja dowody mam on nie. Czy uważacie, że moje podejrzenia są słuszne? Czy to nie dziwny zbieg okoliczności? Facet pisze codzienne , zaczepia, przychodzi do pracy...
Cytat
Nie musisz, ale często to dobre posunięcie, żeby ratować siebie i znaleźć w życiu to czego naprawdę szukasz. Musisz wiedzieć co i nie szukać tam gdzie tego nie ma. To szansa dla Ciebie by się na chwilę zatrzymać i zastanowić się nad sobą i swoim życiem, zweryfikować je; masz szansę przyjrzeć się wielu rzeczom o których nie miałaś pojęcia,..dojrzalej spojrzeć na świat bez oszukiwania siebie;
Klasyka jest taka. By ratować siebie i nie zwariować po odrzuceniu musisz się odciąć mentalnie od swojego uzależnienia, wygody i życzeniowości. Jeśli tego nie zrobisz to się wykończysz. Musisz zrozumieć co jest Twoim problemem a co kogoś. Możesz dokonywać wyborów tylko swoich i siebie zmieniać, nie zmusisz kogoś by był jak obrazek z Twoich wyobrażeń i życzeń. Zobaczysz, że przeformatowany świat jest równie piękny a nawet piękniejszy, bo pozbawiony ograniczeń i lęków. Nie możesz gonić uciekającego króliczka, bo króliczkowi potwierdzasz, że cokolwiek nie zrobi to Tobie zależy i wiele poświęcisz, więc króliczek nic nie musi, może trochę poudawać dla swojej wygody, ale on już od Ciebie powolutku odszedł dawno temu, tylko Ty tego nie zauważyłaś i Ciebie to zaskoczyło;
Teraz uprawiacie taki toksyczny taniec chochoła...pogrywając sobie na emocjach;
Gdy przerwiesz tą toksyczną relację zabiegania i uzależnienia, zaczniesz rozróżniać i dbać tylko o to co do Ciebie należy, przestanie Ci zależeć, zmienisz układ, wprowadzisz prawdziwą niepewność;
Możliwe, że wtedy będzie większe zabieganie i może zdolność do wyrzeczeń, ale Ciebie to już nie będzie interesować, bo szansę już dostał i nią wzgardził uważając Cię za frajerkę. Gdzie poleciał jak się wydało? do innej i jej rodziny. Ona jest bliższa i musisz się z tym pogodzić; dać mu to czego za tak wielką cenę chce; Może kiedyś coś zrozumie, jak straci, ale Ty będziesz już zupełnie w innym miejscu, .......dużo, dużo lepszym;...jeśli nie wejdziesz w rolę ofiary;
Tak się rozpadają związki....
-- - -- -- -- -- -- -- -- --
Baltazar,
Cytat
Fajnie, idziemy dalej. Jako ciekawostka, Paweł z Tarsu przewija się w ''Quo vadis''. Warto go zauważyć. Ale życiorys tego faryzeusza, strasznie bogaty jest jak na jedna osobę. Niezła historia. Byłem w paru miejscach gdzie ostro działał i się pogubiłem.
Co do przekazu z listu, to dość ważną rzecz trzeba zaznaczyć choć pewnie mało oczywistą, że wtedy kompletnie inaczej odczuwano i rozumiano Boga i dążenie do prawdy, oświecenia i jedności z Bogiem. Chrześcijaństwo strasznie zostało spłycone i wynaturzone, głównie przez KK, przez spłycone interpretacje i symbolikę, której już teraz nikt chyba prawidłowo nie rozumie, choć na wyobraźnię działa. Pierwotny przekaz wielu rzeczy mógł być znacznie głębszy. Gdzie wszystkie religie wskazują szukać Boga? W sobie. To głębokie wejrzenie w siebie.
Co przewija się w tym wątku prawie na każdej stronie? zatroszcz się o siebie, poznaj siebie i zajmij się sobą, pokochaj siebie; zidentyfikuj, określ swoje słabości i niedoskonałości, zauważ je, weź za nie odpowiedzialność i wybacz sobie, pracuj nad nimi i pokochaj siebie takim jaki jesteś w drodze do poznania siebie, drodze do poznania swojej wartości, do prawdy.
* Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał, byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?i...php?id=298
Komentarz doklejony:
Cytat
nawet jeśli nie, co jest prawdopodobne, bo to już nie jest ta sama osoba którą znałaś, która troszczyła się o ciebie; od dłuższego czasu myśli już tylko o sobie i tylko status quo z tobą; to i tak nie ten moment; bo wszystko co zrobisz i co powiesz może być wykorzystane przeciwko Tobie; i znowu się bardzo zdziwisz;
Wcześniej gdzieś uderzyło mnie stwierdzenie, że "jesteście razem"
Zobacz co to znaczy dla niego a co dla Ciebie; np. czy jeśli w wyniku zdrady ustało pożycie, znikła bliskość i zaufanie to jesteście razem? czy jednak obok siebie?
Komentarz doklejony:
Zresztą tu nie brakowało historii gdzie kobiety bez pomyślunku same ustawiły się potem w roli kochanic jakichś panów. Same sie sobie dziwiły pytając tu jak do tego mogło dojść bo one same się tego brzydziły. Albo że dopiero zdroworozsądkowe myślenie przychodziło po fakcie dokonanym.
Cytat
czyli zarzuca odpowiedzialność za własne działania na innych;
chce bazować na Twoich atawizmach i słabościach, na Twojej próżności; bdw musi Cię dobrze znać z tej strony i wiedzieć, że na taką przynętę będziesz łasa;
dopóki tak postępuje, to gość niczego nie zrozumiał, za nic nie wziął odpowiedzialności i jedynie manipuluje
Baltazar
Cytat
miłość "do", czy stan istnienia? to zasadnicza różnica
Komentarz doklejony:
Cytat
czym chce odbudować to zaufanie? traktowaniem Cię jak ostatnią naiwniarę?
Cytat
a jakie to ma znaczenie w kontekście tego co on robi, tego jak do Ciebie pochodzi, jakie pokazuje, że ma o Tobie zdanie?
Cytat
czym chce odbudować to zaufanie? traktowaniem Cię jak ostatnią naiwniarę?
Majami wydaje mi się że raczej poważnie to Cię ten facet nie traktuje
przeczytałam cały Twój wątek. W jakiś niewytłumaczalny sposób utożsamiam się z Tobą. Tak jakbym przeniosła się w czasie. Dziś uczestniczę w Waszym życiu na forum z pozycji obserwatora. Wolna, szczęśliwa, niezależna pod każdym względem. Rozłożyłam skrzydła do lotu już dawno
Majami, Twój mąż to klasyka gatunku
Proszę Cię, nie wierz w to co widzisz i w to co wmawia Tobie. To jego pogmatwana rzeczywistość, z którą on sam musi sobie poradzić. Z momentem kiedy podjął decyzję o zdradzie, zwolnił Cię ze wszystkich przywilejów jakich mu udzielałaś i w pełni powinnaś od nich odstąpić. Tak się na razie u Ciebie nie dzieje. A powinno.
Historia z adoratorem, jest w mojej ocenie, mocno naciągana i zmanipulowana przez Twojego męża i jego larwę. To kolejny ich spisek przeciwko Tobie. Czkają, kiedy zgubisz rytm i ulegniesz magii pseudo amanta. Nie wolno Ci tego zrobić pod żadnym pozorem. Masz dobrą intuicję. Słuchaj jej.
Polecam Ci jeszcze do przeczytania tutaj na forum historię Deona " Dylemat wewnętrzny" - jedna z lepszych - bawiłam się przy niej całkiem nieźle
Była tu też historia osoby, która opisała w przezabawny sposób jak odzyskała, utracony przez zdrajcę dom...historia z krewetkami w karniszach w tle
Pozostanę przy Twoim wątku Majami. Jestem bardzo ciekawa jak dajesz sobie radę. I jeżeli w czymś będę mogła pomóc to oczywiście pisz śmiało.
P.S. pozdrawiam serdecznie również wszystkich Państwa komentujących ten wątek. Panie Radocha jesteś w tym szacownym gronie takim dobrym duszkiem. Twoje poczucie humoru i dystans powinno u Majami wywołać szczery uśmiech. Widzę przecie jak się Pan stara
Komentarz doklejony:
Majami,
coś dla Ciebie, na poprawę humoru choć troszkę.
"Historia pewnej krewetki" http://www.zdradzeni.info/readarticle.php?article_id=187
Wyobraźcie sobie, że mój mąż błagał o ostatnią szansę ( już straciłam rachubę ile ich było), wyjechaliśmy na kilja dni by sobie sam na sam wszystko wyjaśnić. Oczywiście teksty że ona jest nienormalne i psychicznie chora, że nim manipuluje mówił tyle razy że znów uwierzyłam, tak głupia ja. Wracaliśmy do domu z perspektywą czystej kartki na dobre i na złe. Po kilku dniach mój mąż dziwnie znów się zachowuje, ogromną kłótnia i nakaz wypieprz... z domu. Na drugi dzień wysyła mi smsa że jest w szpitalu, zawał. No to ja przestraszona zmartwiona oczywiście z troską jak głupia do szpitala woziłam rzeczy, ubrania. Codziennie rozmowy co w domu, itp, czułe słówka przez telefon. Bałam się o niego, serio. I wiecie kto go przywiózł do domu ze szpitala z siatką leków? ONA!!!!! Moje poczucie wartości znów legło w gruzach. Czemu ja jestem taka słaba i daje się tak traktować. Tyle razy sobie obiecuję, mówię dość. Macie rację naiwniara ze mnie. Adorator też nadal nie odpuszcza i to jest też bardzo dziwne. A ja boję się zrobić ten pierwszy krok, zadzwonić i umówić się na wizytę u prawnika, ciągle szukam innego rozwiązania, wytłumaczenia, za kilka miesięcy ślub córki, zależności finansowe itp Poradźcie coś bo już nie mam siły, to już jak nękanie psychiczne.
Cytat
sama się nękasz
Cytat
wyłącz emocje włącz rozum
Cytat
A w jakim celu? Po co? Przecież przez 14 stron nie robiliśmy nic innego? I jaki tego efekt? Chyba nie jesteśmy w stanie Ci pomóc, bo Ty nie oczekujesz pomocy wcale, Ty oczekujesz czegoś czego nikt o zdrowych zmysłach Ci tutaj nie da.
Chodzi Ci po głowie co by wreszcie się uwolnić od niego i niech sobie robi co tam chce byle dał Ci wreszcie spokoj, jednocześnie mając nadzieję z drugiej strony że on się opamietał lub że szło niby w stronę normalizacji jakiejś no i potem znów dostałaś obuchem jak dowiedziałaś się o tym. On może tak sobie ustawił ten film że ty w domu do obowiązków i latania przy nim, a tamta bardziej do zabawy, odskoczni co by nie miał za nudno na stare lata. Ciebie jeszcze nieraz by urabiał i zapewniał o czymś aż znowu znajdziesz jakieś teksty pisane czy coś w ten deseń. Bałaś się o jego zdrowie że mógł to być jego ostatni lot do szpitala ale to tak nie jest zazwyczaj. Problemy zdrowotne, cholesterol za duży, wódy czy wrażeń jakie mu dostarczacie na przemian ty z tą kobietą? Bo ona to chyba też musi być trochę taka naiwna i łatwiej sterowalna dla niego? Czy raczej tracało od niej desperacja desperacją kobiety spragnionej wielkiej miłości?
Nie można tłamsić w sobie takich spraw i rozmawiać o tym głośno nawet jeśli komuś się to nie spodoba. Wyrazić to w jakim jesteś stanie no i że masz tego powoli dość, nawet jakby znów miał skamleć i odgrywać te swoje oskarowe rolę. Miał zawał niech się weźmie za siebie, pilnuje się i przestanie zajmować głupotami na stare lata. Ty nie musisz odgrywać ciemiężnicy i usługiwać mu do grobowej deski.
Komentarz doklejony:
Zresztą co na to twoja córka np. rozumiem ona ma swoje życie i zaraz się hajta. No pójdzie w swoją stronę mimo wszystko jakąś opinie, zdanie może wyrazić w tym temacie w końcu rodzina.
Dorośli ludzie... nie korciło cie nigdy by spotkać się z tą kobietą np i porozmawiać wreszcie jak to właściwie jest bo sama już się gubisz w tym wszystkim powoli w co gra twój mąż. Nawet jeśli by kłamała czy miała się wypierać. To przynajmniej wyjaśnić jej to wszystko co obserwujesz, jak dziwnie zachowuje się twój mąż. I że dość masz tej błazenady z jego i jej strony. No chyba że tak jak pisałem bidulka jest mamiona tak jak i ty,a on jak ten Jasiu się bawi może myślał że druga młodość się mu załączyła, a tu problemy z pikawą na horyzoncie.
Cytat
Jutro ślub córki, pojutrze pogrzeb babci a za miesiąc narodziny wnuka.
Dopóki nie zaczniesz sama ze sobą być szczera do tego szukała wymówek dopóty będziesz się kręcić wkoło i podgryzać własny ogon.
Nigdy nie ma dobrego momentu na odarcie ze złudzeń i konfrontację z niewygodną prawdą.
Dla Ciebie już nie ma ratunku; dlatego, że sama pomocy nie chcesz podnieść z ziemi; nie masz ochoty włożyć odrobiny wysiłku żeby zawalczyć o siebie, oczekujesz czarodzieja a takowego tutaj i niestety nigdzie indziej nie ma.
Tutaj wszystko już zostało napisane, co z tego wyniosłaś? NIC. Co z tego masz zamiar wynieść? NIC. Za jakiś czas znów tu wrócisz i będziesz jęczeć, że potrzebujesz pomocy. Powtórzę się, tak Ty jej potrzebujesz, ale jej nie chcesz!
Pracę masz więc nie musisz na nim polegać aż tak czy być zależną. Może to w końcu da mu coś do myślenia nawet jak już niebie będziecie razem bo jak robić cięcie to raz a porządnie i się tego trzymać. Niestety ludzie jak to ludzie zaczynają doceniać coś dopiero wtedy gdy to już zostanie utracone bezpowrotnie. Niech skamle, niech płacze ale znów uleganie temu to będzie powrót do tego samego bagna bo on jest wyuczony ze ty pewnie znów pękniesz... Takie modus operandi zdradzającego gada,a ty mu cyk pokazać że się mylił i niech tamta druga go sobie bierze najlepiej jak najszybciej.
Masz 1000 wspanialych wymowek i ani jednego dobrego powodu, by cos konstruktywnego zaczac robic ze swoim zyciem, co nie? No przyznaj sie przed soba uczciwie choc raz...
To Twoje zycie, Ty je sobie "artystycznie pier....sz" na wlasne zyczenie tym "czekaniem na cud". Cud nie nastapi, a z cala pewnoscia nie nastapi bez Twojej ciezkiej pracy nad soba. I to przeraza, prawda? Ze trzeba zaczac "od nowa", prawda?
Siedz i czekaj. Tylko pamietaj, ze im dluzej nic nie bedziesz robic to dupa bedzie bardziej bolala, bo i tak spadniesz tylko z wiekszym hukiem.
Pozdrawiam Was Serdecznie.
No ,a on jak taki biedny będzie dalej udawał to niech mu tamta pomaga i tyle.. telefon do niej ma.
Komentarz doklejony:
Pamiętam jak w pierwszym poście tutaj zadałam pytanie, cyt
"Czy mamy szansę być jeszcze szczęśliwi, czy zacznie mnie szanować, kochać jak kiedyś? Czy dojdzie do niego w końcu co robi i jak rani najbliższych czy nie powinnam się łudzić?"
Teraz znam odpowiedź, nie warto wierzyć zdrajcy ale warto uwierzyć w siebie. Co do rozwodu? Nie cierpię już, ale jest mi tez lżej ze to on postanowił złożyć pozew bo udowodnił tym, mimo wielu obietnic ze walczyć nie chce.
Pozdrawiam