| tomala | 14. Kwiecień |
| ankaK | 14. Kwiecień |
| Justyna_Sz | 14. Kwiecień |
| karol102 | 14. Kwiecień |
| madziara110 | 14. Kwiecień |
Landexpzglosy | 00:50:45 |
JamesTon | 00:50:48 |
Crusoe | 01:00:45 |
#
poczciwy | 01:39:33 |
NieOddycham | 03:25:04 |

Witam, tak jak w tytule za niedługo miną 3 lata jak dowiedziałam się o zdradach mojego męża, wiem o 4 tj. 4 różnych mężczyznach, a ile było ich tak naprawdę, nigdy się zapewne nie dowiem, bo stało się to tematem tabu. Minęło już tyle czasu a ja dalej nie potrafię zapomnieć, wspomnienie zdrad ciągle wraca, ciągle przypomina mi się, że ja tak naprawdę pokochałam wizję mojego męża, która sam stworzył i grał przede mną przed ślubem. O pierwszej zdradzie dowiedziałam się 2 tygodnie po ślubie, wcześniej do głowy by mi nie przyszło, że coś może byc nie tak... Mąż wydawał mi się idealna osobą, z którą chciałam założyć rodzinę. Tak też się stało, mamy synka, ja jestem w drugiej ciąży, dlaczego? Dlaczego że ciągle jestem zakochana w iluzji naszego związku, bo chyba inaczej nie można tego nazwać... Mąż próbuje mnie przekonać, że już "z tym skończył", ale we mnie ciągle to tkwi. To czyli poczucie, że tak naprawdę mnie nie kocha, a jedynie podobała mu się moja wizja przyszłości, która była dla niego wygodna. Mąż nigdy mi nie mówił komplementów, zawsze twierdził ze taki już jest, nie potrafi.. Ale jak ma mi mówić coś miłego skoro jestem kobietą. Jestem osobą wykształcona, kończę studia, mam 25 lat, prowadzę swój gabinet, dodatkowo podobno atrakcyjna, podobno bo ja już w to nie wierzę. Zanim wyszłam za mojego męża często słyszałam pochwały od innych mężczyzn, może dlatego tsk bardzo mi tego brakuje... Albo po prostu nie wiem czy mam w sobie jakąś wartość, jako kobieta i jako człowiek. Staram się być najlepsza mama dla mojego synka, dobrs żona, chociaż często wpadam w biała gorączkę mówiąc mezowi wiele niepotrzebnych słów i wylewając swoje żale. Wydaje mi się, że to dlatego że on od razu się zamyka. Patrzy na mnie wzrokiem jakbym to ja mu kogoś zabiła. Bardzo mnie to rani. To jego wycofanie i unikanie tematu. Nie potrafię dotrzeć do męża, nie potrafię iść na terapię, nie jestem w stanie rozmawiać o tym w cztery oczy z kimś obcym. Z jednej strony bardzo bym tego chciała, z drugiej nie wiem jak się do tego zabrać. Co dalej robić. Męczy mnie poczucie ciągłego leku, czy on znowu mi to robi... :( proszę o radę, ja juz tracę siły... Domyślam się, że pewnie wiele osób powie to weź rozwód głupia babo, ale ciągle liczę na to, że nasza rodzina może być szczęśliwa, ale nie wiem jak nad wszystkim zapanować... Pozdrawiam i dziękuję za poświęcony czas. Sara
Cytat
Ktoś oprócz Ciebie wie o jego skłonnościach homoseksualnych?
Wygląda na to, że Ty i dzieci jesteście przykrywką, tylko po to żeby mógł się spełniać w tej sferze.
Komentarz doklejony:
Studia, własny gabinet kto Ci w tym pomagał rodzice, sama pracowałaś na to wszystko czy też mąż miał w tym duży udział?
Ty go wybielasz, tlumaczysz, usprawiedliwiasz i liczysz na co? On natomiast ma dla Ciebie okreslona role; masz byc przykrywka dla jego zycia. Zaslona przed prawda.
Komentarz doklejony:
Dlaczego uwazasz, ze "nie potrafisz isc na terapie"? Probowalas juz i stad wiesz czy po prostu tak uwazasz bez zadnego uzasadnienia?
Cytat
Cytat
nie wszystko od Ciebie zależy. Pytanie kim Ty jesteś w tym małżeństwie i
czym jest to małżeństwo, rodzina dla niego?
Cytat
Czego dotyczą te żale?
jestem w takiej samej sytuacji z tym ,że mam już 47 lat i poczucie zupełnej beznadziei , syn jest już dorosły i samodzielny a ja zamiast zmienić swoje życie popadam w totalny marazm . 5 lat temu zyskałam pewność ,że mój mąż jest gejem , wtedy postawiłam mu ultimatum które na razie respektuje .Jednak hydrze zaczął odrastać łeb, w lutym założył konto na portalu randkowym i fejkowy adres mailowy . Oczywiście monitoruję jego kompa i telefon aby być krok przed nim , spala mnie to od środka i niszczy powodując odrętwienie .
Jeżeli chcesz rady to powiem krótko - zacznij żyć , zrób to dla siebie i dzieci , znajdź człowieka w którego oczach będziesz widziała pożądanie, szczerą miłość,
z czasem niestety sex będzie rzadszy u mnie obecnie to 2-3 zbliżenia w roku po których czuję jeszcze większa frustrację , niechęć . Życzę Ci powodzenia i dużo siły i wytrwałości .
Komentarz doklejony:
Zagubiona,
Cytat
A niby dlaczego miałby tego nie zrobić ? To nie ten problem.
Nie ma u was fundamentu związku czyli bliskości, wymiany i szczerości, jest układ oparty o powierzchowności i wyobrażenia. Nie ma znaczenia z kim kto zdradza, mechanizm i konsekwencje te same, przyczyna może być deczko różna.
Czy świadoma przykrywka czy brak świadomości określenia siebie też nie ma znaczenia, nie jesteście ze sobą blisko, a Ty nawet nie zauważyłaś, że nie ma fascynacji Twoją kobiecością; to pierwszy facet?
Nie będziesz szczęśliwa, on też nie, macie inne potrzeby w ważnych sferach i nie jest to tylko popęd. Jemu wystarcza układ niby razem a osobno a Tobie? Zawsze będziesz żebrakiem o miłość, której on Ci nie da choć powierzchownie może troszczyć się o rodzinę. Zasada jest jedna, nie ma chęci rozwiązania problemu tylko ucieczka, to out. Zostaniesz w roli żebraka, zniszczysz siebie i dzieci a Was już przecież nie ma, tylko do Ciebie jeszcze to nie dotarło.
Jak masz jakieś pytania to pytaj.
mocca,
Cytat
Co Ty robisz kobieto? zmuszasz kogoś do czego?, co tą kontrolą zyskujesz? bzyknięcie 2-3 x do roku? nie masz małych dzieci, powinnaś być już dojrzała i w pełni korzystać z życia. Zastosuj się do swojej rady; Poczytaj historię wstecz i nabierz dystansu bo atawizmy Cię zniszczą;
Cytat
Pięć lat już straciłaś.Mogłaś być dzisiaj w zupełnie innym miejscu.
Tam wyjaśniam jak ten układ funkcjonuje , w zasadzie nie zmieniło się nic , jest tylko pewność, że jego orientacja to nie bi a gej na 100% .
Mi też trudno pojąć samą siebie , chyba już nie oczekuję niczego i na nic nie liczę " z uniesień pozostało mi uniesienie brwi, ze wzruszeń - wzruszenie ramion ..."
Zycie "w milczacej rozpaczy" jak to pisal Thoreau, nie jest niczym zlym pod warunkiem, ze wlasnie tego sie chce.
Inaczej moze sie okazac, ze "przy koncu zycia odkrylismy, ze nie zylismy" (rowniez Thoreau).
Mógł się naprawdę dobrze ukrywać, przecież w domu tego nie robił.
Czasem przecież nawet "wiemy" o zdradach, a nie ma jak udowodnić i tak tkwimy w tym oszustwie, a wbrew pozorom zdrada z tą samą płcią jest jeszcze trudniejsza do udowodnienia, bo przecież nie będzie go pilnować na spotkaniach z kolegami.
Zgodzę się z tym, że to nie ma sensu, on się nie zmieni i będzie dążył tylko do coraz częstszych wybryków na boku. To bardzo poważna zmiana, której nie cofnie. Może nawet nie zmiana a w końcu pokazanie swojego prawdziwego ja, którego się wstydził.
Cytat
To może zamiast tracić czas na lękliwe pilnowanie kogoś kto ma inne hobby znajdź sobie kogoś ze swojego kręgu zainteresowań. Po 5 latach powinnaś już mieć konstruktywne wnioski. Znajdź kogoś kto zmieni ci perspektywę i sprawdź czy nie masz depresji. Uzależnienie, lęki, depresja i zastanów się czy to nie jest zwyczajne lenistwo, bo strefa komfortu to chyba nie jest
nikogo lękliwie nie pilnuję, po prostu bacznie się przyglądam i wyciągam wnioski (na razie nic się nie dzieje, założył konto w lutym na datezone i maila na wp , na razie loguje się tam 2x w miesiącu z nikim nie koresponduje ) .
Znalezienie kogoś z mojego kręgu zainteresowań w tym momencie nie jest najlepszym pomysłem ponieważ uważam, że muszę uporać się sama ze sobą i mieć tzw. jasną sytuację , uporządkować swoje sprawy bo który normalny zdrowy facet zechce słuchać o tej maskaradzie i być z osobą która jest pokiereszowana masakrycznie ?
Nie chcę wzbudzać w nikim litości , muszę być znów silna, odzyskać poczucie własnej wartości wtedy być może coś ulegnie zmianie . Nie wiem ile to jeszcze może potrwać , obserwuję swoje nastawienie i reakcje i zauważam, że bliżej mi do podjęcia radykalnych kroków niż dalej, nie warunkuję tez mojej reakcji/decyzji tym czy on znów się z kimś spotka, po prostu dojrzewa we mnie ta decyzja niezależnie od tego co on zrobi lub czego nie zrobi. Myślę, że to jest jakiś proces który zaczął się prawie 5 lat temu.
Mam nadzieję, że zdążę jeszcze zobaczyć w jakiś błękitnych oczach , pożądanie, miłość, zachwyt jeżeli nie to trudno nie będę płakać na rozlanym mlekiem, będę mogła mieć żal i pretensje do siebie.
Byłam u seksuologa/psychologa/psychiatry - nie mam depresji , funkcjonuję normalnie, zakładam maskę na twarz i "żyję" , pracuję , spotykam się ze znajomymi, rodziną , wyjeżdżamy na wakacje etc. Myślę, że to jest jakiś proces który zaczął się prawie 5 lat temu
Komentarz doklejony:
kurcze śmiecimy dziewczynie w temacie :-/
Cytat
Przecież nie to jest problemem, że z nikim nie koresponduje a raczej to jakiej jest orientacji.
Przyczyna a nie skutek.
Piszesz, że
Cytat
A wcześniej, że
Cytat
Jest tu jakiś dysonans.
Czyli zależne jest to co zrobisz od tego jakie on ruchy podejmie czy nie bo trochę się pogubiłem? Wnioski ku temu raczej właśnie służą.
Chyba sama się trochę pogubiłaś w tym swoim życiu.
problem jest zdiagnozowany on jest gejem , ale 5 lat temu zdecydowaliśmy aby być razem około 1,5 roku było względnie dobrze ale teraz widzę,że zaczyna poszukiwać a umawialiśmy się że nie będzie próbował tylko się określi i się rozstaniemy, widać on nie respektuje tej umowy :-/
Masz rację jestem pogubiona ale kto by nie był na moim miejscu ?
Zycie jest wystarczjaco dlugie, zeby bez problemu zrobic wszystko to co naprawde jest wazne. Co najwyzej nie wystarczy czasu na "gonitwe z pierdolami", ale czy warto sie tymi pierdolmi przejmowac?
Pamietaj wszelako o jednym. Nie powinno sie zyc tak, ze sie narzeka i jednoczesnie nic z tym na co narzekamy nie robi. To do nicego nie prowadzi, bo zabiera czas ktory nie tylko sprwom waznym mozna poswiecic, ale i pierdolom 😁
Cytat
no właśnie nie od nowa, dzięki takim doświadczeniom nabywa się blokujących lęków ale i pokory, uważniej trzeba się przyjrzeć sobie, wielu sprawom, zweryfikować wartości i to koło czego do tej pory przechodziło się obojętnie lub się nie widziało, inne rzeczy stają się ważne i trzeba je określić a te co w wyobrażeniach wydawały się ważne stają się bez znaczenia a nie możliwe stają się możliwe; O to jesteś bogatsza.
47 lat to dużo? dla 18 latka to koleżanka mamy, dla 60 latka to siksa, którą można jeszcze wiele nauczyć
Cytat
Co dla Was znaczy być razem? co dla niego a co dla Ciebie?
To że ciągnie wilka do lasu to już jest dawno określone, w czym ma się określić?
Wszystko może być ok oprócz tego, że nie jesteś facetem, więc go nie kręcisz. Będąc z Tobą musiał z czegoś rezygnować. Dawał Ci poczucie bezpieczeństwa? Czemu zakładasz, że określi się przed Tobą, żeby z poukładanego życia z Tobą zrezygnować? Skoro tyle czasu wytrzymaliście ze sobą, to jakieś ważne potrzeby były zaspokajane i jednak coś łączy. Tylko co łączyło i co łączy? Jeśli nikt z wypracowanej stabilizacji nie chce zrezygnować to może związek otwarty? Dała byś mu wolność za cenę swojej? Bo ta wasza umowa to ultimatum czyli układ na siłę, I dla niego i dla Ciebie. Jest obszar w którym do swoich wyobrażeń nie wrócisz, więc może warto go zaakceptować takim jakim jest?
Zagubiona Mama ma przechlapane, bo zamiast unieważnić ślub po 2 tygodniach to coraz bardziej z uporem maniaka komplikuje sobie życie na własne życzenie zaklinając rzeczywistość. Klasyka gatunku, jej miłość to nawet orientacje facetowi zmieni, a żeby go przy sobie zatrzymać i remedium na to, że nie kocha jest potomstwo; jak znowu go przyłapie na zdradzie to będzie trzecie i kolejne dotąd aż się zmieni.
Mocca czy Zagubiona - macie takie same lęki, hamulce - klasyczne jak i w zdradach gdzie ktoś zdradza heteroseksualnie.
Przez moment każdemu z nas wydaje się, ze nie może być jaśniejszego dowodu prowadzącego do rozstania niż inna orientacja plus zdrada...
ale nic bardziej mylnego - zdradzani w heteroseksualnych związkach tez często trzymamy się iluzji, leków, nadziei, marzeń i wyobrażeń motywując to racjonalnym bełkotem nie raz nie dwa... taka kolej rzeczy by te złudzenia i iluzje opadły, by zostały obnażone, a wtedy może jest czas na decyzje ... takie czy inne..
wiek cóż jest takim samym racjonalnym bełkotem/ powodem jak każdy inny powód / wybór/ dzieci / majątek / a może kocha / a już wybaczyłem (am) / tak się stara ....../
Postanowiłam zmienic wszystko raz na zawsze .
Mam wszystko do życia . Mam prace , dom ,potrafię wszystko zorganizować . Ale przychodzi taki moment ,ze mam wrażenie ,ze nie mam niczego .
Moja zmiana która postanowiłam ,to zupełnie zacząc od nowa .Nie ma wyjścia .
Sprzedaje wszystko co mam i zmieniam miejsce zamieszkania . Wiem łatwo powiedzieć . Ale wyjścia nie ma . Nikomu nie jestem w stanie powiedzieć kim jest moj mąż ,to uwłaczające dla kobiety , a nienawiści do niego nie mam ,bo pomogła mu choćby szukając pomocy dla niego .
Ale coś Ci powiem . Tacy ludzie jak nasi mężowie nie potrafią kochać ,nie widzą rodziny i najważniejszej osoby w swoim życiu . To chwilowe złudzenie i slowa że juz nigdy ,ze ich nie ciągnie . A prawda jest taka ,ze kiedy tylko czują chec to do tego wracają . Niestety tak mi wyznał wielokrotnie moj mąż i niestety oni są uwikłani . Współczuję takim osobą jak oni , bo nie chciałabym być na ich miejscu ,tez cierpią ...
Kochana życzę Ci bardzo dużo siły . Potrzebujesz wielkiego wsparcia bo wiem ,ze o tym sie nie rozmawia .
Jesli będziesz chciała, możemy porozmawiać choćby przez telefon .