Landexpzglosy | 02:07:18 |
JamesTon | 02:49:48 |
P1501 | 03:47:16 |
Rognar | 06:38:38 |
#
poczciwy | 07:25:58 |

Rok wcześniej zaczęła kupować ładną bieliznę.
- Zdecydowałam, że będę leczyła nas związek seksem.
Spróbowała raz. Zdarzało się, że leżymy obok siebie w łóżku i ona osobno w ukryciu i ja osobno w ukryciu się masturbujemy.
Zaczęło mi się wydawać, że - gdy już do czegoś doszło na wyjeździe w wakacje - inaczej zachowuje się w łóżku, ale nic uchwytnego.
Ten pan, z którym pracuje na okres dwu miesięcy jest niesolidny, lekceważący i irytuje, jest zepsuty, bogaty, nie musi za bardzo pracować. Jest z innego miasta. Tyle wiedziałem, gdy pojechała na delegację.
- Nie jedź z nim autem w powrocie z delegacji. Skrzywdzi cię i naszą rodzinę. Boję się.
- I co, mam mu powiedzieć, że nie jadę z nim, bo mąż jest zazdrosny? Nie bądź śmieszny.
Nie odpuściłem. Ona też nie.
Niedługo potem była parapetówka. Chciałem z nią iść, ale to tylko dla kolegów z pracy, i żony nowego właściciela mieszkania.
Miesiąc później była impreza, na której byliśmy razem. Nie wyszła dobrze. Nocą nie mogłem spać, po raz pierwszy w życiu zajrzałem do jej wiadomości na Facebooku. Znalazłem flirt. Zaczynał się niewinnie, słowa zgodne z jej relacjami, że ów pan jest niesolidny, lekceważący i irytuje. Ale potem przechodził na "ty", zaczynał być osobisty, coraz to skracał dystans, znalazły się emotikonki diabełków, radosne zwierzątka, zdjęcia otoczenia, chwalenie się adresem zamieszkania, umawianie się na lepsze poznanie nielubianego miasta, polecanie prawie pornograficznej książki (którą pochłonęła w dwa wieczory, czego nie udało jej się od 7 lat). Było mi trudno, ale żadnych twardych faktów.
Wyraziłem w rozmowie pełnej bólu swoje wątpliwości. Mamy kryzys. Chciałbym, abyśmy znów się zbliżyli.
- Co możemy robić, abyśmy byli razem?
- Może zacznij wychodzić ze swoimi znajomymi - tą odpowiedzią mnie skasowała.
Ale postanowiliśmy wspólnie walczyć. Zaproponowałem terapię małżeńską, umówiłem, nie uciekła choć było blisko. Terapeuta pyta o najważniejszą rzecz, którą chcemy osiągnąć. Ja chcę odzyskać zaufanie. Ona chce zyskać wolność.
Kilka razy w ciągu miesiąca powtarzałem, że chcę, aby zrezygnowała ze znajomości z nim. Bardzo gwałtownie oponowała.
Zaczęła zmieniać kod bezpieczeństwa w telefonie - jeden, drugi, trzeci ("dzieci mogą używać twojego telefonu, a ja nie mogę go dotykać?"). Na Facebooka już od dawna się zalogowuje i wylogowuje przy każdym użyciu, czasem i 10 razy dziennie.
Był mecz. Ona w telefonie. Widzę, że niezmiernie zadowolona.
- Kto pisze?
- Koleżanka z pracy, o toalecie żartujemy.
To nie była koleżanka. To był on, kilka całusów SMS-em, jej odpowiedź wcale nie odpychająca więc potem kilkanaście całusów. Wciąż żadnych twardych dowodów.
Znów ponowiłem prośbę-żądanie, aby nie kontaktowała się z nim. Zgodziła się na "kontakt czysto profesjonalny". Kilka dni później widzę jej niedwuznaczne żarty w publicznych komentarzach do jego posta na Facebooku. Mówię, że to nie jest czysto profesjonalny kontakt. Dopiero teraz dowiedziała się, że czytałem wiadomości na jej Facebooku. Niemal się rozwiedliśmy. Z wściekłością mówi, że osiągnąłem, co chciałem, wyrzuca go ze znajomych, ale już mnie nie kocha, to koniec małżeństwa. Odsyłam obudzone dzieci do łóżek, przepraszam, uspokajam, gadamy, ja dostaję ostatnią szansę.
Po dwóch miesiącach jest jak na huśtawce. Seks zaczyna być świetny - ale "tylko dwa razy w tygodniu, ludzie z naszym stażem tak mają (nie: w naszym wieku)". W rozmowach luźno rzuca "czy wiesz, że można kasować wiadomości na Facebooku?", albo dopytuje, czy umiałbym śledzić, gdzie jest przez telefon. Wysyła mi zdjęcie swoich piersi w staniku i mówi "bałam się, czy sobie nie pomyślisz, że jeszcze do kogoś to zdjęcie wyślę". Po fali memów z Tinderem mówi, że chciałaby zainstalować Tindera "z ciekawości, czy tam rzeczywiście są takie rozbierane zdjęcia". Czasem mówi, że to wszystko nie ma już sensu i że nienawidzi siebie za to, że robi z siebie moją służącą - gdy się rozklejam na takie słowa, przytula i mówi "spróbujmy jeszcze raz".
Zaczęła chodzić na lekcje hiszpańskiego w gronie z nauczycielem i kolegą z pracy. Najpierw w pracy, potem w kawiarni, potem w piwiarni, potem spytała czy może pójść do domu kolegi na lekcję - gdy powiedziałem "dobrze, ale następnym razem w naszym domu" jednak nie poszła.
Po rozmowie z przyjaciółką w knajpie wraca pijana i mówi:
- Uświadomiłam sobie, że chcę mieć większą wolność, ale wcale nie chcę większej wolności dla ciebie. Ale to dobrze, bo ja potrzebuję wolności, a ty potrzebujesz związku.
Ktoś podsuwa mi myśl o BPD (Borderline Personality Disorder). We wtorek byliśmy bez nadziei i z nienawiścią do mnie i do siebie, dziś jest słodko i się kochamy.
Wciąż nie ufam.
Nie widzisz jak ona Tobą manipuluje? ma nad Tobą kontrolę/przewagę gdyż sprawia wrażenie że jest gotowa odejść w każdej chwili od Ciebie a Ciebie to przeraża bo w to wierzysz. Robi Tobie łaskę że jest z Tobą? a Tobie taka łaska wystarczy?
Cytat
I nie zaufasz, bo żona Tobie na to nie pozwoli. Piszesz że ona chce "wolności" co to znaczy? jak ona ją rozumie? Czy to nie ma być tak jak z psem ogrodnika że ona zacznie sobie używać życia a Ty masz siedzieć w domu?
Cytat
Bo mi tak to wygląda. Chcesz równoprawnego traktowania w związku? musisz być gotowy do odejścia, do puszczenia żony wolno, do rozwodu.
Ona Ciebie lekceważy a Ty co z tym robisz? co planujesz z tym zrobić?
Komentarz doklejony:
Wierzę w to, że jest gotowa odejść w każdej chwili, już proponowała abym się wyprowadził, albo ona wyprowadzi się do rodziców. I tak, jestem przerażony. Dopiero tydzień temu dopuściłem do siebie myśl, że na 100% mnie okłamuje. To na moją prośbę poszliśmy na terapię małżeńska, więc chcę ją przekonać, że warto, że tak dużo już zbudowaliśmy.
Cytat
on cerebro orgazmo, a Ty cerebro controlo;
co Ty byś wybrał na jej miejscu?
co by Cie bardziej pociągało?
Cytat
ona też jest tego zdania?
Przeanalizuj swoje zachowanie wobec małżonki.
34 kroki nie są dla Ciebie, nie dla waszego związku.
Cytat
Inaczej; nie chodzi o to, żebyś oddalił się od żony tylko oddał jej oddech. Wiele z tych punktów może być pomocne dla Ciebie w swojej terapii, najlepiej konsultuj to z psychologiem sam nie działaj.
Cytat
Przeanalizuj swoje zachowanie wobec małżonki.
Że niby w jaki sposób próbuje ratować? Zdradzając? Z tego co autor pisze to wspomniane "objawy" świadczą o zdradzie małżonki na 99%.
Cytat
Pytanie za 1 pkt, bo łatwe.
Takie żebrzące i namolne piz...y są dla kobiet romantyczne, podniecające, szanowane i ekscytujące czy męczące, irytujące, żałosne, wzbudzające litość i czasami wygodne ?
Nie ma skutków bez przyczyny dla kochliwej dziewczyny
Popełniłem chyba wszystkie możliwe błędy w reakcji na zdradę i kryzys. (Tego wieczoru też wpadłem na zastawioną pułapkę słowną, choć myślałem, że się pilnuję). Wszystkie możliwe błędy poza jednym: wciąż mi zależy, jestem zdeterminowany, walczę, myśli o "odwecie" są odległe.
Przestaję być naiwny. Przeczytałem na forum fazy radzenia sobie ze zdradą: nie do pomyślenia, odrzucenie możliwości, ignorowanie symptomów, idealizacja zdradzającej, obwinianie siebie.
Co robić więc oprócz terapii par, terapii indywidualnej, bycia zadbanym, bycia silnym ale nie zimnym?