

| wirdiana | 14. Maj |
| pedrovonhaker | 14. Maj |
| moje_miasto | 14. Maj |
| summer | 14. Maj |
| mazacki | 14. Maj |
Aga104 | 00:26:35 |
smutna555 | 00:34:20 |
#
poczciwy | 01:18:18 |
johnymiky | 11:11:13 |
NieOddycham | 11:37:24 |

Tak trudno uwierzyć, że byłam w stanie wytrzymać tę gehennę tyle lat. Pięć lat bycia razem, półtora roku po ślubie a wszystko to jest piekłem. Byłam głupia, że wybaczałam ciągłe pisanie z kobietami na portalach randkowych, spotykanie się z nimi jak byliśmy parą, zapraszanie ich do mieszkania, zdradę w narzeczeństwie przed ślubem. Tak, wiem, jestem skończoną idiotką, jedną z wielu która wybaczała z miłości, chciała wierzyć w niekończące się obietnice zmiany i poprawy i co najgorsze wierzyłam, że może małżeństwo coś zmieni, ale niestety po ślubie wyszły inne sprawy sprzed ślubu które zataił choć przysięgał, że o wszystkim mi powiedział, o każdym złym czynie a tak naprawdę kłamał, wówczas całkowicie przestałam mu ufać i co chwilę sprawdzałam go i robiłam awanturę o każde podejrzenie. Trochę było mojej winy w tym, że chwilę po ślubie ciągle posądzałam go o niewierność, ale pracował na to długie lata i po ślubie okazało się, że mnie okłamywał. Zresztą nawet jak byłoby dobrze to i tak prędzej czy później zacząłby zdradzać mnie emocjonalnie bo jest raczej uzależniony, po ślubie przeżyłam seksportale, wysyłanie nagich zdjęć i tak dalej, jedyne czego nie jestem pewna tgo czy spotkał się inną kobietą, obiecał że tego nie zrobi, ale o kłamca i nie raz mnie zdradził a skoro już raz to zrobił to będzie to robił prędzej czy później. Jak kiedyś powiedziała mi bliska osoba "Tacy ludzie nigdy się nie zmienią". Kłamał zawsze żeby tylko zamydlić mi oczy i wykorzystać a dzisiaj za to płacę ogromnym stresem, żalem, bólem, kiedyś byłam spokojną, dobrą i kochaną dziewczyną, która tylko pragnęła prawdziwej miłości a przez tego człowieka jestem teraz wrakiem. Stałam się bardzo agresywna i używam często wulgaryzmów choć kiedyś to było nie do pomyślenia. Przez tego człowieka zmieniłam się tak bardzo, że nienawidzę siebie i jego za to kim się stałam. Dzisiaj znowu przyłapałam go na kolejnym portalu randkowym, obiecałam sobie że zachowam spokój ale gdy tylko zobaczyłam jego twarz wpatrzoną w telefon gdzie piszę z kolejną kobietą (nie kryje się z tymi, pisze z nimi pod moim nosem) i jaki jest zadowolony, nie wytrzymałam wpadłam w furię, drugą tak bardzo poważną, że aż go pobiłam po twarzy, głowie, plechach, kopałam go a on niszczył moje rzeczy, książki, biżuterię, szkatułkę, rzeczy które dostałam od Mamy, jedzenie i moje rzeczy niszczy od dawna, gdy są awanury...wogóle on pochodzi z rodziny podejrzewam patologicznej (choć bardzo się z tym kryje i nie wiem wielu rzeczy) a ja pełna miłości i dobrych chęci chciałam wyciągnąć go z bagna a teraz sama potrzebuję pomocy bo wariuję. Pewnie ktoś powie, że jestem nienormalna, że jak mogę bić męża,ale błagam niech mnie ktoś zrozumie, że pięć lat takiego życia gdzie były same zdrady emocjonalne, fizyczne, brak zinteresowania, troski, bycie zimnym i obojętnym, udawanie dobrego tylko po to żeby zaspokoić swoje potrzeby fizczne, ciągłe kłamstwa i oszustwa, nawet po ślubie znowu pisał z kobietą z którą mnie zdradził przed ślubem a potem było już tylko gorzej aż do dzisiaj do najgorszej awantury, gdy nie mogę przestać płakać i nie potrafię odejść bo boję się samotności, że już nic mnie nie czeka wpadnę w jeszcze większą depresję. Nie wiem co robić, przepraszam, że tak chaotycznie ale jestem roztrzesiona i znerwicowana, potrzebuję żeby ktoś ze mną porozmawiał bo nie mam nikogo tak zaufanego a nie chcę żeby rodzina się dowiedziała o moim zniszczonym małżeństwie. Pozdrawiam ciepło każdą osobę która miała to nieszczęście bycia skrzywdzonym przez ukochaną osobę. Proszę o kontakt.
Potrzebujesz zakończyć ten związek, uwolnić się od toksycznej relacji i poukładac sobie w głowie bardzo dużo. To że weszłaś w małżeństwo z taką osobą swiadczy o tym, że albo masz za duzo niezdrowej empatii, albo bardzo boisz się zostać sama, o czym chyba wspomniałaś.
Dopiero samotność otwiera oczy i uczy samego siebie. Pozniej jest się lepiej gotowym na zdrowy nowy związek.
Zdradzał, kłamał, nawet nie znasz jego rodziny. Dziewczyno ile Ty masz lat?
Weszłaś w patologiczny układ bo sama masz ogromne deficyty, od których należałoby rozpocząć.
Ja rozumiem, ze jak "wszyscy" przez cale zycie wmawiaja nam, ze zycie samotne to zycie "niepelnowartosciowe" to w koncu zaczynamy w te brednie wierzyc, ale...
No wlasnie "ale"...
Ale moze jednak sprobujesz zanim stwierdzisz, ze nie dla Ciebie?
I niby dlaczego nie wyjawisz sytuacji rodzinie? Przciez Twoj maz wlasnie chce by to bylo tajemnica?
Komentarz doklejony:
Moja mama, wie mniej więcej jak wygląda sytuacja ale nie mówię jej wszystkiego a ojcu to już w ogóle bo nie chcę ich martwić, mają swoje lata i nie chcę żeby się zamartwiali. Postanowiłam, że dowiedzą się o wszystkim po fakcie gdy już dojrzeję do decyzji o odejściu, choć to jest tak ciężkie i trudne dla mnie, na pewno wiele osób to rozumie. Po prostu nie wiem od czego zacząć, czy jeszcze spróbować to ratować (bo jednak przysięga małźeńska to dla mnie świętość i nie chciałabym tak po prostu odejść) czy wyprowadzić się, wysłać pozew rozwodowy, potem rozwód i koniec? Przeraża mnie zaczynanie wszystkiego od początku, samej bo do rodziców nie wrócę. Czy jest wogóle jakaś szansa na prawdziwą miłość po rozwodzie, bo mam wrażenie że to mnie już nie czeka bo nikt nie zwiąże się na stałe z rozwódką.
A on z zemsty niszczy Twoje rzeczy i dalej nie chce się złamać?;
Myślę, że dość jednoznacznie stawiasz sprawę, albo Cię pokocha albo go wykończysz a on tego nie może zrozumieć;
Może spróbuj mu rozgrzanym pogrzebaczem stopy przypalić, na ogół twardziele wymiękają, może wtedy Cię pokocha
Masz 30, nie macie dzieci, nad czym Ty się zastanawiasz? Ty musisz lubić te emocje bezsilności, zazdrości i poniewierania.
Czemu tak się zasadziłaś by kogoś na siłę zmieniać a prostej rzeczy nie potrafisz - zmienić siebie? Tworzysz patologię w 50% i zupełnie nie zdajesz sobie z tego sprawy;
Cytat
Są takie, które nie potrafią być same. Zawsze muszą kogoś mieć, byle kogo, ważne że jest. Same nie potrafią funkcjonować.
Morgana, wizyta u psychologa koniecznie, jak najszybciej; To żadna miłość tylko próżność i uzależnienie. Im dłużej nie będziesz chciała przyznać się do swojej głupoty i porażki tym będzie gorzej; a jeśli Ci to zostanie to nikt z wariatką nie wytrzyma i życie zmarnowane nie tylko 5 lat.
Cytat
To jakieś hasło na które nogi rozkładasz czy jak ?
To bardzo prosta jesteś w obsłudze;
Cytat
Nie istotne jak bym się czuł, tylko co bym z tym zrobił? To jest właściwe pytanie.
Odrzucił bym osobę, która mnie niszczy mając mnie za idiotę, niech się sama męczy.
Czułości? kontakty fizyczne? zwymiotował bym wiedząc, że to interesowne ochłapy, a Ty wręcz przeciwnie, lubisz, gdy cię ktoś upadla i traktuje jak wariatkę, która się poawanturuje, pokrzyczy i jej przejdzie gdy trochę się pogłaszcze. Tak można w nieskończoność, kompletnie nie masz szacunku do siebie; Pozwala sobie na wszystko bo i tak będziesz za nim latać jak naćpana małolata; Wystarczy Ci powiedzieć co chcesz usłyszeć, porządnie przelecieć i na jakiś czas jesteś w niebie;
Nie dziwię się, że Cię tak traktuje; jesteś dobrze wytresowana przez wzbudzanie zazdrości, olewanie i odrzucanie, kara i nagroda, tylko jak dla mnie za dużo szumu robisz. Jeszcze trochę musi nad tobą popracować
Cytat
Nie jesteś winna? a kto ? królewna śnieżka?
To nie ja kocham jakieś swoje urojenia do których gość kompletnie nie pasuje, więc szarpię się z nim by zaczął pasować;
To nie ja wybrałem na męża kogoś, kto kompletnie się do tego nie nadawał, a sygnałów było aż za wiele; Nie widziały gały co brały ???
Nie no przecież widziały, ta wielka jednostronna miłość miała tak sama z siebie zmienić faceta by przestał kochać inne;
Ktoś Ci zrobił w dzieciństwie wielką krzywdę wpajając, że miłość jest interesowna i trzeba na nią zasłużyć oraz to, że miłość jest najważniejsza i przezwycięży wszystko; Całujesz tą żabkę od pięciu lat i jakoś w królewicza nie chce się zmienić, co ? Od tupania nóżką też nie ? Ty nawet nie rozróżniasz miłości od toksycznego uzależnienia emocjami;
"Dzieje grzechu" sobie obejrzyj i zobacz analogiÄ™.
Cały czas siebie usprawiedliwiasz jakimiś bzdurami, tak trudno zrozumieć, że tylko Ty jesteś odpowiedzialna za swoje wybory, nikt inny? Nie pojęte, prawda?
Kochać można głupio lub mądrze, wiesz na czym polega różnica? nie wiesz;
Dlaczego nigdy nie spojrzałaś na innego mężczyznę, też nie wiesz;
Niektóre kobiety przez całe życie mają umysł 15 latki;
Można się domyślać jakie mechanizmy u Ciebie zagrały i jakie masz defekty, ale to nie na ten portal, psycholog koniecznie;
Dziewczyno, Ty "kpisz czy o droge pytasz"?!
To nie mezczyzna tylko zwykly obezjajec, ktory kazfa kobiete z Toba na czele bedzie traktowal jako uslugodawczynie. Dziesiec popuka na boku, a do Ciebie bedzie wracal bo mu ugotujesz, wypierzesz, a jak kiedya dostanie po ryju od jakiegos faceta swojej kochanki to jeszcze rany opatrzysz i do piersi przytulisz.
Moze czas zaczac sie zastanawiac jakimi to urojeniami zyjesz? Twoja "milosc" nie pokona wszystkich przeszkod i nie zmieni nikogo (poza Toba sama, co jak pewnie widzisz zrobila; zmienila Cie, ale na gorsze...).
Twoj maz nie wykazuje zadnej checi, ani potrzeby zmian, a to warunek wstepny, zeby cokoleiek w ogole moglo zaczac sie zmieniac.
Inna rzecz, ze tak naptawde wcale nie musi chciec, bo niby dlaczego? Bo go kochasz? Skoro dajesz mu to czego od Ciebie potrzebuje to po jaka cholere? Dla niego jest OK - on robi swoje, Ty go kochasz...
A prawdopodobienstwo, ze po rozwodzie spotkasz kogos przy kim bedziesz sie czula szczezliwa jest dokladnie takie samo jak przed rozwodem. No zauwaz, ze swojego meza poznalas przed "rozwodem" i jakos szczescia Ci to nie zpewnilo...
A poza tym wiesz... Ludzie da rozni... Jednych kreca dziewice, innych kobiety po przejsciach 😉
Cytat
Ty jesteś większą świętością, nie niszcz siebie jego czynami. Wyznajesz wartości a on ma je serdecznie w doopie, świętego z niego nie zrobisz. Nie szanuje Ciebie, jawnie wręcz drwi. Po co ci to?
Potrzebna Ci terapia bo się wykończysz, szkoda by było tak wartościowej osoby.
Mam dla Ciebie pocieszenie
Można zastosować tzw mądrą miłość.
1. Komunikujesz Mu, czego absolutnie nie akceptujesz np: nie oglÄ…dasz dup, nie masturbujesz siÄ™, nie smsujesz z dupami itp.
2. Mówisz jasno: jak Cię raz przyłapię - pozew o separacje małżeńską wnoszę (nie rozwód).
3. Jak przyłapiesz - działasz -, czyli to co obiecałaś wnosisz pozew o separację, będzie lament trudno, działasz
4. Twój mąż dostaje młotem Tora w łeb i zaczyna myśleć wreszcie tym co trzeba w małżeństwie
- UWAGA! - bez ponoszenia konsekwencji Twój maż będzie robił tak dalej, dlaczego, ano dlatego bo mu to sprawia przyjemność i ma w d ... , resztę, nie ważne co mówi jasne?
Schemat działania Twojego męża jest zapewne podobny do mojego (na szczęście, dzięki pomocy, już wyleczyłem się z tego)
Prosty schemacik - zaczyna się od: strony porno, mastarbucaj, komunikatory, fantazje na stronach z prostytutkami, GOGO, i to wystarczy już zdrada dokonała się w sercu, teraz wystarczy tylko sposobność i zdrada fizyczna gotowa
Tak pomijajac to rozczarowanie o bajce i porazke obrazu swietego malzenstwa to po co ci ten typ jest? Jestes pewna, ze to co czujesz to faktycznie milosc, a nie uzaleznienie?
Dlaczego? Przykładowo poznasz potem jakiegoś fajnego faceta i będziesz chciała stworzyć z nim nowe życie. Jeśli wystąpi u ciebie (podkreślam - u ciebie, a nie u faceta) jakikolwiek lęk, wstyd, dyskomfort, że mógłby cię negatywnie ocenić jako rozwódkę, to wyciągniesz dokument i powiesz - ,,To nie była moja wina".
dygresja
Kiedyś rozmawiałem w sprawach zawodowych z pewną bardzo atrakcyjną kobietą, która była już w jakimś nowym związku po rozwodzie. Dopytywałem się o jej rozstanie, bo było mi to zawodowo potrzebne. Wyczułem wtedy jak ważna była dla niej rodzina, były związek i wina jej byłego męża w wyroku rozwodowym z powodu zdrady. Wyczułem, że jej żądanie o stwierdzenie winy męża było jej właśnie po to potrzebne, aby być w społeczeństwie postrzeganą jako ta, która była w małżeństwie ok. Choć dla mnie i tak była ok i nie straciłaby na atrakcyjności gdyby nie ta wina męża.
Względnie, jeśli jesteś katoliczką i zawarłaś ślub kościelny, to po rozwodzie możesz żądać stwierdzenia nieważności tego małżeństwa prze sąd kościelny, jeśli twoje sumienie tego potrzebuje. Sama zdrada nie jest podstawą, ale niedojrzałość emocjonalna w chwili zawarcia związku małżeńskiego już tak.
Komentarz doklejony:
Może inaczej - nie że wyciągniesz dokument i powiesz ,,To nie była moja wina", ale będziesz miała świadomość, że zawsze będziesz mogła to zrobić. O, bardziej o to mi chodziło.