

| goya1421 | 18. Czerwiec |
| dziusia | 18. Czerwiec |
| Tomaszek_65 | 18. Czerwiec |
| marcin7791 | 18. Czerwiec |
| dogerek | 18. Czerwiec |
#
poczciwy | 00:49:18 |
NieOddycham | 03:20:22 |
Crusoe | 03:52:22 |
loqs | 11:44:14 |
Rognar | 17:29:54 |

Historia długa więc postaram się w telegraficznym skrócie.
Jesteśmy małżenstwem 8 lat , dwójka dzieci. Dzieci z trudnościami - jedno zaburzone na terapi, drugie na rehabilitacji. Mąż za granicą od 2 lat.
Wrzesień 2018 - mąż przyciśnięty do muru mówi że nie czy kocha , czy chce być ze mną . Że za mną nie tęskni, że rozmawiamy tylko o pracy i dzieciach. Że kiepsko gotuje i że miałam kiepską prace. Musi pomysleć. Ja płacze , szlocham , przepraszam za to że żyje i za co się tylko da . Udaje mi się wyprosić czas dla nas do lutego - wiem postapiłam tragicznie. Młodsze dziecko miało wtedy 3 miesiące.
Październik- przyjeżdża - skala i beton . Wydaje się totalnie obojętny, nie zainteresowany mną ani dziećmi . Nie chce ze mną rozmawiać. Wyjeżdża a ja odkrywam jego nadmierną aktywnośc na whatsapie . Dlugie godziny aktywne godziny. Mój mąż który z nikim nie gada..
Listopad - mąż wycofuje się z dania nam szansy on musi pomyśleć . Wtedy po raz pierwszy jego nastawienie zmienia się na wrogie . Wtedy jeszcze nie wiem że mnie okłamuje - w Polsce był dwa dni wcześniej niż w domu...
Początek grudnia - wypijam flaszke wina i zbiera mi się odwaga. Pytam o komunikator - przyciśnięty mówi że tak jest przyjaciółka od rozmów. Rozmawia z nią o wszystkim , także o mnie.. Ale że to nie zdrada i nie są razem. Pytam czy będzie z nią rozmawiać . Mówi ze nie. Ledwo wychodzi z domu - łączy się komunikatorze. Co wieczór jest to samo.
Święta - święta osobno, przed sylwestrem wraca do pracy - ma wrócić na sylwestra, ale wpada mi w ręce dowód że był w Polsce. Mówi mi że to nie jest temat do rozmów. Oprócz tego że faktycznie był i że się z nią widział nic więcej się nie dowiedziałam. Rozdzieliliśmy finanse i zażądałam jego wyprowadzki. Powiedział że ok - ale jest do dziś.
Styczeń - Teściowa miesza mi w głowie że to na pewno wszystko moja wina. Pisze do niego maila że może nie wszystko stracone. Zero odzewu.
Luty - Nic się nie zmienia , on dalej przyjeżdża do domu, ja boje się odezwać . Ma zmienne zachowania - fochy, lekceważenie , agresja. Dziś wiem że w lutym pojechał do niej na 3 dni . Widzę ze nic się nie zmienia , dowiaduje się o jego eskapadach do polski - mówię sprzedajemy mieszkanie i się wyprowadzam.
Marzec - nagle okazuje się że nasze kłopoty finansowe to moja wina. Ogólnie nagle wszystko jest moją winą. On chce rozwodu. Ja zaczynam terapie.
Dzwoni że natychmiast zaraz mam sprzedać mieszkanie. I moge iść sobie mieszkać do kawalerki ( z dwójką niepełnosprawnych dzieci )
Zaczynam myśleć, trochę bardziej rozsądnie. Mówię że zmieniłam zdanie. Chce zatrzymać mieszkanie. Dla dzieci. On mówi że nasz związek nie ma sensu i że próbuje mnie o tym przekonać , odpowiadam że ja go do kaloryfera nie przywiązałam. Może ode mnie odejść kiedy chce.
Zjawia się 3 dni póżniej w domu i... zachowuje się noramalnie. ani słowa o rozwodzie.
Dziś wiem że pomiędzy tymi epizodami był w Polsce.
Nie w domu.
Kwiecień - zmiana frontu. Przyjeżdża i znowu ze mną nie rozmawia. Święta osobno. Stosuje bierną agresje. Nie wytrzymuje i po flaszce wina mówię co o nim myśle i tej całej sytuacji. Informuje go że jak znajdę pracę ma się wynieść. Nie bierze mnie powaznie- nie dziwie mu się . Traktuje mnie coraz gorzej. W Polsce również byl dwa dni wcześniej niż w domu.
Generalnie na dzień dzisiejszy jestem przekonana o separacji. Nie mogę znosić też jego ciagłego wpadania do domu jak do hotelu , bez uprzedzenia i jego stosunku do mnie, do dzieci. Dzieci praktycznie go nie interesują. Nie utrzymuje z nami w ogóle kontaktu gdy jest w pracy .
Nasze małżeństwo też nie było cukierkowe. On piotruś Pan, ja DDA . Weszłam w rolę jego matki, nie umiem stawiać granic . Mam problemy z emocjami i lękiem przed odrzuceniem - pracuje nad tym chodzę na terapie.
On - jakoś się zrobi, jakoś się rozwiąże. Zapominał o wszystkim i wszystkich. Robiłam za niego .
Główny problem w związku - brak komunikacji. Mój szanowny ucieka od problemów zamiast je rozwiązywać, zwykle przestając się odzywać ( w drugiej ciąży zamilkł na 5 tygodni ) . Ja zaś dusze w sobie wszystko długo udając że jest ok, potem wylewam żale...
Chciałabym zakończyć ten etap, ale wciąż żyje jakąś chorą nadzieją . Cięgle nie umiem ruszyć naprzód ...
Cytat
Dlaczego ta terapia tak późno?
usunęłam dubel
hurricane
Cytat
Ale najgorzej z czym? W relacji? Przecież miałaś świadomość, że jesteś DDA?
Nawet gdyby ta terapia nie miała wpływu na to co się wydarzyło teraz w Twoim życiu to dziś byłabyś już w innym miejscu.
Teraz już wiesz, że maskowanie, udawanie, robienie czegoś wbrew sobie a i wbrew innym do niczego nie prowadzi.
Twoja relacja na ten moment nie istnieje i raczej trzeba zaakceptować ten fakt.
Dopóki nie dopuścisz myśli o tym i nie zaakceptujesz tego, nie zrobisz tego kroku w przód.
Moja relacja nie istnieje... masz rację tylko ... ciężko.
Myślałam już że jest lepiej , ale on pojawił się tutaj dwa razy, lekceważacy butny i arogancki. Nie potrafię zrozumieć jak można prowadzić podwójne życie i dowalać jeszcze komuś kogo się zostawiło. Traktować z buta. Jak można kłamać bez mrugnięcia okiem. Jak można olać dzieci.
Ciężko u mnie z tą akceptacją , ze skupieniem się na sobie. Cały czas mimowolnie patrzę się na niego. wymyśliłam sobie tą separacje i godzinami myślę jak mu to powiedzieć , żeby nie pomyślał że robię mu na złość. Żeby nie grzebać wszystkiego między nami.
Jest lepiej gdy go nie widzę dłuższy czas , zbieram się jakoś do kupy a potem on się zjawia bez zapowiedzi a gdzieś tam w głowie kotłuje się że jedzie od niej, albo do niej .
Mówiłam by dawał znać że przyjedzie - bym mogła sobie zaplanować czas ( dla mnie to jedyny czas który mogę spędzić bez dzieci ) . Powiedział ok i standardowo nie dotrzymał umowy...
Cytat
Problem w tym, że on już dawno to pogrzebał.
Cytat
To nie jest robienie nikomu na złość, tylko ochrona siebie przed osobami, które nas ranią, krzywdzą.
On się nie martwił Twoim samopoczuciem i nadal się nie martwi a Ty chcesz go chronić?
Cytat
Oczywiście zabraniać widzeń z dziećmi nie powinnaś nawet gdy przyjeżdża bez zapowiedzi. Warto jednak stanowczo, ale grzecznie ustalić jakieś warunki tych wizyt.
Zerknij tuta:
http://www.zdradzeni.info/forum/viewt...post_76632
Jest też we mnie żal do niego , za to że zabrał dupę w troki gdy okazalo się że dzieci chore / zaburzone. Zaczeły się terapie i rehabilitację Gdy ja straciłam pracę . Poblemy finansowe .Zostałam z tym wszystkim sama. Że nie odważył się nigdy na szczerą rozmowę . Ja przez 8 lat nie uslłyszałam nic co było nie tak ! a teraz biedaczek nieszczęśliwy i nic go z nami już nie czeka ... Za to czeka ona
Cytat
kontaktów z dziećmi nie zabraniam , ale już odpuściłam proszenie się o ten kontakt. Strasznie żal mi dzieciaków i myślę że nawet pomijając nasze rozstanie mój mąż nie dorósł do roli ojca. Jeśli zagranie z dzieckiem w piłke jest wyzwaniem ponad miarę...
Ustalanie warunków jest bez sensu bo in się ich nie trzyma, po.prostu , a każdy jego pobyt tu to emocjonalna rozwalka dla mnie ... Dlatego chciałabym jego wyprowadzki...
Cytat
Racja , dlatego potrzebuje pozbyć się tej nadziei kotłującej się z tylu głowy..
Cytat
On się nie martwił Twoim samopoczuciem i nadal się nie martwi a Ty chcesz go chronić?
Uczę się , codziennie od nowa się uczę. Jak patrzeć na siebie, nie na niego. Jak przestać stawiać jego uczucia ponad moje . Walczę z silnym lękiem przed odrzuceniem, przed brakiem akceptacji. Czasem potrzebuje kopniaka- dlatego piszę tutaj
Komentarz doklejony:
Dziś dowiedziałam się że mój mąż wybiera się samotnie na wesele w swojej rodzinie... mogłam się tego spodziewać , ale i tak zabolało. Mam wrażenie że to jego manifest swojej wolności i odcięcia się ode mnie...
Jaki sens ma ta separacja ... Powinnam wnieść o rozwód, przecież tego małżeństwa już nie ma
Te resztki nadziei gasną z dnia na dzień. Ogromny problem mam z tym że kłóci się to z moją wiarą ... i matka - cały czas wbija do głowy , że nie wolno, że tylko separacja bo jestem wierząca i praktykująca a rozwód to tylko jak on się uprze.
Nie wiem już co robić