Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

Crusoe00:19:26
Sigma_man00:50:34
Danaglosy03:49:07
A-dam05:54:53
BabaYaga08:04:26

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

poczciwy
12.07.2024 09:03:32
Tak jest, w prawym górnym rogu.

Sebastian_1980
11.07.2024 16:05:40
Witajcie.. Przepraszam jestem tutaj nowy ... Czy jest tutaj wyszukiwarka na forum?

NieSypiam
04.05.2024 20:06:38
NowySzustek pozdrawiam cie ziomeczku, dzięki za wszystko i oby ci się wiodło. Ja wyszedłem na prostą i wszystko u mnie dobrze (bez szona) Uśmiech Uśmiech Uśmiech

Matsmutny
03.05.2024 06:00:21
.

NowySzustek
29.03.2024 06:12:22
po dwóch latach

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

rozpadam sięDrukuj

Zdradzona przez mężaJesteśmy 32 lata po ślubie,od ok. 1,5 roku mąż oszukiwał mnie(spotykał z moją bratową, w między czasie z koleżanką z pracy lub z dwiema na raz). Cały czas twierdzi,że mnie nie zdradził fizycznie. Rozpadam się na kawałki, choć minęło już prawie rok. On mówi,że zawsze kochał i kocha tylko mnie , kocham go ale nie potrafię zapomnieć. Walczę z tym, ale już nie mam sił...Proszę o wsparcie
3739
<
#1 | Deleted_User dnia 01.06.2019 09:43
Burza dostaniesz tu wsparcie, tylko tu bądź, nie uciekaj ponieważ dostaniesz tu również porządnego kopa, który zmusza do myślenia w jakiej sytuacji sie znalazłaś i do obrony przed kolejnymi kłamstwami. Taki kop ściąga klapki z oczu, wyostrza wzrok, widzisz i rozumiesz to co czujesz. Nie zdradził fizycznie? a do czego prowadzą takie szemrane, ukrywane znajomości. Psycholodzy twierdzą, że,, istnieje przyjaźń damsko-męska" i dodają z uśmiechem na twarzy,, ale zawsze z podtekstem seksualnym". Walczysz z tym a on pomaga?, czy żyje sobie spokojnie.,, ja Cie kocham, a Ty śpisz"

Komentarz doklejony:
Bardzo kochliwy ten mąż, bratowa, dwie koleżanki w pracy, posmakował tego zakazanego owocu i nabrał apetytu, co z tym zrobisz?
14019
<
#2 | amor dnia 01.06.2019 10:47
burza masz jakieś dowody zdrady?
6755
<
#3 | Yorik dnia 01.06.2019 17:21
Co dokładnie w Twoim pojęciu znaczenia znaczy, że się spotykał ?
Mam koleżanki a nawet przyjaciółki i się z nimi spotykam, to dla Ciebie jakiś problem ?
14694
<
#4 | burza dnia 01.06.2019 19:06
Na wszystko mam dowody , maile m.in. kocham Cię kochanie itp. Po wykryciu pierwszej sprawy kajał, przepraszał. Dostał szanse, wytrzymał 2 miesiące. Co zrobił kupił tel. i mailował dalej z koleżanką . W marce znalazłam telefon i .... od tego czasu rozpadam się. Moja rodzina rozpadła się, brat będzie miał sprawę rozwodową. Kocham go ale... cały czas o tym myślę .Mamy 56 i 58 lat. Nie mam z kim pogadać, nasze dzieci dorosłe potępiają go.Sporadycznie utrzymują z nim kontakt.Mąż kaja się jak może , ale nie potrafi powiedzieć dlaczego przez 1,5 roku oszukiwał. Jak zapomnieć, przebaczyć?
6755
<
#5 | Yorik dnia 01.06.2019 19:11
Z jakiego powodu brat będzie miał sprawę rozwodową? możesz pisać jaśniej ?
14694
<
#6 | burza dnia 01.06.2019 19:19
Zagroziłam bratowej,że jeśli sama nie powie mojemu bratu o romansie z moim mężem to ja to zrobię.Powiedziała i wyprowadziła się(kazałam jej się wynieść z mojego rodzinnego domu, działając pod wpływem chwili) , od lipca (odkryłam to 27 czerwca 2018) są w separacji. Może myślała,że mój mąż ją wybierze( jest prawie w wieku naszej córki), po rozmowach i dniu mu szansy zerwał z nią i został ze mną.Nie na długo ... od września kontynuował mailowanie z koleżanką z pracy aż do 1 marca kiedy to odkryłam.Jak mu znowu zaufać? Mojej rodziny już nie ma , rozpadam się , powoli umieram choć takie plany mieliśmy na wspólną starość
6755
<
#7 | Yorik dnia 01.06.2019 19:46
Opisz całą sytuację po kolei bo to co piszesz to jakiś chaos; masz niesłychaną zdolność niedopowiedzeń i cedzenia wszystkiego przez zęby, tak jakbyś nie miała pojęcia o tym co jest ważne albo wszyscy mieli by czytać Ci w myślach, prawie o wszystko trzeba Cię dopytywać; Gdzie są fakty i konkrety, jakie dokładnie masz dowody zdrady i z kim? jak wyglądało wasze życie do tej pory itd...

Komentarz doklejony:
Wciąż nie wiemy z dokładnie jakiego powodu brat będzie miał sprawę rozwodową, tak właśnie odpowiadasz;
14694
<
#8 | burza dnia 01.06.2019 20:45
Jestem od pewnego czasu na antydepresantach, przepraszam nie zawsze mogę skupić myśli.Po kolei
1) w grudniu 2017 pierwszy raz przyłapalam męża na nocnym smsowaniu z koleżanką z pracy, przepraszał , kajał się
2) w maju 2018 zamiast do koleżanki z pracy wysłał do mnie sms, było spotkanie z nią i jej mężem wyparli się wszystkiego
3) 27 czerwca 2018 weszłam ( nigdy dotąd tego nie robiłam) na pocztę męża i odkryłam maile ( dużo )z moją bratową .Była awantura, rozmowy ze sobą w obecności dzieci bo sama nie byłam w stanie.Mąż twierdził ,że mnie cały czas kocha i chce być ze mną .Pomyślałam i dałam kolejną szansę.
4)Od lipca było poprawnie, starałam się zapomnieć, wybaczyć, choć często wracałam do tego co się stało
5) w marcu odkryłam drugi telefon i maile (prowadzone od września 2018) z koleżanką( tą samą co wcześniej)
6) Nasze małżeństwo było raczej zgodne,mieliśmy swoje lany, rytuały.Mąż mówi, że ostatnio skupiłam się na pomocy dzieciom. Oszczędzanie na zakup mieszkań, mniej seksu( moja ciężka menapaułza). Brakowało mu zainteresowania z mojej strony, czułości.
7) Brat rozchodzi się z powodu romansu z moim mężem
8) On cały czas twierdzi,że dostał takiego kopa od życia tą sytuacją i zawsze kochał tylko mnie i ze mną wiązał swoje dalsze życie. Ale jak po tym wszystkim uwierzyć??????
Teraz chyba dość jasno, umieram dzień po dniu..tylko płaczę, nie śpię ...

Komentarz doklejony:
w moim serce na zawsze Ty, kocham Cię ,słońce moje, całuję Twoje cudowne ciało to teksty z jego pisania.To mało ?

Komentarz doklejony:
cały czas tworzę scenariusze mojej śmierci,zaczynam bać się swoich myśli...
13728
<
#9 | poczciwy dnia 01.06.2019 22:35
burza,
A może warto na początek zadać sobie pytanie czy Ty kochasz tego człowieka czy tylko jego obraz jaki namalowałaś sobie przez kilkanaście/kilkadziesiąt lat wspólnie spędzonych?
6755
<
#10 | Yorik dnia 01.06.2019 23:16
Burza, wygląda na to, że bardzo żyłaś do tej pory tylko w swoim świecie, skoncentrowana na sobie, ewentualnie dzieciach. Był tak bardzo poukładany pod Ciebie, że do głowy Ci nie przyszło, ze cokolwiek może wyglądać inaczej, ze w czymkolwiek się możesz mylić; gdybyś nie kopała i nic się nie dowiedziała, w dalszym ciągu byś była szczęśliwa ? obstawiam, ze tak.

Cytat

7) Brat rozchodzi się z powodu romansu z moim mężem

od samego początku mam wrażenie, że masz swoje definicje wielu pojęć i uciekasz za wszelką cenę od ich sprecyzowania. Teraz znowu mam to samo pytanie, co dla Ciebie znaczy romans? Co jest przyczyną rozwodu, bo pisanie z kimś takich rzeczy wymaga jednak wielu wyjaśnień przy których wychodzą inne nieciekawe rzeczy, więc jeszcze raz, co dokładnie jest przyczyną rozwodu, bo przecież nie pisanie z Twoim mężem ?
Naprawdę niezrozumiale pytam?

Cytat

w moim serce na zawsze Ty, kocham Cię ,słońce moje, całuję Twoje cudowne ciało to teksty z jego pisania.To mało ?

znając ludzką hipokryzję, dla mnie bardzo mało, interpretacja może być bardzo różna,
ważne jest znaczenie przekazu dla danych osób i co się pod tym kryje, a nie interpretacja i jakieś zakorzenione przekonania kogoś, kogo Ego dostało tym po tyłku;
14694
<
#11 | burza dnia 01.06.2019 23:19
Myślę,że go kocham i kochałam.To mój pierwszy i jedyny przez 32 lata małżeństwa(i 5 lat przed ślubem). Było mi dobrze- czułam się doceniana, bezpieczna, pożądana. Mieliśmy wspólne zainteresowania, ustalone rytuały itp.Tylko ten ostatni czas, mnie dopadła menopauza (ciężko przechodziłam). Nic nie mogę zrozumieć , dlaczego to się stało? Planowaliśmy starość, czekamy z niecierpliwością na wnuki.
6755
<
#12 | Yorik dnia 01.06.2019 23:32

Cytat

Myślę,że go kocham i kochałam.To mój pierwszy i jedyny przez 32 lata małżeństwa(i 5 lat przed ślubem).

Zanim to napisałaś, już to było czuć na 100km. Wysil się trochę w końcu i przestań używać ogólników, które tylko Ty wiesz co dla ciebie znaczą.

Cytat

Było mi dobrze- czułam się doceniana, bezpieczna, pożądana. Mieliśmy wspólne zainteresowania, ustalone rytuały itp.

To jest dla Ciebie miłość? docenienie, bezpieczeństwo, pożądanie? OK, a jemu dawałaś to samo ? Jego definicja miłości jest taka sama? Na czym jemu najbardziej zależało?

Cytat

Tylko ten ostatni czas, mnie dopadła menopauza (ciężko przechodziłam). Nic nie mogę zrozumieć , dlaczego to się stało?

no dziwne, ale definicje miłości u Was mogą się bardzo różnić lub widzisz to tylko z jednej strony; możesz nie zdawać sobie sprawy z tego, że go najnormalniej w świecie odrzuciłaś i dobitnie pokazałaś , że nie kochasz; bo zajęta byłaś sobą nie licząc się z uczuciami drugiej strony bo to przecież twoja własność i ma się dostosować;
Skoro Ty czegoś już nie potrzebujesz to i cały świat też nie powinien;
Zabrałaś mu coś, dobijał się, nie dostał, to sobie gdzieś znalazł, skoro nie możesz mu czegoś dać, co dawałaś do tej pory to nie powinnaś być zazdrosna; powinniście o tym szczerze porozmawiać, choć wydaje mi się, że z kimś kto całe życie żył stereotypami to może być dość trudne.

Cytat

Brakowało mu zainteresowania z mojej strony, czułości.

i wciąż czuł się bezpiecznie, doceniany i pożądany? Ile to dokładnie trwało? może dłużej niż Ci się wydaje? nie miał podstaw dojść do wniosku, że już go nie kochasz?

Komentarz doklejony:

Cytat

cały czas tworzę scenariusze mojej śmierci, zaczynam bać się swoich myśli...

no nie dziwne, zwłaszcza gdy ktoś całe życie żył pod kloszem, bezpiecznie, wygodnie;
Każdemu cały świat się wali, bardzo boli, póki sobie nie uświadomi, że to tylko próżność Z przymrużeniem oka Im ktoś bardziej skoncentrowany na sobie i swojej wspaniałości, niezastąpioności, tym bardziej boli;
Zamiast tworzyć scenariusze śmierci, to może w końcu zacznij realnie żyć;
14694
<
#13 | burza dnia 02.06.2019 00:16
Do Yorik, nie tylko pisanie ale kontakt fizyczny z moim mężem w naszym łóżku pod moją nieobecność (sam się przyznał). To mało, czułe słówka, wyznania miłości.Trwało to ok 5 miesięcy. Jak to różna interpretacja,znaczenie przekazu????Czy to możliwe, że ja zwracam się takimi słowami do innego mężczyzny oprócz swojego męża?Ja chyba zwariowałam.... to może jest norma w kontaktach z obcymi facetami??

Komentarz doklejony:
Nigdy wcześniej nie narzekał i nic nie mówił. Na dobre i złe, w zdrowiu i chorobie , to chyba przysięga małżeńska.Co to znaczy realnie żyć? A co ja niby robiłam przez ostatnie 32 lata? a on nie żył, bezpiecznie , wygodnie... ja żyłam pod kloszem...
Widzę,że to próbujesz zasugerować moją winę tego co się stało
6755
<
#14 | Yorik dnia 02.06.2019 00:39

Cytat

Do Yorik, nie tylko pisanie ale kontakt fizyczny z moim mężem w naszym łóżku pod moją nieobecność (sam się przyznał).

dokładnie o to mi chodzi, piszesz ogólnikami o niczym pomijając najistotniejsze rzeczy chcąc dyskutować; druga strona zapisana a Ty dopiero ciągnięta za język i sprowokowana coś ważnego raczysz łaskawie napisać co zmienia zupełnie perspektywę;
bardzo ciężko się z Tobą rozmawia,

Cytat

Czy to możliwe, że ja zwracam się takimi słowami do innego mężczyzny oprócz swojego męża?Ja chyba zwariowałam.... to może jest norma w kontaktach z obcymi facetami??

możliwe, w pewnych układach to będzie wręcz schemat, mało w życiu widziałaś

Komentarz doklejony:

Cytat

Na dobre i złe, w zdrowiu i chorobie , to chyba przysięga małżeńska.

Kobieto, ile Ty masz lat ? Szok
14694
<
#15 | burza dnia 02.06.2019 00:50
pisałam już 56, cos ze mną nie tak?
6755
<
#16 | Yorik dnia 02.06.2019 01:04
przecież wiem, to było pytanie retoryczne, które miało pobudzić myślenie i jakieś refleksje ale jak widać dziecinnie zostało odebrane :niemoc

przeczytaj uważnie komentarze od początku, bo nie wszystko zdezaktualizowałaś..

Cytat

Widzę,że to próbujesz zasugerować moją winę tego co się stało

sugeruje obiektywizm nie Twoją winę, nawet tego nie łapiesz..
a póki nie ustalisz swojej odpowiedzialności czy udziału w tym co się stało, nie ustalisz też tego za co on był odpowiedzialny - daleko będziesz od obiektywizmu i zrozumienia tego co się stało..co za tym idzie, nie będziesz wiedziała co powinnaś zrobić; w tej chwili lecisz za emocjami a to nie zawsze w końcowym efekcie dobrze wychodzi..
14694
<
#17 | burza dnia 02.06.2019 01:31
Dziękuję za pewne sugestie, zaczynam trzeźwo myśleć , bez emocji. Na jutro(właściwie już dziś) umówiliśmy się z mężem na szczerą rozmowę jeszcze raz.Postaram się nie ryczeć i ustalić fakty , które są istotne dla nas .Może coś z tego dobrego wyniknie. Mam mętlik w głowie, muszę sobie to poukładać. Ale od czego jest noc... dobranoc
3739
<
#18 | Deleted_User dnia 04.06.2019 12:11
Yorik z całym szacunkiem ale co to za piep*****nie na dzień dobry i te dziwne pytania ile burza ma lat.
Co się stało?? R***ć się zachciało.
Współodpowiedzialność? Okradli mnie ale moja wina bo drzwi nie zamknąłem?
Tu nie ma co się długo zastanawiać - facet z tej historii leci w kulki po całości i nie ważne czy miał jakieś deficyty w związku. Nie tak się to załatwia.
Burza ty nic nie ustalaj. Powiedz małżonkowi, że to ostatni taki jego numer. Jak nie dostanie solidnego kopa w dupę to za chwile będzie powtórka z rozrywki. Swoją drogą słabo to widzę. On się taki rozrywkowy zrobił na stare lata dopiero?
6755
<
#19 | Yorik dnia 04.06.2019 13:02
Fullreset, strasznie dużo wniosłeś do tego wątku. Następny, który potrzebuje pomocy bardziej niż ten, któremu chce jej udzielać. Masz problem? załóż swój wątek.
14039
<
#20 | Romanos dnia 04.06.2019 18:57
Fullreset,
I owszem to tylko i wylacznie Twoja wina, ze nie zmknales drzwi. Ty jestes od tego, a nie zlodziej.
On tylko skorzystal z okazji i wszedl, bo bylo otwarte (co wcale nie umniejsza jego winy).
14006
<
#21 | msz dnia 04.06.2019 19:51
Nóż kuźwa... Ale powiedzcie mi... Po co faceci się żenią...myślałem że po to by być szwagrem lub mieć szwagra...toz to taki bonus że hej..
Kupić samochód... Szwagier
Jechać na ryby... Szwagier
Wypić whisky. Szwagier
Ponarzekać na żonę... Szwagier
Ocenić sąsiadkę....szwagier
Tak potraktować szwagra.... Masakra

Komentarz doklejony:
Ja mam półtora litra szwagrów... Razem ze mną jest dwa litry szwagrów...oooooo...zeby krócej.... Mam galon szwagrówSzeroki uśmiech

Komentarz doklejony:
Nie kurcze.... Galon to 4 litry.... To mam tylko pół galona szwagrówSmutek
3739
<
#22 | Deleted_User dnia 04.06.2019 20:24
Burza tytuł,, rozpadam sie "jest oczywistym dla osoby zdradzonej. Piszesz o planach na starość, chciałabyś poprostu żyć spokojnie i bezpiecznie, co uznano za próżność i chciejstwo, a kto by nie chciał, ale wszystko sie zmieniło przyszła próba i lekcja życia. Cierpisz, wiem inni tutaj też wiedzą. Każdy tutaj dostał wsparcie i też po przeczytaniu wielu komentarzy i tutejszej lektury zrozumiał wiele, zatrzymaj sie, ochłoń, zacznij analizować, sięgnij do swojej głowy co tam naprawde sie dzieje?, co tak naprawde boli? czego chcesz? czy naprawde go kochasz i co to znaczy kochać? Na czas tych przemyśleń i szukania siebie odsuń sie od niego, emocjonalnie, fizycznie, unikaj kontaktu i myśl co wtedy czujesz. Odsuń sie, zniknij, docenia sie kogoś jak sie go straci, jeśli sie przestraszy ze Cie stracił a Ty bedziesz to widziała i czuła wtedy jest szansa ze on zacznie naprawiać, zada sobie ten trud, jeśli nie to znaczy ze oszczedziłaś sobie kolejnych zdrad ponieważ on już nie chce do Ciebie wracać. Swój ból i ciepienie musisz przeżyć sama wewnątrz jak każdy zdradzony. Siłą nie zatrzymasz, nie proś, nie dzwoń, nie zaczynaj rozmów, nie bądź żałosna w jego oczach bo zawsze bedzie pewien ze wybaczysz wszystko, więc bedzie pozwalał sobie na jeszcze więcej nie myśląc ze Cie krzywdzi. Nie słuchaj tych bzdurnych tłumaczeń,, nie wiem dlaczego "to oczywiste ze wie, Ty też wiesz, ale nie bede sie wyrażać. Myśl o sobie, dbaj o siebie chodź to trudne, pistaraj sie. Czy masz kogoś zaufanego, ale nie dzieci, komu możesz wylać z siebie?
3739
<
#23 | Deleted_User dnia 05.06.2019 12:12
Romans
idąc twoim tropem już widzę te uzasadnienia wyroku - Poszkodowany jest oczywiście współwinny tego, że go okradziono. Ba on nawet jest winny tego, że go okradziono i jeszcze naraził na szwank złodzieja. Ten bowiem jakby nie było niezamknięte to nie uległ by swojej niskiej i upadłej moralnie naturze i by nie ukradł. A tak uległ i ukradł. Zresztą podobno w Ameryce ktoś taki wyrok wydał.
Ale my to może nie dajmy się zwariować.

Yorik
Ja nie mam problemu. A Ty jak chcesz pomóc to się najpierw zastanów dwa razy. Bo jak się czyta te twoje wywody tutaj to oczy bolą. Kobieta prosi o wsparcie a ty jej tu wciskasz, że sama sobie winna. Facet "dyma" co podleci a ona ma tu sobie psychoanalizę robić co to to poszło nie tak. Na pewno jej się zresztą przyda tuż przed 60 tką.
14006
<
#24 | msz dnia 05.06.2019 14:12
Zdrady jako rozwiązania problemu samego w sobie nie tłumaczy nic...można zdradzić i można nie zdradzić...to jest wybór jak każdy inny...same okoliczności mają jednak duże znaczenie...zawsze w relacjach z innymi ludźmi musimy się zastanawiać czy nie ograniczamy komuś pola manewru...lub...czy nawet nieświadomie nie stawiamy kogoś przed wyborami niepotrzebnie...i odnosząc się do złodzieja i otwartych drzwi....
czy właściwe jest czucie niepokoju gdy się ma świadomość, że zostawiło się otwarte drzwi??...człowiek wręcz wracając do domu myśli...uffff - na szczęście nic nie zginęło...czy zdziwienie nie powinno być mniejsze gdyby jednak coś zginęło...
nie ma szklanych mrzonkowych domów jak w "przedwiośniu"...nie ma przezroczystych domów jak dom Thao w "misji"...to jest normalne życie...nie fikcja...i na to trzeba zwracać uwagę...kto by nie chciał żyć w świecie bez wojen, głodu, zdrad, morderstw, gwałtów itp i hipotetycznie burza nie odpowiada za to czy zdradził czy nie...odpowiada za to (dalej hipotetycznie) że został postawiony przed wyborem: masturbacja czy basen czy kochanka czy cierpienie czy pestki słonecznikowe czy porno czy zdrada czy pisanie na chatach czy nic nierobienie czy odejście czy rozmowa itp
i nie odnoszę się do samej burzy...bo jej/ich problemem wg mnie nie było samo odstawienie...nie wiem jakie miała relacje rodzinne?...czy zaangażowanie w dzieci nie było za duże?...czy bratowa nie mówiła: mieszkania dzieciom - nie lepiej pożyć na starość...czy koleżanka nie była tym życiem.??a może to burza powinna wcześniej odejść..itp itd..nie wiem tego i nie będę strzelał...sami muszą sobie odpowiedzieć na to pytanie...ale jak sama zdrada jest wyborem...jest zgnilizną...jest dziadostwem...tak jej okoliczności należy brać pod uwagę by wiedzieć gdzie relacja kulała...możemy oceniać jej męża...ode mnie by usłyszał przepiękną wiązankę wujostw...ale go tu nie ma więc po co...jasne że zachował się haniebnie...zawsze małżonkowie powinni się wspierać...pomagać...rozumieć...ale czasem coś nie gra...ale to nie życie pęka...pęka wyobrażenie...pęka "wydawało mi się"....pęka "myślałem/myślałam", pęka nasze zdanie itp...
co do samego złodzieja... ja jak Romanos...nie umniejszam winy np współzdradzających...nie umiem być hipokrytą...inną kwestią jest natomiast rozpatrywanie tego kto ma ich karać...może życie...może "prawda" będzie wystarczającą konsekwencją...czasem utrata finansów czy stabilizacji...nieistotne...
istotne jest to że my odpowiadamy za wybory jakich dokonujemy...ja odpowiadam za wybranie sobie żony takiej czy innej...za spełnienie czy niespełnienie jej oczekiwań..ja odpowiadam za spełnienie lub niespełnienie swoich oczekiwań...niby dwa zdania przeczące sobie...odpowiadam za spełnienie jej i swoich???tak!!!bo mówię to Ja...gdyby mówiła to żona to by napisała ja odpowiadam za spełnienie lub nie spełnieni jego i swoich oczekiwań...bo mówię to ja jako żona...odpowiadamy za swoje wybory...co nie znaczy że mamy nie brać pod uwagę innych i ich wyborów...to mój wybór że biorę pod uwagę cudze wybory...i moim wyborem było by niebranie ich pod uwagę...słowo wybór w większości przypadków możemy zamienić na słowoPokazuje językotrzebę, pragnienie, oczekiwanie itp
13728
<
#25 | poczciwy dnia 05.06.2019 14:58
fullreset- prezentujesz opinię postrzelonej sarny biegającej po polu na oślep.
Nie wiem z jakiego powodu się tu pojawiłeś na portalu, mogę się tylko domyśleć.
Z informacji Twojego profilu można wywnioskować, że jesteś "świerzakiem" więc Twój punkt widzenia wydaje się być prawidłowy na tym etapie.
Sporo pracy jednak jeszcze przed Tobą.
A jeśli jesteś już "zaprawiony" w tym boju to najzwyczajniej przegapiłeś ten moment spojrzenia trochę szerzej na problem niż typowy śmiertelnik, który nie miał z tym doświadczeniem do czynienia.
14019
<
#26 | amor dnia 05.06.2019 15:05
fullreset

Cytat

Facet "dyma" co podleci a ona ma tu sobie psychoanalizę robić co to to poszło nie tak.

jest zasadnicza różnica między prowadzeniem psychoanalizy, a próbą zmiany sposobu myślenia, czy próbą poszerzenia świadomości, szczególnie większej grupy osób;

tak by wreszcie osoby zdradzone uwolniły się z piętna zdrady skutecznie; czy po to, by odkryły wreszcie swoje prawdziwe i pełne poczucie wartości, a tym samym z dystansu potrafiły spojrzeć na innych, również zdradzających; i zaczęły wreszcie dokonywać bardzo świadomych wyborów w swoim życiu i wówczas z automatu wyszły z bredzenia o jakiś "czyichś winach", już na stałe;

ale skąd Ty to możesz wiedzieć, jak nie masz pojęcia o tym, czym jest psychoanaliza i wsparcie drugiej osoby rozumiane jest przez Ciebie, jako infantylne klepanie po pleckach i żenienie ludziom tanich płycizn i trywializmów ?

masz potrzebę głaskania innych po głowie, to siadaj tutaj i głaskaj, pieść do bólu; poświęć na to swój czas i energię;
masz potrzebę służenia innym, jako kosz na śmieci, aby każdy mógł się w Ciebie wyrzygiwać, to siadaj i się nadstaw; a z innych czyń odwiecznie wymiotujących; z ta trucizną/ jadem, które proponujesz serwować, nie powinieneś mieć z tym większych problemów

jesteś pewien, że tego czego ludzie najbardziej tutaj potrzebują, to obok siebie wielu koszy na śmieci?
14385
<
#27 | Griffin82 dnia 05.06.2019 15:11
@Fullreset
A czy "pomaganie" na forum to ma polegać na poklepywaniu / pocieszaniu, utwierdzaniu w roli ofiary czy pokrzywdzonego?

Ani Yorik nie napisał, że Burza jest winna...Ani Romanos nie napisał, że
że jesteś winny (w sensie prawa / zasad) tego, że ci dom okradli. Ale jak nie zamykasz drzwi to znaczy, że nie bierzesz odpowiedzialności za siebie i swoje życie (a raczej nie masz świadomości ich konsekwencji). Czyli żyjesz w pewnym sensie od tej brutalnej rzeczywistości oderwany. To tak jakbym wepchał się na przejście dla pieszych świadomie pod pędzący samochód. Świetnie "wygrałem" bo to nie JA jestem winny ale jest duża szansa, że poniosę i tak najcięższe konsekwencje tego co się stało (utrata zdrowia lub życia)...Wolę się zatrzymać, rozejrzeć i ew. wariata przepuścić bo nie mam zaufania.

@msz
Nie wiem czy zrozumiałem Twoją wypowiedz bo trochę się zamotałem...ale
Czy naprawdę jesteśmy odpowiedzialni za spełnianie oczekiwań drugiej osoby?
Oczekiwania są tylko i wyłącznie w naszej głowie...to część "wirtualnego" obrazu drugiej osoby, który mamy tylko my i tak bardzo bronimy (nawet po zdradzie) się aby nie skonfrontować go z rzeczywistością. Co innego jasno zakomunikowane i określone potrzeby lub granice...o tym można z partnerem pogadać. "Oczekiwania" (w mojej ocenie niszczące relacje) jasno wypowiedziane i zdefiniowane przestają już być oczekiwaniami i jest szansa, że skończą jako swego rodzaju "kompromis" wypracowany przez dwie osoby.
2120
<
#28 | binka dnia 05.06.2019 15:26
Yorik co się dzieje?

Cytat

To jest dla Ciebie miłość? docenienie, bezpieczeństwo, pożądanie? OK, a jemu dawałaś to samo ? Jego definicja miłości jest taka sama? Na czym jemu najbardziej zależało?

To właśnie jest miłość a skoro druga strona czuje inaczej powinna to powiedzieć głośno a nie uzupełniać braki na boku. Czy w drugą stronę mąż też się domyślał? Wiesz, za to co się działo źle odpowiadali obydwoje ale za zdradę odpowiada już tylko mąż. Uważam tak jak Burza : pewne słowa, wyznania, są zarezerwowane tylko dla najbliższej sercu osoby. Czy burza godziła się na takie jakieś układy?
Róża Twój mąż to nie tlen bez którego nie da się żyć.
13728
<
#29 | poczciwy dnia 05.06.2019 16:17
binka

Cytat

To właśnie jest miłość a skoro druga strona czuje inaczej powinna to powiedzieć głośno a nie uzupełniać braki na boku.

Tyle, ża każdy w tym związku mógł posiadać zupełnie inną definicję miłości wynikającą z doświadczenia, domu rodzinnego, wzorców, wychowania itd.
Pytanie czy kiedykolwiek usiedli i o tym porozmawiali? Czy dobrali się w tym zakresie?
Czy ustalili zasady?
To tak jak często z tymi zdradami. Ludzie nie komunikują się ze sobą i nagle okazuje się, że chłop który zaangażował się w relację pozamałżeńską emocjonalnie bez kontaktu fizycznego zdziwiony jest, że żona uznaje to za zdradę. Dla niego zdrada jest tylko wtedy gdy zostanie przekroczona pewna granica, w tym przypadku kontaktu fizycznego.
Kto zatem wtedy jest bardziej odpowiedzialny za zaistniałą sytuację mąż czy żona?
14006
<
#30 | msz dnia 05.06.2019 16:34

Cytat

Czy naprawdę jesteśmy odpowiedzialni za spełnianie oczekiwań drugiej osoby?
a kto pisze, że jesteśmy odpowiedzialni???mamy taką możliwość..taki wybór...oczekiwanie zamień na potrzebę i powinno być ok....tylko wiesz czasem zakomunikowana potrzeba staje się oczekiwaniem/wymaganiem...czy nie zdarza się tak że oczekiwanie jest pilnowaniem granic...tak jak pisałem..to nie "szklane domy", a ja nie jestem hipokrytą...oczekiwanie/liczenie się z potrzebami/wymaganie/ sorry że nie pilnuję słów..

Cytat

"Oczekiwania" (w mojej ocenie niszczące relacje) jasno wypowiedziane i zdefiniowane przestają już być oczekiwaniami

myślę, że od zakomunikowania jeszcze daleka droga do tego by oczekiwanie przestało nim być...chyba żę wyjaśnisz zwrot "jasno zakomunikowane"...
Bo wiesz np jasno zakomunikowane to np: wyprowadzenie się, wzięcie rozwodu, popadnięcie w depresję, picie na umór, samobójstwo, samobiczowanie, pielgrzymka na kolanach do częstochowy, albo np zdradzenie...to wszystko komunikaty...chyba nie uważasz że powiedzenie..."żono brakuje mi bliskości, namiętności i seksu" to jasno zakomunikowanie...albo np "chodźmy do seksuologa."..nie bądźmy dziećmi...


Cytat

Co innego jasno zakomunikowane i określone potrzeby lub granice...
W zasadzie o to mi chodziło...głównie o potrzeby....w ostatnim zadaniu to napisałem...ale nie chcę się bawić w gry słowne, bo to nie zmienia istoty problemu...dokonując wyborów mogę uwzględniać bądź nie czyjeś potrzeby...tak samo druga strona...może uwzględniać nasze potrzeby lub nie...to jest jej wybór...
tylko co to zmienia...hipotetycznie...pilnuję swoich potrzeb/granic...i ktoś stawia Cię przed wyborem...zupełnie niepotrzebnie...rozumiesz...komunikacja przecież nie gra...poprawa komunikacji nastąpi dopiero po dokonaniu wyboru...tak samo ja...dokonując wyborów/pilnując swoich granic staram się uwzględnić cudze...
nie chcę pisać za dużo w wątku Burzy, by jej nie obciążać za bardzo...bo problem może leżeć gdzie indziej...
2120
<
#31 | binka dnia 05.06.2019 16:35
Kurde Poczciwy jak wychodziłam za mąż to nie w głowie mi było ustalanie zasad, wszystko było takie oczywiste jak w przysiędze małżeńskiej . Mija 30 lat razem i co ? Zmieniło się? Trzeba na nowo ustalać zasady ? Facet pod 60 tkę nie wie co wolno a co nie? Nie zna na tyle swojej partnerki aby nie wiedzieć ,że sprawi jej ból? Ma jakieś ale ? To mówi : słuchaj żono czuję się niedowartościowany, musimy coś z tym zrobić, tak? A czy myślisz ,że ona przez tyle lat bycia razem nie doznała złych odczuć? Jakoś jednak nie wskoczyła nikomu do łóżka, nie załatwiała spraw na skróty. No jasne , nawet jak włoży to zawsze może powiedzieć ,że to nie zdrada bo nie było wytrysku:rozpacz
13728
<
#32 | poczciwy dnia 05.06.2019 17:05
binka,

Mieszasz ze sobą dwie rzeczy. brak komunikacji i akt zdrady.
Nie zauważyłem nigdzie aby ktokolwiek w tym temacie napisał, że ktoś miał prawo zdradzić czy też nie zdradził bo nie było wytrysku.
Chodzi zwyczajnie o podstawy w związku. Fundamentem jest rozmowa, komunikacja.
Widzisz Twój problem polega na tym, że wszystkich ustawiasz w jednym szeregu z sobą. To co Ty czujesz muszą czuć inni. Twoje zasady muszą być zasadami innych, zwłaszcza męża. Czy to nie swego rodzaju niewolnictwo a nie prawdziwa miłość na którą się powołujesz?
Każdy człowiek jest niezależną jednostką, z własnym doświadczeniem, własną wizją życia, swoimi wartościami, zasadami. Niekoniecznie one muszą pokrywać się z partnerem/partnerką.
Związanie się z kimś tylko na podstawie własnego przeświadczenia, że tak powinno być a nie inaczej bez zweryfikowania elementarnych różnic wydaje się być wynikiem niedojrzałości emocjonalnej i życiem w jakiejś bajce nie mającej nic wspólnego z rzeczywistością i realizmem.
2120
<
#33 | binka dnia 05.06.2019 17:21
Zaraz , zaraz Poczciwy nie łap mnie za słówka. Czyli co ? To są moje zasady? A czy ja kogoś siłą przed ołtarz prowadziłam? A co to ja wróżka jestem, żeby nagle po 30 latach wyczytać o zasadach, których kiedyś nie było?
Nie , ja już nie mam problemu. A tak z ciekawości napisz czym jest dla Ciebie prawdziwa miłość, może przyda mi się ta wiedza w innym związkuFajne

Komentarz doklejony:
Poczciwy a kto to napisał?

Cytat

Dla niego zdrada jest tylko wtedy gdy zostanie przekroczona pewna granica, w tym przypadku kontaktu fizycznego.


Ja tylko tę granicę przesunęłam Szeroki uśmiech , Czy to tylko Tobie wolno?
13728
<
#34 | poczciwy dnia 05.06.2019 21:25
binka,

Cytat

Czyli co ? To są moje zasady? A czy ja kogoś siłą przed ołtarz prowadziłam?

Nie rozumiesz prostego przekazu czy tylko udajesz o co mi chodzi?

Cytat

Ja tylko tę granicę przesunęłam smiley , Czy to tylko Tobie wolno?

Twoje pytania wynikają tylko i wyłącznie z niezrozumienia tekstu pisanego.
Proponuję czytać tak długo aż zrozumiesz formę przekazu, w przeciwnym razie trochę się kompromitujesz. Taka dojrzała doświadczona kobieta a nie łapie prostych rzeczy.
2120
<
#35 | binka dnia 05.06.2019 22:35
Wiesz Poczciwy nie chcę zaśmiecać wątku , nie rozumiemy się wzajemnie i raczej nie zrozumiemy.
6755
<
#36 | Yorik dnia 05.06.2019 23:00

Cytat

Zaraz , zaraz Poczciwy nie łap mnie za słówka.

No i tak to jest jak ktoś "nie łapie" za to co powinien Szeroki uśmiech

Komentarz doklejony:
binka,

Cytat

Yorik co się dzieje?

teraz to chyba ja powinienem o to zapytać...Ciebie, co się dzieje ?;

Ktoś powinien to, ktoś powinien tamto, bo Ty uważasz, że coś tam..., bo Ty się nie godzisz, bo Ty nie dajesz pozwolenia, bo dla Ciebie to to i tamto...
Ja, ja, ja......
wiesz jak to w relacji działa?- przecież to proste jak drut- nie słuchanie, nie widzenie drugiej osoby tylko wymuszanie, dostosowywanie i tresowanie;
Poczciwy Ci dość precyzyjnie napisał jaki masz problem. Czytaj dotąd aż zrozumiesz;

I zobacz:
docenienie, bezpieczeństwo, pożądanie - twierdzisz, że to właśnie jest miłość; no niby tak, ale przy swojej postawie takiego efektu nie uzyskasz;
Takie powierzchowne postrzeganie relacji na zasadzie że "coś powinno" i tupanie nóżką, gdy nie jest, jest śmieszne i strasznie infantylne.

Cytat

Wiesz, za to co się działo źle odpowiadali obydwoje ale za zdradę odpowiada już tylko mąż.

czemu piszesz takie oczywistości i w związku z czym? siebie potrzebujesz wciąż w tym utwierdzać?,

Cytat

Ma jakieś ale ? To mówi : słuchaj żono czuję się niedowartościowany, musimy coś z tym zrobić, tak?

masz cały poradnik z tym co ktoś powinien, a co Ty powinnaś? Uśmiech

Cytat

A tak z ciekawości napisz czym jest dla Ciebie prawdziwa miłość, może przyda mi się ta wiedza w innym związku Fajne

daj, daj, daj.......gotowe a ja i tak będę miała to w D;
dostałaś więcej niż to o co prosiłaś, ale ty tego nie doceniasz i to wcale nie jest dziwne;
gotowego nie zrozumiesz bez wypracowanych zasobów; od ciebie zależy czy po nie sięgniesz;
dostałaś fajne wskazówki czym miłość NIE JEST, na pewno nie wymuszaniem, narzucaniem i dostosowywaniem kogoś do swoich oczekiwań, przekonań czy poglądów;

poczciwy naprawdę się przyłożył, każde zdanie to tona przekazu, jeśli ktoś chce to bardzo dużo skorzysta; nie wyrazy są ważne tylko obrazy i refleksje jakie one otwierają;

Cytat

Nie , ja już nie mam problemu.

ta zetka pogłębiła mi m. in. wiedzę o naturze ludzkiej, odruchach i schematach, niekiedy tylko są wyjątki,
- jak to należy tłumaczyć ? Uśmiech
14019
<
#37 | amor dnia 06.06.2019 11:08

Cytat

czy nie zdarza się tak że oczekiwanie jest pilnowaniem granic..

pilnowanie własnych jest wystarczająco trudnym zdaniem; jak chcesz pilnować granic drugiego nie będąc nim? chcesz za niego czuć? mieć jego doświadczenia życiowe? odbierać jego życie jego zmysłami?

za zaspokojenie swoich potrzeb każdy odpowiedzialny jest sam;

oczekiwanie, aby inni zaspokajali nasze potrzeby, jest oczekiwaniem pt "zrób coś za mnie"; jest wiszeniem na kimś; pasożytnictwem;

nasze granice są w sumie wiedzą o naszych potrzebach;
bronią naszego osobistego terytorium;
przy czym są zmienne/elastyczne w zależności od naszych doświadczeń, nie są stałe; inne granice mamy dla obcych, inne dla bliskich;
ustalając własne granice warto pamiętać o tym, że i zdrowe zasady powinny być i są elastyczne; one mogą jak najbardziej istnieć w określonym systemie wartości, ale powinny być dopasowane do bieżącej sytuacji;

stwierdzenie "należy spełniać czyjeś oczekiwania" razi, bo wskazuje na przymus, a on nie ma nic wspólnego z miłością, która jest ofiarowywaniem;

Cytat

jak wychodziłam za mąż to nie w głowie mi było ustalanie zasad, wszystko było takie oczywiste jak w przysiędze małżeńskiej . Mija 30 lat razem i co ? Zmieniło się?

tak, zmienia się, bo ludzie się zmieniają Z przymrużeniem oka
i te zmiany mogą spowodować, że ktoś nie podołał jakiemuś systemowi wartości, jeśli go w sobie nie pielęgnował, lub doświadczenia codzienne go w danym człowieku zniszczyły;

na tym założeniu, że po ślubie, to coś ma trwać już wiecznie, gro ludzi się przejeżdża;
bo nie będzie trwało bez pielęgnacji tego i dbania o to;
nie ma czegoś takiego, że przez dziesiątki lat jesteśmy tacy sami, zmieniamy się; siłą rzeczy zmienia się więc i łącząca ludzi relacja; szczególnie jeśli nie była w świadomy i dojrzały sposób pielęgnowana; a była jedynie takim byle jakim życiem z dnia na dzień;

równie dobrze można powiedzieć, że w formułce " ślubuję Ci miłość (...)", jest zawarte ślubowanie ad składowych tej miłości, a więc ślubowane jest ogromne zaangażowanie, dbanie o intymność, i co najważniejsze ogromna troska o bliskość i wzrost tej bliskości;
2120
<
#38 | binka dnia 06.06.2019 11:53
Yorik mojego przypadku tutaj nie rozpatrujemy, odniosłam się do sytuacji Burzy. Nie spodobało mi się to, że już na dzień dobry otrzymała wiadro zimnej wody na głowę. Wiem jak to jest zaraz po, jak się to odbiera, tymbardziej że kobieta jest na prochach. Może trochę empatii panowie, nic więcej.
Wskazówki? Czym miłość nie jest? To są wasze Wskazówki.
Może kiedyś wcześniej darłabym z wami koty, teraz po prostu nie chce mi się odpowiadać w tym samym tonie na wasze uszczypliwości, piszcie sobie co tam chcecie jaka to ja nie jestem i jakie mam problemy. Jeszcze tylko zacytuję słowa piosenki:
Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty
To też nie diabeł rogaty
Ani miłość kiedy jedno płacze
A drugie po nim skacze.

Komentarz doklejony:
Amor ja tylko zastanawiam się skąd zostały wysnute tak daleko posunięte wnioski, że nie dbała, że myślała o sobie i o dzieciach, że nie zaspakajała potrzeb to sobie znalazł. Burza raptem napisała kilka zdań a 30 lat to szmat czasu.
14019
<
#39 | amor dnia 06.06.2019 13:17

Cytat

Amor ja tylko zastanawiam się skąd zostały wysnute tak daleko posunięte wnioski, że nie dbała, że myślała o sobie i o dzieciach, że nie zaspakajała potrzeb to sobie znalazł. Burza raptem napisała kilka zdań a 30 lat to szmat czasu.

binka myślę, że userzy powyżej nie napisali niczego w formie zarzutu dla burzy, by jej w jakikolwiek sposób ujmować; bo nie to jest ich celem i intencją;

a stwierdzenie o którym mówisz odnosiło się do pewnego spojrzenia na życie, które zakłada, że "wszystkim może się to zdarzyć i zdarza się, ale nie mi"; i tym samym wskazania uwagi na to, że warto takie postrzeganie zmienić; napisanym w prowokujący sposób, by zmusić do myślenia/działania, zamiast zapadania się w sobie;

warto zdystansować się do tego co wokół nas się dzieje i wyjść z tego poczucia, że byliśmy, czy musieliśmy być doskonali; wyjść ze złudzeń;
i spojrzeć realnie na to co było dobre i co było złe; wyjść z takich zniekształceń naszego automatycznego myślenia, gdzie wymagamy od życia, że będzie ono idealne, a my i nasi partnerzy również; bo życie takie nie jest, takie oczekiwanie to nic więcej jak tylko nasze bajkowe fantazjowanie; ono jednak prowadzi donikąd i stanowi pułapkę;

tak samo jak narzucanie sobie powinności, że nie wolno popełniać błędów (i z automatu narzucanie też tego przekonania na innych); bo błędy popełniamy non stop; wmawianie sobie, że nie powinniśmy ich popełniać jedynie deprymuje, zamiast motywować; warto więc nabrać dystansu i nie stawiać wszystkiego w kategoriach wszystko, albo nic, bo jakaś wada, czy nawet kilka wad w tej "idealności" nie oznacza, że wszystko jest do niczego; warto więc powinności zastąpić możliwościami, czy chęciami; na zasadzie chce spróbować i zobaczę jak mi to pójdzie;
14400
<
#40 | vieviorka dnia 06.06.2019 13:43
Za jakiś czas zdradzeni nie będą opisywać tu swoich historii. Binka, zgadzam się z Tobą w 100%. Co więcej, uważam, że Burza nie dostała nawet kubła zimnej wody. Bo ten przysłowiowy kubeł da się wylać delikatnie, subtelnie. Aczkolwiek, czy pn zawsze jest zasadny? Ona dostała po łbie (przepraszam Burza za ten "łeb" Z przymrużeniem oka). Niewiele napisała, a została zaatakowana. I milion dziwnych pytań, na które każda odpowiedź byłaby zła, bo jedyna słuszna siedzi w głowie zadającego je, a której nie raczy zdradzić. Brzydko. Zapomnieliście już, co czuje osoba zdradzona? W jakiej jest rozpaczy? Jak potrzebuje wsparcia? Nie ironii, ganienia, jak gówniarza. Komentującym też się dostaje. Zatem niewielu komentuje. Nic pozytywnego, same negatywy, dołowanie. Kobieta cierpi (tak, wiem, to dziecinne, powinna przecież być przygotowana na zdradę, to takie dorosłe jest), szuka pomocy. Może warto czasem pomyśleć nie dwa, a dziesięć razy, zanim napiszemy choć jedno słowo.
13728
<
#41 | poczciwy dnia 06.06.2019 14:15
vieviórka,
Pozwolę sobie zacytować kilka Twoich zdań z Twojej historii:

Cytat

Amor, kubeł zimnej wody na moją głowę...

Cytat

Zawsze myślałam, że jestem silna. Niezależna, asertywna. Że takich kobiet się nie zdradza. Wyjdę z tego, dziękuję Wam. Jesteście wielkie i naprawdę pomagacie.

Cytat

I rozumiem, co piszą dziewczyny, co piszecie Wy wszystkie, niesamowicie cenne uwagi, mądre. Nie ma nic dziecinnego w moim postrzeganiu świata, w podejściu do życia. W końcu zrozumiałam, na czym to polega. Szkoda życia na trwanie w beznadziejnym związku. Ale to, jaki on będzie, zależy od nas samych. Wiem, że pierwszym krokiem jest decyzja, co dalej.

Cytat

To był potwornie trudny czas, te 10 miesięcy. A dwa ostatnie... istny koszmar. Ale nie ja jedna, pewnie większość to zna. I cóż... Czas przestać myśleć i użalać się nad sobą. Stało się, chyba zaczynam to akceptować. Dojrzałam smiley

Cytat

Jeszcze jedno mnie nurtuje. My tu siedzimy, czytamy, rozważamy, radzimy się, niejednokrotnie mieszają nam w głowie sprzeczne wypowiedzi, już coś tam sobie poukładamy, by za chwilę czyjeś doświadczenie/opinia znów namieszała nam w głowie i zmusiła do przemyśleń.


Jak to się ma do tego co napisałaś powyżej?
14400
<
#42 | vieviorka dnia 06.06.2019 14:23
Poczciwy, u mnie było jednak delikatniej. Yorik dowalił Burzy dużo mocniej niż mi. U mnie kubeł zimnej wody, nie dostałam po tyłku tak, jak ona. Poza tym opisałam swą historię dość dokładnie. Burza nie. Można normalnie zadać pytanie o szczegóły. Nie ironizować, nie wyzłośliwiać się. Zasada chyba jest dość prosta na takich forach: gdy doradzasz, upewnij się, że rozmówca udźwignie. Jedyne, co tu Burza robi to broni się. Nie zwierza się, odpiera atak.

Komentarz doklejony:
I jeszcze jedno: zauważyłeś, poczciwy, ile osób u mnie dało mi wsparcie? Komentujących było sporo. Tu już pierwszemu się dostało.
6755
<
#43 | Yorik dnia 06.06.2019 15:00
Vieviórka, Binka- oceniacie moją interwencję. Przypadek był naprawdę trudny, nikt nawet palcem nie ruszył, żeby mi pomóc, za wyjątkiem Bacia47, która dała mi idealne wejście. Żeby rozmawiać o fizyce kwantowej, trzeba posiadać o niej jakąś elementarną wiedzę a to już nie jest mój problem, bo nawet jak wam coś za free wytłumaczę to nawet dziękuje nie usłyszę.

Proste pytanie do Was - Gdzie Obie byłyście gdy burza potrzebowała pomocy skoro wiedziałyście lepiej ode mnie co jej jest najbardziej potrzebne ??
Co takiego Wam to uniemożliwiło?
Skoro uważacie, że znacie się lepiej jak przeprowadzać ludzi z fazy zaprzeczenia, obwiniania się, oburzenia/zemsty do stanu przetrwania, pokażcie jak to się robi, bardzo chętnie od ekspertów się czegoś sensownego nauczę; Ruszcie swoje doopy, poświęćcie swój cenny czas i pokażcie efekty. Nikt Wam nie będzie przeszkadzał.

A osoby, które do tej pory na tym portalu dawały siebie, swoją głęboką wiedzę, cenny czas, przeprowadzały jednak ludzi do fazy przetrwania nie zwracając uwagi że od czasu do czasu były za to przez osoby bez elementarnej wiedzy ale "wszystko wiedzących najlepiej" obrzucane goownem, bardzo proszę o zastanowienie się czy ma to jakikolwiek sens i czy nie lepiej ten czas spożytkować na coś co się pozytywnie zwróci.
14006
<
#44 | msz dnia 06.06.2019 15:16
Najpierw przepraszam burza że troszkę zaśmiecę twój wątek.

Cytat

pilnowanie własnych jest wystarczająco trudnym zdaniem

Potwierdzam. Zdarza mi się mieć z tym problem. Czasem zareaguję gdy problem jest w zarodku, a czasem gdy zaczyna doskwierać.

Cytat

jak chcesz pilnować granic drugiego nie będąc nim?

Chcę może być (choć nie musi) niewłaściwym słowem. Nie skupiam się na tym by być nadgorliwym. Ale gdy ktoś zakomunikował mi gdzie leżą jego/jej granice to staram się je zauważyć. Staram się być w tych granicach osobą mile widzianą, osobą "wyczekiwaną", nieposądzoną o ich (cudzych granic) naruszenie. Sama piszesz, że one określają potrzeby. A ja staram się by zaspokojenie tych potrzeb wychodziło też ze mnie. By wynikały z moich intencji. By były obdarowaniem "oczekiwanym" a nie tylko "wyproszonym/komunikowanym powtórnie". Przecież moje potrzeby mogą być zupełnie inne. Cudze mogą nie naruszać mojej przestrzeni, a ja je widząc mogę je "zaspokoić". To źle??
Tylko o to mi chodziło.
I tak jak napisałem. Czasem zdarza się mi oczekiwać i spełniać oczekiwania. Ale to jest mój wybór czy je spełniam czy nie. Napisałem że mogę je spełnić lub nie. I ja za to odpowiadam.
I co równie ważne:

Cytat

oczekiwanie, aby inni zaspokajali nasze potrzeby, jest oczekiwaniem pt "zrób coś za mnie"; jest wiszeniem na kimś; pasożytnictwem;

wg mnie to nie jest prawdą. taką samą retorykę stosują partie polityczne mówiąc, ze nie pójście na wybory to mówienie zrób coś za mnie. Wg mnie to jest nielogiczne. Brak uczestnictwa w wyborach jest wyborem. Czy ktoś ma później pretensje o jakieś działania partii wygranej to inna sprawa. Ale samo nie pójście jest wyborem.
Tak samo oczekiwanie w relacji. Jeżeli jest świadomym wyborem to co w tym złego. Przecież to jest działanie jak każde inne. Ważne by oczekujący był świadomy swojej odpowiedzialności za oczekiwanie. Oczekiwanie może być np okazaniem cierpliwości ale nie zawsze jest biernością. Myślisz, że oczekiwanie/danie czasu nie jest obdarowaniem. Dlaczego oczekiwanie ma być roszczeniem a nie nadzieją lub pragnieniem. Oczekiwanie jest wyborem, ale też może być wyrazem miłości, obdarowania czasem zanim dokona się kolejnego wyboru - kolejnego wyboru wynikającego z pilnowania swoich granic (określających nasze potrzeby).
Nie wiem czy udało mi się przekazać swoje przemyślenia. Zapewne jeszcze daleka droga przede mną zanim sam zrozumiem siebie. A co mowa o innych. Nie chcę już więcej zaśmiecać tego wątku.
Hej

Komentarz doklejony:
Oczywiście chodzi mi o to, że oczekiwanie nie zawsze jest roszczeniem "zrób coś za mnie". Często tak. Ale nie zawsze.
6755
<
#45 | Yorik dnia 06.06.2019 15:27
szkoda mojego czasu, ale skoro już jesteśmy w tym wątku- chciałem Paniom ekspertkom przypomnieć Efekt tamtego wieczoru, gdzie mając tysiące innych rzeczy na głowie zlitowałem się widząc co się dzieje bo nikt tyłka nie ruszył:

burza

Cytat

Dziękuję za pewne sugestie, zaczynam trzeźwo myśleć , bez emocji. Na jutro(właściwie już dziś) umówiliśmy się z mężem na szczerą rozmowę jeszcze raz.Postaram się nie ryczeć i ustalić fakty , które są istotne dla nas .Może coś z tego dobrego wyniknie. Mam mętlik w głowie, muszę sobie to poukładać.


Jaki efekt Wy uzyskałyście ?
2120
<
#46 | binka dnia 06.06.2019 15:31
Yorik a co napisałeś do fullreset? Potrafisz przykleić łatkę? Co zrobiłam? Napisałam PW. No ale jako zaliczona do grupy nie posiadającej fundamentalnej wiedzy, nie wiem czy powinnam zabierać głos w jakiejkolwiek innej sprawie. Burza zamilkła, co jest tego powodem? Może się kaja za swoje zaniedbania.
6755
<
#47 | Yorik dnia 06.06.2019 15:37
Powinnaś, tak się weryfikuje poglądy Uśmiech
2120
<
#48 | binka dnia 06.06.2019 16:02
Boshe Yorik zlitowałeś się :rozpacz super. Kurde no gdybym wiedziała że tak się narażę to ugryzłabym się w.... palca wskazującego.
14019
<
#49 | amor dnia 06.06.2019 19:46
Binka

Cytat

Burza zamilkła, co jest tego powodem? Może się kaja za swoje zaniedbania.

poczciwy w wątku Poi wrzucił fajny link do bardzo wartościowego tekstu:
http://www.zdradzeni.info/forum/viewt...post_76632
spróbuj przeczytać go ze zrozumieniem; przemyśleć i zastanowić nad tym co złego widzisz w "kajaniu się" i jak to Twoje postrzeganie ma się chociażby do treści, które powyższy link zawiera; czy nawet do faktu, że pewne rzeczy wymagają czasu;

ja nie dziwię się Yorikowi, że nie ma cierpliwości, kiedy odrywa się od swojej dużo poważniejszej i bardziej odpowiedzialnej roboty, bo osoby trzecie z boku wymagają od niego, że będzie tłumaczył się z każdego swojego kroku; bo one wiedzą lepiej, co i jak powinien zrobić;

ze swojego doświadczenia powiem, że wielokrotnie sama osobiście spotkałam się z tym, że ktoś zarzucał mi, szczególnie za plecami, iż przeze mnie jakaś osoba "przestała pisać, bo dałam zbyt ostry komentarz", podczas gdy chwilę wcześniej autor, czy autorka wątku, żeby było zabawnie, sami zwrócili się do mnie z pytaniami i prośbą, czy moglibyśmy kontynuować na priv, bo zaintrygowało ją coś co napisałam; a nie chcieli pisać o pewnych rzeczach prywatnych, czy odczuciach publicznie, i zwyczajnie woleli kontynuować wymianę doświadczeń prywatnie; takich przykładów mogłabym imiennie podać wiele;
ale oczywiście osoby z boku wiedziały lepiej, co się zadziało; bo coś się komuś wydaje; nie muszę Ci chyba mówić o tym, że kredki się człowiekowi w takim momencie sypią;

mogłabym podać przykłady kilku jeszcze zabawniejszych sytuacji, tylko nie wiem czy ma sens;

na marginesie marginesów, z tego co wiem, nie ma na zetce żadnej innej osoby, która w temacie leczenia depresji różnego rodzaju siedziałaby od strony fachowej w temacie tak głęboko jak Yorik; i która miałaby świadomość z jak poważną materią ma do czynienia; i w sumie, co zabawne, to właśnie on mógłby burzy udzielić najsensowniejszych porad w tym temacie;

przemyślcie sobie to dziewczyny na spokojnie;
i jeśli uważacie, że w danym momencie należy jakąś osobę bardziej wesprzeć, to po prostu wspierajcie;
3739
<
#50 | Deleted_User dnia 06.06.2019 22:49
Nie licytujmy sie kto więcej pomógł Smutek. Wolę dostać kromke chleba szczerze od serca , gdy jestem głodna niż obfity obiad na pokaz Smutek
9127
<
#51 | Pilatus dnia 06.06.2019 23:10
Było sobie małżeństwo Pani burzowa i Pan burzowy. Żyli sobie 32+5 lat razem, mieli dzieci , mieli dom , dogadywali się , pewne zachowania stały się ich wspólnym rytuałem, mieli swoje tajemnice i łączyła ich raczej wspólna więż , niż obojętnośc . Pani burza normalna i przewidywalna - co dla trwałosci związku ma olbrzymie znaczenie(ugotowane ,posprzątane, dzieci zadbane, seks także , ale może nie taki szalony jak na róznych filmikach ,albo z opowieści kolegow. No i co się takiego stało? Pan burzowy zapragnął zmian , ale nie takich drastycznych. Przecież to nie wariat -samobójca , żeby dla jakiejś bratowej , albo kolezanki porzucać dom. Seks to seks , życie to życie. 2 godz. przyjemnosci raz ,albo 2 razy w tygodniu , czułe sms i Pan burzowy żyje pełną parą. Stabilny i bezpieczny dom i zakazana ekstaza . Myślę , że mąż burzy odpłynął daleko i nie ma znaczenia , czy burza była wystarczająco dobra , wystarczająco atrakcyjna.
Burza nie szukaj powodów , nie oskarżaj się, nie trać głowy i nie chciej umierać. On jak mały chłopczyk chciał sobie polizać różnych smaków lodów... i to tylko tyle . Nie chciał afer, nie chcial rozwodów. To miała być jego tajemnica, ale miał pecha , bo trafił na nienormalne kobiety, które chciały pobawić się w milośc.
14694
<
#52 | burza dnia 06.06.2019 23:40
Witam wszystkich, nie wiedziałam że moja prośba wyzwoli tyle emocji. Żyję w letargu już rok , myślałam że może tu dostane wsparcie i rady/wskazówki jak sobie z tą sytuacją poradzić. Nie poczułam się komfortowo, jednak dziękuję za wszystkie wpisy.
6755
<
#53 | Yorik dnia 07.06.2019 00:04
Opisz jak teraz się czujesz i co jest dla Ciebie najcięższe, co najbardziej boli?
2120
<
#54 | binka dnia 07.06.2019 00:30
Pilatus uważam za trafione w punkt.
W moim przypadku to ja taka franca byłam ,że wsadziłam nos nie tam gdzie powinnam.
14694
<
#55 | burza dnia 07.06.2019 00:46
Ból, ból i tylko ból ! Nie mogę przestać myśleć o tej sytuacji, mąż cały czas mówi że będzie walczyć o mnie . Ale mówił to już kilka razy.Boję się , że sytuacja się powtórzy.Uśpi moją czujność....On zawsze wiedział jakie mam zdanie na temat zdrady, nigdy tego nie kryłam.Kocham go nad swoje życie ale oddalam się od niego,zwyczajnie nie jestem w stanie zapomnieć!!!
2120
<
#56 | binka dnia 07.06.2019 01:06
Burza a z kim on chce walczyć o Ciebie ? Z Tobą ? Czy z sobą? Ile razy ja to słyszałam. Powiedziałaś mu to? Człowieku czy Ty siebie słyszysz? To nie Ty masz problem to on ma problem. Nie bój się bo nie ma czego się bać. Dasz radę uwierz w siebie, czy z nim czy bez niego.
9127
<
#57 | Pilatus dnia 07.06.2019 01:19
burza, tych zdrad nie zapomnisz nigdy, dlatego, że upokorzył Ciebie , zawiódł zaufanie, nie ma między wami intymności. Możesz z nim żyć , albo iść swoją drogą. Zapewniam Ciebie, że życie i świat są piękne . Możesz robić fascynujące rzeczy . Masz super wiek, dużo czasu dla siebie i czas najwyższy spojrzeć na siebie z szacunkiem i milością. Teraz to Twój mąż ma olbrzymi problem , nie Ty. To on zawiódł . Przecież on nigdy nie miał zamiaru odchodzić, porzucać ''ognisko domowe''. On szukał tylko potwierdzenia swojej atrakcyjności, sesualności i innych rzeczy , które mieszały mu rozum. Burza Ty nie rozpaczaj , bo to nie konieć świata. Fajny masz nick; pamietaj po burzy zawsze je cisza , spokój , czyste powietrze, można oddychać pełną piersią, pomimo powalonych drzew i spalonych domostw. Ty masz czas , nie spiesz się.
3739
<
#58 | Deleted_User dnia 07.06.2019 09:06
No burza jesteś jednak sama sobie winna tego co masz teraz.
Popełniłaś klasyczny grzech zaniechania i wybaczałaś na miękko. Grudzień 2017, maj 2018 itd. Mąż powinien zostać ostro spionizowany już w 2017. Walizki za drzwi i dopiero rozmawiamy. A dziś jest 2019 i jesteś na etapie prochów i rozkminiania co zrobiłaś źle. I czujesz podskórnie, że to może nie być koniec jego wyskoków. Nikt nie jest święty i każdemu może się przytrafić ale igraszki z bratową w małżeńskim łożu to już istna perwersja.
On okazuje jakoś wolę poprawy w czynach? Czy tylko piękne słowa?
13946
<
#59 | krysienka1982 dnia 07.06.2019 09:51
Burza, moja historia jest podobna, tylko że z jedną panią w roli głównej. Mój mąż ,po romansie jesienią 2016 r ( wydało się w styczniu 2017) niby zakończył znajomość. Ale w lutym tego roku odkryłam drugi telefon- tylko do rozmów z tą panią....Rozmowy i sms od końca sierpnia ubiegłego roku. Jej wyznania że kocha i tęskni.....Z tego roku wszystkie sms od niej wykasowane, wczesniejsze zostały.Jego usunięte wszystkie.... I też "baaaaardzo mnie "kocha" , a rozmowy z nią tylko towarzyskie i kilka - 3-4 ( !) spotkań przypadkowych jesienią na ulicy ijedno spotkanie na kawie " . Człowiek wierzący, praktykujący, przysięgający w kościele że nie będzie miał już z nią kontaktów i ten telefon, który przypadkiem zostawił na stole w kuchni......... Tak też się dzieje , tyle sa warte ich obietnice . Mamy po 60 lat, idę niedługo na emeryturę i nie wiem co ze sobą zrobię dalej .....kłamstwa , kłamstwa i kłamstwa . Już w nic nie wierzę. Gdybym zdecydowała się na rozstanie wcześniej, byłabym o wiele zdrowsza. Teraz zdrowie ze zgryzoty rozpadło mi się.Plany na przyszłość rozwiały się a on nie chce odejść , bo " przecież kocha tylko mnie i ze mną chce być nadal ". Przemyśl moją historię . Może ci coś podpowie.

Komentarz doklejony:
Jeden z 32 kroków : "Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz." To dobra rada
2120
<
#60 | binka dnia 07.06.2019 10:02
Dziewczyny co z wami? Powtórzę jeszcze raz wasi mężowie to nie tlen bez którego nie można żyć. Można żyć i to pięknie. Krysieńko idziesz na emeryturę, wiesz ile pięknych rzeczy można zrobić? Można spełniać marzenia, nie wiem latać na lotni ,podreperować zdrowie w sanatorium, przecież Ty nie musisz trwać przy mężu. On zmienił zasady? Zmień i Ty. Ty nic nie musisz ,Ty możesz ale nie musisz. Ja ostatni sama byłam w Zakopanem, no rewelka, połaziłam po górach, wymoczyłam się w termach, nikt mi nie ględził za uszami, nie mówił co mam robić. Mąż ma dwie rączki zdrowe i niech sobie radzi, niewiele tego życia nam zostało i trzeba żyć a nie oglądać się za siebie i zamartwiać się ,gnuśnieć ,usychać ze zgryzoty.

Komentarz doklejony:
I nie jestem zwolenniczką ostrych cięć. Wielokrotnie toczyłam tutaj boje o dawanie kolejnych szans, i pomimo że mi nie wyszło dalej twierdzę ,że należy dać tyle szans ile się chce ,ile się czuje. Bo w końcu przychodzi taki moment, że już emocje na tyle opadną i na spokojnie powiesz dość. Przewartościujesz wszystko. Może ktoś powie, a nie mówiłam? Niech sobie mówi, to są moje decyzje, kocham siebie i wybaczę sobie.
13946
<
#61 | krysienka1982 dnia 07.06.2019 11:33
Binka , dzięki że odniosłaś się również do mojego wpisu , choć nie jest to mój temat. Historia podobna i morał z obu ten sam. Nie warto dawać kolejnych szans . To strata czasu, sił i zdrowia. Ale odcięcie się emocjonalne po tylu wspólnych latach wcale nie jest proste. " Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście "- ten 19 punkt z "34 kroków"jest zazwyczaj niewykonalny. To można na sobie wymóc jedynie raz na jakiś czas , ale na co dzień - niemożliwe. Burza , rozumiem bardzo twój ból , pogłębiany przez nierealne obietnice małżonka . Kiedy już w nie nie wierzysz , przynoszą tylko ból. Tego nigdy nie da się zapomnieć. Ani odłożyć i żyć sobie radośnie dalej. Mnie została już tylko samotność w chorobie , bo w moim stanie ( po udarze) nie mogę już samodzielnie planować sobie czasu. Potrzebuję pomocy w wielu sprawach , nawet w tych pobytach w sanatorium. Nie dam rady zajmować się wnuczkami. Dzieci nie zostawią już maluchów pod moją opieką. Zatem , Binka, ciesz się , jeśli możesz swobodnie korzystać z życia. Łap to życie ,ile się tylko da. Ale wielu sytuacji życiowych nie da się porównać.......
14694
<
#62 | burza dnia 11.06.2019 23:41
Witajcie, rozmawiamyZ przymrużeniem okajuż z tydzień chyba, licytujemy się kto? co? jak ?kiedy?dlaczego? zobaczymy co tego wyniknie?
Tylko nie śmiejcie się , teraz tylko to mi zostało

Aniele Stróżu, mój Święty Opiekunie, miej mnie w swojej opiece!
Szczerze Cię wzywam: oświeć mnie dzisiaj
Ochroń od wszelkiego zła, zachęcaj do dobrych uczynków
i prowadź ku miłości i szczęściu

Święty Aniele, przywiązany do mojej grzesznej duszy,
nie zostawiaj mnie i nie odstępuj ode mnie w chwilach troski
Nie dopuszczaj, by zło posiadło moją duszę

Wzmocnij mnie, bym pokonał moje słabości
Aniele Stróżu, obrońco mojej duszy i ciała chroń mnie każdego dnia,
Rozjaśnij mi myśli i pokaż drogę ku dobremu.
14019
<
#63 | amor dnia 12.06.2019 13:29
burza jeśli chcesz przestać ból, to wsłuchaj się w siebie głęboko i nazwij w sobie konkretnie to, co Ciebie najbardziej boli; co to konkretnie jest?; bo to z tym musisz sobie poradzić;

na marginesie wiesz, że zarówno w trakcie depresji, jak i doznań związanych z odczuciami religijnymi w znaczeniu poczucia obecności Boga, w naszym mózgu aktywizuje się ten sam obszar, a dokładnie brzuszno-przyśrodkowa część płatów czołowych , to miejsce w naszym mózgu, ten trójkąt między naszymi oczyma, a trzecim okiem (fenogenetyka -> oko ciemieniowe-> ciało migdałowate), tak jakby to ten obszar był decyzyjnym w naszym wyborze i koncentrowaniu się na tym co dobre i na tym co złe;
i to właśnie ten obszar, brzuszno-przyśrodkowa, jest odpowiedzialny za nasz nastrój; właśnie ta część płatów czołowych aktywizująca się silnie u modlących, łączy się ze strukturą w części pnia mózgu zwanej grupą jąder szwu, w której to znajdują się neurony wytwarzające serotoninę; wraz z aktywacją kory czołowej komórki w jądrach szwu mogą zwiększać wydzielanie serotoniny; więc całkiem możliwe, że intuicyjnie sięgasz do dobrych dla siebie rozwiązań

ale oddzielić to co złe, od tego co dobre, musisz świadomie; żeby nie pójść z zakłamanie;

Cytat

On mówi,że zawsze kochał i kocha tylko mnie , kocham go ale nie potrafię zapomnieć. Walczę z tym, ale już nie mam sił

po co chcesz zapominać o tak ważnych doświadczeniach?

jak to właśnie z nich powinnaś wyciągnąć jak najwięcej dobrych i budujących Cię wniosków dla siebie; czemu chcesz pozwolić na to, aby to doświadczenie, które odbierasz jako złe i negatywne zdominowało całe Twoje życie? to tylko od Ciebie zależy, co zrobisz z tym doświadczeniem;

jak sięgniesz pamięcią wstecz, to na pewno w niej też były negatywne rzeczy; bo zawsze są dobre i złe wokół nas, i tylko od nas zależy na czym się koncentrujemy, jakich wyborów dokonujemy; nawet wyborów naszych myśli; tego, czy w tej gonitwie myśli przebiegającej przez naszą głowę koncentrujemy się na tym co dobrego przynosi nam dzień, czy co złego przynosi;

aktywność tego co dobre możemy zwiększyć przez świadomą praktykę wdzięczności; wdzięczności za to co dzień przyniósł nam dobrego;

aby mieć dobre życie warto świadomie koncentrować się na tym co dobre i to pielęgnować; z przeszłości nie ciągnąć za sobą bagażu złych wspomnień i tej pamięci koncentrowania się na tym co złe, na bagażu, który tylko utrudnia swobodne pójście do przodu, albo wręcz zatrzymuje nas w miejscu;
warto wziąć to co dobre, co może być przydatne w naszej teraźniejszości;
dla tego, aby nasz dzień dzisiejszy był dobry;
jak koncentrujesz się na negatywach, to je przyciągasz; jak przyciągasz je w czasie teraźniejszym, to i swoją przyszłość budujesz już teraz na negatywach opartą;budujesz więc przyszłość negatywną;

Komentarz doklejony:
popatrz pragmatycznie; masz 56 lat, Twój partner zdaje się 58; warto te ostatnie lata zmarnować na pielęgnowaniu zła i swojego złego nastroju?;
nie cofniesz tego co się już stało w czasie przeszłym; czy dobrego, czy złego; przeszłość już nie istnieje, ale masz ogromny wpływ na to co dzieje się teraz i co się wydarzy w przyszłości;

Komentarz doklejony:
*burza jeśli chcesz przestać czuć ból,
14694
<
#64 | burza dnia 27.06.2019 23:33
Dziś mija rok od odkrycia zdrady z bratową, nie leże na dywanie i nie wyje jak rok temu. Siedzę w fotelu, mąż obok na kanapie, oglądamy film w milczeniu.Jestem tego pewna , nie da się wybaczyć....nigdy

Komentarz doklejony:
Starałam i staram się, on jeszcze bardziej ale rozum i serce mówi NIE!!!!
13728
<
#65 | poczciwy dnia 28.06.2019 09:09

Cytat

Starałam i staram się, on jeszcze bardziej ale rozum i serce mówi NIE!!!!

Jeśli zarówno rozum jak i serce mówią nie a działają zazwyczaj przeciwstawnie to chyba nie pozostało nic innego jak pożegnać Pana ze swojego życia...
Odwagi życzę w podejmowaniu ciężkiej decyzji. Pytanie tylko, która jest cięższa - zostać, czy odejść.
14019
<
#66 | amor dnia 30.06.2019 14:29
Mam wrażenie, że znakomite gro osób myli wybaczenie z decyzją, czy pozostać dalej z partnerem w relacji po zdradzie. A to są dwie różne rzeczy.

Można wybaczyć i zdecydować się zostać, bo istnieje przewaga rzeczy dobrych w relacji i szansa na odbudowanie bliskości. A co za tym idzie, istnieją podstawy do pozostania w związku.
Można wybaczyć i odejść, bo przykładowo po głębszej analizie widać bardzo wyraźnie, że to co odkryła zdrada, jest nie do zmiany. A więc nie ma szans zaspokojenia potrzeb obydwojga partnerów, lepsze więc jest dla obydwojga zakończenie.
Można nie wybaczyć i pozostać. Zatruwać wówczas jadem zdrady życie i sobie i partnerowi.
Można też nie wybaczyć i odejść. I przez kolejne lata żyć w poczuciu bycia ofiarą doświadczenia jakie miało miejsce. I przerzucać jad i nienawiść na wszystko i wszystkich wokół.

Nie wybaczasz dla kogoś, wybaczasz dla siebie.
Wybaczenie jest niczym innym, jak zrezygnowaniem z pielęgnowania urazy.
Zaakceptowaniem tego, że nie ma możliwości wyrównania tej krzywdy, można tylko wyrządzać dalszą lub istniejącą pogłębiać. Uświadomieniem sobie, że nie da się cofnąć krzywdy, która już się wydarzyła.

W wybaczeniu nie chodzi o to by zapomnieć lub usprawiedliwić. Osoby, które tego próbują, rozwalają się o ścianę, bo to droga donikąd. W wybaczeniu chodzi o to by zrozumieć, ale nie sprawcę (i przez to usprawiedliwiać zły czyn), tylko aby zrozumieć co się zadziało i co się dzieje. Tak jak i nie chodzi o to, aby rezygnować z obrony, bagatelizować wyrządzone zło, czy udawać, że nic się nie stało. Bo stało się i zmieniło na trwałe życie.

Wybaczasz dla siebie, by dać SOBIE szanse na normalne życie.

Samo myślenie o zemście pobudza mózg do wytwarzania endorfin. Na krótki czas daje to podobny efekt jak opioidy (takie jak morfina, czy heroina),no i idący za tym dobry nastrój, stłumienie bólu itp.
Tylko, że jest to zaspokojenie krótkotrwałe, a i można się od niego uzależnić. To są właśnie te wszystkie zgorzkniałe i niezadowolone z życia osoby, dla których żądza zemsty staje się obsesją i jak już nie mogą mścić się na własnych partnerach, bo tamci odsunęli się dokumentnie od oszołomstwa, to chętnie zrobią to na obcych.
A też im bliżej było komuś do korzystania z używek, tym łatwiej w to wchodzi i głębiej w tym później siedzi przez lata.

Dlatego po zdradzie tak ważna jest praca nad ukierunkowaniem tych wszystkich trudnych emocji. To, czy wykorzystasz je do rozwoju, czy autodestrukcji, zależy od Ciebie.

Brak zrozumienia dla tego co się wydarzyło (gdzie o zrozumienie na samym początku zdarzeń, jest bardzo trudno, szczególnie gdy coś spada nagle), i obrzucanie winą za zaistniałą sytuację drugiej strony, lub w zależności od zasobów jakimi osoba dysponuje, mniejszy lub większy brak umiejętności rozgraniczania i brania odpowiedzialności za swoje, prowadzi prosto w pułapkę obwiniania samego siebie.

Bo gdy pojawią się wątpliwości, a one pojawią się i dotrą do zdradzonego prędzej , czy później, to osoba zdradzona zaczyna się motać. Widzi wówczas ze zdwojoną siłą własny udział i na siłę chce porozumienia.
To są te wszystkie momenty, gdy ktoś chce wybaczyć i być wspaniałomyślny i ląduje z ręką w nocniku, bo to nie tędy droga. Tak śliska wspaniałomyślność, tylko pogłębia rozczarowana.
I to są te wszystkie przypadki osób, krzyczące by nie obwiniać osoby zdradzonej i nie zdające sobie sprawy z tego, jak ważnym jest od samego początku wzięcie odpowiedzialności za swoje. I rozróżnienie jednego od drugiego. Obwiniania, od odpowiedzialności.

I weź pod uwagę, że jedną z najbardziej subtelnych form zemsty, jest niszczenie samego siebie. Na zasadzie, "aby Ci nigdy spokoju nie dało to, do czego mnie doprowadziłeś".

Komentarz doklejony:
* Tak śliska wspaniałomyślność, tylko pogłębia rozczarowania.
14694
<
#67 | burza dnia 29.12.2023 23:11
Dzień po moich 60 urodzinach , to ja się wyprowadziłam i zostawiłam swojego zdrajcę. Zmarnowane ostatnie 5 lat mojego życia, Nie warto dawać więcej niż jednej szansy, kłamał całe 5 lat.
14118
<
#68 | Rozzalona dnia 30.12.2023 08:41
Czyli rozumiem, dawałaś mu szansę po wspólnych ustaleniach, a on mimo to z premedytacją w dalszym ciągu okłamywał Cię i zdradzał?
14694
<
#69 | burza dnia 30.12.2023 19:20
Dokładnie tak ,kilka razy. Kłamał ponad 5 lat
14694
<
#70 | burza dnia 12.06.2024 01:04
no i rozpadam się , to koniec
15777
<
#71 | Eknomen dnia 12.06.2024 01:57
Powiedz co się wydarzyło po wyprowadzce. Jak wyglądają wasze relacje? Macie w ogóle jakiś kontakt? Domyślam się że skoro to napisałaś to ciągle to w Tobie mocno siedzi. Szukałaś gdzieś pomocy? Daj znać w jaki sposób próbowałaś sobie z tą sytuacją poradzić i nie pisz o końcu. Trudny czas ale jak to sobie poukładasz to będzie jeszcze dobrze.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?