

| Rycho500 | 20. Lipiec |
| gabi11 | 20. Lipiec |
| Lenka69 | 20. Lipiec |
| anuska | 20. Lipiec |
| dodera1 | 20. Lipiec |
Crusoe | 00:17:52 |
Julianaempat... | 00:44:32 |
#
poczciwy | 02:38:16 |
jacksparrow | 04:39:47 |
NieOddycham | 21:17:49 |
Witam. Z żoną jesteśmy razem od 18 lat, a po ślubie od 15. Mamy dzieci. Wspólnie przeżyliśmy swój pierwszy raz. Ważyła te pare kg za dużo i często jej to wypominałem, bo mi podobały się szczuplejsze. Nigdy nie chciała tego zrobić, ale wpadła w kompleksy. W związku byłem wielkim egoistą, niczego nie dawałem, a wszystkiego oczekiwałem.. Chyba przez to, że to ona mnie kochała mocniej. 9 lat temu wdałem się w romans który trwał 3 miesiące. Byłem bardzo szczęśliwy z tą kobietą, ale ogromne wyrzuty sumienia, wiara nie pozwoliły mi odejść do żony na zawsze. O wszystkim się dowiedziała w trakcie jego trwania. Zapisała się na siłownie, bardzo schudła, wynajęła mieszkanie. Przez cały ten okres dużo rozmawialiśmy z żoną, spotykaliśmy się i uprawialiśmy seks. Cały czas ją zapewniałem, że to się skończy, żeby poczekała, żeby mnie nie zdradzała. Tak, byłem jak pies ogrodnika. Żona zapewniała, że nigdy mnie nie zdradzi, że inni mężczyźni w ogóle jej się nie podobają, że jestem jej całym światem i ja to perfidnie wykorzystałem...Chciała bym wrócił za wszelką cenę. Chciałem się 'wyszaleć' i wrócić, a wiedziałem, że ona będzie czekać. Romans zakończyłem, wróciliśmy do siebie. Przez 9 lat prowadziliśmy normalne życie, pojawiły się kolejne dzieci, żona znów przytyła i znów nie chciała schudnąć. Ja oddałem się pracy, chciałem zarobić na dom. Żona wielokrotnie zapewniała przez te 18 lat, że jest małżeńską dziewicą, a ja w to bezgranicznie wierzyłem Była grubsza, a mi podobały się szczupłe. 100x jej powtarzałem by schudła. Rutyna, chęć seksu z inną kobietą skłoniły mnie do kolejnego skoku w bok. Miało się zakończyć na jednym razie, ale wszystko wyszło i spakowała mi walizki. Przez to ja w rozpaczy ciągnąłem dalej tę znajomość. Później żona chciała wrócić, ja też, ale tamta kobieta się za nami ciągnęła, nie mogłem tak po prostu z niej zrezygnować, z takiego powodu, że chciałem i żonę i kochankę. Podobało mi się to że kocham się i z jedną i z drugą, często tego samego dnia. Żona wdała się w romans by wyleczyć kompleksy i chciała rozwodu. Była tak pewna, że mnie już nie chce, że przyznała się, że te 9 lat temu też mnie zdradziła na imprezie po alkoholu jeden raz. Teraz miała 2 miesiące ostrego seksu, a ja zajęty kochanką tego nie widziałem. Jej romans się zakończył, bo szuja z którą to robiła była w związku, a moją żonę traktował jak burą sukę, tylko do seksu... a mój się ciągnie, bo jak chcę zerwać z kochanką to szantażuje, że się zabije. W taki o to sposób, żona się mściła dokładnie tym samym co jej dawałem. Nie piszę tu jako ofiara, choć tak się czuję, bo fajnie było jak to ja zdradzałem, ale nigdy nie przypuszczałem jak bardzo to boli jak zrobiła to ona. Jestem kompletnym idiotą i nie wiem jak się po tym pozbierać. Każda nasza rozmowa to wypominanie..ja jej, a ona mi... czy jest szansa to uratować? Czy ktoś próbował i może się podzielić jaki był skutek?
Czy Ty tez masz takie wrazenie, ze "wzorcem do nasladowania" stali sie czterdziestolatkowie o mentalnosci dwunastolatkow?
Bycie odpowiedzialnym doroslym czlowiekiem to przezytek? Teraz nalezy: "doswiadczac i przezywac, bo zycie jest krotkie"?
Cytat
Bycie odpowiedzialnym doroslym czlowiekiem to przezytek? Teraz nalezy: "doswiadczac i przezywac, bo zycie jest krotkie"?
Mnie za chwilę czeka ten zacny wiek i aż się boję czy aby zwoje do tego czasu się nie popalą. A może to ten słynny kryzys wieku średniego?
Co raz częściej człowiek się zastanawia czy aby nie jest zacofany? Nie został gdzieś z tyłu za tym pędzącym światem i nie potrafi nadążyć?
Dorośli niech się krzywdzą do woli, mogą się nawet pozabijać, ale przerażające jest to, że "dzieci" bawiąc się w dom wychowują dzieci.
Dlatego między dorosłym a odpowiedzialnym nie stawiałbym znaku równości.
Cytat
Acha..to nie jesteś szują bo też jesteś w związku ale nie stać Cię na zerwanie z burą suką, bo Cię szantażuje że się zabije? Kolega chyba trochę lepiej trafił
Nie sądzę, że się mściła, odreagowała żeby nie zwariować a teraz może w końcu trafi na kogoś kto da jej to czego Ty nie możesz :niemoc
Wtedy ta jej życiowa tragedia się skończy;
Cytat
To cenny przekaz dla osób zdradzonych, którzy liczą na jakiekolwiek zrozumienie czegokolwiek;
Cytat
a jakie to ma znaczenie? nikt nie jest TobÄ…;
ale biorąc pod uwagę jak wiele płaszczyzn niszczy postawa zdradzającego po wykryciu zdrady (czyli Twoja), bo ona mówi wszystko, to nie masz żadnych szans;
I jeszcze coś- to czego nie będziesz w stanie zrozumieć - ona cię nie zdradziła !, to Ty jej bardzo jasno podziękowałeś za współpracę, teraz ona ratuje siebie uciekając od Ciebie;
Oburzony jesteś, że gość posuwał ją dwa miesiące i się z nią nie ożenił ? Ty zapewne ze swoją burą to zrobisz zostawiając żonę i dzieci, bo Ty jesteś honorowy facet
Komentarz doklejony:
Cytat
a co Ty jej możesz wypominać? zasada wzajemności jest nadrzędna; nie możesz od kogoś egzekwować warunków dawnej umowy, którą sam bezpowrotnie bezczelnie zerwałeś i ciągle potwierdzasz, że to nie był przypadek; 12 latki powinny to już wiedzieć;
Książkowa mentalność Kalego
Cytat
Już tłumaczę. To był nasz pierwszy związek. Ja z początku traktowałem to luźno, a ona bardzo, bardzo poważnie. Pokochała mnie strasznie i robiła dla mnie wszystko. Widziałem w niej cechy dobrej żony, dobrej matki i byłem bardzo przez nią kochany. W momencie jak zdałem sobie sprawę z tego co ja robię, bo no nie czułem do niej jakiegoś silnego uczucia, a ona strasznie się angażowała i chciałem to zakończyć, to szantażowała mnie, że się zabije. Wmówiła mi dużo rzeczy, że poczułem się bardzo pewnie... że dochowa mi wierności za wszelką cenę, bo przecież "kocha mnie nad życie", itp. No i później pojawiła się nieplanowana ciąża, przez co ślub i tak mijały lata. Pojawiła się zdrada, powrót do żony i mijały kolejne lata. Przez cały ten czas żyłem jakby w wielkiej nieświadomości co mam, nie czułem miłości ogromnej, ale było mi dobrze w tym związku. Teraz jak żona mnie zdradziła, to dopiero do mnie dotarło jak nieświadomie i nie wiem kiedy, ale strasznie mocno ją pokochałem ja... Niestety w momencie najgorszym z możliwych, bo po jej romansie i w trakcie praktycznie rozwodu, gdzie jej uczucie się wypaliło już chyba całkiem, lub ledwo co się tli.
Ciesz sie, ze Cie nie wykastrowala
Ty zlamales umowe w jakims okreslonym, dowolnie przez siebie wybranym, punkcie i tym samym dales "zgode" na to, ze i jej wolno zlamac Wasza umowe w dowolnie wybranym punkcie.
Mogla wykastrowac, a ze tylko zdradzila...
Szczesciarz z Ciebie. Docen to...
Na pewno nie uratujesz tego, stawiając się w roli ofiary a dokładnie to robisz wypominając jej romans. Zgodzę się z Romanosem. Zdradziłeś po raz kolejny w związku z czym ona podjęła w swojej głowie decyzję o rozstaniu. No a przecież nie da się zdradzić kogoś z kim się nie jest...
Cytat
tak z ciekawości;
co Ty konkretnie chcesz ratować?