

| dusiaczek12 | 11. Grudzień |
| monika0070 | 11. Grudzień |
| goniusias | 11. Grudzień |
| mona12 | 11. Grudzień |
| Uma | 11. Grudzień |
JamesTon | 00:08:50 |
Landexpzglosy | 00:23:39 |
soighlah | 02:06:52 |
Sfinks | 03:20:08 |
Julianaempat... | 03:56:59 |

Witam. Mąż zdradził mnie z koleżanką z pracy prawie 5 lat temu, przeżyłam to bardzo źle psychicznie i fizycznie. Było parę spotkań na terapii małżeńskiej, piękne rekolekcje dla małżeństw i były jakieś momenty poprawy, lepsze chwile i nadzieja, że jakoś odbudujemy związek. Mój mąż jest uzależniony od gier komputerowych i jest bardzo niedojrzały, nie chciał trzymać się wskazówek z terapii, uważał, że sami sobie poradzimy. Przez ten czas przerobiliśmy min. jego nową pasję fotograficzną, a więc również sesje zdjęciowe z koleżankami, niby ubrane, ale utrzymane w poetyce disco- polo, wypinające się dziewczyny na maskach samochodu itp. Co jakiś czas okazywało się, że nadal kontaktuje się - wymienia wiadomości z byłą kochanką i z jej koleżankami. Obecnie ma nową koleżankę z pracy, są w stałym kontakcie czyli wymieniają wiadomości gdzie kto obecnie jest, gdzie idzie czy jakie lubi filmy. O tej znajomości dowiedziałam się 3 dni temu, bardzo mnie to zasmuciło, ale powiedziałam wtedy tylko mężowi spokojnie, że taki typ znajomości może różnie się potoczyć. Zadałam też jedno pytanie o rodzaj pracy tej dziewczyny, z zastrzeżeniem, że on nie musi odpowiadać, bo nie muszę tego wiedzieć. On natychmiast potraktował mnie bardzo wrogo, jakbym chciała wydrzeć jakąś tajemnicę. Na drugi dzień wieczorem położył się, nie chciał rozmawiać, trochę płakał. W końcu na moje pytania wykrzyczał mi, że jestem wariatką, egoistką i wpieprzyłam się w jego znajomość, że powinam mu okazać szacunek i zaufanie, skoro mówi, że mnie kocha. Bardzo mnie to zdezorientowało, odebrałam to jako jakiś teatr trafiony kulą w płot. Powiedziałam mu tylko, że najgorsze co by mógł teraz zrobić to napisać do tej dziewczyny, że żona się czepia (tworząc w ten sposób układ- żona jako wróg przeciw ich świętej przyjaźni), wtedy będzie jej w ramach wyjaśnień się zwierzać, że kiedyś już mnie zdradził...Wczoraj napisałam do tej dziewczyny swoją wiadomość, że wygląda sympatycznie na zdjęciach i życzę jej, aby nadal była radosną osobą i żeby była ostrożna w doborze znajomych i relacjach z nimi. Na co ona odpowiedziała, że jest w szczęśliwym związku i nie szuka przygód i tylko tak sobie pisze z moim mężem, ale nie chce tym nam zaszkodzić. Wieczorem mój mąż z uśmiechem pokazał mi w swoim telefonie zdjęcia tej mojej wymiany wiadomośći z jego koleżanką (przesłane przez nią oczywiście) i powiedział, że ma teraz dowód, że jestem wariatką. Odpowiedziałam, że tam są tylko wyważone zdania. Wytłumaczyłam, że gdyby mi spokojnie wcześniej wyjaśnił sytuację, to nie pisałabym do tej dziewczyny, aby się czegokolwiek dowiedzieć. Potem była już bardzo durna rozmowa, on cały czas z uśmiechem na twarzy, pouczał mnie, że powinnam mu okazywać uczucia, zaczął kręcić, że słowo wariat on właściwie odbiera pozytywnie(?)Próbował bawić się w manipulacje (czy nie wiem co to miało być), że teraz pewnie będę się zastanawiać czy przewidział i ostrzegł tą koleżankę, że ja do niej napiszę. Że mam zgadywać czy jej napisał, to on może mi powie...Ja nie podjęłam tej bezsennsownej gry. Wiem, że nie jest to pełny obraz sytuacji, ale może ktoś mi napisze jakie wrażenie robi taki rodzaj porozumiewania się, zamiast uspokojenia sytuacji- robienie przez niego takiej szopki wokół tej nowej i pewnie rzeczywiście jak na razie niewinnej znajomości? Czy to tylko głupota z jego strony?
Komentarz doklejony:
*sorki za dziwny cytat ale w telefonie jakoś mi nie wyszło.
Jak on zachowywał się przez te całe 5 lat? Czy poniósł jakieś konsekwencje swoich poprzednich czynów poza chwilowym Twoim złym stanem, które oglądał?
Próba robienia z kogoś wariata jest typowym zachowaniem manipulującym mającym na celu odwrócenie Twojej uwagi od sedna sprawy.
Zastanów się dobrze - jesteś jego kobietą czy mamusią niesfornego bachora?
Masz poważny problem ze stawianiem granic i chronieniem siebie, z jasnym oddzieleniem co należy do niego a co do Ciebie. Przemóżdżasz wszystko zajmując się tym co nie jest Twoje. Zaganiasz baranka do zagrody w której on nie chce być ale chce ją na wszelki wypadek mieć, naprawdę tego nie widzisz?
To co opisałaś, jeśli nie została przekroczona granica odsunięcia się od ciebie, gość zna siebie, długoletni związek, nie kryje się z niczym, to można by powiedzieć że się czepiasz, po zdradzie to nie dopuszczalne, to czysta bezczelność.
To przecież zabawa Twoimi lękami przy bezczelnym szukaniu fajnych emocji, podniecenia i bliskości z kimś innym i udawanie głupa.
Kim Ty dla niego jesteÅ›? kulÄ… u nogi ?
Naprawdę nie widzisz, ze on Cię tresuje jak psa? Ty wciąż zabiegasz, wciąż uświadamiasz, tłumaczysz, on tego chce?.
O to co sam zawalił ma pretensje do Ciebie? Odpowiedzialność za swoje rozwalające związek postępowanie przerzuca na Ciebie i Ty jeszcze z nim dyskutujesz?
Udaje przygłupa, upośledzonego umysłowo a Ty się na to łapiesz; manipuluje Tobą bo nawet nie widzisz swoich słabych punktów. Na terapii do tego nie doszłaś gdzie dajesz ciała? to po co ona była?
Gdzie są konsekwencje jego zdrady i odpowiedzialność za nią ?
U Ciebie to nawet odsunięcie się mentalne nic nie da, bo z jego strony już dawno jest. Co musi zrobić, żeby Cię oświeciło, że nie jesteś dla niego ważna;
Wasz związek skończył się już dawno temu, pytanie czy w ogóle się zaczął ?
Zastanów się dobrze w czym tkwiłaś i w czym tkwisz ? w swoich wyobrażeniach o lepszym jutrze? tym żyjesz? Tylko na to Cię stać ?
Cytat
Chyba przed naiwnością. Przecież Ty nie masz pojęcia co znaczy wybaczyć czy kiedy można dać szansę, a po 5 latach powinnaś już coś wiedzieć; było by tak, gdybyś przeanalizowała siebie i swoje słabości i głupoty a mniej była zajęta uzdrawianiem jego; Swoje możesz zmienić zmieniając całą konfigurację relacji, jego nie (to może zrobić tylko on sam); jego możesz tylko czasowo do czegoś przymusić co nieudolnie robisz;
Poczytaj uważnie inne historie, bo ciężko nam pisać wciąż to samo, sporo przegapiłaś;
Cytat
Ja Cię kocham a Ty śpisz ?
Cytat
Terapia indywidualna na pewno nie zaszkodzi, jeśli pozwoli spojrzeć na sytuację, innych i siebie z innych różnych perspektyw. To weryfikacja i droga do zmian.
Wdrukowane czy wypracowane schematy myślenia, postrzegania, reakcji, postępowania, relacji z innymi mają na celu ułatwiać nam życie i to robią, ale na bieżąco nie weryfikowane potrafią wpuścić nas w niezłe kanały lub nawet samych siebie unicestwić. Jeśli takie przeżycie jak zdrada kogoś nie zresetuje, to należy mu szczerze współczuć, bo to znaczy, że stare oprogramowanie, które się nie sprawdziło nie jest w stanie przyjąć aktualizacji.
Dokładnie to samo jest z poglądami na różne tematy. Każdy posiada swoje poglądy i ma jakieś swoje zdanie, które nie wiadomo czemu uważa za najbardziej właściwe i trafne na świecie, choć ich na bieżąco nie weryfikuje (identyfikacja z Ego, któremu pasują); Pół biedy, gdy ktoś ma świadomość jakości i zakresu wiedzy z której wynikają (niby) logiczne argumenty na swoje wnioskowanie i emocjonalnie się z nimi stara nie utożsamiać dopuszczając możliwość ciągłej aktualizacji, również zmianę poglądów o 180 st (pokora). Najgorzej jak są oparte na celowych kłamstwach czy bzdurach (których nie jesteśmy w stanie lub nie chce nam się zweryfikować) celowo uderzających w nasze poczucie niesprawiedliwości, współczucie, lęki czy Ego (najlepsza i wszędobylska technika manipulacji). Wtedy całkowicie możemy mijać się z prawdą/obiektywizmem i jeszcze "w słusznej sprawie" zażarcie dla kogoś walczyć.
taka dygresja....
Prowadziłam wielogodzinne rozmowy i analizy z życzliwymi osobami- bezpośrednio po zdradzie te 5 lat temu. Było mi wtedy bardzo potrzebne takie wsparcie, próby zrozumienia sytuacji, wyrażenia swojego bólu i dokładnie to ludzie znajdują również na tym portalu. Obecnie jestem na innym etapie, wiem, że nie chcę kontynuować całe życie analiz swojego zranienia. Mam nadzieję, że będę miała dobry powód do odezwania się tu kiedyś jak dalej ułożyła się moja historia i na ile sama postaram się to mądrze poukładać