Landexpzglosy | 02:07:29 |
JamesTon | 02:49:59 |
P1501 | 03:47:27 |
Rognar | 06:38:49 |
#
poczciwy | 07:26:09 |

Jesteśmy małżeństwem 16 lat. Mamy dwoje dzieci.Pierwsze lata naszego związku były cudowne do czasu aż mąż stracił ukochaną pracę i popadł w alkoholizm. Podnosił się i wstawał, jak znalazł nową pracę było dobrze. (teraz już wiem, że pociąg do używek miał już zanim mnie poznał lecz to ukrywał). Przed dwoma laty oprócz alkoholu zaczął brać dopalacze i inne świństwa aczkolwiek dla mnie to wszystko narkotyki niszczące zdrowie i życie. Pracował na pełnych obrotach, nie spał po nocach, nie wiedziałam co się dzieje. Do pierwszego ataku kiedy zabrało go pogotowie. Wtedy przyznał się, że bierze jak to określił legalne środki wspomagające. Zgłosił się do szpitala psychiatrycznego, po powrocie mimo usilnych starań, kilkukrotnych prób zapisania go na terapie nie podjął jej. Dalej niszczył siebie i całą rodzinę obiecując zmianę. Wierzyliśmy w to. Niestety zaszył się w domu, wpadł w depresje, nic go nie interesowało. Zaczął dużo czasu spędzać przy komputerze. Kilka miesięcy temu odnowił znajomość z koleżanką z liceum. Kobieta starsza od niego, ustawiona finansowo. Rodzinie przedstawił ją jako koleżankę która dała mu pracę, ma podobne doświadczenia z uzależnieniem i ma na niego dobry wpływ. Cieszyliśmy się że może uda mu się wyjść na prostą. Zastanowiło mnie jednak to, ze ona go oficjalnie nie zatrudnia, kupiła mu motocykl wart 20 tys. mówiąc ze odrobi, auto, które tez miał odpracować, a na urodziny dostał od niej kask za 700 zł i inne gadżety. Facet, nagle zaczął dobrze się ubierać, dziwne. Pewnego wieczoru otworzyłam jego korespondencję na portalu społecznościowym i prawie dostałam zawału. Oczom nie wierzyłam. Tak kobieta, która udawała koleżankę, pisze do mojego męża ze wspomina czułe pocałunki, że chce być z nim, że on musi koniecznie przestać krążyć między mną dziećmi bo ona czuje się jak deser. Następnego dnia zagroziłam rozwodem i zażądałam wyjaśnień. Powiedział, że to był epizod, że to tylko dobry kumpel, że on jej nie kocha i że pociągam go tylko ja.Zaśmiałam się, że chyba gazetę miał na oczach kiedy z nią seks uprawiał bo nie dość, że stara nieatrakcyjna i z urazem kręgosłupa. Bardzo się zawstydził.Jednak ciągnie to dalej. Wyprowadził się do niej, ona wynajęła dla nich dom, daje mu pieniądze, a ja cierpię bo nie rozumiem. Chcę zapomnieć i zacząć od nowa tylko nie wiem jak...
To chyba najtrudniejszy etap bo człowiek mam często mało racjonalne idealizacje, nadzieje, marzenia.
Czy to są prawdziwe uczucia czy kierują nami leki bo z tego co piszesz - Wasze życie do nazbyt udanych nie nalezalo. Czy to nie jest tak, ze jesteś uzależniona od swojego męża ? Może masz syndrom osoby wspoluzaleznionej?
Wracając do żałoby. W tym najtrudniejsze jest przestać czekać, na każdy ruch. Warto tez chronić swoją godność by nie doszło do sytuacji, ze Ty zabiegasz, prosisz ..
Może dobrym pomysłem jest byś tu wypłakała swój gniew, żal a dla niego zastosowała tzw. Metodę 34 kroków (na pierwszej stronie portalu masz po prawej stronie troszkę niżej).
Resztę dokona czas - i Twoja praca.
Ten mechanizm to mimo toskycznej relacji, uzależnienia - brak realnej granicy stawianej przez Ciebie, ochrony bliskich, na 100% podejmowałas działania jednostkowe, które to przypominają - nie wątpię, jednak w Twoim wpisie, a i zapewne w życiu jest oczekiwanie na ... męża, otwarta nawet nie furtka, a brama?? Czy tu już właśnie wchodzą emocje, postawy których nie rozumiesz sama w sobie.
Wtedy gdy mimo danej szansy powinnaś chronić siebie bliskich, brniesz dalej. Dlaczego?
Oczywiście mało danych by jasno stawiac tezy o Twoim, życiu. Raczej potraktuj te słowa jako kierunek poszukiwań właśnie na terapii, by nie okazało się po uszy tkwisz w relacji, w emocjach które Cię ograniczają, zabiajaja....
stad namowa do realnej pracy.. nie odkładaj tego czy będziecie małżeństwem, czy nie... zacznij !