Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

Eknomen00:28:46
Paulinaa101:29:32
# poczciwy01:59:47
zona Potifara03:16:30
Crusoe07:04:28

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

NieSypiam
04.05.2024 20:06:38
NowySzustek pozdrawiam cie ziomeczku, dzięki za wszystko i oby ci się wiodło. Ja wyszedłem na prostą i wszystko u mnie dobrze (bez szona) Uśmiech Uśmiech Uśmiech

Matsmutny
03.05.2024 06:00:21
.

NowySzustek
29.03.2024 06:12:22
po dwóch latach

Zraniona378
21.03.2024 14:39:26
Myślę że łzy się nie kończą.

Szkodagadac
20.03.2024 09:56:50
Po ilu dniach się kończą łzy ?

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

Nie spodziewal sie...Drukuj

Zdradzony przez żonęWitam Jestem tu nowy, nie wiem jak zaczac, nie myslalem nigdy ze taki portal bedzie mnie dotyczyl... Może od razu powiem o cochodzi a więc w piątek dowiedziałem się o stuprocentowej ciąży mojej żony i o tym że na 99% niestety nie moje... 7 lat naszego zwiazku, 6 lat wspolnego mieszkania, 3 lata malzenstwa... Zalamany jestem jak nigdy dotad... Moja malzonka zaszla podczas pracy sezonowej w niemczech, z gosciem od nas z miejscowosci... Pierwszy i drugi wyjazd byl nasza wspolna decyzja, wspomagalismy sie, duzo rozmawialismy czy pisalismy przez telefon podczas jej pobytu tam. Jak wracala to doslownie bylo jak w bajce. Wyjechala po raz trzeci ( to byly wyjazdy w zeszlym roku) pomimo niecheci z mojej strony. Jak wrocila to zaczelo sie... Kupila sobie nowy tel, na odcisk palca. Ja juz tego telefonu nie moglem dotknac, bo jest JEJ. Ciagle sms, czy kontaktowanie sie niewiadomo z kim, wyciszanie dzwiekow.... Dowiedzialem sie , ze pisze ze starszym gosciem ktory byl tam rowniez w pracy (on okolo 40, moja zona 25l.) bo on tego potrzebuje, on sie jej wyzalil, on duzo przeszedl... Jestem idiota bo nawet na kawe do niego ja puscilem (ufalem mojej kobietce). Ogolnie zaczelo sie psuc... Sprzeczki o nie qiadomo co, i ten telefon caly czas w reku, czy przy siku w lazience... W tym roku miala oferte pracy w okolicy na umowe o prace....odmowila bo ona jedzie do niemiec ....bo ona chce jechac do niemiec do pracy. Nie chcialem, ale pozwolilem.... Miala wrocic na nasza rocznice slubu, 3. Nie wrocila...wtedy peklem i zaczelem blagac z placzem, nie moglem juz tego zniesc... Powiedziala ze nie wie kiedy wroci itd. przyjechala po okolo dwoch tygodniach nie informujac mnie o tym (pracuje poza miejscem zamieszkania), dowiedzialem sie na drugi dzien... Od razu przyjechalem ( nie widziec swojej pieknej, ukochanej zony przez dwa miechy) rozmowa sie nie kleila, ale powiedziala ze na moje 30 urodziny zostanie. Okazalo sie ze juz na drugi dzien dowiedzialem sie ze nie zostanie... W miedzy czasie rozeszly sie plotki( ja nic osobiscie nie slyszalem) ze ten starszy gosc mial z nia romans ...nie wiezylem. Podczas jeszcze jej pobytu zaczelo mnie niepokoic to co wstawia i udostepnia na FB...i trafilem przywiozla sobie kolejnego przyjaciela... Tym razem rozegrala to tak, ze w dzien swojego drugiego wyjazdu w tym roku (3 dni przed moimi urodzinami) prosila mnie o chwile dla siebie. Tlumaczyla to tym ze caly czas spedzamy ze soba itd...(widzialem ja niepelne 5 dni...) I wyjechala na rowery z kolezanka. Po godzinie obiecywala, ze wroci, oczywiscie nie wrocila... Po trzech godzinach znalazlem je i jego... Oczywiscie awantura ( i to nie tylko z mojej strony). Odeszla jakbym dla niej nic nie znaczyl, a ja caly sie trzesac patrzylem jak moja zona przytula goscia bez koszulki.... Przyszla porozmawiac do mnie ta kolezanka i mowi: to tylko przyjaciel, wiesz jak pieknie ona o tobie mowi, ze NIGDY Cie nie zdradzi, bo Ci to przysiegala przed oltarzem itp itd. Jak wrocila to zaraz po nia przyjechali i po 5 dniach wizyty pojechala. I jak pojechala i wrocila, to wrocila z kinder niespodzianka.... Dodam, ze za kazdym razem chodzi o innego faceta... Boli mnie tak strasznie...nie jem, nie spie, placze... Bo jak mozna nie przezywac gdy ktos robi Ci takie sainstwo po 7 latach zwiazku, w oczach wielu ludzi zwiazku idealnego, pary ktora sie swietnie dogaduje, rozumie.... Ja tez tak myslalem, ale zycie bywa okrutne Sory za ten chaos w mojej wypowiedzi
14039
<
#1 | Romanos dnia 11.10.2018 09:53
Witaj,
Zawsze byłem zwolennikiem tego, by spróbować się dogadać tylko, że tutaj nie ma z kim się dogadywać...
Twoja "kochana przez innych żona" popłynęła po całości i sądzę, że jeśli spróbujesz "ratować Wasz związek", jedynie stracisz czas.

Nie jesz, nie śpisz, płaczesz... Znaczy zachowujesz się normalnie jak na tę chwilę. To kiedyś minie, zapewniam. Jednak nie dziś i nie jutro...

Skup się na "ratowaniu" siebie...
Zrób sobie badania, bo nie wiadomo czy "kochana przez innych żona", poza kinder niespodzianką nie zafundowała Ci dodatkowo innych niespodzianek.
Zadbaj o siebie; zajmij sobie głowę (i ciało) całą masą zajęć, bo nadmiar galopujących myśli będzie Ciebie dobijał...
Zadbaj o to, by móc zdobyć dowody, że dziecko nie jest Twoje. Niestety, prawo jest przeciw Tobie. Skoro jesteś jej mężem, z założenia jesteś też ojcem dziecka.

Jeśli masz ochotę myśleć o zemście (na niej, na nim, na nich...), rób to Uśmiech
Tylko rób to "przy okazji", a nie jako "cel w życiu"...
To pierwsze może pomóc, to drugie "zabija"...
13728
<
#2 | poczciwy dnia 11.10.2018 10:21
Michal,

Tak jak Romanos zauważył to co teraz czujesz to naturalne, niestety ten najcięższy etap musisz jakoś przetrwać, ale z każdym tygodniem, miesiącem będzie lepiej, tylko nie dokarmiaj raka.
Puść te kobietę wolno, skoro tak chętnie ktoś się nią zaopiekował to pewnie chętnie również będzie wychowywał i łożył pieniądze.
Jej rzekome wyjazdy do pracy stały się sposobem na życie, szansą na przeżycie kolejnej przygody i tak je traktowała - jak sport...
Coś czuje, że za chwilkę żonka przyjdzie na kolanach, że popełniła błąd a kocha tylko Ciebie aby zapewnić sobie w zaistniałej sytuacji miękkie lądowanie.
4452
<
#3 | dirty dnia 11.10.2018 10:32
To co może się wydarzyć jeszcze i jakie zwroty trudno przewidzieć teraz choć liczba scenariuszy jest dość precyzyjnie określona.
Istotne jest teraz Twoje zachowanie - zadbaj o swoją godność. Przestań prosic, błagać i zabiegać. Na portalu na głównej stronie masz 34 kroki - to taki zbiór pierwszych rad, które dbają o godność osoby zdradzanej, a często są tez zimnym prysznicem dla zdradzających. Nagle okazuje się, ze jedna furtka trochę jakby sie przymyka.
Twoja żona najpewniej jest zakochana, jest obecnie na dużych emocjach, pełna entuzjamu i fascynacji do niej teraz nie docierają argumenty, słowa - tym bardziej zadbaj o ten mały emocjonalny dystans w postaci 34 kroków.
Przejdź się tez do jakiegoś lekarza, może psychiatra - bo nie jedna osoba na tym etapie podupadła na zdrowiu mocno. Takie przeżycia potrafią rujnować poważnie zdrowie, a można je osłabić lekko choćby lekami.
14027
<
#4 | normalnyfacet dnia 11.10.2018 12:15
Michał
Teraz wydaje się Tobie że to wręcz koniec świata ale tak nie jest, masz 20 kilka lat jesteś młody i zasługujesz na to żeby iść przez życie z kimś wartościowym kto będzie Ciebie kochał i szanował. Twoja żona Ciebie nie szanuje i na pewno nie kocha, musisz to przyjąć jako pewnik który pozwoli Tobie trzeźwo spojrzeć na na wasze życie.
Jak piszesz ona popłynęła i to z wieloma facetami- to już się stało i tego nie cofniesz. Na dodatek zaszła w ciążę - zadaj sobie pytanie czy jesteś w stanie (jeśli zdecyduje się urodzić) patrzeć na owoc jej zdrady i go nie nienawidzić? Tak wiem "wszystkie dzieci nasze są" albo "nie ważne kto zrobił ważne kto wychował" ale czy masz tak silny charakter żeby je pokochać?
Jak rozumiem teraz ona siedzi w domu z Tobą? A Ty się męczysz? jest tak bo nie jesteś zdecydowany co masz zrobić i nie wiesz co ona teraz będzie robić, czy nie wyskoczy znowu na weekend do "koleżanki". Oczywiście może to zrobić i to kilka razy tak długo aż jej ciąża nie będzie widoczna i nie będzie jej przeszkadzać lub jej amantom.
Musisz postąpić tak jak Poczciwy napisał puść ją wolno, daj jej żyć własnym życiem gdzie Ciebie nie ma a pojawiasz się tylko jako spokojny port gdzie czasem cumuje, by po chwili odwiedzać inne porty i tam rozkładać "swoje towary".
Chciałeś stworzyć szczęśliwą rodzinę i masz do tego prawo tylko z tą kobieta to się Tobie nie uda.
Teraz ona wróciła a Ty się miotasz walczysz sam ze sobą serce mówi wybacz rozum mówi uciekaj - jest tak bo Ty ją kochasz i wiesz że ona będzie chciała to wykorzystać np. zostaniesz ojcem JEJ dziecka, którym będziesz się opiekował, wychowywał, gdy ona będzie odwiedzać "wujków".
Popełniłeś błędy jak wielu przed Tobą i to z jednego powodu ZA BARDZO KOCHAŁEŚ i to robiło z Ciebie osobę miękką wobec niej. Przecież gdy nie wróciła z Niemiec powinieneś jej rzeczy zwieść do jej rodziców z karteczką - żegnam, bo coś mi się wydaje że już w tedy po trzecim wyjeździe czułeś przez skórę że coś jest na rzeczy.
Michał ratuj siebie bo Was już nie ma.
13153
<
#5 | ibex dnia 11.10.2018 14:07
1. Pogonić pseudo-żonę tam gdzie rośnie pieprz i wanilia. W opisanej sytuacji nie widzę możliwości naprawy małżeństwa.
2. Przyjąć na klatę to co się stało. Założyć spodnie i odnaleźć ich chwilowo zagubioną zawartość.
3. Cieszyć się, że dziecko nie jest Twoje. Koniecznie zadbać o stronę prawną, abyś nie musiał przez kilkanaście lat łożyć na utrzymanie nie swojego dziecka.
4. Emocje i miłość do "żony" opadną z upływem czasu. Żona stanie Ci się obojętna, a nawet będzie Cię drażnić jej ewentualna obecność w Twoim życiu. Po roku czy dwóch będziesz niezadowolony i zły na siebie, że zachowywałeś się w ten sposób, który tu opisujesz.
5. Jak pisały chłopaki powyżej, zadbaj aby aktualne emocje nie przełożyły się na Twój stan zdrowia (fizyczny i psychiczny).
6. Ja przeżyłem śmierć żony oraz zdradę i odejście drugiej. Obie kochałem. Mam 50 lat i daję radę. Po dwóch latach od zdrady żona jest mi całkowicie obojętna, a nawet mnie drażni, choć początkowo odczuwałem i zachowywałem się (niestety) mniej więcej tak jak Ty .
7. Jeżeli ma to dla Ciebie znaczenie, to złożyć wniosek o unieważnienie małżeństwa kościelnego. W obecnych czasach uzyskanie "rozwodu kościelnego" jest łatwiejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Będziesz miał czystą kartę w sensie kościelnym - będziesz mógł w przyszłości wziąć ślub kościelny.
14433
<
#6 | Michal88 dnia 11.10.2018 15:09
Rozmawiałem z nim dzisiaj ponad półtorej godziny dowiedziałem się chyba wszystkiego szczerze bo rozmowa odbyła się przy herbacie rozmawialiśmy na spokojnie jak ludzie. Więc: nie wie dlaczego pisała z tym starszym, nie wie dlaczego mówił o niej takie rzeczy a tamten po przyjeździe w tym roku to był tylko kolega. Mówi że uprawiała seks tylko z tym z ktorym zaszls i tylko 2 razy... dziecko na pewno nie jest moje bo widziałem zdjęcia rentgenowskie jest za duże po prostu żeby mogło moje być...
Mówiła że nadal mnie kocha i że chciałaby ze mną dalej być... Dowiedziałem się też jak to zrobili, chyba była szczera. Poprosiłem żebyśmy się rozstali w zgodzie jak ludzie bez żadnych problemów robienia sobie nawzajem.... Przytuliłem ją ostatni raz i wyszedłem. Pojechałem do adwokata i i napisalem pozew o rozwód oczywiście z orzeczeniem o winie....

Komentarz doklejony:
Wkradł się błąd na początku mojej wypowiedzi Rozmawiałem z nią
14027
<
#7 | normalnyfacet dnia 11.10.2018 15:28
I to chyba najlepsze co mogłeś zrobić w tej sytuacji. Jeśli się rozstaniecie to bardzo dobrze że na spokojnie bez wojny.

Cytat

dziecko na pewno nie jest moje bo widziałem zdjęcia rentgenowskie jest za duże po prostu żeby mogło moje być

a twierdziła coś innego?

Cytat

Mówiła że nadal mnie kocha i że chciałaby ze mną dalej być

-a pytałeś że skoro kocha to dlaczego to zrobiła?
-chce być dalej z Tobą? - no pewnie, skoro jesteś ułożonym facetem byłbyś dobrym ojcem a tamten? cóż pewnie chciała go tylko zaliczyć a tu zong.
Za bardzo jej ustępowałeś i teraz pewnie też liczyła iż ustąpisz.
13728
<
#8 | poczciwy dnia 11.10.2018 16:01
Michał,

Nigdy nie mów nigdy, ale na ten moment dokonałeś moim skromnym zdaniem słusznego wyboru. Masz jaja. Nawet gdybyście kiedyś mieli być razem to papier jest do niczego niepotrzebny a tym ruchem pokazałeś jej, że nie pozwolisz się nikomu traktować w taki sposób.
Czasem cena za swoją głupotę jest bardzo wysoka, ale dojrzały człowiek powinien zdawać sobie sprawę z konsekwencji.
Nawet jeśli Twoja małżonka będzie teraz płakać po nocach, skamleć to bądź nieugięty i konsekwentny w swoich działaniach skoro podjąłeś taką a nie inną decyzję.
Gwarantuję Ci, że ta żelazna konsekwencja sprawi, że będziesz mieć więcej szacunku do samego siebie a tym samym inni będą go mieć do Ciebie, być może albo i przede wszystkim Twoja żona.
14433
<
#9 | Michal88 dnia 11.10.2018 16:49
Pytalem o wiele rzeczy... Niby nie wie dlaczego to zrobiła, niby to jakaś kara miała być Nie wiem naprawdę sam. W jej oczach byłem co weekend najebany jak wyjeżdżała do Niemiec i chodziłem w takim stanie do jej rodziców i i w ogóle i tak dalej. Potrafiła się mnie zapytać ile już wypiłem po tym jak wszedłem do domu po ponad 100 km trasie przejechanych za kółkiem...
Dużo rzeczy się działo i tak dalej ale nie jestem sobie w stanie tego wyobrazić jak tak można było zrobić jeszcze bez zabezpieczeń...
Tu tez Macie racje w tym ze ustepowalem, wiele razy, w wielu aspektach bycia razem...
Czy bedzie plakac, prosic... Szczerze watpie, jest dwulicowa, umie klamac tak ze pewnie i wriograf by oszukala. Placze teraz, mowi mi to co bym chcial uslyszec...
Musze zabrac reszte gratow zeby sie tam nie pojawiac....
7236
<
#10 | Nick dnia 11.10.2018 16:57
Marcin, jak Ci chłopaki pisali - dasz radę . Teraz jest ciężko ale to minie.
Ale, minie pod warunkiem, że się nie ugniesz jej namowom, może otoczenia, rodziny.

Pewnie nie jest to Wasze ostatni spotkanie, ostatni rozmowa.
Ona będzie szukała faceta na doczepkę , na sponsora , na przykrywkę przed znajomymi, otoczeniem.
Skoro Tobie teraz mówi że Cię kocha, że nie wie dlaczego tak się zachowywała ,
To znaczy , że ojciec dziecka nie za bardzo się pali do roli partnera .

Kiedy będziesz przez nią manipulowany na litość , niby milosc , to prsypominaj sobie to jak czułeś się Ty kiedy on tuliła się do gołego torsu innego faceta na Twoich oczach.
Teraz mówi , że tylko 2 razy a w tym pechowy 1 raz...
za chwile będzie twierdziła , że jest wiatropylna, a potem do tego 1% Twojej niepewności dopisze 2 zera i będzie wmawiała , że to Twoje a kolezanka potwierdzi .
Jeżeli ulegniesz i wycofasz wniosek o rozwód to nie będziesz znał dnia ani godziny kiedy znowu rlistownier1; zajdzie w ciąże .

Zdradzała Ciebie z 3 facetami, przynajmniej z 3 i przynajmniej z 2 emocjonalnie.
Ale ... skoro jej się tak paliło do wyjazdów bez Ciebie, to raczej z każdym z nich zaliczyła coś więcej niż trzymanie za rączkę czy buzi na dobranoc.

Bądź konsekwentny i stanowczy w swoich postanowieniach inaczej spartolisz sobie znacznie więcej niż pare lat życia , jak do tej pory miałeś .

Trzymaj się .

BTW
Masz max 6 miesięcy od urodzenia dziecka na zaprzeczenie ojcowstwa.
Po tym czasie będziesz sponsorował jej dziecko aż ukończy 25 lat.

Pewnie adwokat karze Ci czekać z wnioskiem rozwodowym, aż dziecko się urodzi.
A to znaczy kilka dobrych miesięcy Twojej szamotaniny emocjonalnej w tym dołków psychicznych w których ona może Ciebie przekabacić na sponsorowanie , obiecując , ślubując, przekonując i podsycając świadków , mediatorów .
Nie daj się. Lepiej dla ciebie byłoby zakończyć ten rozdział jak najszybciej.

Komentarz doklejony:
Przepraszam Cię bardzo za pomyłkę Michał
Nie Marcin .

Komentarz doklejony:
Już widzisz jak próbuje zwalić winę za jej zdrady na Ciebie.
Pewnie znajdzie świadków którzy będą tak samo twierdzili.

Nie daj się.
Ona już Ci raz ślubowała , już raz dałeś jej szanse.
Więcej ślubów i szans nie ma sensu, tylko dla naiwniaka.
14027
<
#11 | normalnyfacet dnia 11.10.2018 17:31

Cytat

Pewnie adwokat karze Ci czekać z wnioskiem rozwodowym, aż dziecko się urodzi

Jeśli tak to się na to nie zgadzaj, przecież rozwodu nie dostaniesz na 1 sprawie a i rozwód pewnie będzie trwał tak z rok.
Wnosisz sprawę o rozwód i jednocześnie o zaprzeczenie ojcostwa, w tedy pewnie będą chcieli poczekać na urodzenie się dziecka ale jest to Tobie na rękę będziesz miał z głowy i rozwód i zaprzeczenie.

Cytat

Niby nie wie dlaczego to zrobiła

Typowe nigdy nie wiedzą

Cytat

niby to jakaś kara miała być

No z tym to popłynęła.
Musi się jakoś tłumaczyć, pewnie od rodziny dowiesz sie jaki to byłeś skur...l (tak to im przedstawi)
Będzie ciężko, trudno i będzie bolało - przeżyjesz a pewnego dnia znowu się uśmiechniesz.
14079
<
#12 | Koncerz dnia 11.10.2018 18:21
Michał współczuję Ci sytuacji. Mam jedną radę. Gdy będzie robiła wszystko, żeby z Tobą być, przypomnij sobie jak wyjeżdżała do innych, nie licząc się z Tobą. Jak miała w czterech latach Ciebie, Wasz związek - liczyły się motylki, liczyła się tylko ruja i zaspokojenie chuci. Pomyśl o tym, czy będziesz mógł zapomnieć, czy będziesz mógł zaufać? Czy po urodzeniu dziecka mógłbyś pokochać jak własne to dziecko ze zdrady, czy będziesz mógł znieść fakt, że będziesz promował nie swoje geny, czy zniesiesz obecność tego drugiego w Waszym życiu (alimenty, widzenia ojca z dzieckiem)? Czy nie skrzywdzisz kiedyś tego dziecka złością, gniewem czy nawet obojętnością? Czy będziesz mógł prowadzić normalne, rodzinne życie ze świadomością bycia dla niej nikim? Czy będziesz mógł z nią obcować fizycznie bez obrzydzenia, wiedząc, że już na zawsze nosi w sobie pierwiastek tego drugiego? Czy masz pewność, że Twój związek nie będzie polegał na opiece nad przywożonymi przez nią z wojaży następnymi dziećmi? Wreszcie czy masz pewność, że nie będzie powtórki?...
Jeśli ona będzie zdeterminowana, żeby z Tobą być, to przygotuj się na wizyty wszelkiej maści mediatorów, od koleżanek począwszy na jej rodzicach skończywszy. A kiedy już będzie wiedzieć, że nic u Ciebie nie osiągnie, to przygotuj się na to, że w bliższym i dalszym otoczeniu będziesz przedstawiany jako sk...yn, pośredni sprawca tego wszystkiego (bo piłeś, biłeś, może gwałciłeś, nie pomagałeś, nie rozumiałeś, nie wspierałeś itd). Przemyśl to wszystko i nie daj się. Powodzenia....:cacy

Komentarz doklejony:
Miało być, że miała w czterech literach CiebieUśmiech
14075
<
#13 | timoti dnia 11.10.2018 18:48
Michal88, tak jak wcześniej napisał Nick. ale z małą poprawką. Masz czas na wniesienie pozwu o zaprzeczenie ojcostwa w terminie 6 miesięcy od dnia, w którym dowiedziałeś się o urodzeniu dziecka. Pamiętaj, że nawet jeśli otrzymasz rozwód przed porodem to musisz złożyć ten pozew, ponieważ w trakcie poczęcia byliście małżeństwem. Jak to przegapisz to faktycznie możesz płacić alimenty aż do usamodzielnienia się dziecka! Jeśli matka będzie upierała się, że jest ono Twoje wtedy zostaną wykonane badania DNA, za które zapłaci przegrana strona.

Jeśli chodzi o Twoją historię to moim zdaniem oberwałeś ciężkim kalibrem i podobnie jak przedmówcy obawiam się, że to nie koniec batalii. Małżonka może nie przystać na rozwód z orzeczeniem winy i rozpocząć zabiegi mające na celu zrobienia Ciebie współwinnym zarzucając nadużywanie alkoholu, przemoc fizyczną i psychiczną etc. Nie zdziw się jak wspomniana w historii koleżanka, będzie świadkiem, który potwierdzi te sensacje.
Pytanie jakie ma możliwości finansowe i kto jest blisko niej i ją wspiera. Jeśli nie najmie adwokata, to może nie być tak tragicznie.
Dobrze jakbyś napisał coś więcej o Was - rodzice, wykształcenie, wcześniejsze związki, praca, sytuacja materialna etc. Pozwoliłoby to łatwiej zwizualizować sobie Ciebie, Twoje położenie i udzielać trafniejszych porad.
Piszesz, że kulminacja miała miejsce kilka dni temu, zatem możliwe że jesteś jeszcze w ciężkim szoku. Mimo wszystko moim zdaniem obrałeś najwłaściwsze wyjście z tej sytuacji i obyś nie zmienił tej drogi. Zresztą nie wiem czy wyobrażasz sobie naprawę związku i kilkuletnią tyradę w postaci odchowywania nieswojego dziecka. Nawet mając swoje to jest bardzo ciężki okres, w którym jest mało snu i dużo wyrzeczeń aby utrzymać niepracującą matkę. Powodzenia
14201
<
#14 | TylkoOna30 dnia 11.10.2018 19:00

Cytat

Niby nie wie dlaczego to zrobiła,


Kazdy zdradzajacy wie dlaczego zdradzil. Tylko praktycznie zaden nie chce powiedzieć prawdy. Jeżeli musi juz cos powiedzieć, to wynajdzie takie powody, żeby malzonek był winny zaistnialej sytuacji. Nikt nie chce przed kimś wychodzic na tego złego, kazdy z nas widzi sie jako krystaliczny. Jak mozna burzyc tego obrazu w oczach innych ludzi. Lepiej zwalic na kogoś. Przykre to , ale taka jest nasza natura... Zawsze to on a nie ja, juz od najmlodszych lat naszego życia.

Co do calej sytuacji... Zadnych powrotów. Kazda kobieta zdaje sobie sprawe, co niesie za soba kazdy stosunek. Juz nie mowiac o takim bez zabezpieczenia. Zrobila to z premedytacja. Pewnie gdyby wpadla chwile po tym jak uprawialibyscie seks przed wyjazdem , nawet bys nie doszedl do tego, że to nie Twoje dziecko. Mam nadzieje, ze nie przekabaci Cie krokodylimi łzami.
Na studiach mialam kolege, ktory mial dziewczyne i mieszkali razem. Co dwa tygodnie ona wracala ze swoim byłym do domu, bo Michal zostawał pracowac. No cóż, wpadł z nia. Szybki ślub... Teraz spotkalam wspolnego kolege i pyta sie mnie, czy slyszalam , ze Michał jest po rozwodzie. Okazalo sie po 7 latach , że to dziecko nie jest jego , a tamtego bylego... Jak to wyszlo...dziecko zachorowało i potrzebny był biologiczny ojciec. Podobno przeszedl zalamanie. Wyjechal za granice. Ciesz sie, że nie zostales w to tak wmanewrowany, bo mogło sie to skończyć jeszcze wiekszą tragedią, a tak straciles kilka lat i masz szanse poznac kobiete, ktora nie bedzie Cię zdradzala.
14019
<
#15 | amor dnia 11.10.2018 19:22
Michał fajne konkretne podejście i w Twojej sytuacji, to chyba najlepsze wyjście z sytuacji. Chylę czoła, bo bardzo honorowe.

TylkoOna30

Cytat

Kazdy zdradzajacy wie dlaczego zdradzil.

??? a skąd to wiesz?
gro przecież równie dobrze zna tylko powierzchowną odpowiedź;
i tak naprawdę dopiero muszą dotrzeć do tego co było prawdziwą przyczyną zdrady;

jestem zszokowana Twoim postem; stąd nie obraź się za pytanie, ale, skoro masz tak restrykcyjne podejście do osób, które zdradziły i oceniasz je tak jednowymiarowo i jednotorowo, to czy jako osoba która zdradzała, dałaś już wolność swojemu partnerowi?

Komentarz doklejony:
*Michał fajne konkretne podejście i w Twoim położeniu, to chyba najlepsze wyjście z sytuacji.
13880
<
#16 | Crusoe dnia 11.10.2018 19:59
Witaj Michale.W zasadzie dziewczyny i chłopaki napisali Ci wiele wskazówek co i jak.Ja też uważam że dobrze zrobiłeś decydując się na rozwód.Żona swoim postępowaniem zwolniła Ciebie z wszelkiej lojalności wobec niej.Nie piszesz jak i u kogo mieszkacie ale powinniście zamieszkać osobno.Będzie Ci łatwiej przez ten najgorszy okres przejść vjeśli nie będziesz jej widział.Nie dzwoń,nie spotykaj się nie proś o nic.W zasadzie to ona może jechać do Gebelsów na stałe.Teraz już może.Jednak istnieje możliwość że będzie próbowała sama lub z pomocą rodziny ,koleżanek i hgw kogo jeszcze Cię urobić,przekonać do przebaczenia i takie tam sraty taty.Kup dyktafon i miej go zawsze przy sobie,nagrywaj ew.rozmowy z nią ,jej posłańcami.Prawdopodobnie na początku nie będą Cię atakować ,będą Cie wychwalać jaki to jesteś dobry ,kochany ,zaradny itp.itd.Jeżeli uprzesz się przy swoim postanowieniu mogą Cię starać zdyskredytować,zrobić z Ciebie damskiego boksera,pijaka i awanturnika.Jednym słowem zwalić winę na Ciebie a ją wytłumaczyć ,wybielić.Przy rozwodzie prawnik pomoże Ci skorzystać z nagrań.Trzymaj się.Bedzie ciężko ale dasz radę.Pozdrawiam.

Komentarz doklejony:
Tylko Ona30 nie poznaję Cię.Ciebie też pozdrawiam.Uśmiech
14201
<
#17 | TylkoOna30 dnia 11.10.2018 20:03

Cytat

TylkoOna30
Kazdy zdradzajacy wie dlaczego zdradzil.

??? a skąd to wiesz?
gro przecież równie dobrze zna tylko powierzchowną odpowiedź;
i tak naprawdę dopiero muszą dotrzeć do tego co było prawdziwą przyczyną zdrady;

jestem zszokowana Twoim postem; stąd nie obraź się za pytanie, ale, skoro masz tak restrykcyjne podejście do osób, które zdradziły i oceniasz je tak jednowymiarowo i jednotorowo, to czy jako osoba która zdradzała, dałaś już wolność swojemu partnerowi



Uderz w stół, a Amor się odezwieZ przymrużeniem oka

Wiem stąd, ze rozmawialam z niejednym zdradzajacym/ącą i nikt nigdy. Nikt !!!! Na pytanie dlaczego zdradzasz ? Nie uslyszlam odpowiedzi nie wiem. I na tej podstawie śmiem twierdzić, ze jednak każdy wieUśmiech a dlaczego tak restrykcyjnie podchodze do zdradzajacych??? Bo te odpowiedzi to najczesciej: bo chcialam sprawdzic jak jest z innym, bo lubie jadac poza domem, bo kreci mnie bzykanie zony po kochance bez umycia, bo mąż jezdzi na pilke i sie nudze, bo ma malego, bo lubi ostro, a potrzebuje romantyzmu, bo po prostu lubie ten sport i tych odpowiedzi jest 60%. Oczywiscie , swoim partnerom z łzami w oczach wciska się, że to ich wina, a oni w to wierzą i zaczynaja rozkladac zdrade na czynniki pierwsze. A wystarczy pozegnac taka osobie i tych zdrad byloby mniej, bo kazdy zdawalby sobie sprawe z konsekwencji, a tak jest takie jakby przyzwolenie, bo zawsze można zwalic winę. Niestety ja sie usmiecham pod nosem jak widzę rady, insynuacje, że to wina zdradzonego... Po prostu ja to widze z innej perspektywy. Widze i słyszę śmiech zdradzajacych ze staran i brania winy na siebie zdradzonych. Gdybys Amor zobaczyla cos takiego na wlasne oczy , to tez bys zmieniła zdanie.

Z racji tego, że napisalam autorowi, bo na swiezo dowiedzialam sie o tym koledze i chcialam mu tylko opowiedziec, ze przezywa tragedie, ale moglo sie to skonczyc o wiele gorzej i może sie skonczyc, jak przyjdzie mu kiedykolwiek pomysł wybaczenia i uwierzenia w swoje winy, więc nie bede robila off topu o swojej osobieZ przymrużeniem oka

Pozdrawiam Cie amor bardzo serdecznie Uśmiech

Komentarz doklejony:
Crusoe i ja Ciebie Uśmiech
6755
<
#18 | Yorik dnia 11.10.2018 21:35
Michał, współczuję, paskudna sytuacja, nic nowego nie dodam oprócz tego, że jeśli nie masz z nią dzieci to sprawa jest prosta a zamknięcie jednych drzwi otworzy drugie i jeszcze jej będziesz za to dziękował, że w pięknym stylu nie pozostawiając żadnych złudzeń klapki Ci z oczu zdjęła, inaczej byś się jeszcze wahał. Po latach mógłbyś dowiedzieć się, że to nie Twoje dziecko czy dzieci itd...;
Niech dalej jeździ sezonowo i za każdym razem wraca z brzuchem, za każdym razem z kimś innym. Ciesz się, że nie masz z nią potomstwa. Te bogobojne kobiety, które nie znają życia i siebie, jak pójdą w tango to się nie mogą zatrzymać, niektóre aż do przekwitania, kto dopadnie jest jego bo szczęścia szukają całe życie i nie mogą znaleźć. Masz pecha i szczęście jednocześnie.


TylkoOna30,

Cytat

Oczywiscie , swoim partnerom z łzami w oczach wciska się, że to ich wina, a oni w to wierzą i zaczynaja rozkladac zdrade na czynniki pierwsze. A wystarczy pozegnac taka osobie i tych zdrad byloby mniej, bo kazdy zdawalby sobie sprawe z konsekwencji, a tak jest takie jakby przyzwolenie, bo zawsze można zwalic winę. Niestety ja sie usmiecham pod nosem jak widzę rady, insynuacje, że to wina zdradzonego... Po prostu ja to widze z innej perspektywy. Widze i słyszę śmiech zdradzajacych ze staran i brania winy na siebie zdradzonych.

To naprawdę ciekawe, że osoba, która niedawno trzęsła doopą, że jej zdrada się wyda, nawiązuje do winy zdradzonych. To bardzo rzadkie na tym forum, żeby ktoś aż tak szczerze napisał o sobie i tak cynicznie do tego podchodził Szok
W takim razie miejmy nadzieję, że w końcu przestaniesz zrzucać winę na męża i go oszukiwać, poznasz konsekwencję swoich czynów i w końcu przestaniesz się uśmiechać pod nosem. Perspektywa wtedy zapewne się zmieni Uśmiech

Była tu już jedna taka gwiazda, która tak się wczuła w rolę, że grała świętszą od papieża, lepszą i moralniejszą od wszystkich zdradzonych i myślała, że jej obrzydliwej hipokryzji nikt nie widzi.

Cytat

Wiem stąd, ze rozmawialam z niejednym zdradzajacym/ącą i nikt nigdy. Nikt !!!! Na pytanie dlaczego zdradzasz ? Nie uslyszlam odpowiedzi nie wiem. I na tej podstawie śmiem twierdzić, ze jednak każdy wie Uśmiech

A ja śmiem twierdzić, że płytkie odpowiedzi na odczepnego Cię satysfakcjonowały.
Mnie płytkie odpowiedzi, zresztą tak samo jak i płytkie kobiety nie satysfakcjonują Uśmiech
14019
<
#19 | amor dnia 11.10.2018 21:43
:topic
TylkoOna30

Cytat

bo chcialam sprawdzic jak jest z innym, bo lubie jadac poza domem, bo kreci mnie bzykanie zony po kochance bez umycia, bo mąż jezdzi na pilke i sie nudze, bo ma malego, bo lubi ostro, a potrzebuje romantyzmu, bo po prostu lubie ten sport i tych odpowiedzi jest 60%

Cytat

Gdybys Amor zobaczyla cos takiego na wlasne oczy , to tez bys zmieniła zdanie.

no właśnie chyba widziałam;
bo rozumiem, że mówisz o wiedzy zaczerpniętej z portali randkowych :rozpacz ;
to jako ciekawostkę Ci powiem, że przez kilka miesięcy zbierając materiały dowodowe, miałam lewy dostęp do kont mojego niewiernego, mam wiec pełen ogląd tego jak wygląda to środowisko; i pełen wgląd w to, jak na tego typu portalach, ludzie oszukują się wzajemnie; te oględne odpowiedzi, jakie sobie serwują, aby wzajemnie przyciągnąć, nie są prawdą o rzeczywistych przyczynach ich zdrady; za "chciałam sprawdzić jak jest z innym" może się równie dobrze kryć , wieloletnie zakompleksienie i bardzo niskie poczucie własnej wartości;za "bo ma małego" osoba zakołtuniona o miałkiej wyobraźni, która tak naprawdę, to z tego powodu ma problem z brakiem satysfakcji w związku; za "potrzebuje romantyzmu" osoba narcystyczna, itd, itp.; na portalach randkowych ludzie fundują sobie kreację na potrzeby, a nie prawdę;

Cytat

a dlaczego tak restrykcyjnie podchodze do zdradzajacych??? Bo te odpowiedzi to najczesciej: bo (...)

w sumie nie powinno mnie to dziwić; nie Ty pierwsza, jako zdradzająca, podchodzisz do innych zdradzających w ten sposób; tutaj na zetce było kilku zdradzających, którzy po czasie, w pierwszych szeregach świętej inkwizycji stają, pół biedy jak nie z krzyżem na piersiach;
ot, taka ludzka natura;

dziwi i smuci mnie tylko, dlaczego akurat Ty;
14039
<
#20 | Romanos dnia 11.10.2018 21:46
Yorik,
Ludzie widzą dlaczego coś robią.
Zdrady też się to tyczy.
Mogą temu publicznie zaprzeczać, mogą to wypierać, ale wiedzą.
Czasami w przypływie szczerości są w stanie nawet podać prawdziwe powody choć oczywiści dużo częściej podają dobrze brzmiącą wymówkę.
14201
<
#21 | TylkoOna30 dnia 11.10.2018 22:16
:topic Yorik , Amor , czy Wy jestescie umysłowo niedorozwinieci??? Kiedy i gdzie ja napisalam , ze za zdrade winny jest mój mąż? Gdzie ja napisalam, ze jestem lepsza od innych zdradzajacych? Gdzie ja jestem hipokrytka? Gdzie ja sie uwazam za gwiazdę świętojebliwa ? Rozumiem, że na krytykowanie zdradzajacych maja monopol tylko zdradzeni? Normalnie wszystko mi opada. Od samego poczatku pisalam , ze jestem takim samym chujem jak inni zdradzajacy, ze nic nie usprawiedliwia zdrady NIC !!! Nie uwazam i nigdy nie uwazalam, ze jedna zdrada jest lżejsza od drugiej. Jestem zwyklym szonem, ktory pisze facetowi, zeby nie wierzyl w krokodyle łzy żony, bo patrze przez swoj pryzmat i swoje odczucia trzesienia doopa i wiem, czego facet sie może spodziewac po swojej małżonce, a Wy mnie atakujecie, ze jestem hipokrytka ? Najlepsze jest to, ze w moim temacie sami najezdzacie na mojego meza, chociaz pisalam, ze mimo wszystko nie powinnam go zdradzac, a teraz mi wmawiacie, że ja go obwiniam WTF????
Tym tokiem myslenia, murzyn nie moze powiedziec na drugiego murzyna asfalt, bo wyjdzie na hipokryte i takich przykładów mozna wymieniać wiele. Kompletnie nie rozumiem, dlaczego mam przyklaskiwiac zdradzie , skoro dla mnie to mega świństwo i nigdy nie zgodze sie ze stwierdzeniem, że winne są dwie osoby. I nikt niech mi takich głupot nie wmawia

Komentarz doklejony:
Nie Amor. To nie byly przyklady z gg. To byly przyklady kolezanek, kolegow, rodziny i szkolen. Rozmowy przy sniadaniu jak zwracalam uwage koledze zeby ciszej sie pukal bo obudzila mnie walaca szafka o sasiadujaca ze mna sciane, czy nie ma wyrzutow sumienia, ze zdradza żonę , ktora jest w domu z miesiecznym dzieckiem. A on ni stad ni zowad mowi, że zawsze jada poza domem jak tylko ma ochote, bo domowe menu go mdli. Nikt mi nie wmowi, ze to sa powierzchowne argumenty. One sa jak najbardziej szczere
2862
<
#22 | niezapominajka dnia 11.10.2018 23:39
TylkoOna30 - nie czytałam Twojej historii, ale jeśli za powody zdrady uważasz te co podałaś wyżej tzn, że kiepsko odrobiłaś pracę domową.

Michal88 - wytrwaj w postanowieniu. Myślę, że podjąłeś najlepszą decyzję w swojej sytuacji.
14019
<
#23 | amor dnia 12.10.2018 00:03
:topic
TylkoOna30
Wam zdradzającym wielokrotnie wydaje się, że jak posypiecie głowy popiołem i przebierzecie bolejące miny, zaczniecie odgrywać rolę skruszonych (a w istocie jedynie świętojebliwych), to odkupicie swoją winę.
W ten sposób nigdy jej nie odkupicie.

Swoim postępowaniem zepchnęliście nas w sytuację, w której każdy by zacząć żyć od nowa spokojnie, musiał zderzyć się z własnym ego. Z poczuciem pustki i bólem tak ogromnym, że ból przestał mieć jakiekolwiek znaczenie.

I obrazą nas, w tym kontekście, jest Wasza pełna pustych pozorów poza skruszonego, do którego nie dociera co nam odebrano.

Bo zabraliście nam zdradzonym wiarę w drugiego człowieka, wiarę w człowieczeństwo.

I kopiąc drugiego człowieka, jakiegokolwiek, nam jej nie przywracacie.
Każdy z nas przeżywa piekło, by po zdradzie nie stać takimi jak Wy, bo na walkę z takimi demonami nas naraziliście.

Twoja obecna postawa, jest obrazem takiej, na jaką wielu zdradzonych ze strony zdradzających powinno uważać i nie dać się jej zwieść.
Bo nic nie zrozumiałaś i nic nie przerobiłaś , jeśli dalej sobie spokojnie i z czystym sumieniem kopiesz drugiego człowieka (obcego Ci nawet), i dalej szerzysz tym samym zło i krzywdę.

Ubliżasz tutaj taką postawą tym wszystkim, którzy walczą ze swoimi największymi demonami, aby nie siać zła i ogarnąć w sobie najgorsze rzeczy, jakie zdrada obudziła.
Tylko oni kopią z bólu, strachu i zagubienia. A Ty?
---

Licznych przekłamań w Twoich sugeracjach ( pt. "nie rozumiem dlaczego mam przyklaskiwać zdradzie", "a teraz mi wmawiacie, że ja go obwiniam", itd, itp) nawet nie chce mi się komentować.

Komentarz doklejony:
ten chłopak aby sobie pomóc wyjść z tego bólu i zapomnieć, potrzebuje zrozumieć, wybaczyć i odejść; nigdy nie powinien iść drogą nienawiści, bo ta zniszczy resztę jego życia;

ale skąd Ty to możesz wiedzieć?
6755
<
#24 | Yorik dnia 12.10.2018 00:09
Romanos,

Cytat

Yorik,
Ludzie widzą dlaczego coś robią.
Zdrady też się to tyczy.
Mogą temu publicznie zaprzeczać, mogą to wypierać, ale wiedzą.

Jeśli by tak było, to od początku doskonale powinieneś wiedzieć czemu nawet bez żadnego uzasadnienia, analizy sytuacji czy jakiegokolwiek sensu wyjeżdżasz co chwila z potrzebą zemsty na kimkolwiek, chcesz innym zaszczepiać te emocje i się tym bardzo ekscytujesz:

Cytat

Jeśli masz ochotę myśleć o zemście (na niej, na nim, na nich...), rób to Uśmiech
Tylko rób to "przy okazji", a nie jako "cel w życiu"...
To pierwsze może pomóc, to drugie "zabija"...


Gdybyś wiedział co robisz, to byś tego nie robił;
14433
<
#25 | Michal88 dnia 12.10.2018 00:18
TylkoOna30 spokojnie, nie wiem na jakim etepie czy po etapie jestes Ty. Ale szacun za to ze sie otwarcie przyznajesz i ze mowisz ze powod to jednak jakis zawsze jest....

Piszecie o wkrecaniu, ze to jaki zly nie bylem...tyle za ja to wszystko mam juz za soba... Moze nie wyzywala od alkusow, ale robila alkusa ze mnie, moze nie nazywala damskim bokserem ale takiego robila ze mnie przy ludziach (pol biedy ze niwktorzy maja jednak oczy...) Kiedys nie spodobalo jej sie ze spedzilem na imprezie dluzszego papierosa ze znajomym, noe znajoma..(30 minut-40) na dworzu przy wejsciu do budynku ... Mowila zobacz jak sie "wszyscy" bawia razem... Tylko ja sama.... To mowie spokojnie, zobacz jego zona nie krzyczy, czy nie robi mu za to pretensji... To uslyszalem ze my nie jestesmy oni ...
Zaczela uciekac, dogonilem...w bezsilnosci zaciskam dlonie i szamocze sie sam ze soba a ona : no udez!
Wrocila zabrala kurtke i wybiegla, wybieglem i ja...dogonilem zatrzymalem i uwiezcie moze i sila ale i objeciami.... Nie pomagalo, gdy tylko uslyszala ze ktos po nas wybiegl to zaczela krzyczec zebym ja puscil, bo ja boli, nie bij itp itd...

Mialem naprawde wiele sytuacji dziwnych... Nie mowie ze swiety jestem...lubie sobie strzelic piwo po pracy czy w domu przed tel...ale o to tez mialem problemy....

Co do mieszkania, ktos pytal.... Mieszkalismy 6 lat ze soba, najpierw w qynajmowanym mieszkaniu w miescie, a pozniej po slubie w malym domku wyremontowanym przez nas i mojego ojca (praca fizyczna jego jak i duza ilosc pieniedzy)u nas na wsi...
Mieszkam odkad sie o tym dowiedzialem u rodzicow, nie moge inaczej.... Tylko ze pojawiaja sie glupie mysli, i jednak i do niej zaczyna dochodzic co zrobila... Ale postanowione....jutro z rana wysylam wszystko w odpowiednie miejsce i jak to ktos z Was ladnie ujal ze nawet jesli by... To: papiery i tak nie sa mi do szczeacia potrzebne, czy jakos tak

Rodzice: moi nigdy nic na nia przy mnie bynajmniej nie mowili, cieszyli sie jak ich odwiedzalismy. Dzwonili do niej jak tam wyjezdzala...odwiedzali i oni nas, zazwyczaj w niedziele
Jej: poczatek fajny, cieszyli sie, ale jak to bywa z czasem jednak wpiernicza sie tesciowa. Poki remonty robilem, i pomagalem bezinteresownie(nawet w niedziele mialem co robic, budowlaniec, wykonczeniowiec) to spoko, ale jak zaczalem sie buntowac to zaczely siw telwfony od tesciowej do mojej zony, z tego co wiem to juz bez pochwal tylko z narzekaniem i z mowieniem co robie itp....
14201
<
#26 | TylkoOna30 dnia 12.10.2018 00:45
Amor ... Ta kobieta może go zniszczyc. Jak sie uprze, to moze spokojnie wrobic go w alimenty do konca życia. Czyli ona może go uwalic, ale on ma się z nią obchodzić jak z jajkiem? W imię czego? Naprawde ma ja zrozumiec??? Niech szybko zrozumie, że jak nie przygotuje sie na wojnę to po nim. Po tym co Michal napisał, widać, że ona skrupulow nie bedzie miala, ale on ma pokornie czekac na jej ruchy. Analizowac zdrade pod kątem jego winy i moze tez dac jej rozwod ze swojej winy?
Nie wiem gdzie Ty widzisz szerzenie nienawisci... Ja Nie zostalam zdradzona i nie moge sie wypowiadac co siedzi w Waszych glowach. Ale Wy zdradzeni, ktorzy nigdy nie zdrdziliscie najlepiej wiecie co siedzi w Naszych glowach :. Wiesz co siedzi w mojej, u żony Michala itp itd. Ja moge zrozumiec i przyznac racje , ze niektore zdrady wynikaja z glebszych rzeczy. Dlaczego Wy nie mozecie zrozumiec, ze inne sa wynikiem tylko zabawy i checi przezycia adrenaliny? Dlaczego jest tyle recydyw? Dlaczego to w niektorych przypadkach Wy blagacie żeby zdradzacz nie odchodzil? TO Wy sie staracie. Macie problem z utrzymaniem 34 kroków. I po co? Zeby przezyc powtórkę z rozrywki? Nie rozumiem tego. Dla mnie , z mojej strony jedynym lekarstwem na zdrade , to pogonienie zdradzajacego. Piszesz o tym ze uwazamy ze wystarczy posypac glowe popiolem, jak tak nie uwazac??? Maz przylapuje mnie na cyber seksie i robi mi dziecko. Ty tez od meza nie odeszlas, tak jak wiekszosc tutaj zgromadzonych. Niestety taka jest prawda. Trudna do przyjecia. Kazdy ma swoj punkt widzenia, ja przedstawiam swój. Ja tak to widze. Facet musi byc konsekwentny. Na wybaczanie i zrozumienie przyjdzie czas, ale najpierw niech zadba, zeby nie łożyc na nieswoje dziecko i nie zostac oczernionym bezpodstawnie.


Niezapominajko. Oczywiscie , ze nie odrobilam. Staram sie odrabiac codziennie. I myślę ze bede odrabiać do konca życia. Dluga jeszcze droga przede mną, bo i wiele na tej drodze sie dzieje. Ale wiem, ze nie chce oblac koncowego egzaminu.
14039
<
#27 | Romanos dnia 12.10.2018 00:52
Yorik,
Alez ja doskonale wiem co w kwestii zemsty (i dlaczego) mowie i robie... Uśmiech
14019
<
#28 | amor dnia 12.10.2018 01:04
:topic

Cytat

Amor ... Ta kobieta może go zniszczyc. Jak sie uprze, to moze spokojnie wrobic go w alimenty do konca życia. Czyli ona może go uwalic, ale on ma się z nią obchodzić jak z jajkiem? W imię czego? Naprawde ma ja zrozumiec??? Niech szybko zrozumie, że jak nie przygotuje sie na wojnę to po nim. Po tym co Michal napisał, widać, że ona skrupulow nie bedzie miala, ale on ma pokornie czekac na jej ruchy. Analizowac zdrade pod kątem jego winy i moze tez dac jej rozwod ze swojej winy?
Nie wiem gdzie Ty widzisz szerzenie nienawisci... Ja Nie zostalam zdradzona i nie moge sie wypowiadac co siedzi w Waszych glowach. Ale Wy zdradzeni, ktorzy nigdy nie zdrdziliscie najlepiej wiecie co siedzi w Naszych glowach :. Wiesz co siedzi w mojej, u żony Michala itp itd. Ja moge zrozumiec i przyznac racje , ze niektore zdrady wynikaja z glebszych rzeczy. Dlaczego Wy nie mozecie zrozumiec, ze inne sa wynikiem tylko zabawy i checi przezycia adrenaliny? Dlaczego jest tyle recydyw? Dlaczego to w niektorych przypadkach Wy blagacie żeby zdradzacz nie odchodzil? TO Wy sie staracie. Macie problem z utrzymaniem 34 kroków. I po co? Zeby przezyc powtórkę z rozrywki? Nie rozumiem tego. Dla mnie , z mojej strony jedynym lekarstwem na zdrade , to pogonienie zdradzajacego. Piszesz o tym ze uwazamy ze wystarczy posypac glowe popiolem, jak tak nie uwazac??? Maz przylapuje mnie na cyber seksie i robi mi dziecko. Ty tez od meza nie odeszlas, tak jak wiekszosc tutaj zgromadzonych. Niestety taka jest prawda. Trudna do przyjecia. Kazdy ma swoj punkt widzenia, ja przedstawiam swój. Ja tak to widze. Facet musi byc konsekwentny. Na wybaczanie i zrozumienie przyjdzie czas, ale najpierw niech zadba, zeby nie łożyc na nieswoje dziecko i nie zostac oczernionym bezpodstawnie.

nic nie zrozumiałaś, wiec mam pytanie;
czy Twój mąż wie już o tym, że zdradziłaś go również fizycznie?
przyznałaś się?
martwisz się o Michała88, a co z nim?
12891
<
#29 | pit dnia 12.10.2018 02:29
Witaj TylkoOna30
Jak widzisz nawet tutaj wyżej, dużo tu schematów na wywołanie poczucia winy.
Jak poczytać forum to dużo tego.
Trochę jak w sekcie, bez naszych dobrych rad nigdy się nie rozwiniesz, nie staniesz na nogi.
Z tego większość po czasie się wyliże, gorzej z konsekwencjami prawnymi.
14433
<
#30 | Michal88 dnia 12.10.2018 08:36
Czy to dobry pomysl aby na pierwsza sprawe jechac bez adwokata i swiadkow? Mam dowody w telefonie, wiadomosci i nagrania...
Stwierdzilem ze rozstanie jak ludzoe to najlepsze wyjscie i z tad taka decyzja, dodatkowo stwierdzilismy ze nie bedziemy sobie robic gnoju, wiecie o co chodzi(ma byc jak ludzie cywilizowani)
Zdaje sobie sprawe, ze znow moze mnie oklamywac, stad drudie pytanie: Czy jesli ona wezmie adwokata, badz swiadkow to dowiem sie o tym od sadu?
Pytala mnie A co jesli jednak moje....moze zaczekajmy az sie urodzi...
Ale powiedzialem ze nie moge tak i dlatego pozew bedzie dzis wyslany
13728
<
#31 | poczciwy dnia 12.10.2018 09:40
Michał,

Wszystkich świadków i dowody musisz dołączyć już do pozwu a ona w odpowiedzi na pozew też musi zawrzeć wszystkie dowody na obronę swoich tez, również wpisać świadków. Tak więc Ty będziesz znał jej linie obrony a ona Twoją.
O tym kogo się wzywa i czy w ogóle decyduje sąd nie Ty.
Twoja rola ewentualnie prawnika jest taka aby dobrze napisać pozew, zawrzeć w nim najistotniejsze kwestie, do których na samym końcu procesu będziesz musiał się odnieść w toku przesłuchania, załączyć dowody i dane świadków jakich chcesz powołać. Na tym Twoja rola się kończy. O całej reszcie decyduje sąd.
14019
<
#32 | amor dnia 12.10.2018 09:48

Cytat

Czy to dobry pomysl aby na pierwsza sprawe jechac bez adwokata i swiadkow? Mam dowody w telefonie, wiadomosci i nagrania...

zawsze bezpieczniej jednak jechać z adwokatem, bo nigdy nie wiesz z czym druga strona tak naprawdę może wyskoczyć, pomimo zarzekania się, że chce porozumienia

:topic
Pit

Cytat

Witaj TylkoOna30
Jak widzisz nawet tutaj wyżej, dużo tu schematów na wywołanie poczucia winy.
Jak poczytać forum to dużo tego.
Trochę jak w sekcie, bez naszych dobrych rad nigdy się nie rozwiniesz, nie staniesz na nogi.
Z tego większość po czasie się wyliże, gorzej z konsekwencjami prawnymi.

tego rodzaju szczucie i jątrzenie; w kontekście sytuacji, kiedy to ja zasłaniałam tą dziewczynę w jej wątku przed zlinczowaniem, którego teraz ona dokonuje na partnerce autora; kiedy to Twoje grupowe koleżanki, robiły sobie z jej predyspozycji oficjalne podśmiechujki, jest więcej niż żenujące;
bo jako jedna z niewielu osób ustawicznie powtarzam, o tym czemu winę należy zmienić na odpowiedzialność;
nie, jątrzący i szczujący Picie, nie poczucie winy w niej wzbudzam, a mówię o odpowiedzialności :cacy
13728
<
#33 | poczciwy dnia 12.10.2018 09:58
TylkoOna30,

To nie jest kwestia tego aby w kimkolwiek wzbudzać poczucie winy a o to aby wziąć odpowiedzialność za siebie, swoje życie i wybory.
Wina to odrębna sprawa. Ją co najwyżej sąd może ustalić a to inna para kaloszy i nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnością.
Nikt powyżej nie napisał aby autor godził się na takie traktowanie, poniżanie, niszczenie, przynajmniej ja tego nie dostrzegam.
Zdrada, która dotyka jest niepowtarzalną okazją do tego aby zajrzeć w siebie, dostrzec swoje słabości i to nie ma nic wspólnego z godzeniem się na branie odpowiedzialności za nią na siebie.
Można odrobić pracę domową, dostrzegając również swoje błędy, które ewentualnie mogły w jakiś sposób przyczynić się do zdrady/romansu i na tym nasza odpowiedzialność się kończy.
Do pewnego miejsca wszystkich zdradzonych droga powinna być taka sama tzn. przeżyć żałobę, zaakceptować to co się wydarzyło, przebaczyć i...odejść lub próbować budować na nowo. Nie odważyłbym się na stwierdzenie, że trzeba odejść lub trzeba zostać bo to świadczyłoby tylko o mojej krótkowzroczności, płytkim i powierzchownym myśleniu. Każda sytuacja, każdy człowiek i każda relacja jest inna. Nie odbierajmy prawa wyboru, ale świadomego wyboru tym, których to dotknęło. ŚWIADOMEGO jest tutaj słowem klucz. Bo osoba dokonująca tego wyboru będzie ponosić konsekwencje swojego wyboru.
14075
<
#34 | timoti dnia 12.10.2018 10:01
Jak będzie Twoje to się będziesz zastanawiał. Nie rozwodzisz się dlatego, że została zapłodniona, tylko dla tego że Ciebie zdradzała. Nie była nawet przy tym szczególnie subtelna. Jak poczytasz ten portal, poznasz różne przypadki. W niektórych zdradzający maskowali się w sposób perfekcyjny a codziennie byli oddanymi małżonkami. Twoja nawet specjalnie się nie starała żeby to ukryć. W momencie kiedy inny się przy niej kręcił z fiutem na wierzchu to byłeś dla niej jednym wielkim zerem. Nie miała oporów nawet żeby upokorzyć Ciebie jak ją przyłapałeś z kochankiem.
Pytała się Ciebie "co jak się okaże Twoje" żeby zaszczepić w Tobie odrobinę nadziei wg zasady kropla drąży skałę. Jeśli byś został przy niej to byłbyś niemiłosiernie urabiany aby jednak utrzymać to małżeństwo. Ewentualnie to tylko zagrywka do porodu bo przecież do tego czasu ktoś musi łożyć na utrzymanie, zawozić do ginekologa etc.. Trzeba też wyremontować pokój dla malucha... a Ty masz przecież fach w rękach.
Z Twoich opisów wynika, że trafiłeś na bardzo nieciekawy przypadek. Manipuluje Tobą, robi z Ciebie alkusa, patusa i damskiego boksera. Pracą na pełny etat też niezbyt jest zainteresowana. Nie wiem jak wygląda kwestia wykonywania obowiązków domowych, ponieważ o tym nie piszesz. Zastanów się ile wnosiłeś do tego związku a co dostawałeś w zamian. Z tego co piszesz, wynika, że proporcje były mocno zaburzone. Masz teraz dużo czasu, przemyśl sobie co tak naprawdę tracisz bo może okazać się, że w zasadzie nie tak wiele.
W temacie rozwodu - czy małżonka wie że składasz pozew z orzeczeniem o jej winie? Jeśli jej tego nie powiedziałeś to pewnie zakłada, że sprawa ma być krótka bez orzekania o winie i póki co nie była u żadnego. Jeśli otrzyma pozew i zdecyduje się skorzystać z usług jakiegoś to w odpowiedzi na Twój pozew będzie informacja kto ją reprezentuje. Chyba, że tylko się u niego skonsultuje i samodzielnie złoży odpowiedź. Aczkolwiek na każdym etapie sprawy może nająć go jako pełnomocnika. Na wszelki wypadek zabezpiecz dowody, nagrywaj rozmowy od samego początku - najwyżej z nich nie skorzystasz. Jak okaże się, że małżonka planuje urządzić Ci drugie piekło w sądzie to możesz nie mieć takiej możliwości.
14027
<
#35 | normalnyfacet dnia 12.10.2018 10:08
Michał
Weź lepiej adwokata bo jż już zaczyna kombinować

Cytat

Pytala mnie A co jesli jednak moje....moze zaczekajmy az sie urodzi...

już teraz chce żebyś się wycofał z pozwu i czekał, co da jej czas na urobienie Ciebie czy świadków i rodziny. Czyli może stanąć przed sądem i powiedzieć np. -nie jestem pewna czy to nie jest dziecko męża i tutaj sąd może się wstrzymać co do zaprzeczenia ojcostwa do czasu urodzenia dziecka.
Nie wiem w jakim miesiącu ciąży jest jż ale zanim dostaniecie rozwód, to raczej zdąży urodzić. Tak że musisz się uzbroić w cierpliwość i być pewien, że na 1 sprawie nie dostaniesz rozwodu.
Nie znam jej charakteru ale sądzisz że się przyzna sama z siebie przed sądem do zdrad i ojcostwa dziecka?
2862
<
#36 | niezapominajka dnia 12.10.2018 10:49
TylkoOna30 - ja mam wrażenie jakbym czytała inne komenatrze niż Ty -Yorika i Amor.
Yorik - pisał o innej "moralnej" tu osobie ( w moim zrozumieniu), Ty przypisałaś to sobie. I
Amor - piszę, że podjął najlepszą decyzję w swojej sytuacji - Ty natomiast piszesz, że co ma dać jej rozwód bez winy... itp, itd.

Nikt nigdy nie wie jak będzie wyglądała sytuacja rozwodowa u innych. A może naprawdę zakończy się tak jak się umówili? Nie ma co pisać scenariuszy. A zwyczajnie pomóc odpowiadać na pytania autora wątku.

Komentarz doklejony:
*Jemu rozwód bez winy, nie Jej oczywiście
7236
<
#37 | Nick dnia 12.10.2018 11:41
Michał , masz już przedsmak tego ci Cię czeka :
- a co jeżeli dziecko jednak będzie Twoje

Widzisz już linie obrony żony choćby wobec znajomych , rodziny - będzie z Ciebie robiła alimenciarza który nie chce płacić na swoje dziecko dla tego próbuje się wymigać rozwodem.
Oczywiście jak alimenciarz to i dusigrosz, oszust a jak oszust to pewnie zdradza i ma już na boku kochankę , a jak ma kochankę to pewnie druga rodzine itd. Można insynuować w nieskończoność .
Przemocowiec , alkoholik - to standard.

Oczywiście przed wytoczeniem tych armat, będzie próba zmanipulowania i wybadania na ile jesteś skłonny być nieświadomym rogaczem.

Podobno kobiety wiedza z kim i kiedy zaszły w ciąże .
Jeżeli żona nie wie z kim i kiedy :_jezyk
Czy taka niewiedza coś zmienia w odniesieniu do relacji miedzy Wami ?
Raczej ją pogarsza.

Zrobiłeś te badania na okoliczność świństw przyniesionych do domu od jej kochanka/ków ?

Znasz powiedzenie :
- u mężatki nie ma wpadki ?

Tak myślał kochanek , tak myślała ona.
A teraz stara się do tego Ciebie przekonać .

Nawet jeżeli dziecko byłoby Twoje, to rozwód nie przekreśla szans na Twoją opiekę i udział w wychowaniu, finansowaniu dziecka.
Ba, rozwód nie przekreśla nawet możliwości wspólnego zamieszkania.

W obecnej sytuacji jest to cięcie , odseperowanie się od tego co zrobiła żona .

Przejście na miękko , zaakceptowanie tej sytuacji paradoksalnie przekreślałaby szanse na wspólne , w miarę normalne, życie.

Takie porównanie :
- nóż może zabijać lub leczyć . W zależności od tego czy użyje go morderca czy chirurg.

Podobnie w Waszym przypadku z rozwodem.

Ale pamiętaj , że Ty pewnie też masz nad czym popracować . Pewnie kaliber Teoich mankamentów jest mniejszy niż żony , ale to nie znaczy ze nie są istotne.
Ale... to zadanie na potem, dla Twojego dobra w nowym związku z ta lub inna kobieta.

Ten związek przestał istnieć .
Mozna go zbudować od nowa, ale na nowych zasadach, nowych fundamentach, nowym Ty i nowej Ona.
14433
<
#38 | Michal88 dnia 12.10.2018 11:51
Czyli mimo wszystko.musze lozyc dalej na.mieszkanie i na jej utrzymanie, chociaz tam nie mieszkam.?
Tak wie wszystko o pozwie, ze z orzeczeniem o winie i jaki powod i uzasadnienie. Potwierdzila ze nie sklamalem.... Dlatego nie chcemy robic sobie trudnosci, rozstac sie w zgodzie, bez swiadkow i adwokatow o ile to mozliwe... I nie robic sobie wiekszego gnoju, czyli zachowujemy sie w miare normalnie
14201
<
#39 | TylkoOna30 dnia 12.10.2018 11:53
Ja się nie udzielam na Waszym forum, bo uwazam, ze nie mam do tego prawa. Mam zupełnie inne poglady na dane sytuacje, które kłócą sie z większością z Was. Odezwalam sie tylko dlatego ,bo dowiedzialam sie o koledze w tym tygidniu, z ktorym bylam bardzo zżyta na studiach. Poniekad czulam sie zawsze winna zaistnialej wpadki. Oni czesto się klocili. On wpadał wtedy do mnie na żale. I pamietam jak dzis, jak wpadl do mnie zalamany, że już nie ma sił , itp itd a ja go zachecalam do rozmowy. Ze moze warto sie pogodzic. Porozmawiac na spokojnie, że są fajna parą. Kolacja wino i poszlismy jeszcze razem kupic wino dla nich na wieczor. On sie upil i poszli bez zabezpieczenia. Bylam i na slubie i odwiedzilam dziecko. To byl taki mily obrazek jak mimo tego że miał 20 lat i mimo tej wpadki byl taki szczesliwy. A po 7 latach , gdy jego syn choruje , pewnie chce ratowac jego zycie , dowiaduje sie, ze to nie jego dziecko... Ja tego nie ogarniam i podeszlam do tego tematu, jak to zobaczylam bardzo emocjonalnie. Nie ogarniam jako kobieta, jak w ogóle mozna wyrzadzic z premedytacja takie świństwo. Nie linczuje żony autaora , tylko podswiadomie śmiem twierdzic, że tak slodko i miło jak ona obiecuje to przy rozwodzie nie bedzie. Dlaczego mialby nie przygotowac sie na najgorsze? Przeciez nie musi odrazu wyciagac armat. Ale jezeli ona wyciagnie , to dlaczego nie może miec pod ręką gotowych rozwiązań.?

Co do Amor. Kochana ja uwazam, ze jestes mega inteligentna babka. Tylko nie rozumiem Twoich wypowiedzi , bo sa dla mnie za bardzo naukowe... Ja jestem prostą dziewczyna i doszukiwanie sie drugiego dna i analizowanie linijka po linijce kazdego zdania po prostu mnie meczy i zniecheca, bo nie chce mi sie zastanawiac, co autor miał na myśli. A może to, a może jednak to. Może jestem głupia, ale mi trzeba jak chłop krowie na miedzy np. Takim jezykiem jak Poczciwy. Uwazam, że moglabys bardzo pomóc wielu osobom tutaj , gdybys pisala po polsku dla takiego przecietnego odbiorcy jakim jestem ja Z przymrużeniem oka


Nie chce juz robic off topu , wiec juz mnie nie wywolujcie. To nie jest temat o mnie. Mam swoje bagienko, w ktorym sie paplam i na szczescie sa tutaj osoby , ktorych moge sie poradzic na priv i ktore postawią mnie do pionu.

Autorowi zycze powodzenia w konsemwencji i dalej bede uwazac, że zdrady sie nie wybaczaUśmiech

Pozdrawiam
14039
<
#40 | Romanos dnia 12.10.2018 12:49
Michal88
Jest taka stara, rzymska maksyma: "Si vis pacem, para bellum".
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny Uśmiech

W waszej spokojnej jak piszesz rozmowy zgodziła sie na wszystko, bo?
Bo się wystraszyła, bo była w "szoku", ze Ty jesteś "twardy", bo...
A potem pomyślała, może i poradziła się tu i ówdzie, i zaczęła kombinować jak zminimalizować straty...
Zbieraj wszystkie możliwe "kwity", nagrywaj rozmowy, miej dobre relacje z Twoimi potencjalnymi świadkami, bądź niemal jak "facet do rany przyłóż"...
Przecież nie musisz tego wykorzystać, ale bądź przygotowany na wypadek, gdyby ona uderzyła...
Przedsmak tego, że może zmienić zdanie już masz.
Dalej będzie już tylko - jak piszą inni - grubiej.
14027
<
#41 | normalnyfacet dnia 12.10.2018 14:42
Michał

Cytat

Czyli mimo wszystko.musze lozyc dalej na.mieszkanie i na jej utrzymanie, chociaz tam nie mieszkam.

A do kogo należy ten domek?
14433
<
#42 | Michal88 dnia 12.10.2018 15:48
Normalnyfacet
Nalezal do jej rodziny, mielismy w tym lub przyszlym roku sprawe zakladac zeby to przeszlo na nas (troche to pogmatwane)
14027
<
#43 | normalnyfacet dnia 12.10.2018 16:52
Michał
Z tego wychodzi mi wychodzi że nie musisz płacić żadnych pieniędzy. No chyba że podpisałeś umowę najmu to musisz ją unieważnić. Jak się nie mylę jesteś nadal zameldowany u rodziców?
Nie macie dzieci, ona jest młoda niech idzie do roboty. Albo ojca dziecka zaprosi.
13880
<
#44 | Crusoe dnia 12.10.2018 17:10
Arbeit,arbeit.Normalny masz rację .Jeszcze niedawno aż piszczała na myśl o pracy.A może wcale nie o pracy myślała jak piszczała.Z przymrużeniem oka
14433
<
#45 | Michal88 dnia 12.10.2018 17:14
Tak meldunek u rodzicow, zadnych umow, rachunki na nia...
Nie mamy dzieci, no do roboty nie pojdzie bo jest w ciazy
13880
<
#46 | Crusoe dnia 12.10.2018 17:23
Ciąża to nie choroba.Chyba że zagrożona ,lub inne problemy zdrowotne.Moja żona dwa razy do porodu z pracy pojechała.A może tatuś się zainteresuje?Michał ja się wygłupiam.Nie bierz tego do siebie.
14027
<
#47 | normalnyfacet dnia 12.10.2018 17:24
Ale czemu się przejmujesz? Niech wraca do rodziców.
13880
<
#48 | Crusoe dnia 12.10.2018 17:34
Michał.Ty w stosunku do nie nie masz już żadnych obowiązków.ŻADNYCH.Jej pracowitość Cię z nich zwolniła.Całkowicie.
14075
<
#49 | timoti dnia 12.10.2018 17:38
Skoro już chodzisz do adwokata to mogłeś spisać te wszystkie pytania i je z nim skonsultować. Z jednej strony wyprowadzając się porzucasz żonę przyczyniając się do rozpadu małżeństwa. Z drugiej są orzeczenia wg, których masz prawo się wyprowadzić w usprawiedliwionych okolicznościach. Czy ta sytuacja się kwalifikuje? Nie wiadomo. Niech adwokat Ci podpowie, ponieważ to on w razie czego będzie Cię reprezentował.

Nie odpowiedziałeś na pytanie czyj jest dom.

Cytat

Nalezal do jej rodziny, mielismy w tym lub przyszlym roku sprawe zakladac zeby to przeszlo na nas (troche to pogmatwane)


Aktualnie do kogo należy? Wyjaśnij to pogmatwanie. Pisałeś że włożyłeś tam niemałą kasę i dużo pracy. Jeśli nie jest Twój to na pewno już Ci go nikt z jej rodziny nie przepisze. Wypadałoby część z zainwestowanych środków odzyskać. Ktoś przecież będzie tam mieszkał i korzystał z efektów Twojej pracy. Masz jakieś faktury etc.? Aczkolwiek kwestie majątkowe załatwiaj jak już będziesz miał klepnięty rozwód, żeby się małżonce nie odwidziało..
14433
<
#50 | Michal88 dnia 14.10.2018 09:58
A moze mediacje....naprawde nie wiem sam. Nie potrafie jej nienawidziec... Wiem to byloby ciezkie jak cho*era, ale moze jednak warto sprobowac... Ona jednak, z tego co widze i z rozmow (szczerych mam nadzieje) ma nadzieje ze jednak to przetrawimy jakos... Nie jestem w stanie powiedziec czy wybacze, moze... Jest taki problem, ze ja ją nadal kocham...
Wiem, zw to moze byc branie na litosc, strach...ale moze warto zobaczyc jak to sie potoczy bo sprawa i tak napewno bedzie odroczona...

Komentarz doklejony:
Kocham to nie znaczy, ze teraz tak mi sie wydaje... Emocje opadly, po tych rozmowach szczerych...duzo rzeczy strasznych i niemilych bylo powiedzianie pod wplywem wstrzasu i emocji... Teraz to sie ustabilizowalo, rozum, glowa mysli troche jasniej, cisnienie zeszlo... Moze i jestem naiwny naprawde nie wiem... Jedni mowia tak, drudzy mowia tak... Ale i moje zdanie sie liczy, heh
14039
<
#51 | Romanos dnia 14.10.2018 10:18
Taaa...
Wymiekaj, daj sie urobic na jej modle...
Bedzie bezpieczna, a Ty najprawdopodobniej zafundujesz sobie pieklo...
Powiedz mi...
A ktos Ci zabrania byc z nia po rozwodzie?
Trwanie przy swojej decyzji da jej wyrazny sygnal: nie jestem nikim i jesli chcesz byc ze mna to uswiadom sobie, ze sa granice, ktorych przekraczac Ci juz nie wolno...
14433
<
#52 | Michal88 dnia 14.10.2018 10:23
Nie no...to akurat teraz zauwazyla. Znam ja, jestem pewien, ze myslala ze po tym jak mi to powie, to wyjde, napije sie i wroce i bede ja glaskal po glowie, lub poprostu pojde spac do salonu. Dla niej (uwiezcie mi) szokiem to jest juz samo to ze mnie tam nie ma ponad tydzien. Znam ja od tej strony doskonale...

Komentarz doklejony:
Ramanos

Tak jak piszesz SA GRANICE. I jestem ciekaw co by wyszlo podczas mediacji... Moze ktos zupelnie obcy dla mnie i dla niej uwydatnilby to wszystko jeszcze bardziej. A jesli nie ma szans, to wtedy po sprawie...

Komentarz doklejony:
A zreszta nie napisalem nigdzie ze wracam dzis do niej, do domu... To akurat narazie nie jest brane pod uwage
14027
<
#53 | normalnyfacet dnia 14.10.2018 10:32
I kto ma być tym mediatorem? Twoja teściowa?

Cytat

mnie tam nie ma ponad tydzien
dopiero tydzień I już wymiękasz?. Czy chcesz tu kiedyś wrócić z historią pod tytułem - JESTEM OJCEM TRÓJKI DZIECI ŻADNE NIE JEST MOJE?. Chłopie o czym Ty myślisz? o powrocie? już zapomniałeś że sypiała z innymi i dorobiła się z nimi dziecka? ona już się zmieniła? czy tylko szuka jelenia do opieki nad nią i JEJ dzieckiem?
Przecież nie masz silnego charakteru to z czasem jaki będzie Twój stosunek do nie swojego dziecka? dobry? zły? obojętny? czy ta jak ująłeś "kinder niespodzianka" nie będzie rzutowała na wasze małżeństwo?
Masz tu z boku 34 kroki i miałeś się do nich stosować a nie bawić się opiekuna i to dla osoby która Ciebie ma gdzieś. Bo ona miała Ciebie gdzieś a jak zostaniesz jeleniem będzie jeszcze gorzej.

Komentarz doklejony:
Jaka mediacja? na czym ona ma polegać? Wy się nie pokłóciliście ona Ciebie zdradziła i ma z tego dziecko. O czym tu można rozmawiać? napisz jak sobie to wyobrażasz.
14433
<
#54 | Michal88 dnia 14.10.2018 10:40
Mediatorem osoba ktora sie tym zajmuje zawodowo, wyznaczona przez sad... Wiem, ze to wszystko popi**rzone... Wiem ,ze jestem miekki...nikt mi tego nie musi mowic, heh
Poprostu, ja dla swojego czystego sumienia chcialbym chyba zobaczyc co taki psycholog wywnioskuje z rozmowy ze mna, z nia, a pozniej z obojgiem... I tak mnie to nic nie bedzie kosztowalo (jesli chodzi o czas) wiec tak naprawde to co mi zalezy

Komentarz doklejony:
Naprawde nie wiem, nie bylem nigdy u takiej osoby, no bo nie mialem po co... Chodzi mi o to ze nic sie nie stanie przeciez jak tam trafie...a pozniej sie zobaczy...
A psycholog widzi troche wiecej niz inni ludzie...wystawi opinie i tyle
13728
<
#55 | poczciwy dnia 14.10.2018 11:13
Michal88
Stary, rób swoje, składaj pozew z orzeczeniem i daj tym samym wyraźny sygnał - nikt nie będzie mnie w ten sposób traktować.
To co się wydarzy za jakiś czas to inna sprawa. Rozwód będzie trwał długo, zawsze możesz go zawiesić, zrezygnować z niego całkowicie bądź zamienić go na separację.
Tydzień czasu???!!! Chłopie my tu mówimy o kilkunastu miesiącach może latach.
Tyle jest potrzebne aby ktoś coś zrozumiał, wyciągnął wnioski, przerobił temat, i to tylko przy pełnym zaangażowaniu w chęć zmiany.
Rób swoje nie oglądaj się na nią. Kto wie może za rok, dwa...

Komentarz doklejony:
Czasem aby ktoś doszedł do jakiejś refleksji musi dotknąć dna, musi zostać przeczołgany porządnie po ziemi. Twoje miękkie postępowanie sprawi tylko, że ona straci całkowicie szacunek do Ciebie, nie mówiąc już o szacunku do samego siebie.
Czego się boisz? "Aby zapanować nad człowiekiem, trzeba sprawić by zaczął się bać"
14433
<
#56 | Michal88 dnia 14.10.2018 11:36
Poczciwy
Pozew jest zlozony, pewnie za tydz lub dwa przyjda papierki... To bylo normalne ze tak zrobie. Ona oczywiscie myslala ze mnie na to nie stac. Ale powiedzialem i jej nawet : teraz jest teraz, a pozniej zobaczymy.
Ja nie chce np wycofywac pozwu. Chce pojechac do tego sadu, stac mnie nawet na to zeby i ja zabrac. Chce wlasnie zeby wiedziala...dlatego napisalem o tym mediatorze, niech zrozumie ze czara goryczy sie przelala i jesli bedzie cos chciala to bedzoe musiala sie starac, a jesli nie bedzie chciala sie starac o moje wzgledy( ja nie musze przeciez) to pol bedy bo sprawa bedzie juz w toku, a cala sytuacja wyjasni sie tak naprawde samoczynnie
Tak mi sie wydaje
3739
<
#57 | Deleted_User dnia 14.10.2018 11:39
Michał,

Cytat

Moze i jestem naiwny naprawde nie wiem... Jedni mowia tak, drudzy mowia tak... Ale i moje zdanie sie liczy, heh


I tylko twoje zdanie,twoje życie w twoich rękach...

Cytat

A zreszta nie napisalem nigdzie ze wracam dzis do niej, do domu... To akurat narazie nie jest brane pod uwage


I tego sie trzymaj,na czas sprawy,mediacji,ustalenia ojcostwa,potem podejmiesz decyzję...

Kochaj sobie ile chcesz,ale za cudze błędy nie jesteś odpowiedzialny.
Nie ten ojcem który przypadkowo daje życie,a ten który kocha i wychowuje.

normalnyfacet,jestem ciekawa jakbyś się zachował w takiej sytuacji? co mówiło by twoje serce a co rozum Fajne
14433
<
#58 | Michal88 dnia 14.10.2018 11:42
A co do dna, to wydaje mi sie ze juz siedzi w mule do pasa... Ja tak naprawde mam chociaz z kim porozmawiac o tym wszystkim, a to pomaga. A z nia kto porozmawia? Ktos jej powie nie przejmuj sie, nic sie nie stalo, zrobil tak bo chcial? Nawet nie maja jak jej pocieszyc w takiej sytuacji, siedzi sama, placze nie placze nie wiem... Ale dno juz ma... Wiem ze w mule moze siedziec po szyje, ale to wlasnie z czasem do niej przyjdzie

Komentarz doklejony:
Zahira
Wlasnie tak. Niech mieszka sama, niech poprzemysla...
14027
<
#59 | normalnyfacet dnia 14.10.2018 12:07
Michał
Rozmowa nie jest zła a nawet konieczna tylko użyłeś słowa - mediacja -to ja się pytam po co Ci ona co chcesz przez nią osiągnąć? To est jedna z metod rozwiązywania sporów gdzie Ty tu widzisz spór?

Cytat

Poprostu, ja dla swojego czystego sumienia chcialbym chyba zobaczyc co taki psycholog wywnioskuje z rozmowy ze mna, z nia, a pozniej z obojgiem...

chcesz szukać w sobie przyczyn jej zdrady? myślisz że psycholog powie wprost dlaczego ona to zrobiła? Jeśli żona nie przyzna sie przed Tobą dlaczego to zrobiła to nikt za nią tego nie zrobi. Musisz dopuścić do siebie myśl że może nigdy się nie dowiesz dlaczego ona to zrobiła. A dopóki nie zdobędzie się na prawdę to na czym budować przyszłość?
Zahira

Cytat

normalnyfacet,jestem ciekawa jakbyś się zachował w takiej sytuacji? co mówiło by twoje serce a co rozum

Serce by krwawiło a rozum mówiłby odejdź. Gdyby odwalała mi takie numery odszedłbym wcześniej a nie dopiero kiedy wróciła z niespodzianką z ustami pełnymi frazesów wynikających z trwogi bycia samotną matką.
Podkreślam - JA.
13728
<
#60 | poczciwy dnia 14.10.2018 12:52

Cytat

chcesz szukać w sobie przyczyn jej zdrady?

Ludzie co wy ciągle o szukaniu tych przyczyn w sobie.
Przecież to tyle razy już było wałkowane na tym forum jak krowie na rowie a niektórzy wciąż swoje...
3739
<
#61 | Deleted_User dnia 14.10.2018 13:16
normalny,

Cytat

chcesz szukać w sobie przyczyn jej zdrady? myślisz że psycholog powie wprost dlaczego ona to zrobiła?


Chcesz wpędzić tego chłopaka w poczucie winy?

Może i byś odszedł,i stanął w rozkroku Fajne
Im większe ego,tym boleśniejszy upadek...
7236
<
#62 | Nick dnia 14.10.2018 13:18
Michał , chłopie kilka wyswiechtanych, ale podstawowych zasad:
- po zdradzie , nie wierz w nic co słyszysz i tylko polowe tego co widzisz u zdrajcy.

Wasza rozmowa teraz, przypomina rozmowę złodzieja z gościem którego okradł , po złapaniu na gorącym uczynku.
Co powie złodziej ?
Wszystko, absolutnie wszystko co by chciał słyszeć okradziony, byleby tylko uratować tyłek od więzienia.
Może nawet obiecać ze zwróci dwa razy tyle co ukradł , ze to tylko pożyczka na procent a nie kradzież . Żeby tylko nie ponieść kary za kradzież .

Niestety, tak samo działa żona .
Nie myśli o tobie , myśli o sobie.
Żeby uratować swój tyłek obieca Ci wszystko.

Nie ma z kim pogadać i musi sama płakać powiadasz ?
A gdzie jest kolezanka która ja kryła ?
Gdzie jest tych 3 fagasow z którymi romansowała ?
Żaden jej nie wesprze ?
A ojciec dziecka ?
Wie o tym że będzie miał dzidziusia ?
Niech z mim ustala jak będzie wychowywał dziecko, kiedy go odwiedzał itd.

Płacze bo boi się konsekwencji tego co zrobiła .
Lepiej dla niej , żeby nauczyła się bać konsekwencji swoich czynów zanim zacznie coś robić .

I tu przechodzimy do drugiej zasady :
rMilosc potrzebuje stanowczości r

Milosc to nie tylko głaskanie po główce , słodkie słówka ale i twarde postawienie granic kiedy trzeba. Milosc to tez konsekwencja w przestrzeganiu ustalonych zasad.
Gdyby była alkoholiczka - dawałbys jej strzemiennego czy raczej wywalał każda butelczynę do zlewu ?
Pomimo próśb , błagań o zostawienie kropelki.

Rób swoje , odetnij się od tego związku choćby formalnie.
Jeżeli za kilka miesięcy , dalej i ty i ona będziecie chcieli być razem, to twórzcie nowy związek .
Nowy bo poprzedni się nie sprawdził , nowy wasz szwiazek musi być oparty na zupełnie innych zasadach.

Jeżeli ten obecny , martwy związek będziecie próbowali reanimować to będzie jak z reanimacja trupa - coraz większy smród i zero efektów .
Ona - z nieprzerobione zdrada
Ty - z nieprzerobionym zadaniem męża ( bo ideałem nie byłeś )
- ono - niechciany dowod zdrady, z którym możesz nie nawiązać żadnych pozytywnych relacji a jedynie poczucie swojej przegranej
- Łon - ten trzeci - dawca spermy - ktory będzie chodził po wsi a z czasem dobrzy ludzie powiedzą dziecku ze jest jego ojcem a może i on zacznie się wtrącać do wychowywania dziecka .

Za pare miesięcy , po rozwodzie, po porodzie , kiedy żona uporządkuje swoje sprawy i sprawy dziecka , będziesz miał jasność czy Ty chcesz wchodzić w taki układ a tym bardziej - wtedy będziesz widział czy żona chce naprawdę być z Tobą dla Ciebie czy z obawy o swoje 4 litery.
14433
<
#63 | Michal88 dnia 14.10.2018 13:18
Wiem wystarczajaco duzo.... I nigdzie nie pisalem o szukaniu przyczyn we mnie (cos tam pewnie jest ale to nie jest w tym momencie istotne)
Czytajcie ze zrozumieniem....
Chce wlasnie zeby wiedziala...dlatego napisalem o tym mediatorze, niech zrozumie ze czara goryczy sie przelala i jesli bedzie cos chciala to bedzoe musiala sie starac, a jesli nie bedzie chciala sie starac o moje wzgledy( ja nie musze przeciez) to pol bedy bo sprawa bedzie juz w toku, a cala sytuacja wyjasni sie tak naprawde samoczynnie
No i bedzoe musiala sie diametralnie zmienic jesli chcialaby na cos liczyc... Ja zmieniac sie nie zamiarzam
14027
<
#64 | normalnyfacet dnia 14.10.2018 14:06
Zahira
czytaj ze zrozumieniem co ja piszę, jak nie jesteś pewna spytaj odpowiem a nie wkładaj w moje usta czego nie powiedziałem

Cytat

chcesz szukać w sobie przyczyn jej zdrady?
widzisz na końcu znak zapytania? widzisz, ja się go spytałem czy tego chce a nie postawiłem pewnik że tego chce.

Cytat

Może i byś odszedł,i stanął w rozkroku smiley
Im większe ego,tym boleśniejszy upadek...

Tu może (tego nie wiem) piszesz o sobie, ja nigdzie bym nie stanął poszedłbym dalej. Bez sensu kończyć małżeństwo a potem zaszywać się w koncie i mieć pretensje do innych że się nie udało.
Mogę Ciebie zapewnić moje ego ma się ok, ani rozdmuchany balon ani flak.
Tak że pytaj a nie rzucaj we mnie frazesami. Z przymrużeniem oka
13728
<
#65 | poczciwy dnia 14.10.2018 14:19

Cytat

No i bedzoe musiala sie diametralnie zmienic jesli chcialaby na cos liczyc... Ja zmieniac sie nie zamiarzam

To podstawowy błąd, który wpędzi Cię w jeszcze większe kłopoty, świadczący tylko o tym, że póki co jesteś w czarnej d..pie, niczego nie zrozumiałeś i dopóki nie zmienisz myślenia, nastawienia jesteś skazany na porażkę, bez względu na to czy z nią zostaniesz czy tez nie.
Czarodziejska różdżka ot tak i ona się zmieniła a jak nie to zrobi to za dwa tygodnie a ja to pier..ole nie muszę się zmieniać, nie muszę tego przerabiać bo i po co. Myślisz, że tak to działa? W tym całym zranieniu ważna jest tez prócz bojowego nastawienia pokora i chęć wzięcia odpowiedzialności za swoje z tego związku. Bo chyba idealny nie byłeś prawda?
Czytaj od początku swój wątek tak długo aż każde zdanie, każde słowo w każdym komentarzu tu zostawionym będzie miało dla Ciebie istotne znaczenie.
7236
<
#66 | Nick dnia 14.10.2018 15:04
Mediator jest wam na kija potrzebny.
Jeżeli już to terapia rodzinna ale po całej akcji rozwód , zaprzeczenie ojcowstwa, uregulowanie sprawy z dawca spermy.
Przecież możesz nawet adoptować to dziecko ale z chłodna głowa po kilku miesiącach jak dojdziesz do sienie .

Ty tez się musisz zmienić i postarać nie tylko ona.
To podstawowy błąd który robisz .
13880
<
#67 | Crusoe dnia 14.10.2018 15:37
Michale coś się tak uparł na tego mediatora?Co i komu ew. mediacje mają przynieść?Czy Ty nie wiesz na czym stoisz?Wiesz że byłeś przez długi czas oszukiwany,okłamywany i zdradzany.To Ciebie zostawiła na ulicy jak się wydało i odeszła z fagasem.Co dadzą jej?.Czy ona jest upośledzona ,ubezwłasnowolniona?Nie.Zapewniam Cię doskonale wiedziała co robi kiedy Ci przyprawiała rogi i zdawała sobie sprawę z ew.konsekwencji.Wybrała.Wolała motyle ,świeże mięsko pożądanie.Nic nie piszesz jak zachował się ew. tatuś dziecka Twojej żony.Wystraszył się, dał dyla do Niemiec.Chyba tak zrobił.Jak zachowuje się rodzina żony ,chyba też nie jest zachwycona.Żoną kieruje tylko strach,może nie obyczajowy(nie te czasy) ale ekonomiczny,logistyczny czy da sobie radę.Jedyne co może Cię interesować to to czy dziecko nie jest Twoje i tego się trzymaj.Nie rób jej awantur,unikaj kontaktu,czekaj te kilka miesięcy aż się wyjaśni sprawa ojcostwa.Wtedy już będziesz mógł zrobić co rozum i serce Ci podyktuje.Trzymaj się.
3739
<
#68 | Deleted_User dnia 14.10.2018 15:56
normalny,

"Nigdy nie mów nigdy"
Jasne że stałam w takim rozkroku,a bo to raz,jak wielu tu, i zastanawiałam się "dobrą idę drogą"pozew leżał w sądzie jeszcze się wahałam..."a może jest jakaś nadzieja,może da się ocalić".
A co do przyczyn zdrady,w sobie też ich szukałam co wpędziło mnie w poczucie winy,aniołem nie jestem trza mieć nerwy ze stali,pół na pół za zdradę odpowiada tylko on,a co przyczyną było do dziś nie wiem...

Cytat

Mogę Ciebie zapewnić moje ego ma się ok, ani rozdmuchany balon ani flak.


Czyli "Wiem,że nic nie wiem"
Podbudowane i regularnie dokarmiane,niech tam sobie leży spokojnie Szeroki uśmiech
14027
<
#69 | normalnyfacet dnia 15.10.2018 00:28
Zahira
Z moim ego naprawdę jest ok nie zmienię zdania tylko dlatego że chcesz to widzieć inaczej. Dlatego... przeczytałem co napisałaś i przyjąłem do wiadomości.
14433
<
#70 | Michal88 dnia 15.10.2018 19:37
Co ja sie dowiedzialem...
Gadalem z tym gosciem ktorego podala mi jako potencjalnego ojca moja zona... Okazuje sie ze on z nia nie spal...poprosila go czy moze tak powiedziec mi czy cos takiego, a ten idiota sie zgodzil...
Postraszylem go tym ze jest podany w pozwie rozwodowym jako potencjalny ojciec, ze bedzie pewnie musial isc na sprawe, plus badania DNA... A on mowi: "kurwa...." Pytam wiec....: Czyli jak zrobimy badania DNA to nie bedzie ani moje ani twoje... A pan X mi odpowiedzial ze jego nie, moje moze tak...
Qrwa co tu sie odpier*ala... Jak jakas brazylijska telenowela... W co pogrywa ta moja zona....???
13880
<
#71 | Crusoe dnia 15.10.2018 20:53
Michał .Twoja żona(jeszcze) łże jak psica.Punkt 31 po prawej stronie.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.Rob Cię w bambuko na każdym kroku a Ty chcesz mediacji.Mam nadzieję że się nie wygadasz że o tym wiesz a i ten frajer co ją niby zapylił nie wygada się że Ty wiesz.Nie wierz w jej łzy,żale skruchę i miłość do Ciebie.Zażądaj np .dostępu do jej telefonu ale tak twarzą w twarz by nie mogła niczego pokasować.Nie daj się znowu zrobić w h...a.
14075
<
#72 | timoti dnia 15.10.2018 20:56
Przeczytaj jeszcze raz co Ci tutaj ludzie napisali w tym wątku. Twoja żona ma Ciebie w głębokiej dupie. Te całe jej skamlenie, próba mediacji i wszystko inne ma na celu tylko i wyłącznie ratowanie jej tyłka przed konsekwencjami swoich działań, albo chociaż ich odroczenie. Wydawało Ci się, że odbyliście szczerą rozmowę bez nerwów w trakcie, której wydobyłeś z niej jakąś prawdę. No to się przekonałeś jak bardzo jej zależy na oczyszczeniu przed Tobą. Możesz z nią rozmawiać, dniami i nocami. Nie dojdziesz żadnej prawdy. Usłyszysz bajeczkę, która ma jakoś racjonalnie wytłumaczyć Ci jej puszczalstwo. Że się pogubiła, że żałuje z całego serca i że Cię kocha ponad życie i że wszystko da się odbudować. Miłość wszystko zwycięży bla bla bla. W sumie to zastanawiam się czemu nie powiedziała Ci, że ciąża jest gwałtu, którego nie zgłosiła.

Cytat

A co do dna, to wydaje mi sie ze juz siedzi w mule do pasa... Ja tak naprawde mam chociaz z kim porozmawiac o tym wszystkim, a to pomaga.


Moim zdaniem jesteś w dużym błędzie i chyba nie wiesz co to znaczy być na samym dole. Dno to dno i głębiej się nie da. Dno to sytuacja, w której tracisz wszystko na czym Ci zależy w efekcie swoich działań. Alkoholik traci pracę, prawo jazdy, rodzinę i podupada na zdrowiu. Czasem nawet staje się bezdomny. To jest prawdziwe dno. Często dopiero wtedy zdaje sobie sprawę do czego doprowadziły jego wybory i ewentualnie próbuje się odbudować krok po kroku, dzień po dniu bardzo ciężką pracą.
Twoja żona osiągnęło dno? Nie ma wsparcia? Jak widzisz ma. W zespole ratunkowym jest nawet aktor, który wciela się w rolę potencjalnego ojca.
Człowieku otwórz oczy i skonfrontuj się z prawdą. Dała na boku i możliwe, że nawet nie wie z kim zaszła. Może nikt się nie przyznaje, bo wie ilu tam obskakiwało Twoją żonę. Ty na pewno się tego nie dowiesz, tym bardziej nie od niej. Bajka dla Ciebie jest następująca - jest ciąża więc był 1 facet a wcześniejsi to koledzy lub niewinny flirt. Jakby ciąży nie było to wersja oficjalna brzmiałaby taka jaką dostarczyła Ci wcześniej koleżanka.
14039
<
#73 | Romanos dnia 15.10.2018 21:22
Michal88
Ty jej w nic nie wierz, a jedyne co powinienes zaproponowac "w ramach ugody "to rozstanie bez wojny.
Grunt jej sie pali pod nogami wiec - znajac Ciebie jako "miekka faje" - probuje wlasnie z Toba cos ugrac, bo z doswiadczenia wie, ze sie jej uda.
Moim zdaniem powinienes grac twardo i trzymac sie decyzji o rozwodzie.
Nawet jesli nadal ja kochasz to przeciez nilt nie zabroni Tobie byc z nia po rozwodzie.
A dazac do niego dasz jej wyrazny sygnal, ze szanujesz siebie.
7236
<
#74 | Nick dnia 15.10.2018 21:42
Michał , a na Ci ta wiedza w co gra żona ??:_jezyk

Dla Ciebie ważne jest to co Ty wiesz :
- to nie jest Twoje dziecko

A dlaczego żona podała nie tego faceta za ojca dziecka ?
- może facet kłamie
- może żona kłamie
Dlaczego kłamie żona
- może kogoś kryje ( np żonaty facet który obiecał jej rozwód i związek z nią za pare lat jak odchowa dzieci) ,
- może nie wie z kim,
- może dziecko będzie innego koloru skory
- może zarabiała łatwiejsza kasę niż praca sezonowa
Do czego Ci ta wiedza potrzebna ?
Jak pisali timoti i Romanos :
- ta ja tylko bardziej pogrąża w Twoich oczach.
Naopowiadała Ci rprawdęr1; , że tylko z tym facetem i tylko 2 razy .
Teraz już wiesz , że nie z tym facetem a reszta : tylko dwa razy i tylko z jednym jest taka sama prawda .

Pytanie : jak skombinowana takiego faceta który przyzna się do ojcowstwa ?:szoook

Facet jest spełna umysłów ?
Co mu obiecała w zamian ...
Wytłumaczył Ci dlaczego niby zgodził się na takie kłamstwo ?

Jesteś w matrixie : komu wierzyć i w co.
Lepiej załóż że wszystko może być kłamstwem i dlatego Ty robisz swoje.

Mediacje ... :cacy
W celu uzgodnienia , że ona może się bzykać z kim popadnie a Ty przygarniesz każde kukułcze jajko ?

Daj se siana z tymi mediacjami.

Mediacje maja sens jeżeli ludzie nie potrafią się dogadać ale chcą . Nie wtedy kiedy jedno chce okłamać drugie i ma w głębokim poważaniu prawdę i szczerosc .
14433
<
#75 | Michal88 dnia 24.10.2018 12:00
Dobrze ujete, zyje w matrixie, heh
Moi drodzy ona klamie caly czas, nawet w takiej sytuacji nie potrafi powiedziec prawdy... Podobno doszla do wniosku ze chce odemnie odejsc, miala mi to powiedziec po powrocie ze wspolnych wakacji... I to byloby chyba dla mnie prostrze do pogodzenia sie z sytuacja itd. ale ona wybrala "niechcacy" :_jezyk najbrutalniejszy sposob w jaki mogla zakonczyc zwiazek....
Boli troche mniej juz, ale najgorzej jak sobie pomysle co ona tam wyprawiala...to zbiera mnie na wymioty,lza w oku, ogolnie do d*py... Myslisz, ze kogos znasz, wiesz do czego bylby zdolny, a tu o....rzeczywistosc
Wpadne tu jeszcze opowiedziec ciag dalszy tego calego bagna, heh

Komentarz doklejony:
O tym ze chce odejsc dowiedzialem sie od osoby ktora tam byla w pracy razem z nia. A zona oczywiscie zaprzecza, ze nigdy tak nie mowila
Ale teraz chyba mam to w ch*ju.... Wyrzuty sumienia to moglbym miec gdyby to byla inna sytuacja, ale w takiej ktora ma miejsce to nie mam sie nad czym zastanawiac....mimo tego co siedzi we mnie i tego co ciagle do niej czuje....
14027
<
#76 | normalnyfacet dnia 24.10.2018 12:13
I do jakich doszedłeś wniosków?
7236
<
#77 | Nick dnia 24.10.2018 13:19
Czyli o tym, że jest w ciąży też kłamała ??

Faktycznie matrix - rób swoje, zawijaj sreberka a oni niech sobie gadają co chcą, te swoje ćwierć prawdy, pół prawdy czy całe oszustwa i nie analizuj ile w nich tej prawdy a ile oszustwa.

BTW.
Jeszcze niedawno martwiłeś się o nią , że Ty masz z kim pogadac a ona tam sama płacze i nie wie co zrobić w sytuacji w której się znalazła :cacy

Ale, wiesz co - to nie jest dowod na Twoja naiwność czy słabość .
To dowod na Twoja wyższość nad nią .
Dowod, że Ty potrafisz ogarnąć swoją krzywdę i podejść do kogoś kto Cię skrzywdził jak rdo człowiekar1;.
A że niektórzy tego niedoceniają, wykorzystują - to ich problem, ich strata.
Kiedyś może zdarzyć się sytuacja kiedy naprawdę będzi potrzebowała Twojej pomocy, ale Ty już będziesz pamiętał że nie warto się angażować .

Mimo wszystko, to Twoja dobra cecha, nie porzucaj jej w stosunku do wszystkich.
Na pewno kiedyś, ktoś Ci się odwdzięczy .
14433
<
#78 | Michal88 dnia 24.10.2018 15:29
Do jakich wnioskow? Bylem oszukiwany, wiedzialem ze cos sie dzieje zle, uwierzcie probowalem porozmawiac, ale to zawsze ja mowilem... Moze jest mi troche lzej bo widzialem, ze cos sie od....la, mialem chyba nawet swiadomosc tego, ze to moze byc koniec. Sam tak myslalem, zastanawialem sie nad sensem tego zwiazku po tych niektorych dziwnych akcjach...(np po wspomnianej imprezie)
No i ten telefon, nawet teraz mi go nie dala, (jak wspomnial Crusoe) poprosilem zeby mi go dala jesli nie oszukuje i nie ma nic do ukrycia, lub kogos nie ukrywa czy cos. Hah nawet powiedzialem ze jesli mnie kocha to niech pokaze. No i nie dala oczywiscie...
Widac ewidentnie (wedlug mnie) ze ona ten zwiazek skreslila dawno, tylko zdarzylo sie tak ze zaszla w ciaze...
Moze sie myle, nie wiem

Nick
W sumie to powiedzialem jej : zobacz nawet w takiej sytuacji wyciagam do ciebie reke... A wiesz dobrze co zrobilby inny facet w mojej sytuacji...
Tak jak mowisz, nie docenia tego, nawet teraz, heh

Komentarz doklejony:
A jeszcze cos.... Ktos kto ma poczucie winy, chce probowac czy byc wporzadku probowalby...poprosilby o spotkanie...czy jak pisaliscie blagal o powrot czy cos. A tu nie ma nic, kompletnie nic, zadnych wiadomosci, dzwonienia, czy dzwonienia kogos z jej rodziny (chociaz oni nie beda bo sie wstydza za nia i za to co zrobila)

Komentarz doklejony:
Bylem u niej ostatnio i porozmowie z nia zabralem praktycznie wszystko z domu co moje, zostalo kilka rzeczy w budyneczku gospodarczym....
W ta niedziele wyszedlem do sklepu, chodzac po wsi stwierdzilem ze przejde sie do niej. Jak szedlem widzialem ze gdzies pojechala, ale mysle pojde na podworko, z psem sie pobawie... Mialem juz isc uslyszalem ze wraca... No i nie byla sama tylko ze swoim gachem, byli po pizze... Nie ujawnilem sie, nie wszedlem tam zeby klopotow sobie nie narobic przez emocje... Powiedzialem o wszystkim jej rodzicom, bo swierdzilem, ze za duzo ukrywalem... Niby nic do mnie nie maja, wszystko bylo spokojnie
Nie wiem tylko czy dobrze zrobilem im o tym mowiac, moglem to zachowac dla siebie do rozprawy.... W sumie dowiedzialem sie od nich np ze ex wiedziala ze jest w ciazy juz w sierpniu, a nie pod koniec wrzesnia

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?