Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

Hagi1000:18:42
normalnyfacet200:23:28
Lilian00:41:38
Obito00:42:12
Igor101:46:14

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Traumata
19.08.2023 18:44:44
Cześć

Zibiki17
10.08.2023 11:29:45
08.01.2014

PiotrPro
04.08.2023 23:04:05
Trójmiasto Uśmiech

Siwek432
30.07.2023 11:47:48
Siema

NowySzustek
04.06.2023 21:23:11
wlasnie mi pękł okrąglutki roczek ZERO KONTAKTU.. efekt: wcześniej ledwo mogłem wydusić a dziś pełną pierśią krzyczę ..To była zwykła szmata! pzdr

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

Zdradziła mnie dla zdradzonego.Drukuj

Zdradzony przez żonęWitajcie, długo zabierałem się, aby na forum opisać swoją sytuację i zdradę, jaką podarowała mi żona. Z moją jeszcze obecną żoną jestem prawie 9 lat po ślubie, wcześniej byliśmy 5 lat parą. Byliśmy bardzo zgraną parą, mimo tego, że mamy odmienne charaktery potrafiliśmy się zawsze dopasować, no właśnie wychodzi na to, że nie zawsze. Długo odwlekaliśmy staranie się o dziecko, powodem dla którego tak się stało był fakt, że po roku od zawarcia związku małżeńskiego do naszych drzwi zapukał komornik i jak się okazało później, żona nie powiedziała mi całej prawdy o sobie. Okazało się, że wpadła w spiralę kredytową jak byliśmy narzeczeństwem a po dwóch latach dług urósł do bagatela ok. 60 tys. Oczywiście ja byłem całkowicie nieświadomy tego całego bagna, miałem wówczas myśli aby od niej odejść, co więcej ona sama chciała odejść. Byłem niesamowicie wkurzony, wysłałem żonę do UK, aby odrobiła swój dług, jednak praca w UK nie wypaliła i po 3 m-c żona wróciła bez pracy bez pieniędzy ale i tak postanowiłem spełnić mój małżeński obowiązek i nie odejść od niej w tym trudnym okresie tylko razem spłacić i starać się żyć dalej. Nie pytajcie mnie o jej prawdopodobną zdradę w UK bo tam jej nie było. W UK pokłóciła się ze swoją koleżanką z którą mieszkała więc gdyby tam mnie zdradziła to bym się dowiedział jako pierwszy, choćby w ramach zemsty koleżanki na mojej żonie. Po dwóch latach udało się spłonić długi i wyszliśmy na prostą a ja wybaczyłem żonie tamto zdarzenie i żyliśmy dalej szczęśliwie. Były wyjazdy, znajomi, jej imieniny, co roku na 30 osób i ogólnie takie luźne życie. Jednak mi to nie wystarczyło i zapragnąłem mieć dziecko, sam miałem już 35 lat a żona 29 i ustaliliśmy, że będziemy się starać o pociechę. Był to naprawdę szczęśliwy dla mnie okres, wybieranie ciuszków, kupowanie łóżeczka, oraz wszystkich niezbędnych rzeczy dla dziecka. Żona wydawało się że też się w tym odnajduje i czerpie z tego radość, cieszyłem się że będziemy rodzicami i nie mogłem się doczekać córki na świecie. Podczas porodu byłem obecny, wspierałem ja jak tylko umiałem, po powrocie do domu robiłem wszystko co w mojej mocy aby ją odciążyć aby jej pomóc, aby pokazywać jej jak zależy mi na rodzinie. Dałem jej bliskość, seks oraz ciepło w pierwszych miesiącach po porodzie. Jednak dziecko zmieniło nasz świat, mieliśmy mniej czasu na spotkania ze znajomymi, mniej czasu na seks a z czasem seks zaczął być zaplanowany bez spontaniczności. Ja zmęczony pracą obowiązkami w domu, ona zmęczona opieką nad dzieckiem i zaczęło się psuć. Finansowo już nie było tak kolorowo jak wcześniej i musieliśmy zacząć planować wydatki, ja odmawiałem sobie wielu rzeczy, aby starczyło na córkę i żonę, umieściłem siebie na końcu listy i nie było mi z tym źle. Stałem się po prostu zmęczony i mimo iż nadal pomagałem żonie we wszystkim to gdzieś zabrakło okazywania uczucia, nie było komplementów nie było tyle bliskości ile najwidoczniej potrzebowała. Myślałem, że to przejściowy okres (dziecko 11 m-cy) nie zauważyłem, że żona zaczynała się zmieniać, wychodziła częściej do koleżanki a ja nawet nie widziałem w tym nic złego. Po prostu chciałem, aby choć ona się odstresowała i pogadała sobie z koleżanką o czymś innym niż o pieluchach. Pierwszy alarm był, gdy zamiast u koleżanki wylądowała w domu rodziców kolegi z pracy, tłumaczyła się że nie chcieli się spotkać w knajpie żeby ktoś nie widział ich z pracy i nie narodziły się plotki. Gdy wydało się że tam była zamiast u koleżanki to spakowała torbę zabrała córkę i wyniosła się do swojej matki, byłem całkowicie w szoku. Na obchodne powiedziała, że mnie nie kocha! Podejrzewałem zdradę, choć było to dla mnie niepojęte i wręcz wyparłem to ze świadomości, dwa dni później spotkaliśmy się i żona wróciła do domu a ja nie dociekałem czy była to zdrada czy po prostu popełniła błąd i pojechała tam nieroztropnie. Mijały kolejne miesiące gdy dziecko poszło do żłobka i chorowało co dwa tygodnie, wówczas to już zupełnie nie było czasu na spontaniczne sprawy po prostu praca opieka nad dzieckiem domem itp. Ale nadal starałem się tyle ile mogłem dawać jej bliskość, seks oraz wspierać ją we wszystkim. Żona w międzyczasie wróciła do pracy strojąc się wręcz jak na imprezę dla swojego kolegi jak się później okazało. Byłem naiwny bo ufałem jej bezgranicznie, miłość jest ślepar30; Zaczynała wracać później po pracy, wychodzić ze znajomymi z pracy na kawy, imprezy a ja wiernie opiekowałem się córką . Przełom nastąpił gdy pewnego wieczoru zadzwoniłem wkurzony do nij gdzie jest, mamy w końcu córkę a ty zamiast opiekować się nią wolisz wychodzić i wracać zbyt późno aby dać jej całusa na dobranoc. Odebrała pijana i wkurzona na mnie niesamowicie, wiedziałem już że jest źle chciałem wyjść przed mieszkanie aby zobaczyć kto ją podwiózł ale spotkałem się z nią na klatce schodowej i nie byłem wstanie zobaczyć czy byłą to taksówka czy ktoś inny. Następnego poranka wyszła z domu, wróciła z naszymi pieniędzmi z konta podzieliła na pół i wyszła zostawiając mi dziecko 17 m-c, które tuliłem w ramionach i płakałem roztrzęsiony i zdezorientowany. Odezwała się przez telefon i powiedziała że będziemy opiekować się dzieckiem naprzemiennie a ona wyprowadza się do matki. Starałem się z nia rozmawiać, zrozumieć co się stało, zupełnie wyparłem w jakiś dziwny sposób świadomość że jest ktoś inny. Bardziej myślałem, że nie poradziła sobie z dzieckiem, opieką itd., gdy pytałem się czy jest ktoś inny kategorycznie zaprzeczała. Pisałem do niej listy, w których chciałem coś zmieniać, w których przyznawałem się do tego ze za mało o nią dbałem itd. Pisałem że miłośc to nie tylko słowa i komplementy a zaufanie, szczerość, szacunek bezpieczeństwo, wspólne dobro dla dziecka itd. Nic do niej nie trafiało, śniła mi się jako osoba opętana, w kolejnym śnie mnie z bólem głowy wysyłała na ostry dyżur sama będąc cała we wrzodach. Moja podświadomość już wiedziała, że mnie zdradziła, jednak ja nadal nie potrafiłem przed sobą tego uświadomić. Po dwóch tygodniach wynajęła mieszkanie, wzięła kredyt, aby je urządzić a ja zacząłem węszyć. Nie trwało to długo bo po dwóch kolejnych tygodniach odkryłem że jej kochankiem jest jej kolega z pracy, który dodatkowo mieszka w tym samym bloku co zona wynajęła mieszkanie. Trzymałem tą informację w tajemnicy przed nią aby zbierać dowody na jej zdradę, był to strasznie ciężki czas i moja psychika była na skraju wytrzymałości gdyż nie mogłem jej tego wykrzyczeć w twarz ze strachu że stracę córkę. Gdy ją widziałem przy wymianie opieki nad dzieckiem to wręcz mi się unosiło na jej widok, po prostu nie mogłem na nia patrzeć. I te chore myśli jak on posuwa moją żonę, po prostu dramat i straszne piętno. Przypadek sprawił że spotkałem ich razem w samochodzie podczas przekazywania córki, nie wytrzymałem i pękłem! Wyskoczyłęm do niego krzycząc że wiem co oni robią razem, zona oczywiście ze to jest jej kolega z pracy i nic ich nie łączy. Doskoczyłem do niego chwyciłem za szmaty ale nie uderzyłem, wiedziałem że to odbierze mi moja kochaną córkę. Zona zabrała mnie do siebie aby nie robić scen na parkingu przed jej blokiem nadal twierdząc że to tylko kolega, byłem tak pobudzony że wyrwałem jej telefon i uciekłem. Wróciłem po dwóch godzinach pierw krzycząc że chce rozwodu a po chwili totalnie się rozpadłem na drobne kawałki. Żona ze strachu dała mi córkę którą tuliłem i płakałem nie mogłem przestać płakać. Uspokoiłem się i razem położyliśmy córkę do snu, przez ten jeden moment było tak jak wcześniej, obydwoje rodziców nad łóżeczkiem córki daje jej buziaka na dobranoc a ona uśmiecha się do mamy i taty. Rozmawialiśmy pół nocy i nawet myślałem że ona się opamięta że wróci że zerwie kontakt z kochankiem, byłem w błędzie bo na drugi dzień znów była zimna i pretensjonalna. Spotkałem się z tym kolesiem, rozmawiałem z nim ponad godzinę, okazało się że on rok wcześniej został zdradzony przez swoją kobietę. Prosiłem go aby się wycofał, nie chciałem go straszyc ani nic takiego po prostu liczyłem na to że skoro spotkało go cos tak strasznego to się wycofa i da nam zyc. Wycofał się na jakiś czas ale wrócili do siebie i sobie żyją jako rkoledzyr1; Żona straciła wszystkich wspólnych znajomych oprócz jednej przyjaciółki która zresztą ją kryła. Straciła dobre imię w mojej i swoje rodzinie, w jej pracy część osób wie co zrobili i tam też straciła szacunek. Ja natomiast podnoszę się powoli i staje na nogi, poznałem nawet kogoś ale zdecydowanie za wcześnie aby wchodzić w jakiś związek. Nie chce leczyć jedną kobiete inną kobietą, wystarczy mi że spotkam się z nią porozmawiam czy napiszę jej miłego dnia. Nie chce związku, seksu ani nic więcej bo wiem że mógłbym ją zranić bo sama została zraniona rok wcześniej a ja po tym co przeżyłem zamiast stać się hooojem stałem się chyba jeszcze bardziej wrażliwy facetem. To też pewnie efekt opieki nad córką i poświęcania jej każdej wolnej chwili w te tygodnie kiedy to ja opiekuję się nią. Nadal mam ciężkie chwili, nadal zdarza mi się płakać i wspominać ale wiem ze to już nie ma sensu, muszę iść dalej choć ciężko czasem zrobić krok.
4452
<
#1 | dirty dnia 29.08.2018 09:42
Marcin wydaje się, ze piekło już za Tobą, choć pokusy taplania się w żalu mogą wracać. Chyba tylko to można Ci podpowiedzieć z przeżytych własnych błędów, pokus byś nie wszedł w role ofiary - takie psychologiczne i patologiczne użalanie się nad sobą, które obniża poziom wymagań od siebie samego.
Co do nowych relacji, każdy ma inaczej i innego czasu potrzebuje - jednak jak na barometrze króluje żona (choćby w myślach, przeplatanych nienawiścią, tęsknota, żalem zwyczajnie zajmuje czas w głowie) to nie jest jeszcze ten moment, wtedy łatwo by ktoś się stał zapchaj dziura.
12891
<
#2 | pit dnia 29.08.2018 10:58
MarcinPoznan
Często jest tak że partner partnerka mają nierealne oczekiwania co do związku, że będzie tak samo jak na początku, partner się nie zmieni, sielanka będzie trwała, pojawienie się dziecka/dzieci nic nie zmieni w czasie spędzonym razem.
Zdradzający zamiast zauważyć że dużo takich absurdalnych oczekiwań nie jest możliwych do realizacji, szukają ich właśnie u obcych osób.
Kochanek / kochanka przeważnie mają czas i pokłady energii aby zaspokoić te braki. Co do emocji są one czymś naturalnym, pchają nas do działania. Okłamujemy się wypierając je, działają jak fala, powoli opadają i dają nam wtedy możliwość ich zrozumienia, zamiany na inne.
Bardzo często boimy się zrobić krok bo wydaje nam się że już nie ma innego życia jak te które faktycznie jest przeszłością.
3739
<
#3 | Deleted_User dnia 29.08.2018 11:28
Smutna historia, chociaż tutaj większość historii tak wygląda. Przeszedłeś dużo, ale dirty ma racje, bardzo łatwo z takiej pozycji jak Twoja wejść w rolę wiecznej ofiary i samoużalania, a wiem dokładnie o czym mówię, bo robiłam tak ja, dopóki nie uświadomiono mi tutaj, że cały ten żal można przekuć na coś pozytywnego, na pracę nad samym sobą. Nie po to żeby pokazać zdrajcy " popatrz co robię dla Ciebie", ale myśleć o sobie. Musisz być silny dla siebie i córeczki. Jeśli czujesz że nie dajesz rady idź do psychologa, warto, bo pomoże Ci okiełznać wszystko to co w Tobie buzuje. Czas pomoże. Dziecko także wyzwala pozytywne emocje i dasz radę. Bardzo pozytywnie też odebrałam że w całym swoim bólu myślisz trochę o drugim człowieku i nie pakujesz się w nowy związek. U mnie zaraz po bólu przyszła chęć bliskości, zapragnęłam dziecka, oczywiście nigdy tego nie pożałuję, mam cudowne dzieciatko ale ten czas, teraz już wiem można było wykorzystać właśnie na zaplanowanie i realizację planu pracy nad sobą. Tak więc Marcinie pomyśl w końcu o sobie, jeśli masz możliwość udaj się porozmawiać z kimś, kto pomoże Ci poukładać wszystko co się wydarzyło I pomoże zrozumieć dlaczego się tak stało. Trzymam kciuki.
6755
<
#4 | Yorik dnia 29.08.2018 17:29
Jedna zdrada pociągnęła drugą. Dobry przykład dla tych, którzy po zdradzie uważają się za lepszych a często pouczających i zmuszających cały świat do przestrzegania ich moralności.
Jak przychodzi co do czego, to przez to, że zostali skrzywdzeni dają sobie prawo do krzywdzenia innych, wciąż twierdząc, że to oni zawsze są pokrzywdzeni;

Marcinie, przeżyłeś koszmar, bo wziąłeś nieodpowiedzialną kobietę z którą zawsze będą kłopoty; Strasznie smutne gdy na kogoś w krótkim czasie aż tyle spada bólu i bez przygotowania kończy dotychczasowe poukładane życie;
Wciąż jesteś w fazie niezaakceptowania tego co się stało i to długo potrwa, chyba że inne emocje przebiją. Po takich numerach niech tylko Ci nie przyjdzie do głowy wracać do niej, jak raptem zmieni zdanie. Masz do uratowania resztę swojego życia jeśli nie będziesz użalał się nad sobą i robił z siebie skrzywdzonego męczennika. Namierzaj myśli, które cię atakują wracając, żeby się nimi nie biczować, ale też przed nimi nie uciekaj; buduj też za wszelką cenę swoje nowe emocje, bo szkoda czasu na stare, przesuną się. Następną panią najpierw poznaj, potem cokolwiek deklaruj.

Cytat

Nie chce leczyć jedną kobiete inną kobietą, wystarczy mi że spotkam się z nią porozmawiam czy napiszę jej miłego dnia.
Nie chce związku, seksu ani nic więcej bo wiem że mógłbym ją zranić bo sama została zraniona rok wcześniej a ja po tym co przeżyłem zamiast stać się hooojem stałem się chyba jeszcze bardziej wrażliwy facetem.

Fajnie, że myślisz o innych. Wszystko zależy od potrzeb i oczekiwań, nie dziwne, gdyby myślała dokładnie tak samo;
6959
<
#5 | zgryzolowaty dnia 29.08.2018 17:48
panie kolego, sam fakt, że ukryła dług to już powinno włączyć sygnał...zaś jeśli w UK jej nie wyszło... mieszkam w UK już naście lat...tutaj, żeby nie wyszło to trzeba się postarać albo mieć totalnie dwie lewe ręce...widziałem takie przypadki ale można wyjść na prostą tylko trzeba trochę wysiłku... rzeczywiście, kobieta jest nieodpowiedzialna tak zwyczajnie, po prostu... daje jej tą wolność i niech leci do kolesia... kolega Yorik ma rację, krzywda nie uprawnia do krzywdzenia to po prostu egoizm...dodam tylko, że hitler doszedł do władzy szermując "krzywdą niemiec..." i w ogóle świat jest pełen "krzywd" ma pan córkę, nie daj się człowieku... pozwól swej byłej lecieć w cholerę dając miotłę na drogę... powodzenia
7236
<
#6 | Nick dnia 29.08.2018 18:51
Marcin, skorzystaj z okazji która Ci się trafiła .
Ta pani nie nadaje się ani na matkę ani na żonę .
Wpędziła Cię w długi , narobiła bajzlu w związku , nie potrafiła nawet popracować w UK.
Niech sobie żyje swoim życiem , po co ma dalej marnować Twoje ?

Nieszczęściem jest sytuacja córki .
Powalcz o nią i tylko o nią .

Bój się dnia w którym jeszcze żona stanie z walizkami w progu Twoich drzwi.
Obyś był na tyle silny by się nie ugiąć przed jej szlochami.
Dla dziecka tez nie warto.
Dziecko potrzebuje dwoje szczęśliwych rodziców , nie atrapy rodziców .
14359
<
#7 | MarcinPoznan dnia 29.08.2018 21:22
Dziękuję za słowa wsparcia, mam duże wsparcie wśród znajomych ale tego nigdy za wiele.
Tym bardziej że tutaj wypowiadają się głównie osoby które to przeżyły i wiedzą z czym się muszę mierzyć dzień w dzień.
Powiem wam że ostatnio już było ze mną całkiem dobrze, sporo pomaga mi koleżanka a czasem wręcz odciąga od głupot które gdzieś mi się zaplątają w głowie.
Wykonałem nawet pewien ruch czyli świadomie bez przymusu i po zastanowieniu oznajmiłem jej że jak dla mnie to może sobie zamieszkać z nim nawet i nie będę stał na ich drodze. Obecnie wynajmuje mieszkanie obok niego więc i tak są razem.
Wysłałem mu smsa że niech się babrają we własnym bajorku ja wypisuje się z tego trójkąta.
Zrobiłem to po to aby żona nie myślała ze może do mnie wrócić w każdej chwili.
Sytuacja wygląda tak że moja nowa koleżanka Aga to mama "koleżanki" mojej córki ze żłobka, nasze córki się trzymają razem a ja Agę znałem od kilku miesięcy na cześć cześć jak rano oddawaliśmy nasze córki do żłobka.
No i Aga zna też moją żonę i zanim ja się z nią zacząłem spotykać po koleżeńsku to ona spotkała się z moją żoną i miały kontakt telefoniczny.
Żona jej się przyznała do zdrady i podała powody min. brak flirtu z mojej strony oraz brak komplementów i kilka podobnych.
Na co Aga spytała się czy choć raz ze mną żona rozmawiała a ta zaprzeczyła, Aga powiedziała jej że nie będzie jej oceniać choć nasuwają jej się różne przykre słowa.
Miały ze sobą kontakt telefoniczny i wówczas pojawiłem się ja, wziąłem numer od Agi i po pewnym czasie smsowania zaprosiłem ją z córką na obiad.
Była trochę skrępowana ale przyjechała zobaczyła że dobrze gotuje że jestem normalnym facetem a jak usłyszała moją wersję zdarzeń o długach i całej reszcie to na końcu przytuliła mnie i zaproponowała pomoc w przejściu tego wszystkiego z jej pomocą na tyle na ile umie pomóc.
Żona jak się dowiedziała ze mam zamiar spotkać się z Agą, o obiedzie nic Aga jej nie mówiła to zareagowała w dziwny sposób.
Pierw stwierdziła że albo chce Agę poderwać albo wybadać sytuację co się dzieje u niej.
Powiedziała Adze że ty jesteś ładna, szczupła, młodsza i że ona jak coś jej się nie uda to nie wyklucza powrotu do mnie.
Ja już miałem Age po swojej stronie i jak mi to powiedziała to byłem strasznie skołowany choć nie podkręciło to nadziei a raczej wkurzyło mnie że traktuje mnie jak koło ratunkowe.
Tydzień później żona oznajmiła mi że chce nasz album ślubny, zrobiłem jej o to awanturę w sms.
Pisałem że weszła do małżeństwa z kłamstwem (długi) i wyszłą z niego również z kłamstwem (zdrada) więc nie zasługuje ani na album ani na płytę a jedynie zgram jej zdjęcia.
Wszyscy się zastanawiają o co jej chodziło z tym albumem a ja się boję że będzie chciała wrócić kiedyś kiedy nie będę wystarczająco silny.
Teraz kiedy domyśla się że mam kontakt z Agą to sama zerwała z moją koleżanką kontakt a w żłobku jak się mijają to tylko cześć pada z ust żony choć wcześniej zawsze rozmawiały.
Adze to nie przeszkadza bo już wie co to za kobieta i nie pragnie z nią mieć bliższych kontaktów.
Ja sam osobiście zacząłem ostatnio stawać na nogi i nawet była taka chwila kiedy pomyślałem że mogę byc szczęśliwy że jestem szczęsliwy kiedy wypada mój tydzień z córką.
No i tało się coś co mnie trochę sprowadziło na ziemię, dostałem zapalenia jądra, prawdopodobnie spowodowała to bakteria przenoszona drogą płciową choć pewności nie mam.
Mam skierowanie do wenyrologa i nie wyjdę z gabinetu póki nie da mi skierowania na szczegółowe badania.
Ten tydzień jestem na L4 bez córki i powiem wam że kiedy człowiek nie może się za bardzo poruszać i zostaje oglądanie filmów to znów zaczynają się wspomnienia itd.
Kiedy jestem sprawny to organizuje sobie tak czas że często nie mam już siły na myślenie a jak jest córka to o odpoczynku moge tylko pomarzyćUśmiech
Zona oczywiście twierdzi że jest czysta bo miała robione badania ale jeśli to bakteria to musiałaby mieć zrobiony wymaz bo zwykłe badanie nie wykryje bakterii.
Zresztą jej już nie ufam i staram się myśleć pozytywnie że nie mam nic w bonusie oprócz tej bakterii która powinna zostać zabita przez antybiotyk.
Żona ostatnio dała mi do zapoznania się wniosek opiekuńczo wychowawczy i musze przyznać że sprawiedliwie go napisała bez żadnych żądań do mojej osoby wszystko na pół tak jak to się działo teraz przez ostatnie 4 miesiące.
Adwokata tez nie chce brać skoro mamy się rozwieść za ugodą.
Zresztą ostatnio zmieniła do mnie swój stosunek, na początku mnie zdemonizowała była dla mnie wręcz agresywna i pretensjonalna.
Teraz widać że dostała po dupie tracąc wiernych przyjaciół znajomych i dobre imię w rodzinie.
Bardzo zabolało ją to że jej największy przyjaciel po tym jak się dowiedział o wszystkim napisał jej że gardzi takimi ludzmi jak ona.
Wiem że ją to zabolało bardzo bo mówiła o tym Adze kiedy maiły kontakt ze sobą.
Ostatnio jak rozmawialiśmy to powiedziała że w Anglii niczego głupiego nie zrobiła oraz że za Anglię ma sumienie czyste jeśli chodzi o zdradę.
Ja to trochę odbieram że sytuacja ją przerosła, miało byc tak pięknie a nie jest i gdzieś wyrzuty sumienia ją prześladują.
Ja jej w dodatku oznajmiłem stanowczo że niech nie próbuje nigdy wracać a zna mnie i wie że nie rzucam słów na wiatr.
Nie musi wiedzieć że jeszcze są ze mnie trochę ciepłe kluchy ale pozory trzymam przed nią sztywno.
Nie wiem czy to coś znaczy ale mam dosyć czarny humor i zaczynam sobie żartować z Agą z kontaktów żony z jej kochankiem.
Coś na zasadzie że było jeszcze zimno a żona na lody już jeździła do pana T. i jakoś mnie to nie boli tylko się z tego zaczynam śmiać.
Czasem czuję się niesamowicie silny, kobiety zaczynają mnie gdzieś podrywać zwracac na mnie uwagę i wówczas daje to moc no ale ta moc nie starcza na cały czas a znów podrywu nie mam dzień w dzieńUśmiech
Staram się przechodzić do ostatniego etapu, mam plan wyznaczone cele i do nich dążę ale czy to nie aby za szybko?
Minęły trochę ponad 4 miesiące a już zaczynam życ nowym życiem, z drugiej strony jestem dosyć silny psychicznie choć zdrada obdarła mnie z tego i rozbiła mnie na kawałeczki to jednak szybko starałem się zbierać do kupy.
Alko nie było wcale, żadnego przygodnego seksu aby nie leczyć sobie tym głowy, nie wchodze w żaden związek choć wiem że mógłbym już z kimś być to jednak chcę przeżyć to sam.

Komentarz doklejony:
Dodam że po przeczytaniu 34 kroków z czystym sumieniem i bez ściemy mogę powiedzieć że tylko krok 19 na razie u mnie przy niej nie występuje.
Ale za to wśród znajomych stałem się duszą towarzystwa staram się byc uśmiechnięty i otwarty.
ostatnio chciałem jej znów coś dogryźć ale ugryzłem się w język i byłem z siebie dumny jak diabli.
Ja po prostu już wiem albo dojrzewam do tego że to nie była ta jedyna.
Im więcej poznaje kobiet a potrafię się wsród nich odnaleźć tym więcej mam dowodów na to że inna będzie lepsza.
Przyznam się że trochę robię z siebie ofiarę na początku ale szybko przechodzę do kontrataku i mówię o swoim planie naprawczym który z konsekwencją realizuje, więc czy to nadal takie mocne robienie z siebie ofiary kiedy staram się z tego wyrwać i iść dalej?
11408
<
#8 | zgredek dnia 29.08.2018 22:52

Cytat

Staram się przechodzić do ostatniego etapu, mam plan wyznaczone cele i do nich dążę ale czy to nie aby za szybko?

No cóż, każdy ma jakieś swoje tempo dochodzenia do siebie. Prawidłowością jednak jest, aby to był cały rok.
Dlaczego?
- Dlatego, by będąc w innej sytuacji przeżyć wszystkie uroczystości, które spędzało się razem i które kojarzą się z ex...
Jak na razie to do ostatniego etapu Masz bardzo daleko. Poczytaj własne słowa: zona chce, żona mówi, zona zrobiła, zona powiedziała... ona, ona i jeszcze raz ona. A TY? Gdzie w tym jesteś TY??
Ostatni etap będzie wtedy, gdy na samą myśl o niej, na wspomnienie, na jej widok, nie poczujesz NIC... po prostu WIELKIE, OGROMNE, NIC...
A na teraz zalecał bym, wspomóc organizm, bo Twoja przypadłość może być efektem długotrwałego działania kortyzolu. który jest hormonem stresu i jego długotrwałe działanie bardzo osłabia układ immunologiczny. Tu nieco wiedzy nabytej w necie:
Ponieważ, niektórzy z nas nie decydują się na wspomaganie stricte farmakologiczne naszego stanu a jakby nie patrzeć tak silny stres, tygodnie, czasem miesiące niejedzenia i nieprzespanych nocy czynią w organizmie spustoszenie.

1. Magnez - koniecznie uzupełnić - pierwiastek, życia. nie sposób zliczyć jego pozytywnego wpływu na nasz organizm w trakcie stresu. Dodatkowo bywają też tacy, którzy w trakcie tego stresu raczą się dużymi ilościami kawy nierzadko alkoholu - i jedno i drugie wypłukuje ten pierwiastek z naszego organizmu.

2. Melisa, Rumianek - rozluźniają mięśnie gładkie, działają uspokajająco - to potrzebne choćby przed snem lub w ciągu dnia. Polecam zaparzyć po 2 torebki jeśli ktoś nie znosi smaku po jednej torebce- można osłodzić miodem wtedy trochę podratujemy nasz metabolizm i zaopatrzymy w cukry

3. Witaminy z grupy B
Koją nerwy ich niedobór może powodować dość znaczące szkody w naszym organizmie gdyż są one koenzymami wielu reakcji enzymatycznych. Kawa i alkohol również skutecznie wypłukują je z naszego organizmu. Nadmiar witamin z tej grupy wydalany jest z potem i moczem ale należy pamiętać, że i pot i mocz mogą mieć dość intensywny zapach w przypadku nadmiaru tych witamin. ALe spokojnie przedawkować się nie da bo witaminy rozpuszczalne w wodzie zawsze wydalane są w nadmiarze tzn nie kumulują się nigdznie.

4. dla chętnych polecam dokupić kwas foliowy i witaminę B12 ale to okazjonalnie gdyż bardzo niewielkie dawki są niezbędne.

5. melasa z trzciny cukrowej. Jest bardzo bogatym źródłem żelaza i wapnia: jedna łyżeczka melasy zawiera tyle wapnia co szklanka mleka, a żelaza tyle, co dziewięć jaj! Oprócz tego zawiera spore ilości miedzi, magnezu, potasu, cynku i witamin B-kompleks. Dostępna w aptekach i sklepach ze zdrowa żywnością.


Od siebie dodał bym jeszcze witaminę D, ale tegoroczne słoneczne lato pewnie spowodowało nieznaczny jej ubytek, toteż można chyba sobie darować. Ponieważ ma jednak działanie antydepresyjne, to sam rozważ konieczność jej zastosowania.

A na koniec jeszcze jedno. Rozwód bez orzekania o winie ma swoje zalety, bo jest szybszy. Ma jednak jedną swoją wadę. Uprawnia Twoją jż do wystąpienia o alimenty na siebie, jeżeli będzie w stanie wykazać, że po rozwodzie jej poziom życia znacznie się pogorszył. Wobec czego zalecam konsultacje z dobrym prawnikiem, specjalizującym się w tego typu sprawach.
14359
<
#9 | MarcinPoznan dnia 30.08.2018 00:16
Dziękuję za radę z mikroelementami, staram sie je uzupełniac ale nie robie tego regularnie, muszę sie bardziej pilnować.
Co do mojego motania sie to zgadzam się z tym, zaczyma powoli odpuszczać ale jednak cała sytuacja jest jak magnes i przyciąga raz mocniej raz słabiej.
Dzięki waszym radom na pewno będę radził sobie lepiej bo wytkniecie mi moje błędy lub potknięcia.
Co do adwokata to byłem u jednego dobrego i sugerował porozumienie, zona jest młoda, sprawna i nigdy nie miała problemu w PL z pracą, w dodatku zarabiamy prawie identycznie.
Ale udam się do kogoś innego po poradę, tego nigdy nie za wiele.
Z tym rokiem to zgodzę się w 100% sam sobie założyłem ze potrzebuje roku aby móc powiedzieć czy poszedłem w dobra stronę.
Bedą święta itd, wówczas można mieć konkretny zjazd i może być ciężko.
To co mnie napędza to miłośc do córki i może dlatego czasem zdaje mi się że jest łatwiej, bo robie to dla niej aby byc szybko w miare szczęśliwy.
Ale dopiero czas pokaże w jakim miejscu będę za jakoś okres.

Komentarz doklejony:
Radą oczywiście a nie radomUśmiech
11408
<
#10 | zgredek dnia 30.08.2018 00:50

Cytat

Dzięki waszym radom na pewno będę radził sobie lepiej bo wytkniecie mi moje błędy lub potknięcia.

:brawo

Cytat

Radą oczywiście a nie radom

:_jezyk
No tak to już jest w polskim języku...Uśmiech

Co do sprawy rozwodowej, to chciałbym nawiązać do Twojej znajomości z Adą...
Prawdopodobnie nie obejdzie się bez próby wyciągania brudów i fałszywych oskarżeń. Poczytaj wątek: "Potrzebuję porozmawiać w cztery oczy" szczególnie kilka ostatnich stron komentarzy i wpisów autora. Zobaczysz do czego mogą być zdolne niektóre zdradzające... Wnioski wyciągnij sam...
6755
<
#11 | Yorik dnia 30.08.2018 17:05

Cytat

Nie wiem czy to coś znaczy ale mam dosyć czarny humor i zaczynam sobie żartować z Agą z kontaktów żony z jej kochankiem.

to zadzwoń do szwagra z troską na zasadzie >My samce musimy się trzymać razem, bo te samice to tylko zdradzają< i zapytaj czy już mu jaja spuchły czy jeszcze nie? niech szybko leci do lekarza bo to poważna sprawa Uśmiech Jakby miał wątpliwości i pomyślał, że ściemniasz, to może obejrzeć co go czeka Z przymrużeniem oka Niech pozna uroki życia w trójkącie, że sprawy intymne też trzeba dzielić na trzy Uśmiech
14359
<
#12 | MarcinPoznan dnia 30.08.2018 20:31

Cytat

to zadzwoń do szwagra z troską na zasadzie

szwagra? Chyba kochanka zony.

Komentarz doklejony:

Cytat

Co do sprawy rozwodowej, to chciałbym nawiązać do Twojej znajomości z Adą...
Prawdopodobnie nie obejdzie się bez próby wyciągania brudów i fałszywych oskarżeń. Poczytaj wątek: "Potrzebuję porozmawiać w cztery oczy" szczególnie kilka ostatnich stron komentarzy i wpisów autora. Zobaczysz do czego mogą być zdolne niektóre zdradzające... Wnioski wyciągnij sam..

Wniosek o naprzemienną opiekę nad dzieckiem mamy już podpisany.
Rozwód za porozumieniem stron, zona nie bierze nawet adwokata.
Ja specjalnie założyłem temat jak się uspokoiło i celowo zmieniłem pewne szczegóły jak imiona miasto itp.
W obecnej chwili bardziej widzę wycofanie zony i wyglada to tak że zaczyna miec konkretne wyrzuty sumienia ale nie przejmuje się tym i przede wszystkim nie ufam jej w to co mówi lub w to co widzę.
A mówi że czasu już nie cofnie, że po tym co się stało już by nie mogła być ze mną itp.
Idzie mi na rękę jeśli chodzi o dodatkowe spotkania z córą, nie wyrywamy sobie jej tylko idziemy na kompromisy.
Gdy potrzebuje wyjść a jest mój tydzień opieki, to żona potrafi zamienić się na zmianę w pracy abym mógł wyjść więc nie ma u niej złości nienawiści.
Choć jak już pisałem nie biorę tego do siebie, nie analizuje tego oraz nie ufam jej.
Wiem też od kogoś że zona wie ze mnie bardzo skrzywdziła i nie chce robić mi pod górkę jeśli ja nie będę robił jej pod górkę.
Z mieszkania zabrała jedynie własne rzeczy plus kilka mało istotnych dla mnie wspólnych przedmiotów.
Może dlatego tak się dzieje bo byliśmy całkiem zgodnym małżeństwem oprócz naturalnie akcji z jej długami, to nie mieliśmy sporów, kłótni itp.
Całe te 14 lat okazywałem jej a ona mi szacunek, nigdy do niej nic nie powiedziałem obraźliwie, naturalnie do momentu zdrady kiedy emocje wzięły górę.
Jej argumenty przy odejściu były jak zazwyczaj z dupy wzięte i nawet sama w nie nie wierzyła dlatego nie ma powodu aby mnie nienawidzić.
Prawdopodobnie po porodzie sobie nie poradziła z wychowaniem dziecka, szukała czegoś innego i znalazła kochanka który powiedział odpowiednie słowa w odpowiednim czasie.
Zawrócił jej w głowie, zostawiła rodzine dla niego, bajka miała trwac wiecznie a skończyła się lub zbladła po 3-4 miesiącach.
Oczywiście nic jej nie tłumaczy ale widac po niej że kolorowo już nie jest tak jak było.
13880
<
#13 | Crusoe dnia 30.08.2018 22:23

Cytat

Wiem też od kogoś że zona wie ze mnie bardzo skrzywdziła i nie chce robić mi pod górkę jeśli ja nie będę robił jej pod górkę
.Co daj Boże .Amen.A odeszła od Ciebie z miłości .Tak Cię kochała że nie wytrzymała .Oby wszystko co piszesz wydarzyło się w sądzie i ona dotrzymała co obiecała.
6755
<
#14 | Yorik dnia 30.08.2018 22:32
Marcin,

Cytat

Rozwód za porozumieniem stron, zona nie bierze nawet adwokata.
Ja specjalnie założyłem temat jak się uspokoiło i celowo zmieniłem pewne szczegóły jak imiona miasto itp.

Cytat

Idzie mi na rękę jeśli chodzi o dodatkowe spotkania z córą, nie wyrywamy sobie jej tylko idziemy na kompromisy.
Gdy potrzebuje wyjść a jest mój tydzień opieki, to żona potrafi zamienić się na zmianę w pracy abym mógł wyjść więc nie ma u niej złości nienawiści.
Choć jak już pisałem nie biorę tego do siebie, nie analizuje tego oraz nie ufam jej.
Wiem też od kogoś że zona wie ze mnie bardzo skrzywdziła i nie chce robić mi pod górkę jeśli ja nie będę robił jej pod górkę.
Z mieszkania zabrała jedynie własne rzeczy plus kilka mało istotnych dla mnie wspólnych przedmiotów.

Cytat

Może dlatego tak się dzieje bo byliśmy całkiem zgodnym małżeństwem oprócz naturalnie akcji z jej długami, to nie mieliśmy sporów, kłótni itp.

Tak się dzieje, bo patologii u was nie było, jesteś dość poukładany i masz swój rozum, wsparłeś się na tej Adze, która musi być w miarę rozsądna, no i zalogowałeś się na forum jak już sobie wszystko poukładałeś, dzięki czemu w ramach wielkiej bezinteresownej pomocy podżegacze nie będą już Tobą manipulować i udowadniać, że jedyną i najlepszą dla Ciebie drogą do szczęścia jest zajechać zdradzającą i wszystko stracić;
13880
<
#15 | Crusoe dnia 30.08.2018 22:50
Podżegacze to byli Horst Hupka i bodajże Manfred Czaja ze Związku Wypędzonych.Ja też Marcinowi dobrze życzę ,widzę że ma jaja i daje radę.Nie wierzę tylko w taką szlachetność jego żony,szczególnie że jak sam pisze ten jej nowy związek coś już nie ten teges.Mnoże jej się odmieni i stanie z walixką i tymi nielicznymi zabranymi przedmiotami u drzwi.:niemoc
6959
<
#16 | zgryzolowaty dnia 31.08.2018 05:29
panie kolego... pan naprawdę myśli, że pójdzie tak łatwo ? moim zdaniem robi pan poważny błąd idąc na orzekanie bez winy... daje pan maczugę do ręki wierząc w dobrą wolę ex ?? to jest ciężkie frajerstwo... dowody, dowody i jeszcze raz dowody...rozwód z orzeczeniem jej winy...co do koleżanki ? z byka pan spadłeś ?? a skąd pan wie czy przypadkiem ex nie wie o wszystkim i nie szykuje panu bombowej niespodziewanki ?? ograniczyć kontakty osobiste do minimum... bo to jest krecenie bata na własną d***
14019
<
#17 | amor dnia 31.08.2018 09:58
nie ma się chyba też co dać zwariować;
to jednak trzeba jakoś tam wyczuć sytuację, przeanalizować ją bardzo dokładnie i podjąć decyzje adekwatne do sytuacji i rzeczywistych a nie urojonych zagrożeń; generować dodatkowe konflikty i problemy można i trzeba, kiedy jest to konieczne; i dla nas samych ma jakiś cel;
jak bezmyślnie tylko na podstawie bezpodstawnych lęków, obaw i z powodu własnego urażenia, to chyba jednak to totalne nieporozumienie;

Komentarz doklejony:
tym bardziej w sytuacji, gdzie są dzieci i dobre relacje między rozwiedzionymi rodzicami są podstawą ich dobrego i prawidłowego rozwoju; poczucia bezpieczeństwa; i kształtują dla nich wzorce postępowania i zachowań;

Komentarz doklejony:
zgryzolowaty, tak z ciekawości, bo bardzo często pan podnosi kwestię swojej wiary, jako katolika;
mam takie pytanko, jako ta poganka grzeszna;
jak można wierzyć w Boga, który jest miłością, nie wierząc jednocześnie w to, że ta prawdziwa miłość (ta która jest dobrem, ta która jest mądrością) zło potrafi zwyciężyć? ; w znaczeniu, że jest siłą ponad wszystkimi innymi; na czym wówczas polega ta relacja z Bogiem?
14359
<
#18 | MarcinPoznan dnia 31.08.2018 21:17

Cytat

zgryzolowaty dnia sierpień 31 2018 04:29:00
panie kolego... pan naprawdę myśli, że pójdzie tak łatwo ? moim zdaniem robi pan poważny błąd idąc na orzekanie bez winy... daje pan maczugę do ręki wierząc w dobrą wolę ex ?? to jest ciężkie frajerstwo... dowody, dowody i jeszcze raz dowody...rozwód z orzeczeniem jej winy...co do koleżanki ? z byka pan spadłeś ?? a skąd pan wie czy przypadkiem ex nie wie o wszystkim i nie szykuje panu bombowej niespodziewanki ?? ograniczyć kontakty osobiste do minimum... bo to jest krecenie bata na własną d***

Dowody mam i spokojnie leżą sobie w szufladzie,co do koleżanki to dajcie już spokój z tymi wariactwami, można popaść w paranoje i naprawdę zacząć się boksować wtedy kiedy to nie ma sensu.
Jest dziecko, obydwoje staramy się aby temu dziecku niczego nie brakowało a zwłaszcza aby nie brakowało jej miłości.
Koleżanka sama została porobiona rok wcześniej, przeżywała to tak samo ciężko jak ja, znaleźliśmy wspólny język i koleżanka jest po mojej stronie, to naprawdę da się wyczuć, zresztą na początku miała zrobiony test i nie wpadła w moje sidłaUśmiech
Głupi nie jestem i nie idę z klapkami na oczach na sprawę rozwodową.

Komentarz doklejony:
Czytałem na tym forum wiele historii i wiem jedno, ludzie często próbują się mścić na swojej żonie lub partnerce.
Robią im na złość, wyrywają sobie ostatnią złotówkę i jeśli faktycznie trzeba walczyć to należy walczyć a jeśli walka jest tylko po to aby komuś dopiec to jaki to ma sens.
Czytałem wpisy tych ludzi, tak naprawdę są bardzo nieszczęśliwi mimo iż złośliwości itp. jakie robią swoim zonom, dają im satysfakcję to jednak nadal tkwią w tym bagnie, nie wyszli z roli ofiary i nadal jest im mało upokorzenia i krwi byłych partnerek.
Ja wolę przyjąć inną strategię, odpuszczam.
Odpuszczam złośliwości staranie się, zabieganie o nią i całą tą resztę, teraz ta kobieta to tylko matka mojego dziecka i tylko na tej płaszczyźnie się z nią kontaktuje, nic jej nie utrudniając jeśli chodzi o wychowanie dziecka.
Angażuje się zamiast w walkę, to w rozwój swojej osoby czy to fizycznie czy to intelektualnie, poznaję ludzi, nowych ludzi z którymi mam dobre relacje i którzy wnoszą do mojego życia pewną swieżość.
Zostawiam moją żonę i kochanka w spokoju, domyślam się, że moje akcje wymierzone w ich związek były dla nich paliwem, mogli się wspierać itd.
Ucinam to, dzięki temu w ich związku szybciej wejdzie swoista rutyna bo nie będzie rozmowy o tym jaki to jestem zły, albo jak to zabiegam o jej względy.
Niech mają spokój, wiem że ich związek i tak jest skazany na rozpad ale nie zależy mi na tym aby czekać na nią.
Chce się zmienić sam dla siebie, dla ludzi, dla nowych kobiet, moja żona jest gdzieś na dalekim miejscu, zresztą ona i tak chcąc nie chcąc będzie widziała moją zmianę, w końcu mamy dziecko.
Wiem też że jej facet na dłuższą metę jest nudziarzem i domownikiem przed TV, więc prędzej czy później sama zacznie myśleć "co ja zrobiłam"
Ja nie mam zamiaru na nią czekać, mam zamiar poznac kogoś nowego aby zobaczyć czy mogę mieć lepiej czy z inną będę szczęśliwy, jeśli nie to nigdy nie powiem nigdy na wielkie come back, lecz nie jest to moim celem a jedynie pewnym scenariuszem.
6755
<
#19 | Yorik dnia 31.08.2018 23:54
Marcin,

Cytat

Czytałem wpisy tych ludzi, tak naprawdę są bardzo nieszczęśliwi mimo iż złośliwości itp. jakie robią swoim zonom, dają im satysfakcję to jednak nadal tkwią w tym bagnie, nie wyszli z roli ofiary i nadal jest im mało upokorzenia i krwi byłych partnerek.

Niestety to zaburzenie, które powstaje u tych najsłabszych psychicznie; I ciężko mieć do kogoś pretensje, że jest słaby i nie panuje nad prymitywnymi instynktami. Każda populacja ma różnych osobników. Najgorsze jest to, że bagno, do którego się często sami mocno przyczynili chcą zapalczywie robić innym wpychając dokładnie w te same schematy, by wciąż przeżywać to samo, te same chore emocje, rozdrapywanie ran, tym razem z bezpiecznej pozycji, nic nie ryzykując wchodząc głęboko w czyjeś relacje przez utożsamienie. Czują się przegrani a cierpienie innych przez przeniesienie daje im satysfakcję i motywację do dalszego działania. Stąd podżeganie do niszczenia tych, którzy z bólem im się kojarzą. Nie mają swojego życia, żyją w pętli z której nie chcą wyjść, odczuwanie cierpienia potrafi uzależnić jak narkotyk; nie ma jatki, nie ma działki; Manipulacja, krzywdzenie lub niszczenie obcych sobie osób rękoma innych daje poczucie władzy, ustalania winy i dochodzenia bardzo subiektywnej sprawiedliwości przez samozwańczych sędziów;
Oczywiście to zaburzenie o różnym nasileniu, ale wystarczy spojrzeć choć trochę z boku, stopień nasilenia jest bardzo widoczny.
6959
<
#20 | zgryzolowaty dnia 01.09.2018 03:13
hmmm pani amor cosik się something pojebałoś z tym pytaniem albo nie uważała pani na lekcjach religii albo ktoś panią robi w konia... Bóg zwycięży tak czy owak, problem w tym, że jest miłością i prawdą...więc walć zło w d...zaprzeczyłby sam sobie... dlatego działa powoli i metodycznie aż zło się samo zakałapućka... zło to pucha, że wie się lepiej...dobro nie jest pyszne, potrafi czekać, jest cierpliwe...nie wie czy o to chodzi...
14019
<
#21 | amor dnia 01.09.2018 03:23
zgryzolowaty dziękuje bardzo za odpowiedź Uśmiech

ale... teraz to mi pan dopiero namącił w głowie Szeroki uśmiech
zawsze myślałam, że Bóg/miłość, to moc i potęga;
a to jednak okazuje się, że to starszy Pan z brodą, który gdzieś tam sobie siedzi i :

Cytat

działa powoli i metodycznie aż zło się samo zakałapućka
3739
<
#22 | Deleted_User dnia 01.09.2018 09:01
zgryzolowaty,

Ten nick to chyba nie bez powodu taki? Szeroki uśmiech ale nie czepiam się,
żeby nie było Szeroki uśmiech

Cytat

pan naprawdę myśli, że pójdzie tak łatwo ? moim zdaniem robi pan poważny błąd idąc na orzekanie bez winy... daje pan maczugę do ręki wierząc w dobrą wolę ex ?? to jest ciężkie frajerstwo...


Czemu zaraz frajerstwo? też jestem po rozwodzie bez orzekania i również nie nastawiałam się na dobrą wolę ex,tym bardziej że przed rozwodem nasze relacje nie były najlepsze 20 min i do widzenia....czasami sie zastanawiam jaka jest różnica między jednym a drugim? szybkie papa czy kilku miesięczna szarpanina, udowodnienie za wszelka cenę winy tej drugiej strony? upodlenie jej bo sobie na to zasłużyła,czy może chodzi o alimenty? lub:

Cytat

Angażuje się zamiast w walkę, to w rozwój swojej osoby czy to fizycznie czy to intelektualnie, poznaję ludzi, nowych ludzi z którymi mam dobre relacje i którzy wnoszą do mojego życia pewną swieżość.


Jest różnica?

Marcin,

Cytat

Koleżanka sama została porobiona rok wcześniej, przeżywała to tak samo ciężko jak ja, znaleźliśmy wspólny język i koleżanka jest po mojej stronie, to naprawdę da się wyczuć, zresztą na początku miała zrobiony test i nie wpadła w moje sidła


Czekaj,to kto kogo testował? jak nie wpadła w twoje sidła to czyli ona ciebie?Szeroki uśmiech
O co chodzi z tym testowaniem? Fajne wiele razy mi to jest wytykane Szeroki uśmiech ale to żeby nie było nie świadomie,bo ja nic nie wiem Szeroki uśmiechSzeroki uśmiech
14359
<
#23 | MarcinPoznan dnia 01.09.2018 10:26

Cytat

Czekaj,to kto kogo testował? jak nie wpadła w twoje sidła to czyli ona ciebie?smiley
O co chodzi z tym testowaniem? smiley wiele razy mi to jest wytykane smiley ale to żeby nie było nie świadomie,bo ja nic nie wiem smileysmiley

Hej, słowo test mogło zostać źle zrozumiane.
Bardziej chodziło mi o sprawdzenie czy jest więcej zrozumienia mojej sytuacji czy żony.
Byłą to forma jakiegoś testu ale nie takiego dosłownego.
3739
<
#24 | Deleted_User dnia 01.09.2018 11:38

Cytat

słowo test mogło zostać źle zrozumiane.


Myślę że dobrze Fajne
Wszyscy siebie testujemy,jedni robią to świadomie z premedytacją inni nieświadomie...ty świadomie oczekując zrozumienia i czy możesz zaufać danej osobie i na ile to możliwe się otworzyć (tylko czasami można się rozczarować,zawieść i to mocno ) dlatego stawiamy granice Fajne Ja robię to nieświadomie,nie wiem jak...instynktownie,intuicyjnie nie mam pojęcia z lekką nutą humoru jakoś tak to wychodzi samo od siebie, i się wycofuję...może dlatego tak trudno mi kogoś znaleźć oblewają testy Szeroki uśmiechSzeroki uśmiech nie ważne.
Jesteśmy tylko ludźmi,naiwnymi,łatwowiernymi podatnymi na manipulację...
Mężczyźni testują Kobiety-Kobiety testują mężczyzn ot cała filozofia
14359
<
#25 | MarcinPoznan dnia 25.10.2018 20:21
Kłamstwo ma krótkie nogi.
Dziś dowiedziałem się od wspólnej znajomej, że moja życiowa wybranka pięknie pokolorowała historię z jej długami.
Dowiedziałem się mianowicie o tym, iż to ona głównie spłaciła swoje długi, że ja ją wygoniłem do Anglii, choć była to wspólna decyzja, że zarobiła przez okres pobytu w UK tyle kasy, że mogła szybciej wrócić.
W rzeczywistości to ja ogarnąłem temat i wyprowadziłem żonę na prostą, a pobyt w UK był totalną finansową porażką.
To tylko pokazuje jak miłość przysłania nam zdrowy rozsądek, jak często nie warto walczyć o kogoś, bo ta osoba do szpiku kości jej zepsuta i po prostu jest wilkiem w owczej skórze.
Napiszę coś mocnego, "cieszę" się z tej zdrady, pozbyłem się wrzoda z mojego życia.
Córka niestety nie będzie miała pełnej rodziny i to ona jest w tej sytuacji najbardziej poszkodowana.
Minęło pół roku od wyprowadzki żony, ona nadal wynajmuje mieszkanie obok kochanka, my kontaktujemy się jedynie w sprawie opieki nad córką a ja w końcu składam w tym miesiącu wniosek o rozwód z opieką naprzemienną.
Zupełnie nie interesuje się co u niej słuchać, nawet nie wiem jakie mają kontakty ze sobą i czy im się układa.
Kiedy całkowicie odpuściłem, to zacząłem iść do przodu i nie oglądać się za siebie!
Jestem facetem w kwiecie wieku, z dużym życiowym doświadczeniem, kimś kto jest odpowiedzialny, nie ma nałogów oraz otworzyły mu sie oczy po tym co zaszło.
Teraz może być już tylko lepiej i tego będę się trzymał.
Wracając do tematu zony, w ostatnią sobotę zadzwoniła do mojej matki z życzeniami imieninowymi.
Pytała się jak się mama czuje itd. moja matka był w wielkim szoku bo zupełnie się nie spodziewała życzeń od synowej.
Ja natomiast jestem już w takim stanie, że nie analizuje dlaczego zadzwoniła.
Po prostu odebrałem to tak, bardzo miło z jej strony że zadzwoniła, nic więcej sobie nie wkręcam.
Żona przez pół roku ukrywała przed swoja koleżanką mężatką z trójką dzieci swój występek.
Koleżanka od 3 miesięcy już wiedziała o sprawie i chciała od żony sama wyciągnąć temat.
Ta jednak ciągle unikała sprytnie spotkań, a na sms odpowiadała zdawkowo. Ostatnio ustaliliśmy z koleżanką, że powinna napisać zonie że wie o sprawie.
Gdy ta napisała "kiedy chciałaś mi się przyznać" żona zadzwoniła po jakim czasie do niej a na samym początku powiedziała coś takiego "mój mężuś już Ci się pochwalił"
Minęło pół roku a ta nadal żyje w swoim świecie, może myślała, że się nie wyda albo że pokoloruje ta historię tak, aby wyszło że to ona jest poszkodowana.
Normalnie ręce, cycki opadająUśmiech
13880
<
#26 | Crusoe dnia 25.10.2018 21:08
Cześć Marcin.Obym się mylił ale ten telefon może oznaczać początek kłopotów.Pilnuj się.
14027
<
#27 | normalnyfacet dnia 25.10.2018 21:12
Crusoe
oczywiście że to początek problemów, telefon do teściowej sonduje panującą atmosferę. Ale ciekawie się zrobi jak Marcin złoży pozew.
14359
<
#28 | MarcinPoznan dnia 25.10.2018 21:59

Cytat

Crusoe
oczywiście że to początek problemów, telefon do teściowej sonduje panującą atmosferę. Ale ciekawie się zrobi jak Marcin złoży pozew.

Mamy to ustalone, żona wie o tym że będę składał pozew, chce jedynie zerknąć czy pozew będzie za porozumieniem stron.
Ustaliliśmy że ja nie walczę w sądzie, a tym samym uzyskuję opiekę naprzemienną, przy rozwodzie za porozumieniem stron.
Ja na coś takiego przystałem, jej też to pasuje bo ma tydzień wolny i oby tak ta sytuacja się zakończyła.
Życie niestety pisze swoje scenariusze i tak jak napisał Crusoe, muszę być bardzo ostrożny.
Teraz na czym mi jedynie zależy to na córce, żona odeszła na bardzo daleki plan.
Doszło do tego, że gdy mam tydzień bez córki, to na spokojnie przeglądam sobie wspólne zdjęcia z wakacji, z imprez i nie jest mi smutno.
Czuję trochę złości, ale to już praktycznie nic przy tym co było kilka tygodni temu.
Teraz mogę śmiało napisać, wychodzę na prostą.
13880
<
#29 | Crusoe dnia 25.10.2018 22:35
Marcin i normalny ja się obawiam,że ona wcale nie ma ochoty na rozwód.I zaczną się podchody w celu ratowania "wielkiej miłości,rodziny".To, że nie mieszka z gachem też daje do myślenia ,może on już nie chce,może się wacha,może jż dokonała epokowego odkrycia,że jemu też skarpety śmierdzą albo puszcza bąki pod kołdrę.Może nie jest taki szczodry jak Marcin i nie sponsoruje już jej zachcianek jak kilka miesięcy temu.Może być różnie ,dlatego piszę pilnuj się.To co z nią kiedyś ustaliłeś traktuj z duuuużym dystansem.Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?