Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

Brunetkatonieja01:37:06
Cry02:57:41
Crusoe05:17:46
# poczciwy05:41:28
fullreset07:54:45

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Gregor123
22.03.2023 10:19:16
Czesc Jestem od dwoch lat z kobieta, ktora nieprawdopodobnie kocham. Moj/nasz problem polega jednak na tym, ze ona nigdy nie byla wierna zadnemu mezczyznie. Miala ich dotychczas kilku i wszystkich z

poczciwy
13.03.2023 09:39:15
aniaanna100 wpisz w wyszukiwarkę google wniosek o zmniejszenie alimentów wyskakuje tego pełno i przerób.Niczym nie różni się to od tradycyjnego pisma procesowego.

KeepCalm
12.03.2023 23:50:17
Hej. Czy są organizowane jakieś spotkania osób z tego forum? Myślę że fajnie byłoby się spotkać i pogadać, napić piwka, winka czy wódki z osobami, które przeszły przez to samo piekło zdrady.

aniaanna100
12.03.2023 20:14:19
Szukam pomocy. potrzebuję wzór wniosku o dobrowolną rezygnację z alimentów przez dorosłe dziecko. Może ktoś ma i pomoże?

NieSypiam
10.02.2023 22:33:57
hej

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

Cnotka - nie wiedziałem...Drukuj

Zdradzony przez żonęWitam Trudno mi rozpocząć to co chcę Wam powiedzieć. Najlepiej jednak jak to mówią od początku. Moją żonę poznałem jako jeszcze nastolatkowie - prawie rówieśnicy. Bardzo zaiskrzyło między nami. Oboje mieliśmy dość duży temperament, poprostu pasowaliśmy do siebie. Po około 4 latach pobraliśmy się. Byłem pierwszym i jedynym partnerem żony. Z racji pracy oraz naszych planów aby mieć coś własnego bez zobowiązań, odłożyliśmy macierzyństwo i zajęliśmy się pracą i zbieraniem pieniędzy aby się uniezależnić. Po ślubie potrzeby zbliżeń żony zdecydowanie zmalały i po około roku praktycznie całkowicie nie miała ochoty na igraszki. Stała sie osobą stroniącą od sexu i od wszystkiego co z nim związane. Nie interesowała jej bielizna, filmy-kompletnie nic. Płynął miesiąc za miesiącem i nie było poprawy. Starałem się o tym rozmawiać ale twierdziła że ona już swoje "wybzykała" i jej już jest to całkowicie nie potrzebne. Wybudowaliśmy swój dom, zamieszkaliśmy razem wiec postanowiliśmy starać się o dziecko. Mijały miesiące i nic. Podjęliśmy decyzję o diagnostyce problemu. Znów kilka miesięcy badań...i wynik iż wina leży po stronie żony. Okazało się iż niezbędny jest niewielki zabieg aby żona mogła zajść w ciążę. Tak się złożyło że jednocześnie ja miałem dość dużo pracy, często późno wracałem, żona też miała klika wyjazdów wiec zabieg ten odłożyliśmy w czasie. Znów kilka miesięcy ja klika razy na delegacji, żona klika razy na delegacji nawet po parę dni. Zaniedbaliśmy nasz związek ale taka była wtedy potrzeba. W tym też czasie, raz zauważyłem jak żona nerwowo odkłada telefon. Często też nie mogłem się do niej dodzwonić bo "zajęte". nie zwróciłem wtedy na to uwagi. 3 tygodnie temu bedąc w pracy (żona w tym czasie miała urlop) miałem wyjazd w delegacje do innego miasta. Żona około 13.00 jeszcze dzwoniła do mnie czy już wyjechałem i żebym uważał na siebie....Właśnie się zbierałem do wyjazdu i też tak powiedziałem ale przypomniało mi się że po drodze mogę jeszcze załatwić dość ważną zaległą inną sprawę ale muszę wrócić się do domu 18 kilometrów. Pozbierałem dokumentny załadowałem samochód co mi zajęło około 30min i wyjechałem ale najpierw do domu po sprzęt który był w garażu. Podjechałem do domu i śpiesząc się od razu udałem się do tylnego wejścia do garażu, jednak będąc już tam postanowiłem jeszcze wejść do domu przez drzwi z garażu. Jak zawsze radio cicho grało a w domu cisza, zrobiłem kilka kroków i w lustrze szafy zabudowanej ujrzałem drzwi otwarte do sypialni a tam dwie zupełnie nagie postacie, mojej żony i faceta. To co poczułem nie jestem w stanie opisać...nie ma chyba takich słów, wiedzą to tylko ci którzy to przeżyli na własnej skórze. Żona siedziała na łóżku naszej sypialni i robiąc facetowi loda kończył jej w ustach i na twarzy. Nie widzieli mnie. Dopiero kiedy facet skończył (trwało to 5-10sek) żona wstała i wyszła na korytarz do łazienki gdzie mnie zobaczyła. Wpadła w paniczny krzyk aż jej sper...zaczęła wyciekać .. na co jeszcze wyszedł ze stojącym f...em gach. Nie mogłem wydusić słowa. Zrobiłem im klika fotek, gacha rzeczy wyrzuciłem przez okno i kazałem mu wypier.....dajac mu soczystego kopa w tyłek. Żona przepraszała. Mówiła że przestaliśmy mieć dla siebie czas, Że chciała spróbować jak to jest z innym bo tylko mnie miała. Dużo o tym rozmawiamy. Opowiedziała mi że zrobili to 3 razy u nas w domu, ze korzystała z tego że nie może mieć dzieci i mogli się bzykać bez gumy! Nie wiem co mam zrobić. Jestem rozbity. Przez tydzień prawie nic nie jadłem. Żona przysięga że nigdy tego nie powtórzy, Że to była tylko ciekawość. Prosi o wybaczenie bo tylko mnie kocha i widzę że rzeczywiście się stara. Minęło 3 tygodnie a ja to mam cały czas przed oczami. Trudno będzie to zapomnieć.
2862
<
#100 | niezapominajka dnia 11.08.2018 20:43
W55 moje życie to nie bajka - to życie. Bajki piszę się w książkach i opowiada najczęściej dzieciom na dobranoc. Mojej bajki nie warto odpowiadać, nawet gdy zakończyła sie happy endem. Wiele lat to cierpienie. Moje. Możemy opowiedzieć teraz, kiedy nie ma bólu, a jest radość i zadowolenie z życia. To warto.

Nie przejmowałabym się sąsiadami - nic a nic. Niech się wstydzi ten ktoś kto dopuścił się zdrady. Właściwie to Marco nie jest jedną osobą, która wyrzuciła przez okno cichy kochanka, czy zaje**** kopa w dupę kochankowi na do widzena. Zdrada w obecnych czasach to nie temat tabu. Dzieci - dla mnie bez sensu jest teraz tym się martwić. Naprawdę uważasz, że ktoś miałby piętnować dziecko dlatego, że Jego tata zrobił to co zrobił? Watpliwe jak dla mnie. Wiem jacy ludzie są podli, ale wiem też, że najczęściej podli dla tych, którzy w życiu mało kiedy bywają prawilni

Widok/zobaczenie, nie wiem czy to coś straszniejszego od projekcji jakie są w głowach tych, którzy dopowiadają sobie co mogłoby być. Jedno i drugie - to trauma dla naszych głów, myśli.
Nie wiem ani ja ani Ty czy był szczęśliwy. Nie chciałabym odpowiadać za Niego, właściwie to nie taki prosty proces - by to szczęscie w sobie zdefiniować. To potrzeba głebszego spojrzenia w siebie. A i na to potrzeba czasu.

Tak masz rację - odpowiedzialność. To jest coś na co zwraca się uwagę, ale uwierz, że nie tylko Marco Żona, nie była nieodpowiedzialna, puszczając się na boku bez zabezpieczenia - Moj Mąż w tym fakcie nie był lepszy. Większość ze zdradzonych, nie myśli odpowiedzialnie. Liczy się chwila. Nie tylko Ona po przytula się do Męża/Żony. Robi to każdy zdradzony, patrzy w kochające oczy i kłamie. Bo najlatwiej oszukać kogoś, kto nam ufa.

Tak życie jest piękne, ale rozstanie nie oznacza, że życie będzie piękniejsze. To mżonki. Myśli nad wyrost. Nigdy nie wiadomo co nam przyniesie życie.

Komentarz doklejony:
Dodam jeszcze, znam ludzi z zetki, którzy po rozwodzie myśleli,że będzie pięknie - a są nieszczęśliwi. Chcieli dać nauczkę rozwodem niewiernemu - uderzając dotkliwie w siebie. Zatem ... nigdy nie wiadomo, kto na ile będzie po zdradzie szczęśliwy i dla kogo życie będzie piękniejsze.

Komentarz doklejony:
Zdradzający*
14077
<
#101 | W55 dnia 11.08.2018 21:18
A więc skoro twoje / wasze życie teraz nie jest bajką ,czyli wybór z rozsądku? Skoro tak potrafisz ,to gratuluję.Niezapominajko ,uwierz ,trauma widoku który zarejestrował Marko jest porownywalna z traumą wojny.Polowa z takich ludzi nigdy nie wychodzi na prostą mimo leczenia.Co innego wyobrażac sobie ( to da się wymazać) ,a co innego być w centrum takich wydarzeń.Co do reszty twojej wypowiedzi ,to są ludzie niezaradni życiowo ,leniwi spolecznie ,lub po prostu bez inicjatywy ktorzy po rozwodzie żałują tego lub zostają godząc się na swoiste cierpienie patrząc na zdradzacza.Jednak będąc w wieku średnim jak Marko i mając doświadczenie życiowe zazwyczaj nowy wybór partnera jest bardziej trafny ,a nowe małżeństwo lepsze od starego.Tu rozwód nikogo nie krzywdzi ,bo nie ma potomstwa ,tu mamy dwoje dorosłych ludzi z których jedno w sposób świadomy ,bo wielokrotnie zdradziło drugiego i to w jakim stylu? Ciągle oddziaływanie widoku teraz tej pani na psychikę Marca ,to katorga jego podświadomośći.
14019
<
#102 | amor dnia 11.08.2018 21:46

Cytat

Ciągle oddziaływanie widoku teraz tej pani na psychikę Marca ,to katorga jego podświadomośći.

To raczej nie jest zasada.
Ja pamiętam jedną z pierwszych moich wizyt u psychologa na których powiedział, że mam szczęście w nieszczęściu, iż niewierny okazuje skruchę i jest przy mnie w tym momencie. Twierdził, że dużo gorzej jest w przypadkach, gdy zdradzający pakuje się z dnia na dzień i odchodzi. Nie pozostawiając zdradzonej osobie nawet najmniejszych szans na wyjaśnienie czegokolwiek. Nie dając jej najmniejszych szans na cokolwiek. I traktując ją z buta. Strzepując uwieszoną z nogi. Bądź gdy osoba jest zmuszona do żebrania, o to aby zdradzający pozostał i nie zostawiał jej z dnia na dzień np. z samotnym wychowywaniem dzieci na karku, czy samotną spłatą obciążających kredytów, czy mnóstwem innych. Tym osobom jest ponoć trudniej dojść do siebie.
I patrząc po wielu zetkowych przykładach, to by się zgadzało.

Komentarz doklejony:
sam fakt tego, że najbardziej krzyczą o tym, że nie warto dawać szansy są te osoby, które tak naprawdę żadnej szansy same nigdy nie dostały;
i nie mówię tutaj o sytuacji, gdy zdradzający bierze na przeczekanie, aby sobie w tym czasie zaplecze zorganizować i w tym samym czasie łże i kłamie w żywe oczy, bo taka osoba choć pozostała fizycznie, to jednak już odeszła; tylko zwyczajnie się asekuruje; bierze zdradzonego na przeczekanie, choć myślami i całą sobą jest już gdzie indziej;

Komentarz doklejony:
bo taki zdradzający, który bierze na przeczekanie; choć mentalnie już odszedł; nie daje właśnie osobie zdradzonej żadnych szans; co więcej, jeszcze ją i jej zagubienie perfidnie wykorzystuje
2862
<
#103 | niezapominajka dnia 11.08.2018 22:07

Cytat

A więc skoro twoje / wasze życie teraz nie jest bajką ,czyli wybór z rozsądku?


WidziszW55 - napisałam wcześniej, że ten moment w jakim jestem już tak naprawdę od dobry 4-5 lat - można nazwać bajką, bo jest to czas kiedy oboje jesteśmy szczęśliwi, radosni cieszący się z życia. Bajką nie chciałabym nawać pierwszych 3 lat po zdradzie, gdzie mocno tkwiłam w pozycji ofiary. Przynosząc sobie mnóstwo złości i cierpienia. Sobie i Mężowi. Tego, nie chcialabym by musiał przeżyć, odczuć ten który miałby bajkę czytać czy słuchać.

Tak samo jedno wymarzesz jak i drugi, kiedy zaczniesz akceptować fakt,że zdrada miała miejsce i nic już nie jesteś wstanie zmienić - cofnąć czasu. Kiedy przestaniesz postrzegać siebie - jako ofiarę zdrady. Wiem, co mówię.

I co najważniejsze, to co dla nas jest nieakceptowalne, nie znaczy, że ktoś nie będzie umiał z tym przejść do porządku dziennego. Może nie od razu, ale po czasie.

To tyle. Myślę, że już nic mądrzejszego nie jesteśmy wstanie powiedzieć. Ukazaliśmy obraz dwóch osób, którzy zdradę odbierają inaczej. I właściwe to dobre. A im więcej ludzi, tym ... odbiór może być inny.

Nie namawiam do pozostania w związku - to ciężka droga, ale również nie namawiam do rozwodu - droga może okazać się jeszcze cięższa.

Powodzenia Marco.
14077
<
#104 | W55 dnia 11.08.2018 22:48
Tak więc jakaś bajka trwa ,tyle że wyparlas z niej fakt zła które cię dotknęło.A nie miewasz gorszych chwil kiedy to coś co nie jest związane ze zdradą a ci doskwiera od razu powoduje powroty do tamtych klimatów? Przestalas widzieć siebie jako ofiarę zdrady ,czyli mogłaś jedynie wejść w rolę sprawcy ,lub obserwatora.Dobrze jest powiedzieć sobie ,było ,minęło ,to mnie już nie dotyczy.Czy to jest początek zaufania?
2862
<
#105 | niezapominajka dnia 12.08.2018 00:04

Cytat

A nie miewasz gorszych chwil kiedy to coś co nie jest związane ze zdradą a ci doskwiera od razu powoduje powroty do tamtych klimatów?


Nic a nic. Ja nie wracam w ogóle do tematu zdrady. Ten temat uważam za zamknięty. Nawet gdy wystąpi u Nas nieporozumienie, zdrady nie wykorzystuje jako przewagi nad Mężem.

Cytat

Przestalas widzieć siebie jako ofiarę zdrady ,czyli mogłaś jedynie wejść w rolę sprawcy ,lub obserwatora


Ni to sprawca, ni to obserwator. Bardziej nazwałabym wnikliwą analize siebie w tym małżeństwie, która pozwoliła mi wyjść z pozycji ofiary.

Cytat

Dobrze jest powiedzieć sobie ,było ,minęło ,to mnie już nie dotyczy.Czy to jest początek zaufania?


U mnie zaufanie przyszło dość szybko, zważywszy na to, że Mój Mąż cały czas pracuje z kochanką. Ufam Mu. I nawet przez chwile nie myślę, a może. Nic a nic. Jestem spokojna, bez cienia wątpliwości.
13414
<
#106 | matrix dnia 12.08.2018 00:47
Niezapominajko
Nie chcę burzyć twojego spokoju ale czasem nie wiele trzeba aby znów podbić emocje,praca razem dalej = wielkie wyzwanie dla wszystkich.Musiał dużo zrozumieć i pokazał Ci to,powodzenia.
14333
<
#107 | mariutum dnia 12.08.2018 09:14
Uciekaj od niej jak najdalej, a najlepiej wyrzuć ją z domu. Pewnie z rok ci zajmie, żeby to ogarnąć i uświadomić sobie, że już jej nie kochasz. Ja to przeszedłem i czuję się o wiele lepiej. Na twoją korzyść działa to, że nie masz dzieci. Nie daj się zwieść.

Komentarz doklejony:

Cytat

Amor napisała bo taki zdradzający, który bierze na przeczekanie; choć mentalnie już odszedł; nie daje właśnie osobie zdradzonej żadnych szans; co więcej, jeszcze ją i jej zagubienie perfidnie wykorzystuje


Dokładnie tak, cztery lata temu miałem sygnały ostrzegawcze. Wyżywała się na mnie jak na psie, bo dom jest jej własnością. Potem była cisza. A rok temu po prostu samo wyszło. Ja te cztery lata zupelnie nie kojarzyłem jej zachowań ze zdradą itp. Ciemna masa byłem. Cztery lata w plecy z cichodajką, o której okazało się wszyscy wiedzą kim jest, a ja się dowiedziałem ostatni.
2862
<
#108 | niezapominajka dnia 12.08.2018 12:12

Cytat

Niezapominajko
Nie chcę burzyć twojego spokoju ale czasem nie wiele trzeba aby znów podbić emocje,praca razem dalej = wielkie wyzwanie dla wszystkich.Musiał dużo zrozumieć i pokazał Ci to,powodzenia.


matrix - nie jesteś wstanie zaburzyć mojego spokoju. Nie zastanawiam się nad tym, czy aby coś się nie odrodziło. Bo jeśli będzie chciał to nie musi to być właśnie ta kobieta - ja dbam o to by nie chciał tego robić.
Masz rację - właśne tym, że pracuje z kochanką, pokazał kim dla Niego jestem. To było ciężkie dla mnie, nie wiem jak dla Niego, ale jak powiedział mi - tak zrobił.

Mój Mąż bardzo dobrze wie, że kolejna zdrada kończy definitywnym rozwodem. Więcej nie jestem wstanie już poświęcić.

Pozdrawiam serdecznie
14077
<
#109 | W55 dnia 12.08.2018 15:15
Marco ,pytałes ostatnio jak długo by to trwało? Ja myślę że tak długo jak długo twa żona miała by z tego przyjemność.A że miała to sam na własne oczy widziałeś.Coraz bardziej uzależniala by się od seksu z kochankiem , to zresztą już następowało.Ty byłbyś mężem od domu ,reprezentacji przed rodziną i znajomymi ,a on przyjacielem od łóżka.Takie układy trwają zazwyczaj wiele lat.Ba ,są wygodne dla każdego boku tego trójkąta .Przecież sam widziałeś że żona w tym samym czasie potrafiła być z tobą jak nigdy nic ,a od niego dostawała jednocześnie coś czego potrzebowała.Oboje dawali sobie zrozumienie ,przytulanki ,zaufanie ,mieli tylko swoje tematy ,marzenia żyli drugim równoległym życiem.Dlatego dziwi mnie że uwierzyłeś iż twa żona taka cnotliwa jest.Może sprawiała tylko przez cały czas takie pozory prowadząc cały czas podwójne życie.A teraz napisz co o tym myslisz ,no i co u ciebie ,bo naprawdę bardzo mało piszesz jak na faceta który znalazł się w takiej sytuacji.
13847
<
#110 | ona- dnia 12.08.2018 19:55
Miałam podobną sytuację bardzo......trauma.
14327
<
#111 | Marcopolo dnia 13.08.2018 23:05
W55 Masz trochę racji, jednak nie w każdym aspekcie. Jej związek trwał tak jak mi powiedziała 3tygodnie. To potwierdzają billingi oraz sam gach też tak mówił.także wcześniej nic się nie działo. Nie ma chwki abym o tym nie myślał. Czym więcej otrzymuje odpowiedzi tym więcej mam pytań. Ma to swoje skutki w moim zachowaniu, wyglądzie. Jest to chyba gorsze niż wyczerpujaca, ponad siły praca fizyczna w największym upale. Cóż u mnie: żona nie do poznania , wręcz wzorowa, naprawdę się stara, często sama inicjuje rozmowy, Stara się być blisko mnie. Oczywiście nie zmieniłem zdania i żyje tak jakby obok niej, po prostu pamięć mi nie pozwala. Z jednej strony dobrze że to odkryłem, z drugiej szkoda że tak późno, że nie zapobieglem konsumpcji i szkoda że musiałem to oglądać. Może ten obraz zrobił takie spustoszenie w mojej głowie. Oczywiście dowody zabezpieczylem. Zastanawiam się tylko czy to niej jest gra żony związana z tymi dowodami, że wie że jest na straconej pozycji. Pytałem jej wiele osób szt dlaczego to zrobiła, bo przecież chciałem jej też to dac Ale nie chciała, tylko szybko pod kołderką dla św. Spokoju a z gachem robiła rzeczy których nie powstydzila by się najlepszą gwiazda porno.
14077
<
#112 | W55 dnia 14.08.2018 01:43
Marco.Po pierwsze ,ja na twoim miejscu poszedł bym do lekarza po leki.Jakie ,to on zdecyduje ,ale uwierz ,coś takiego naprawdę ma wplyw na dalsze twoje zdrowie.Znam wiele przypadków że po takim widoku po kilku latach ludzie zapadali na nieuleczalne choroby.Żona też intuicyjnie to wyczuwa ,stąd jest blisko ciebie.Widzisz Marco ,nie wiem jak u twojej żony ,ale zazwyczaj kobiety niezadowolone z seksu w małżeństwie mają wiele krótkich znajomośći z różnymi partnerami ktorych zmieniają co jakiś czas właśnie dlatego by ich rodziny się o tym nie dowiedziały i przez to nie cierpiały.W takich ukladach wszystko się zgadza ,kobieta jest postrzegana jako przykładna żona ,matka i jednocześnie co jakiś czas ma pana którego sama wybiera do seksu .Na to mi tu wygląda ponieważ ponieważ nie uwierze że skromna ,albo jak ty piszesz ,cnotliwa i dojrzała kobieta w ciągu trzech tygodni poznaje kogoś obcego ,sprowadza go do domu ,trzy razy uprawia z nimnim seks ,w tym także oralny z jej strony i wcześniej godzinę jeszcze dzwonił do ciebie jak niby nigdy nic jako czuła żona.Marco i tak w moich oczach jjesteś twardym facetem.Jesli chcesz coś więcej wiedzieć ,to pisz na priv. ,w miarę możliwości ,odpowiem.Pozdrawiam.
6959
<
#113 | zgryzolowaty dnia 14.08.2018 05:46
dawno mnie tu nie było...ale do rzeczy, panie Marco, współczuję twojego małżeństwa... znam ten ból kiedy pani dozuje ci siebie na zasadzie, masz i daj spokój...poświęca się... i tak 12 lat, raz w miesiącu, dwa, pewnie czasem trzy od wielkiego dzwonu...musiał ja pan kochać...ale w takim układzie jest coś toksycznego, jakas fałszywa nuta... do tego próbował pan rozmawiać a tu nic... to jest coś nie tak...uciekła pan w pracę, w budowę domu... ona...no własnie...zagadka niesmiertelności...jest coś fałszywego w tym wszystkim, te 12 lat to jak symfonia, gdzie sekcja smyczkowa wrzuca coś niecoś z żóltej łodzi podwodnej...maestro tego nie zauważył... mnie tu coś mocno bardzo nie pasuje... moim zdaniem, wasz związek był martwy po roku od slubu...po jej pierwszym oświadczeniu "o wybzykaniu się" pytanie brzmi dlaczego ? co się działo ? o co chodziło ? pan teraz tłumaczy ją, że nie za bardzo dbał o związek...a czy ona o niego dbała ? znowu pojawia się sprawa rozmów...próbował pan z nią rozmawiać a ona najwyrazniej miała to w "głębokim poważaniu" mnie tu coś nie pasuje... w jednej z książek o hienach... jest mowa o żebraku łóżkowym... nic pan nie wspomniał o tym jak było przedtem... ok, konkluzja... myślę, ze to nie jej pierwszy facio... tylko teraz została przyłapana... następna sprawa, zebrać o dowody, założyć sprawę, przeprowadzić rozwód... dalej, może być tak, że da pan jej szansę, można się zejść... ale na pana miejscu, zrobiłbym gruntowne sledztwo dlaczego trzymała pana na dystans przez 12 lat... to nie jest normalne... i jeszcze jeden drobiazg...to ona ma wypad z domu zrobić a nie pan... co do sąsiadów i ludzi... prosze mieć to gdzieś, liczy się pana zdrowie i dobre samopoczucie... i liczy się prawda... "prawda was wyzwoli" tak powiedział kiedyś Jeden Człowiek... zdradzony, zresztą...
12495
<
#114 | tomihigh dnia 14.08.2018 08:27
Przeczytaj sobie moją historię może zauważysz coś podobnego. Bardzo podobna, bez dzieci.
http://www.zdradzeni.info/news.php?re...dmore=4805
Ja Ci powiem jeszcze raz uciekaj od tej kobiety.
7236
<
#115 | Nick dnia 14.08.2018 11:53
Marco, poprzednicy dobrze piszą .
Nie chce Ciebie dołować , ale..
- skoro kilkanaście lat stroniła od seksu z Tobą,
A z facetem poznanym w trzy tygodnie 3 razy ( przynajmniej oficjalnie)
I to bez zabezpieczenia ( tłumaczenie "że i tak nie zaciąży " jest śmieszne w świecie przeróżnych chorobsk przenoszonych droga płciowa )
Na dodatek 3 raz " do buzi" z finałem w ustach (bo "on" chciał ...a ona nie chciała ?to dlaczego zrobiła to wbrew sobie dla niego a dla Ciebie nie potrafiła się przemoc ?), to znaczy , ze dosyć szybko potrafi przejść do wyrafinowanych technik i to z ledwo co poznanym facetem.


Stad moja wątpliwość , czy aby ten facet był pierwszym jej kochankiem, czy jedynie pierwszym którego odkryłeś .

BTW
Zrobiłeś już sobie te badania ?
Na co czekasz ?

Żona ma już wykałaczki ?
14077
<
#116 | W55 dnia 15.08.2018 10:59
Co u ciebie Marco? Trochę lepiej z samopoczuciem? Coś już ci się wyjaśniło? A w ogole to oni wpadli na siebie? To też da ci wiele wskazówek.Czy twe rzadkie pisanie wynika z szoku ,czy po prostu jestes ostrożny w wypowiedziach?
13603
<
#117 | Oirb dnia 06.10.2018 12:04
Mario chyba zaginą w akcji...
14327
<
#118 | Marcopolo dnia 19.10.2018 23:28
Witam. Mianem wyjasnienia, zapomniałem hasła i kilkukrotnie próbowałem. Odpisać Ale nie mogłem się zalogować.
Cztalem cały wątek 4 razy. Dziękuję wielu z Was za pomoc. Pojawili się również i tacy którzy mało co mnie nie zlinczowali tak jakbym to ja zdradził, wręcz nagonkę na mnie.
Wracając do tematu r12;nie było łatwo.
Po 4 miesiącach od tamtego czasu, więc troszkę ochłonąłem, mogę Wam powiedzieć iż bez względu na podobieństwo historii, fakt ich zaistnienia nie wszystko jest tak oczywiste jak tu na forum niektórzy piszą...myślę tu o tych którzy prowadzą taką nagonkę.
Dużo z żoną rozmawiałem. Oczywiście przyznała się do błędu i była gotowa ponieść największą karę ale....
No właśnie, okazuje się że okoliczności są również ważne o ile nie najważniejsze. Jak wspomniałem na wstępie tematu, żyliśmy razem , poukladabie, niezależnie, jednak sfera sexu umierala z dnia na dzień aż całkowicie umarła. To już opisywałem więc kto ciekawy doczyta na początku tematu. Było tak przez Kilka lat. Pochłonęły nas prace, mało czasu ze sobą, mało rozmów, szczerych rozmów. Żona znalazła adoratora, który zburzyl to toksyczne Status quo i dał jej to czego nie miała...rozmów, aż w końcu sexu. O tyle ciekawa historia, że żona nic nie czuła do niego. Po prostu dał jej to czego nie miała ze mną, podniecenie, prawdziwy sex, orgazm. Tylko to ja skłoniło aby pójść w tango. Stanąłem prawie na głowie, zalatwilem urlop, wyjechać amy na 2 tygodnie na wakacje. Wróciły dawne nasze relacje, otworzyła się przede mną. Dalej wieczorami dużo rozmawialiśmy. W końcu powiedziała mi to co wcześniej napisałem, oddalenie od siebie, brak oparcia, brak ochoty na sex spowodowany brakiem atrakcyjności i zobojetnieniem po tylu latach (13) małżeństwa. Przyznała, że z tym facetem znów miała ochotę jak kiedyś i orgazm. Jednak nic więcej jej do niego nie ciągnęło. Mijają 4 miesiece i żadnych symptomów oszustwa ze strony mojej żony. sprawdzałem na 3 różne nie zależne sposoby. Próbowaliśmy wrócić do tego co było przed 15laty, narzeczenstwa, niestety bezskutenie, żo a nie była w stanie się podniecić. Nastąpiła sytuacja gdzie oboje zaczęliśmy szukać rozwiązania, co zrobić aby nasze porądanie a tym samym relacje wróciły do porządku dziennego. Będąc na wakacjach poznaliśmy małżeństwo, bardzo podobne do nas, spędzaliśmy dużo czasu ze sobą, wieczorne imprezy i przy alkoholu wyszlo, iż borykają się z podobną monotonią i nostalgią w swoim związku co my. Ostatnia noc na wkacjach spędziliśmy razem....Było niesamiwiecie. Moja żona pomimo że bawiliśmy się w swoich parach była nie do poznania, po prostu wróciła do swoich możliwości i z przed wielu lat. Dosłownie rozkwitla. Po powrocie do kraju spotkaliśmy się ponownie z naszymi znajomymi i sytuacja się powtórzyła. Z perspektywy czasu uważam że fakt zdrady przez żonę jest niezaprzeczalny, Ale już brak wzajemnej komunikacji leży po obu stronach, a fakt mojego zbojętnienia to wyłącznie moja wina. Poświęcony wzajemnie czas, szczere rozmowy oraz okoliczności zaowocowały znalezieniem rozwiazania, które nie tylko nam pomogły weocic do normalnych relacji Ale też innemu małżeństwu. Żona teraz sama wychodzi z inicjatywą organizacji naszego czasu wolnego i już zaplanowała wspólne Andrzejki. Mam wrażenie iż w nasz związek wrócił duch który nam gdzieś kiedyś uciekł.
14027
<
#119 | normalnyfacet dnia 20.10.2018 09:55
I już?
Podsumowując :
-najważniejsze że już nie zdradza?
-najważniejsze że już jest sex ?
-wiesz że to zmierza w kierunku otwartego związku?
3739
<
#120 | Deleted_User dnia 20.10.2018 10:21
Marco,

Z tego co napisałeś,można pomyśleć że żona nie tyle co ciebie oszukuje ale i samą siebie,ty ją usprawiedliwiasz, a w sobie szukasz winy...obawiam się, że chcesz się zderzyć z pociągiem...

Cytat

Próbowaliśmy wrócić do tego co było przed 15laty, narzeczenstwa, niestety bezskutenie, żo a nie była w stanie się podniecić. Nastąpiła sytuacja gdzie oboje zaczęliśmy szukać rozwiązania, co zrobić aby nasze porądanie a tym samym relacje wróciły do porządku dziennego. Będąc na wakacjach poznaliśmy małżeństwo, bardzo podobne do nas, spędzaliśmy dużo czasu ze sobą, wieczorne imprezy i przy alkoholu wyszlo, iż borykają się z podobną monotonią i nostalgią w swoim związku co my.


I wszystko sie zmieniło gdy ich poznaliście?
Chcę cię o coś zapytać...

Cytat

Moja żona pomimo że bawiliśmy się w swoich parach była nie do poznania, po prostu wróciła do swoich możliwości i z przed wielu lat. Dosłownie rozkwitla. Po powrocie do kraju spotkaliśmy się ponownie z naszymi znajomymi i sytuacja się powtórzyła.


Czy tak jest za każdym razem, kiedy się widzicie z nowo poznanym małżeństwem?

Marco,spróbuje tak ci to przedstawić...Mam słabość do pączków,pokroić bym się dała za pączka,ale pod ręką jest czekolada zawsze jest,pochłaniam ją ze zwierzęcą dzikością zamykam oczy widzę pączka czuje jego smak i zapach bo to jego pragnę,ale na chwilę spadek cukru zaspokoiła czekolada...

Rozumiesz do czego zmierzam? dlatego pytam czy tak jest jak się z tym małżeństwem widzicie,a jak jest,jak może być gdy kontakt zostanie zerwany?

Przemyśl to.
4452
<
#121 | dirty dnia 20.10.2018 10:51
Trudno cokolwiek wyrokować po Twoim wpisie. Jasne ze w wielu historiach pojawia się szybkie wyciągnięcie wnioskow przez zdradzaczy, czasem pozornych wnioskow odsuwajacych winę od siebie (by było jasne zazwyczaj wina oddalania od siebie leży po dwóch stronach, zdrada to wybór jednej), po czym następuje miesiąc miodowy. Miesiąc oczywiście jest czasem symbolicznym, mamy etap próby naprawiania, czasem realnego, czasem uniku przed konsekwencjami. Czy tu jest mocny żal za grzechy, przyznanie do winy, próba naprawy .... i próba zadośćuczynienia ... czy ucieczka przed konsekwencjami w oczywiste sposoby małej rekompensaty ???
To są pytania, które dręczą zdradzonych i do pewnego czasu dobrze by idealizacja z nas wyparowała i opcja sprawdzam i przytomność umysłu pozostała... a jak Wam się uda - to petarda bądź ostrożny zostawiajac coś w dbaniu tez dla siebie, a może lepiej o siebie.
13728
<
#122 | poczciwy dnia 20.10.2018 11:23
Nie wyobrażam sobie aby za moje szczęście z małżeństwie odpowiadały osoby trzecie. To się nie ma prawa udać. Jest krótkoterminowe. Martwi mnie twoja krótkowzroczność. Nie dostrzegasz tego? Napisałeś, że wielu tu na forum Cię zmieszało z błotem, ale widząc co wyprawiasz to jedyna droga aby w ten sposób otworzyć Ci oczy.
Co będzie kiedy Twojej żonie znudzi się już ta znajomość? Będziecie szukać kolejnych osób, które sprawią, że Twoje małżeństwo będzie szczęśliwe? Przecież to absurd! Ty czytasz co piszesz? Wierzysz w to co piszesz? A może sam popadłeś już w taki stan, który odebrał Ci racjonalne myślenie? Obudź się, bo za chwilę to zrobisz ale z ręką w nocniku.
7236
<
#123 | Nick dnia 21.10.2018 14:48
Karmicie trolla
14327
<
#124 | Marcopolo dnia 21.10.2018 17:08
Otóż wiele historii jest podobnych Ale z perspektywy czasu myślę że każda jest inna. Diabeł tkwi w szczegółach. Inaczej jest jak zdradzajacy popadnie w wir uczuć, wtedy praktycznie wszystko jest jasne i wyjście jest tylko jedno, a inaczej jest, gdy zdrada to jednorazowy wyskok oparty na ciekawości i zaspokojenie fizycznemu.
Druga sprawa m.in. do poczciwego...jaki masz staż małżeński? Uważam że czy prędzej czy później wkradnie się rutyna, wir obojętności spowodowany pracą, innymi zajęciami co powoduje oddalenie się od siebie. U z nas to zauważy w porę a ilu nie i....następuje szukanie wrażeń.
Trzecia sprawa, co do ń jej sytuacji, poczciwy skąd takie wnioski , że to się nie uda?że źle robimy? Masz doświadczenie w tej materii? My nie umawiamy się na,sex ...byle gdzie i byle z kim. My Many towarzystwo z którym się super dogadujemy, spędzamy czas a jak mamy ochotę to bawimy się w swoim towarzystwie co naprawdę podnieca. Wszystkim to służy. Moje relacje z żoną są teraz naprawdę bliskie. Bliższe niż chyba kiedykolwiek. Skoro taka sytuacja wszystkim odpowiada, wszyscy się dobrze z tym czyją to dlaczego tego nie robić? Czy nie lepszą taką alternatywą, niż pokątne umawianie, zdradzanie, gniecenie się na tylnim siedzeniu po lasach i udawanie ze jest ok? My przynajmniej jesteśmy szczerzy wobec siebie, a ilu z nas z Was żyje niby ok a rzeczywiście ma rogi ze się w drzwiach nie mieści?
6755
<
#125 | Yorik dnia 21.10.2018 17:10
Marcopolo,

Cytat

Poświęcony wzajemnie czas, szczere rozmowy oraz okoliczności zaowocowały znalezieniem rozwiazania, które nie tylko nam pomogły weocic do normalnych relacji Ale też innemu małżeństwu. Żona teraz sama wychodzi z inicjatywą organizacji naszego czasu wolnego i już zaplanowała wspólne Andrzejki.

To jest powrót do normalnych relacji czy tylko dodatkowe bodźce, których ciągle będzie mało, bo nie wychodzą z was, a konkretnie od Ciebie; Gdybyś na nią działał lub kontrolowała swoje emocje, to by tego nie potrzebowała. Następnym krokiem będzie wymiana partnerów, potem na następnych, na jakiś czas starczy a co dalej?; Co będzie jak pojawi się zazdrość? Można się zabawić ale czy na tym można cokolwiek budować?

Cytat

Skoro taka sytuacja wszystkim odpowiada, wszyscy się dobrze z tym czyją to dlaczego tego nie robić? Czy nie lepszą taką alternatywą, niż pokątne umawianie, zdradzanie, gniecenie się na tylnim siedzeniu po lasach i udawanie ze jest ok? My przynajmniej jesteśmy szczerzy wobec siebie, a ilu z nas z Was żyje niby ok a rzeczywiście ma rogi ze się w drzwiach nie mieści?

Masz rację, tylko dobrze zastanów się czy to nie jest proteza dla związku?
To, że Ty się bardziej podkręciłeś, nie ma znaczenia. Ty jej nie kręcisz, musi stosować dopalacze. Pytanie, jakie będą wasze granice i co dalej ?
14327
<
#126 | Marcopolo dnia 21.10.2018 18:36
Yorik. Dziękuję za rzeczową wypowiedź. Również masz rację. Tak naprawdę czas pokarze, czy obrane rozwiązania były słuszne. Myślę że za pół roku albo później będę mógł coś więcej powiedzieć. Trzeba pamiętać, że każdy popełnia błędy. Sztuka jest się przyznać do nich i je naprawić. Czy w moim przypadku tak jest....wydaje mi się ze tak Ale jak powiedziałem, czas da ostateczną odpowiedź.
13880
<
#127 | Crusoe dnia 21.10.2018 19:46
No to mamy happy end.Aż się popłakałem.Problemu jej zdrady już nie ma chyba nawet nigdy nie było przynajmniej dla niej,bo Ciebie troszeczkę to ruszyło ,ale co tam ,to było tak dawno.Widzisz chyba że ona jest szczęśliwa kiedy ma innego ku..sa w zasięgu wzroku.Ciebie też to bawi ale co będzie gdy zechce go dotknąć ,obciągnąć ,poczuć w sobie.Też będziesz z tym happy.Mam nadzieję,że tak bo inaczej może się skończyć tragicznie.Był już taki przypadek kiedy zdradzany mąż zgodził się na związek otwarty i skończył z sobą bo nie wytrzymał.Póki nikomu nie dzieje się krzywda niby jest ok.ale z czasem oczekiwania rosną ,trzeba nowych osób ,podniet ,okoliczności.Jak zechce dwóch albo i trzech też będziesz w siódmym niebie.Oby.Bawcie się ,w końcu to Wasze życie.Mam jednak przeczucie ,że tu wrócisz w znacznie gorszym humorze.Co nie znaczy żebym Wam źle życzył.Najlepszego.
13728
<
#128 | poczciwy dnia 22.10.2018 09:43
Marcopolo,

Cytat

Druga sprawa m.in. do poczciwego...jaki masz staż małżeński? Uważam że czy prędzej czy później wkradnie się rutyna, wir obojętności spowodowany pracą, innymi zajęciami co powoduje oddalenie się od siebie. U z nas to zauważy w porę a ilu nie i....następuje szukanie wrażeń.

To jaki mam staż małżeński jest sprawą drugorzędną. Czy wg Ciebie staż ma wpływ na to w jakim momencie pojawi się rutyna, wir codziennego życia?
Przeżyłem to co Ty i siła tych odczuć odczuć jest zawsze taka sama niezależnie od stażu małżeńskiego.

Cytat

Trzecia sprawa, co do ń jej sytuacji, poczciwy skąd takie wnioski , że to się nie uda?że źle robimy? Masz doświadczenie w tej materii?

Na szczęście nie mam takich doświadczeń, bo nigdy nie pozwoliłbym się w ten sposób traktować. Zadaj sobie pytanie kim Ty zatem dla niej jesteś?
A może puść ją kiedyś samą na to spotkanie, może wtedy okaże się, że Ty jej wcale nie jesteś potrzebny. Robisz jako tzw przyzwoitka. Jeśli pasuje Ci taka rola to Twój wybór, następnym krokiem będzie trójkąt z jej kolegą, oczywiście nie będziesz mieć ku temu przeciwwskazań, zrobisz wszystko żeby księżniczka była szczęśliwa, nie popadła w rutynę.
Jesteś bardzo szlachetnym człowiekiem.
3739
<
#129 | Deleted_User dnia 22.10.2018 10:44
Ja myślę, że dramatyczna historia Marcopolo wyewoluowała w całkiem ciekawym kierunku. W sumie "chcącemu nie dzieje się krzywda" a mąż może żonie dać pozwolenie na zrealizowanie takich czy innych zachcianek czy to w parach czy nawet samej solo. I w takim układzie obywa się bez całej tej piramidy kłamstw, która pojawia się w "normalnym" małżeństwie kiedy którakolwiek ze stron zaczyna kombinować na boku. Nadmieniam też, że jest też spore grono facetów, których podnieca żona w gorącej akcji z innym. I są to z reguły ludzie, którzy mają po 20 lat życia razem.
14039
<
#130 | Romanos dnia 22.10.2018 18:03
myslaczesnie,
Tylko czy Marcopolo jest pewien, że tego chce?
Bo jeśli tak (trudno mi w to uwierzyć) wówczas "problem sie sam rozwiązał.
Przynajmniej na jakiś czas...
A jeśli robi to w kacie desperacji,chcąc za wszelka cenę zatrzymać "przy sobie" żonę?
Wówczas otwiera sobie drzwi do koszmaru...
No ale fakt; robi co chce - jest dorosły więc przynajmniej w teorii świadomy konsekwencji.
14359
<
#131 | MarcinPoznan dnia 22.10.2018 21:05
Marco, wiem jak ciężko iść pod górkę i walczyć z sercem.
Twoja historia rozpoczęła się w połowie lipca a w połowie października "znaleźliście" rozwiązanie waszej historii.
To zaledwie trzy miesiące, chyba najgorszy okres dla rogacza, okres w którym emocje przysłaniają zdrowy rozsądek.
Ja zupełnie nie mam nic do par, które się tak zabawiają, sam w młodości miałem podobne historie ale był jeden wyjątek, to nie była moja żona, nie zdradziła mnie i od samego początku wiedzieliśmy w co się bawimy.
Wchodząc w związek małżeński jakoś nie miałem ochoty na podobne zabawy, bo z moją żoną nie bawiliśmy się w ten sposób nigdy.
Gdyby zdrady twojej żony nie było i podczas rozmowy byście doszli do wniosku, że chcecie tak się bawić, wówczas również nie widzę problemu.
Niestety doszło do zdrady a Twoja żona nie poniosła praktycznie żadnej "kary" wręcz może teraz mówić, "widocznie musiał mnie nakryć z kochankiem aby w naszej sypialni coś się ruszyło".
Powinieneś zadać sobie kilka pytań:
- gdzie jest granica i czy potrafisz ją wytyczyć?
- czy tego pragniesz również dla siebie, czy tylko po to aby zonie dogodzić?
- czy jesteś wstanie iść żonie na ustępstwa, gdy ta będzie chciała iść krok dalej?
Spróbować każdy może ale nie każdy się w tym odnajduje, krok po kroczku i psychika może mocno dostać po tyłku.
Wyznacz z żoną pewne granice i zobacz jako ona zareaguje, niestety i obym się mylił, może dojść do kolejnych zdrad, o których się już nie dowiesz bo i środki zapobiegawcze będą już bardziej zaawansowane.
3739
<
#132 | Deleted_User dnia 23.10.2018 09:34
Zastanawia mnie to:

Cytat

Jak zawsze radio cicho grało a w domu cisza, zrobiłem kilka kroków i w lustrze szafy zabudowanej ujrzałem drzwi otwarte do sypialni a tam dwie zupełnie nagie postacie, mojej żony i faceta. To co poczułem nie jestem w stanie opisać...nie ma chyba takich słów, wiedzą to tylko ci którzy to przeżyli na własnej skórze. Żona siedziała na łóżku naszej sypialni i robiąc facetowi loda kończył jej w ustach i na twarzy. Nie widzieli mnie. Dopiero kiedy facet skończył (trwało to 5-10sek) żona wstała i wyszła na korytarz do łazienki gdzie mnie zobaczyła. Wpadła w paniczny krzyk aż jej sper...zaczęła wyciekać .. na co jeszcze wyszedł ze stojącym f...em gach. Nie mogłem wydusić słowa. Zrobiłem im klika fotek, gacha rzeczy wyrzuciłem przez okno i kazałem mu wypier.....dajac mu soczystego kopa w tyłek.


Cytat

wiedzą to tylko ci którzy to przeżyli na własnej skórze.


No wiedzą,ja chyba nie wiem,może kobiety to inaczej przechodzą,a po facetach spływa jak po kaczce,albo fantazjujesz albo jeszcze jesteś w szoku,kiedy ty zdążyłeś pomyśleć o wyciągnięciu tel i robieniu zdjęć? gdzie tu mowa o zachowaniu tak zimnej krwi Fajne w takim szoku nie wiesz jak się nazywasz,gdzie jesteś, a mózg mało nie eksploduje, to jest trauma na kilka miesięcy,a co dopiero po takich widokach,nie usiadłabym z nią kawę wypić,bo by się cofała...ale to ja, facetom chyba wszystko jedno co widzą,serce potrafi oszukać rozum.


"Kochać znaczy wytrwać i zostać. Kochać znaczy opuścić świat fantazji i wejść w świat, w którym możliwa jest trwała, realna miłość. Twarz w twarz, kość w kość, miłość pełna oddania. Kochać znaczy zostać, kiedy każda komórka woła "uciekaj!"

Nick

Cytat

Karmicie trolla


:niemoc
14019
<
#133 | amor dnia 23.10.2018 10:23

Cytat

Diabeł tkwi w szczegółach.

dokładnie;

Cytat

My przynajmniej jesteśmy szczerzy wobec siebie, a ilu z nas z Was żyje niby ok a rzeczywiście ma rogi ze się w drzwiach nie mieści?

podstawą takiej wzajemnej szczerości, aby była prawdziwa i rzeczywista, jest szczerość z samym sobą, bardzo głębokie wsłuchanie się w samego siebie; i to głębokie wsłuchanie się w samych siebie obojga partnerów;

czy jesteś pewien, że udało Ci się tak głęboko wsłuchać w siebie, zaledwie kilka miesięcy po doświadczeniu zdrady, gdzie jeszcze nawet emocje po traumie nie wygasły?
a ona? tak szybko zrozumiała i doszła do tego co w niej siedzi? dlaczego naprawdę zdradzała?
14451
<
#134 | mietek dnia 12.02.2019 19:13
Marco, ciekawi czy ty dalej w tym stadle? Czy odpowiada ci taki stan?
14566
<
#135 | Aneta134 dnia 13.02.2019 10:28
Strasznie Ci współczuję! Dowiedzieć się o zdradzie, a zobaczyć to na własne oczy - to musi być podwójny cios! Powiem Ci ze swojego doświadczenia - nigdy o tym nie zapomnisz, u mnie mija 2 lata, a wciąż nie mogę o tym zapomnieć i noszę w sercu ogromny ból i poczucie niesprawiedliwości! To nie życie - to egzystencja... Póki nie macie jeszcze dzieci sprawa dotyczy głównie tylko Was. Myślę, że gdyby nie moje dzieci skończyłabym swoje małżeństwo bez wahania...

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?