| pupil | 08. Luty |
| __ZaCzArOwAnA__ | 08. Luty |
| Darco | 08. Luty |
| Feromonka | 08. Luty |
| hanna0802 | 08. Luty |
NieOddycham | 00:22:56 |
milyfacet | 00:35:15 |
Julianaempat... | 01:50:37 |
#
poczciwy | 02:09:10 |
Crusoe | 14:18:40 |

Nie jest łatwo o tym mówić ale trzeba aby sobie to poukładać. W moim związku uważałem że było wszystko ok. dzieci dom super do czasu gdy żona miała romans z kolegą z pracy oczywiście był płacz
lament dzieci no sami wiecie wybaczylem ale zaufania nie miałem. I znowu trafiłem na tego samego gościa po 10 latach, miłość wróciła do żony co najlepsze został jej szefem no jakaś masakra i znowu wybaczylem. To tak w skrycie powiedzcie jak sobie radzić już minęło 3 lata ale myśli wracają Nie wiem czy dobrze zrobiłem że dałem jej szansę może trzeba było się rozstać nie wiem.....
Tak jak poczciwy napisał Twoje wybaczenie przebiegło zbyt miękko, np. pozwoliłeś jej pracować nadal z tym człowiekiem, to proszenie się o powtórkę no i ją dostałeś.
Jak sobie poradzić ? zacznij z nami rozmawiać, chociaż pewne wypowiedzi na pewno się Tobie nie spodobają.
Czy to możesz zmienić teraz? Nie wiem czy trochę nie za późno.
Jednak pisząc o sobie (a jestem ze swoją żona po zdradzie i wielu zakrętach) - już idąc za myślą kogoś tu z forum powtarzam, ze dziś jestem w związku, dziś on trwa, a czy będzie jutro powiem Ci jutro. Jeśli dojdziesz do przekonania, ze nie dasz rady i nie warto - masz prawo odejść.
Jak sobie radzić ? Myśli wracają i czasem mam z tym sam problem ale o tym za moment.
Na pewno ważne czy udało się przepracować te zdrady, dociec przyczyn (co nie grało w Waszej relacji, co pchnęło małżonkę w objęcia kolegi z pracy dwukrotnie i czemu z nim nie jest jak to taka płomienna miłość).
Lek lub pewność przed byciem wyborem na zasadach kola zapasowego jest chyba tym, który boli najbardziej.
Nie wiem dokonać w jakiej jesteś sytuacji właśnie w odniesieniu przedstawianych powodów pozostania, przepracowania związku i jego błędów (by było jasne nie tłumaczących zdrady ale jednak wymagających korekty)...
Jeśli to macie za sobą to stymulacja głowy, co to znaczy? Czasem to trudne ale ja wiem, ze umiem nakręcić swój żal, gniew wpaść w stan, w którym wkręcam się trochę w drapanie ran. Co z tym wiem, ze powinienem robić 😉 - przestać. Pytanie czy Twoja żona niesie z Tobą ten ciężar, czy robisz to sam? Jeśli analizowaliscie - to warto rozmawiać o tym co czujesz, a nie wyłącznie o tym o czym myślisz (różnica jest duza: uczucia to żal, gniew ... i jednocześnie konsekwencja dla niej - jednak rozmowa zbliża choć to trudne; ponowna analiza zawsze ma aspekt szpili, dorapania ran - nie koniecznie prowadzi w kierunku budowania tylko trwania w destrukcji, jednak czy Wy analizowaliscie jest kluczowym pytaniem?).
Bądź co bądź - jestescie próbujesz, wątpliwości pewnie są rzeczą normalna i jak mówiłem, nie jesteś skazany... jednak może uda się wprowadzić korekty i będzie lepiej - jednak blizna pozostanie...
Cytat
a jakie miałeś podstawy do tego, aby dać jej szansę?
Sam uważam, że jedną szansę można dać jeśli osoba, która zdradziła wyraźnie żałuje i aktywnie chce odbudowywać związek.
Sądzę, że nie masz powodu żałować, że dałeś wówczas szansę.
Pomyśl, jaka cześć tych minionych dziesięciu lat byłą jednak Twoim zdaniem dobra?
Zrobiłeś dobrze, to ona zrobiła źle wchodząc w kolejny romans.
Nick, żyjesz? czytasz?
Zapytałbym, czy ta "niepewność i oczekiwanie na kolejną zdradę" istnieje w skutek obecnych działań żony, czy wynika z "doświadczeń z przeszłości"?
Czasem bowiem jest tak, że "demony z przeszłości" zagłuszają fakty i wówczas należało by również (a czasami przede wszystkim) zająć się tym co tkwi w głowie.
Autor niestety nie napisał nam jak żona postępuje dzisiaj...
Chociaż jeśli zdradziła 2 razy z tym samym to liczy się jako raz?
W tej sytuacji dwa rozwiązania widzę...
Albo musi zrobić coś ze swoją głową i przestać "kombinować" bo sie zakombinuje na śmierć...
Albo rozstać się z żoną...
Narzekanie i "nicnierobienie" to najgłupsze wyjście...
Cytat
Albo rozstać się z żoną...
Narzekanie i "nicnierobienie" to najgłupsze wyjście...
Dzięki Romanos, nawet nie wiesz jak mnie oświeciłeś w temacie mojego związku tym komentarzem.