NieOddycham | ![]() |
Urzekajaca444 | 00:11:35 |
Crusoe | 00:33:29 |
Jess | 00:36:16 |
#
poczciwy | 01:50:08 |

Jestem tu pierwszy raz, zapewne jak większość użytkowników nigdy nie przypuszczałam , że ten problem będzie dotyczył mojego związku. Mamy trójkę dzieci, najmłodszy ma prawie rok,a ja się właśnie dowiedziałam ( raczej dostałam potwierdzenie ) że mąż mnie zdradza od ponad pół roku... Poza kłamstwami na których go przyłapałam, podejrzeniami że coś jest nie tak, wychodzi na noc dorabiać, kasy wiecznie brak, późne godziny powrotu z pracy , nadgodzin brak. Zaczęłam coś podejrzewać. W końcu raz nie wylogował się z fb więc przeczytałam wiadomość od jej(kochanki) koleżanki , nogi się pode mną ugięły. Nie dowierzałam, on oczywiście na to miał jakieś piękne kłamstwo, przyznał się do romansowania , niewinnych rozmów od 3 miesięcy. Próbowałam zapomnieć, wybaczyć, ale dalej byłam czujna. Moja intuicja mnie nie zawodziła... wstydziłam się popytać znajomych... czy coś widzieli słyszeli, poprosić o adres do tej dziewczyny... jak w końcu miałam dość, mimo wstydu odważyłam się, już mi było wszystko jedno, oby tylko znać prawdę. Prawda okazała się straszna... najgorsze to że wszyscy w około wiedzieli... tylko nie ja... Od ponad pół roku, codziennie uprawiał seks ze mną i z nią... Po prostu jakieś obrzydzenie mnie wzięło... Facet w ogóle jest w stanie tak często to robić ?? Jak tak można... w stosunku do mnie się nie zmienił, dalej był czuły, przytulał całował również ze swojej inicjatywy, chętny był na zbliżenia nie czułam się odtrącana, jak to często bywa gdy jest ktoś trzeci. Sprawa jest świeża, ale wyprowadzając się nawet słowa ze mną nie zamienił... zero przeprosin, proszenia, tłumaczenia... nic pustka... codziennie dostawałam od niego smsy z rana, bądź jak był na przerwie w pracy, że mocno kocha... Nie potrafię tego zrozumieć. Wybaczyłam mu niejedno... ale zdrada ? Ja grzecznie w domu, opiekująca się dziećmi, czekająca z niecierpliwością aż wróci z pracy żeby spędzić czas razem... Nie mogę przestać o tym myśleć, nie mogę jeść , słabo śpię... Nie potrafię się z tym pogodzić... On w ogóle nie czuje się winny, jak dzwonił i chciał chwile porozmawiać jedyne co miał do powiedzenia to "nie przesadzaj". Jeden dzień jest dobrze, następny dzień cały płaczę... często brakuje mi sił, ale mam dzieci, wiem że mam i wiem że teraz sama muszę o nie zadbać. Dziś wnoszę pozew o rozwód, i mam cichutką nadzieję, że jak będzie po wszystkim to odczuję chodź trochę ulgi, że uda mi się poukładać życie od podstaw.
Cytat
Codzienność, rutyna, brak czasu dla partnera/partnerki przez obowiązki domowe lub zawodowe - to zabija każdy związek.
I wcale nie jest tak, że gdy jest ktoś trzeci, to zdradzacz przestaje być czuły, lub nie ma ochoty na sex. Często jest wręcz przeciwnie. Te zachowania mogą sie nawet nasilać. Jak w Twoim przypadku codzienny sex... Zdradzacz próbuje w ten sposób niwelować jakiekolwiek podejrzenia partnerki. Twojemu to się udawało pół roku. Sama pomyśl: przez cały związek uprawialiście sex codziennie, czy dopiero od pół roku?
Cytat
A to nie można codziennie uprawiać seksu? Ja do momentu "domowej separacji" z żoną miałem codzienną przyjemność łóżkowych igraszek. Chociaż...rzeczywiście, to chyba nie jest takie codzienne w innych związkach, bo nie raz słyszałem od niej "ciesz się tym co masz, bo inni mężowie tak dobrze nie mają". Hmh..
Niemniej po przykładzie naszych połówek można stwierdzić, że niektórzy mają inna teorię na "powód do zdrady".
Co do rutyny, to jedynie wskazuję, że jest to czynnik, który zabija każdy związek i trzeba mieć duże doświadczenie, żeby nie przegapić momentu, w którym rutyna pojawia się w małżeństwie. W tym bardziej upatruję winy obojga partnerów za rozpad pożycia - ale w żadnym razie winy obojga za zdradę.
Jeżeli chodzi o proste pytanie: czy jesteś winna? Odpowiem TAK - jesteś winna, że dopuściłaś do rutyny, że chemia przestała działać, że codzienność was znieczuliła, że zbytnio oddaliliście od siebie, że przegapiłaś ten moment, że nie rozmawialiście wystarczająco dużo o własnych oczekiwaniach i potrzebach. W tym zakresie jesteś winna w takim samym stopniu, jak Twój partner.
Czy jesteś winna zdrady? W żadnym razie !!! Zdrada to w wielu krajach najcięższe przestępstwo po morderstwie. Twój partner dopuścił się tego przestępstwa i NIC go nie usprawiedliwia.
hakaa, a masz jakieś specjalne sposoby, żeby przez całe małżeństwo codziennie "korzeń zapłonął" i partnerka nie będąc nimfomanką, chciała ..?
Cytat
Hmh, z tego co widzę po dłuższej obserwacji otoczenia i tutejszego forum, to codzienny seks jest raczej rzadkością.
Z tego wynika, że mam naprawdę szczęście, że żona miała na mnie ochotę codziennie a ja tego, k..., nie doceniałem.
Jak utrzymać ogień w sypialni? Przede wszystkim dopasowanie na początku związku (intensywny seks przed ślubem bardzo wskazany).
Poza tym dbanie o o wygląd i kondycję, treningi, dobre odżywianie, życie bez nałogów i takie tam banały.
Myślę, że największy wpływ na libido związku ma mieszanka: dopasowanie fizyczne + mentalne + powoli rozbudzana seksualność przed laty. Mnie żona bardzo podobała się fizycznie gdy była nastolatką, a teraz...podoba się jeszcze bardziej :-) Ja jej chyba też, skoro dostawała normalnego focha, gdy nie za bardzo chciałem (najczęściej ze zmęczenia). Ale wtedy wystarczy, że powie "musisz wypełnić obowiązek małżeński" i już staję na baczność :-)
Na chwilę obecną nie mam seksu od 4 miesięcy, bo odbudowujemy związek i jestem w celibacie, co w sumie nie jest takie złe, bo pozwala mi jakby na nowo odkrywać tę, jakże przyjemną, stronę mojej małżonki. Niestety nad tym wszystkim jest ciemna chmura SPRAWY zamiecionej znowu pod dywan. Może kiedyś będzie w końcu bezchmurnie.