

Anetastp | 00:12:32 |
heniek | 02:41:46 |
Julianaempat... | 04:41:32 |
soighlah | 06:17:13 |
Edek_2 | 06:46:37 |

Jestem głupia, nawet bardzo.Znam mojego męża 11 lat, jesteśmy po ślubie prawie 5. Już przed ślubem nam się nie układało, w sensie takim, że ON, starał się zostać 'przyjaciółką' każdej spotkanej dziewczyny. Poznał jedną w pracy, starszą, stał się powiernikiem, pocieszycielem, ona dziękowała w sms-ach, za przytulanie w czasie snu, bo podobno zasypiała w samochodzie, za to, że był jej pierwszym. Ale podobno walczyła z depresją, wymyślała historie - więc wierzyłam, że nic się nie stało. W rocznicę ślubu, pierwszą, kiedy świętowaliśmy nad morzem, wysłała mi sms-a, z informacją, że składa życzenia z okazji rocznicy, gdy podziękowałam, odpisała, że przecież my się już rozwiedliśmy. Później wysłała zdjęcie, które przesłał jej mój mąż - jego rozebranego. Przychodziła pod moją pracę, było wesoło, zniknęła, ja zapomniałam. Do momentu, aż poznał nową koleżankę, młodszą o 13 lat, w pracy. Pisał, że kocha, ona też pisała, planowali sobie małe "żelki", wspólne życie. Twierdził, że nic między nimi nie ma, że to żarty. Miało to miejsce 3 lata temu. Kiedy pod koniec roku okazało się, że zabrał ją w zimę do Zakopanego (my nie mogliśmy jechać - bo za drogo), okazało się, że oprócz zimy, zahaczył również Zakopane latem, tuż po naszym przyjeździe, jak również Zakopane w tamtym roku, wyjazd nad morze, Teatr w Warszawie, kino z milion razy, mecz polskiej reprezentacji na Stadionie Narodowym, czy romantyczne kolacje, wspólne wesela. Jak mu się to udawało? Tłumaczył - praca, dodatkowa działalność, zabiegi na kolano 100km od domu. Wszyscy mówili - nie wierz, zdradza, ale ja nie - przecież mówi, że tylko ja, przeprasza, pomyłka. Teraz też jest to samo. Byłam u psychologa- zaleca psychiatrę, leki, podejrzewa depresję - czy jakoś tak. Atak paniki. A ja tkwię w tym popiepr... układzie, dlaczego? Bo przecież nic mnie lepszego w życiu nie spotka - bo jestem podobno na tyle beznadziejna, że nie mam szans na nic innego. Bo jestem tchórzem. Bo nie chce być sama. Tamta miała-ma wszystko co ja chciałam. Nie wiem już jak wygląda spontaniczny romantyczny wieczór. Nie wiem już jak reaguje moje ciało gdy ktoś Cię dotyka, gdy ktoś Cię przytula. Gdy ktoś Cię całuje. Nie pamiętam już jakie emocje przychodzą, gdy się z kimś kochasz. Zabawne, że potrafi umawiać się z koleżankami na trójkąty, że te wszystkie wspólne wyjazdy kończyły się tym, że wynajmowali jeden pokój z dwoma łóżkami. Szkoda tylko, że znalazłam rezerwację z Krakowa -
- jeden Apartament z łóżkiem małżeńskim. Szkoda, że tłumaczył, że wyjazdy dlatego, że kumpel, którego nie znam, nie poznałam przez tyle lat, a którego podobno podziwia proponował mu wyjazd. A że partnerka tego kumpla znała tamtą, to zabierał ją. Nie żonę. Bo ja jestem pomyłką. Bo on nie chciał ślubu. Bo się do niczego nie nadaję. Zaraz skończę 30 lat. I cholernie się tego boję, bo po co żyć kolejne 30, skoro to wszystko jest tak ciężkie? Skoro codziennie jest tylko ból? Nie życzę nikomu samotnych wieczorów, nie życzę tego, żeby musiał przytulać się do poduszki, czy żeby siedział sam w Teatrze, gdy obok przyjaciółka z chłopakiem. Żeby Nowy Rok witał sam - kiedy obok znajomi się całują i przytulają. Wszystkim życzę więcej odwagi niż mnie.
Czemu nie podejmujesz decyzji? Dlaczego w tym trwasz? Garbata jesteś, chora... on jest księciem z bajki? Rozumiem uczucie, idealizacje ?
Na co czekasz? Ma przyprowadzić fajna koleżankę do domu która zaakceptujesz....
czy on wie, ze Ty jesteś świadoma wszystkiego czy wydaje mu się ze łykasz jego kłamstwa?
czytam Twój wpis:szoook i oczom nie wierzę. A powinnam wierzyć bo podobne kłamstwa dotyczą mojego prawie exa. Masz 30 lat ja 32, dziewczyno to czas na budowanie siebie a, a nie na zapadanie się w chory związek!!!! Zauważyłaś ze one mają więcej Twojego męża niż TY:_jezyk. To nie normalne!!! zbieraj dowody. jak najwięcej, też te dotyczące jego kłamstw i do prawnika. mój jak rozpadałam się na malutkie kawałeczki, ale nadal starałam się wierzyć w kłamstwa, powiedział mi że mój stan go już męczy. Mogę sobie tylko wyobrażać co czujesz Życie przed nami, na sylwka możesz się wybrać z zetkowiczami, do teatru iść sama!! teraz jest czas żeby polubić siebie i samotność. mój ex to patologiczny kłamca i wydaje mi się, że twój też, to straszne zaburzenie, które jeśli kochasz to wpływa na twoje zdolności postrzegania rzeczywistości i jej oceny. Nie warto marnować sobie życia z kimś takim. Jak powiedziała jego matka on się nie zmieni, czy chcesz ryzykować swoim życiem zeby się przekonać, czy twój będzie inny? To nie miłość tylko współuzależnienie. Walcz o siebie, szukaj pomocy, idź do prawnika (dobrego najlepszego), i podnoś się z kolan, albo inaczej wstań na kolana bo teraz jesteś na totalnej glebie pod warstwą mułu, ale z dna najlepiej jest się odbić.....
trzymaj się głowa do góry