

Anetastp | 00:09:36 |
heniek | 02:03:20 |
Julianaempat... | 04:03:06 |
soighlah | 05:38:47 |
Edek_2 | 06:08:11 |

Witam, trafiłam na forum przez zupełny przypadek poszukując wsparcia i może odpowiedzi na moje dylematy:( chciałam Wam opowiedzieć moją historię bo tak jest łatwiej to z siebie wyrzucić.
Mam 28lat, mój mąż 32lata. Wzięliśmy ślub we wrześniu 2015 roku, zatraciłam się w przygotowaniach, mąż jakby mi wturował, potwierdzał moje pomysły bądź negował, wszystko wydawało się normalne. Po ślubie jednak zaczeliśmy się kłócić, szarpać, przestaliśmy ze soba normalnie rozmawiać. Myślałam - musimy się dotrzeć ( przed ślubem byliśmy razem jakieś 8lat). Któregoś dnia wziełam jego telefon - stało się - zdradza mnie z koleżanką z pracy, próbowałam jakoś do niego trafić, nie zraziłam się, uznałam, że mamy gorszy czas...nadal kłótnie, wyprowadzki, wprowadzki, byłam zmęczona i dla własnej wygody wierzyłam w słowa kiedy mówił, że nie ma już z nią kontaktu. I tak przez poł roku 2016 aż odkryłam konto na sympatii i tam już kolejną kobietę. W jednym czasie nr 1 i nr 2 i nic o sobie nie wiedziały. Kazałam się wyprowadzić - zrobił to bez słowa wyjaśnienia czy przeprosin. Po ok 2 miesiącach wrócił na kolanach, pisał listy, uwierzyłam - znowu. Zamieszkaliśmy razem, było ok, po miesiącu zaczeły się kolejne afery...popychania, bijatyki, ciche dni, spanie w oddzielnych łóżkach ale niestety nie dopuszczałam do myśli, że znowu coś może być na rzeczy z dziewczyną nr 1. Raz było gorzej raz lepiej, przestaliśmy już się bić, wyzywać itp. Zaczeliśmy starać się o dziecko...w maju 2017 się udało...w sierpniu wrócił pijany do domu, wziełam jego telefon...znowu ona, non stop- starał się a ona była, jej mówił, że mnie zostawi ale nie jest jeszcze gotowy a ona czekała i dawała kolejne szanse. Wyjezdzalismy na weekend, zaplanowany razem a jej pisał, ze bał sie mnie puścić samą. Wiele razy rozmawialiśmy, że jeśli źle mu ze mną, to ja to rozumiem, że wystarczy to uczciwie zakończyć abyśmy sie nie znienawidzili. Dziś mija kolejny miesiąc. On nie pomagał, nie był podczas ciąży, nie reagował na bicie serca małego, na zdjecia, które mu wysyłałam. Uznał, że to, że nam się nie udało to nie znaczy, ze mam mu odebrać kontakt z synem. Mimo, że pisał do niej, ze chciałby abym poroniła. Wiele było klamstw w tych mailach do niej nie wiem już kim on jest. Stał sie obcym człowiekiem ale nadal go kocham i nie moge sie po tym wszystkim ogarnąć. Chcialam mieć pełna rodzinę, chciałam aby był, kąpał, bawił się zanim położy małego spać. Był mężem i ojcem. Ostatnio zmienił postawę, chce pomagać. Pozew jest w sądzie, sama go złożyłam, adwokat opłacony, czekam na termin rozprawy. Napisałam mu ostatnio sms, że chcę kogoś bliżej poznać i czy w obecnej sytuacji jego nagłej zmiany mogę liczyć na to, że noe będzie mnie tym atakować w sądzie. Odpisał,że odposze mi 3stycznia bo sie z czymś spóźnił jeden dzień. Boje się, że znpwu zacznie mi nawijać makaron na uszy, że znowu ja w to wszystko uwierze, ze ona czy inna nigdy nie zginą, że zawsze będę zdradzana. Tym samym dziecko. Ale ciężar odpowoedzialnośi za syna jest ogromny, decyzje ktore musze podejmowac maja wplyw na niego.
Siedze i cały czas o nim myślę, nie muszę mowić, że cała moja rodzina go nienawidzi, że ma go za zero i strace ich jeśli bym postanowiła wrócić ZNOWU do męża. Akceptuje to, że go nie ma i nie chce wrócić, wiem, że on się nie zmieni, wiem, że byłabym cale zycie meczennica :( i w końcu i tak by mnie zostawił dla innej...
Może dlatego poszukałam wsparcia, bo chcę być silniesza aby nie dać się znowu oszukać....
Większość z nas marzy o rodzinie, stad wydaje nam się to marzenie ważniejsze od realności. Dlatego czasem chcemy ratować na sile.
Twój mąż wybrał inne życie i z tego co piszesz nie ma w nim Ciebie.
Skąd przemoc się wzięła? Z jakich rodzin pochodzicie? Dlaczego piszesz ze kochasz gdy ktoś krzywdzi fizycznie i psychicznie ? Skąd to u Ciebie - znasz powody (jak biją to raczej naturalna postawa to ucieczka)?
Nie do konca decyzja nalezy do mnie, odpowiadam za syna, jesli zechce sie o nas starac to strace wszystkich innych, kazdy mowi, ze bylabym po prostu glupia gdybym wrocila. Boje sie, ze nie jestem w stanie ulizyc sobie juz zycia z kims innym...
Wiesz, na efekty jednak trzeba poczekać.
Ale bardzo dobrze, że o tym pomyślałaś.
Czasem terapie trwajÄ… latami.
Nie jestem specjalistą ale też korzystałam, wyszło mi to jakby nie patrzeć na dobre.
Oczywiście odrębną kwestią jest terapeuta, bo można trafić jak kulą w płot.
Ważne jest jednak to, że próbujesz sobie pomóc i szukać, terapia, to forum, to już jest duży krok.
Na początku do wielu rzeczy trzeba się zmuszać, ale pomyśl sobie, że to dla dziecka.
Masz dla kogo walczyć.
Powodzenia.
Czasem mam takie dni, ze nie mam sily wstac z lozka
Z czasem znajdziesz w sobie siłę, będzie jej coraz więcej. Niestety potrzebuje to czasu. Jak napisała Hurricane - masz dla kogo żyć.
Każdy z nas to zna i wie jak to jest.
Daj sobie czas i bądź dla siebie dobra i dla swojego dzieciątka.
Cytat
Skąd takie myślenie? a może jest odwrotnie,to kobiety z dziećmi uciekają od facetów
Każdy facet wyczuje intencje, a żaden nie chce być Jeleniem czy meblem,a raczej nie chcemy chłopa do wychowywania naszych dzieci a partnera,ale facet to tylko facet a ich logika hmmm na poziomie...lepiej nie kończyć
Cytat
A jak myślisz, masz wpływ na wszystko co się dzieje w Twoim życiu ?
"Masz do skrzydeł
przywiązaną złotą rybę
Jeśli Ty odfruniesz
Serce jej przestanie bić"
Cytat
Jest ojciec, jeśli on nie chce jest dziadek, nie ma jednego i drugiego są koledzy, przyjaciele, znajomi.
Nie ma zasady że uciekają, tylko tchórze, bez dojrzałości, jeszcze nie teraz ale może trafisz na faceta który się Tobą zaopiekuje, który poświęci wysiłek i pomoże się naprawić. Wiem że kobiety są niecierpliwe ale tutaj nie ma innej rady. Kobiety też czasem samotność popycha do dziwnych zachowań przy których tracą szacunek do siebie, upadają, staraj się wystrzegać tego.
Cytat
Pieprznij tym, słuchaj siebie, bo nikt za Ciebie nie ułoży Twojego życia.
Tylko Ty jesteś kowalem swojego losu i nie skupiaj się na przyszłości tylko na bieżącym czasie.
Komentarz doklejony:
A jemu terapia nie pomoże. Jemu nic nie pomoże. Takie moje zdanie.
Jak oderwac sie od niego emocjonalnie to najciezsza sprawa po 10latach:/ chcialabym nie zastanawiac sie gdzie teraz jest albo jak spedza z nia czas. To meczace i sama daje sobie taki krzyz, wiem to. Kiedy nachodza mnie takie mysli to staram sie to od siebie odrzucic ale boje sie, ze jak naposze, ze chce wrocic, ze sie bedzie staral ,to znowu zmiekne i znowu dam sobie taki krzyz w zyciu. A ja chce byc w koncu szczesliwa
Wierze, ze dam rade sie z tego podniesc, ze znajde partnera ktory bedzie uczciwy, w sumie tego najbardziej sie obawiam, ze kolejny zrobi mi to samo
Podjęłaś decyzje o rozwodzie i tego się trzymaj,po wielokrotnych zdradach powrotu nie ma,teraz jesteś ważna ty i dziecko i wasze bezpieczeństwo...
Masz wiele pracy przed sobą aby z tego wyjść i zacząć życie jako nowa osoba, wolna, niezależna i ważna dla siebie.
Cytat
W tej chwili wciąż tkwisz w tym przeświadczeniu, że tylko mężczyzna i miłość, obojętnie jaka by nie była da Ci szczęście; nie tędy droga. :niemoc
Szczęscie możesz dać sobie sama, wypracować je dla siebie, "ogarnąć" się na tyle by być pewną siebie, dobrze funkcjonującą osobą, bez skłonności do wpadania w uzależnienie od mężczyzny. Wtedy gdy w końcu kogoś poznasz, ocenisz go realnie, nie przez pryzmat własnych braków i pragnień. Będziesz traktować go jak równego sobie, nie odbierając sobie wartości. Związek będzie dla Ciebie wyborem, a nie koniecznością by zaspokoić swoje niedostatki i deficyty.
Potrzeba Ci konsekwencji i wytrwałości, aby do tego dojść. Terapia jak najbardziej porządana, ale nie spodziewaj się efektów w krótkim czasie. To będzie długa droga wychodzenia z uzależnienia, jak dla alkoholika lub narkomana.
Powodzenia!
Na budowanie nowego przyjdzie czas jak przerobisz stare byle ten lek nie był argumentem do trwania w tej agonii związku jaki mieliście (tamto musi umrzeć by narodziło się nowe - z nim czy z kims innym).
Co do terapii - terapeuta musi stawiać jakies poprzeczki, wymagania. Cztery spotkania to mało ale on musi Ci odpowiadać choć być wymagający, a nie wyłącznie glaskajacy i lechatjacy Twoje ego.
Odnoszę wrażenie, ze wpadasz w lekka depresje na to jest pomoc farmakologiczna (choć pewnie ciąża to komplikuje) jednak nie warto tez się męczyć. Farmakologia pomoże przejść najtrudniejszy etap a terapia będzie powoli układać to co pogmatwane. Jednak terapia nie zabierze bólu po stracie jaka jest zdrada, rozwód. Tu nie oczekuj cudów. Żałobę leczy czas.
Komentarz doklejony:
Miało być w początkowym tekście
* wachasz a nie wÄ…chasz
** łechtający Twoje ego (pod koniec)
Odnoscie relacji, to nie wpadam w desperacje, tak na prawde nie znajde nikogo bo nie bede chciala, kazdego bede porownywac do niego. I nigdy nie wylecze nie zapomne o uczuciach do niego. To straszne ale prawdziwe. Zwlaszcza ze mamy syna. I ja wierze, ze ludzie moga przejsc przemiane, ale nie sami tylko za sprawa specjalisty.i to dlugotrwaly proces.
Cytat
Ktoś Cię nauczył tego schematu i pewnie odnosiłaś się tak do otoczenia.
Pamiętaj że facet też potrzebuje szacunku, czułości, zrozumienia bo nie jesteśmy z kamienia. Smutne jest to że mężczyźni nie mają już szacunku względem siebie nawzajem,
Cytat
Sami, specjalista nas tylko kieruje w odpowiedni tok myślenia, widzenia swojej rzeczywistości, sami robimy kroki w swojej "przemianie", zaczynamy widzieć to czego wcześniej nie zauważyliśmy.
Cudów nie ma, terapeuci to nie bogowie, nie zmienią człowieka jak sam nie chce, ludziom się wydaje że ktoś za nich zrobi wszystko, za pomocą tabletek, cudownej rozmowy.
Trudno.
Podniose sie bi musze
A co do specjalistow, to tak, to wlasnie mialam na mysli, ale wierze,ze jesli na prawde sie chce, to jestesmy e stanie sie poprawic. Ja weszlam na droge swoich zmian.
Komentarz doklejony:
Nie jest sztuką kochać kogoś za coś, sztuką jest kochać kogoś wbrew czemuś, ja mojego męża właśnie kochałam pomimo tych przykrości które mi wyrządził i nie mówię tylko o zdradzie. To jest właśnie prawdziwa miłość, bezinteresowna. Tylko szkoda że bez wzajemności.
A czu jest na forum osoba z podobna sytuacja? Czy to faktycznie jest tak, ze ktos nie umie sie popraeic?
Cytat
Jak to, nie zdawałaś sobie sprawy? Mąż Cię zdradza notorycznie, nie ma umiaru i żadnych zahamowań, nawet Twoja ciąża i fakt przyjścia na świat dziecka nie jest dla niego otrzeźwieniem, tylko przeszkodą w rajcowskim życiu jakie prowadzi
Cytat
A Ty wciąż liczysz na cud? Na to że ktoś taki się poprawi?
Nie Martyna, nie ma szans na jego poprawÄ™.
Cytat
Tresować to można sobie psa,a i pies ma uczucia.Mocna, pewna siebie, dominująca, a nawet agresywna,facet został pokonany,zmień to bo każdego innego twojego partnera czeka to samo,nie zapominając o dziecku.
Cytat
Nie że nie umie,ale nie chce,poprawić możesz tylko siebie.
Cytat
Cytat
Cytat
Zaczęłaś to robić przed czy po odkryciu zdrady ?;
Oboje się powinniście bardzo przeprosić; też mógł postawić sprawę wcześniej na ostrzu noża a nie komplikować wszystko jeszcze bardziej.
Pamiętaj jedno, na przeszłość nie masz wpływu na teraźniejszość i przyszłość tak.
Najchetniej cofnelabym czas i chciala zauwazyc pewne komunikaty
Cytat
Co ma przeczytać? Liczysz na to, że jesli mąż przeczyta ten cały "cykl" Twojego kajania się, brania winy na siebie i Twojego "olśnienia", to zmieni się jak w Harrym Potterze i zaskoczy Ciebie, Twoja rodzinę i znajomych, okazując Ci szacunek i uwielbienie?
Stosowanie przemocy to jedno i z pewnością masz z tym problem, ale mąż to nie anioł wrodzony i zdaje mi się, że się gubisz w końcu, co było powodem, a co skutkiem.
Cytat
Wszystkie metody zawiodły, więc chwytasz się czego tylko się da?
Ile można Ci zrobić, żebyś poczuła się znieważona i zaczęła w końcu myśleć o sobie i dziecku, nie o nim?
Cytat
Cytat
Martyna, zrobisz jak zechcesz.. Twoje małpy Twój cyrk.
Chciałaś rady, to się nie wkurzaj, że ktoś widzi Twoją sytuację inaczej, niż byś chciała.
Aha... Z tymi przeprosinami na piśmie to się wstrzymaj aż rozwód dostaniesz, bo jeszcze "wylądujesz" z orzeczeniem o Twojej winie i z całym pakietem konsekwencji, jakie taki wyrok sądu niesie.
Ale zrobisz jak zechcesz.
A syn jest i jakies zasady trzeba zachowac. Nie mam ochoty nienawidzic cale zycie.