

| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Anetastp | 00:06:02 |
#
poczciwy | 00:15:29 |
Edek_2 | 00:16:01 |
Julianaempat... | 00:40:06 |
Joanna96 | 01:41:12 |

Cześć wszystkim. Pojawiłam się na czacie i kilka osób pisało żebym opisała dokładnie swoją historię. Chce opisać wszystko dokładnie i szczerze bo mam poczucie, że dużo winy jest niestety we mnie. Mam 27 lat. Z mężem poznaliśmy się 10 lat temu. Byliśmy swoimi pierwszymi milosciami i partnerami. On ma 30 lat. Ślub wzięliśmy dwa lata temu. Cały nasz związek był bardzo udany, te same poglądy na życie, gustu, poczucie humoru. Mąż był dla mnie zawsze bardzo dobry, opiekuńczy, czułam się bardzo kochana i atrakcyjna dla niego. Wszystko układało się nam dobrze. Mąż ma bardzo dobrą pracę. Ja zaczęłam swoją rok temu. Kupiliśmy duże mieszkanie z myślą o dzieciach. Właśnie skończyliśmy je urządzać. Zostały jeszcze jakieś małe drobiazgi do dopracowania. Bardzo nas to oboje cieszyło. Żyliśmy że sobą w bardzo dobrej relacji. W pewnym momencie mój mąż zaczął dużo pracować. Ma też takie godziny pracy że albo od 10 do 18 albo od 12 do 20. Często jednak wracał dużo później. Ja czekałam w domu z obiadem i wszystko nadal wydawało się być w porządku. Wiem, że miał dużo pracy, starał się o kolejny awans. Rozumiałam to. Zaczęły się jednak jakieś rozmowy, że zaczyna pracować zbyt dużo. Myślę, że zaczęliśmy się trochę mijać. Z biegiem dni zaczęły pojawiać się kłótnie, ja je zaczynałam. Początkowo po kłótni zaraz wszystko było dalej dobrze. Później jednak zaczęły się ciche dni. On zaczął uciekać w oglądanie męczy, ja czytanie, ogladanie. Przestaliśmy chyba o tym rozmawiać. Wcześniej nie widziałam w tym problemu, teraz widze... To bardzo duże streszczenie tych 10 lat... Ale chce jakoś nakreślić obraz związku. Wszystko stało się 30 listopada. Wróciłam do domu z pracy. Otworzyłam laptopa i zobaczyłam artykuł, coś w stylu " mąż chce odejść od żony do innej kobiety". Byłam przerażona. Pobiegalm do sypialni i zobaczyłam, że brakuje prezerwatywy. Wtedy byłam już pewna. Zaczęłam pisać smsy. No i potwierdził. Jak wrocil do domu powiedział, że odpowie na wszystkie moje pytania. Zapytałam ile razy. Powiedział, że dwa, trzy... Zapytałam czy coś do niej czuję, czy to tylko seks... Powiedział, że to nie tylko seks. Zapytałam czy będzie chciał ratować nasze małżeństwo bo ja bardzo chce. Powiedział, ze już nie... To była bardzo spokojna rozmowa. Poszłam do innego pokoju i zaczęłam pisać list do rodziny. Rano poszedł do pracy a ja do wszystkich możliwych aptek. Najadłam się dużej ilości leków, które popijam alkoholem. Była jakoś 11 rano. Obudziłam się gdzieś 2 w nocy. Cała poobijana i obolała. Zadzwoniłam do Siostry. Powiedziałam o tym co się stało. Ona zadzwoniła do mojego Brata, który szybko do mnie przyjechal. Siedzieliśmy chwilę. Nie wiem dokładnie, która była godzina. Wtedy wrocil do domu mój mąż. Długo rozmawiał z moim bratem... Mówił, że od dłuższego czasu coś się w nim zmieniło. Nie widziałam tego. Wtedy Brat zabrał mnie do siebie. Nie miałam z mężem kontaktu do tej środy. Napisałam mu długiego maila po wizycie u psychologa w poniedziałek. Odpisał mi w środę. Pisałam, że widzę dużo winy w sobie. Że przestaliśmy rozmawiać o problech. Zaczęliśmy się mijać. On odpisał podobnie. Napisał, że ta dziewczynę zna od dłuższego czasu bo z nią pracuje, że lubili się, a później przerodziło się to w coś wiecej. Że nigdy nie podejrzewał siebie o coś takiego. Przeprosił. Kompletnie sobie z tym nie radzę... Nie umiem znieść tego, że to ja pchnelam go do tej kobiety. Wymieniłem z nim też kilka smsów. Odpowiadał szczerze. Napisał że po mojej wyprowadzce zdradził mnie 3 razy. Wiem, że on nie zmieni już zdania. Będzie chciał rozwodu... Nigdy się z tym nie pogodze... Zniszczyłam w nim uczucie do mnie... Nie wiem jak się po tym podnieść. Jak mam żyć wiedząc, że mąż którego tak bardzo kocham jest z inną kobietą... Straciłam wszystko co miałam w życiu. Swoją miłość i wszystko co razem stworzyliśmy. On jest bardzo spokojnym człowiekiem. Zawsze taki był. Mam wrażenie że to nie docenialam. Mialam pretensje o pracę ... Nie wiem czy kiedyś uda mi się zacząć żyć...
Dziewczyno, to nie przedszkole, żeby jak coś nie pasuje, biec się pobawić do innej koleżanki!
Zaangażował się małżonek po prostu w inną relację, a wtedy, uwierz, naprawdę nic już w "starym" związku nie pasuje.
Nie wpędzaj się w poczucie winy. To jeden z najgorszych dla psychiki wariantów reakcji na zdradę. Niech pomoże Ci jakiś specjalista, najlepiej szybko, zanim sobie uświadomisz, że leżysz i obejmujesz błagalnie stopy zdrajcy.
Trzymaj siÄ™!
Nie pros bo Twoja godność jest ważna i musi zostać ochroniona by nie weszła na etap, po którym sama będziesz pogardzać sobą. Nawet jeśli efektem proszenia mialobybyc pseudo ratowanie małżeństwa to zastanów się jak będziesz się w nim czuła ? Zdradzona ale wyzebralas okruchy z pańskiego stołu? Ile paliwa Ci wystarczy by wytrzymać gniew wynikający z poniżenia, wzbudzenia litości?
Chroń siebie teraz. Otocz się przyjaciółmi. W realacjach z mężem zastosuj metodę 34 kroków która będzie chroniła zapędy błagania.
Żałoba musi zostać przeżyta - czas będzie ja leczył. Przewrotnie to nie czas by grzebać w trupach za dużo emocji i świeżych ran. Na analizę swoich błędów przyjdzie czas jak rany się zabliźnią.
Cytat
Cytat
To ile to życie obok trwało ?
Czym właściwie zniszczyłaś związek, kłótniami i czepialstwem ?
Komentarz doklejony:
Zaufanie jest jak zapałka, drugi raz jej nie zapalisz. Jeżeli mu teraz wybaczysz to będzie przekonany że następnym razem też. Zobacz sobie na you tube filmik Beaty Pawlikowska pt "zdrada" mi podesłał link ktoś z tego portalu za co dziękuję.
Cytat
Tak,coÅ› w tym jest. Nic nie dzieje siÄ™ bez przyczyny-Przypadek czy Przeznaczenie.
To, co na początku wydaje się tragedią, po jakimś czasie okazuje się szczęśliwym trafem.
Cytat
Oj, jak dobrze byłoby móc przewidzieć, kiedy twój facet zaliczy boki
A co jesli; kochasz, szanujesz, w sypialni jesteś na zawołanie ...a nawet bez wołania
Aha..
Yorik - z całym szacunkiem do Ciebie, chyba pisząc swój ostatni wątek byłeś nietrzeźwy...czyżbyś miał powód do nadużywania alkoholu? Przyjmij w końcu jeden punkt widzenia aktu zdrady, chorągiewka dobrze wygląda, ale na wietrze...
Komentarz doklejony:
Yorik - miałem na myśli oczywiście twój ostatni komentarz, nie wątek.
Cytat
Aniu o pracÄ™?
Czy jednak o brak jego obecności, brak zaangażowania w Waszą relację, a tym samym o jego egoizm i skupienie się głównie na samorealizowaniu?
Z tego co piszesz wynika, że dla faceta ważniejszy był on sam i realizowanie się, niż Wasz związek i dbanie o bliskość.
Na pewno to były awantury o pracę, skoro wolał czas, który mógłby ofiarować Wam (by dbać o relację), poświęcić pielęgnowaniu własnego egoizmu?
Skoro w Waszej relacji tylko czasem bywał, a nie potrafił być w niej obecny?
Komentarz doklejony:
Fajnie, że się realizował, ale czy potrafił konkretyzować Was?
Komentarz doklejony:
I tu nie chodzi o czas poświęcony pracy, bo są osoby które bardzo dużo pracują, czy mają nienormowa godziny pracy i wykonywany zawód jest wymagający, a jednak potrafią dać drugiej stronie poczucie pełni i bezpieczeństwa.
pozdrawiam mechanik
Aaa i się nie wybacza, bo wybaczyć się nie da. Natomiast można wcisnąć głęboko w podświadomość złe emocje związane ze sprawą....ale one same będą wychodzić i Ciebie nękać aż do śmierci.
Oczywiście jak całe życie, to i trwanie w zgniłym związku, to kwestia priorytetów. Jedni się na to godzą inni nie. Nie mi oceniać dlaczego tak czy inaczej ludzie robią. natomiast powtarzam jeszcze raz.....Niemcom można wybaczyć zbrodnie...zdradzaczowi wybaczyć się nie da, bo o tym jest wiele książek, opracowań, z życia wziętych historii itd.
Problemem ludzi, którzy uważają, że są w stanie wybaczyć jest niska samoocena, bezradność, strach. Przełam to a będziesz znowu godnie żyć jak na człowieka przystało. W innym przypadku, to walka z samym sobą do końca życia!!!!
Komentarz doklejony:
A Ania rzuciła temat 22-12-2017r i się zmyła....czuję tu jakąś prowokację historyczną...znaczy, że opowieść podłożona jest. Wszędzie zakłamanie! Ehhh Ahhh jego mać ;-)
Cytat
Wybaczenie to odwaga,sztuka- wybaczanie nie jest czymś, co robimy dla innych, ale właśnie dla siebie,wewnętrzne boje, które toczymy,by pozbyć się gniewu, nienawiści, złości,żalu i bólu.
Wybaczenie nie jest rozwiązaniem, wybaczenie to proces, przez który musimy przejść,szczere wybaczanie wymaga wielkiej odwagi, tu nie chodzi tylko o zwolnienie kogoś z winy - przede wszystkim chodzi o to, aby samemu stać się wolnym.
niska samoocena, bezradność, strach
To tylko mechanizm obronny, utrudniamy sami sobie,rzutowanie na innych swoich wad i słabości,lęki co trzeba przepracować...
Komentarz doklejony:
Ania jest na czacie,spostrzegawczości gratuluję
Dam Ci tysiąc opracowań, że te procesy wybaczania nie działają w momencie pozostania w związku, chęci jego ratowania. Można się pogodzić z faktami, zapomnieć o nich w sensie zakopania urazów, emocji związanych ze zdradą głęboko w głowie. Można o zdradzie głośno mówić dyskutować, przechodzić terapie itd. Będąc w związku ze zdradzaczem człowiek nieświadomie wypala soje światełko życia.
Jedynym rozsądnym wyjściem jest postawienie 'krzyżyka" na związku. Wtedy proces wybaczania dokona się sam z małą tylko naszą pomocą. Mózg to cudowne narzędzie i działa sam....Ale jak będziesz mu codziennie dawać impulsy w postaci widoku partnera, który doprowadził Go do traumy...umrze, wypali się, przestanie istnieć, będzie ale trup, zombi...
Proces odnowy tak, ale moim zdaniem poza związkiem już.
A Ania jak jest na czacie i nie wypowiada się od 22-12-17 w założonym wątku.....to świadczy tyko o....;-)
Komentarz doklejony:
Poza tym zaznaczyłaś niską samoocenę....wyróżniłaś moją wypowiedź.
Twoja samoocena jest ok?
Przeszłaś już proces wybaczania, jesteś w trakcie?
Sorki, nie znam historii Twojej....jeżeli taka tu jest:-)
Przyznam ci rację,nie działają w trakcie związku po zdradzie chęci ratowania to wymaga czasu "człowiek nieświadomie wypala soje światełko życia" Właśnie.
Cytat
Czy przeszłam ten proces wybaczania? jeśli z byłym mężem potrafię rozmawiać jak z człowiekiem,nie czując żalu,złości urazu pić kawę wspominać dawne czasy,śmiać się,to już myślę że jest dużo,gdyby mi rok wstecz ktoś powiedział że tak będzie kazałabym się puknąć w łeb.
Nie ma całej historii,osiwiałbyś gdybyś ją poznał
Pokazują to najlepiej przykłady ludzi, którzy po starają się to posklejać. Dlatego właśnie tak niewielu się udaje bo zdradzający chciałby aby było jak dawniej, a zdradzony to już zupełnie inna osoba niż przed aktem i zwyczajnie nie potrafi dać siebie całego. Efektem najczęściej jest recydywa zdradzającego bądź zupełne wypalenie się zdradzonego.
Mimo wszystko, tym, którzy walczą życzę powodzenia! Relacje międzyludzkie są tak skomplikowane, że wszystko staje się możliwe.
Przy każdej historii zdrady można osiwieć. Mi już nie grozi;-) Pogodziłem się z nazwijmy to jasnymi włosami....wszak Bogowie noszący wiedzę ludom różnych kontynentów byli jasnej karnacji o anielskich włosach...chyba, bo pewności nie mam z racji niewielu lat, które wykazuje mój pesel na tej planecie;-)
Ja również z byłą rozmawiam, piję kawę, ale....mimo wszystko jeszcze mam takie hmm... migotanie przedsionków w pewnych sytuacjach. Natomiast się wysypiam, buduje swoją samoocenę i ogólnie zajmuje się sobą....taki "pozytywny" egoizm we mnie wstąpił;-)
I uwierz mi, ja nie z tych co to się szybko poddają i nasz związek ratowaliśmy długi czas...nie wyszło. A że lubię analizować i dochodzić tematu, wyszło mi, że ratowanie związku po prostu jest bez sensu. Szkoda energii, czasu...lepiej poświecić się budowaniu nowej przyszłości z inną osobą. To oczywiście jest również trudne z racji różnych uwarunkowań. natomiast nie spróbujesz...się nie dowiesz jak jest.
Cytat
Niestety tak właśnie jest i żadnej recepty na to nie ma.
Wniosek? Nie zdradzać, nie bajdurzyć sobie o innych, nie fantazjować, ćwiczyć silną wolę, dbać o drugą połówkę. Tylko kto ma tyle w sobie siły, by tak żyć? Tytanów na tym polu coraz mniej i mniej. Ludzie (jak zwierzęta) idą zawsze po najmniejszej linii oporu.
W sumie jak podejdziesz do zdrady w sposób oświecony z lewackim natchnieniem, to przecież nikomu się nie zmydli, jak od czasu do czasu skoczy w bok...prawda?
Więc może tu szukać rozwiązania? Przecież setki lat temu facet robił to również z niedźwiedziami, mając na boku kilka kobiet i społeczności trwały w niezłej kondycji.... Może czas zmienić mentalność? Może to jest droga do szczęścia w związku?