

Anetastp | 00:14:29 |
heniek | 02:08:13 |
Julianaempat... | 04:07:59 |
soighlah | 05:43:40 |
Edek_2 | 06:13:04 |

Witam,byliśmy 11 lat małżeństwem a od 13 lat znaliśmy się.Byliśmy bardzo szczęśliwym małżeństwem,mamy 2.dzieci.we wresniu br mój mąż stwierdził że coś w nim pękło,że już mu nie zależy.od sierpnia zaczelismy się coraz częściej kłócić.On pewnego dnia powiedział że potrzebujemy pomocy z zewnątrz ze sami nie damy rady.No i nagle we wrześniu coś w nim pękło! Powiedział że chodzi do psychologa i musi ze sobą zrobić porządek i mam to zrozumieć.Kazała mu się nie odzywać do mnie bo on musi odpocząć psychicznie ode mnie.widziałam ze bierze leki n żołądek za stresy.wypytywalam ciągle co się stało,nie chciał ze mną rozmawiać.miałam mu dac czas na wyciszenie.nie umiałam tego pojąć o co chodzi,co się stało.Znajomi mi mówili ze mam się cieszyć ze facet sam wybrał się do psychologa i coś robi ze sobą .Ale ja miałam dziwne przeczucia i wiecznie nalegalam na rozmowy.pewnego dnia wzięłam biling jego rozmów i co ? W trzy tyg 1200 smsów i 15 godz rozmów.tłumaczył mi ze to jego mobilną p.psycholog.wyprowadzilam się do rodziców z dziećmi i pewnego dnia przyczailam się pod oknem i usłyszałam jego rozmowę z ,, p psycholog,,.byłam w szoku syszac jak plaanuja wspólne weekendy,wakacje,jak posplaca jej dlugi.gdy weszłam nagle do domu on zamarł i wyszedł.kolejnego dnia tłumaczył się ze ja źle usłyszałam a pieniądze jej pożyczy bo to jego koleżanka z którą dużo rozmawia.No nic.Chciałam wynająć detektywa Ale trochę to kosztyje.znalazłam tańszy sposob .wprowadzilam się do domu i pewnego dnia zabrałam mu tel,wiedziałam że nagrywa rozmowy i w łazience udali mi się przesłać na maila ponad 20 rozmów z nią i co??? Zdrada?? Nie,gorzej bo prowadzenie podwójnego życia,przez 2 miesiące.szok.wysłuchałam wszystkie i byłam ma skraju załamania.Kiedy mu przytoczylam kilka zdań wynikających z ich rozmów był w szoku a zarazem bardzo zły kto mu weszy w tel??? Powiedziałam ze biorę rozwód z orzekaniem o winę to zaczął mnie zastraszac,pojawiła się agresją a w końcu się wyprowadzil.Po kilku dniach wrócił ze z nią zerwał i będzie ratował małżeństwo.rzeczywiście się starał Ale wytrzymał 3 dni i znowu wpadł w szał ze mam brać rozwód bo z racji tego ze się wygadalam przed rodziną on tak nie będzie żył.jak on spojrzy rodzinie w oczy.wyprowadził się.w końcu zaczęłam załatwiać z prawnikiem papiery do rozwodu i kiedy miał się stawić do notariusza stwierdził że on nie podpisze papierów bo on będzie jednak walczył.chore no nie??? Ale zapytał czy chce rozwodu i znowu ślad zaginął.w weekend zadzwonił pijany ze on nie da rady być sam bo nie ma nikogo i strasznie płakał.znowu mi się go żal zrobiło.Ale on przy tym jest bardzo wulgarny,wyzywa mnie.przeklina i twierdzi że miał powody do zdrady,że widocznie mu czegoś brakowało.mówi ze jak wezmę rozwód to będę żyła z tą swiadomosci że to ja zakonczylam małżeństwo.i ze ja nagadalam rodzinie i on by walczył Ale nie potrafi .do dzieci przyjeżdża w piątki a tak poza tym w tyg czasem napiszę sms do córki.Ja bardzo to przezywalam czy na pewno brać rozwód,dopiero dziś dotarło do mnie co on mi robi? Jak mnie wykańcza psychicznie? Co wy na to? Pomyslicie o nie,naiwna ? Głupia? Jestem załamana jak ktoś mógł zepsuć tak dobre małżeństwo!!!
Może w końcu sprowadź wszystko do pionu i zacznij działać według jakiegoś planu?
Skoro mąż ma kochankę od kilku miesięcy, wyprowadza się z domu, (wiesz gdzie mieszkał przez ten czas?), kłamie i manipuluje Tobą wmawiając Ci jakąś idiotyczną historyjkę o mobilnej pani psycholog, nie robi niczego konstruktywnego abyś mu zdradę wybaczyła, a wręcz jeszcze nakręca spiralę przerzucając winę na Ciebie i robiąc sceny z obrzucaniem Cię wyzwiskami włącznie, to chyba masz dostateczny dowód na to, ile dla niego znaczysz?
Cytat
Jeśli on nie potrafi walczyć o to, by naprawić to co zepsuł, to kto to ma zrobić za niego, Ty?
Kryzysy zdarzają się w każdym małżeństwie, jednak kryzys to nie powód do szukania pocieszania w ramionach kochanki/a. Jeśli już do tego doszło to postawa "po" jest najważniejsza, aby móc coś zbudować od nowa. Postawa Twojego męża jest raczej czytelna; masz wziąć winę na siebie i przejść do porządku dziennego nad wszystkim. Ciekawe na jak długo starczy mu "sił aby walczyć", do następnego kryzysu? I znowu cała polka od nowa?
Moim zdaniem okaż stanowczość, nie wrogość ale stanowczość właśnie. Nie pozwalaj sobie na takie traktowanie, bo otworzysz puszkę Pandory. Twój mąż niczego nie zrozumie oprócz tego, że dajesz przyzwolenie na nieszanowanie siebie i rodziny, a to droga donikąd.
Oczywiście jeśli naprawiać to zdardzacz musiałby przyjąć inna postawę - na ten moment to manipuluje i przerzuca poczucie winy. Nie ma w nim skruchy. Poukładaj odrobine emocje, poczytaj trochę historii, włącz 34 kroki (są na głównej stronie wypisane jako taka podpowiedz jak zachować odrobine godności wobec zadrady małżonka i jego niezbyt czytelnej postawy).
W życiu są chwile, że po przekroczeniu granicy nie ma już możliwości powrotu, nie ma resetu.
Cytat
Możesz mu powiedzieć, że też byś walczyła ale nie potrafisz, bo teraz Tobie wiele brakuje i masz niepodważalny powód do rozwodu. Zakończenie "małżeństwa" to jest skutek nie przyczyna. Na zakończenie waszego związku nie miałaś wpływu i to On będzie teraz żył ze świadomością, że do tego doprowadził, chyba, że zamiast mózgu ma galaretę.
Cytat
Biała ściana to jest biała ściana a nie pomarańczowa i nie daj sobie zrobić takiej galarety w głowie jaką on sam tam ma