

| Veles72 | 15. Styczeń |
| Mocia007 | 15. Styczeń |
| adik84tychy | 15. Styczeń |
| damian | 15. Styczeń |
| opolanka32 | 15. Styczeń |
NieOddycham | 00:16:18 |
JamesTon | 00:43:32 |
Landexpzglosy | 01:35:22 |
PS | 09:34:21 |
Anetastp | 10:02:45 |

Witam. Jestem tu nowa i wszystko co na tej stronie się znajduje jest mi obce - postaram się to nadrobić. Zaczynając od początku. Jestem Monika. Mam 24 lata. Mój mąż 32. Dodam że jest niepelnosprawny. Znamy się od bardzo dawna, nasze rodziny się znają bardzo dobrze - dzieliło nas zaledwie 3km. W związku jesteśmy od 5 lat. 9 września tego roku wzięliśmy ślub. Ależ to był piękny ślub. Liczyłam na dobre życie. Przecież kończy się już budowa naszego domu i w końcu będziemy na "swoim" budować nasza nową rodzinę. Niestety moja bajka zmieniła się w horror gdy ok miesiąc po ślubie odkryłam coś co zraniło mnie tak bardzo że każdej nocy gdy zasypiam myślę o zaciskającej się pętli na mojej szyi, o uldze która przyjedzie i już więcej nie będzie tak bolało. Mój mąż "zdradzał" mnie od samego początku. Co prawda dowodu na fizyczna zdradę nie mam, ale te wszystkie wiadomości, tajne poczty, konta na FB, ogłoszenia. Dla mnie to już cios i jakby nie było -ZDRADA. W internecie szukał kobiet i do stałego związku, i do seksu, chciał sponsorować, chciał spotykać się z parami, wysyłał swoje zdjęcia, miał nawet konto na portalu gejowskim i chciał spróbować seksu z facetem. Wiadomości były pisane praktycznie codziennie, nawet 3 dni po ślubie. Gdy mu powiedziałam że wszystko wiem przysięgał że nigdy się z nikim nie spotkał. Że czegoś mu że mną brakowało, ale kocha tylko mnie i nie chce żyć beże mnie. Dałam mu szansę. Spi teraz obok, obiecał że wynagrodzi mi te moje stracone 5 lat. Ale w sumie nic się nie zmieniło. Wymaga ode mnie zakończenia i nie wracania do tematu - bo to przecież nie zdrada. Dałam mu szansę lecz nie wybaczyłam. Jest mi bardzo ciężko. On nie widzi że ja cały czas cierpie. Ale czuję że nie mogę go zostawić..... Musiałam się tym z kimś podzielić. Pozdrawiam.
Dlaczego nie możesz go zostawić?
Bo jest niepełnosprawny?
Jaka to niepełnosprawność?
-zdradzał prawdopodobnie od samego ślubu
-chce wynagrodzić że zmarnował Ci 5 lat- czyli zmarnował Ci 5 lat (słabo się Tobą zajmował i inne)
-kłamie (prawdopodobnie)
-mówi że czegoś mu z Tobą brakowało- już delikatna próba zrzucenia winy na Ciebie
-nic się nie zmienił (bo mu się to jeszcze nie opłaca, jeszcze nie trzeba się wysilać, jak podejmiesz stanowcze kroki to może się ruszy z krzesła)
-wymaga od Ciebie - lubi rządzić, dyrygować i wymagać- typ kontrolujący
-nie widzi że cierpisz- brak empatii (przykro mi to bardzo niedobrze o nim świadczy)
- czujesz ze nie możesz go zostawić (uzależnił już)
Jakie on ma zalety?
Nie mogę, bo ciężko jest mi wyobrazić sobie życie bez niego. Mimo wszystko z mojej strony jest to szczera miłość (chociaż zawsze miałam problem z okazywaniem uczuć ) . Stracił w wypadku rękę.
Myślę, ale to tylko moje przypuszczenia, że raczej nie skonsumował swoich fantazji, a pisząc soczyste maile rekompensował sobie swoje niskie poczucie wartości i testował możliwości. Tylko czy to boli mniej? Ano nie.
Twój mąż ma ze sobą poważny problem, a jego reakcja jest niepokojąca. Tradycyjne chowanie trupa w szafie. Nie daj się zbyć, bo tego nie udźwigniesz. I nie popuszczaj mu tylko dlatego, że biedny misiaczek jest niepełnosprawny.
I on jest ostatnią osobą, która może Ci to kazać, wymuszać, ewentualnie może prosić żebyś do tego nie wracała, ale Twoje prawo jest takie, że sobie możesz do tego wracać, bo musisz sobie z tym jakoś poradzić, z tym co Ci zafundował.
Może po prostu za szybko mu "wybaczyłaś", jak to mówią, na miękko?
I teraz masz problem, bo się powiedziało A, a do B nie po drodze.
To po cichutku na niego patrz, jak będziesz miała dowody to już niczego się nie wyprze. Wtedy zdecydujesz czy chcesz żeby zniknął Ci z oczu czy wybaczasz oszustwa.
Jeśli ma takie niskie poczucie własnej wartości to niech książkę jakąś napisze może mu się poprawi? Albo może zostać wolontariuszem.
Komentarz doklejony:
Dzięki Wam zaczęłam znowu węszyć. I zgadnijcie co odkryłam. Mój mąż spotkał się przed ślubem z jedną z tych kobiet. Zapłacił jej ..... Tego chyba nie da się wybaczyć.
Cytat
Wybaczenie to kwestia indywidualna, tak jak to, ile kto potrafi udźwignąć.
Sama musisz wiedzieć na ile Cię stać i czy potrafisz z tym dalej żyć.
Teraz się dowiedziałaś, że jego teksty o tym abyś nie drążyła tematu i do niego nie wracała, były po to, abyś nie odkryła tego, co odkryłaś.
Powiem Ci jak ja widzÄ™ tÄ™ TwojÄ… szarpaninÄ™.
Na początku po godzinie zero szukasz usprawiedliwień, dla niego i dla siebie. Uciekasz od decyzji. Stąd "kocham i wybaczę". Moja droga, na jakiej podstawie z jego strony podjęłaś decyzję o pozostaniu w zwiazku? Co on zrobił, jakie kroki podjął byś mogła uczciwie wobec siebie decydować?
Nie Ty zadecydowałaś, postąpiłaś wbrew sobie wg wszelkich mechanizmów ratujących Twoją psychikę. I rzeczywiście,demony się odezwą, zadziała intuicja, zobaczysz,że nie zdrada ma tu znaczenie. Najważniejsze kim jesteś dla męża, jak olewa Twoje uczucia, jak lekceważy i nie zrozumie Twojego bólu. Jakim jest egoistą.
Ty z wielu powodów ale m.in. Leku chcesz przebaczyć choć on jeszcze na to nie zapracował. Pierwotnie nie szukasz dowodów bo to wymaga ewentualnych działań gdy się coś znajdzie. Dopóty masz złudzenia to wszystko uda się zakopać pod dywan. On temat zakopuje przecież przeprosił i nie musicie o tym rozmawiać.
Te działania to generalnie przepis na powtórkę z rozrywki i ciagle drżenie o jutro.
Co do jego korespondencji z 5 lat to musi mieć chÅ‚op cierpliwość jak tak pisaÅ‚ prawie codziennie i nigdy mu siÄ™ nie udaÅ‚o ale i tak pisaÅ‚. 😉 wkradÅ‚a mi siÄ™ maÅ‚a ironia - wybacz.
Czy odjeść czy zostać ? Na ten moment Twój mąż nie upadł na dno ma syndrom nie przyznaje się do winy i odmawiam składania wyjaśnień. Czy tak można budować ?
Jak mantrę przypominam składowe na wybaczenie: wina - żal za grzechy; przyznanie się do winy; chec poprawy; błaganie o przebaczenie; naprawa czyli takie zadośćuczynienie i trochę inaczej jak w spowiedzi musza być poniesione konsekwencje ( czyli postawa na miękko nie wracajmy bo mi wstyd jest sprzeczna).
Nagraj, skopiuj szantaż i zgłoś na policję. Sama szoruj do psychiatry i psychologa, jeśli nie chcesz w takim stanie funkcjonować.
Odezwiesz się na czacie? Mam podobną sytuacje i mogłybyśmy porozmawiać, proszę wpadnij na czat