Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

Crusoe
Eknomen
Sasza00:19:36
# poczciwy00:30:49
Hagi1000:38:14

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Tomek040184
16.11.2023 19:52:34
Czyli schemat okrutny miałeś ze zdradą. Poleciała po bandzie. Według mnie została bo facet tylko chciał poużywać cudzej żony. Jest wielu facetów którzy są singlami i uważają ze żony dobre są w łóżku,

Tomi33
16.11.2023 16:34:03
proste, rozwód z orzeczeniem jego winy i ogłoszenie wszem i wobec co robił... To jego wstyd. Zająć się sobą, zwiedzić trochę świata

hwdziob
12.10.2023 12:13:58
Poczciwy a co Ty byś zrobił na moim miejscu ? 72 lata, 12lat zdrady ,nie przyznał się a kochanka 3 domy dalej Ja się rozsypałam - mało jem mało śpię i biorę psychotropy a płaczę parę razy dziennie

ZdradzonaZdradzona
07.10.2023 22:22:41
Witam

Daniel-X
02.10.2023 01:39:55
Witam

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

Czy są tu jakieś pozytywne historie?Drukuj

Zdradzony przez żonęChciałbym poczytać historię osób, którym się udało utrzymać związek po zdradzie. Może coś pozytywnego na święta? W moim przypadku klasyka, związek 6 lat, małżeństwo 9, razem 15 lat, znamy się dłużej, dwoje dzieci. W przeddzień pierwszej rocznicy ślubu żona poczuła "motyle w brzuchu" do kolegi z pracy i skonsumowali się wzajemnie na mojej sofie, ja w delegacji. Dowiedziałem się przez przypadek kilka miesięcy temu (więc po latach). Co było potem, znam tylko z wygładzonych opowiadań żony. Nie wiem, czy on ją kopnął w d..., czy sama zdała sobie sprawę z tego co narobiła (to jej wersja). Potem jedno dziecko, drugie i tak to się jakoś toczyło, ogólnie znośnie, ale bez uniesień, taka rutyna. Ostatnie miesiące to huśtawka nastrojów, pierwsze tygodnie masakra, potem trochę lepiej, teraz znowu gorzej. Wracają widoki, wyobraźnia pracuje, gdzie, ile razy, jak długo, jak to się skończyło. Mimo wszystko postanowiłem wybaczyć, ale postanowić to jedno, a zrealizować to drugie. Nie wiem czy mi się uda. Dlatego szukam inspiracji - czy komuś się udało wytrwać, przepracować to i zacząć na nowo - zbudować nowy związek ze "zdradzaczką"? Bo nie wierzę w odbudowanie starego, stary trzeba zaorać, zrzucić napalm, odbębnić żałobę. Tylko jak to zrobić gdy każde spojrzenie, każdy szczegół z przeszłości, każde zdjęcie z wakacji wciąż przypomina jedno? Kiedy wróci normalność? Boję się, że zamienię się w zgreda, który już tylko będzie wypominał, wypytywał, zamęczał o powody i o szczegóły (wciąż nie mogę odpuścić, dociekam o co chodziło). Jak przestać o tym myśleć? PS: Przy okazji przestroga dla zdradzaczy: wszystko można odkryć, odkopać po latach, niech wam się nie wydaje, że jesteście bezpieczni.
11897
<
#1 | murka dnia 28.11.2017 18:33
Mało który zdradzacz przeczyta twoje ostrzeżenie Z przymrużeniem oka A nawet gdyby to przecież dopóki się nie wyda to każdy z nich myśli że jest taki wyjątkowo sprytny. Odezwałam się, bo taka podobna historia do mojej. Ja cię nie pocieszę niestety że się da. U mnie Fasada ok. Jakość związku więcej niż dobra. Ale moja psychika przypomina wściekłe zwierzę w klatce, które przestaje warczeć na chwilę jak jest karmione i głaskane. Też bym chętnie przeczytała że da się zbudować nowy szczęśliwy związek po czymś takim. Tylko że Ci co nieśmiało tu o czymś takim wspomną, z reguły słyszą, że to tylko chwilowa poprawa i zaraz będzie kosmiczna powtórka z rozrywki, albo że sobie to wmawiają bo to syndrom miodowego miesiąca, więc pozwól że sobie tu przycupnę i popatrzę Z przymrużeniem oka
3739
<
#2 | Deleted_User dnia 28.11.2017 18:37
W jaki sposób dowiedziałeś się o zdradzie?
13488
<
#3 | parejo dnia 28.11.2017 19:08
kosmita - .....to mówisz że twoja żona zdradziła juz ledwo co po slubie....dowiedziałeś sie przez przypadek, ona sama ci tego nie powiedziała tylko kłamała, ostatnie lata zyjecie jak sam mówisz jak wspołlokatorzy....i uważasz ze wiecej razy cie nie zdradziłą i teraz juz bedzie ok? masz poczucie humoru chłopaku Szeroki uśmiech Powiedziałbym ci ,,spier.... stamtąd jak najszybciej" ale juz sam napisałes ze dajesz jej szanse. Sorry ale w twoim przypadku oczekujemy jedynie ze za jakis rok tu napiszesz ze sie rozwodzicie. Ile znam takich spraw jak twoja....brutalna prawda.
13885
<
#4 | Adrien dnia 28.11.2017 19:37
Kosmita sam sobie musiz zadać pytanie czy potrafiłbys wybaczyć, bo zapomnieć już napewno nie będziesz umiał.
Jeżeli dręczą Cię pytania, o to jak i gdzie i ile razy, to niestety ale powinienes z żoną usiać i spokonie o tym wszystkim porozmawiać. Uświadom jej, że będziesz pytał o rzeczy niewygodne dla niej, ale, że Ty tego potrzebujesz żeby móc ruszyć do przodu. Podczas tej rozmowy staraj się nie unosić, nie oceniać. Obserwuj żonę, przypatrz się czy odpowiada szczerze, czy żałuje, czy się nie denerwuje jak ją pytasz nawet o detale. Zadaj jej dokładnie te pyatnia, które masz w głowie, bo dopóki Ty nie usłyszysz na nie odpowiedzi, dopóty będziesz się nimi sam gnębił. Rozwiej wszelkie wątpliwości.
Ty sam będziesz wiedział, czy żona jest szczera, czy się denerwuje zbytnio. Sam ocenisz.

Rada odemnie: jak zacznie w swoich wypowiedziach bronić kochanka, to znaczy że jeszcze z nim nie skończyła. Powodzenia chłopie
5448
<
#5 | Andzia76 dnia 28.11.2017 19:46
ostatnio rozmawiałam na ten temat z Huraganką
- ilu osobom udało się to ogarnąć i żyć dalej w związku?
są tu takie osoby, które twierdzą, że tak, że oczywiście, że jest zajebiście
tylko część z nich żyje w wyimaginowanych świecie,
Jest też część, ta, która zdjęła różowe okulary, zamknęła przeszłość i żyje dalej. Tylko wg mnie szybko tego się nie osiągnie.
U mnie minęło (boszeee, trza policzyć Z przymrużeniem oka 8 lat i uważam, że dopiero ostatnie dwa lata są naprawdę ok, ale ja zawzięta i pamiętliwa jestem Szeroki uśmiech więc mąż mój miał przegwizdane. Wiele razem musieliśmy ogarnąć, nie raz wypłakiwałam się kumplowi stąd, że już nie dam rady, nie mam siły...... i jesteśmy jednak razem.
Może Huraganka, która zna nas oboje, napisze, jak to wygląda z boku, bo ja osobiście uważam, że w końcu wyszliśmy na prostą.
pozdrawiam
13696
<
#6 | Verbum dnia 28.11.2017 21:03
Nie mogę się podzielić informacją jak utrzymać związek po zdradzie...mam za to głębokie przemyślenia na temat tego czego u mnie zabrakło aby przetrwanie było realną opcją. Zdradzający zatracił się w kłamstwie do tego stopnia, że całe moje życie z nim.. blisko 20 lat... stało się wytworem mojej wyobraźni..no to trochę też moja wina;-) Skupił się na roli pomocy domowej ( świetnie... nigdy tego nie robił) ale ja błagałam o pomoc w przetrwaniu dołów, o rozmowę, kolejne wyjaśnienie. Nie zrobił niczego co zaburzyło by jego obraz jako uczciwego, moralnego człowieka na zewnątrz...np. sam nie zakończył związku, bronił kontaktu z mężem kochanki pod pozorem strachu, że tamten skrzywdzi naszą rodzinę ( o dziwo okazało się, że to bardzo miły człowiek). Nadal stosował niedopowiedzenia....takie niby proste w życiu codziennym... ale prosiłam.. tłumaczyłam... Nie zajął się, nie pochylił tak na poważnie nad moimi emocjami.
3739
<
#7 | Deleted_User dnia 28.11.2017 21:16

Cytat

"Mimo wszystko postanowiłem wybaczyć"

No i ładnie,pięknie. A na jakiej podstawie? Bo dzieci? Bo kredyt? Bo...?
O ile masz natrętne myśli, wątpliwości to nie lepiej zastanowić się co jest ich przyczyną? Rozwiejesz wątpliwości,znajdziesz przyczyny to pytanie jak żyć dalej nie znajdzie się na liście najważniejszych.
Swoją drogą mi się"udało" . Masa pracy,samo nie przyszło:niemoc
12891
<
#8 | pit dnia 28.11.2017 21:40

Cytat

Nie wiem, czy on ją kopnął w d..., czy sama zdała sobie sprawę z tego co narobiła (to jej wersja). Potem jedno dziecko, drugie i tak to się jakoś toczyło, ogólnie znośnie, ale bez uniesień, taka rutyna.

Około miesiąc temu mój kolega zakomunikował mi że wychowywał nie swoją córkę przez 14 lat będąc przeświadczonym że jest jego. Dopiero testy DNA i wyniki z nim związane pieprznęły go w ciemię.
6755
<
#9 | Yorik dnia 28.11.2017 21:53
Kosmita,

Cytat

Dowiedziałem się przez przypadek kilka miesięcy temu (więc po latach).

Jak się dowiedziałeś?

Cytat

Przy okazji przestroga dla zdradzaczy: wszystko można odkryć, odkopać po latach, niech wam się nie wydaje, że jesteście bezpieczni.

Bezpieczni? Komu najbardziej tym odkryciem po 9 latach kuku zrobiłeś?
Teraz to raczej Ty nie czujesz się bezpieczny.

Pit,

Cytat

Około miesiąc temu mój kolega zakomunikował mi że wychowywał nie swoją córkę przez 14 lat będąc przeświadczonym że jest jego. Dopiero testy DNA i wyniki z nim związane pieprznęły go w ciemię.

Ja wiem jedno. Ci co zawzięcie gadają o moralności, nie mają żadnej świętości Z przymrużeniem oka
13488
<
#10 | parejo dnia 28.11.2017 21:59
moja znajoma zawsze mówi jakimi frajerami są w dzisiejszych czasach faceci ze zaraz po urodzeniu nie przeprowadzają testów DNA, i ma racje

Komentarz doklejony:

Cytat

Przy okazji przestroga dla zdradzaczy: wszystko można odkryć, odkopać po latach, niech wam się nie wydaje, że jesteście bezpieczni.


dokładnie Szeroki uśmiech Czyli tak - przez 8 lat cię oszukiwała a jedynymi konsekwencami jakie poniosła jest jak sam mówisz:
- boję się że zostanę zgredem, że bede wymiotował na samą myśl itp itd
a ona też tak uważa? Ona przez 8 lat sobie poruchała poruchała a jej mąż powiedział od razu że jej wybacza Szeroki uśmiech No niesamowiteeeee konsekwencje poniosła Szeroki uśmiech pewnie teraz gdzieś sie tam w koncie biczuje, nie? czy raczej chodzi normalnie jakby nic sie nie stało? skoro maz po 8 latach zdrad i kłamstw jedynie co potrafi to powiedziec ze jej wybacza wszystko. Ho ho to ją na pewno ubodzie niezmiernie Szeroki uśmiech
13893
<
#11 | Kosmita dnia 29.11.2017 12:31
Bardzo dziękuję wszystkim za odpowiedzi.
Chciałem zebrać w tym wątku trochę pozytywnego myślenia.
Doświadczenia osób, którym się udało, jak oni tego dokonali.
Znalazłem dotąd niewiele przykładów, większość par najczęściej się rozchodzi natychmiast lub po walce.
Być może ci, którym się udało na dłużej, nie mają już potrzeby o tym pisać.
Cierpliwie poczekam, może ktoś jeszcze się tu odezwie.

Nie chcę analizować mojego przypadku, wiem, że podjąłem dobrą decyzję.
Nie wybaczyłem w sensie dokonanym, to jest proces, jestem w jego trakcie.
Wybaczenie rozumiem jako uczynek dla siebie samego, nie dla niej.

Nie ma jednej przyczyny, dla której postanowiłem zostać.
To suma wspólnej przeszłości, wspomnień, rodzina, dom, obustronne uczucia (deklarowane i te okazywane), jej żal i skrucha (oczywiście że trudno uwierzyć, to będę już zawsze obserwował).
Każdy zasługuje na drugą szansę, mam nadzieję, że też ją dostanę, jeśli kiedyś popełnię błąd.
Trzeciej szansy nie będzie, of koz, a wtedy ja już będę na to gotowy.
Teraz mogę obserwować jej starania, czy będzie pracować dla zmiany (nie da się zmienić w jeden dzień).
Moją decyzję mogę zmienić w przyszłości, gdybym podjął odwrotną, nie byłoby takiej możliwości.

@Apologises, przeczytałem Twoją historię, moja wypada przy niej blado.
Zgadzam się, że trzeba porzucić wyobrażenia o partnerce idealnej.
Teraz muszę odpowiedzieć sobie na pytanie, czy kocham ją,
czy tylko kochałem moje idealistyczne wyobrażenie o niej, które właśnie runęło.

@Adrien, nawet nie mam zamiaru zapominać, to nie na tym polega.
Rozmów przeprowadziliśmy dużo i czasem wracamy do tematu, gdy u mnie zaczyna się przelewać.
Trzeba też znać umiar, łatwo kogoś zamęczyć i zablokować.
Aktualna wersja jest stała, nic nowego się nie dowiem, być może pojawią się nowe dowody, wtedy zobaczymy.
Moje wątpliwości to częściowo moja wyobraźnia, interpretacja niejasnych poszlak.
Z dużym prawdopodobieństwem wiem, że to trwało kilka miesięcy, stan zauroczenia, zalanie hormonami, a potem wstyd.
Dowiedziałem się przypadkiem odkopując niejednoznaczną wiadomość ze starego telefonu (skasowaną, to był trigger), potem śledztwo, konfrontacja, mój blef i jej "pęknięcie".
Innych przygód nie odkryłem, przed konfrontacją obserwowałem wszystko kilkanaście miesięcy, to był ciężki okres.

@Verbum, dziękuję za Twój opis, to bardzo cenna informacja.
@Andzia76, poszukam Twoich wpisów, może zechcesz też coś napisać i u mnie?
@Yorik, paradoksalnie czuję się bardziej bezpieczny, to ona nie ma już marginesu błędu.
@parejo, żyliśmy normalnie, nie jako wspólokatorzy, trochę rutynowo, być może tutaj można szukać przyczyny tego, co się stało.
Nie przeszedłem nad tym do porządku dziennego, nie wzruszyłem ramionami ze słowem wybaczam.
Jak sobie wyobrażasz konsekwencje dla takiej osoby?
Jeśli moja żona jest kimś, za kogą ją teraz uważam (po wszystkim), to wystarczy jej życie w świadomości tego co zrobiła i tego, że się o tym dowiedziałem.
Jeśli jest kimś innym, to nie jest warta mojej uwagi, tym bardziej nie będę tracił swojego czasu i zdrowia na karanie jej.
Wybaczenie właśnie polega na tym, żeby dla własnego dobra odpuścić zemstę, pozbyć się urazy i pogodzić z miejscem, w którym się jest.
A dzieci sprawdziłem, moje Uśmiech
6755
<
#12 | Yorik dnia 29.11.2017 13:45
Kosmita,

Cytat

Dowiedziałem się przypadkiem odkopując niejednoznaczną wiadomość ze starego telefonu (skasowaną, to był trigger), potem śledztwo, konfrontacja, mój blef i jej "pęknięcie".
Innych przygód nie odkryłem, przed konfrontacją obserwowałem wszystko kilkanaście miesięcy, to był ciężki okres.

No i po co ci to było ? Uspokoiło Cię te kilkanaście miesięcy ?
Jesteście teraz w zupełnie innym miejscu niż 9 lat temu, chociażby przez pojawieniem się dzieci; można przypuszczać, że dojrzalsi;
Paskudnie, że dopiero po ślubie, ale ciekawe czemu wybrała Ciebie? mogła popłynąć i się rozstać;
Z Hakaą możesz pogadać. On był dużo lepszy, bardzo przezywał to co było przed ślubem. Warto się zastanowić jakie to miało i ma dalsze skutki, czy w ogóle ma oprócz tego, że to cios dla Ciebie, że nie wszystko widziałeś co się działo pod Twoim nosem;

Pamiętaj tylko, że mięciutkie przejście obok tematu to przyzwolenie, bo pokazujesz, że to nic takiego (pojęczysz i tyle) a ciągnięcie sprawy i wracanie do tematu w nieskończoność to rozwalenie przez ciebie związku;
Ona już niewiele może pamiętać, bo sobie wyparła, ale Ty to możesz jej wszystko w szczegółach przypomnieć, jeśli Ci na tym zależy. Pomyśl jaki w tym sens i tego skutki Z przymrużeniem oka
3739
<
#13 | Deleted_User dnia 29.11.2017 14:08
Zdrada niesie ze sobą określone konsekwencje dla związku. Ma ona swoje przyczyny i nie można ich lekceważyć. U Ciebie doszło do zdrady właściwie dość szybko po ślubie, więc raczej nie można mówić o zaniku więzi, chyba że nigdy nie była ona dość silna. Zapytałam na początku, skąd się dowiedziałeś o zdradzie, bo można z tego wyczytać tak naprawdę całą historię jej powstania. Znalazłeś stary telefon i smsy które jednoznacznie na zdradę wskazywały.. Więc nie był to jednorazowy skok w bok, po którym pozostał niesmak, poczucie winy i tylko jedno w głowie: Co ja mądrego narobiłam! Co teraz będzie jak mąż się dowie! Rany, jak sprawić, by to nigdy nie miało miejsca! Oraz zerwanie wszelkich kontaktów z tym kimś. To był romans.

Coś mi w tej Waszej historii nie pasuje...
Co takiego się stało wtedy, w tamtym czasie między Wami, że ona tak daleko "odpłynęła", a Ty nawet niczego nie zauważyłeś ?
Tak czy siak minęło sporo lat i żyjecie w zgodzie i dobrej harmonii. Tamto się przestało liczyć o ile w ogóle kiedyś się liczyło dla niej. Teraz musisz sobie odpowiedzieć sam na pytanie, ile dla Ciebie ten związek znaczy. Tutaj raczej porównywanie czyichś historii mało się sprawdzi, bo każdy jest inny, inne były powody zdrady, inna historia, inne uczucia. Inaczej zdradę traktują kobiety, inaczej też mężczyźni. Mężczyzna w efekcie trudniej wybacza zdradę, trudniej mu o niej zapomnieć i zacząć wszystko od nowa.
Wspólne jest tylko jedno: Jeśli żal i ból po zdradzie jest na tyle silny, że nie pozwala po jakimś czasie zwyczajnie odpuścić zdardzaczowi, to zdradzony w końcu doprowadza do końca to, co zdardzacz swoją zdradą rozpoczął, związek się rozpada.
Twoja decyzja o próbie wybaczenia żonie wydaje się być właściwa, świadczy to o Twojej dojrzałości i rozsądku. Jednak....

Cytat

Jeśli moja żona jest kimś, za kogą ją teraz uważam (po wszystkim), to wystarczy jej życie w świadomości tego co zrobiła i tego, że się o tym dowiedziałem.

Mam nadzieję, że nie masz tutaj na myśli ciągłego zaznaczania swojej pozycji w związku, jako osoby szlachetnej, "wybaczającej" a jej jako tej gorszej, której powinnością jest ciągłe uniżone zapracowywanie sobie na to wybaczenie.
Małżeństwo po zdradzie można zbudować od nowa, nawet wydawałoby się z gruzów. Jednak nie można wciąż burzyć tego, co z taką wytrwałością i determinacją się wcześniej zbudowało, bo wynik będzie wciąż "0"
Wiesz już, że masz żonę zdolną do zdrady, że Twój związek nie był idealny, że żyłeś w pewnej iluzji dotąd. Jeśli chcesz ukarać jakoś żonę za tamto, to zrób to... Ale niech ta kara ma swój koniec. Szkoda życia na celebrowanie krzywd, lepiej naprawdę się rozstać i dać szansę na spokój i poczucie bezpieczeństwa przede wszystkim sobie.

Masz bardzo sprecyzowane myśli i odczucia, to bardzo dobrze :cacy
Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży i nawet wtedy, gdy poznasz historię ludzi którym się z różnych powodów nie udało po zdradzie, przerwiesz tę hegemonię i poradzicie sobie z żoną z tą niełatwą przeszłością. Z przymrużeniem oka





Dopiero po tym, można będzie powiedzieć, czy macie jakąs szansę. I to przede wszystkim Ty sam będziesz to wiedział.
13893
<
#14 | Kosmita dnia 29.11.2017 16:41
@Yorik, po co mi było wykopywanie, dochodzenie i dociekanie?
Czy ktokolwiek potrafiłby odpuścić i nie dociekać?
Mój świat opiera się o wiedzę, raczej nie przyjmuję nic na wiarę.
Jeśli mam wątpliwości, to muszę dojść prawdy.
Refleksje przyjdą później, pewnie niektórzy woleliby żyć w nieświadomości.

Ja wciąż wolę jednak wiedzieć, choć jestem w trakcie, może mi się zmieni.
W ciągu ostatnich dwóch lat dowiedziałem się o sobie więcej niż przez całe dotychczasowe życie.
I być może nie dowiedziałbym się tego wcale i stoczył w marazm, rutynę, nudę.
Odkryłem w sobie całe pokłady emocji, których istnienia u siebie nie podejrzewałem.
Potrafię przez to być lepszy dla niej, dla rodziny, dla siebie.
Uważam to za ogromnie rozwijające, choć bolesne doświadczenie.

Jak przejść temat niemiękko, ale nie przeciągnąć?
Jednym wystarczy rozmowa, innym tydzień-dwa-miesiąc, inni męczą się latami.
Mój cel to ogarnąć się w rok, rozważam zwrócenie się o pomoc do psychologa.

Czemu wybrała mnie, to będzie mnie męczyć długo, bo tego się nie dowiem.
Czy tamten się pobawił i rzucił, czy sama doszła do siebie?
Czy jestem dla niej tym jedynym, czy to po prostu konformizm, bezpieczna przystań?
Z drugiej strony kto jest tego pewien nawet w normalnym związku, bez zdrady?
Czy musi być perfect, czy po prostu wystarczy jak jest OK?

@Myslaca masz racje, to dla niej już odległy temat, nie ma tych emocji, już się nie liczy.
Dla mnie to teraźniejszość, ta dysproporcja przeżywania też mnie męczy.
To nie był jednorazowy wyskok, to był romans, trwał kilka miesięcy.
Zaplanowane emocjonalne i fizyczne zbliżenia, w naszym domu (to boli najbardziej) i "nadgodziny" w pracy.
Przyczyn mogę się doszukiwać, wiadomo że ostateczną decyzję podjęła ona.
Czegoś jej brakowało, nie byłem zbyt blisko (praca), nie dawałem wystarczającego wsparcia?
Nie udało mi się jej sprowokować do tego, żeby mi to teraz wyrzuciła.
"Nie wiem dlaczego, wszystko między nami było normalnie", może właśnie za normalnie.
Nuda?
Teraz wiadomo, miesiąc miodowy, ba, rok nawet, zobaczymy na ile starczy sił.

@Myslaca, nie mam na myśli zaznaczania swojej pozycji.
Właśnie tego chcę uniknąć gdy pytam jak nie wypominać, jak odpuścić, kiedy?

Świadomość tego co zrobiła i tego, że ja wiem, wydaje mi się wystarczającą karą.
Nie chcę, aby przed powtórką powstrzymywała ją wizja kary.
Jeśli ma to zrobić ponownie, to zrobi, wtedy po prostu nastąpi koniec.
Na to będę już gotowy.
11897
<
#15 | murka dnia 29.11.2017 19:29
Jednym z moich argumentów za zmuszeniem się do próby nierozwalenia małżeństwa było to że sprawa zakończyła się zanim się dowiedziałam, w zasadzie tuż po konsumpcji. Nie porównuje ruchu sytuacji za bardzo ale, może to Ci pomoże. Bo jednak gorzej chyba się człowiek czuje jeśli wymusza zakończenie romansu swoją wiedzą. Nigdy wtedy nie masz pewności czy naprawdę jest to koniec czy tylko zejście do podziemia. W jakiś podły i chory sposób zostałeś wybrany... Tak? Czy nie? Jak myślisz?

Komentarz doklejony:
Nie porównuję TYCH sytuacji..sorki

Komentarz doklejony:
Naprawdę myślisz że świadomość tego że Ty wiesz jest jakąś karą? Pytam przewrotnie bo chciałbym w to wierzyć.
13488
<
#16 | parejo dnia 29.11.2017 19:49

Cytat

Świadomość tego co zrobiła i tego, że ja wiem, wydaje mi się wystarczającą karą


czyli gdyby mnie taka ,,kara" spotkała od żony to - pociupciałem, pobzykałem sie przez pare miesiecy , a moja żona by mi wlaneła taką karę ...hohooooo... ale bym się przejął Szeroki uśmiech Zero konsekwencji, sama przyjemność
4452
<
#17 | dirty dnia 29.11.2017 19:51
Kosmita - rzekłbym, ze wszystkie pytania które zadajesz, zadawałem sobie również, wcześniej lub później. Czesc z nich jest nadal aktualna w moim życiu, na druga czesc znalazłem jakies odpowiedzi ( na tym etapie mniej lub bardziej satysfakcjonujące).
Sam osobiście przeżywałem różne etapy po zdradzie od chęci dowiedzenia się wszystkiego, bo wychodzę z założenia, ze trzeba się odbić od g.... ale wcześniej trzeba je nazwać po imieniu. Miałem etap księżniczki, racjonalnie nazwany Ty się staraj ja popatrzę 😀 / proś / przeproś ... na każdym etapie zadawałem sobie pytanie gdzie jest granica tego do czego mam prawo, a gdzie jak to ładnie napisałeś jest już przeciągnięcie. Miałem etapy miliona filmów i takich negatywnych emocji, ze mógłbym zabić słowami...
Moje etapy pozytywne:
Najważniejsza chyba zmiana - to ogromna pokora do tego w czym i z kim żyjesz. Idealizm trochę mocno pierdzielnal o ziemie - nagle budzisz się w nowej rzeczywistości. Kiedy przestajesz się okłamywać ( co do wzniosłości i pelenego idealistycznego oddania w związku) zaczynasz spokojniej oddychać. Nazwanie wielu spraw, mówienie o uczuciach ( nie wyłącznie o filmach wkręcanych w głowie) to kolejny fajny krok, który udało mi się zrobić (może nam ).
Wracając do pokory to jakoś uspokaja mnie myślenie, ze ja już nie wybieram na zawsze i nie mam pewności czy to będzie trwać do końca życia - trwa dziś tylko, a jutro będziemy wybierać na nowo. Jakaś moc ma również forum. Widzisz tu czasami historie trudniejsze od Twojej ale i podobne postawy jak Twoje czy zdradzaczki i gdzieś po drodze udaje się opanować kolejne złe emocje, zrzucić iluzje i pozbyć się kolejnego z miliona demonów.
Czy poukładanie będzie trwalo wiecznie - nie wiem. Dziś u mnie trwa, jutro Ci powiem jak jutro. 😀 To już faktycznie nowy związek i mimo tych jazd udało się dobić do nowego etapu; pt. Przyjaźń, relacja. Nie wydaje mi się by wrócił idealizm i zaufanie - ale jak na razie da się z tym żyć i kurcze jest całkiem dobrze ( pokora podpowiada jednak spokojnie z entuzjazmem bo jest tylko dziś 😀 ).
13775
<
#18 | Ghost dnia 29.11.2017 19:58
Kosmita,
to, że wybaczyłeś i z nią zostałeś, to przecież dla niej nagroda a nie kara ... Jak zdradzacz dostaje nagrodę za zdradę, to jak myślisz, jak zachowa się przy najbliższej okazji zdrady???

Jestem przeciwny dociekania wszystkich szczegółów. Znam ich tylko część i to wystarczyło, żeby zrujnować moją psychikę. Zadaj sobie pytanie: czy jesteś pewny, że chcesz wiedzieć czy kochali się z zabezpieczeniem, czy bez i gdzie nastąpił wytrysk? Czy twoja M. robiła mu loda? Czy była anal? A jak zaprzeczy, to uwierzysz? A jak potwierdzi, to będziesz musiał żyć z wyobrażeniem tej sytuacji.
Jak w tej chwili planujesz odbudowywać związek, to daj sobie spokój z dociekaniem szczegółów.
3739
<
#19 | Deleted_User dnia 29.11.2017 20:32

Cytat

Boję się, że zamienię się w zgreda, który już tylko będzie wypominał, wypytywał, zamęczał o powody i o szczegóły (wciąż nie mogę odpuścić, dociekam o co chodziło). Jak przestać o tym myśleć?


Nie ma takiej metody, by wyłączyć jakiś pstryczek w głowie i wymazać ból, nieufność, poczucie niesprawiedliwości. Tutaj Twoja chęć przebaczenia, a ze strony żony wielka chęć naprawy i wynagrodzenia Ci krzywdy, przynosi ulgę po jakimś czasie. Dla jednego będzie to kilka tygodni, dla innego miesięcy, a jeszcze inny będzie to przeżywał jeszcze po roku czy dwóch.
Teraz zbudowanie Waszej relacji od nowa, na nowych zasadach i warunkach zależy od Was obojga. Uzbrój się w cierpliwość i nie licz na uzdrowienie związku jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, to długi i żmudny proces, nie zawsze zakończony sukcesem!
W momentach największego spiętrzenia się emocji, myśl o miłych chwilach, które razem spędziliście, o tym jak rodziły się Wasze dzieci, jak spędzaliście razem Święta przy choince.. Nic innego nie pomoże, może tylko terapia u dobrego specjalisty, nawet dla Was obojga.

Trzymaj się.
13885
<
#20 | Adrien dnia 29.11.2017 20:37
Kosmita przeczytałem Twoją historię parę razy i jedno do mnie nie dociera. Naisałeś, że ostatnio znów Ci jest gorzej, masz huśtawki nastrojów - to etap przeżywania cierpienia po zdradzie, a za chwilę piszesz że wybaczyłeś.
Dla mnie to przeskoczyłeś z jednego etapu na kolejny, chociaż poprzedni nie został zamknięty. Sam piszesz, że masz wiele pyatń, że nie możesz odpuścić i dociekasz co się tam wydarzyło.
Nie mówię, że tak jest u Ciebie, ale często ludzie przeskakują na ten etap podjęcia decyzji "wybaczam ci", z lęku przed przyszłością, utratą tego co mają lub z braku poczucia własnej wartości.
Ty naprawdę pownieneś sam siebie zapytać, co chcesz zrobić z tym dalej, bo zarówno tytuł Twojego wpisu "Czy są tu jakieś pozytywne historie?" jak i to jak piszesz, że decyzje możesz zmienić w przyszłości, wskazują na to, że Ty już liczysz się z niepowodzeniem... Może to tylko moje odczucie, niemniej jednak rozwiewaj swoje wątpliwości , bo to Ty sam sobie możesz wyrządzić największą krzywdę wymyslając sobie jak to było.
13893
<
#21 | Kosmita dnia 30.11.2017 02:47
@dirty, dzięki, jakbym czytał swoje myśli.
Nie ma już wyborów na zawsze, to właśnie to.

@murka, racja, fakt że to się zakończyło poza mną, prawdopodobnie dość szybko i nie wróciło, rodzi nadzieję.
Swoja drogą ile razy wyobrażałem sobie, że dowiaduję się w trakcie, albo że nakrywam in flagranti...
Zostałby popiół i gruzy.

@Myslaca, na razie wspomnienia są zbyt bolesne, nie przynoszą ulgi tylko cierpienie.
Tak jakbym wspominał zmarłą, umarło moje wyobrażenie, a z tą nową żoną jeszcze nie mam żadnych wspomnień.

@Adrien, @Ghost, chyba byłem mało precyzyjny.
Postanowiłem wybaczyć ale to się jeszcze nie dokonało.
Jestem w trakcie procesu, to jeszcze potrwa.
Wybaczenie rozumiem jako przysługę dla siebie samego, nie dla niej, jej nie musi nawet na tym zależeć.
Wybaczenie dla mnie to pozbycie się urazy, nie planowanie zemsty, nie karmienie się nienawiścią.
To pogodzenie się, że stało się i nie da się tego cofnąć, i że trzeba iść do przodu.
Od tej decyzji nie mam odwrotu, jeśli nie wybaczę to zamienię się w zgorzkniałego zgreda, to muszę zrobić dla siebie.

Oddzielmy to od decyzji o pozostaniu, to zupełnie coś innego.
Mogę wybaczyć i zostać, mogę wybaczyć i odejść.
Postanowiłem zostać, ale jak pisze @dirty, nie ma już nic na zawsze, tę decyzję mogę zmienić.

@Ghost, najbardziej obrzydliwa jest zdrada która zaszła w jej głowie, zanim doszło do "rękoczynów".
To w jakich konfiguracjach się gimnastykowali, to już tylko skutek zdrady, czy myślisz, że to rzeczywiście takie istotne?

@parejo, @Ghost, czy potraficie w takim razie wymyślić adekwatną karę do takiego czynu?
Ma wynosić śmieci i obierać ziemniaki codziennie przez najbliższe dwa lata?
Czy to ją ma powstrzymać przed kolejnymi razami?
Odpada spowiedź przed rodziną i znajomymi, to byłaby kara też dla mnie, tego nie chcę.
Oczywiście że pierwsze miesiące spędziłem na obmyślaniu okrutnych kar, wszystkie bez sensu.
13775
<
#22 | Ghost dnia 30.11.2017 09:09

Cytat

To w jakich konfiguracjach się gimnastykowali, to już tylko skutek zdrady, czy myślisz, że to rzeczywiście takie istotne?

Myślę, że tak. Jeżeli wszystko ma wrócić do normalności, to przestań dociekać szczegółów. Każda próba zbliżenia się do niej, wywoła u ciebie lawinę nadbudowanych wizualizacji, co skutecznie utrudni normalność w intymnych kontaktach z M. Będą cię zadręczały myśli, czy jesteś równie dobry jak ON, czy jej było dobrze z NIM, o kim ona myśli, gdy zamyka oczy ... ??? Jeżeli uważasz, że dla ciebie to sprawa drugorzędna i nie masz z tym problemu, pozostaje mi tylko pogratulować.
7375
<
#23 | B40 dnia 01.12.2017 22:02
No w sumie to i ja jestem Fajne

Na początek:

Cytat

Mój cel to ogarnąć się w rok, rozważam zwrócenie się o pomoc do psychologa.


Fakt jest tam gdzieś opisane zdrada, żałoba itp. I rok OK jeżeli mówimy o odejściu od małżonki lub partnera. Tyle to trwa. Dla tego to tzw prostsze rozwiązanie.
Kończymy jeden etap zaczynamy drugi. Jeżeli dodamy do tego że oprócz małżonki nie tracimy nic OK.

Tyle że jak piszesz jesteście ok 9 lat małżeństwem dzieci wnioskuję też małe? Co z nimi. Ostatnio spotkałem się w realu z kilkoma teoriami "zdeptać szmatę. k.... trzeba tępić" zadałem koledze pytanie a ile lat mają dzieciaki - dorosłe.

Wtedy decyzję jest podjąć bardzo łatwo. Czy osoba zdradzona mniej kocha partnera gdy dzieci są duże? Nie jest on tak samo ważny, pojawia się jednak istotna bariera, ktoś dla kogo próbujemy. Bo nie oszukujmy się nie odkochujemy się w 2 s. Tak to nie działa. Gdyby tak było nie było by tego portalu, gdyby to tak bardzo nie bolało. Boli bo nadal coś do nich czujemy. Nie ma znaczenia czy chcemy się rozwieść czy nie. To po prosu droga z różnymi za i przeciw.

Pit przebiję:
Pit,

Cytat

Około miesiąc temu mój kolega zakomunikował mi że wychowywał nie swoją córkę przez 14 lat będąc przeświadczonym że jest jego. Dopiero testy DNA i wyniki z nim związane pieprznęły go w ciemię.

Gość miał 4 dzieci tylko jedno było jego Fajne

Była u nas historia faceta co to miał ukochanego synka, oczko w głowie. I okazało się że to (przepraszam za zwrot był wielokrotnie używany w tej historii) - bękart. Czy (jeszcze raz przepraszam za zwrot ale muszę go użyć) bękart kochał tatusia niż ukochany synek. Dziecko się nie zmieniło zmieniło się krzywdzące określenie.

Wracając do tematu. Da się ale nie w rok nie wierzę w to. Znajdź sobie jakieś dodatkowe zajęcie hobby. Nie ty masz się starać ale wy (chociaż ona bardziej, ty możesz nie przeszkadzać) Jaki pisała Andzia 8 lat OK. U jednego bedzie to pięć u jednostek rok. Każdy z nas jest inny.

Na swoim przykładzie mogę stwierdzić że zdrada zmienia również nas. To nie tak że nagle będziemy żyli jak w bajce a tamto to jakiś sen.
Tamto to wilk którego nie możemy karmić ale zawsze wiemy że jest tam gdzieś w głowie można go jednak oswoić z czasem może przyjdzie i da się pogłaskać
12891
<
#24 | pit dnia 01.12.2017 22:43

Cytat

Gość miał 4 dzieci tylko jedno było jego smiley

Nie B40 jedna jedyna, nie pisałem w kontekście dziecka bo to nie jego wina.
Bez względu jakby na to nie patrzeć jest to dla niego cios.
13488
<
#25 | parejo dnia 02.12.2017 00:05
pit - i co ten gość zrobił? znając zycie i dzisiejszych ,,facetów" to wybaczył żonie bo to przeciez było ,,raz" i tylko 4 lata kłamstw, czy się mylę?
7375
<
#26 | B40 dnia 02.12.2017 00:12
Pit ja pisałem o swoim znajomym Szeroki uśmiech
5991
<
#27 | Upadly dnia 02.12.2017 03:26
Czesc

W sumie przeczytałem od deski do deski ta Twoja historie i bardzo dziwi mnie to co piszesz. Probujesz racjonalizowac a to jest chyba najgrosze co mozna zrobic w Twoje sytuacji. Takie zachowanie jest typowe dla kobiet po przypadkowym seksie z nieznajomym. Probuja racjonalizowac fakt ktory zaistniał, zeby sie wybielic i nie wyjsc na dzi....Moga dopisac do tego kazda dowolna historie np "stało sie", "byłam po alkoholu", "on ma to cos" i milion innych bzdur.

Powyzszy przykład podałem abys zrozumiał o co mi chodzi. Racjonalizacja i proba "odepchniecia" wszystkich naturalnych odruchów jakimi jest "złość", "zemsta" czy "kara" dla żony w takiej czy innej formie( nie mowie o obieraniu ziemniakow) to zakrawa na paranoje. Własnie to swiadczy o tym, ze "chorujesz" psychicznie. Ludzie radza Ci tutaj dobrze a 99% z nich przezyło dramatyczne chwile i nagle pojawiasz sie Ty ze swoim smetnym monologiem probujac ubrac "gówno(czy tez gowniane zachowanie zony) w racjonalne ładne ubranko.

Negujesz wszystkie naturalne w tej sytuacji procesy jakie musza sie dokonac abys powrocił do zdrowia psychicznego i spokoju mentalnego(te procesy to złosc, kara a chwilami i bezsilnosc). Racjonalizujesz i piszesz dyrdymały(wybacz bezposredni atak ale moze troche to Ciebie ruszy). Przyjałes wygodna postawe nie robienia niczego konkretnego, bo tak łatwiej Ci to ogarnac psychicznie. Wybacz ale żona taka mameje jak Ty z tymi smetnymi opowiastkami kopnie w d... jak tylko pojawi sie facet ktory ma jakies jaja. Niestety bedzie miała racja bo tyle osób probuje wbic Ci w ten czerep, ze zachowujesz sie jak baba(a nawet gorzej, bo kobiety potrafia byc zdecydowane) a Ty nadal nie rozumiesz tego prostego faktu. Radze Ci nałoz spodnie bo dostaniesz za drugim razem takiego kopa, ze juz nie bedziesz wiedział totalnie co jest grane.

Jest zbrodnia jest kara, to prawda stara jak swiat.
13893
<
#28 | Kosmita dnia 05.12.2017 15:34
Dziękuję za odpowiedzi.

@B40, @pit - nie potrafię sobie nawet wyobrazić bólu związanego z "niemoim dzieckiem".
Zebranie na to siły i czekanie na wyniki to była największa masakra.
@B40 - "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono", jeśli nie w rok to na bank idę do "szrinka", szkoda życia.

@Upadły, dzięki, naturalnych odruchów u mnie cała masa Uśmiech
Już kilka miesięcy po "dniu zero", więc swoje przeszedłem.
Pewnie i racjonalizuję, nie widzę tego tak wyraźnie, jak Ty z boku.

Nie bardzo rozumiem zarzut do mojego niezdecydowania.
Decyzja jest konkretna - zostaję i próbuję wybaczyć, a co ona z tym zrobi, to zależy od niej.
Nasza relacja nie wskoczy na poprzedni poziom, bo wiem do czego ona jest zdolna.
Następny raz może mnie najwyżej kopnąć w kostkę, wyżej nie sięgnie.
A że wybaczenie idzie ciężko, no tak już jest.
Zwróć uwagę, że mówimy o sprawie sprzed lat, od tego czasu stały się dzieci
i sporo mniej lub bardziej dramatycznych historii.
Takie rzeczy weryfikują związek (scalają albo rozpieprzają, tu akurat mamy szczęście).
Mogę to odrzucić jednym kopem, ale wolę się zastanowić, czy warto.
Co nie znaczy że odległa sprawa mniej boli, po prostu jest wiele do stracenia.

Złość - mógłbym nią obdzielić spokojnie z tuzin ludzi.
Wygarniałem jej kilka razy, trochę się nasłuchała, czasami naczytała.
Teraz komunikuję, że mam kumulację i nie wchodzimy sobie w drogę.
Nadmiar spuszczam sportem, mam jeszcze kilka innych ciekawych zajęć.
Nie zawsze łatwo się zmusić, są gorsze dni, ale jak zaczniesz to jakoś idzie.
Można też przelać to na papier i schować do szuflady.
Ciekawie się czyta swoje własne przemyślenia po tygodniach, czasem trzeba rozchodzić żenadę Uśmiech
W ostatnich tygodniach mam nasilenie, fakt.
Może skróciłem jakiś etap, a może mają się przeplatać, nie jestem specem.

Zemsta - ciekawy temat, za taki numer trzeba wiwinąć podobny, ergo ktoś na boku.
Krótką satysfakcja, adrenalina, podbudowanie ego, "też jeszcze mogę", tylko co potem?
Kac moralny po tym taki sam, a szanse na odratowanie związku zerowe.

Kara - strasznie mnie zaintrygowaliście.
Dużo z Was pisze o karze, czytałem wątki na Z, ale nie znalazłem konkretów.
Chętnie poczytałbym o Waszych doświadczeniach, jak ukaraliście zdradzaczkę.
Ale szukam tych, którzy zostali, łatwo wymierzyć karę jak się odchodzi (tylko wtedy po co).
Jaka kara byłaby skuteczna i nie pogrzebała szans?
9850
<
#29 | lagos dnia 05.12.2017 16:46
Zemsta, kara ...a dlaczego nie rekompensata?
Po 8 latach to już chyba przedawnienie. Skoro potem była dobrą żoną i nie masz podstaw by sądzić że były jakieś powtórki, to czego nauczy ją kara? Może przynieść rozgoryczenie i żal u niej a Tobie raczej nie poprawi nastroju.
Zemsta w sumie to samo co wyżej. Bzykniesz na boku, oznajmisz to jej, Ty będziesz miał kaca moralnego, a ona będzie cierpiała.
To może rzeczywiście rekompensata? Co mogłoby sprawić, że na myśl o jej zdradzie, nie cierpiałbyś tak, bo było by coś co neutralizowało by to nieprzyjemne wspomnienie.
Moja historia była inna, dowiedziałem się tuż po tym jak zakończyła, lub chciała zakończyć romans. Chciałem od niej uciec więc nie miałem kaca moralnego po kontaktach z innymi kobietami. Stało się tak, że po roku zdecydowaliśmy, że jednak zostaniemy razem ( nie zdążyliśmy się rozwieść). I tak już razem ponad 5 lat. Niczego nie chcę zapominać, żadne myśli mnie nie bolą. Wybaczyłem, zaakceptowałem to, że był ktoś inny. Jak by to głupio nie zabrzmiało, ale miło wspominam te chwile kiedy był też ktoś inny u mnie. To była moja rekompensata, może dlatego nie patrzę na nią jak na kogoś gorszego i nie zadaje sobie wciąż pytania " jak mogła mi to zrobić?".
Ale to ja. Twoja rekompensata, przecież mogłaby być inna. Często w związkach się zatracamy, zapominamy o sobie. Może mógłbyś coś zrobić tylko dla siebie, nawet trochę kosztem jej? Coś czego normalnie nie miałbyś szansy zrobić.
3739
<
#30 | Deleted_User dnia 05.12.2017 18:42

Cytat

jeśli nie w rok to na bank idę do "szrinka", szkoda życia.

Strasznie życzeniowe jest to Twoje myślenie; masz czarodzieją różdżkę? Bach! I 5 grudnia 2018 życie odmieni się o 180 stopni; pocieszne to jest strasznie

Cytat

Kara - strasznie mnie zaintrygowaliście (r30Z przymrużeniem okaJaka kara byłaby skuteczna i nie pogrzebała szans?

Kara?
Kara jeszcze nikogo niczego nie nauczyła, poza strachem przed silniejszym mogącym wymierzyć karę. Przypomnij sobie dobrze, co czułeś, kiedy ojciec czy matka złoili Ci skóre. Skruchę i chęć naprawy, czy złość, żal, poczucie osamotnienia i gniew?

Cytat

Teraz komunikuję, że mam kumulację i nie wchodzimy sobie w drogę

I jak zadziałasz tą czarodziejską różdżką i wybaczysz, to po roku nie będziesz miał już tych emocji? Dobre sobie.

Jak masz jakieś emocje przypięte do danego wydarzenia, to mogą wracać za każdym razem, kiedy wróci pamięć o tym wydarzeniu. Mogą byś słabsze, bledsze, możesz nauczyć się je ogarniać i panować nad nimi, zastępować innymi, ale one już na zawsze będą do tego wydarzenia przypięte.

Cytat

Zemsta - ciekawy temat, za taki numer trzeba wiwinąć podobny, ergo ktoś na boku.

Podobny tak, takiego samego nie odwiniesz. Ja jestem odmiennego zdania niż Lagos. Zdradzona zostaje osoba, która kochała i ufała. Da się w ten sam sposób zdradzić zdradzającego, jak zdradzasz osobę, która swoim postępowaniem już jasno pokazała ile dla niej możesz znaczyć, albo zwyczajnie nie kocha, tylko dla bezpiecznej stabilizacji utrzymuje statu quo?

Małżeństwo z rozsądku może i nie jest najgorszym rozwiązaniem. Pytanie co kogo satysfakcjonuje. I druga rzecz nigdy nie wiesz, co będzie się po takim fakcie działo w głowie drugiej osoby. Patrząc na to co można czuć do zdradzającej osoby w trakcie zbliżeń po zdradzie, jaka gwarancja, że rzdradzonyr1; zdradzający nie będzie czuł tego samego? Noc żywych trupów? Moim zdaniem ryzykowne. Choć niewątpliwie oczyszcza zdradzającego z poczucia winy, bo przecież odbiłeś sobie, jesteście niby kwita.
Jednak w tle ciągle zostaje przecież wiele nieprzepracowanych rzeczy. Jak dla mnie to kwestia czasu, kiedy znów mogą pojawić się sprzyjające okoliczności, aby znów wybuchło.
Pytanie co się straciło przez zdradę? Bo jak tylko ominęło nas tylko bzykanie, to niewątpliwie można to bzykaniem zrekompensować.

Rekompensatar30; spodobało mi się Szeroki uśmiechSzeroki uśmiechSzeroki uśmiech

Cytat

może dlatego nie patrzę na nią jak na kogoś gorszego i nie zadaje sobie wciąż pytania " jak mogła mi to zrobić?"

ja takie poczucie uzyskałam po zdradzie bez rekompensaty, więc to raczej nie jest zasługa Z przymrużeniem oka

Komentarz doklejony:
ja takie poczucie uzyskałam po zdradzie bez rekompensaty, więc to raczej nie jest jej zasługa

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?