| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Edek_2 | ![]() |
Anetastp | 00:19:21 |
#
poczciwy | 00:57:50 |
Julianaempat... | 01:22:27 |
Joanna96 | 02:23:33 |

Witajcie , jestem na forum już dłuższy czas. Przeczytałam setki wątków za równo zdrady mężczyzn jak i kobiet.
Mamy po 30 lat i jesteśmy małżeństwem 8 lat.
Ja zostałam zdradzona przez męża. Dowiedziałam się o tym pół roku temu. Mąż miał romans z kolezanka z pracy.
Duzo pisali, dzwonili codziennie do siebie, chodzi na obiady, na spacery z tego co mówił mi mąż. Ale zarzeka się ze nigdy z nią nie spał.
Dowiedziałam się przypadkowor30; nigdy nie miałam zwyczaju sprawdzać telefonu czy fb ale cos mnie wzielo.. mąż akurat był w tym samym pomieszczeniu,
Zobaczyłam sms do niej ze tęskni i ja kocha a wyżej ona napisala ze myśli o nim , ze chciałaby się do niego przytulic. Zamurowało mnie, mąż zabrał odemnie telefon.
Gdy poprosiłam aby go oddal , to go oddal ale był pusty.. podobnie z fb.. pusto.. kazałam mu się wynosić.
Mamy 4 letnie dziecko r30; córka płakała, niestety nie byłam w stanie opanować emocji i mojego krzykur30; to był szokr30; córkę uspokoiłam a mąż wziął torbe i wyszedł.
Poszedł do swoich rodziców. Codziennie odwiedzał nas , zaprowadzał córkę do przedszkola. Pisał do mnie ,że kocha i żałuje.
Po 3 dniach postanowiłam dac szanse i porozmawiać z nim.. prosiłam o prawde, chciałam zobaczyć jakas jego rozmowe z nia, niestety nic nie pokazał bo wszystko wyczyścił.
Powiedział, że to była dobra przyjaciółka, rozmawiali codziennie po 2,3 godziny przez telefon później jak szlam spac to pisali na fb lub sms do 3-4 ranor30; wieczorami pisali o seksie..
Namiętne historyjki co i jak by robili gdyby się widzieli. Ona go namawiała podobno żeby przyjechał do niej, ze jest chetna.. on się opierałr30; chodzili raz w tygodniu na obiady, raz widziałam
Na naszym rachunku bankowym płatność w jakieś restauracjir30; oczywiście wtedy mu się zapytałam i powiedział ,że był z kumplami.. uwierzyłam a był wtedy z nią, wrócił o 23:00
Dodatkowo mielismy w naszym związku ,,ciche dnir1; czy po prostu nie mogliśmy się dogadać i mało zblizenr30; nie raz o tym rozmawiałam z mezem ze jest jakiś inny, wypierał się , mówił ze dużo pracuje..
I nikogo nie ma.. raz mu nawet o tym wspomniałam ,ze może cos go laczy z ta kolezanka.. to on się na mnie obrazilr30; przez tydfzien się nie opdzywałr30; probowal zrzuc na mnie wine.. ja się bardziej staraalam i robiłam z siebie klauna, myslac ze cos jest nie tak, ze cos się sypie.. teraz wiem dlaczego się sypało.. ja to ratowałam a on.. zabawiał się z nią i mna.. nie wnikam czy już sypiali ze sobąr30; maz za każdym razem potwierdza ze nie, nigdy! Ze by nie mógł.. ale ehh watpier30;
Mam wsparcie przyjaciółki oraz mojej mamy, mój ojciec nie zyje.. mama mowi ze się ulozy, ze jeśli się kochamy będzie dobrze, ze czasami takie sytuacje buduja związek.
Widze jego skróche mieszkamy już razemr30; on chce mieć ze mna dzieckor30; tez tego chce , zawsze chciałam. Ale boje się zranienia.. kontakt z nia zerwał , zmienił pracę, wszędzie ja zablokował, pokazał mi to.
Nie ma żadnych hasełr30; wszystko na wierzchur30; dużo czasu spedza w domu, nagle zaczął przychodzić do domu normalnie jak było za wczasów te kobiety. Kobieta się nic nie odzywar30; ona nie ma żadnych zobowiazań jest w jego wieku , nie ma dzieci i męża. Na ta chwile jesteśmy razem.. tworzymy nas od nowa. Ja nadal się boje, nadal w nocy budze sięz płaczę, nadal przed oczami mam ich smsy.. to mnie niszczy.. to co zbudujemy to na nawo jest mi smutno i robimy krok w tył. Maz na prawde jest czuły dla mnie i dużo mi pomaga. Na razie mam obawy czy oby na pewno to się nie powtórzy? Największym rozczarowaniem jest dla mnie to ,że to wlasnie on to zrobil .. on którego poślubiłam, miałam za kogos ważnego i wyjątkowego.. a terazr30;? Kim on jestr30;? Czy ktoś z was przeżył cos podobnego i wybaczyłr30; i na prawde da się być dalej szczęśliwym małżeństwemr30; ?
Kolejne dziecko? Ma uratować związek? Klopoty znikną jak za dotknięciem magicznej różdżki?
Asa - Po wszystkich takich akcjach najgorszy zawsze jest ten lęk, że sytuacja się powtórzy nawet jak zdradzacz ma naprawdę dobre intencje w co oczywiście nie wierzę w tej sytuacji. Przed tobą trudna decyzja, niestety jakakolwiek by nie była będzie bardzo trudna. Są dwie drogi albo doznał on nagłego olśnienia i będzie teraz mężem jak nigdy dotąd, albo chce uśpić twoją czujność i zejść do podziemia co niestety wydaje mi się bardziej prawdopodobne.
Trochę za szybko wybaczyłaś. On w tej sytuacji nawet nie zdążył się zorientować jak wiele może stracić. Zabrałaś mu zabawki na chwilę a po krótkim płaczu oddałaś z powrotem. Jesteś matką, dobrze wiesz, że dziecko jeśli nie poniesie konsekwencji swoich złych postępowań myśli, że nic złego nie robi, że tak można. Dorosły człowiek, tym bardziej wykorzysta to przeciw Tobie. Smutne to trochę i może mało optymistyczne, ale takie mam zdanie na ten temat.
Faktycznie szybko wybaczone z zasady i mocno na miękko. Oczywiście za Apolem nie kupuje tej historyjki. Z tego co piszesz jedynym optymistycznym akcentem jest zmiana pracy choć wcale nie przesadzałbym, ze to stała naprawa.
By coś zbudować sensownego po zdradzie trzeba ja przepracować - Wy chcecie dać sobie kopa w postaci dziecka.
Czy doszłas do przyczyny dlaczego tak łatwo w to wszedł ? Co opowiadał tej kobiecie ? Co jej obiecywał ? Jeśli zrezygnował z Was potem w tak łatwy sposób w niej - to czy to jest facet którego znasz ? Z którym chcesz planować kolejne dziecko?
Czy dopuszczasz do głowy, ze z nią sypiał i dobrze się bawił ?
Wy musicie to przepracować a nie zakopać pod dywan pt. Dzidziuś - by się nie okazało, ze już w trakcie kolejnej ciąży lub połogu będzie powtórka ( bo np. Nie będziesz miała ochoty na seks).
Cytat
Każda historia jest inna, ma innych bohaterów itp. ale pewne podobieństwa są... Praktycznie takie same zapewnienia łykałam jak pelikan rybki. Cóż, okazało się że to nie były rybki tylko zgniłe żaby. Też pani "przyjaciółka" od rozmów, restauracji i historyjek, a że pomiędzy "koleżeńskimi" lunchami zdarzało się regularne fiku-miku to już miała być ich słodka tajemnica, która się niechcący wydała. Oczywiście zapewnienia w stylu "ja ciebie nigdy! nie mógłbym!" do samego końca, bo zdradzający potrafią iść w zaparte bez żadnych zahamowań. Słowa nie mają dla nich żadnego znaczenia, żadnej wartości, są gotowi na wszystko byle ukryć i zachować dla siebie swoje chwile z kimś trzecim.
Cytat
I tak będzie jeszcze długo, dziecko wam nie pomoże i nie zapełni dziury jaka powstała w waszym związku (co najwyżej na chwilę może to zrobić). Lęk i niepewność zagoszczą w Twoim domu, wpiszą się w codzienność. Nie przykryjesz ich niczym, musisz je oswoić i nauczyć się z nimi żyć jesli zostajesz z "nowym" mężem. A szczęście? Może i tak, kiedyś gdy wyblaknie poczucie krzywdy. Wszystko zależy od tego jakie tajemnice wypłyną w przyszłości i jak wielki ciężar jesteś w stanie unieść. Poczytaj tutejsze historie i komentarze, dają do myślenia i pokazują, jakie są drogi wyjścia z sytuacji, nawet jeśli te wydają się być beznadziejne.
Powodzenia
Cytat
Myślę że bardziej niż o przyszłość chodzi o tu i teraz. Dam jej to o czym marzy a odpuści mi,
Wprowadzanie kolejnego dziecka do związku który źle funkcjonuje to brak odpowiedzialności. A pomysł na takie takie rozliczenie się ze zdradą to niedojrzałość.
Czyli kochanka była winna wszystkiemu? Wagonik odpięty, żadnych problemów, sielanka.
"Czy ktoś z was przeżył cos podobnego i wybaczyłr30; i na prawde da się być dalej szczęśliwym małżeństwemr30; ?"
Pewnie się da, ale to wymaga tytanicznej pracy obu stron i nie zawsze wysiłek przynosi spodziewany efekt.
W Twoim przypadku niestety aż w oczy bije postawa Twojego męża, który nie dość że zdradził, to jeszcze mataczy, kręci, próbuje się wybielić i zamieść wszystko pod dywan.
Nawet ten pomysł z dzieckiem wydaje mi się tylko próbą skoncentrowania Twojej uwagi na czymś innym, bardziej Cię absorbującym niż jego skok w bok. Przecież jeśli to dziecko się urodzi, to i tak 100% wysiłku i uwagi będzie z Twojej strony, bo on przecież ma swoją wymagającą pracę...
Ty będziesz zajęta niemowlęciem, w ogóle dziećmi, a on będzie znów wolny i swobodny...
Zastanawiam się, czy ta jego niby zmieniona postawa nie jest tylko dlatego, by do urodzenia tego dziecka doprowadzić.
Wiesz co jest najgorsze w nas kobietach? Oczywiście nie we wszystkich, ale w tych zdradzanych? Nie potrafimy wyobrazić sobie, że nie jesteśmy kochane podobnie mocno, jak same kochamy. Wydaje się nam, że skoro facet uprawia z nami seks, ma z nami dzieci to darzy nas uczuciem i chce naszego dobra. W rzeczywistości często uzależniamy się od mężczyzny i popadamy w lęk przed odrzuceniem. Aby nie stracić swojego "pana" robimy coraz częściej wszystko to, czego on pragnie, zapominając o sobie. Przecież chcemy aby "pan" był zadowolony i miał wszystko czego mu potrzeba, bo może wtedy już nie zdradzi kolejny raz. W ten sposób powstaje spirala uzależnienia, z której ogromnie trudno się wyplątać.
Prawda jednak jest nieco inna...
Jeśli kobieta stawia potrzeby swojego mężczyzny na pierwszym miejscu, zapominając przy tym o sobie, o swoim rozwoju, pracy, zapewnieniu sobie bezpieczeństwa finansowego, to w momencie gdy tylko coś nie tak dzieje się z jej związkiem, ona zostaje z niczym. Nie ma oparcia, nie ma koncepcji na życie, bo wszystko co miało dla niej jakąś wartość, założyło spodnie i poszło inną drogą, często do kochanki.
Ogarnij się dziewczyno i przejrzyj na oczy. Możesz ufać komuś, kto okłamał Cię i wie, że Ty wiesz, a próby rozmawiania o tym kwituje stwierdzeniem, że coś Ci się wydaje, a nawet zrzucać winę na Ciebie? To ma być facet, opoka, podpora dla Ciebie i dzieci na przyszłość? No proszę Cię...
Myśl w pierwszej kolejności o sobie. Te Twoje stany z budzeniem się po nocach i płaczem też nie są zabawne. To pierwszy krok do depresji, o ile już jej nie masz w jakimś stopniu.
Zamiast myśleć o dziecku, weź się za swoje zdrowie, idź do lekarza, zrób badania, poproś może o coś łagodnego na sen i wyśpij się porządnie, bez stresu. Potem zadbaj o siebie, by być kobietą niezależną i mieć poczucie własnej wartości, to i inne spojrzenie na męża i swoje małżeństwo samo przyjdzie.
Jeśli za jakiś czas, będziesz jeszcze chciała, to dziecko urodzisz. W końcu masz dopiero 30 lat. :niemoc
Powodzenia.
Cytat
pewnie się da. To zapewne jest kwestia indywidualna. Jak silna jesteś, jakie masz wewnętrzne poczucie wartości. Są pewne podobieństwa wszystkich takich historii. Ale każda jest inna. U mnie np. jest tak że w ciągu 25 lat związku nie byłam tak doceniona, szanowana, dopieszczona, nigdy moje zdanie nie było tak istotne jak teraz. Nigdy moje potrzeby nie były tak bardzo często stawiane na pierwszym miejscu. Tylko...
Jest 3.51 A ja siedzę na forum dla zdradzonych...A on spokojnie śpi. Niestety zawsze będzie jakieś "tylko" ..
Z perspektywy czasu... Najbardziej żałuję że przez 8 lat żyłam w kłamstwie " nigdy bym ci tego nie zrobił" to były tylko żarty.
Nie wiem jak bym poradziła sobie z jakimkolwiek wyznaniem uczuciowym mojego męża do jego tirówki. Ale fakt radosnego bzykania dotarł do mnie po 8 latach. 8 lat życia pozbawionego prawdziwych decyzji. 8 lat opierania ich o "nigdy bym ci tego nie zrobił" nikt mi tego czasu nie zwróci. A z perspektywy tego co jest między nami teraz, to zmarnowane 8 lat.
Nie odpuszczaj na miękko. To tylko zadziała na twoją niekorzyść. Jeśli ma być dobrze - będzie..inaczej ale dobrze. Tylko nie może być mu łatwo, bo to co przychodzi łatwo i nie jest okupione wysiłkiem ciężką pracą, walką, nie spowoduje zmian. To już nawet ja mogę spokojnie napisać. Trzymaj się dziewczyno. :cacy
poprawiłam cytat
hurricane
Na prawde czuje ogromny zal do meza ze zrobil mi cos takiegor30;
Maz zapiera się nogami i rekoma ze nic z nia nie robil.. ze tylko wysylali swoje imtymne zdjęcia (wiem to jest już cos strasznego)
Pisali intymnie i pisali hmr30; erotyczne opowieści. Dla mnie już nawet nie jest az tak ważne czy był sex, ale dla mnie ważne jest to
ze uzywal do niej takich slow jak do mnie.. kocham cier30; ja to ciagle mam przed oczyma, podobno tylko taz tak napisał, ona mu nigdy.
On w domu w tym czasie jak z nia romansował był nieobecny , intuicja mi mowila ze cos nie gra.. brak dostępu do jego telefonu, pozne powroty z pracy,
Brak odzywania się do mnie w ciągu dnia, nie jadl w ogole w domu. Wieczorami jak się budziłam to on z telefonem, na pytania co robi, to siedze na fb albo oglądam filmikir30; nagle zaczal sobie ciuchy nowe kupowac, perfumy. Maz od wyjścia na swiatlo dzienne, zmienil się tak jak pisałam wyżej jest na czas w domu, może faktycznie jest to sprawa czasu i maz na nowo zacznie rozmans..
Ja go z domu wyrzuciłam , wrocil po długich rozmowach ze mna po tygodniur30; wrocil na moich regulach czyli jeśli cokolwiek znajde , zobaczę nawet glupia rozmowe o pogodzie to ma wylot , papiery rozwodowe na stole, jestem pewna ze tak zrobie , mam stala prace, zarabiam na tyle żeby siebie i corke utrzymać, mam również wsparcie rodziny.
Natomiast kolejna regula która przyjal to odbieranie telefonow, nie ma już czegos takiego ze nie odbiera i milczenie caly dzień. Maz tez mnie oklamywal na zasadzie ze ma jakiś projekt do zrobienia i ze mam się do niego nie odzywac.. on w tym czasie jezdzil z nia , chodzil na obiad rozmowy, smiechy chichy..
Maz wzial na siebie obowiazek udowodnienia mi ze mowi prawde. wiem co powiedziecie to pewnie na krotka mete lub ze to jest chore. On sam to zaproponowal. Ja staram się nie kusic losu i nie sprawdzać tego jak wariatka. Po prostu jak mam jakas obawe czy cokowliek to wystarczy ze mu napisze sms i wysyla mi lokalizacjer30; mam dostep do fb i telefonur30; wiem może mnie oszukać, może to nawet zrobić w samochodzie siedząc z nią obokr30; ale wierze mu ze jednak mu na mnie zależy. Zaufanie rowne zerur30; ja co teraz robie to zaczelam dbac bardziej o siebie , siłowania, lekko jem, staram się być usmiechnieta.
Ja na ta chwile jestem z nim, co do drugiego dziecka.. to poczekam.. mam momenty ze chce, zawsze chciałamr30;. ale co ja zrobie gdyby jednak kochanka się odezwala i na nowo zaczyna się jazdar30;?
Po prostu chciałabym wiedzieć cczy jest szansa czy jest możliwość r30; czy ktoś jest szczęśliwy po czyms takim, czy się dar30; dzisiaj noc o wiele spokojniejsza, przespałam cala. Kolejna rzeczr30; wypominaniar30; wiem ze nie powinnam ale czasami już nie wytrzymuje. Ostatnio ogladalismy razem film i glowna boheterka miała tak samo na imie jak ona i była scena lozkowa , zapytałam meza i co twoja tez była taka dobrar30; to mnie przytulil i powiedział ze nie robil tegor30; odppowiedzialam ze na pewno robilesr30; nic nie odpowiedział. Ale już następnego dnia napisał mi sms ze mu przykro ze go tak oczerniam, ze mu wmawiam cos czego nie robilr30; nie wiem jak długo to maz wytrzyma.. ja się szczypie za słowar30; ale np. dwa dni temu dzień był superr30; sexr30; w nocy straszny sen.. on i ona w lozku.. budze się z placzem.. maz się budzi i mnie przytula.. mowie mu ze ma mnie zostawić, ze zniszczyl moja psychikęr30; dalej mnie przytulal i nie puszczalr30;
Uspokoiłam się i zasnelismy w objęciachr30; nie wiem na ile to jest prawdziwer30; wierze ze jestr30; zycie pokazer30;
przepracujecie to - tydzień miodowy nie rozwiązuje niczego.
Nie przeczołgałam Męża - zwyczajnie dałam sobie czas. Dałam czas i Jemu.
Minęło 8 lat od zdrady Męża - moim zdaniem jest między nami dużo lepiej niż kiedyś. Jesteśmy szczęśliwi.
Nikt nie da Ci gwarancji, że nie zrobi tego kolejny raz - wiesz, że jest do tego zdolny. Masz tę świadomość.
Mój Mąż również w tamtym czasie zapragnął dziecka - ale dla mnie to było nie do przejścia. Decyzję o dziecku - to była ostatnia decyzja jaką bym w tamtym czasie podjęła. Bo jak mogę godzić się na dziecko z człowiekiem, który tak zdeptał moją miłość, do którego czułam obrzydzenie.
Zrobisz co uważasz, ale przed chciałabym - niech włączy się rozsądek. Mniej szkód będzie.
Powodzenia
Piszecie żeby dac sobie czas. Tak , to jest istotne. Ale jak ja mam mu okazac żeby się staral? Wszystko potrzebuje czasu. Chwilami ,dniami czuje ze jest dobrze ,jesteśmy weseli ale tak jak piszecie to pewnie jest nasz miesiąc miodowy, ze jest fantastycznie i w zyciu i łózku.
Ja nie potrafie jeszcze ogarnąć tych ich rozmow przez tel i fb. My piszemy ze sobą jak jesteśmy w pracy bardzo mało wszystko na zasadzier1; jak tam?ok ? co na obiad?r1; i w sumie na tym koniec. Rozmowa przez tel nasza trwa max. 2 minuty. A jak pomysle ze oni gadali i gadali, pisali tez cale noce , to co teraz z tym wszystkim? Tak z dnia na dzień zniknęło? Może faktycznie on tego nie brał poważnie? Skoro potrafili z dnia na dzień zerwać kontakt? Jestem pewna ze się z nia nie kontaktuje czy nie spotyka. on mi się zwierzył ze ona chyba cos czuła. Ale mu chyba się to podobalo ze ktoś o niego zabiega, wysyla swoje zdjęcia, odzywa się codziennie , wesolutka i pachnaca. Miała dużo czasu . powiedzcie mi jak to jest facet ,ze potrafi tak nagle zerwac kontakt i co teraz z tym czasem co gadali i pisali, gdzie on się podziewa?
Facet musi wiedzieć i mieć świadomość, że spier...olił coś raz na zawsze i nigdy już nie będzie tak jak kiedyś, a jeśli chciałby się choć trochę zbliżyć do tego co było to musi On i tylko On wykazać się nie lada determinacją, poświęceniem - tak poświęceniem w pełnym znaczeniu tego słowa. I to nie przez tydzień, miesiąc czy kwartał tylko tak długo jak Ty będziesz tego potrzebować. Do momentu kiedy będziesz mogła stwierdzić z pełną świadomością, że jesteś go pewna, jego i swoich uczuć, odzyskasz pełne zaufanie do niego, będziesz czuć, że wskoczyłby za Tobą w ogień. Czy on jest tego wszystkiego świadomy?
Komentarz doklejony:
To on musi Ci udowodnić, że zdaje sobie sprawę, że popełnił największy błąd w życiu i prawie stracił coś co dla niego jest najcenniejsze, nie odwrotnie. Musi robić wszystko i jeszcze więcej, nie nagradzać, bo system nagradzania to nie proces wieczny. To ma wypływać z jego serca. Nie błagaj o miłość, czułość, bliskość...
Cytat
Widzisz, ja jednak widziałbym to inaczej, on powinien wiedzieć już teraz, że w jakiejś części Cię już stracił i żeby to odzyskać musi się sporo napracować. Zadam jeszcze raz pytanie czy on ma świadomość wyrządzonej Ci krzywdy? I czy ma świadomość tego, że nie będzie tak jak dawniej bo nie może być?
Podstawą każdego zdrowego związku, jego fundamentem jest zaufanie. Kidy ono zostanie zaprzepaszczone, to czasami powoli ale wszystko kroczy ku upadkowi, i to nie ważne jak długo trwa "miesiąc miodowy" i jaką ma intensywność.
To że Twój mąż chce czegoś tam i Ty chcesz... To nic nie znaczy. Odbudowywanie zaufania to żmudny, długotrwały i nie zawsze kończący się happy endem proces.
Teraz Twój mąż zachowuje się jak żywcem wyjęty z podręcznika, wzór cnót. Jednak wiele w jego zachowaniu niestety nie przemawia z korzyścią dla niego.
Dla mnie ktoś, kto najpierw wyzwala w kimś jakieś emocje, pisze z nim całymi nocami, poświęca swój czas i zabiera cudzy, a potem kończy tę znajomość bez słowa, blokuje numer, to wybacz... Albo jego wina jest niewspółmiernie większa od tego, czego się dowiedziałaś i gość kłamie i mataczy, nie chcąc by sprawa ujrzała światło dzienne, albo w ogóle jest osobnikiem o skłonnościach do szybkiego nawiązywania relacji i do jeszcze szybszego ich zakańczania. W sumie nie wiem, co gorsze. Lub co jeszcze możliwe, choć wydaje sie nieprawdopodobne, że przeszli z kochanką do "podziemia" i z jakiś powodów oboje udają ustanie kontaktów.
Jednak teraz nie o tym.
Teraz musisz odpowiedzieć sobie, co takiego dzieje się z Tobą, że mimo zapewnień męża, mimo jego deklaracji, popisowej gry dobrego męża, nie umiesz pozbyć się podejrzeń i obaw?
Wygląda to tak, jakbyś sama nie wierzyła w te jego opowieści i czuła, że mają drugie dno.
Jeśli tak, to wybacz ale z tej mąki chleba nie będzie.
Po zdradzie potrzebne jest oczyszczenie atmosfery, przerobienie tematu o przyczynach, potrzebach tego który się zdrady dopuścił, poznania przyczyn.
U was tego etapu nie było.. Była jego zdrada i potem czarna dziura... Ma być wszystko jak przedtem, bez analizy bez wytłumaczenia dlaczego i po co.
Jak masz być pewna, że robisz teraz wszystko dobrze, jeśli nie wiesz, co do tej pory robiłaś nie tak?
Myślę, że to ta niepewność i brak możliwości chociaż minimalnej kontroli sytuacji powoduje Twoją frustrację. Jest też przyczyną Twoich stanów w których jesteś czujna jak królik w jednej klatce z tygrysem. Nigdy nie wiesz kiedy, jak i dlaczego.. Było raz, to przecież może się powtórzyć.
Do komfortu jeszcze Ci bardzo daleko, mimo tej sielanki którą teraz łaskawie mąż Ci funduje. To jakaś nagroda za to co Ci zrobił, a nagrody i wakacje all inklusive mają to do siebie, że kiedyś się kończą.
Jeśli nie wypracujecie wspólnie Waszej przyszłości i podstaw wspólnego życia opartego na zaufaniu, to powrót z tych wakacji może nie należeć do przyjemnych.
I jakoś mimo że mam chodzący ideał i wzór męża z Sevres to potrafię ryczeć w nocy nad ceną jaką za to zapłaciłam i płacę każdego dnia.
Najprawdopodobniej cierpi moja chora ambicja, bo przecież ja nie miałam prawa być zdradzona...
Bo nie ma dnia od trzech lat abym o tym nie pomyślała bez ukłucia w sercu, Mimo że się śmieję, żyję i cieszę tym co mam teraz. Inna jakoś,ć inna perspektywa, może nawet lepsza, ale łatwiej było wierzyć w naszą wyjątkowość i dwie połówki jabłka i tęcze i jednorożce.
Nie będzie tak samo,jak przed zdradą, nigdy, nie ma prawa być.
To zmienia, ciebie, związek, czasem się cofasz dwa kroki po to żeby za chwilę zrobić trzy do przodu, ale na szybko się nie da. I wiem jak mi trudno było na początku, też chciałam tu i teraz natychmiast niech będzie dobrze.
Nie dało się. Pocieszałam się że jak minie rok to będzie lepiej, czekałam na ten rok jak głupia...przecież oni tutaj mówią że pierwszy rok to huśtawka że potem jest łatwiej!!!
G! wielkie G! nie było
i nagle złapałam się na tym że już go nie nienawidzę...dziwne to było dla mnie.
Teraz się złapałam na tym że w żartach powiedziałam do męża kocham Cię, bo jakąś niesamowitą ilość rzeczy załatwił w ciągu dnia, ugotował obiad upiekł ciasto sprzątnął całą chatę i umył okna.
Więc palnęłam - kocham Cię
A on się odwrócił i mówi: myślałem że już nigdy tego od ciebie nie usłyszę, i tylko tyle co dziś zrobiłem ci wystarczyło?
No romantyczne prawda? wzruszające...
Dwa dni później nienawidziłam go znowu
Ktoś mi tu napisał: pokochaj siebie, przytul się sam do siebie i daj sobie czas.
Gdy poznajesz kogoś nowego, o czym ludzie rozmawiają? Zawsze mówią o swoich marzeniach, oczekiwaniach, błędach w związku, o uczuciach - trochę mówią jacy chcieliby być (choć brzmi jacy są ale to poza)...
W długoletnich związkach zapominam o tej sferze. Nie mówimy już o marzeniach, o uczuciach, o lękach i oczekiwaniach§ś innym).
Stan opisywany przez Murkę -.... rzekłbym mam to samo ... raz bym zakopał w ogródku, a raz (aż dziwnie przechodzi z rąk na klawiaturę) tulił (niech będzie
Co do samego postępowania wobec niego - dalej za świeże to na miesiąc miodowy. Trochę tak jest, że to nie jest czas byś to Ty za nim biegała. (Oczywiście jak pisałaś minęło 6 mc gdzieś mam wrażenie, że czasami nam to ucieka jak Ci odpisujemy). Choć też nie umiem umiejscowić miejsca, w którym zaczęło się tak słodko? (od razu, 3 mc później).
Gdzieś Cię przestrzegałem przed tą idealizacją, bo nasza "wyjątkowość" powoduje, że chcemy by się skończyło jak w romantycznym filmie. W życiu jednak większości ludzi dominuje zasada, że trzeba się postarać o coś by to docenić.
Twój mąż mimo Twojego, żalu wie, że Ty bardzo chcesz. On Cię zna lepiej od nas - a my piszemy Ci to w koło macieju
Jeszcze odrobinę dorzucając do pieca ale do przemyślenia i byś za bardzo nie płynęła w idealizacji - wszyscy my zdradzeni, raczej nie kochamy kochanków naszych połówek... ale zawsze kołacze mi po głowie pytanie co oni słyszeli... na co liczyli, że w to wchodzili.. to taki mały sygnał ostrzegawczy, bo jednak nie szkoda mi tak bardzo tej kobiety (kochanki męża) ale coś słyszała, coś jej obiecywano i łudzono ..., że brnęła w to dalej. Trochę jak się okazuje potraktowana jak rzecz...
Gdy piszemy o tej idealizacji, a Ty pytasz jak masz się zachowywać. To nie chodzi o karanie go bez przerwy - ale bardziej pisaliśmy o postawie, która emanuje od Ciebie - że szybko, idealizacja, to za nami...
Dalej brakuje mi w tym co piszesz czy realnie pochyliliście się nad tematem co było nie tak w Waszym związku. Ważne są te detale - wracanie do domu, zajmowanie się dziećmi... ale on tego nie robił ale to on zdradził nie Ty? Ten opis pasuje, do tego jakbyś Ty zdradziła i Ty się odsunęła. Gdzie są realne przyczyny... tu jeszcze pogrzebcie (nie będzie miłe) przepracujcie - po tym jest spokojne życie, choć pewnie ze stanami jakie opisuje choćby Murka.
Ciagle trzymam kciuki
Cytat
a jakie podstawy do zaufania miałaś wcześniej?
Cytat
poczciwy - co znaczy Twoim zdaniem zrobić wszystko?
Cytat
jesteś pewna że nie ma drugiego telefonu,karty?
Cytat
i z samego podobania ,pisał że
Cytat
i dlatego też odsunął sie od Ciebie,nie potrzebował ciepła,seksu?/bo rozmowy miał z nią
Cytat
taka wymijająca odpowiedź pada często, gdy ktoś boi się zbyt silnych reakcji drugiej strony i ewentualnej kary, w momencie, gdy powie prawdę;
Cytat
Faktycznie może niejasno się wyraziłem. Miałem na myśli to, że przede wszystkim powinien sobie zdać sprawę z tego, że tak naprawdę nic już nie zależy od niego nawet gdyby okazał się teraz najlepszym mężem na świecie. Chęci nie wystarczą. Wobec tego powinien codziennie (nie przez miesiąc, kwartał) czynami, gestami udowadniać na każdym kroku, że popełnił ogromny błąd i że zasługuje na drugą szansę.
Komentarz doklejony:
Szansę, którą po jakimś czasie otrzyma bądź nie. Nie może być tak, że on jest przekonany, że teraz już będzie z górki bo trochę udobruchał a autorka już podjęła decyzję i wybaczyła.
Cytat
taką odpowiedź słyszy się gdy ma się do czynienia z kłamcą, mającym do ukrycia więcej niż się wydało.Łatwiej odegrać zagubionego misiaczka któremu coś się przytrafiło niż wziąć fakty na klatę ...i stracić wizerunek przez siebie wykreowany..
Niezapominajka -
poczciwy - co znaczy Twoim zdaniem zrobić wszystko?
Faktycznie może niejasno się wyraziłem. Miałem na myśli to, że przede wszystkim powinien sobie zdać sprawę z tego, że tak naprawdę nic już nie zależy od niego nawet gdyby okazał się teraz najlepszym mężem na świecie. Chęci nie wystarczą. Wobec tego powinien codziennie (nie przez miesiąc, kwartał) czynami, gestami udowadniać na każdym kroku, że popełnił ogromny błąd i że zasługuje na drugą szansę.
Komentarz doklejony:
Szansę, którą po jakimś czasie otrzyma bądź nie. Nie może być tak, że on jest przekonany, że teraz już będzie z górki bo trochę udobruchał a autorka już podjęła decyzję i wybaczyła.
Przepraszam, że Ciebie cytuje - ale zwyczajnie czasami potrzeba precyzji
Czyny, gesty - myślisz, że to wystarczające by do siebie przekonać?
Jeśli tak to jakie czyny, jakie gesty?
Jaki okres czasu ma udowadniać? do końca życia?
Lepiej jak będzie pod górkę niż z górki?
Wybaczenie... do tego do bardzo daleka droga. Wybaczenie często mylone jest z tym, że daje sobie czas/ nam czas. To nijak się ma do wybaczenia. Wybeczenie jest wtedy kiedy nie odczuwa się żalu za krzywdę jaką druga osoba wyrządziła. Jak nie ma obwiniania, oskarżania itd ... a to nie każdemu się udaje. Śmiem stwierdzić, że niewielu ...
Komentarz doklejony:
Droga Administracjo - poproszę o edytowanie, zacytowanie poczciwego. Z góry dziękuje
Powinien liczyć się z tym, że autorka ma prawo do niewygodnych pytań, wglądu do jego komórki na jej prośbę, pełną kontrolę, wahania nastroju, a on nie dość, że powinien to znosić, to na każdym kroku ją wspierać, dodawać otuchy,po prostu wiedzieć, że to następstwo jego zachowania. Co do czasookresu nie jestem w stanie jak każdy pewnie określić. Myślę, że jest to kwestia indywidualna.
W kwestii wybaczenia oczywiście się z Tobą zgadzam. Mam jednak wrażenie, że małżonek autorki jest przekonany, że zostało mu już wybaczone.
Pytalm go czy zdaje sobie sprawę z tego co zrobil, czy rozumie cala powage sytuacji. Przyznaje ze zna ,ze zawalil.
Pytałam dlaczego to zrobil ? dlaczego poswieczil tyle lat malzenstwa , nasza rodzine dla chwili uniesienia?
Pytałam czy cos się dzialo z nami nie tak ze go to do tego sklonilo. Jego odpowiedzi hmmm, zrobil bo był glupi bo się ona zaczela do niego zblizac i wzial to za okazje, liczyl ze się nie wyda, ze któregoś dnia to zakończy ale to go pochlanialo, podobalo mu się pisanie o seksie, ze czul odskocznie, ze ona dużo mu slodzila on jej tez, ze czul cos innego.
Mowil tez ze wie ze to było nie mądre, ze nie czul konsekwencji tego co robil bo on nie bral tego na poważnie , to dla niego była gra słów, przysiega ze seksu nie było, ze to tylko zabawar30; mowil tez ze zaluje ze dla chwili przyjemności ,uniesienia dal się ponieść i mnie i corke odstawil w kat. Pytałam czemu się oddalil odemnie w moemnncie gdy pytałam co się dzieje, co się dzieje z nami (odpowiadał mi wtedy ze wszystko ok, ze ciagle mam jakiś problem) jednak intuicje miałam dobra. on mowil ze był dla mnie taki oschły bo caly swój czas poswiecal jej, dla niej miał dobry humor a dla mnie już gorszy bo wymagałam od niego pomocy w domu, przy dziecku. Przyznal ze ona wtedy była wazniejsza ze czul ze go rozumie, gadali o wszystkim o codzienności o mnie nie rozmawiali, raz jej tylko powiedział ze się nie dogaduje z zona ,ale ona tematu nie ciagnela. Podejzewam ze poczula ze ma u niego zielone swiatło. Mi oczywiście ani razu nie powiedział ze cos jest nie tak za nim to wyszło. na ta chwile będzie probowac udowodnić ze zaluje, ze będzie się starac, ze będzie szczery. Na ta chwile już tylko czas pokaze jak będzie dalej. Chciałabym żeby nam się udało.
Cytat
Oczywiście, że tak, zgadzam się w 100%. Właśnie o to chodzi, że ten zdradzający, w tym przypadku mąż Asa86 musi mieć tego świadomość, że tak naprawdę to może być bardzo długi okres zanim autorka wybaczy, że niejednokrotnie będzie musiał wziąć na klatę fochy żony. I tu właśnie nasuwa się to podstawowe pytanie; czy jest w stanie to udźwignąć, czy nie wymięknie, nie mając pewności, że to wybaczenie kiedykolwiek nastąpi ze strony autorki.
Komentarz doklejony:
Asa ja też trzymam kciuki i chciałbym żeby Wam się udało.
Cytat
Ile to trwało do momentu ujawnienia przez Ciebie? Nie wiem może coś przeoczyłem, ale to takie typowe dla zdradzaczy. Oni zawsze się tłumaczą, że może i popłynęli emocjonalnie w jakimś stopniu, ale seksu nie było...Jakby to miało najistotniejsze znaczenie.
Kurde nie wiem oczywiście jak było w Twoim przypadku czy faktycznie tego seksu nie było, ale zawsze zastanawiam się co oni sobie myślą, że zatajenie tej informacji spowoduje, że będą na "nowym" starcie jeśli takowy nastąpi na lepszej pozycji? Czy może, że zdradzonemu będzie wówczas łatwiej wybaczyć? Nie mam pojęcia co nimi kieruje. Może ktoś z Was ma jakąś teorię na ten temat...
Dałam radę wybaczyć "to były tylko żarty", " prawie to zrobiliśmy, ale prawie robi wielką różnicę" "nigdy bym ci tego nie zrobił, wiesz że Cię kocham" to moja historia w pigułce. Cytaty autentyczne.
Natomiast fakt że jednak konsumpcja nastąpiła i to nie jeden raz...
Tu wizualizujemy sobie czarno biały film z wybuchu wojny w Hiroszimie.
Więc taktyka jeśli cię złapią za rękę, mów że to nie twoja ręka, w moim przypadku działała 8 lat.
ja już nie wiem czy wierze ze tego seksu nie było czy był. On mi się nie przyzna nigdy, sila mu tego nie wmowie, jak mam się dowiedzieć? Trudno ,nigdy się nie dowiem. Do tej kobiety probowalam raz zadzownic ale mnie nie odbierala , probowalam z innego tel tez nie. Dziwne.
Jeśli to nie wyplynie już nigdy, to wtedy będę ufala ze sexu nie było. Wiec lepiej dla niego jesliby się przyznal, jeśli od 6 miesiacy tego nie robi i się stara to przyjmuje ze może ma racje.
Ale to jest gdybanie...
Zasnelam o 23 i obudzialm się z budzikiem o 6. Na prawde jakos czuje się bardziej wypoczeta ,jest na pewno lepiej. Ale nie zapeszam bo pewnie znowu wroci wir wspomnień.
Ale przestawiłam się na inne myslenie, przecież to nie ja jestem winna, to nie ja zdradziam i posiwecilam nasze malzenstwo do kilku chwil ,romantycznych i namiętnych wiadomości z kims innym.
ja zostaje tu gdzie jestem, musze zajac się sobą i dzieckiem , nie martwis się o zapas. Zobaczę co zycie przyniesie, będę ostrozna a zaraz będę probowac zyc normalnie zyc dniem codziennym.
Nie planowac jak to będzie, czy będę z nim trwać do końca zycia. Co ma być to będzie ,jeśli mu na prawde zależy to się uda. Bo mi zawsze zalezalo i zawsze kochałam.
Nie chcę Cie dołować ale skoro odczytałaś tylko jednego smsa (tak zrozumiałam), to wszystko opiera się tylko na tym, co mówi Ci Twój mążr30; a powie Ci wszystko, żeby załagodzić sytuację.
Wydaje mi się, że w momencie kiedy ktoś mówi, że kocha, nawet raz, to nie jest "gra słów", czy "niepoważne" wyznania. No, chyba, że Twój mąż jest bardzo wylewny, często używa takich słów albo niewiele one dla niego znaczą? Poza tym napisałaś, że liczył na to, że się nie wyda... To trochę dziwny argument.
Dlatego, nie oszukując siebie, czy naprawdę wierzysz w to, że możliwe jest takie całkowite zerwanie przez nich kontaktu, ze to była tylko zabawa, jeżeli w grę wchodziły takie uczucia? Bo jeżeli tak jest (piszesz, że jesteś pewna, że się nie kontaktują) to dlaczego sprawdzasz jego lokalizację, po co próbowałaś do niej dzwonić?
Nie wierzę w prawdziwy, szczery związek po zdradzie. Teraz upraszczam ale jeżeli ktoś zdradził, to znaczy, że nie jestem dla niego najważniejsza. A jeżeli tak jest, to trzeba siebie zapytać - dlaczego on chce ze mną zostać? I czy ja chcę, aby to były takie właśnie powody, wszystkie inne, bez tego najważniejszego.
W flmie "Misja" z Robertem de Niro zawsze wzruszał mnie wątek pokuty za zabicie brata, zagrany fenomenalnie przez De Niro.
W twoim związku mąż też zabił. Zabił twoją miłość, więc, jeżeli ma w sobie na tyle siły by przywiazać do szyi wór z żelastwem, aby odpokutować zło, to powinnaś mu to umożliwić. Być może z czasem podejdziesz do niego i jednym ruchem odetniesz pokutny wór.
nie dać sobie żenić takich kitów:
Cytat
i lepiej dla Ciebie byłoby abyś założyła, że jednak spali ze sobą;
jak nie spali, to najwyżej się miło zaskoczysz;
Komentarz doklejony:
On leży w drugim pokoju a ja w innym ... jak tak można ? Isc i do niego i ciągnąć dalej o co chodziło z ta rozmowa ? Napisać mu SMS? Nie wiem.
Komentarz doklejony:
Byłam i rozmawiałam ze ma mi wytłumaczyć z tymi gumkami. Mowi ze tak wlasnie było, ze wtedy gadali o tym i szukam małych gum. Powiedziałam ze w to nie wierze ze sie kurwil. Ze rodzine miał w dupie i powiedział ze tak ze miał w dupie. Mega mnie to wkurzyło ze tak powiedział chociaz wiem ze była to racja. Ja liczyłam na jego skruchę, ze wytrzyma to ale tak nie było. Powiedziałam ze mam złożyć papiery rozwode i mam juz sie nie męczyć skoro tak mnie skrzywdził. Odpowiedziałam ze to ty masz to zrobic to Ty nas zostawiłeś, to ty bzykałes sie i zdradzales. Kazał mi wypier.. ja mu tez ... i ze jest śmieciem to chyba go zabolało bo rzucił laptopem. Wyszłam. Jakoś horror sie zrobił. Czego ja właściwie oczekuje. Żałuje słów ale maja one dla mnie jakas podstawę bo czuje ze był seks a on sie tego wypiera! Wręcz mi zarzuca ze wszystko teraz odbieram ,ze to był sex i ze ja to mu wmawiam. Nie wiem jak to dalej ma wyglądać. Nie wiem.. na razie poszłam chociaz co mam zrobic kazał mi spadać i go wkurwi...
Jeśli postanowiłaś żyć z mężem i wybaczyć, to po co Ci te szczegóły? Jakoś lepiej się będziesz po nich czuła?
Mąż jeśli się nie przyznał, a Ty nie masz dowodów, to pewnie się już nie przyzna, choćby i spali ze sobą. Dla niego pewnie to już jakaś odległa historia (oby) i chce o tym zapomnieć. Ty nie :rozpacz
W małżeństwie/związku najważniejsze jest zaufanie. Twój mąż je sprzeniewierzył i stracił u Ciebie, ale postanowiłaś z nim zostać, bo go kochasz, macie dziecko itd.
Zrób więc ten krok naprzód i znajdź w sobie siłę aby nie drążyć już tego tematu, nie sprawdzać historii w komputerze (jeśli nie masz powodu) i zacząć normalne życie. Przynajmniej spróbuj.
Tego co było już nie zmienisz, masz wpływ tylko na przyszłość.
Jeśli mąż otrzymał od Ciebie komunikat, że jesteś z nim warunkowo i jeśli coś tylko znowu "przeskrobie" to aut, to trzymaj się tego. Jeśli nie odpuścisz, to jak wcześniej Ci już pisałam, rozejdziecie się i będzie tego rozejścia zupełnie inny powód. Po prostu w końcu któreś z Was tego napięcia nie wytrzyma, możliwe że będzie to Twój mąż.
Komentarz doklejony:
Witajcie chciałabym odświeżyć mój temat i podzielić sie z wami moimi odczuciami moim życiem po roku od zdrady męża. Minął rok odkąd dowiedziałam sie o romansie. Maz od roku nie kontaktuje sie z Ta kobieta ona z nim rownież. Romans głownie internetowy chociaz doszło do kilku spotkań ale maz zapiera sie rękami ze nigdy seksu , całowania nic nie było. Rok był ciężki biłam sie w nocy z myślami czy oby na pewno wszystko jest Ok. Maz skasował fb do dzisiaj mam dostęp do telefonu , biling, spędza ze mną na prawdę duzo czasu nie mam żadnych przeczuć ze cos jest nie tak. Zdarza mi sie go sporadycznie sprawdzać gdzie był dokładnie na aplikacji Google ale robię to juz bardzo rzadko zeby nie popaść w paranoje. Zaczęłam od 4 miesięcy żyć szczęśliwie , spędzamy duzo czasu razem i z naszym dzieckiem każdy weekend jest dla nas kiedyś to siedział tylko i wyłącznie z laptopem i telefonem. Duzo uczuć mi okazuje i przyznam ze oderwałam krecha to co zrobił ale zdaje sobie sprawę gdzies głęboko wiem ze jeśli kiedyś cos podobnego sie powtórzy to nie dam drugiej szansy ze to mnie zbyt wiele kosztowało. Niestety od dzis przyszły znowu złe mysli... maz obiecał ze nigdy sie z nią nie skontaktuje a jeśli ona z nim to mi o tym powie i skończy od razu z nią rozmawiać... byliśmy razem na zakupach dzisiaj godzina 13.00 jego telefon dzwoni... spojrzałam na niego i mówię odbierz moze to kurier... bo wyświetlił sie tylko numer. Odebrał i nagle zamarzł... słyszałam tylko nie , nie, tak rozłączył sie. Powiedział mi od razu ze to ona ze chciała z nim pogadać i odpowiedział ze nie, zapytała go czy ma dla niej czas i czy ma sie rozłączyć... cieszę sie ze maz mi o tym powiedział w sumie tez nie mial wyjścia bo byłam obok. Ale zaczęłam sie niepokoić co jeśli on nagle odczuł jakiś brak jej , jej głos mu przypomniał o jej istnieniu, ma juz jej numer, ona jakimś cudem jego tez. Moze zaczną sie smsy... nie wiem strasznie sie martwie . Powiedziałam o tych obawach mężowi , przytula całuje i mowi ze mam mu jakoś uwierzyć ze to jest koniec tematu ze tej kobiety nie ma i nigdy sie nie odezwie. Ze ma spier... kusi mnie strasznie zeby napisać jej zeby sie odwaliła od mojego męża . Ale sama nie wiem moze jej dam satysfakcję albo jeszcze bardziej ja nakręcę? To co budujesz przez rok ktoś potrafi zniszczyć w jedna sekundę... ale żyje dalej z mężczyzna którego kocham z nadzieja ze bedzie dobrze.