

Anetastp | 00:16:28 |
heniek | 02:45:42 |
Julianaempat... | 04:45:28 |
soighlah | 06:21:09 |
Edek_2 | 06:50:33 |

Jestem zła, bardzo zła, już nie na niego ale na siebie. Poznałam go mając 15 lat, zakochałam się i wzięłam ślub. Po kilku latach bardzo szczęśliwego (tak się zdawało) małżeństwa zdradził mnie z dużo starszą kobietą. Była to osoba znana z tego, że zdradza męża i jest lekkich obyczajów. Nie mogłam pojąć, że mój jedyny, mądry, wartościowy mężczyzna zdradził mnie akurat z taką osobą. Jego tłumaczenia, że to tylko nic nieznaczący seks tym bardziej skłaniały mnie do refleksji czym jest dla niego nasze małżeństwo skoro stawia je na szali dla "tylko seksu" ze starą, przepraszam za określenie, puszczalską raszplą. Podobno ona miała taką werwę, taki seksapil, że umiała zawrócić mu w głowie w odpowiednim momencie bo ja byłam wtedy skupiona na studiach podobno. Tego się dowiedziałam dociekając co miała mu do zaoferowania ta pani.
Półtora roku po tym incydencie dochodziłam do siebie psychicznie, straciłam poczucie własnej wartości, straciłam wiarę w ludzi i związki, straciłam na wadze i atrakcyjności. Mimo to on przez ten czas walczył o szansę. Dostał kolejną szansę, była wspólna terapia, dotarliśmy się na nowo, pokonaliśmy kryzys. Miałam dystans, a przynajmniej tak mi sie wydawało, liczyłam się z tym, że zdrada może się powtórzyć ale miałam nadzieję, że tak się nie stanie. Czułam się już uodporniona na potencjalne zdarzenia bo pracowałam nad sobą dużo i nabrałam większej świadomości naszych potrzeb i jednocześnie pewnego niezbędnego w życiu dystansu.
Minęło 9 szczęśliwych lat. Czasami nawet to on był zazdrosny o mnie, ale dawaliśmy sobie wspólnie radę, zawsze szczera rozmowa, wzajemne wsparcie i do przodu.
...
I znowu BUM. Początek maja dowiaduje się, że zauroczył się tym razem bardzo młodą dupą 21 lat. Nie wiedziałam, że gustuje w dzieciakach. Śpiewka znowu ta sama, że on się zagubił, że nie chciał, że kocha tylko mnie a tam zwiodło go młode ciało. Zawsze był pewny siebie, nigdy nie miał kompleksów, ja zawsze go wspierałam jak mogłam i byłam otwarta seksualnie i zadbana ale twierdzi, że miał kompleksy i dlatego tak na niego zadziałało, że go taka młoda dziewczyna chce. Oczywiście wina alkoholu (z którym nigdy nie miał problemów, pije rzadko i umiarkowanie) który tak na niego zadzialał, że zrobił jej dobrze ustami. Potem jak gdyby nigdy nic sobie pisali smsy o życiu codziennym, a ona nieproszona wysłała mu swoje zdjęcie, na którym jest w samych stringach. A on wcale nie mając złych intencji odpisał jej, że ma cudowne piersi. Innym razem zapraszała go w nocy do siebie bo wrociła z imprezy i jej się mocno chciało i pisała by w końcu to zrobili to odpisał, że ma żonę i jeszcze dodał, że żona jest słaba psychicznie więc musi być przy niej bo kiedyś jak zdradził to prawie sobie życie odebrałam (co jest nieprawdą).
Teraz błaga, płacze, przeprasza, zarzeka się, że zrobi wszystko abym mu wybaczyła, że będzie ideałem. Tylko ja nie wymagam od niego by był ideałem, ani by robił dla mnie wielke rzeczy, chciałam jedynie wierności i lojalności.
Myślałam, że nabrałam dystansu a jednak serce mi krwawi. Kocham go i spędziłam z nim najlepsze lata życia ale nie widzę siebie dalej w tym związku walczącej z demonami, które znowu zawitały przez jego zdradę. Myślałam, że to już stara zagrzebana przeszłość ale wróciła. Chciałam tylko wygadać się komuś kto mnie zrozumie, bo od otoczenia nie dostałam dobrego słowa.
Najlepsze jest to, że naprawdę jest bardzo opiekuńczym, troskliwym, wspierającym mężczyzną, który często mówi kocham i umiał sprawić, że przez te lata byłam z nim szczęśliwa.
Zdumiewająca troska, zabezpieczyć się, by seks na boku z dwudziestolatką nie wydał się. Cudny przekaz- nie wygadaj się, bo nie chcę, żeby żona się dowiedziała.
Zdanie "to tylko seks " jest jego motto do dzisiaj. Zdanie "jestem taki słaby, mam kompleksy" ma Cię zatrzymać, masz mu wybaczać ile tylko mu się chętnych trafi.
Cytat
Najwyraźniej dla niego jest to prawdą. I jednym z jego motywów pozostania przy Tobie, po pierwszej zdradzie, było współczucie i litość.
Zrozum i wybacz mu jak najszybciej, zrób to dla siebie.
Szansę daje się tylko raz i to tylko tej osobie, która autentycznie stara się i błaga o wybaczenie.
Fajnie, że potrafi bywać miły, opiekuńczy i troskliwy, to fajne cechy, ale szkoda Twojego czasu na przerabianie w kółko tego samego. Ile masz tych żyć?
Chcesz aby tak wyglądała Twoja egzystencje, że najbliższa osoba, co chwila, znienacka, zadaje Ci niewysłowiony ból?
Komentarz doklejony:
egzystencja*
Chyba nie na tym wspólne życie powinno się opierać.
Zapewne boli ale trzeba to uciąć.
Mam wrażenie, że takie akcje bagatelizuje;
A może by tak sam poczuł jak to jest, może by coś dotarło?
Może za każdą wylizaną panienkę żonka powinna pół pułku kawalerii obciągnąć ?
Ciekawe jak by się z tym czuł ?
PS. Buzi mu dajesz ?