

| ona_83 | 16. Styczeń |
| siaczek1991 | 16. Styczeń |
| Aterluna | 16. Styczeń |
| jupik89 | 16. Styczeń |
| milki | 16. Styczeń |
jacksparrow | 00:42:17 |
Edek_2 | 00:49:17 |
Rognar | 00:57:36 |
Anetastp | 01:20:32 |
Landexpzglosy | 01:32:22 |

Jestem M. na moje nieszczęście ja również znalazłam się w gronie osób zdradzonych. Oczywiście kobieca intuicja podpowiadała mi od dawna, że mój mąż jest ze mną nie do końca szczery. Najbardziej boli to, że tak perfidnie kłamał, prosto w oczy, widziałam, że pisze z jakąś kobietą na watsappie, wyłączał komórkę podczas wyjazdów "służbowych", nie rozstawał się z telefonem w domu, pytałam co się dzieje, mówiłam, że mu nie ufam i czuję, że mnie okłamuje, któregoś dnia podałam nawet imię i nazwisko, ale wszystkiemu zaprzeczał. Mamy dwójkę dzieci 6 i 8 lat, we wrześniu zeszłego roku kupiliśmy dom , wzięliśmy ogromny kredyt hipoteczny, którego sama nie dałabym rady spłacać, dlatego łudziłam się, że to tylko paranoja i dawałam mu tyle swobody ile chciał, każdy przecież tego potrzebuje, wiedziałam, że kłamstwo i tak się wyda. W końcu sam nie wytrzymał i przyznał się - w niedzielę 7 maja dwa tygodnie temu, tylko dlatego, że jego kochanka zaczęła go szantażować, próbowała wyłudzić od niego rozwód (choć sama też ma męża), pieniądze, samochód, strasząc go ciążą i samobójstwem, zadzwoniła nawet do mojej teściowej z groźbą, że się zabije, teściowa naturalnie nie wiedziała o co chodzi i pomyślała, że to jakaś wariatka się pomyliła. Romans trwał 1,5 roku z przerwami. Mój mąż wpadł z deszczu pod rynnę, zamienił kłótnie w domu na straszne awantury u kochanki, widziałam, że coś jest nie tak, ale tłumaczył, że to problemy w pracy, a później przepraszał, płakał, mówił, że nie może bez nas żyć, że jest słaby i głupi, że dał się owinąć wokół palca, tłumaczył się, że go nie doceniałam, a ona czciła go jak bożka. Fakt nasze małżeństwo nie było idealne i sama wiele razy zastanawiałam się czy nie odejść, ale zarówno ja jak i mój maż mamy już jeden rozwód za sobą i nie chciałam jeszcze raz tego przeżywać. Nie wywaliłam mu walizek za drzwi, rozmawialiśmy 3 noce jak nigdy dotąd, zablokował jej nr tel, wywalił ze znajomych na fb, ustaliliśmy zasady, na razie stara się w domu i dzieci też odzyskały ojca, zobaczymy jak długo to potrwa, jeden fałszywy ruch i wylatuje. I tutaj pojawia się moja największa obawa, czy i kiedy znowu zdradzi, a kolejna czy znajdę w sobie siłę, żeby się z nim rozstać, nie wiem czy go kocham, chyba jest mi obojętny dlatego, aż tak przerażająco łatwo mi przyszło przejście ze zdradą do porządku dziennego, tak jest mi wygodnie. Robię dobrą minę do złej gry, ale chcę żeby dzieci miały ojca, sama wychowywałam się w rozbitej rodzinie. Mam nadzieję, że mój mąż dostał już nauczkę, że czegoś go ta historia nauczyła.
Podobno wspólny kredyt łączy bardziej niż małżeństwo. Coś w tym jest.
Jeśli jest Ci obojętny i nie wiesz czy go kochasz, to czemu obawiasz się czy Cię znowu nie zdradzi? Przecież to po Tobie spłynęło... :cacy
Co wyniknęło z waszych ostatnich rozmów? Jakie wnioski?
Chcesz wybaczyć dla dzieci, sobie zapewnić życie obok łajzy, której szanować już nie będziesz. Znaczy się chyba chcesz sama siebie ukarać. Za co? Chcesz wybaczyć, a wiesz dokładnie co? Pan muminek wykasował SMS i co tam jeszcze . No gościu rządzi po całości.
Potrafiłaś już raz odejść, biorę za pewnik, że z winy pierwszego partnera. Ten obecny w takim razie to tak dużo lepszy model? A jego poprzednie małżeństwo przez kogo się rozleciało?
Nie odpowiedziałaś, co było z jego poprzednim związkiem?
Komentarz doklejony:
Skoro chciał odejść i ty również, to macie sporo tematów do przepracowania jeśli chcecie nadal próbować ciągnąć to małżeństwo,.
Teraz Ona to, Ona tamto, On nie, On biedny może tylko się stoczyć, żebyś takiego eldorado jak teraz masz nie miała.
Odpowiedz sobie na to szczerze;
Jest ci obojętny, nie kochasz go, łatwo przeszłaś do porządku dziennego robiąc to dla dzieci, z powodu uwikłania czy jednak z innych pobudek, uczuciowych?
Odpowiedz sobie szczerze;
Usprawiedliwiasz się tym, że jesteś uwikłana z nim w kredyt i jak on się stoczy to pociągnie Ciebie za sobą, więc nie masz wyjścia, musisz ulegać szantażom.
Czy ten wspólny cel życiowy, którym był ten dom ma dla Ciebie taką samą wartość jak wcześniej i za nic w świecie go nie chcesz stracić materialistko, czy stracił na wartości, bo inne wartości są dla ciebie ważniejsze?
Odpowiedz sobie szczerze;
To chyba jest pozorne uwiązanie i dość prosty wybór; kupił Cię tym domem i teraz może robić wszystko czy nie kupił. Jeśli nie kupił, to uniezależniasz się całkowicie pozbywając się wspólnych planów w postaci wspólnego domu i nie będziesz szantażowana, niech wtedy się stacza jeśli chce;
Gdyby nie ona i jej szantaż dalej by sobie bzykał na boku i prowadził podwójne życie.
Może i coś tam jej obiecywał, tak ja teraz Tobie, tyle to warte co życie z kimś dla kredytu.
Jeśli robisz to też dla dzieci, to wiedz, że szczęśliwe dzieci to dzieci szczęśliwych rodziców.
A obojętność jest gorsza od nienawiści.
Romans trwałby dalej gdyby nie pazerna kochanka.
Cytat
.nie odeszłaś by nie przechodzić przez rozwód.
.bo sama nie spłacisz kredytu
.
Cytat
Cytat
.
Cytat
jemu też pewnie wygodniej z tobą niż z roszczeniową mężatką,skarżącą się jego mamusi.
Ma sam spłacać kredyt?wrócić do mamy?
Gdzie Ty widzisz fundamenty do
Cytat
Bo dzieci go odzyskały? /ma więcej czasu/bo chcesz by dzieci miały ojca? przecież mają.
Ważne by on pamiętał że ma dzieci bez względu na to jaki pożar ma w gaciach.
Cytat
W moim przypadku tak było. Tylko mam wrażenie, że próbujesz to budować na siłę nie będąc sama do tego przekonana czy TY w ogóle chcesz. Macie słabe fundamenty. Może i macie piękny, nowy, dom ale nie macie rodziny to jest więcej niż pewne. Współlokatorzy związani papierkiem z USC + niewinni obserwatorzy dramatu, dzieci.
Oboje byliście w tym związku nieszczęśliwi, z tym, że tylko on Tobie,a nie Ty mu przyprawiłaś rogi. Czujesz się upokorzona, ponieważ Twoja duma nie dopuszczała myśli, że Ciebie może to spotkać. Piękny obrazek pod publiczkę, która i tak huczy od plotek.
Czas leczy rany, niewątpliwie. Ale... jeśli nie wykorzystacie tego czasu na naprawianie rzeczy, które oboje schrzaniliście to będzie to czas stracony dla was obojga. Napisałaś, że ON się stara... Słusznie... 'Jeden fałszywy ruch i wypad' ...
A ty co teraz będziesz robiła aby odbudować to co straciliście? OK. Chcesz naprawiać ten związek? Chcesz wierzyć, że to możliwe? To nie czekaj z założonymi rękoma...
Tak... Go czegoś ta historia nauczy, Ciebie niekoniecznie jeśli nie przyjrzysz się swojej postawie w tym małżeństwie.
Ja dawałem szansę, jedną i drugą, sam nie wiem ile. Aż w końcu samo się posypało, a i nie myśl że za drugim razem nie boli. Boli jak cholera i trzeba w końcu wymieść spod tego dywanu. Bycie z kimś dla dzieci to paranoja bo dzieci nie będą z tego powodu szczęśliwe.
Kombinuj dowody i rozwód z orzeczeniem o jego winie, taka moja rada. Weź się w garść, dasz radę.