NieOddycham | 00:32:23 |
Urzekajaca444 | 00:41:53 |
Crusoe | 01:03:47 |
Jess | 01:06:34 |
#
poczciwy | 02:20:26 |

Mija prawie drugi tydzień odkąd sie dowiedziałam..
Mąż zdradził mnie z sąsiadka zza ściany, moja "dobra" koleżanka.. jesteśmy 7 lat razem, dwa lata po ślubie minęły w kwietniu.. ja jestem w 6 msc ciazy aktualnie..
staraliśmy sie zeszły rok o dziecko, w końcu doprowadziło to do tego ze sie udało, ale kosztem naszego życia intymnego.. od początku roku zaczął sie dziwnie zachowywać, pod koniec stycznia twierdził ze sie wypaliło, ze nie pasujemy do siebie itd. Ja próbowałam rozmawiać, walczyć, były awantury i ciche dni i jakoś to życie sie toczyło w takiej beznadziejnej atmosferze.. w końcu wywaliłam go z sypialni i już nie wrócił.. mówił ze zobaczymy na pytania kiedy wróci.. późno wracał, zatracił sie w pracy, ciąża sie nie interesował w ogóle.. zapanowała obojętność.
A ja jej sie z tego wszystkiego zwierzałam.. poznaliśmy sie dwa lata temu, jak sie wprowadzila z rodzina, rok temu sie rozwiodła i ma dwójkę małych dzieci, jest ode mnie kilka lat starsza. Zawsze nam zazdrościła, mąż podobał jej sie od początku. Podejrzewałam cos już wcześniej, to sie obraziła..
I okazało sie ze pod koniec stycznia jak ja zaczęłam mówić jej o moich problemach to zaczęła z nim rozmawiać.. walentynki między nami były zimne, w ogóle ich nie było. Jej kupił bieliznę za ponad 200 zł.. na dzień kobiet dwa bukiety, jeden dla mnie drugi dla niej. Później wyjechali na weekend nad morze do drogiego hotelu i tam dopięła swego.. a mi w tym czasie mówił ze ma awarie i musi pracować, zero kontaktu ja cała w nerwach w pracy.. w ciazy.. odkryłam to jak rozmawiali ze sobą na fb.. nazwał ja tak jak mnie nazywał, mówił ze zazdrosny i ze tęskni..
wrócił do domu i dostał w pysk i sie przyznał.. i mówił ze jakbym tego nie odkryła toby tego nie skończył mimo ze to nie miało żadnych perspektyw i ona poleciała tez na niego przez pryzmat kasy, wyglądu i ze jest on tzw. Dobra partia.. wyrachowana suka :(
Skończył to z nią, przynajmniej tak twierdzi.. ja doszłam do wniosku, ze nie mogę tam mieszkać i sie wyprowadziłam.. w zeszłym tygodniu.. on przyjeżdża pisze i dzwoni codziennie. Powiedział, ze chce spróbować ratować małżeństwo.. ale kilka dni rozłąki może dobrze nam zrobi.. później ma sie wprowadzić.. pojutrze idziemy na terapie..
nie wiem na którym etapie jestem, i nie wiem czy chce z nim być. Z kolei nie wiem czy on chce również.. nie potrafię cieszyć sie ciąża, niby nie słyszę jej na klatce i za ściana, ale świadomość ze on jest tam sam i ona może wykorzystać okazje mnie dobija. Kocham go, ale nie wiem czy to nas nie dobiło.. z drugiej strony nie chce pozbawiać dziecka szansy na rodzine, która może miałaby szanse być szczęśliwa.. między nami aktualnie uczuć nie ma i to mnie wkurza bo nie chce z jednej strony z drugiej on cały czas pozostaje 'wierny' jej.. i ta złe i tak niedobrze.. on tez sam z siebie nie robi kroków. Jak jeszcze byłam w domu to wnocy płakał myśląc ze śpię.. ale normalnie to sam z siebie mnie nie dotknie.. moje poczucie wartości jest teraz strasznie niskie bo wiem, ze ja jestem lepsza od niej a on mimo wszystko na nią poleciał.. jeszcze zmieniające sie ciało w ciazy i brak intymności od zeszłego roku i w perspektywie niewiadomo do kiedy mnie przeraża.. tak naprawdę nie wiem jak mam sie zachowywać, nie chce zebrać o uczucia ale tak bardzo ich potrzebuje.. w życiu nie pomyślałabym, ze takie cos mnie spotka w takim momencie życia :(
A najbardziej pozbyć się sloganów typu pełna rodzina dla dziecka.
G... prawda. Takie k....y powinno się boleśnie i brutalnie anihilować. Za fałsz obłudę i wyrachowanie. I zdania nie zmienię.
oj tam k...a, k....ie łeb nie urwie...wszystkie baby to k... y faceci to co? no oni jak zwykle nie winni,przypadkowo wpadają w krocza...
Lili, potrzebujesz małpie się odwdzięczyć to sobie nie żałuj. Tylko nie zapomnij przedtem uczciwie ocenić swojego męża, byś później nie żałowała decyzji.
Komentarz doklejony:
Naprawdę. Uważam że na skali kurestwa takie które są przyjaciółkami, zajmują zaszczytne pierwsze miejsce. I nie mówcie że nie.
Nie da Ci tego Ojciec, nie da Ci tego Matka
Co może dać Ci dzisiaj, Twa bliska Sąsiadka.
Nie da Ci tego żona, nie da kufelek piwka
Co może dać Ci dzisiaj Sąsiadka z naprzeciwka.
Komentarz doklejony:
Myśleć o własnej dupie jeśli się nie zna żony....telefon sorry
Daj sobie czas, ochłoń... Wiem, że ciężko, ale musisz myśleć teraz o tej małej istotce w sobie.
Uważam subiektywnie, że spotkał Cie podwójny nokaut bo mąż zdradził Cie w momencie kiedy jesteś w ciąży oraz sąsiadka okazała się pseudo-koleżanką.
Cytat
..ach murka, nie chciał bym, żeby kiedyś jakaś Cię zabiła, gdy polecisz za "głosem serca"
Cytat
Murka,
..bym zabiła również. nie słyszałam o takim przypadku, a wśród kobiet jest to bardzo częste.
..ach murka, nie chciał bym, żeby kiedyś jakaś Cię zabiła, gdy polecisz za "głosem serca" smiley
lili,a ta sąsiadka ile ma lat? i z jakiego powodu jest rozwódką? jeśli ci prawdę powiedziała...
Komentarz doklejony:
Llli a Szanowny małżonek to jakoś to wogóle komentuje? Zgłupiał:brawo, bo mu ciśnienie w jądrach na myślenie padło, czy się zakochał i zapomniał że za chwilę będzie ojcem i ma żonę?
Ona na pewno mu pomagała z wyrzutami sumienia, tego jestem więcej niż pewna..
Cytat
I to jest kuriozum, dla którego przestrzega się przed tak mocnym obarczaniem winą kochanek. Jak by winna nie była jedna z drugą i wyrachowana odwraca uwagę od każdego pana męża. Potem taki wyjeżdża z podobnym tekstem. I co to ma być? Misiaczki biedne. Lili zastanawia się nad tym, czy warto i jest szansa ratować związek. Jak przy takich emocjach i odwróceniu uwagi chce zachować trzeźwy osąd?
Cytat
No jak byś miała to byś raczej wiedziała czemu
przeniesione do śmietnika apologises
skąd takie parcie na dziecko rok po ślubie?
Cytat
wiem że fiksacja na tym punkcie może rozwalić związek.Ale wy nie byliście raczej na etapie brania hormonów,in vitro ....
Jesteś pewna że to iż ,,staraliście się"było tym że on chciał tu i teraz,za
wszelką cenę?
Cytat
wywiązał się z obowiązku i fajrant?
Byłaś miesiąc w ciąży ale on nie poczuł z tego powodu radości,szukał relasku.
Nie chodziło Twoje marzenie? a on tylko nie zaprzeczył gdy spytałaś czy jego też.
Cytat
niby jak?
....
Cytat
...
Cytat
...
Cytat
Cytat
i skłaniasz się ku temu że za tobą,za wami?
A może płakał bo się wydało a było fajnie?
Cytat
Cytat
czyli nie z Toba to ,,szczęście"?
teraz ciąża ,trzeba uważać,a później małe dziecko i...też .przechlapane?
Lili zastanów się na spokojnie kto cisnął na ślub,czy przed było cudnie,a może slub albo dziecko miało poprawić jakość związku który się sypał?
Co to znaczy że on cały czas pozostaje wierny jej,..bo nie ma was?
Współczuję Ci bardzo bo wiem sama co przechodzisz.
Mój były już mąż też wdał się w romans z sąsiadką.
Najtrudniejsze dla mnie wtedy było to, ze mogłam w każdej chwili się na nią natknąć, słyszałam kroki w mieszkaniu na górze (sąsiadka mieszkała z mężem i córką nad nami) i zastanawiałam się czy to ona chodzi. Nieraz na moich oczach bezczelnie romansowali.
Na początku całą winę zwaliłam na sąsiadkę, że tego mojego biedaczka tak omamiła, ale jak włączyło mi się myślenie to zrozumiałam, że on sam tego chciał, że to był jego wybór, żeby wystawić nasze małżeństwo na taką próbę.
Tobie na pewno jest bardzo ciężko ponieważ to dopiero początek waszej wspólnej drogi, na dodatek jesteś w ciąży. Ochłoń trochę i przeanalizuj sobie jakie masz w nim oparcie w tak ważnym dla Was momencie, skorzystajcie z terapii na którą się wybieracie i po jakimś czasie sama będziesz wiedziała, co dalej z tym zrobić.
Jak dla mnie facet nie dorósł do małżeństwa.
Mój wciskał mi, że to tylko koleżanka ale po tym wszystkim musi dojść do siebie (po czym skoro tylko koleżanką była?), wyprowadził się raz, wrócił po miesiącu i dalej kontynuował romans.W rezultacie wyprowadził się drugi raz i legalnie był już w związku z sąsiadką.
Ocknął się dopiero jak ja poznałam kogoś wartościowego i zobaczył, że do mnie nie ma już powrotu.
Nie sądzę, żeby wam się poukładało mając tą sąsiadkę za ścianą, nie zapomnisz o tym, za każdym razie jak będziesz ją widziała czy słyszała będzie Ci się wszystko przypominało.
Dużo siły Ci życzę...
Cytat
llli, to dopiero dwa tygodnie, więc trudno dziwić się emocjom jakie Tobą targają.
Twój mąż zrobił Ci ogromne świństwo i wyrządzil krzywdę. Problem w tym, że, jak piszesz, on nie stara się za bardzo o Was. Jego deklaracje o próbach ratowania małżeństwa brzmią nieszczerze. Piszesz, że idziecie na terapię, nawet nie będę zgadywać, kto ją zaproponował.
Uważam, że zbyt szybko dałaś szansę, to Ty chcesz, Ty się starasz.
Rozumiem, że przeraża Cię myśl o samotnym macierzyństwie, ale nic na siłę.
Na ten moment on jest daleko od Ciebie, on po prostu udaje, że niby chce być z Tobą, bo został postawiony pod ścianą, a nie spodziewał się, że będzie musial podjąć ostateczną decyzję już teraz, a nie jest na to gotowy.
Płacze po nocach?
Ciekawe, czy z powodu rozterki, tęskonty za nią, bo raczej nie z powodu krzywdy, jaką Ci wyrządził.
Ochłoń, zastanów się czy będziesz w stanie mu wybaczyć, bo na pewno nigdy nie zapomnisz, czy będziesz w stanie żyć z tą świdomością i brakiem zaufania do niego?
Nie zasłaniaj się dzieckiem, bo on nie przejmował się faktem, że wkrótce zostanie ojcem. Nie wybaczaj na miękko.
Dziwię się też temu, że skoro widziałaś, że sąsiadka na niego leci, to jeszcze zwierzałaś się jej z Waszych problemów. Jednak czasu nie cofniesz. Myślę, że oni z pewnością kontaktują się pod Twoją nieobecność, a ona ciężko pracuje nad tym, żeby go przeciągnąc na swoją stronę.
Nie licz też na to, że terapia naprawi to, co zepsuło się między Wami, wręcz przeciwnie, może obnażyć bezsens dalszego wspólnego życia. Uważam, że to wszystko za szybko.
Zajmij się przede wszystkim sobą, jeśli masz wsparcie rodziny, skorzystaj.
Nie wiem, czy nie lepiej byłoby, gdybyś tymczasem zdystansowała się do niego.
To nie Ty powinnaś sie teraz starać.