| ania33w | 07. Grudzień |
| jarek304 | 07. Grudzień |
| Mar80 | 07. Grudzień |
| vipi | 07. Grudzień |
| justyneczkax | 07. Grudzień |

Witam wszystkich zdradzanych, zdradzonych i wciąż obiecującym im że to nie to co myślimy:-) W sumie to nie wiem od czego zacząć... może zacznę od początku... W związku z moim mężem jestem już 24 lata, mamy dwójkę dzieci syn 23 lata, córka 18 lat- rodzina jak z obrazka idealna. Pierwsza zdrada mojego męża miała miejsce jakieś 20 lat temu - niewinny pocałunek z naszą przyjaciółka jak to mówią przecież nic wielkiego się nie stało. 15 lat temu poznał następna bratnia duszę oczywiście kobietę, której jak się później okazało zwierzal się ze wszystkiego ta idealna przyjaźń jak się później okazało nie tylko przyjaźń trwała 5 lat, wyjazdy na uczelnie, szkolenia, delegacje okazujące się później tylko spotkaniami z nią, a mi wciąż mówił że jestem jakaś nienormalna, że się czepiam, ubzduralam sobie jakieś chore historie itd. Więc bałam się pytać bo rzeczywiście może mi się wydaje (pragnę wam powiedzieć że przy tym wszystkim był dla mnie bardzo kochany, dbał aby mi niczego nie brakowało, spełniał moje marzenia dosłownie i co najlepsze jest tak do dziś) później skończył studia niestety nie miał już możliwości ciągłych wyjazdów, więc zaczął nagminnie przychodzić później z pracy, ciągle awarie itd okazało się jest następna koleżanka i znowu bratnia dusza która go rozumie:-( w tej się tak zakochał świat przestał dla niego istnieć do momentu kiedy powiedziałam że ma się wyprowadzić bo w moim życiu nie ma miejsca na trójkąty, dałam warunek albo ja albo ona wybrał rodzinę. Został poszliśmy na terapie zaczęliśmy uzdrawiac nas... Po paru miesiącach okazała się że musimy mieć terapie indywidualne -mąż wyprowadził się z domu bo nie byłam w stanie mieszkać z mężczyzną który boryka się z niespełnione miłością. Mieszkał poza domem pół roku w trakcie pojawiła się następna kobieta. Oczywiście wciąż powtarzając mi, dzieciom że to my jesteśmy najważniejsi i tylko z nami jest w stanie żyć. Dużo się działo w ciągu tego pół roku i udowadnial że kończy z kobietami dla nas że tylko my i nikt więcej. Efekt wybaczylam, próbowałam zaufać. Minęło 4 lata naprawdę fajnego życia... I powtórka wszystkiego, pojawiła się następna bratnia dusza w postaci kobiety. I znowu te same teksty jakby cofnąc czas. Zadaje sobie pytanie ile jestem w stanie być masochistka i czy warto się tak torturowac w imię dzieci w imię rodziny Żyć wciąż jak na bombie tykajacej. Nie mam już siły, nie wiem jak żyć, ile jestem w stanie znieść... Muszę znaleźć siłę... Szukam jej...
Komentarz doklejony:
Nigdy nie jest za późno aby zmienić własne życie... I tak właśnie postaram się zrobić...jagodalesna mam dość tej patologi te 20 lat wystarczy na przyzwolenia...
Zdradził, miał skończyć, wybaczylam...
Zdradził, miał skończyć, wybaczylam...
Zdradził, miał skończyć, wybaczylam...
Zdradził, miał skończyć, wybaczylam...
Zdradził, miał skończyć, wybaczylam...
........
........
I tak 20 lat...
A teraz wyobraź sobie, że mówi Ci to Twoja przyjaciółka. Co jej poradzisz?
Czujesz klimat?
3maj się. Jest tylko jedno wyjście. Bo będzie już tak do końca życia.
Komentarz doklejony:
Jak łatwo jest doradzić przyjacielowi:-) wiem to bardzo dobrze... Gorzej z samym sobą... dziękuję
Komentarz doklejony:
Dziś chciałam wynająć pokój tak abym mogła to wszystko poukładać i wiecie co jedna pani powiedziała mi że jestem za stara :-( mam 40 lat i jej zdaniem jestem już stara :-(i jak człowieka ma nie trafić coś....
Poczytaj 34 kroki. Porównaj co robiłaś inaczej, po swojemu. Czujesz się teraz sama? Wchodź na nasz czat.
Cytat
Co takiego się stało, że nagle chcesz sobie życie pogorszyć ? Jaka jest przyczyna ?
budowalam wszystko od nowa... dziś już nie chce... poprostu... Mimo że nie wiem co jest poza moim domem...
Cytat
To najczęściej właśnie ten strach przed nowym, innym życiem jest powodem tkwienia w tej bylejakości jak pisze Jagoda.
Godzenie się na kolejny zdrady, wybaczania, dawanie szans, bo co to będzie.
Podjecie decyzji jest pierwszym krokiem.
Życzę determinacji Marto.
Powodzenia
Komentarz doklejony:
Przerasta mnie....
Komentarz doklejony:
I najlepsze ze tego właśnie się boję że wrócę z podkulonym ogonem :-(bardzo trafnie to ujęłas 😔
Cytat
Ale co Ty chcesz udawać przed dorosłymi dziećmi?
One mają dwoje rodziców teraz,tak samo jak miały gdy mąż się wyprowadził na pół roku i tak jak będą miały gdy sami założą rodziny.
Wzoru na radzenie sobie z problemami jednak nie dostały
Cytat
bo wybaczenie to nie jest radzenie sobie z problemem.
Cytat
chyba łatwiej będzie Ci rozmawiać z 18 latką niż z 14 latką.
Chyba orientuje się jak wygląda wasze życie?
Myślę że nie powinnaś dzieci/córki prosić o radę ale poinformować o swojej decyzji.
Komentarz doklejony:
...
Cytat
Dlaczego nie spakujesz jego rzeczy????
Komentarz doklejony:
zastanów się czy do przemyśleń nie lepszy byłby wyjazd na tydzień ,dwa pod pretekstem urlopu.
Takie wynajęcie pokoju na chwilę z nim w pobliżu on odbierze jako foch a Ty w obcych ścianach będziesz tęskniła za domem i się złamiesz.
Cytat
Pytanie, czy lepiej w obcym miejscu od nowa, czy w czterech znanych ścianach, gdzie wszystko przypomina o życiu jakie się wiodło.
Pewnie kwestia indywidualna.
Z jednej strony zostawia się własny dom, ale z drugiej rozpoczyna się w miejscu nowym, które nie ma żadnych wspomnień, przede wszystkim tych wspomnień z mężem.
Komentarz doklejony:
Rozumiem, że nic "nowego" nie wydarzyło się w Twoim życiu, więc decyzji nie musisz podjąć "z dnia na dzień".
Skup się na sobie, swoich potrzebach, zajęciach, spotykaj się z przyjaciółmi i na zakupy z córką.
Cytat
Jeśli na przemyślenia to tak, masz rację.
Jeśli od nowa, to moim zdaniem w nowym miejscu, łatwiej.
Łatwiej zaczynać wszystko od nowa w nowym miejscu, bo bez sentymentów.
Myślisz, że o wszystkich romansach wiesz? nie chciałaś wiedzieć, a i tak ciężko się doliczyć;
Dlatego dziwne, że nagle po tylu latach chcesz coś zmieniać, pewnie kolejny raz; To chyba już stały element związku; trzeba przeczekać aż Ci przejdzie;
Cytat
Jak rodzina mogła być szczęśliwa, jak Ty byłaś nieszczęśliwa ?
Klasyczny błąd przyzwolenia swoim kosztem wynikający z naiwności, czasami z lenistwa, wygodnictwa, uległości lub strachu. Rób czego sobie życzy, ulegaj, dostosowuj się, a będzie dobrze;
Brak wyznaczenie jasnych granic i konsekwentnej realizacji ustalonej opcji, gdy zostaną przekroczone, nawet gdy boli, to jest to konieczne; Tak się robi z dziećmi, uczy się; a większość dorosłych to duże dzieci
Mówi się, że kochać trzeba mądrze, nie przesadzać, ale szanować przede wszystkim siebie; bo jeśli ktoś sam siebie nie szanuje, nie liczy się sam ze sobą, nie może tego wymagać od innych;
No niestety, jesteś współwinna swojemu nieszczęściu, bo związek to wzajemna interakcja, a nie pobożne życzenia;
Cytat
Nawet jeśli, ja nie wiem, Ty wiedziałaś, że ma taki styl życia, ze inaczej nie potrafi; mało miałaś dowodów?
Strasznie cieniutkie to porównanie na siłę. Niestety jestem dużo słabszy od Ciebie i nie dał bym rady 20 najlepszych lat mojego życia zmarnować na taką huśtawkę emocjonalną latając za pindą, która mi ciągle udowadnia, że ma mnie głęboko w du..ie lub ma poważne upośledzenie kontroli nad emocjami i wiecznie musi być na haju zadurzenia bo jest od tego uzależniona i dlatego wiecznie ktoś musi podbijać jej emocje, bo ja nie potrafię lub kompletnie na nią nie działam;
Zawsze twierdziłem i widzę, że jesteśmy tylko ludźmi i każdemu może się zdarzyć wyjątkowo gdzieś popłynąć /zwłaszcza tym arogancko święcie przekonanym, że im to nigdy, bo tacy nie są/,.... ale ciągle ?; raz za razem? bo inaczej ktoś nie potrafi żyć ?? bo żyje ciągle tylko egoistycznie dla siebie nie patrząc, że kogoś co chwila tym bardzo rani ? To gdzie tu zawiązek ? po co komu coś takiego, no chyba, że masochistce, która lubi być upokarzana i deptana, bo wtedy wie, ze żyje i ma przy tym jakieś mega orgazmy
Reasumując, gość może nie jest złym człowiekiem, ale się z Tobą nie liczy, bo gdybyś byłą dla niego ważna, nie zadawał by Ci takiego bólu przez te wszystkie lata, ogarnął by się a i tak lekko by Ci pewnie nie było. On musi kogoś mieć oprócz Ciebie, nie widzisz tego ? To Tobie na tym związku zależało emocjonalnie, nie jemu, on fajne emocje miał zawsze na zewnątrz, przy Tobie pewnie stabilizację i spokój; Ty chciałaś go utrzymać za wszelka cenę jęcząc o jakieś ochłapy;
Gdy bzykał inną Ty jeszcze bardziej udowadniałaś, jak bardzo Ci na nim zależy i ile jesteś w stanie poświęcić, to nie dziwne, że ciągle kogoś miał, dobrze to na Ciebie działało;
Haha...same korzyści, dzięki temu głupoty Ci do głowy nie przychodziły, pewnie nawet ani razu go nie zdradziłaś, bo byłaś zajęta gonitwą za i pilnowaniem tego jednego króliczka, przez co jeszcze bardziej się uzależniłaś. On ciągle miał fajne chwile w życiu a Ty?
To był Twój wybór, on miał swój, widzisz to, czy nie?.
Niezrozumiale coś napisałem ?
Marta- Typowe tłumaczenie osoby uzależnionej od toksyka,zdradzacza i manipulanta.Albo nie sięgłaś jeszcze swojego dna,albo jesteś bardzo naiwna.
Można zrozumieć uzależnienie ale zdrowego rozsadku by nie widzieć co on z Tobą robi to już trudno pojąć.
Jeśli w porę się nie otrząśniesz i będziesz dalej pozwalala się opleść jego siecią obietnic bez pokrycia i umiejętnie budowanych iluzji,będziesz zawsze jego ofiarą. Będziesz wrakiem emocjonalnym, i stracisz radość życia,ludzi dookoła bo wszystko się kręci wokół niego i jego cudów wianków co wyprawia.
Dostaniesz łyżkę miodu - na podtrzymanie i tonę trucizny. Będziesz nadal wykorzystywana, oszukiwna, systematycznie zdradzana.
Zrób coś z tym zanim pogrążysz się jeszcze bardziej a wtedy będzie jeszcze trudniej.:cacy