| ona_83 | 16. Styczeń |
| siaczek1991 | 16. Styczeń |
| Aterluna | 16. Styczeń |
| jupik89 | 16. Styczeń |
| milki | 16. Styczeń |
jacksparrow | ![]() |
Edek_2 | 00:10:35 |
Rognar | 00:18:54 |
Anetastp | 00:41:50 |
Landexpzglosy | 00:53:40 |

Tak naprawdę nie wiem od czego zacząć, do niedawna wydawałoby się że mam naprawdę fajne życie, dobrze płatna praca, cudowne dzieci i fajnego, zawsze przy mnie męża.
Niestety jest inaczej niż pokazuje światu, do tej pory myślałam, że to praca mnie dołuje. Nie mogłam pogodzić się z degradacją stanowiska jakiej doświadczyłam po 2 macierzyństwie, nie zmieniłam pracy ze względu na zarobki, bo to ja głownie utrzymuje rodzinę bo zarabiam 2 razy więcej niż mój mąż.
Cała sytuacja niepogodzenia się z tą decyzją i brak perspektyw rozwoju i strach, że do niczego się już nie nadaje spowodowały, że zgubiłam gdzieś radość życia, marzenia, plany.
W tym roku zdecydowałam się na terapię, bo nie można tak żyć.
Jedynym swiatelkiem w tunelu była rodzina, dzieciaki i wspaniały mąż, przystojny, z pasjami, pełen energii i zawsze przy mnie.
Zaznaczę, że znamy się od szkoły średniej czyli juz 19 lat, małżeństwem jesteśmy 11.
Pierwszy raz odkryłam smsy do koleżanki, dziwnej treści gdy urodził sie pierwsze dziecko 7 lat temu, przepraszał, nie potrafił wytłumaczyć dlaczego wszedł w taką relację z koleżanką z pracy. Mówił, że to błąd, pomyłka, był w tym bardzo wiarygodny. Przebaczylam, byłam bardziej ostrozna, sytuacja powtórzyła się po 5 latach, zarejestrował się na jakimś portalu, pisał do dziewczyn, wysyłał zdjęcia. Nic zdroznego, raczej pierdoly o wychowaniu dzieci, o nudnej żonie i jak poprawić małżeństwo. Przeczytałam, zezloscilam i poszliśmy na terapie, szybko zrezygnowalismy, bo uznaliśmy, że to nic nie wnosi nowego a my naprawdę się kochamy.
Byłam w drugiej ciąży, szczęście, codzienność moje problemy w pracy, przeprowadzka, ale ja wracałam do domu i czułam się jak u Pana Boga za piecem i tak też powtarzalam mężowi, jak.się cieszę że jest, że dla mnie jest najważniejszy.
Aż rok temu w styczniu przeczytałam smsa do innej, że tęskni, kiedy znowu porozmawiaja, jak wysyłał jej linki do muzyki i rozmawiali jakie to mają podobne gusta muzyczne. Szok po raz kolejny, tylko że tym razem oni się spotkali.
Tym.razem nie przepraszał, usłyszałam, że ze mną nie można szczerze porozmawiać, że neguje jego pomysły, że jestem oschla, że z innymi może o wszystkim szczerze pogadać a nie tylko o tym co zrobić na obiad, jak zapłacić za dodatkowe zajecia, i że syn nie może zapamiętać tabliczki mnożenia, ze to już nie jest miłość tylko przyzwyczajenie. Ja się z tym nie zgadzalam, wyrzucilam go z domu, po 3 dniach wrócił, że jednak nie wyobraża sobie życia bez nas.
Było ciężko, ale ja go naprawdę kocham, jest cudownym ojcem, czułym kochankiem, przystojnym mężczyzną.
Ten rok był dobry, do wakacji sprawdzałam bilingi za jego zgodą czy nie ma znowu smsowych znajomosci. Potem przestałam, bo.dla mnie było cudnie, poszłam na terapię żeby przepracować w końcu degradację, uwierzyć w siebie i w szczęście w życiu.
Na codzień słyszałam jak mu się podobam, seks uprawialismy naprawdę rzadko, to ja nie miałam ochoty ale nie obrażał się, nie komentował. Planowaliśmy zmianę mieszkania, wakacje i w święta przeczytałam smsa Kocham Cię. Pamiętaj o tym....do niej, do tej sprzed roku.
Nie tłumaczył się, przeprosił, że to tak wyszło, że nie chciał mnie oszukiwać, ale on tak nie chce żyć jak dwoje obcych ludzi, że on wiedział że kiedyś się rozstaniemy, że lepiej teraz bo może znajdę kogoś z kim będę jeszcze szczęśliwa. Szkoda tylko, że ja byłam szczęśliwa tu gdzie byłam a on nie wspomniał nawet, że jemu się nie podoba coś. Uwierzcie, nie usłyszałam, żadnych narzekań, przytyczek, wymigiwania się z bycia w domu z nami, nic poprostu nic i to boli najbardziej, bo może mogłabym się czegoś domyśleć, nad czymś popracować, poprostu tak zdecydował.
Uważa, że zasługujemy na szczęście a sami go sobie nie damy, bo ja trzymam za duży dystans, że mu nie wystarcza seks raz na 2 tygodni, że chce żeby ktoś go glaskal po kolanie jak jedziemy do sklepu, pisał swinstewka podczas pracy, a ze mna tak nie jest.
Szkoda że tego nie powiedział, a ja naprawdę się nie domyslilam a nie mam natury zbyt wylewnej, żebym miała takie rzeczy na rdzeniu.Nie miałam 19 lat a jednak mówił że mnie kocha.
Zdecydowałam w złości na rozwód, i usłyszałam, że to ja zdecydowałam, że on popełnił błędy, że wszystko za szybko się potoczyło, że on zrobi wszystko żebyśmy przeszli przez to bezboleśnie, że ona to nie jest jeszcze nic pewnego, że nie wie co myśleć.
Zaproponował terapię, żebym spróbowała go zrozumieć a może on zmieni zdanie, żebyśmy rozeszli się lub nie po tej terapii.
Nie wiem co robić, boję się życia w samotności, bez niego. Nie wien czy to miłość ale ja uwielbiałam to nasze życie, nie chciałam innego, ale czy dam radę znowu się bać, czy to nie brak godności próbować coś z tym małżeństwem robić. Nie spelnie jego oczekiwań nie zmienię się z dnia na dzień. Są jeszcze dzieci, małe czy dla nich warto.
Narazie wyprowadził się, nie do niej o dziwo i tu kolejny problem finanse jak ja dam radę, wynajmujemy fajne mieszkanie, nie będzie mnie na nie stać, ile mogę dostać od niego na dzieci.
Czy te kilka skopiowanych sms to wystarczy do udowodnienia jego winy za rozpad małżeństwa, złożyć pozew o rozwod z orzeczeniem o winie, bo to on zdecydował( chociaż on twierdzi inaczej) o zakończeniu tego małżeństwa, może tylko separacja?
Nie wiem, nic nie wiem
Pogadajcie ze mna
Gdyby błagał to tak chcę żeby wrócił, ale rozsądek podpowiada - rozwód
A wyjąć nie może z takim nastawieniem/wiedziałem że się rozstaniemy... /
I chętną na boku.
Nie wiem dlaczego uważałaą że jest takcudnie skoro tyle razy go ptzyłapałaą/a ile razy nie /na nielojalnoąci.
Wiesz coą o przyjaciōłce męża? rok mydlenia ci oczu.
I.to właśnie te słowa, kiedyś byśmy się i tak rozstali najbardziej kolacza mi w glowie.
Boję się myśleć, że naprawdę robi to wszystko żeby więcej ugrać dla siebie, nie wierzę w to
Komentarz doklejony:
Czy ja wiem, nie potrafie wytłumaczyć ale ja naprawdę wierzyłam, że to z nudy, frustracji, że to ja lepiej zarabiam, że nie byłam z siebie zadowola jako z żony.
Że wierzylam, że to tylko smsy, wierzyłam na maksa
Na zetce pojawia się co jakiś czas slogan " za zdradę odpowiedzialna jest jedna osoba- zdrajca, za przyczyny obydwoje" . I jak dla mnie uczciwie byłoby się rozliczyć z przyczyn, nawet przed samą sobą.
Bardzo łatwo zaszufladkowałaś jego SMS jako zdradę. Bardzo łatwo mąż mógł zaszufladkować Twoje skupienie na karierze, utracie stanowiska za koniec związku. Ludzie rozstają się z różnych powodów. Niekoniecznie zdrada ma tu znaczenie. Facet zobaczył jak inna kobieta może na niego patrzeć, inaczej, i szczerze mówiąc trochę mniej jak wizytówka żony. Bez konkretnych dowodów, a licha próba wyznania uczuć innej to stanowczo za mało, możesz mówić o poczuciu zdrady. Niczym więcej. I na ten moment jesteście kwita, gdy uznasz za zdradę odwrócenie od partnera.
Chcesz albo go ukarać, albo rozwodu. Nie za łatwo?
Ja przyznaję się do winy zaniedbania związku ale o co walczyć jak.on tak.latwo zrezygnował z naszej trójki
Komentarz doklejony:
Gdybym usłyszała chociaż przeblysk dobrej woli z jego strony to ja zawalcze o to małżeństwo, ale sama uważam skazuje się na porażkę gdy to ja wyjdę z.propozycją ratowania zwiazku.
Wy mielibyscie szacunek.do takiej kobiety, czy to.nie byłoby jawne przyzwolenie na kolejne rozrywki dnia szarego codziennego
Zwracam Ci uwagę, że masz poważny problem z przyjmowaniem ciosów od życia. Nie godzisz się tak łatwo. Zwykła zmiana stanowiska, choć nie były zapewne wymierzona w Ciebie specjalnie, wywróciła Twoje życie niemiłosiernie. Niech zgadnę, jesteś twardą babką, ciężko na wszystko pracujesz, zawsze miałaś jasne cele. Siadła praca i kryzys. Były sygnały ostrzegawcze, udało się je zasłonić, uciszyć. Teraz rozstanie.
Prosta uwaga. Mąż był cały czas dobrym partnerem, wyjątkowo dobrym ojcem? Dlaczego więc piszesz o ograniczaniu go w tej roli?
W tej chwili rządzą Tobą emocje. Przedtem już widziałaś swoje małżeństwo jako idealne. Przecież takie nie było! Przez pryzmat emocji tracisz dużo więcej zdolności oceny. Obawiam się też, że przez poczucie krzywdy zmienisz swoje życie w piekło. Podobnie jak się stało po utracie pracy.
To co on taki biedaczek, że odwagi zabrakło żeby wprost powiedzieć czego oczekuje.
Tak jestem twarda babka, jasno stawiam wymagania ale tego też oczekuje w zamian i nie godze się na pół środki.
Tak wiem, ze teraz działam w emocjach, dlatego nie chcę się tylko na nich opierać, myślę, szukam.
A a'propos Hakaa u ciebie skończyło sie tak poprostu, czy ktoś z Was próbował walczyć o związek.
To był jedyny kryzys, czy któreś z rzedu rozczarowanie?
Bardzo długo mieliśmy identyczne spojrzenie na wiele rzeczy.
Może tak, byłoby lepiej gdyby odszedl lata temu, ale nie zrobił tego, uzależnil nas od siebie, nie dał sie nie lubić w trakcie, to powinien mieć odwagę najpierw powiedzieć co mu nie pasuje a nie uciekać do innej
By było śmieszniej- ktoś kto twierdził, że zdrady nie wybaczy, potrafił. Ktoś kto kto zdrady w ogóle nie dopuszczał do myśli, zakończył związek od razu, ktoś kto dyszał z zemsty, ma w byłym partnerze najlepszego przyjaciela,. Tutaj brak reguł.
Niezależnie co postanowisz , będziesz miała kontakt z ojcem swym dzieci. Nie warto przenosić błędów związku, urazu po zdradzie na kogoś nowego, gdybyście się rozstali i zaczęli nowe życie.
Czy jest powód, dla którego wypracowałaś tak konkretne zasady i wartości? Dostrzegam brak możliwości popełniania błędów, nieustępliwość w dążeniu do celu, skupienie na celu, na wpływie na Twoje poczucie wartości i bezpieczeństwa. Czy to z domu rodzinnego?
Komentarz doklejony:
Swoją drogą bycie ideałem cholernie męczy. Nie czujesz się sama podobną rolą zmęczona?
Kate zastanawiam się kto w tym domu spodnie nosił ty czy twój maż...no tak facet jest głową domu ale ktoś musi tą głową sterować
Kate on na pewno odszedł do innej? czy szukał zrozumienia, i dlaczego chcesz go ukarać ograniczając kontakt z dziećmi kogo chcesz ukarać jego czy dzieci?
ja tak naprawdę to nie wiem co o tym myśleć tu się chyba powinni wypowiadać panowie
Ale zrobiłam to też dla niego, dla dzieci, bo chcę żyć bez planów, celu po prostu, po prostu szczęśliwa ale chciałam z NIM
Komentarz doklejony:
Channah bał?, proszę Cie!
A karanie, tak rzeczywiscie teraz w złości to to mi przyszło do głowy, ale wątpię czy tak zrobię, chyba za bardzo kocham dzieci i jego
Nie wiesz co to bliskosć, chcesz życ w jakimś układzie w którym Ci wygodnie i który narzucasz, facet nie; chce kochającej i ciepłej kobiety. Twoje frustracje nie pozwalają ci cieszyc sie życiem, jemu tą radość też odebrałaś; zrozumiał, ze z Tobą inaczej już nie będzie;
a co chodzi o dzieci,nie wciągaj je w to bo nie obejrzysz sie jak dzieci ci uciekną,
a tak szczerze ja widzę szanse że to małżeństwo można ocalić ale musisz przyjrzeć się sobie swojej zaborczości a faceci to wiesz przytul misia
Napisałam historię z refleksją, bo nie mam żalu wyłącznie do niego, wiem, że zawsze, w przyrodzie, życiu nic nie dzieje się bez przyczyny i ja ich poprostu szukam.
Nie napisałam, że to ja w tym.domu robię prezenty, kupuję wino na.wieczór, chwale męża na wspolnych imprezach, widzicie tylko to że seks uprawialismy nie za często i że moja zawodowa ambicja została urazona, no tak została i co ...
W.sumie.pisząc tutaj chciałam się dowiedzieć czy można zachować jeszcze godność walcząc z miłości ( bo ja tak czuje) o takiego człowieka, który nie komunikuje, nie rozmawia, nie wymaga a szuka.poza małżeństwem rozrywek.
Może to taki typ, że tak.mu jest poprostu wygodnie i to się nigdy nie skończy ze mną czy z inną.
Chciałam usłyszeć czy da się żyć samej z dwójką dzieci w obcym mieście i zapomnieć o nim jako o najukochanszym, najlepszym przyjacielu. Tak były te sytuacje , które opisałam ale nie przestałam cieszyć się z życia z nim, planować przyszłości i ja nie potrafię tego wytłumaczyć, może to miłość a może coś z goła innego.
Uważam, że jeśli podejmujemy jakieś decyzje, zobowiazania to nigdy za żadne skarby nie uciekamy gdzie pieprz rośnie bez komentarza, a on tak zrobił.
I to nie ja jestem na wskroś zła, tak to mną targaja emocje i głośno się zastanawiam jakie podjąć decyzję ale nie gram dziećmi, chociaż to juz 2 tygodnie to nic nie wiedzą, a Wy tacy bez winy, zaden,żadna zdradzona nie chciała się jakoś odegrać, nie wierzę jesteśmy tylko ludźmi
Zapytałaś czy możesz być szczęśliwa sama lub spróbować nawet coś ratować. I dostałaś podstawową odpowiedź. Emocje przysłaniają Ci wgląd i osąd. Mierzysz też męża swoją miarką, swoimi poglądami. Od kiedy drugi człowiek myśli, czuje to samo co Ty?
Przychodzą mi na myśl te wszystkie historie, w których mężowie, żony rozdarci myślą o zdradzie, o odejściu. Ostatnią znajdziesz na forum, facet bezradny myśli o zdradzie, bo kocha swoją żonę. Niedorzeczne? Nie jesteś w jego skórze, tak więc nie oceniaj, a wsłuchaj się w to co jest tragedią dla tego człowieka. Nie mniejszą od Twojej tragedii i chyba nie mniejszą od tragedii Twojego męża.
Wzięłaś sobie tego konkretnego chłopa za męża, bo? I ponowię poprzednie pytanie. Z jakich domów pochodzicie? Nie w waszych rodzinnych domach trzeba szukać m in Twojego perfekcjonizmu, braku umiejętności spojrzenia na problemy, uczucia, emocje drugiego człowieka? Nie tu leży źródło tego całego bałaganu?
Nie nakryła go na zdradzie, nie znaczy, że nie zdradził. Przecież byle zołzie nie wysyła się sms-ów ,,kocham cię''!
To, że nie iskrzy po tylu latach to raczej norma w wielu związkach ale czy mąż wymieniając deficyty sam coś robił w tym kierunku?
Zauważcie, że normą jest również wykorzystywanie osoby, która bierze na barki zbyt wiele obowiązków: dom, dzieci, urabianie się w pracy by więcej zarobić i ,,kotuś'' mógł korzystać z życia pełną gębą a w wolnym czasie bzykać zmęczone własnymi związkami ,,damy''.
Za kryzys odpowiadają dwie strony ale za zdradę tylko zdrajca
Kate1,
Oczywiście da się z tym żyć ale będzie to już całkiem inny związek.
Polecam wywołanie w nim zazdrości bo mąż ma w domu spokojną przystań a życie wiedzie poza nim.
Wie jak na Tobą sterować, byle jęknie to Ty już jesteś przy nim, wmawia Ci, że jest słaby, że nie wie dlaczego to robi a Ty to łykasz jak pelikan.
Konkretnie wywołaj wstrząs i niech się określi bo Ty się na to nie godzisz.
Pozdrawiam gorąco
Z komentarzami jest dość ciekawie. Niektóre z komentarzy w mojej historii zrozumiałem dopiero po długim czasie. Na żywo były jakby ktoś w pysk strzelił. Dzisiaj mogę tylko za nie podziękować.
Cytat
To był jedyny kryzys, czy któreś z rzedu rozczarowanie?
Nie skończyło się. O lepszy związek walczyłem i zawsze walczę tylko ja. Ona sprawia wrażenie "przecież nic takiego się nie dzieje", "przesadzasz", "o co ci chodzi" a tak mi brakuje jej zaangażowania.
Za późno zrozumiałem, że od początku byłem dla niej "kołem zapasowym" na wypadek, gdyby nie trafiło się coś lepszego. Teraz już nie ma sensu kruszyć kopii, jest jak jest. Ja, niestety, chcę ją kochać, okazywać zainteresowanie, ale ona kochać się nie daje.
Musisz wszystko dobrze przeanalizować ,całe wasze małżeństwo ,spojrzeć na zalety swojego męża a nie tylko na wady ...czy pomagał ci w domu ,jakim jest ojcem ,czy był pracowity i pracował ,a nie siedział z kolegami na piwie i postarać się jak najszybciej zmienić ....lepiej w życiu materialnie mieć niewiele ,ale kochająca się rodzina to największy skarb...
Ja jesten od niedawna po rozwodzie.
ale u mnie bylo troche inaczej. Moj maz juz ex przypomina mi troche mafie ...czyli do momentu w ktorym robilam co chcial i wszystko szlo po jego mysli bylo -jak mi sie wydawalo znosnie-chociaz wiele rzeczy zobaczylam dopiero z perspektywy czasu w momencie gdy powiedzialam stanowcze NIE maz postanowil mnie wykonczyc..
TY przede wszytskim probuj ratowac malzenstwo. Rozwod nie da Ci poczucia szczescia -to pewne. Moze dac Ci spokoj,ulge psychiczna-w momencie gdy bylo znecanie psychiczne ale nie szczescie. Szczescie jest w nas samych nie w mezu...
Pisze o ratowaniu-bo ja probowalam i wiem ze warto to robic zeby byc pozniej pewnym ze decyzja byla w miare sluszna bo dopiero czas pokaze czy byla sluszna.
Moze zabrzmie jak hipokrytka bo skoro sama sie rozwiodlam ...ale ja zawalczylam o malzenstwo pomimo totalnej biernosci meza .
daj sobie czas na ochloniecie i przemysl wszystko kilka razy. Jestes na pewno zraniona i cierpisz tylko pomysl z czym to zranienie jest zwiazane ze zdrada czy z twoimi nieprzepracowanymi stanami emocjonalnymi.
Cytat
Moim zdaniem w tych słowach zawarta jest przyczyna zdrady
Meduza ,ona jest dwa tygodnie od ,,wiadomości"które zachwiały jej światem.
Ma prawo do żalu i pisania ,,głupot"na gorąco.
Kobieta docenia swojego ,męża.Praca jest dla niej ważna bo daje zabezpieczenie finansowe rodzinie.Czy to najważniejsze?może nie ,ale ważne.
Czy mąż proponował jakieś inne/finansowe/rozwiązanie?Czy gdyby zrezygnowała z pracy poradziliby sobie?
Nie wiemy o czym mąż chciał z nią rozmawiać ,ale raczej nie pomagał w rozwiązywaniu problemów/pomoc dziecku w nauce go przerastała?/
Cytat
kobieta zawsze może,nie zawsze chce.
Brakowało bliskości,autorka zdaje sobie z tego sprawę.Ale ja zapytam ;jak mężczyzna nie staje na wysokości zadnia,odsuwa się od partnerki z powodu stresu,zmęczenia itd to ma depresję,doła,odbija się to na związku.
Jak kobieta jest w podobnej sytuacji to jest zimną suką?
Haka ja nie porównywałabym niepracującej kobiety z nastolatkami ,do kobiety z małymi dziećmi,stresującą pracą,mającą świadomość ważności tej pracy w budżecie rodzinnym i perspektywą przeprowadzki w tle.
Trzeci temat - od kilku lat miałaś wyraźne syndromy, że coś niedobrego dzieje się w Waszym związku. Moim zdaniem temat tak naprawdę zbagatelizowałaś i tym samym dałaś przyzwolenie...
A teraz regres - przypomnij sobie dlaczego związałaś się z tym mężczyzną, pomyśl - dlaczego on wybrał Ciebie a następnie zastanów się co się takiego wydarzyło, że z fazy MY zeszliście do fazy JA. Zanim cokolwiek zdecydujesz spróbuj ochłonąć. Nie startujesz w teleturnieju, więc na musisz udzielić poprawnej odpowiedzi na czas:-)
W jednym macie racje to są mega emocje, ale na dziś nie potrafię jasno odpowiedzieć czy to strach przed zostania samą czy po prostu bez niego.
Wydarzyło się co się wydarzyło ale.mój mąż to cudowny człowiek, przyjaciel.od lat, kochanek, ojciec. Dbał o nas jak mało kto, każdy ma wady, ja może więcej i tak na pewno zamietlismy wiele spraw pod dywan, bo...bo co właśnie bo wtedy chyba oboje.wierzylismy, że mamy zwyczajne prawo do siebie, że tyle nas łączy, razem.stawiamy czoła kolejnym zmianom miejsca pracy, zamieszkania, ja zawsze widziałam świat w ciemniejszych barwach on aż za nadto w różowych, miał pretensje o te moje obawy a ja w nich utknelam i nie zauważyłam że się oddalamy, mi to nie przeszkadzało, bo.miałam jako.matka, pracownik więcej obowiązków niż on i stało się.
Boję się zgodzić na tą terapię, bo mamy na dzisiaj różne cele, ja chcę wszystko naprawic a on chce,.żebyśmy przez to poprostu lekko przeszli i nie mieli do siebie pretensji, zamknęli z szacunkiem ten rozdział.
Czasem trzymam.się ułamka rozmowy, że wszystko za szybko.się potoczyło, że nie tak.miało być, że zawsze będziemy dla niego.ważni.
Ale.ja.nie.chce tak tylko o tym myśleć, że będziemy ja chce być ważna właśnie dla niego!!
A.Może to tylko strach, czy wy mieliście pewność, że chcecie iść w jedną albo druga stronę?
Czy własne szczęście jest najważniejsze?
Moje nigdy nie było ale może to tylko moje przekonanie.
Jest ciężko
Przecież i tak nie musisz o niczym decydować teraz,masz czas może te rozmowy pozwolą dostrzec Tobie lub jemu to czego teraz nie widzicie.
Jeżeli on ma kochankę od roku /to raczej chodzi o to co mówi/
Możesz,, poszperać" i dowiedzieć się więcej?jakiś informatyk by się znalazł i przetrzepał jego kompa?
Komentarz doklejony:
gps do auta + podsłuch.
Komentarz doklejony:
jak się przekonasz że to czemu zaprzecza istnieje to zastanowisz się co dalej.
Na dziś on lepszym( z nią i motylkami w brzuchu, bez codziennych trudności czy samochód zapali i kto zostanie z chorym dzieckiem) , ja tym trudniejszym, sama z dziećmi z jedną pensją, nawet jeśli deklaruje że dołoży to ile może żeby sam przeżyć.
A szpiegowanie po co, żeby bardziej bolało, żeby mnie przylapal i czuł satysfakcję,kto jest górą... nie to nie moja bajka.
Idę jutro do mojej terapeutki i nie mogę się doczekać tego spotkania, ale wiem, że ona też namawia mnie do terapii małżeńskiej.
Tylko ja zadaję sobie pytanie, po co, skoro on mnie dzisiaj nie chce
usunęłam dubel
hurricane
Ale wyżyjecie swoim życiem. Jaka walka?? bez walki.
Szpiegownie? raczej sprawdzenie rzeczywistoąci. Czy jego łapał ktoś za to kolano/korespondencyjnie? /czy to zachciewajka.
Twoja teapia to jedno, wasza to drugie.
Idąc razem dobrze żebyą znała fakty. Bo bez względu na cel terapi ważna jest szczerość.
Ty nie jesteś silna, miotasz się między wyluzowanym partnerem, obowiązkami, rzeczywistoącią, a brakiem stabilizacji.
Niby kochasz, małe dzieci w tle, nie wiesz czy mąż się tylko zauroczył /np w mężatce/ czy przyprawia ci rogi od lat.
Unosisz się dumą a piszesz o walce/? / bo cierpliwoąć to przyzwolenie?
Cierpliwość to czas na przepracowanie, na zastanowienie się, nabrak decyzji. Przyzwolenie to zamknięte oczy, niechęć do poznania faktów, brak dialogu który powoduje narastającą frustrację i ciągłe oddalenie uniemożliwiające /jakiekolwiek/prozumienie. A co za tym idzie ąwiadomość męża że skłaniał się w dobrym kierunku.
Idealizuje męża, może bo teraz głównie myślę o nim, jaki był kiedyś, za co go pokochałam i ja tego nie.odswiezalam przez dluuugi czas, czy to dalej miłość czy tylko wspomnienia.
Pytacie o tamtą terapię, oboje jej chcieliśmy, naprawdę ani ja ani on nie pamięta kto bardziej, ani czy był ktoś kto nalegał na.przerwanie, chyba tak wyszło, trochę brak czasu, dziecka nie było komu zostawiać, to też kosztowało, a wierzcie z kasą to my się liczymy.
Coś w tym jest, co napisała ofiarra , że niektórzy lubią gonić króliczka, pamiętam " zerwania " z czasów studiów, to po tych kłótniach było najbardziej namiętnie. Przyzwyczaił się, że jestem, nie docenił, chciał więcej i znalazł w internecie, w smsach.
Dla nie jest ważna jak " głęboka" była ta zdrada, była i tyle.
Pytam sama.siebie i pytam Was, czy komuś.się jeszcze udało być szczęśliwym z kimś takim po czymś takim, czy to.już tylko zycie na tykajacej bombie i każdy rozgląda się czy to już ten czas, że dzieci łatwiej to zniosą, a może trafi( znaczy cały czas jestem czujny/czujna) się ktoś z.kim łatwiej będzie to przejść.
Tak, tak teraz uważam, że on mając zaplecze tej gowniary, łatwiej decyduje o WŁASNYM szczęściu, gdyby miał zostać sam, to mocniej by się zastanowił.
jagodalesna pisze, żeby obserwować, ale hola, hola ja jeste.odpowiedzialna za sporo rzeczy i ludzi,żeby obserwować, muszę mieć plan, żeby przerwać, dac stabilizację dzieciom, nie zawalic pracy.
Jestem zbytnia realistka, żeby liczyć na kogoś, bo tak.w życiu jest, że jak chcesz coś mieć to pracuj na to.
Trzeba dbać o siebie, jak będę szanować siebie to i inni to zauważą.
Prawda?
Cytat
Prawda?
Jasne, że tak
Cytat
Każdy ,,po" zawsze będzie miał to w tyle głowy. Wszystko zależy od kalibru zdrady i ile znasz faktów. Czym mniej wiesz tym mniej boli i szybciej jesteś w stanie wrócić do ,,żywych".
Zadałaś trudne pytanie, na które tak naprawdę będziesz mogła sobie odpowiedzieć za parę lat gdy partner nie da Ci już więcej powodów do podejrzeń a zainteresuje się Tobą i na nowo zbuduje z Tobą związek.
Ja jestem szczęśliwy... tak w połowie
Dbaj o siebie, głowa do góry
Wam nie jest potrzebna terapia ,wystarczy żebyś poczytała Twój post wielokrotnie i będziesz wiedziała co oczekuje od Ciebie Twój mąż ,bo do tej pory piszesz tylko o tym co Cię dołuje ,czego pragniesz i jakie masz zasady i plany ...Musisz się trochę zmienić ,cieszyć się z tego co masz ,z życia i żyj z dnia na dzień ,nie planuj ....bo nie wiesz co będzie jutro ....
Albo, że nie słuchałam, czy z zasady mam nauczyć się czytać z podtekstów, bo mąż zamiast powiedzieć, czego mu brakuje w domu, woli pisać sms do innych. Według moich zasad w każdym związku liczy się szczerość i każdy na nią zasługuje, mój mąż ją ode miał, wiedział ile dla mnie znaczy, uwielbiałam jak to on decydował o chociażby naszym wolnym czasie, ja mu nic nie narzucałam, zwłaszcza ostatnimi czasy, kiedy wiara w siebie spadła do zera prawie.
Tak piszę jakie mam pragnienia i tak potrafię doszukać się i swojej winy w całej tej sytuacji,
ale to nie jest z mojego świata, że tylko JA mam się zmienić.
Komentarz doklejony:
A to że muszę się zmienić i co najważniejsze chcę, dla siebie, dla dzieci, dla męża to ja wiem i tak jak napisałam zrobiłam coś z tym.
I nie jest to na pstryk...niestety
Rozwodzimy się to już fakt, on się wyprowadził, zabierając ze sobą nasze pieniądze.
Dzieci odbiera ze szkoły i przedszkola co drugi dzień, ale już w weekend nie ma dla nich czasu, bo przecież trzeba realizować swoje pasje i budować nowy związek.
Przez te 3 tygodnie nie zapytał ani razu czy w czymś MI pomóc, jak się czuję.
Dzieci są ważne...narazie i wyłącznie na etapie zapewnienia im rozrywki, bo nie zapytał o zebranie w szkole czy umowiona poradę w poradni psychologicznej dla dzieci.
Smutne to strasznie jak nie wiemy czego możemy się spodziewać po człowieku z którym byliśmy 19 lat.
Czy ktoś z Was poczuł po czymś takim, że można się jeszcze poczuć bezpiecznie, myśleć o szczęściu dla siebie?
Cytat
Bo nastawiamy się, że jedyne co nas może spotkać to coś dobrego, bo nie bierzemy pod uwagę tego, że każdy z nas popełnia błędy i jesteśmy tylko ludźmi, bo brak nam pokory do życia. Bo wiemy, że takie historie mają miejsce ale nie śmiemy nawet przypuszczać, że mogą spotkać nas samych...
Dlatego potem tak boli....
Cytat
To jest bardzo trudne, bo trudno jest zaufać znowu.
Musi minąć dużo czasu zanim nauczymy sie tego na nowo.
Zawsze najpierw trzeba nauczyć się żyć samemu, a potem z kimś nowym.
No i brutalna prawda jest taka, że to już nigdy nie będzie tak samo, tak jak na początku, jak za pierwszym razem.
I z tym też należy nauczyć się żyć.
Myśleć o szczęściu nie można, trzeba.
Bo można być szczęśliwym, tyle, że bardziej "świadomie"
Możesz powiedzieć ,,chcę ustalić zasady opieki nad dziećmi " by odniosło to skutek?
Co druga sobota dzieci naprzemiennie u was ,kolejne soboty na pasje/jego i Twoje/
To należy się nie tylko dzieciom ale i Tobie.A on powinien je wciągnąć w swój grafik zanim się odzwyczai od obowiązków.
Cytat
Skoro nie macie własnościowego mieszkania/ pieniądze nie mogły być rekompensatą/a Ty zarabiasz więcej i zostajesz z dziećmi to dlaczego zabrał /wszystkie pieniądze?/
Szczęście zależy od nas.Jeżeli pozbędziesz się żalu za przeszłością i popatrzysz w przyszłość z ciekawością,znajdziesz sposób na relaks,nauczysz się prosić o pomoc ,wykorzystywać wolne chwile dla siebie,uda Ci się cieszyć życiem.
Pozbyć się żalu za przeszłością, to pięknie ujęte- kiedy do tego się dojrzewa?
Jak narazie rozmawiamy wyłącznie o dzieciach i to zdawkowo a jakakolwiek prośba, żeby pomógł przy dzieciach, bo ja chciałabym wyjść nie przechodzi mi przez gardlo, zresztą narazie sobie tego wyjścia nie wyobrażam, moi znajomi to fajne pary s ja taki intruz -sama, a jak ktoś się ode mnie tą zdradą zarazi?
Nie chcę się izolować,ale to jest samoczynne dla mnie.
Jestem w kiepskiej kondycji, czasem napada mnie mega strach przed samotną nocą, że coś się stanie a ja sama, że nie dam rady odkręcić słoja z ogórkami- glupie ale tak mam.
A może by tak jakiś koniec świata i by problemy zniknęły
Cytat
Jak do wszystkiego - z czasem, jak dobre wino, żeby było dojrzałe musi sobie trochę czasu poleżeć
Daj sobie czas, wierz lub nie, ale tutaj jest masę kobiet, które kiedyś sobie tego wszystkiego co Ty nie wyobrażały, a teraz żyją i są szczęśliwe.
Jak się żyje wiele lat z kimś, kto dzielił z Tobą wszystko, to wiadomo, że pożegnanie się z tym nie przychodzi łatwo, a przyzwyczajenie do tego co nowe i nieznane musi zabrać trochę czasu.
Tylko trzeba sobie ten czas dać.
Nie wyobrażamy sobie nawet najprostszych czynności, które kiedyś robione we dwoje po prostu robiły się "samoczynnie" a teraz są mega wyczynem.
Znam to, bo tak samo jak Ty pięć lat temu musiałam się tego uczyć,
ale wierz mi, nie masz na czole napisane, że zostałaś zdradzona, że zostałaś sam i że jesteś inna.
Tak nam się wydaje, ale tak nie jest.
Cytat
Bo trochę tej izolacji niektórym trzeba, zanim małymi kroczkami wróci się do życia. Tego nowego. Nie bój się tego. Nie można się bać, bo strach nas paraliżuje, a nie możesz stać w miejscu, bo życie ucieka, niezależnie od tego czy Ty się na to godzisz czy nie.
Daj sobie szansę, a słoik zawsze może Ci ktoś odkręcić
Cytat
tak się zastanawiam Kate 1 nad tym co napisałaś ...
I tak sobie myślę, że to nie jest tak. Gro ludzi czerpie przyjemność z bycia razem, ale realizować każdy powinien się indywidualnie.
Nawet jeśli czasem ścieżki ludzkie się nakładają, a nic nie jest stałe i nic nie trwa wiecznie, to i tak wspólne osiągnięcia nie powinny zastępować własnych.
Takim uwieszeniem się na drugiej osobie można i ją i siebie przydusić.
I czasem może być i tak, że druga strona nie wytrzymuje takiego uwieszenia. Jest zmęczona taką niezaradnością życiową partnera. Takim "weźmy się i zróbcie". Taka sytuacja może być bardzo dużym obciążeniem.
Komentarz doklejony:
Piszesz
Cytat
a dlaczego nie zauważasz tego, że kilka lat wcześniej on dawał Ci mnóstwo sygnałów ? :
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Kate: Za bardzo w tym sie babrasz,mnóstwo pytań masz w głowie bez odpowiedzi,na które z czasem uzyskasz ale ty byś chciała na już,zrób sobie pauzę odpocznij wycisz się,odśwież umysł... nie on jest ważny ale ty i dzieci,on juz wybrał ale kto wie jeszcze może chcieć wrócić...
Ja mam tylko jedno pytanie, co z dziećmi czy juz wiedzą? i broń boże je w to wciągać postarajcie się razem im wytłumaczyć sytuację bez spięć przy nich.
Jak narazie nie radzę sobie z emocjami, nie pozwalam wydobyć się żadnym innym poza złością, chyba muszę dac sobie szanse, żeby ten smutek, strach i ból też miały szanse ujrzeć światło dzienne. Może tego potrzebuję,żeby pożegnać mojego męża jako mężczyznę mojego życia.
Narazie przyjęłam strategię - działanie, żeby zagłuszyć emocje.
Wizyta u prawnika, terapeuty, w poradni psychologicznej z dzieciakami.
Dzieci wiedzą, oboje z nimi rozmawialiśmy przed jego wyprowadzka, 3 tydzień ale grania nimi jeszcze nie było, może się uda.
Boję się, że tata będzie dla nich atrakcyjniejszy, ja od obowiązków, lekcji, wyłączania telewizora a on jak do tej pory przychodzi na chwilę dluzsza lub krótszą wyłącznie się pobawić, zabrać na lody.
Strasznie mi ich szkoda, jak córka płacze, że teskni za tatą i kiedy tata wróci na zawsze a syn pyta czy jestem na tatę obrażona, bo się do niego nie uśmiecham i jak tu gadać z takimi kruszakami, slodziaczki moje.
Cieszy mnie to, że mówicie, że są tacy, którzy odbili się z tej otchłani i ja wiem, że wkrótce otworzę każdy sloik!!!
Tylko dlaczego teraz to tak boli?
Ale kiedy przestanie być ważne bo przestawisz się na ja, przestanie boleć
Cytat
No i nawet sobie nie wyobrażasz ile to Ci da powodów do dumy
Powodzenia
Cytat
Boli napompowane ego.
Im większe ego, tym większy osoba odczuwa ból.
Ja zrozumiesz jak działa ten mechanizm i zaczniesz w świadomy sposób pracować nad tym, to poradzisz sobie z bólem. Minie
A może ktoś na priv podpowie jak przejść przez rozwód z orzeczeniem o winie?
Jeśli nie tu to możesz pisać na PW.
Jestem po rozwodzie z orzeczeniem o winie.
Narazie sobie takiej opieki naprzemiennej nie wyobrażam, wolałabym jakieś spisane reguły, jeśli nie będzie ich przestrzegał, to sam wybierze zycie bez nas.
O terapii już nie ma mowy, powiedział, że nie chce już nic wyjaśniać, że nie wyobraża sobie dalszego życia ze mną a ona jest dla niego bardzo ważna i nie może o niej zapomnieć.
Chcę działać, bo takie zawieszenie jest okropne.
Macie rację idealizowalam swojego męża, mimo nielojalnosci nie chciałam przyznać się, że ktos taki nie zasługuje na wspólne życie.
Może to lenistwo a może strach, jak nie on to czy ktoś może się jeszcze pojawić a ja nie chciałam sama otwierać wina wieczorem i mieć z kim iść do kina i dbać o kogoś, gotować ciasta i kupować prezenty.
Bez sensu to wszystko
Chcesz działać to zacznij od alimentów na dzieci i ustaleniu zasad opieki. Będziesz wiedziała na czym stoisz. Czy jak będzie mieszkał na drugim końcu miasta odwiezie dzieci do szkoły, czy odbierze gdy zostaniesz dłużej w pracy.
Czy jest zainteresowany być ojcem na cały etat czy raz na jakiś czas.
Jak to zrobisz skoro nie rozmawiacie? Ma jakieś propozycje?
Komentarz doklejony:
Przydałoby się nauczyć żyć bez zbędnej spinki. Cieszyć się z tego co masz/jakąś prace, zarobki jakie takie skoro większe od męża/niz zamartwiać się że nie musisz spędzać godzin w kuchni dogadzając męskiemu podniebieniu.
Masz teraz więcej czasu dla siebie, nie musisz się tłumaczyć z humorów, braku ochoty na seks.
Nie ma co myśleć o facecie tylko dlatego że zwolniło się miejsce. On też będzie chciał ciepła, zainteresowania, czasu na rozmowę i seksu/raczej częściej niż rzadziej/
Oczywiście,.że nauczę się cieszyć z tego co mam, ale nie tak chciałam żyć i nie tak.chcę.
A rozwód, dla zasady, chociażby namiastki zemsty i dla bezpieczeństwa swojego i dzieci, gdyby w przyszłości mojemu.mężowi odechcialo się pracować, cos.przydarzylo to nie chcę lozyc na jego utrzymanie.
I tak na koniec to dla mnie nie było czymś niewiarygodnym i czymś co się nie pojawiało-okazywanie ciepła, zainteresowania, rozmowy i.seksu. Dawalam ja i tego też chciałam ale moje było zbyt mało interesujące, noc cóż może.i się z tym.pogodze ale on to odczuje
Rozwód rozciągnie się w czasie spalając.... Ciebi emocjonalnie.
A mąż jak pisałaś nie wyprowadził się do niej, nie masz dowodów na romans/wczeąniejszych wybrykōw nie udowodnisz, zrestą wybaczyłaą/Powie że zakochał się po wyprowadzce kiedy zdecydował się na rozwõd.
Komentarz doklejony:
Ciebie emocjonalnie.
Rozwód nie może być dla zemsty, raczej dla mnie, żeby zrobić porządek, żebym przypadkiem nie musiała kiedyś spłacać jego długów. Masz rację, że to będzie też zabezpieczenie dla Ciebie i dzieci gdyby jemu odechciało się pracować.
Wiem, że chcesz unieść się dumą, że nie chcesz zmuszać go do opieki nad dziećmi. On nie chce życia z Tobą, ale nie zwalnia go to z bycia ojcem. Paradoksalnie, jeśli chcesz już się zemścić to zamiast wyręczać go w obowiązkach, dołóż mu ich. On ma czas na swoje pasje, a Tobie jest potrzebny czas na odpoczynek. Poza tym, ciekawie będzie mu się spędzało czas z kochanką, gdy trzeba dzieci oprać i nakarmić.
I jeszcze jedno, chociaż nieraz będzie ciężko, to dasz radę, pamiętaj.
Nie masz czego żałować.
Nic wartościowego nie utraciłaś
Boję się, że za chwilę moje dzieci powiedzą, że jestem tą nie dobrą, bo każe odrabiać lekcje, wyłączyć telewizor i iść spać, że on wykorzysta przeciwko mnie, że zostawiam dzieci z nim a sama gdzieś wychodzę.
Dlatego chcę to uporządkować.
A dowody zdrady,co jeszcze muszę mieć, mam bilingi, mam smsy, mam swiadka,że się spotykali i spotykają, to nie wystarczy?
Usunęłam dubel
Hurricane
Cytat
Kate1, w tej kwestii, może spróbuj zaufać inteligencji własnych dzieci i uczuciom jakie żywią do Ciebie.
Przepraszam, a co go obchodzi to, czym Ty zajmujesz się w swoim wolnym czasie? A właściwie, dlaczego Ciebie obchodzi to, co on sobie pomyśli? Nie musisz nigdzie wychodzić, możesz zostać w domu i odpocząć, a nawet jeśli na przykład wyjdziesz na siłownię, to w tym chyba też nie ma nic złego.
Wiem też, że mam mądre dzieci i jestem dobrą, kochająca matką ale boję się czym zaskoczy mnie człowiek, który z dnia na dzień pokazuje jak mało dla niego znaczę a on dla mnie jeszcze ponad miesiąc temu znaczył wszystko.
To nie będzie łatwy rozwód
Komentarz doklejony:
No i zbliża się weekend, mąż zaznaczył, że w kolejny go nie ma, a w ten córka ma występ a syn spotkanie w kościele przed 1 komunią i zaproponował, żebyśmy spedzili go wspólnie.
Ja, kochając moje.dzieci nad życie nie jestem w stanie narazie spędzić go wspólnie, mam wyrzuty wobec dzieci żeby odmówić i ja tu się kurcze zachować.
Wiem, napewno pojawią się glosy, że to dzieci i trzeba być ponad to, ale nie umiem, nie mogę to tak boli, że nie chcę na niego patrzeć a nie chcę,żeby dzieci widziały jaką czuję do niego złość.
Czy tylko ja tak mam, wszyscy inni potrafią oddzielić te rzeczy?
Cytat
Ja, kochając moje.dzieci nad życie nie jestem w stanie narazie spędzić go wspólnie, mam wyrzuty wobec dzieci żeby odmówić i ja tu się kurcze zachować.
Wiem, napewno pojawią się glosy, że to dzieci i trzeba być ponad to, ale nie umiem, nie mogę to tak boli, że nie chcę na niego patrzeć a nie chcę,żeby dzieci widziały jaką czuję do niego złość.
Czy tylko ja tak mam, wszyscy inni potrafią oddzielić te rzeczy?
Kate1 takie silne emocje targają człowiekiem na początku. Zmieniają się w czasie i nabiera się zdrowego dystansu.
Na pewno nic się nie stanie, jeśli teraz odpuścisz sobie wspólny wypad, jeśli na tą chwilę nie czujesz się na siłach.
Cytat
Spotkania w kościele będą co miesiąc aż do maja więc będzie jeszcze szansa/jeżeli będziesz miała ochotę/
Myślę że trzeba znaleźć sposób,język by z 8-9 latkiem rozmawiać w wyważony sposób i nie zmuszać się do teatrzyku wbrew sobie.
W maju czeka cie jednak komunia i trzeba będzie się do spotkania rodzinnego psychicznie przygotować .
Jutro się z nim spotykam, zobaczymy ile zaproponuje pieniędzy na dziecko i jak przyjmie moje warunki.
Mam wrażenie, że on chciałby być z nią a tutaj zawsze mógłby zajrzeć na kawę!!!
Na takie warunki napewno się nie zgodzę
Komentarz doklejony:
mija drugi miesiąc. Niby wszystko można przeżyć, jakoś daję radę wszystko ogarnąć samej. Jestem zmęczona, nie pamiętam kiedy w tygodniu miałam normalny obiad, ale o dzieci dbam sama. Mój mąż, zagląda do dzieci, twierdzi, że utrudniam mu kontakty, bo nie chcę, żeby siedział "u mnie" w mieszkaniu a on się nie kwapi gdziekolwiek z nimi wyjść. Zapłaciłam sama wszystkie rachunki, jeszcze półtora tygodnia do końca miesiąca, jak nic wielkiego się nie wydarzy, to wystarczy.
Tylko dlaczego nie mogę przestać o nim myśleć, o tym co było, co mogłoby być inaczej. Myślę o tym jak wstaję, pracuję, kieruje, jem, zasypiam.
Mam już dość, chciałabym chociaż na chwilę zająć głowę czymś innym.
Zastanawiam się czy przestać udawać tą twardą, zranioną i powiedzieć mu, że tęsknie, że chciałabym żebyśmy spróbowali to naprawić. Nie tego nie zrobię, za bardzo się wstydzę tego co mnie spotkało. Boję się też, że odmówi, że nawet jeśli wróci to ja nie przestanę się bać, że to na chwilę, że i tak już nie poczuję tej błogiej przystani w domu.
Już tydzień trzymam pozew w ręce i nie doszłam do sądu, a tak mi zależało, żeby zrobić to szybko.
On nic nie robi, nie ma planów co do nas, co najwyżej na jutro, liczy chyba, że ja znowu wszystko za niego zrobię a on wspaniałomyślnie zrobi to co ja chcę.
Kiedy to chociaż trochę zelżeje??