

| ania33w | 07. Grudzień |
| jarek304 | 07. Grudzień |
| Mar80 | 07. Grudzień |
| vipi | 07. Grudzień |
| justyneczkax | 07. Grudzień |
Anetastp | 00:15:24 |
Rognar | 00:38:46 |
Joanna96 | 00:43:57 |
#
poczciwy | 01:16:57 |
Runio | 02:55:02 |

Witam Was bardzo... muszę się komuś wypłakać. Pond roku temu poznałam na sympatii jego.. po wielu latach nieudanych związków, zrobiłam sobie przerwę ponad roczną od mężczyzn, wzięłam się za siebie, nauczyłam się być sama ze sobą i lubiłam to. Po tym czasie brakowało mi trochę drugiej osoby. Przez przypadek na sympatii zaczęłam pisać z nim. Inteligentny, inny niż wszyscy, nie spieszyliśmy się z randkami, pisaliśmy do siebie codziennie Ja pracowałam od rana do wieczora i on także. Po miesiącu pisania spotkaliśmy się. Oczarował mnie swoją... normalnością i wrażliwością. Zaczęliśmy się widywać codziennie, było bardzo miło. Z pierwszym pocałunkiem czekał on.. ja robiłam podchody, zaczęłam się zastanawiać czy coś jest ze mną nie tak, że nie całuje mnie... tak wiem, że to głupio brzmi.. w końcu był pocałunek, za jakiś czas pierwsze zbliżenie.. nic za szybko się nie działo. W KOŃCU. Wprowadziłam się do niego bardzo szybko - po 2 miesiącach, ponieważ zmarł jego tato i został całkiem sam. Miły, grzeczny, ułożony, źle wyrażał się o osobach zdradzających, chodząca wartość.. tego mi brakowało. Zakochaliśmy się w sobie. Po kilku miesiącach coś się zaczęło psuć. Troszkę oddalał się ode mnie, siedział z telefonem w ręku często, jak wchodziłam do pokoju to odkładał go, chował, nie miałam dostępu do telefonu - ja nauczona poprzednimi związkami, że nic dobrego z tego nie ma, zaczęłam go obserwować. Nie chciałam wyjść zaraz na jakąś histeryczkę nie dopytywałam, ale serce mi się ściskało w środku. Każdy facet mający coś za uszami zachowuje się tak samo... w końcu nie wytrzymałam, kazałam mu pokazać fb. O dziwo czysto, nic tam nie było. Zrobił mi aferę, że źle się zachowałam, wzbudzał we mnie poczucie, że histeryzuję, że jeśli inni mnie zdradzali to nie znaczy, że on to robi, że muszę popracować nad tym. Było to dla mnie jak wiadro lodowatej wody. No tak, widocznie moi byli tak mi skrzywili myślenie, że podejrzewam niewinnego człowieka o zdradę. Wyrzucałam to sobie bardzo, wzięłam się w garść. Później już było tylko gorzej... kłóciliśmy się o pierdoły, chodził jakiś zdenerwowany, ja zaczęłam mieć huśtawki nastrojów, bo leczyłam się hormonalnie.. wieczorami kładł się ze mną, ja zasypiałam i budziłam się koło północy, a on siedział przed komputerem - bo musi pracować, bo musi pogadać z kolegami itd.. nie podobało mi się to, ale nie chciałam robić afery znowu. W końcu połowa sierpnia, okazało się, że jestem w ciąży. Skakałam pod sufit, bo przez 10 lat od lekarzy słyszałam, że mogę mieć problemy z zajściem w ciążę. On też się cieszył z wiadomości, że będzie tatą. Doszliśmy do wniosku, że z powodu braku większych funduszy weźmiemy ślub cywilny, a po 2 latach kościelny z weselem. Moja mama jednak z dziadkami zaoferowali, że zorganizują nam wesele (salę, jedzonko, alkohole itd), a my resztę . Zgodziliśmy się. Wesele za... 2 miesiące - pod koniec października.. zaczęło się małe szaleństwo: nauki przedmałżeńskie, ubrania, kamera, fotograf, orkiestra, wizyty u lekarza, usg itd. Miałam wrażenie, że to nas zbliża do siebie bardzo, ale on i tak jest gdzieś obok. Jeszcze do połowy października kłóciliśmy się wieczorami, płakałam, dwa razy powiedziałam, że żałuję tego ślubu.. potem przytulał mnie i uspokajał. Jednak komputerowe noce się nie skończyły. Dzień ślubu, wesele... magia.. nie mógł się ode mnie odkleić, czułam się faktycznie najszczęśliwszą kobietą na świecie.. wpatrzony we mnie mąż, dzidziuś w drodze, wszystko udało się super.. miesiąc listopad.. czułam się jak ptak, który po wielu latach w końcu zaczął latać. Obiadki, starałam się bardzo. On też. Czułam, że naprawdę mnie kocha, jest obok, jesteśmy świetnym małżeństwem. Początek grudnia.. mikołajki. Siedziałam w domu, 6 miesiąc ciąży się zaczął, L4, mój laptop - Diablo itd. Jako, że lubię gotować weszłam w zakładki zapisane u siebie i widzę folder "zapisane w telefonie".. a tam... stronka datezone z loginem jakiejś laski. Zamarłam. Nie używał mojego laptopa, a mimo to technologia w jakiś sposób pokazała mi co on ma w telefonie. Był wtedy w pracy. Wzięłam jego stary telefon, którego używał od czasu do czasu.. czytam sms... od kilku dziewczyn.. pisał do nich "tęsknię".. one "od kiedy Cię poznałam nie myślę o nikim innym".. wymiana zdjęć.. on im zdjęcia swojego interesu, później całej osoby... w tym momencie coś umarło we mnie, serce pękło. a to wszystko w wakacje, we wrześniu i na początku października - miesiać przed ślubem... Zadzwonił akurat.. ryk żalu i rozpaczy, który wydobył się ze mnie przeraził go, bo pomyślał, że coś z dzieckiem się stało. Zaczęłam mówić, o stronie, o zdjęciach.. Przyjechał do domu.. zaczął tłumaczyć, że to nic nie znaczy, że on tak do nich pisał, żeby fotki zdobyć i je urobić, że ma kompleks, w który go wpędziła jego była, która wszystko wyśmiewała (z nim nie nie jest nie tak.. wszystko jest dobrze i fizycznie i w łóżku)..i próbował się jakoś dziwnie leczyć z kompleksu itd.. wyprowadziłam się do rodziców.. przyjeżdżał do mnie, wróciłam po 3 dniach, przepraszał, obiecał, że już nic takiego nie zrobi, że kamień z serca mu spadł, że wiem, bo go to męczyło ale się uzależnił, że mi wszystko wynagrodzi, że to tylko zdjęcia, że z żadną się nie spotkał, że nawet nie dzwonili do siebie itd... kocham go bardzo, dlatego wróciłam. Ale od tamtej pory to uczucie wewnątrz strasznie męczy, zaufania zero, skrzydła mi odcięto.. stara się, widzę, ale nie ufam i nie wiem ile jeszcze będzie mnie to męczyło. Zasypia ze mną, nie siedzi na komputerze, na telefonie, w końcu telefon ma dźwięki włączone w domu, niby o wszystkim mi mówi, nie myśli, żeby pisać z innymi.. ja nie sprawdzam go, bo jednak walczę o zaufanie, ale dzisiaj chciałam wrzucić zdjęcia do wywołania, wzięłam jego stary telefon, i tam były zdjęcia interesu jeszcze z datą 10.12, czyli 4 dni po naszej kłótni. Czekam aż wróci z pracy.. przejrzę telefon, maila (bo jak w furii w mikołaja pokazał mi maila to innego, niż ten, na który przychodziły komunikaty z datezone).. nie wiem co robić... boję się, że coś znajdę.. nie wiem co wtedy zrobię.. pomóżcie.. czy takie coś można leczyć u specjalisty? ahh...
Zamieszkałaś z gościem, którego znałaś dwa miesiące?
I przykro mi to pisać, ale to Ty chcesz leczyć jego? A książę z bajki wie o tym?
Z niczym teraz z nim nie dyskutuj, nie pytaj, nie proś. Wszystko co co wiesz zachowaj dla siebie. Nie przekonasz się inaczej kogo wybrałaś. Wyskoczysz z jakimś pytaniem, a facet zacznie się lepiej kryć .
Hmm.. sam powiedział, że on może iść do psychologa lub razem do seksuologa.. nie ja wyszłam z tym..
apologises, nie wiem co robić. Jak sprawdzić, ile się męczyć, czy ufać.. po prostu rozsypka..
O miłość się nie błaga. Szansę też można dać raz, drugi. Nie w nieskończoność.
W ogóle po ile macie lat, co wiesz o jego przeszłości, związkach ?
Wiem, że ja długie lata nie będę w stanie się męczyć w złym związku. Bo prędzej czy później odejdę z dzieckiem, jeśli dalej będzie źle. Teraz potrzebuję od kogoś rady, wskazówki. Dzisiaj wiele emocji, jak wróci to wezmę telefon, sprawdzę drugiego maila.. i zobaczymy czy dalej kłamie czy nie.. ahh.. jakie to wszystko popaprane. Przeraża mnie myśl o tym, że ludzie zdradzają teraz normalnie, jakby to było kupienie bułki w sklepie.. nie nadaję się na te czasy
2 miechy i lądować pod jednym dachem ? nie za szybko? wtedy i na pewno teraz za wiele o nim nie wiesz i co mu w tej łepetynie siedzi...jak sam wyskoczył z psychologiem to chyba zaczyna myśleć głową,może nie będzie źle...
Jesteś ostatnią osobą zdolną do wyciągania męża z jego dda, czy jakie tam dodatkowe cholestwo ma. Chcesz terapii, psychologów? Nie ma problemu, ale tylko i wyłącznie dla siebie. Możesz skorzystać z oficjalnej strony AA lub z dda.pl . Znajdziesz do wyboru do koloru grupy wsparcia al-anon , przychodnie leczenia uzależnień ( leczą też współuzależnienie! ) . Możesz szukać psychologa prywatnie,to są koszty ze względu na długotrwałość takiej terapii. Mąż MUSI POMÓC SOBIE ŚAM.
Chcesz coś sprawdzać? Mąż nie powinien o tym wiedzieć absolutnie. Powtórzę jeszcze raz- zacznie się lepiej kryć, nic więcej, a Ty będziesz chodziła w niewiedzy.
Nie chcę Cię martwić. Mąż po swoich przejściach może być nie tylko dda. Jest masa różnych zaburzeń, syndromów. Nie możesz takiej wersji wykluczyć. To forum jest pełne ofiar psychofagów.
Ma sobie pomóc sam. Okres wychowywania dawno temu się skończył, wyciąganie za uszy za każdym razem mija się z celem. Facet tylko papla o psychologu. Jeszcze lepiej, chce żonę zatargać do psychologa. A po cholerę? Odkąd jego dda , dla mnie przepiękna wymówka i usprawiedliwienie, ma być problemem autorki? Ile z was latami drogie panie chwytało się wszelkich rozwiązań za swoich partnerów? Ilu z nich się nawróciło? Przecież znacie odpowiedzi. Tylko Ci, którzy poczuli wyjątkowo mocno ból d... I to nie wszyscy rzecz jasna. :niemoc Fakt, nieraz aby do tej wiedzy dojść, trzeba się nieźle sparzyć.
Komentarz doklejony:
Lepiej nie rozrabiajmy, bo jeszcze Macy11 się już do takich wariatów nie odezwie. A ciekaw jestem przeglądu fona.
wspolczuje Ci macy11 choc akurat widze u Ciebie swiatelko w tunelu. Jestes tuz po slubie, w ciazy i takie klimaty... przeje...ne.
Po pierwsze porob kopie wszystkich zdjec, smsow, wiadomosci z telefonu. Kopie tych maili z datezone i innych. W ogole porob kopie wszystkiego. Nic mu nie mow. Dopiero jak to zrobisz popros go (bo przeciez chce sie zmienic) zeby Ci wszystko pokazal czyli maile, smsy, zdjecia i inne.
Nie mow o kontach, mailach i zawartosci telefonow o ktorej wiesz. Popros go po prostu o wszystko i zobacz co Ci pokaze. To bedzie test na jego szczerosc. Bez wzgledu na to co Ci pokaze nawet sie nie waz mowic czegos w stylu "a te maile z tego konta? dlaczego nie pokazales?"
Po drugie - Twoj facet jest chory tylko nie wie o tym. Moze cos czuje, jednak nie do konca zdaje sobie sprawe.
Jest DDA i sie jaka. Troche, jak piszesz ale moze pod wplywem stresu bardziej. Takie osoby potrzebuja milosci i akceptacji a w sieci byl macho. Wszystkie za nim tesknia i kochaja, jest super, on sie dowartosciowuje bo mu odpisuja, wysylaja zdjecia, uwielbiaja go. Zatrzymal sie troche na etapie mlodzienca a nie meza i ojca.
Jesli jest gotow isc na terapie i sam to proponuje to super. Zadko sie zdarza.
Moim zdaniem zadnej z tych internetowych lasek nie kocha, nie sypia z nimi. Jedynie pompuje swoje ego. Dobry psychoterapeuta dla niego/dla Was i moze sie Wam uda.
Po 2-ch miesiacach sie wprowadzic... troche szybko.
Czy Twoi rodzice o tym wszystkim wiedza?
Czy jego rodzice o tym wiedza?
Czy macie rodzenstwo?
Czy on pije?
3maj sie
impac1 - tak, moja mama o tym wie. Nie była za tym, żebym pod wpływem emocji się od razu rozwodziła, tylko dała szansę i obserwowała. Jego tato już nie żyje, a teściowa to najgorsza osoba, jaką "miałam przyjemność" poznać. Nie żyją ze sobą jakoś dobrze też. Bez rodzeństwa. On nie pije na szczęście. Ja też jestem dda niestety, więc zwracałam na to ogromną uwagę.
Ja jej slucham. Ona tez podpowiada mi, ze warto byscie poszli na terapie. Zobaczcie co powie terapeuta. Zawsze mozna zrezygnowac ale on moze zobaczyc cos czego wy nie widzicie.
Jak jestescie z wawy to moge polecic.
3maj sie