

Anetastp | 00:38:58 |
heniek | 03:08:12 |
Julianaempat... | 05:07:58 |
soighlah | 06:43:39 |
Edek_2 | 07:13:03 |

Witam
Mam znajomą, nie jest moją przyjaciółką. Pracujemy razem od kilku miesięcy. Mężatka, jedno małe dziecko.
Niedawno dowiedziała się że mąż ma romams i że nie jest to pierwszy raz. Rozstali się, ale widzę że ona się waha. Jest przygnębiona i rozdarta. Wpływa to też na jej pracę, co mnie wcale nie dziwi. Niedługo będę też musiała ocenić jej pracę. Póki co, nikt w pracy poza mną o tym nie wie i ode mnie się nie dowie. Boję się jednak, że nasza szefowa może nie być w 100% zadowolona z jej pracy.
Patrząc na to z boku, wydaje mi się że nie powinna wybaczać i próbować od nowa, ale to jej życie i nie wolno mi dawać jej "dobrych rad".
Kompletnie nie wiem jak jej pomóc, tym bardziej że praca jest z klientem (sprzedaż), więc jej smutek wpływa na pracę dość znacząco.
Sporo przeżyć jeszcze przed nią, to jeszcze nie koniec niespodzianek. Zdrada to również przeżycie, któremu towarzyszy zwykły wstyd. Śmiało możesz pokazać jej naszą zetkę. Niech dziewczyna poczyta. Może zechce pogadać na żywo na czacie, porównać swoje doświadczenia z naszymi. Przeszliśmy lub przechodzimy to samo.
Mąż się sam wyprowadził czy ona tego chciała? Niezależnie od decyzji powinna pomyśleć o alimentach, o sytuacji mieszkaniowej, o unormowaniu jego kontaktów z dzieckiem, nie kiedy mu się zachce . Mąż ma pewne obowiązki których ona nie powinna brać w całości na siebie.
Jedyne co jej doradzam, to zadbanie o zabezpieczenie dziecka, czyli mieszkania, ustalenie praw rodzicielskich itp.
On ją urabia jak masło. Zwala winę na nią. To jest tak widoczne dla osoby neutralnej, że mam ochotę sama walnąć mu w ryj. Nie wiem natomiast, czy powinnam to mówić głośno. Czy tłumaczyć jaki to gnój, bo jeśli wróci do niego, to do mnie potem może mieć pretensje.
Omijam tematy związane z moim życiem, bo po prostu mam dorosłego i kochanego męża, a to by jej nie pomogło. Mam wrażenie, że ona nie wie że w związku można być szczęśliwym i szanowanym. Jej mąż jest jej pierwszym facetem i chyba nie wie, że trafił jej się dupek.
Co do wyrażania swojego zdania. To prawda, że nie powinnaś narzucać swojego zdania i tym bardziej swoich rozwiązań. Jednak zdanie wyrażać możesz i powinnaś. Nie przyjmuje się zwrotów typu "zrób tak" , "wywal go" . W reakcji otrzymasz prawdopodobnie bunt, lub co gorsze staniesz się źródłem i powodem nieszczęść. Zwrot "ja bym zrobiła tak, ale to Twój wybór" powoduje inne podejście, często zmusza do myślenia.
Skoro dziewczyna wygadała Ci się, przekroczyłaś próg zaufania. Możesz z tego korzystać byle z szacunkiem do jej uczuć i emocji.
Nie Twoja sprawa, nie Twój interes, nie Twoje życie.
Możesz, dać jej namiary na tą stronę, jest szansa że z innych historii doczyta że zwalanie winy za zdradę na nią to manipulacja i... standard.
Mnie dawno temu nie pomogły rady na portalu ale fakt że nie jestem sama, że głupoty wygadują wszyscy zdradzający, że ich prawdę i naszą prawdę oddzielają kłamstwa i niedomówienia.
Zdradzacz wiele zrobi by się wyłgać, przewalić winę, a wszelką pomoc dla drugiej strony odbiera jako bezpośredni atak. Należy się liczyć z taką możliwością.
Ja nie wyobrażam sobie sytuacji że koleżanka potrzebuje wsparcia a ja ją zlewam.Oczywiście może się zdarzyć że koleżanka,, wybierając" partnera odetnie się od psiapsiôłki ale to już świadczy o niej.
Tutaj relacje są koleżeńskie, ale dziewczyna z jakiegoś powodu otworzyła się. Może tylko dlatego by wytłumaczyć swój stosunek do pracy, a może dlatego że czując się winna, zawstydzona nie ma odwagi pogadać z kimś innym,nie chce bliskich martwić.
Trochę się uśmiechnąłem czytając
" mijam tematy związane z moim życiem, bo po prostu mam dorosłego i kochanego męża, a to by jej nie pomogło. Mam wrażenie, że ona nie wie że w związku można być szczęśliwym i szanowanym. Jej mąż jest jej pierwszym facetem i chyba nie wie, że trafił jej się dupek."
Jest takie powiedzenie - na tyle jesteśmy pewni, na ile nas sprawdzono. Wielu z nas zarzekało się, że zdrady nie wybaczy i męczyło później latami. Inni twierdząc jak są pewni za partnerów z miejsca rozstawali się z instytucją związku. Życie po zdradzie to proces. Nie ma reguł jak kto ten proces przejdzie, z jakim efektem. Wybór osoby, której pomagamy może się nie podobać i nic nam to tego.
Cytat
kilka miesięcy znajomości, do tego z pracy, to raczej nie jest bliska zażyłość,
inną jest sytuacja gdy ktoś prosi o konkretną pomoc, a całkowicie inną gdy ktoś się wtrąca w czyjeś prywatne sprawy
Między proszeniem o pomoc a wtrącaniem się w prywatne sprawy jest chęć pogadania, wyżalenia się,/danie wsparcia psychicznego, gotowość pomocy...
Zawsze/grzecznie/można zaproponować i grzecznie odmówić.
Gdyby ludzie czekali na prośbę o pomoc to mogliby się nigdy nie doczekać bo chodzi o trudność w wyartkułowaniu tej prośby
Ci co mają chęci, odwagę niech pomagają, proponują pomoc /taktownie,nienachalnie/
Inni niech czekajÄ…, biorÄ… pod uwagÄ™,, za i przeciw"
Komentarz doklejony:
Apolku, troszkę zdublowałam.
Cytat
Rozmowa powinna więc chyba dotyczyć jedynie spraw służbowych,
a dziewczyna nadzorującej najwyraźniej dała jedynie do zrozumienia, że ma problem, a nie, że oczekuje wtrącania się w jej sprawy.
Ja78 może zwyczajnie wesprzyj dziewczynę w pracy. W pracy bez wtrącania się w jej prywatne sprawy. Postaw jasno sprawę, że będziesz musiała "pożalić się na nią" szefowej
Komentarz doklejony:
Cytat
więc niech się nie wtrąca
Cytat
dobrze, że autorka wie iż powinna swoje "dobre rady" do kieszeni schować
Ja78 jeśli nadzorujesz czyjąś pracę masz zapewne wiedzę na temat tego jak motywować pracowników bez ingerencji w ich prywatne życie. I na tym powinnaś chyba poprzestać. Więcej ciepła, więcej zrozumienia, więcej zdrowej motywacji. Dziewczynie też się pewnie przyda oderwanie myśli od problemów rodzinnych i skupienie w godzinach pracy na służbowych obowiązkach.
Dziękuję wam bardzo. Uwierzcie mi, że czasem lepiej posłuchać rad innych\bardziej oblatanych w temacie, niż próbować samemu a zlewanie problemów i opieprzanie, że nie pracuje nie mieści mi się w głowie. Faktycznie czasem dobra rada może być odebrana przez drugą stronę jako wtrącanie się, ale też nie mogę od niej wymagać szerokiego uśmiechu.
Dziękuję za wasze komentarze.
Dylemat pierwszy czyli ocena pracy koleżanki. Zdrada i problemy rzutują na pracę i to jest oczywiste. Co ja bym zrobił? Napisał prawdę w raporcie i nie liczył na cud i szybką poprawę wyników.
Dylemat drugi . Dziewczyna się zwierzyła. O tym już pisałem we wcześniejszym komentarzu. I jakieś wsparcie dla koleżanki idzie. Nie wnikam jak fachowe, jak sprawdzone, jak skuteczne. Wierzę czysto po ludzku, że jest chęć pomocy i nie zostanie dziewczyna sama.
Dylemat trzeci, świerzbiący język. I o tym też pisałem, niczym złym jest powiedzieć jak ten konkretny zdradzacz jest widziany , oceniany. Niczym złym powiedzieć jak się widzi normalny związek. Jedynie kierowanie, czynienie zmian za kogoś, wyręczanie jest do bani.
Dylematów jest sporo, jeszcze się nam namnożą. Spotkałem na swej drodze wielu ludzi. Z wieloma rozmawiałem i jestem im wdzięczny za okazane zainteresowanie. Już to wystarczy. Czynienie zmian jest możliwe, gdy się dziewczyna obudzi, znajdzie potrzebę tych zmian. Na tym wg mnie polega wsparcie. Na rozmowie i wysłuchaniu.
Cytat
W relacjach służbowych, takie rzeczy nie powinny mieć miejsca.
Nie dość, że dziewczyna ma problem z chłopem w domu, to po co ją do tego jeszcze deprymować w pracy.
Komentarz doklejony:
Każdy może sobie widzieć "normalny związek" jak chce. Guzik pracodawcy, czy nadzorującemu do prywatnego życia pracownika.
Komentarz doklejony:
Życzliwość, zwiększenie motywacji, ciepło, dobre słowo i wsparcie w granicach rozsądku naprawdę wystarczą.Dadzą dziewczynie większe poczucie oddechu i bezpieczeństwa, stabilności, niż nagłe wtrącanie się w jej prywatne sprawy osób trzecich.
Lubię powoływać się na środowisko AA i uzależnienie alkoholowe. Porządny przełożony zwróci uwagę na picie podwładnego, nawet po pracy lub na problem alkoholowy w domu podwładnego. Mało tego, może podać pomocną dłoń, choć oczywiście nie jego rolą jest rozwiązanie czyjegoś picia lub picia w jego rodzinie. Ze zdradą często jest analogicznie. Kwestia uczciwości wobec siebie i drugiej osoby. Nie dopatruję się mieszania życia prywatnego z interesami.
Odnoszę się jedynie do tego, że należy bardzo starannie oddzielić, dla własnego dobra i współpracowników, sprawy służbowe od prywatnych.
I powołuje się na to, że można bardzo skutecznie wesprzeć i podbudować osobę, która ma problem, bez najmniejszego chociażby nawiązywania do jej prywatnego życia.
Dla mnie znaczącą różnicą jest ogarnięcie pracownika z problemem alkoholowym/uzależnieniem/, od pracownika który ma problemy w życiu osobistym.
Ja78; Daj jej namiary na ten portal, namów, niech opisze to co ją spotkało; To najlepsza rzecz jaką możesz dla niej zrobić; Zrób to!
Jeśli nie przeżyłas nigdy zdrady, nic nie doradzaj;
Twoja ocena jest bardzo subiektywna, może być strzałem w 10 lub zupełnie nie, nie możesz zakładać, że wszystko wiesz; Równie dobrze Ty też możesz być szczęśliwa w swojej ułudzie lub za jakiś czas sama być dupką do potęgi n-tej;
Czy dziewczyna nie wie jak powinno być? wie czy nie wie, nie ma znaczenia, działa instynktownie w emocjach jak większość; Zdziwisz się, ale Ty w tej sytuacji też poleciała byś schematem;
Super, że zdajesz sobie sprawę z powagi sytuacji; jest teraz przekonana na 100% że życie jej się rozsypało w drobny mak, straciła wszystko na czym jej zależało, wszystko inne schodzi na dalszy plan, jest mało ważne nawet gdy konsekwencje tego będą okrutne;
Chcesz pomóc ? Zastanów się dobrze jaką masz szefową? Czy jest mądrą kobietą, która zna życie i potrafi się pochylić nad ludzkim nieszczęściem, czy nieczułą wredną małpą? Tylko Ty to wiesz;
Jesli szefowa jest rozgarnięta, nie skrzywdzi jej a będzie potrafiła jej pomóc, postawic do pionu, przerzuć to delikatnie na nią, w stylu, że nie jest źle jak na to jakie ma problemy, ale mogło by być trochę lepiej; A problemy to niech sobie omawiają same;
Jesli szefowa jest wredną służbistką, spada to na Ciebie;
Koleżankę zasłoń sobą na chwilę, jeśli możesz, ale na dłużej się nie da;
Więc, jeśli wiesz, że będzie miała przez swój stan większe kłopoty; powiedz, że ją bardzo lubisz i rozumiesz, że jest fajna, ale już wiesz co za chwilę będzie i przywal jej, nastrasz i to ostro; żeby się ogarnęła, bo za chilkę będzie bardzo żałować;
Jest czas na pracę i na prywatne sprawy; Masz czas, zaproponuj, że razem, w pracy uśmiechacie się do życia, nawet przez łzy; po pracy możesz z nią popłakać;
Warto przede wszystkim wysłuchać, nie oceniac nic pochopnie; nie przytakiwać;
Po pierwsze, jesli potrafisz, podbuduj jej poczucie wartości, wiarę w siebie; to bardzo dużo; uświadom, ze nie jest z tym sama, gdzie może szukać wsparcia; oceń to razem z nią; Zadbaj aby nie uzalała się zbytnio nad sobą, bo się całkowicie rozłoży;
Jesli jest u Ciebie dobrze, z czasem pokarz jej delikatnie to, ale nie na zasadzie porównania facetów, co źle a co dobrze; tylko jak jest u Ciebie, co Ci z tego co masz odpowiada; jakie zwyczaje, relacje Tobie odpowiadają i są dla Ciebie ważne, dla kogoś wcale nie muszą; Niech sama wyciąga wnioski;
to tyle;
do dzieła;
Cytat
biedaczek :* :cacy
Sorry, ale tak to widzÄ™;
W pracy są zależności, na które czasem się nie ma wpływu. Stoję za kimś mimo jego kryzysu, gorszego dnia nawet, to zbieram cięgi od góry. Proste. Jeśli kasa to wynik pracy zespołu to nie narzekam, że jest na koncie mniej. Jest albo w jedną albo w drugą. Korporacje i podobne, słyszałeś o czymś takim? Warto pamiętać i o tym, "życie nie je bajka" . Asekuranctwo? Mało ludzi widziałeś? :cacy