Anetastp | 00:11:04 |
heniek | 02:22:06 |
Julianaempat... | 04:21:52 |
soighlah | 05:57:33 |
Edek_2 | 06:26:57 |

Witam wszystkich.
Pierwszy raz piszę na forum. Jest mi bardzo ciężko ponieważ nie umiem sobie poradzić sama ze sobą. Może zacznę od tego, że jestem mężatką od 12 lat. Mamy 11 letniego syna. Małżeństwo moje nie było usłane różami. Mąż alkoholik, nie raz już zdradził. Jednak przebaczyłam, wysłałam go na odwyk i on nie pije już od półtora roku. Moje życie wróciło do normy. Odżyłam, zaufałam poraz kolejny, czułam stabilizację. Jednak tak mi się tylko wydawało. Mąż owszem przestał pić, ale za to nie rozstawał się ze swym telefonem, gdyż gra w jakąś grę on line i oczywiście zawarł tam wiele nowych znajomości. Wcale mi się to nie podobało, a gdy zakodował telefon, coś znów we mnie drgnęło.W zeszłym miesiącu mąż nagle obwieścił, że jedzie do pracy w delegację. Na decyzję tę nie miałam wpływu, ponieważ wykrzyczał że to jego sprawa.Zaczął mnie tak nagle traktować z góry i odpychać od siebie. Prosiłam o rozmowę, to usłyszałam że nie ma już że mną o czym rozmawiać. Przykro mi było bardzo. W zeszłym tygodniu przyjechał na weekend - pijany- Obwieścił że bardzo kocha inną.Bez żadnych skrupułów rozmawiał z nią przy mnie przez telefon, pisał jej jak bardzo ją kocha, a ona jemu to odwzajemniła. Nawet jej zdjęcia widziałam. Świat mi się zawalił a serce myślałam że wyskoczy z rozpaczy. Teraz znów wyjechał w delegację. Zablokował mój nr żebym do niego nie dzwoniła bo powiedział że nie chce ze mną rozmawiać. Ona ma 18 lat, on 36 a ja 38. Mogłaby być moją córką! A on obwieścił że spał już z nią. Nie umiem zrozumieć dlaczego on mi i synowi to zrobił. Myślałam, że po tylu przejściach, wreszcie będzie normalnie. Nie spodziewałam się tego. To tak cholernie boli. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Jestem załamana i nie wiem jak żyć. Kocham go, a on tak mnie rani. Dlaczego on tego nie widzi??? Najgorsze jest to, że dobrze wiem że powinnam dać sobie z nim spokój, że powinnam rozwieść się, bo wykończył mnie psychicznie, jednak serce mówi inaczej. Nie umiem od niego podejść, nie umiem pogodzić się z tym.
Proszę, napiszcie jak mam dalej żyć, skąd brać siłę? Co robić???
usunąłem Zraniona Twoją drugą trzyliterową historię, by nie było zamieszania Ap
Komentarz doklejony:
Tylko ja naprawdę nie potrafię tego przeboleć. Nie rozumiem dlaczego tak mnie potraktował, dlaczego odrzucił. Nie wiem czy kiedykolwiek zdołam to zrozumieć. Tak , to prawda że syn już nie jedno widział to czego nie powinien. I naprawdę ciężko mi z tym, jednak po tym odwyku, syn naprawdę był zadowolony i spokojny że "tatuś nie pije i jest w domu" Teraz syn znów jest smutny i zawiedziony.
Myślisz, że świat się zawalił? Rozejrzyj się wokół.. Funkcjonuje
Niestety, my zdradzone/ni myślimy że po tym, co nam zrobiono nie ma życia
A jednak jest..
Teraz jest burza mózgów, hormonów, dziwnych wizualizacji..
Potem następuje cisza i spokój.
Masz do czynienia ze zwykłym kłamcą, manipulantem i gnojem...
Dla niego rodzina to tyle co splunąć, choć będzie cię przekonywał l że jest inaczej. Miałaś od niego zapewnienia, ze jesteś jedyna? W tym czasie gził się z inną?
Jakich odpowiedzi oczekujesz?
Masz jednak obok siebie kogoś, o kogo warto zadbać: swoje dziecko, a także siebie samą.
Terapia, to rzeczywiście fantastyczna sprawa. Jedyny problem, to trafić na mądrego, empatycznego terapeutę. Mam już, na szczęście za sobą, doświadczenie spotkań z terapeutą niebędącym psychologiem i wiem, że ktoś taki zamiast pomóc może nawet zaszkodzić. Może zamiast spotkań z terapeutą od uzależnień pomyśl o wsparciu psychologa.
Mam wrażenie, że jesteś jedną z tych dobrych, czułych i ciepłych, ale bardzo naiwnych kobiet, które kochają za bardzo... To również rodzaj uzależnienia - tym trudniejszy, że społecznie akceptowalny, czasem wręcz podziwiany i...niezmiernie niszczący. Jest nawet książka o takich kobietach napisana przez amerykańską terapeutkę - niestety nie pamiętam w tej chwili tytułu
Koniec starego roku i początek nowego, to dobry czas na podsumowania i podejmowanie decyzji. Trzymam kciuki, żeby twoje były dla ciebie i twojego dziecka właściwe
Terapia to podstawa, zorganizowanie sobie czasu by jak najmniej luzu zostało na myślenie. Czytaj stare portalowe historie.
Zanosi się na,, ruch"na portalu więc mam nadzieję że znajdziesz, tu wsparcie mimo świątecznego okresu.
zraniona 111 co masz zrobić? wziąść się za siebie i swoje życie.Masz syna,masz swoje życie mały powód?Przeczytaj książkę,czytaj ogólnie bardzo dużo o takich chorych relacjach a wiele zrozumiesz i być może wyniesiesz.
Nikt za Ciebie o Twoje dobro nie zawalczy,chyba,że Twoje szczęście ma być uzależnione od męża czego współczuję.
Cytat
zraniona111 dnia grudzień 19 2016 21:45:51
Nox VIP, i co ja mam teraz zrobić? Ja naprawdę jestem opornym przypadkiem. Beznadzieja jakaś. Masz rację, wszystko mu wybaczałam, nie potrafiłam inaczej. Teraz pewnie byłoby tak samo. Jednak tym razem wiem że nie wróci.. A ja nie wiem jak się pozbierać, jak znów normalnie funkcjonować.
Obawiam się, że, NIESTETY, może wrócić, gdy już się wyszaleje, albo gdy panienka znudzi się starym facetem. Nie wróci jednak do Ciebie tylko do bezpiecznego, wygodnego azylu.
Problem, co Ty zrobisz w takim przypadku?
Dlatego zapamiętaj, jak czujesz się teraz i co przeżywasz.
Ja także trzymam za Ciebie kciuki, żebyś wśród najbliższych znalazła wsparcie, przetrwała zbliżające się święte, a w nowym roku spojrzała z przyszłość, z nadzieją na lepsze jutro.
A dlaczego masz sprawiać, aby wyrzucić go ze swojego serca?
Przecież go kochałaś, szanowałaś, ufałaś mu.
Pozostaw go w swoim sercu, na odpowiednim dla niego miejscu
Ktoś cię zawiódł, oszukał, okłamał.. Ty nie jesteś automatem, aby z dnia na dzień wszystko uporządkować.
Bądź dobrej myśli
W najgorszym przypadku będziesz jeszcze kilka lat wspominać...A czas będzie sobie biegł obok Ciebie.
Zetka to miejsce pełne osób takich jak Ty. Też żyłem latami za ochłapy. Bo tak trzeba. Bo nie umiałem inaczej. Bo pozwoliłem wpędzić siebie w poczucie winy, poczucie obowiązku. I zapomniałem o sobie. Do zdrady, trochę jeszcze trochę trwało, ale zdrada dała kopa by zacząć kochać przede wszystkim siebie.
Masz nadzieję na powrót męża? Są ludzie niezdolni do miłości. Kochają tylko siebie. Takim wydaje się Twój mąż. Nawet na odwyk nie polazł sam, zmusiły go przykre konsekwencje. Może nam napiszesz co to było ? Polazł, na dupościsku znalazł sobie zajęcie zastępcze zamiast picia. Za zmuszenie do terapii zresztą też Ci się dostało, nerwami, wymówkami, brakiem zainteresowania, nieraz pewnie wybuchem awantury, agresją.
Naoglądałem się podobnych do bólu. Tak, byłem na terapiach z takimi samymi orłami. Żaden z nich nie miał w sobie cienia pokory. Twój mąż miał w sobie pokorę? Zastanów się dobrze, nie próbuj siebie oszukiwać. Od tego zależy Twoje życie. Pokora to warunek konieczny by mieć nadzieję. Jeśli jej nie ma, nie ma czego szukać w tym człowieku.
Chciałabyś mu pomóc? Możesz to zrobić. Możesz pomóc mu skutecznie, najbardziej twardo upaść w samo dno. Niech poczuje jak to jest, niech poczuje się nic niewarty, jak najgorszy z najgorszych. Myślisz, że to zemsta? Że zrobisz mu krzywdę? Nie daj sobie wmówić takich rzeczy. To nieodzowna pomoc. Gdzie nie pójdziesz na terapię, na grupę wsparcia, wszędzie usłyszysz to samo. Nie oglądaj się na niego.
Jest w tym wszystkim dobra nowina dla Ciebie. Przejdziesz swoisty detoks, odwyk od swojego źródła krzywdy i nieszczęść. Gdy przejdziesz tę drogę, mąż okaxokaże się już niepotrzebny w Twoim życiu.
Chcesz napisać, że nie dasz rady? Ile razy dawałaś radę bez niego obok siebie? Ile razy dawałaś radę bez jego pomocy? Ile razy dawałaś radę bez jego wypłaty? Ile razy dawałaś radę, gdy był obok. .. nawalony jak stodoła? Dasz radę jak zawsze sobie radę dawałaś. Ty kobieto silna baba jesteś i wiesz bardzo dobrze o tym. Dopuscisz i tę myśl, nie martw się o to.
Co możesz zrobić? Nie czekać na skinienie męża. Zadbaj o swoje utrzymanie. Należy się jak psu buda. Prawnik i alimenty. Zanim jaśnie pan nie zniknie. Zobaczysz jak zareaguje, ile jesteście dziś dla niego warci. Bolesne, ale nie bój się tego bólu. Ból jest potrzebny. By więcej do podobnego bólu nie wracać.
Nie wierzysz, że to działa? Jest strona "insane-reality" , kobiety ,które żyły z alkoholikami powiedzą Ci, kiedy warto myśleć o szansie. Powiedzą dokładnie to samo co my, nie ma podstaw o kogo walczyć. Jest też blog "moje dwie głowy" . Może to nie o alkoholikach, ale bardzo dobrze dowiesz się kim jest Twój mąż. To psychofag. Dowiesz się jak się bronić przed jego manipulacją, przed swoją skrzywioną miłością.
Chcesz walczyć o miłość? Walcz o miłość do siebie, miłość syna do matki, miłość własną, byś siebie w lustrze nie musiała oglądać zapłakanej. Z miłości się nie płacze. To co całe życie robi Twój mąż i na co pozwalasz to nie miłość.
małolata pobawi się i won,boże ja mam córki nie wiele starsze niech by przyprowadziła któraś takiego piernika starego ja nie wiem czy on by to przeżył,e tam sama bym się nim zaopiekowała
a tak serio on wróci to na pewno a zraniona wybaczy i tak do następnego razu,a teraz możesz sie od niego uwolnić i spokojnie z synem żyć,nikt nie twierdzi że będzie łatwo ale jak teraz tego nie zrobisz później będzie ciężko...
Ludzie z nałogów często wychodzą dopiero wtedy jak już na nikogo liczyć nie moga. DNO, totalne, skończone dno i 10 metrów mułu - właśnie to jest najczęściej motywacją do wyjścia z nałogu. A nie jakaś tam kochająca, gderająca żona.
Tak więc prędzej byś mężowi pomogła gdybyś go dawno w dupę kopnęła i znać nie chciała, obarczyła alimentami i czym tylko możliwe.
Druga sprawa. Jesteś w całkie fajnym wieku, masz syna i moglabyś sobie życie układać. Nie chcesz zycia bez męża - co jest w 100% dla mnie zrozumiałe - bo jesteś uzależniona od niego tak jak on od wódy.
Normalne, że będziesz musiała przełamać samą siebie i konsekwentnie zasuwać na terapię, ale dzięki temu wyzdrowiejesz i uwolnisz się od tej całej toksyny.
Masz syna, masz dla kogo. Dla siebie też, ale to docenisz później.
Naprawdę nie licz na męża. Dla mnie jest jasne, że z 18latką długo nie pobędzie i całkiem możliwe, że będzie truł Ci głowe, dla własnej wygody. Musisz wiedzieć, że ten czlowiek nie kocha Ciebie i nie pokocha. On żyje dla swoich nałogów, a Ty jesteś dla niego zbędna. Właśnie dlatego on też jest zbędny dla Ciebie, tylko jeszcze o tym nie wiesz.
Uwierz, że nie potrzebujesz czlowieka, od którego nie możesz nic dostać oprócz ochłapów. On nieczego dobrego Ci nie da i nawet nie ma zamiaru. Jego świat to używki, kobiety, muł. Pozwól mu zatem iść własną drogą. I ratuj siebie. Zawalcz o dobre życie dla siebie i syna. Niech ten ból, który teraz się pojawił nie będzie daremny, niech zmotywuje Cię do podjęcia koniecznych zmian. Tyle co Ty wytrzymalaś z nim... to bez niego tym bardziej wytrzymasz. :tak_trzymaj
Dziękuję Wam bardzo za wsparcie, wiele mi to daje.
Komentarz doklejony:
A propo strikte zdrad mojego męża, oj przeżyłam też swoje. Pierwszy raz zdradził mnie półtora roku po ślubie. To był listopad ( pechowy miesiąc dla mnie) Byłam z synem u babci w innym mieście, mąż w delegacji. Nieoczekiwanie wróciłam do domu, sama dzięki Bogu, na jeden dzień, bo musiałam odebrać wypłatę. Gdy wracałam do domu, miałam jakieś dziwne przeczucia. Szybko się dowiedziałam dlaczego. W swoim domu, we własnym łóżku, zobaczyłam dziewczynę która ubierała majtki w pośpiechu, a on stał goły jak wryty. Oj bolało. Nigdy czegoś takiego wcześniej nie przeżyłam, to był szok dla mnie i potworny cios w serce. Wygoniłam go wtedy z domu. Potem zadzwoniłam do rodziców, żeby po mnie przyjechali. Bardzo długo nie mogłam się pozbierać, nie obeszło się bez psychologa, psychiatry. Koszmar to był. Złożyłam wniosek o rozwód, ale on przepraszał, mówił że błąd popełnił, więc wniosek wycofałam. Po jakimś czasie przyjęłam go spowrotem. Przecież chciałam mieć męża i ojca dla malutkiego jeszcze syna. Długo nie musiałam czekać by znalazł sobie następną. Potem zaczął pić na umór, awantury itd... I po kilku latach kolejny raz sprowadził panienkę do domu, znów widziałam na własne oczy. Szczęście że syn był wtedy w szkole. Oczywiście reszta już znana - wybaczałam mu tradycyjnie, a teraz znów cierpię. Żałosne prawda?
Najwiekszym żebractwem jest o miłość wzajemna prosić.
Nie proś już o nic,zadbaj o siebie o swoje potrzeby i swoje szczęście.Przynajmniej próbuj,rób coś w tym kierunku.
Życzę Ci wytrwałości i trafnych decyzji.
Musisz odpowiedzieć sobie na podstawowe pytania jak było u was w ostatnim czasie i :
Czy wasz związek był udany?
Czy byłaś w tym związku szczęśliwa?
Czy takie życie wyobrażasz sobie z nim na zawsze?
Czy mu ufałaś mężowi?
Pamiętaj,że te wszystkie przykre myśli i emocje odejdą.
Pomyśl jest Ci lepiej z nim kiedy widzisz te wszystkie zdrady?Wróci do Ciebie i będziesz żyła w lęku kiedy znowu Cie zdradzi?kiedy opuści?
Nie masz tego wszystkiego dość?
Nie taki diabeł straszny jak go malują.
Pewnie jakąś tam żałobę będziesz po utracie CZEGOŚ tam przechodzić ale ta żałoba ma kres a Twojego męża zdrady niestety nie.
Przykre ale musisz na to spojrzeć bez miłości i emocji.Fakty nie chcą być inne i im szybciej sie weźmiesz za siebie tym lepiej.Uwierz mi-istnieje dobre,lepsze życie niż piekło przez które teraz przechodzisz.
Nie dbasz o swój dobry nastrój, tylko uparcie się dołujesz. Nie masz dla siebie w ogóle współczucia.
Pozbawiłaś się optymizmu. Nie wsłuchujesz się w zdrowy rozsądek. Uparcie tkwisz w toksycznej więzi. Odrzucasz pozytywne aspekty tej całej sytuacji.
A co masz fajnego w sobie, na czym mogłabyś oprzeć się przy wychodzeniu z tego bagna?
Co masz w sobie takiego, z czego mogłabyś czerpać siłę?
Cytat
Tym się absolutnie nie przemuj.Tobie może głupio ale dla nich to nic niezwykłego że ludzie ulegają złudzeniom,poddają się słabością,próbują i....wracają kilka razy z różnym skutkiem.Bo zróżnym nastawieniem.
Wcześniej walczyłaś o niego,z nim,dla niego i niego dla siebie.
Teraz o jakość życia dla siebie i syna.
Komentarz doklejony:
Słabościom
Czasem psycholog i jego podejście mogą nie odpowiadać. Całkiem naturalne. Wtedy proś o zmianę terapeuty. Nie się czego wstydzić.
Dziś mam tragiczny dzień, jeden z gorszych. Jestem w totalnej rozsypce. Mąż napisał mi, że nie przyjedzie na święta bo .... bla,bla,bla - stek kłamstw. Ja już się dowiedziałam, że ta smarkula jest u niego i ma zamiar tam zostać nie wiem jak długo. Tak mi cholernie przykro i trudno się z tym pogodzić. Nie daję dziś rady normalnie funkcjonować. Wszystko nie tak. Z drugiej strony to dobrze że go nie będzie, bo jeśli miałby się zachowywać w domu jak ostatni palant i robić przykrości, to mija się z celem.
Boli mnie to, że on jest teraz z nią, że ona jest mu ważniejsza niż ja i syn, że moje marzenie o szczęśliwej rodzinie to mrzonki, że to wszystko nie tak miało być.
Chciałam żeby nasz syn miał szczęśliwe dzieciństwo, takie jakie miałam ja. Nie miałam pojęcia nigdy, co to jest alkoholizm, co to jest współuzależnienie, nie wyobrażałam sobie że małżeństwo może się zdradzać, okłamywać, nie byłam na to gotowa, bo nigdy czegoś takiego nie zaznałam. W moim domu rodzinnym, do dziś wszyscy są ze sobą zżyci, do dziś tata kocha mamę, mam super siostrę, babcię, dziadka i taką rodzinę chciałam też stworzyć swojemu synowi.
Kurde, nie stworzyłam, nie dałam rady. Wszystko jest źle. Czy to współuzależnienie jest aż tak mocne, że nie potrafię racjonalnie się zachowywać, że nie robię tego co powinnam, że tęsknię za mężem zdrajcą i że się łudzę że będzie jeszcze dobrze, choć WIEM że nie będzie??? Co jest ze mną nie tak? Czy ja jestem ślepa? dlaczego za wszelką cenę chcę go znowu przy sobie? Tyle pytań bez odpowiedzi.
Super święta w tym roku będą, tylko pozazdrościć. Nieźle mnie życie sponiewierało. Aż sił mi brak.
Komentarz doklejony:
Cytat
to dlaczego mu takiego nie zapewniasz?
Równie dobrze ojciec dziecka mógłby zginąć w wypadku, czy umrzeć z powodu jakiejś choroby.
Twoje dziecko ma to szczęście ,że ma ojca. Relacje między ojcem a dzieckiem, są ich relacjami. Po co mieszasz swoje stosunki z mężem z jego powiązaniem z dzieckiem? Przecież odszedł od Ciebie, a nie od dziecka.
A gdyby zginął w wypadku, też nie potrafiłabyś dzieciakowi zapewnić fajnego i dobrego domu i porządnego wsparcia?
Masz super siostrę,babcie,dziadka ,rodziców który się/was kochają.Nie musisz synowi tworzyć rodziny ,on ją ma.Ciesz się z tego co masz ,niektórzy po kopniaku od partnera są sami bez rodziny,bez przyjaciół,w obcym mieście,w obcym kraju.Spędź święta z rodzną,idż na Sylwestra z koleżanką.
Nie martw się że nie będzie wypitych świąt/skoro mąż wrócił do picia/
I nie psuj dziecku tego czasu,jeden nieodopwiedzialny rodzic mu wystarczy.
Cytat
Wcale nie musi tak być
Zamiast wypisywać ckliwe smsy do gościa, który oficjalnie już jest z inną kobietą, zastanów się może, co możesz zrobić dla siebie i dzieciaka, aby poprawić ten ponury nastrój.
Jeśli nie dla siebie, zrób to dla dzieciaka.
Rozejrzyj się wokół, zaproś może kogoś ze znajomych, albo pogadaj z rodzicami. Pomyśl jak możesz sympatycznie spędzić ten czas z dzieckiem. Może zaplanuj jakieś nietuzinkowe wyjście na drugi dzień świąt, czy nawet jakiś wyjazd, Zorganizuj Wam ten czas. Spróbuj się na tym skupić. Na to co on zrobi nie masz wpływu, ale możesz zdecydować o tym, jak Ty spędzisz ten czas.
Komentarz doklejony:
o, zdublowałyśmy się
Komentarz doklejony:
Apologises, masz rację, to tylko od niego zależy.
Cytat
Zraniona, ale samo ma się zrobić dobrze?
Masz właśnie okazję, zorganizować tak święta, sobie i młodemu, aby były bajeranckie i nietuzinkowe.
Samo się nie zrobi.
Komentarz doklejony:
Cytat
dziwnym jest to, że dorosła kobieta czeka na to, aż z nieba jej to "więcej" spadnie
Cytat
a myślałaś o tym co mogłabyś zrobić, aby poprawić ten stan?
tak wstępnie, na próbę, przynajmniej na czas tych świąt
Komentarz doklejony:
Amor, nie, nie myślałam. Znam siebie na tyle i wiem że to będzie się działo we mnie długo.
Cytat
Dlaczego i wychodzisz z założenia, że jesteś zbyt słaba aby to wszystko znieść?
Na jakiej podstawie uważasz, że nie możesz nic zmienić?
Dlaczego odrzucasz pozytywne aspekty tej całej sytuacji, a rozpamiętujesz negatywne?
Traktujesz problem w kategorii "wszystko albo nic" i przyjmujesz skrajnie pejoratywne scenariusze,a przecież możesz zawalczyć o coś "więcej" właśnie.
Masz okazję, a Ty na starcie sama się poddajesz.
Nie oczekuj od życia, że będzie idealne, bo na samym fantazjowaniu o ideałach, to zajechałaś właśnie w miejsce w którym jesteś, po prostu uczyń je takim.
Komentarz doklejony:
Nie masz przypadkiem depresji?
Ale ta sytuacja i tak boli i to jest niezaprzeczalne.
Oczywiście wiem też że wielu ludzi jest w gorszej sytuacji, a ja bidulka się użalam nad sobą, kurde ale ja nie umiem chyba inaczej. Szukam wciąż pozytywnych aspektów tego wszystkiego i nawet je widzę, jednak obecnego żalu i cierpienia to teraz nie ukaja.Może za jakiś czas, gdy oswoję się z tym co się stało.
Po każdej stracie żałoba jakiś czas trwa. Możesz się i troszeczkę poużalać, ale nie zatapiaj się w tym, bo zwyczajnie szkoda Twojego życia. Szkoda każdego dnia.