Anetastp | 00:08:16 |
heniek | 02:02:00 |
Julianaempat... | 04:01:46 |
soighlah | 05:37:27 |
Edek_2 | 06:06:51 |

Witam, portal ten podczytuje od kilku tygodni. Od jakiegoś czasu miałam dziwne przeczucie, że mąż mnie zdradza.. Dzisiaj znalazłam tajne konto e-mailowe ok 200 wiadomości, z których dowiedziałam się, że romans trwa dobrych kilka miesiecy. Serce mi pękło na milion kawałków..On idealny mąż, ojciec, którego wszyscy mi zazdroscili..Trochę o nas: jesteśmy 14 lat po ślubie, dwojka długo wyczekanych dzieci po latach starań, stratach ciąż i w końcu sielanka. Syn ma 4 latka, córka 1,5 roczku. Nasze marzenia się spełniły.. Nic tylko się cieszyć życiem.. Wszystko zmieniło się od wiosny tego roku.. Mąż zatail przede mną, że u niego w pracy jest pewna dziewczyna, z którą miło spędza czas wolny, choć nie sam na sam (pracuje na morzu w systemie 2/2tyg). Dlaczego nie powiedział? bo bał się że będę go o coś podejrzewać... Zabolalo.. Pierwsza kłótnia.. Zaczęlismy się coraz mniej dogadywać, ja zajęta opieką nad dziećmi przez 2 tyg oczekiwalam pomocy gdy wracał a było różnie, często wszystko na mojej głowie. Może i troszkę rzadziej się kochalismy bo dzieci, dom, praca, ale w miarę było ok. Wakacje niestety znowu musiałam sama planować, bo to też zostawił na mojej głowie. Ale spędziliśmy je fantastycznie.. Nie obyło się bez mniejszych starć o opiekę nad dziećmi i zwiększoną ilością alkoholu ale były wakacje, więc przymykalam oko. Było jeszcze coś na co zwróciłam uwagę dużo później..od maja mąż zaczął mnie krytykować, że jeszcze mam brzuszek po ciazy, że powinnam ćwiczyć, biegać, że nie lubi mojego szlafroka, że wciąż noszę aparat ortodontyczny itp. Pierdoly.. Ale urosły one wkrótce do ciągłych narzekań, że nic się nie sportuje.. To był już sierpień, wybieralismy się na mały wyjazd nad jezioro a między nami było trochę lepiej w łóżku ale krytyka pozostała i taka trochę nieobecność.. Brak rozmów, filmik, seks, spanie.. To ja nalegalam na wyjazd.. Aby zrelaksować się, pobyć razem poza domem.. Było ekstra.. Przynajmniej tak mi się wydawało... Niestety nie zauważyłam jednej rzeczy.. Ciągle chodził z telefonem.. Kilka razy znikal w ciągu dnia na chwilę niby do toalety, bo coś zjadł itp. Ok ale zrodziło się we mnie podejrzenie, bo uświadomiłam sobie, że ten telefon przyklejony ma do ręki już od dłuższego czasu.. Nawet spał obok niego a wcześniej odkładał na szafkę.. Nadszedł wrzesień.. Moje urodziny.. oczekiwalam zabrania mnie na imprezkę, na której nie byliśmy wiele lat.. Niestety wtedy gdy ja się spodziewałam imprezy mąż podjął decyzję bez porozumienia ze mną, że idziemy na parapetowke do znajomych.. Byłam zawiedziona.. Smutna.. Były żale, kłótnia, bo wciaż miałam wrażenie, że coś jest nie tak.. Nie dba o nasz związek, coraz mniej ze mną rozmawia, nie słucha... Na dodatek z konta zostały zapłacone jakieś leki... Nie chciał nic powiedzieć.. W końcu przyznał, że to viagrex na potencję, bo czuje, że już nie jest tak jak dawniej... Tylko, że ja nic nie zauważyłam aby miał jakikolwiek problem... Nie chciał więcej ze mną o tym rozmawiać... Po 3 dniach przedstawiłam swoje oczekiwania, wyjasnilismy sobie wszystko i znów była idylla. W dniu urodzin kupił piękny bukiet a kilka dni później załatwił opiekę nad naszymi dziećmi i zabrał mnie na świetną imprezę, gdzie wytanczylismy się za wszystkie lata. Było przytulanie, całowanie jak za młodych lat. Ustaliliśmy, że postaramy się oboje dbać o nasze małżeństwo, bo chyba rutyna nas zjadala... Wkrótce wrócił do pracy a po powrocie znów krytyka, olewanie mnie, znowu tłumaczenia, że czuje, że dziwnie mnie traktuje... Sprawdziłam kiedyś telefon.. Wszystko wyczyszczone: przeglądarka, smsy... Niby baterię mu coś pożera i pousuwal dużo aplikacji i historię. Myślę ok, może tak faktycznie jest. Na dodatek przez 3 kolejne wieczory, gdy miałam nadzieję na przywitalny seks zapil piwem i usnal.. Gdy my zwróciłam uwagę to dowiedziałam się, że mnie testuje czy ja podejmę inicjatywę... Znowu żal i łzy. Potem szkolenie 2 dni.. Poczułam papierosy a niby rzucił kilka lat temu.. Zresztą nie po raz pierwszy poczułam ale zawsze twierdził, że to kumple.. Tym razem mimo, że się zarzekal widziałam, że kłamie i do tego jeszcze wyjechał mi z tekstem, że kumple zostali na nocleg bo pójdą się napić a on był autem i nawet mnie nie zapytał bo powiedziałam kiedyś nie (tak jak byłam z 2 latkiem i zaawansowanej ciąży w domku!). Wkurzylam się, bo kombinowalam jak zrobić aby bez samochodu odwiezc dzieci i samej do pracy jechać, więc nawet chętnie bym się zgodziła aby został a ja bym ogarnęła wszystko przez te 2 dni. Niestety to był początek kłótni bo nagle wyszło, że ja się zmieniłam, nie jest jak dawniej... Kolejna kłótnia po której miałam dość samotnej walki o nas.. Zapytałam wprost czy jest ktoś inny, czy to już zawsze tak będzie? Huśtawka emocjonalna.. Przyznał, że jest źle w naszym związku... Miał się starać... Były drinki, seksowna bielizna i znów było cudownie choć pozostała zadra w sercu i to dziwne przeczucie, że coś się dzieje.. Że nie mówi prawdy... Znowu pojechał do pracy.. Już drugi raz dzień wcześniej, aby być rano wypoczętym. Nie wydało mi się to podejrzane, choć zabolalo, bo do tej pory wolał z nami zostać dłużej kosztem niewyspania... Od 3 miesięcy nie brał do pracy laptopa Kiedyś z ciekawości (po którejś z kłótni) sprawdziłam historię i były dziwne wpisy pojedynczych słów.. Zaniepokoily mnie bo wpisy były z 23.35 i później ale nic nie dopasowalam co to może być, więc zapomniałam o nich. Wczoraj potrzebowałam utworzyć nowe konto do mojej pracy i.. nagle przeblysk, że te pojedyncze słowa to rejestracja konta... Rano miałam chwilę czasu, więc sprawdziłam historię... Wpisałam w logowanie... I moim oczom otworzyła się poczta pełna "słodkich" maili do tej koleżanki z pracy... Świat mi się zawalił..wyznania pełne czułości, opisy spotkań, marzeń erotycznych, narzekanie na mnie... Na tyle trzeźwo myślałam, że zaczęłam je przesyłać do siebie na pocztę. I zadzwoniłam do męża.. Był w szoku.. Zadzwoniłam do niej.. Udawała, że nie wie o czym mówię... Wiem... Poniosły mnie emocje ale nerwy wzięły górę.. Zgodnie wyparli się wszystkiego. Dzieci wstaly.. Musiałam się nimi zająć i poodwozić do przedszkola, opiekunki choć miałam jeszcze 1,5 h do pracy.. Wykorzystalam je na skopiowanie większości listów z poczty. W pracy ledwo funkcjonowałam.. Ale szybko obmyslilam plan "przeczołgania" ich i tak wykonalam kilka telefonów do nich do pracy i znalazłam kontakty (niech żyje fb!) do rodziców i teściów tej Niuni. W między czasie mąż powoli potwierdzal teksty maili, ale ze niby do niczego nie doszło.. Tylko całowanie... Ha ha zapomniał dodać, że 1 lub 2 noce spał u niej... Ona jest dużo młodsza ode mnie, męża.. Klasyka..na dodatek młoda mezatka, bez dzieci, mąż w delegacjach! Oboje twierdzą, że skończyli już ze sobą, że nic nie było, że to nawet nie romans?! A niby co? Nie chcą zmieniać pracy.. Tylko sprawa się skomplikowala bo powiadomilam jej męża, który czeka na maile ode mnie... Wstrzymuje się z tym, bo jest daleko i prosili mnie abym dała mu spokojnie wrócić do domu... Nie wiem ci robić???? Proszę Was o opinie, komentarze. Jest co ratować?? Kocham go, są dzieci, mówi, że chce być z nami.. Ale ciągle nie mówi prawdy, zasłania się niepamiecia.. Nie chce abym rozpowiadala o tym romansie, boi się reakcji otoczenia... Oboje tak panikuja, że nawet moje dziecko wciągnęła w swoje zagrywki, że opowie wszystkim o in vitro, które miało być tajemnicą (tyle, że to mąż zdecydował aby nikt nie wiedział, mi to jest obojętne). Co robić?? Wiem, że już zawalilam.. Ujawniłam co wiem..za szybko.. Ale nie ma już odwrotu.. Chcę żeby cierpieli oboje!! Czy to normalne? W pracy będą razem jeszcze 6 długich dni... Jak to przetrwać? Co zrobić gdy wróci??
Czasami piszemy, że aby wybaczyć, należy widzieć co wybaczamy. To bolesny zabieg. Czasami dodajemy o wybaczeniu dla siebie, nie dla męża, mamy czy teściowej. Czasami piszemy, że wybacza się aby już było lepiej, nie gorzej. Od paru sporo się psuje między wami. Wybaczenie na miękko nie sprzyja szczerości, uczciwości i naprawom.
Komentarz doklejony:
Już szukam adwokata, szwagierka przeszła rozwód i podała namiary. W poniedziałek tam zadzwonię. Masz rację apologises muszę wiedzieć dlaczego chce ratować? Ja nie mam sił na walkę o nas.. mówiłam mu to już miesiąc temu.. Zastanawiam się nad umówieniem do psychologa bo sobie nie radzę.. mam napady paniki od wczoraj. tak samo było po stracie 3 dziecka, pół roku terapia..
Nie ratuj małżeństwa. To Twój mąż ma je ratować czynami. Ty możesz mu w tym pomóc na tyle na ile pozwoli Ci Twój ból. Pierwsza rzecz, po przyjeździe męża to masz od niego dowiedzieć się więcej niż już wiesz. To może być początek odbudowy małżeństwa. jeśli usłyszysz, że tylko się całowali , mimo bólu i dzieci pakuj mu manatki, bo tego małżeństwa już nie będzie, przynajmniej dla Ciebie.
I nie musi Ci mówić wszystkiego, bo tego nie udźwigniesz, niech powie więcej niż wiesz Ty z maili. Trzymaj się i wykorzystaj ten czas bez niego na poukładanie swojej i dzieci sytuacji życiowej.
Cytat
i dostanie w prezencie totalnie nieodpowiedzialnego i beztroskiego gościa, zdolnego do zdrady i narażenia własnych malutkich dzieci na ogromny stres
Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.
1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów "kocham Cię".
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić, Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.
Pierwszy okres po odkryciu zdrady jest paskudny. Trzymaj się 34 kroków, przynajmniej w części zaoszczędzisz sobie zdrowia. Pomaga też rozmowa z przyjaciółmi. Zadbaj o wsparcie. Przypilnuj, by mąż nie zauważył Twojego pisania na zetce, może Cię w potem próbować wkręcić w poczucie winy, próbować manipulować.
Mąż może mieć jakieś niedostatki wynikające z jego domu rodzinnego. Tyle, że to jego obowiązek zmierzyć się z nimi. Ty jesteś jego żoną, nie terapeutką, gdyby przyszło Ci na myśl go ratować.
W tej sytuacji, wiele nie będzie zależy od Ciebie. Dlatego tak ważnym jest, abyś Ty wsłuchała się w siebie i wiedziała czego chcesz.
To nie są łatwe sprawy.
Jak czytam, że ktoś odwala taki numer przy małych dzieciach, to aż mnie trzęsie, bo to sytuacje patowe są.
Ja teraz po kilku latach jestem na takim etapie, że żałuje tego iż się szarpałam. Przez wzgląd na to, co ja czuje wewnętrznie.
Więc gdybym była na Twoim miejscu, powiedziałabym koniec i ustaliłabym sądownie opiekę naprzemienną. Niech bierze dzieci na randkę z dzidzią. Ty musisz mieć też swój czas, dla siebie i na to aby sobie teraz życie ułożyć.
Ale to są moje dzisiejsze emocje, a Ty musisz dokonać poważniejszego wyboru, a i też będziesz zależna od ich decyzji. No i Ty poniesiesz konsekwencje swoich wyborów.
Natomiast na pewno nie szarpałabym się. Zajęłabym się sobą . Dałabym gościowi odczuć wszystkie konsekwencje jego decyzji. Jak dzieci będą płakać, że nie lubią nowej cioci i ciocia będzie kręcić nosem, bo już nie będzie tak pięknie na wspólnych spotkankach, to może i tatuś się ocknie. Jak wróci za jakiś czas skruszony, to mogłabyś się zastanowić ewentualnie nad, jeśli jeszcze będziesz wolna i będziesz miała taki kaprys. Jak nie, to i tak ułożysz sobie życie. Lepiej teraz, niż grubo po 50.
W Twojej sytuacji wiele jednak nie zależy od Ciebie i różnie być może. Na pewno postaw na siebie, bo na tym nigdy nie stracisz.
Komentarz doklejony:
*W tej sytuacji, wiele nie zależy od Ciebie
Nie chcę się z nim szarpać, spotkania z Niunią odpadają, bo ona mieszka na Pomorzu, my w Małopolsce. W grudniu mąż ma tam kolejne szkolenie, wiem, że chciał jechać wcześniej do niej.. a ja go namawiałam od kilku tygodni, ze wezmę urlop z pracy i pojadę z nim pospacerować z dziećmi, pobyć razem. Ciągle słyszałam w odpowiedzi: nie, tam jest zimno, wieje itp. Teraz już wiem dlaczego. Tak trudno mi przekreślić te 14 lat małżeństwa + 4 lata chodzenia i narzeczeństwa. Ale faktycznie wiele nie zależy ode mnie.. Chcę myśleć o sobie.. co dla mnie jest najlepsze? nie chcę zostać dla dzieci..
Cytat
A czemu nie zrobić się na bóstwo i nie iść się spokojnie pobawić?
Chce Ci towarzyszyć, niech towarzyszy, jeśli jego obecność obok na tą chwilę zbytnio Cię nie razi i nie denerwuje.
Ty korzystasz z okazji, że możesz się odstresować i rozerwać
Oddzielaj te rzeczy, będzie Ci łatwiej.
Cytat
Jeśli to wiesz, to decyzja jest prosta. Stawiasz na dogadanie się w kwestii opieki nad dziećmi i nie wchodzisz w rolę matki cierpiętnicy. Co on ze sobą zrobi, jego brocha.
Ale nie zdziw się, że jak postawisz tak sprawę i zajmiesz sobą, odżyjesz, to on za chwilkę może warować pod Twoimi drzwiami. Tym bardziej, że nie wiadomo jak się potoczą losy tego drugiego małżeństwa, a od tego też pewnie wiele będzie zależeć.
Co do Andrzejek myślę, że wszystko zależy co powie jak wróci, teraz muszę przetrwać do czwartku.
Wszystkie maile mam na jednym ze swoich kont, hasło zmienione, nie ma szans aby się dostał.
Opieka nad dziećmi będzie skomplikowana, gdyby wyniósł się na Pomorze, choć wątpię bo dzieci są dla niego ważne, choć nie wiem czy najważniejsze, bo porównał je w liście do czasu z nią spędzonego..
Komentarz doklejony:
Co do drugiego małżeństwa wysłałam trochę maili do męża Niuni, prosił o to od wczoraj. podesłałam mu też te 34 kroków, może mu też pomogą. On jest daleko w rejsie, nie wiem kiedy da radę wrócić, martwię się, żeby czegoś głupiego nie zrobił, choć z rozmów wynika, że chce zadbać teraz o siebie i swoją przyszłość. Ale kto go tam wie, to jest Jego żona, jest albo był w niej szaleńczo zakochany.
Ja Andrzejki bym olał "odechciało mi się".
Wyjazd na Po morze - jak masz siłę sama zaproponuj by wcześniej wyjechał "ja posiedzę z dziećmi."
I NIC więcej nie mów co wiesz.
3maj się 👍
Komentarz doklejony:
Niestety po dwóch kolejnych dniach jest ze mną coraz gorzej, kolejna noc nie przespana, w końcu musiałam coś zjeść bo poczułam zawroty głowy. A najgorsze, że dzieci już wyczuły mój smutek, widzą łzy, syn się zmoczył w nocy, choć nie robił tego od roku, ciągle przytula się i mówi, że będzie grzeczny.. Dla nich chcę być silna.. Tylko to takie trudne. Umówiłam się już z adwokatem na czwartek, psycholog tuż po, dzieciom zorganizowałam opiekę, chcę być przygotowana na rozmowę w czwartek. Zaliczyłem fryzjera, który scial moje długie włosy, zapuszczone specjalnie dla męża.. Dużo rzeczy jeszcze wyszło, byli razem w różnych miejscach, kłamał, że ma kursy, że musi wcześniej jechać do pracy, na dodatek to trwa chyba od początku roku lub od ok marca.. A właśnie o nią była kłótnia w maju, zarzucił mi wtedy brak zaufania, upokarzał, że go podejrzewam.. Ale jak gdyby nigdy nic wracał do domu i spędzał ze mną noce. Czy jest co wybaczyć?? Nawet gdyby zdecydował się zostać z nami? Jak dalej żyć? Twierdzi, że czuł się jakby znowu miał 18 lat.. Egoista.. Na razie chcę przetrwać do czwartku.. Tylko jak?
Komentarz doklejony:
U nas bylo tak ze suka pijana , on jest wysoko na stanowisku na statku a ona go pijanego uwiodla i piwiedziala ze myslala ze do tego nigdy nie dojdzie
Cytat
A jaką gwarancję ma mieć Clio, że nie jesteś kochanką męża?
Anonimowość w takich sytuacjach jest jak najbardziej wskazana
Cytat
Clio jeśli masz bardzo obniżony nastrój, a musisz sprostać opiece nad dziećmi, podejdź może do lekarza ogólnego i poproś o jakieś antydepresanty. Nie musisz mu się tłumaczyć z jakiego powodu, po prostu jesteś po cięższych przeżyciach, organizm sobie z tym nie radzi , chwilowe wsparcie farmakologiczne, jest jak najbardziej wskazane.
Cytat
I będą wychodzić. Weź to teraz na luz. Wieczorem ciepła, pachnąca kąpiel, dobra muzyka, bo do książki możesz nie mieć głowy, maseczka, manicure, pedicure, relaks. I jak najwięcej takich chwil sobie funduj. Dystansuj się i zbieraj siły. Dbaj o siebie szczególnie. Myśli niech sobie płyną.
To może zacznijcie od tego czemu zdecydowałyście się na marynarzy, czyli na związki z dużymi okresami rozłąki ? nie wiedziałyście czym to grozi czy wam pasowało ?
Niestety wiem, jak zachowują się marynarzowe, gdy facet pływa i gdy wraca; Oczywiście to zawsze same święte Penelopy
Ustalcie może czy opłaca się wam rozwodzić; wiecie, że nie. Stąd się bierze ta nienawiść i niszczenie tych, które odważyły się po Wasze rękę wyciągnąć?
Komentarz doklejony:
o mamo ucielo mi tekst, ( nie plywal kiedy sie poznalismy byl mlodym 18 letnim chlopakiem, praca i studia przyszly z czaem )
Marynarka, załóż swój wątek, bo ciekawy. Macie inne przypadki, inne postawy, jesteście na innych etapach. Cio teraz najbardziej potrzebne są rozwiązania techniczne, ogarnięcie sytuacji. Ty możesz porozmawiać dużo szerzej, co jej się teraz nie przyda. Yorik.
Ile trzeba się namęczyć, by coś nawyrabiać z pijanym jak bela gościem?
Maryna....
Yorik
Cytat
To może zacznijcie od tego czemu zdecydowałyście się na marynarzy, czyli na związki z dużymi okresami rozłąki ? nie wiedziałyście czym to grozi czy wam pasowało ?
Yorik ja nie decydowałam się na marynarza, braliśmy ślub gdy był jeszcze na studiach i to w ogóle nie związanych z morzem. poza tym On pracuje na morzu ale nie na rejsach, nie ma go 2 tyg, później 2 tyg. w domu więc nie jest to zły układ.. a raczej był.. do niedawna u nich był zakaz kobiet , od 2 lat się zmieniło i od razu przyszła taka co ma za nic małżeństwo. Mój oczywiście też jest winny, nie umniejszam tego ale wydaje mi się, że jako kobieta powinna mieć granice moralne.. nie rozumiem takich kobiet..
marynarka ja dalej nie wiem na czym stoję, czego chce.. jemu wydaje się, że ma 18 lat.. przy niej beztroska, w domu obowiązki, które ostatnio i tak zaniedbywał.. Ja od piątku schudłam 4 kg, prawie nic nie jem, nie jestem w stanie..
Amor z chęcią zrobiłabym sobie prawdziwy relaks, tylko do popołudnia jestem w pracy a później z dziećmi.. nie mam komu ich podrzucić od tak. Dobrze, że opiekunka młodszej córki zajmie się nimi w czwartek bo wtedy mam adwokata i psychologa. Zostają wieczory i noce ale moje myśli ciągle analizują dlaczego, kiedy, gdzie... Nie chcę farmakologii bo są dzieci a ja też już mam trochę problemów z moim organizmem, nie chcę mu dorzucać.. Już wtorek, za 2 dni może coś mi wyjaśni.. może coś zdecyduje.. jeżeli powie prawdę?
Cytat
to on ma decydować?
Mąż kochanki uwolni ją od siebie? Bo pewnie od tego zależeć będzie decyzja Twojego męża/ skoro przy niej wróciła mu młodość/
Jeżeli ,,zostanie",jak będziecie ..naprawiać"w systemie 2tyg/na 2 tyg,bez wizji i z domysłami?
Jeżeli tamten człowiek zechce utrzymać małżeństwo może odpadnie problem ich wspólnej pracy bo nie sadzę żeby chciał tolerować ich spotkania.
Ale zawsze może pojawić się kolejna pocieszycielka .
Komentarz doklejony:
Cytat
To prawdopodobnie strachy na lachy ale mam nadzieję że jeżeli Twój mąż o tym jeszcze nie wie to go poinformujesz/ z jakim zerem się zadał/ , komu powierzał tajemnice rodzinne.
Co do in vitro już to tłumaczyłam, mąż zrobił tajemnicę, ale nawet dziś mu napisałam, że nasze dzieci, a szczególnie Krzyś powstał z miłości ogromnej naszej miłości.. po 10 latach starań i wielu niepowodzeniach.. Ale On tylko widzi moje wady, nie jej
Komentarz doklejony:
* miało być dużo w życiu przeszliśmy
Tym bardziej że odpada element zaskoczenia,Mąż przyjedzie,,przygotowany" i z ,,przegadanym" z kochanką tematem.To bardziej będzie ich decyzja niż jego.
Wiem ze wyjaśniałaś sprawę in vitro,[video][/video] ale ktoś kto broni się w/w tekstem to śmieć.
Cytat
Walcz? fajnie ,jak? na odległość,z nią w jego pobliżu,z jego zauroczeniem?
Jeżeli mąż kochanki będzie chciał dać jej szansę to mąż może ,,wrócić" czekając aż tam się rozpadnie.Weź to też pod uwagę.
Jeżeli on się nie zaangażuje w rodzinę,będzie obecny tylko ciałem to kwestia czasu na rozpad.Tym bardziej że wasza ,,intymność"może się mieć różnie .
Komentarz doklejony:
nie musisz mu za dwa dni mówić,,próbujmy" albo chcę rozwodu.
Możesz potrzebować czasu,na ból,na wyjaśnienie,na jego zaangażowanie w dzieciaki,na przemyślenia,na obserwacje.
Nie informuj go o wszystkim czego się dowiesz.Bardziej zadawaj podchwytliwe pytania niż wiem to i to ,co ty na to.
Clio, dla mnie zrobiłaś najgłupszą rzecz na świecie, pozbyłaś się wszystkich kart przetargowych, dałaś czas na ustalenie wersji, po jaką cholerę informowałaś tego jej męża; miała byś niezły argument nacisku również na nią, żeby się odsunęła;
Odpaliła byś raz a porządnie, była by szansa że by się obudził; spaliłaś to;
Zawsze najpierw coś robisz, a potem myślisz ????
od razu przyszła taka co ma za nic małżeństwo. Mój oczywiście też jest winny, nie umniejszam tego ale wydaje mi się,
Bierz poprawkę na to, że wiele rzeczy Ci się wydaje; czemu zwalasz winę na tą kobietę ? jesteś dla niej obcą babą, jędzą od której faceta ratuje, sama to sobie wymyśliła ?; Otwórz oczy kobieto;
Nawet więcej, mąż ma teraz zagwozdkę, jak zorganizować się na święta, które zapewne planował choć częściowo spędzić z kochanką.
Wyjawiona wiedza o zdradzie pokrzyżowała mu plany i teraz znikając z domu w tym czasie, całkowicie się skompromituje, przynajmniej w oczach rodziny.
Myślę, że wyjawiona prawda o zdradzie spowoduje to, że mąż szybciej podejmie decyzję (w sprawie najbliższych świąt także), a jego aktualna postawa (brak skruchy i kontaktu z rodziną), nie rokuje dobrze.
Jedynym błędem Clio było powiadomienie jej męża, nie przekazuje się takich hiobowych wieści ludziom na morzu.
Clio, szkoda, że nie przekazałaś mężowi jej gróźb dotyczących waszego dziecka i nie zażądałaś ochrony choćby własnych dzieci przed jego ukochaną ku***ną.
Jeźeli będzie to przyszłość z kochanką to nie musi się przejmować zdaniem rodziny i znajomych mieszkających na innym końcu kraju niż ona.
Cytat
Wierz mi w sądzie może być wiele wersji, mogą być takie wersje że włosy stają dęba.
Jest pojęcie " kochać za bardzo" . Kochanie za kogoś nie da bycia kochaną.
Cytat
Znowu decyzja o odejściu.. Znów moje prośby.. Został..
Jutro się z nią spotka a ja czuję, że stracę go na zawsze..
Nie potrafię nie walczyć.. Choć czuję bezsens...
Przeciez Ty nie walczysz, tylko jęczysz i błagasz o litość, żebrzesz o cokolwiek, o jakieś ochłapy z pańskiego stołu;
przy takiej postawie, więcej niż pewne, że Cię zostawi;
Nic nie traci, wybierze tą, która złoży lepszą ofertę; lepszą ma ona;
On doskonale wie, że może Cię mieć zawsze i w każdej sytuacji, nawet z kochanką na boku, bo się na to zgadzasz za wszelką cenę.
I jak napisał Yorik - wybierze kochankę, Ciebie już ma.
Nie daj się dziewczyno, bo stracisz do siebie szacunek, a i tak zostaniesz z niczym.
O siebie musisz walczyć.
Może wtedy on cokolwiek zmieni.
Cytat
głośno i wyraźnie
Komentarz doklejony:
Cytat
potrafisz i to zrobisz
Cytat
Ty będziesz sobie cuda wyobrażać co oni tam mogą robić, a oni będą siedzieć, gadać i kombinować.
Przyjmij to za pewnik, weź trzy głębsze oddechy, uśmiechnij się i pomarz sobie chodź troszkę o tym, co Ty będziesz mogła teraz robić, kiedy pozbędziesz się oszusta. Twoje nerwy i tak nic nie zmienią w tym co się tam wydarzy. Pomarz sobie choć troskę o sobie i swojej przyszłości. Takiej wymarzonej, do której będziesz sobie teraz dążyć
Kiedy zwietrzyłaś romans działałaś z głową,oddałaś dzieci pod opiekę,skopiowałaś wypociny męża/później już żywioł/
Jeżeli kochanka wniosła o rozwód/jako winna rozpadowi?/to nie ma nic do stracenia,nie zostanie na lodzie.Jej mąż Ci to potwierdził?
Mąż nic nie musi robić,dwie kobiety walczą o niego jak lwice.
Odetnij się dziewczyno bo nigdy sobie nie wybaczysz upokorzenia.,nie chodzi o dzieci -przecież wie że je ma.
Zdrada to jedno a to jak Cię traktuje bedąc winnym to drugie.
Nie jesteś ,,tylko"niekochaną żoną,jesteś /teraz i w przyszłości/matką jego dzieci.
Okłamuje Cię od roku,zamiast czasu z dziećmi wybiera czas z kochanką,pozwala Cię obrażać,sam też krytykuje,jest zarozumiały,pewny siebie.
Nie przyjechał by prosić o wybaczenie ,nie przeprasza ,nie widzi jak Cię krzywdzi swoim zachowaniem on łaskawie godzi się dać TOBIE szansę na złudzenia w tym czasie kochance wyznaje miłość.
Od roku to nie ten sam człowiek którego wybrałaś na męża,to mały nieodpowiedzialny chłopczyk w krótkich gatkach.
Nie czekaj na niego z Wigilią,olej jego obiecanki Masz z kim ją spędzić i chcesz się urobić to zaproś rodzinę.Nie chcesz stać przy garach to zrób komuś niespodziankę i bądź gościem.
Z bardzo dużym prawdopodobieństwem można było to przewidzieć;
Zniszczyłaś związek tej kobiety, na co liczyłaś ? Łatwiej jej zacząć nowe życie z Twoim mężem niż użerać się ze starym, który pewnie do końca życia patrzył by jak na puszczalską;
Ciesz się dalej z tego, że w imię moralności, która niby się w Tobie odezwała chciałaś jej zaszkodzić; teraz więcej niż pewne, że ona zaszkodzi Tobie, bo nie ma nic do stracenia; To Ty będziesz ta złą, która niszczy;
Uprzedziłaś męża dając mu bardzo dużo czasu na przeanalizowanie wszystkiego i ustalenie najlepszych opcji z jego nową kobietą;
Myślałaś, że z Tobą cokolwiek będzie ustalał i planował, a niby czemu ?
Z Tobą będzie miał przerąbane z nią ma jakąś szansę, nawet jak mu do końca nie pasuje; Nawet jak nie jeździła byś po nim, to patrzeć na Twoje cierpienie nie musi; On to wszystko chyba lepiej przemyślał niż Ty, bo to umożliwiłaś; Jego nowa kobieta moze wcale nie chciała odchodzić od męża, ale dałaś mu ją w prezencie;
Wiem doskonale jakie to sa emocje, ale jak ktoś nie potrafi słuchać i próbować zrozumieć prostych rzeczy korzystając z czyichś doświadczeń to niestety musi wszystko przerobić na własnym tyłku; Do niektórych nawet wtedy niewiele dociera; Najpierw narozrabiałaś a teraz idziesz na litość??
Teraz to im wcześniej zaakceptujesz, ze Was już nie ma tym lepiej;
Jedyne, co zostało zrobione źle, to niepotrzebne spalanie się w walce, gdy jest się na pozycji skazanej na przegraną. Bo mąż już chyba wybrał: wygodę i łatwiznę - i z tym nie można nic zrobić. Ale czy naprawdę warto walczyć o kogoś takiego? Znacznie lepiej zabezpieczyć siebie i dzieci, mądrze rozegrać podział majątku i alimenty, a co do reszty...niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba
Za parę lat może się okazać, że to on będzie płakać ...z powodu qrewny
Cytat
Musisz zacząć od ogarnięcia samej siebie. Ostrej gruntownej i świadomej pracy nad emocjami, bo z tego co piszesz wynika, że z nimi masz największy problem. I to one największe bydło robią w Twoim życiu i spustoszenie. Nie tracisz czasu na myślenie o dopie Maryny, tylko siadasz, okładasz się książkami, czytasz, uczysz się jak ogarnąć samą siebie. I ciężko nad tym pracujesz. Bez tego nie dasz rady. Możesz spróbować, licząc się jednocześnie w z tym, że to długa i trudna walka, a i po drodze różne rzeczy wydarzyć się mogą. Głębiej rozumiejąc siebie , będziesz głębiej rozumiała jego. Różne rzeczy zobaczyć możesz i różne trudne decyzje przed Tobą.
Wygrać miłość drugiego człowieka, nie jest tożsame z zatrzymaniem go w klatce naszych wyobrażeń. Czasem wygrać miłość oznacza dać wolność.
Teraz chcesz go zatrzymać, a nie wiesz jeszcze co będzie się działo z Tobą, jeśli zostanie. A to jest dużo trudniejsze do ogarnięcia, niż ogarnięcie żalu po czyimś odejściu.
Cytat
I od tego zacznij. Od oczyszczenia siebie z takich śmiesznych wyobrażeń. A niby koniec czego to jest Clio?
Cytat
A Ty go kastrowałaś i dziwisz się, że poszedł na boku sprawdzać, czy ma jeszcze jajka.
Każdy człowiek powinien sam ogarniać własne emocje i każdy sam jest za to odpowiedzialny. Robisz coś za kogoś, to go krzywdzisz.
Gniew jest często reakcją na inne emocje, wiele mówi o potrzebach i pragnieniach.
Z ogarnianiem takich sytuacji on musi sobie radzić sam. Ile jeszcze innych rzeczy robisz za niego?
Komentarz doklejony:
Cytat
Co powinnaś i co możesz zrobić w takim wypadku?
Cytat
czym innym jest wsparcie osoby potrzebującej, a czym innym robienie czegoś za kogoś
Cytat
Wiem Clio
Możesz sobie pomóc przez minimalizowanie tego i świadome skupianie się na tych pozytywnych rzeczach, które zdarzają Ci się w ciągu dnia.
Ceń sobie drobiazgi i na nich się skupiaj. Ciesz się nimi. Dobrym słowem kogoś życzliwego, dobrą kawą, uśmiechem dzieci, przygotowaniem fajnego obiadu,rozmową z przyjaciółmi, dobrą pogodą na zewnątrz. Skup się na tych pozytywnych drobiazgach, bądź za nie wdzięczna i ciesz się nimi. Oprócz tych trudnych spraw zobacz ile jest fajnych rzeczy dookoła Ciebie i ładuj sobie nimi bateryjki.
Komentarz doklejony:
Na wiele rzeczy nie masz wpływu, bo w Twoje historii wiele zależy od jeszcze trzech innych osób, więc zrób dobrze to, co Ty możesz zrobić.
I nie bój się stawiać twardo wymagań i granic. Niech gość się jasno określi. Nie robi tego, kombinuje jak mieć ciastko i zjeść ciastko, to składasz pozew na otrzeźwienie.