Landexpzglosy | 02:10:44 |
JamesTon | 02:53:14 |
P1501 | 03:50:42 |
Rognar | 06:42:04 |
#
poczciwy | 07:29:24 |

Witajcie,
Mam 36 lat,żona 34.Jesteśmy 15 lat ze sobą,w małżeństwie 8 lat.Córka 12 lat.Żona przez lata prowadziła własną działalność,praktycznie nie przynoszącą dochodów.Zmieniło się to w zeszłym roku gdy firma z kuzynem zaczeła prosperować.Pojawiła się równocześnie masa nowych kontaktów,nowych znajomości.Zaczeły się wyjazdy do Warszawy w ramach nowych projektów,również pożniejsze wracanie do domu,ale tego akurat nigdy nie zabranialem,również wyjść z koleżankami do miasta.Między nami bylo dalej ok.Od początku roku jednak coś sie zmienił,żona poznała koleżanke o odmiennej orientacji.Zaczeły się częstsze wyjścia,spacery i nowe towarzystwo.Oczywiście zlekceważyłem.W połowie roku forma padła,żona wrociła z Warszawy odmieniona.Pusty wzrok,olewanie domu i jakichkolwiek obowiązków domowych.Zaczeły sie wyjścia codziennie,nocowanie u koleżanki,podejrzewalem jednak,że może to jest jakis facet.Trwało to 4 miesiące,moje protesty były zbywane obojętnością,pretensjami,że rachunki to nie wszystko,trzeba żyć itp.Koszmar.W akcie desperacji sprawdziłem jej notes,zauważyłem luzne zapiski "nie przyjechał","jestem na haju","czy to zauroczenie?"to byl 2014 rok..Zrobiłem awanture,zostało to wyśmiane,że mam paranoje i to są lużne przemyslenia.Temat zamknięty.Stan obojętności i lekcewarzenia trwał dalej.2 tygodnie temu żona sie wyprowadziła,"musi zatesknić","nie dbałem o nią".Mieszka z tą dziewczyną :/ Co powinienem zrobić? bardzo mi szkoda córki.Przepraszam za chaos,postaram się dopisać wiecej szczegółow,strasznie mnie to dołuje.
Romanse, bo nie wiesz ile ich było i od kiedy, porzucenie rodziny to decyzja żony. Wyciągnij wnioski z tych jej działań i Ty podejmij teraz odpowiednie dla siebie decyzje. Na pewno masz pytania, wątpliwości-pisz, pytaj, rozmawiaj, ale największa robota należy do Ciebie.
Dla mnie to by było proste, wyprowadziła się nie licząc się ze mną i dzieciakiem, podjęła sama decyzję nie pytając mnie o zdanie co dalej; out z mojego życia; W tym wypadku stanął bym na uszach a znał każdy jej ruch; Chociażby dla sądu i dla dziecka, jak kiedyś zapyta lub będzie miała wątpliwości, kto pozbawił jej pełnej rodziny; Gimnazjum, źle to się może na niej odbić, to paskudny wiek na takie zmiany; Zadbaj o nią jak potrafisz, zeby nie straciła poczucia bezpieczeństwa;
Ta Twoja życiowa wybranka jest perfidna, bo wie, ze Tobie na niej zależy, dała sobie całkowity luz na romans mając Cię za kompletnego idiotę; myśli, że będziesz czekał, jest tego pewna; aż jej się orgazmy z kimś innym znudzą.
Wtedy może łaskawie wróci, jak bardzo będziesz prosił; choć nie koniecznie;
Jesteś tylko pionkiem w grze bezwzględnej baby; która wciska Ci takie kity, że głowa mała i zabezpiecza sobie powrót do dawnego zycia gdy cos jej nie wyjdzie;
Genialna jest; I w sumie jest to możliwe w jednym wypadku, gdy ma się męża frajera; Sam jestem ciekaw; Uda się jej aż tak z innych robic idiotów, czy nie ?
Do tej pory byłeś bezradny, robiła co chce, bo byłeś mieciutki; czas żebyś zaczął być bezwzględny i twardy jak skała; przede wszystkim dla siebie samego;
Zastanawiasz się czy wszystko wróci do normy? Twojej byłej kobiety juz nie ma; Ty w jej oczach jesteś wymoczkiem; co ma wrócić do normy, w jaki sposób ?
Komentarz doklejony:
Dzieki Yorik,masz racje,mam rogi jak 150,trzeba działać.
Cytat
A jesteś dla niej wsparciem ? Czy tylko ogląda cień ojca który snuje się pomiędzy ścianami jak zombi ? Jakieś ruchy zrobiłeś ?
No ogarniam się,podpisała intercyze i robi co chce nadal, mamiąc mnie "że to chwilowy kryzys""trzeba zatęsknić" i klasyczne "nie starałeś się","staliśmy w miejscu",gdy naturalnie rysuje sufit porożem..Mechanizm wyparcia u mnie słabnie ale ..Cieżko jest zwłaszcza gdy nie ma się ostatecznych dowodów na zdrade ale to jasne jak słońce.Całe szczęście jestem na swoim i córce nic nie zabraknie,jestem niezależny.Zostałem opcją rezerwową tak podejrzewam.Straszna jest ta obojetność osoby,która się znało tyle lat..Dziekuję za wsparcie
Cytat
Masz powód na wnioskowanie o winie. Ja bym jeszcze poszedł taką drogą, że najpierw alimenty na córkę wraz z zabezpieczeniem. Niestety nie odpowiadasz na pw a temat nie jest na oficjalne rozmowy :cacy
Nachodzą mnie myśli,że może faktycznie za mało czasu spędzaliśmy z szanowną małżonka.. z drugiej strony,styrany po 9 godzinach pracy,musiał ktoś robić zakupy i posprzątać w domu,płacić rachunki itp,wiadomo,że to nie wszystko co ważne w życiu ale..Dobiło mnie ostatnie półrocze,imprezy w ciągu tygodnia żony,wyjscia i znikanie po nocach nawet.Jest lepiej z moim samopoczucem,ale to taka sinuisoida.Teraz zupełnie nie mamy kontaktu,nie odzywa się i robi co jej sie zywnie podoba chociaż oficjalnie jesteśmy dalej malżeństwem,chyba czas na ostateczne ruchy.Sam nie wiem.
A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty? Co z Twoimi decyzjami? Czego Ty chcesz i pragniesz od życia?
Czekasz na jej decyzje i to jej decyzja ma być dla Ciebie wiążąca?
Jakiś garbaty jesteś, z metra cięty, nogi masz do tego prostowane na beczce, że tak bezwolnie czekasz na łaskę z pańskiego stołu ?
Cytat
Cytat
w sumie, czy to ma jakieś większe znaczenie czy zdradza z kobietą, czy z mężczyzną?
Cytat
ale to chyba nie Ty powinieneś się wstydzić
Jeśli zmiana jest nieunikniona, to Twoim zadaniem jest ukierunkowanie jej we właściwa stronę.
Popatrz na to z dystansu i nieco innej strony.
Co byś powiedział swojej córce, gdyby przyszła do Ciebie i powiedziała: "tato rozpieprzyłam mój związek z ukochanym bezpowrotnie, czuje się winna, bo wiem, że niejedno spierdzieliłam " ?
Cytat
I o to im chodzi, Ty masz coraz większe poczucie winy a oni czyste sumienie.
Jeżeli pracowałeś więcej i przehulałeś kasę z np:kolegami, jeździłeś na odpoczynek sam no to możesz być winny kryzysowi. Normalnym jest że kiedy rodzina się powiększa, są dzieci, człowiek chce polepszyć warunki, wdaje się w życie monotonia, jak widzisz w jednych małżeństwach ludzie sobie radzą, wspierając się i uzupełniając wzajemnie a drudzy idą na skróty.
Mimo braku dowodów jestem zdradzony na 100%.O dziwo
czuję dziwny spokoj,po za tym mieszkając teraz sam z córką widzę ile nerwów mnie kosztowało obserwowanie tej degragolandy żony,tych kłamstm,ucieczek z domu wyjazdów i siedzeniu na telefonie..i jak mi to rujnowało psychike i jak fatalnie się czułem,jak dziecko to przeżywało....Bez tego cyrku czuję się znacznie lepiej i wreszcie patrzę na to trzeżwym okiem. Teraz co radzicie? kilkanascie rzeczy jej zostało w domu,wywieżć pod nowe mieszkanie,wystąpić o rozwód bo na co mam czekać ? Zamki zmieniłem.Po wyprowadzce nie istnieję dla niej,kompletnie ma w dupie co się dzieje w domu i jak sobie radzimy z młodą.Niewiarygodne,po tylu latach.Ale nie szanuję jej juz i nie dopuszczam myśli,że możemy być razem,po prostu nie chce.
Cytat
Po pierwsze złóż wniosek o alimenty. Ustal sądownie opiekę nad córką, uzasadniając dokładnie tym co się teraz dzieje. To powinieneś zrobić niezwłocznie !!!
W tym czasie zastanów się co chcesz, rozwód, separacja, życie w związku otwartym.
Jeżeli chcesz to pomogę napisać wnioski. Ustal jej adres.
Cytat
Tak trzymaj;
Jeśli ktoś podejmuje taką decyzję, bardzo jasno pokazuje, że to koniec; Naprawdę nie ma czego ratować; A jeśli po jakimś czasie będzie jęczała na wycieraczce, bo znowu jej się pod czaszką coś zmieni i się zlitujesz, to po Tobie; Nie naprawisz tego, a tylko zatrujesz sobie życie, wypełnisz je wieczną szarpaniną; Kończ to definitywnie, będziesz miał szansę odżyć;
Komentarz doklejony:
Mała jest super zdolna ,rzuciła sie w wir nauki ,same piatki,olimpiady...rozmawiam z nią dylomatycznie,"mama musi odpocząć,przemyslec sprawy,problemy w pracy itp"ale w jaki sposob powiedziec dziecku ze to koniec? nie mam pojecia..Slyszac od dziecka "tato tylko ty seie nie martw"...i "bedzie dobrze"Ale widze ten smutny wzrok i brak smiechu spontanicznego od tygodni!!Wydawało mi się,że jestem dość odpornym facetem,myslacym logicznie i szukającym rozwiązań,jednak to mnie przerosło....Strasznie przeroslo,mimo,że zostalem w swoim mieszkaniu czuje pustke i straszną samotność,i mam wrażenie iż z dnia na dzień jest gorzej moja psychiką,brak koncetracji,brak chęci do czegokoliwiek.Z żoną sie widzialem 2 razy - ani raz nie spojrzała mi w oczy,błedny wzrok w chmurach,po prostu zakochanie..straszne i straszne ,że nie mam twardych dowodow..i tak to wygląda..od roku od żony jest jedna informacja generalnie "NIE WIEM",Co robic?BO SIE WYKONCZE
Cytat
Dobry psycholog i terapia. Obowiązkowo.
Takie zbytnie obciążanie się, szukanie winy, odpowiedzialności za zaistniałą sytuację, tylko u samego siebie, bez uwzględnienia szeregu innych zależności,normalnym nie jest. Całkiem możliwe, że ma jakąś głębszą przyczynę w dzieciństwie. Przyjrzyj się temu i wyczyść to sobie.
Cytat
Ale koniec czego?
Psycholog powinien Ci pomóc, to też dobrze ustawić. Dla małej tez byłaby wręcz wskazana jakaś drobna terapia wzmacniająca. Moim zdaniem, jeśli matka porzuca i tym samym odrzuca dziecko, jest wręcz konieczna. Poszukaj dobrego psychologa, który specjalizuje się w terapii par i zajmuje się pomocą w problemach rodzinnych. Wybierz takiego, któremu będziesz potrafił zaufać i w którego obecności będziesz się czuł dobrze. Który będzie nadawał na Twoich falach.
Cytat
Bardzo dzielna jest, jeśli jeszcze do tego własnego smutku bierze Ciebie pod obronę. Pomóż jej! Znajdź specjalistę najlepszego z możliwych i dostępnych, niech wesprze ją w poukładaniu tego, co dla niej trudne i uległo zburzeniu. I pomóż sobie, abyś nie stanowił dla niej ciężaru, a pozostał wsparciem.
Nikt wokół Ciebie nie jest ślepy i głupi. Ludzie, rodzina, znajomi doskonale widzą co się dzieje. Sam jesteś niedobitkiem, który nie chce tej prawdy dostrzec i przejmuje się głoszonymi przez nią formułkami. Cóż takiego zrobiłeś, by w te jej brednie wierzyć? Pracowałeś, rozmawiałeś o problemach, chciałeś naprawiać jej wiarołomstwo, wychowujesz samotnie córkę. Czy to są cechy ostatniego chama i namiastki człowieka? Pytanie retoryczne, bo znasz odpowiedź. Jesteś silniejszy niż myślisz, więcej warty niż towarzystwo żony razem wzięte. Nie wmawiaj sobie jej idiotyzmów.
Nie siedź też sam ze swoimi myślami. Może to być upierdliwe, ale otaczaj się ludźmi, znajomymi. Zajmuj sobie każdą chwilę i nie pozwalaj na zbędne myśli. Chyba już osiągnąłeś swoje dno. Z pomocą bliskich Ci osób wyjdź do życia. Nawet gdy bardzo Ci się nie chce, zmuszaj się do działania. Efekty przyjdą wtedy same.
Cytat
wbrew niechęci Tobey trzeba się z tego domu ruszyć.
A może i w domu trochę przemeblować na ,,po mojemu",schować z widoku trochę wspólnych bibelotów.
Dać się wyciągnąć koledze na /jedno/piwo,zagrać w kosza jeżeli zdrowie pozwala,pójść z córą na basen.Skoro córka skupiona na nauce,trochę ruchu b.dobrze zrobi jej kręgosłupowi i psychice/potrzebuje się gdzieś wyszumieć skoro w domu chodzi na paluszkach/
Jak napisał Apolo otaczaj się/pozytywnymi/ ludźmi,córka też powinna mieć dużo kontaktu z rówieśnikami,babcią ....Idą święta,nie będą łatwe,pomyśl o nich.
Jeżeli nie u rodziny,to może wyjazd w góry,narty?
Czas trzeba sobie i dziecku zorganizować bo im więcej masz luzu fizycznie tym bardziej cierpisz psychicznie.Jak się nie zmęczysz w dzień ze snem będą problemy.
Potrzebujesz ,dowody"na żonę,poproś brata,kumpla by Ci je zorganizował,macie chyba wspólnych znajomych którzy widzą co wyprawia.
Chociaż do rozwodu wystarczy Ci to że ,,porzuciła"rodzinę,dobrze mieć ,,coś"na wypadek gdybyś to Ty miał się stać winnym według niej.
Jak długo chcesz córkę ,,zbywać"?,ona może to później odebrać jako okłamywanie.
Oby żona nie przedstawiła jej swojej wersji wydarzeń zanim zdobędziesz się na szczerość.Bo przecież nie chodzi o ,,przemyślenia" żony.