| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Anetastp | ![]() |
#
poczciwy | 00:39:46 |
Edek_2 | 00:40:18 |
Julianaempat... | 01:04:23 |
Joanna96 | 02:05:29 |

Nie wiem od czego zacząć. Mój mąż pracuje w gminie jako konserwator wodociągów. Uwielbia jazdę konną i od kilkunastu lat jeździ u znajomego na koniach, nauczył jazdy konnej nasze dzieci (córka 20 lat, syn 14 lat). W styczniu tego roku zrobił sobie kurs instruktora jazdy konnej i od tego czasu uczy młode dziewczyny (13-18 lat) jeździć konno. W międzyczasie córka rzuciła studia, zaszła w ciążę i wyszła za mąż. Przez to całe zamieszanie nawet nie zwróciłam uwagi że męża prawie całymi dniami i wieczorami nie ma w domu. Przed siódmą wychodził do pracy ok. 14.00-15.00 wracał zjadł obiad albo i nie i szedł jeździć konno do 21.00. I tak codziennie nawet w soboty i niedzielę. Po ślubie córki kiedy emocje opadły zaczęłam prosić męża aby chociaż niedzielę poświęcił mnie i rodzinie. oczywiście od razu się denerwował i mówił że myślę tylko o sobie, on robi to co lubi a ja mu zazdroszczę. Pomimo moich próśb i płaczu robił dalej to co robi. Postanowiłam że ja też będę się uczyć jeździć konno i w ten sposób spędzać z nim więcej czasu. Niestety na pierwszą jazdę musiałam czekać cały miesiąc ale jak ktoś obcy zadzwonił jazda odbywała się w ciągu dwóch dni. Zapomniałam dodać że mąż ucząc te młode dziewczyny nie pobiera żadnych opłat. Dziewczyny płacą 50 zł miesięcznie i jest to opłata na utrzymanie koni. zaczęłam podejrzewać zdradę i jednocześnie nieopisany ból w sercu ponieważ mój mąż jest moim jedynym mężczyzną w życiu.Zauważyłam również że nie odstępuje od telefonu, chodzi z nim pod prysznic i do ubikacji. Nie miał ochoty ani na sex ani na rozmowy ze mną. Mój mąż wcześniej bardzo lubił się kochać ze mną i robił to 4 razy w tygodniu a przez całe lato sex był tylko z mojej inicjatywy i dużo rzadziej. Na swoje imieniny w lipcu zabrał dziewczyny ze stajni na pizzę a mnie nawet o tym nie powiedział, dowiedziałam się po kilku tygodniach. Oczywiście mnie i dzieci nigdzie nie zabrał. Pierwsze co robiłam to prosiłam męża byśmy szczerze porozmawiali i spróbowali to naprawić ale mąż mi wmawiał że ponieważ zostanę babcią to mi odbija i powinnam się leczyć. Mąż zawsze mnie obwiniał o wszystko co złego działo się w naszym domu. To że córka rzuciła studia to też w/g niego moja wina i to że syn jest chory na cukrzycę też. W końcu zrozumiałam że w naszym związku kocham tylko ja jego on mnie niestety nie. Nie widzę sensu dalszego życia razem ale mąż w kłótniach mówił mi że rozwód owszem ale z mojej winy i bez alimentów. Niestety nie potrafię mu udowodnić zdrady. Wszystkie sms-y wykasowane, rozmawia przez telefon tylko poza domem. Ponieważ jest konserwatorem wodociągów jeździ po całej gminie i wszystkich ludzi zna, wyrobił sobie dobrą opinię. Wynajęłam detektywów i nic nie znaleźli ale ja widzę i czuję że już mnie nie kocha. Podkładam dyktafon gzie tylko się da i nic a jeśli coś się nagra to słabej jakości i nie bardzo można zrozumieć co mówi. Podkładałam w samochodzie i w domu, w samochodzie włącza radio a domu telewizor. Do bilingów nie mam dostępu ponieważ używa komórki służbowej. Poradźcie co dalej robić. Jak mu udowodnić zdradę. Może jest tu ktoś kto może mi pomóc. Żyję jak w piekle, staram się udawać przed mężem że jest dobrze, on też i jemu to dobrze wychodzi a ja już nie mogę. Ponieważ nie mogę liczyć na detektywów (to jet kosztowne) siedzę kiedy tylko mam czas i przesłuchuję nagrania z dyktafonu a to zajmuje mi dużo czasu. Czy jest ktoś kto może mi oddzielić na nagraniu głos z radia od głosu rozmówcy? Co jeszcze mogę zrobić? Nie wiem z kim mnie zdradza, czy to jest kochanka, czy któraś z tych młodych dziewczyn?
Zacznij myśleć o sobie i o tym jak sobie poukładasz życie bez niego.
To orzeczenie jest takie niezbędne?
Warto jest tracić na to czas, siły i pieniądze?
Jak wygląda Twoja sytuacja? Pracujesz? Jak z mieszkaniem?
Jest na pewno mąż z kryzysem wieku średniego, z imprezowym życiem poza domem i rodziną.
Proponuję Misia01 znaleźć sobie młodego instruktora jazdy konnej, a lekcje pobierać w tym samym czasie w jakim on udziela, a oprócz tego zrobić się na bóstwo i niech patrzy co zrobił
Tylko prawd jest kilka, niestety.
Jedną z nich i chyba najgorszą jest przypisywanie naszym mężom najgorszych cech, bo w innych wypadkach tak było.
Nie każdy facet to skurczysyn, choć przechodzi andropauzę. Czasami facet ma dość tego co się dzieje w domu i ma ochotę uciec gdzie się da, od tego najlepiej do jakiejś "jaskini" gdzie nikt go nie znajdzie. Czasem tą jaskinią jest praca, czasem hobby, czasem domek nad rzeczką gdzie łowi ryby. Niekoniecznie musi zdradzać, choć nam kobietom wszystko na to wskazuje.
Wiele ostatnio przeszliście, jednak mężczyźni takie rodzinne sprawy przechodzą inaczej. O ile Ty, zapieprzasz, organizujesz, stajesz na rzęsach by wszystko zapiąć na ostatni guzik...To Twój mąż może całkiem normalnie czuć, że zrobił swoje... I dalej niech się dzieje.
Moim zdaniem jeśli nie masz dowodów, to na siłę ich nie szukaj, odpuść. Zrelaksuj się, bo jesteś jak bomba z odpalonym zapłonem.
Zadbaj o siebie, zrób się na bóstwo, a może zrób mężowi niespodziankę i wykup tydzień "pod palmami"? Wyluzuj dziewczyno.
Dopiero jeśli oboje odpoczniecie i wrócicie do równowagi, a między wami "tamto" nie wróci, możesz czuć zagrożenie. Wtedy się tu zgłoś i będziemy radzić. Teraz oboje jesteście na życiowym zakręcie. Ty też reagujesz nieadekwatnie. Bijący zegar i fakt i że zostaniesz babcią, włączył Ci niepotrzebnie alarm. Tak myślę i ufam, że mam rację.
Myślę, że dużo racji ma apologises, ale ja kochałam męża i nie wyobrażałam sobie życia bez niego.
Dowody zdrady są mi potrzebne nie tylko do sądu ale też do potwierdzenia tego że mąż mnie nie kocha i coś w naszym życiu się skończyło.
Cytat
Misia, a co się stało,że przestałaś go kochać ?
Cytat
a nie prościej porozmawiać z nim, ale wiesz, zdobyć się na taką głębszą rozmowę i spytać co on czuje?
Piszesz o tym, że kończy się w Waszym życiu jakiś etap i to budzi Twój niepokój.
To normalne, że obawiamy się nieznanego, ale musisz też przecież wiedzieć, że to jakie to nieznane będzie leży też w Twoich rękach. Czekasz na męża, jakbyś była bezwolna, a przecież Ty też masz prawo decydować o swoim jutrze.
Szukasz, szukasz i nic nie znajdujesz oprócz tego, że mąż przestał lubić Twoje towarzystwo. Jeśli czujesz, że coś się wypaliło, nie otrzymujesz od męża wsparcia jakie Ci się należy, to naprawdę w sądzie wystarczy, żeby otrzymać rozwód.
To co robisz w tej chwili, to "wybieranie" cegiełek z fundamentu waszego związku. W końcu wszystko się zawali tak czy tak. Mąż może nie wytrzymać i rzeczywiście znajdzie sobie jakąś odskocznię, oprócz konia oczywiście. Będziesz wtedy zadowolona? To Cię zadowoli?
Czym bardziej będziesz mu się narzucać tym on bardziej się będzie od Ciebie oddalał ...
Niech on też poczuje ,że może Cię stracić ....zadbaj o siebie ,spotkaj się z koleżankami ,wyjedz na weekend z synem albo z koleżanką ...zacznij mieć swoje życie .....niech ma to co chce...
Jak zobaczy ,że może Cię stracić to się obudzi a jak nie to się rozejdziecie ....
Ja wiem, że aby przechodzić przez wspólne lata w związku i czuć satysfakcję potrzeba czegoś więcej niż chęć i strach. Pojedyncze sytuacje, które opisałaś, brak dowodów zdrady cóż może oznaczać? Najprościej uznać, że mąż doskonale kryje. To takie uzasadnienie dla wszystkich przykrych słów i gestów. Jeszcze lepsze uzasadnienie na szarpanie swoich nerwów domysłami, szpiegowaniem. Podnosisz swoje emocje na same wyżyny i powoli te emocje stają się sensem same w sobie. Zza tych emocji coraz mniej widać. Zastanawiałaś się kto przez te emocje najbardziej cierpi? Cierpi wiele osób, ale tylko swoje znasz i te najbardziej Ci doskwierają. W taki sposób stwarzasz zaklęte koło złych uczuć, myśli. Jesteś jedyną osobą zdolną zmienić ten układ. Układ, bo małżeństwo już od jakiegoś czasu zmieniło się w układ dwojga ludzi uciekających przed sobą. Mąż uciekł do swojego świata, Ty do swojego.
Zanim doczekasz się zdrady, romansu męża, może minąć wiele lat. To paskudna huśtawka. Naprawdę można tak bezsensownie wiele lat spędzić.
Też miałem okres ucieczki w swoim życiu. Ba, większość życia uciekałem. I znając swoje braki na dziś mogę powiedzieć, że winnymi takiej sytuacji byliśmy oboje. Nie inaczej jest u was. Wybacz za szczerość, ale gdybym usłyszał od żony stwierdzenie, że zdradzam, i jeszcze z jakimiś małolatami, to po pięciu minutach wychodzę z domu i nie ma czego ratować.
Przez pryzmat swojej krzywdy, nie widzicie oboje całości problemu. One nie powstały dzisiaj, ani wczoraj. Rodziły się latami. Być może córka stworzyła stan, gdy rozsypało się to wszystko jak domek z kart. Decyzja co dalej należy do was obojga. Jedno z was musi potrząsnać drugim. Zdecydować czy chce nadal ciągnąć taki układ, walnąć w stół i bez oglądania się ruszyć. Nie ma niczego gorszego niż czekanie w rozkroku. Jeśli nie chcesz tkwić w codziennym przesłuchiwaniu dyktafonów, życiu obok siebie daj ultimatum. Ratujecie- terapia u psychologa, w poradni kościelnej (jeśli jesteście wierzący) lub rozstajecie się zanim krzywda nie stanie się zbyt wielka. Samo straszenie męża to za mało, bez konsekwencji efektów nie będzie.
Poza tym na tych nagraniach mimo że niewyraźnie to jednak są chwilami podteksty seksualne, raz podsłuchałam rozmowę telefoniczną mojego męża z jedną z tych dziewczyn w której skarżył się na mnie że znowu się go czepiam i go "wkurwiam". Innym razem podsłuchałam jak mówił do jednej z nich "wszystkie was kocham, widzisz jak Agę i Laurę przytulam". Nie wydaje mi się to normalne. A jak ja go pytałam czy mnie jeszcze kocha to odpowiedź była taka "jakbym cię nie kochał to bym z tobą nie siedział", dla mnie to nie była satysfakcjonująca odpowiedź. Ponieważ mi jednak zależało na mężu a on nie chciał powiedzieć o co chodzi zaczęłam sama szukać przyczyny naszego oddalania się od siebie. Chciałam coś zmienić, naprawić i dlatego ten pomysł jazdy konnej.
Ja przez cały ten czas byłam szczera w stosunku do mojego męża, ale on nie koniecznie.
Na czym Ci najbardziej zależy? Chyba na jego obecności , pomocy i bliskości. Im mocniej się o tę bliskość upominasz tym mnie jej otrzymujesz. Być może mąż tę bliskość musi stracić, by zrozumieć.
Proponowałaś terapię mu. To całkiem niezłe rozwiązanie, ale jeśli już to tylko dla Ciebie. Po to byś na spokojnie mogła w tej trudnej rzeczywistości poukładać myśli, nazwać swoje potrzeby i określić ich realizacji. Tak jak mocno szukasz tej nieszczęsnej zdrady, tak na spokojnie jego oddalenie, brak dbania o potrzeby Twoje i dzieci śmiało za równorzędne zdradzie możesz uznać. Jedni trwają w niespełnionych związkach na przekór wszystkiemu, inni uznają zdradę jako powód do rozwodu, jeszcze innym wystarczy złe traktowanie w codziennym życiu. Czasem, gdy bardzo swoje szczęście uzależniamy od tej drugiej osoby i każdego jej słowa, gestu jak ochłapu, proces do samodzielnego decydowania trwa dłużej. Być może właśnie terapia dla siebie, nie dla męża przyniesie Ci rozwiązania?
Cytat
po co starasz się przekonać samą siebie, że on Cię nie kocha?
przecież on jasno komunikuje:
Cytat
Cytat
ja się dziwię, gdzie Ty w tych jego wypowiedziach widzisz podteksty seksualne
Komentarz doklejony:
na marginesie, wiesz, że zrzędzenie, marudzenie komuś nad głową, jest formą agresji?
Unikający bliskości, to cecha która w ludziach się buduje z czasem, jest jakimś tam pokłosiem przeżyć życiowych.
Tutaj był w miarę dobry związek, bez wstrząsów i negatywnych emocji. Więc albo :
1. Pan nie do końca był szczery w związku z naszą Misią i ukrywał negatywne emocje od lat.. niekoniecznie związane z nią. Udawał i grał po prostu...
2. Albo to Misia nie jest z nami szczera i ukrywa jakieś małżeńskie "sprawki" które toczyły się od lat.
Unikanie bliskości to cecha ludzi którym sporo w życiu krzywd wyrządzono. Jesteście pewni, że o to chodzi w związku Misi z jej mężem?
Ja jestem kobietą, ale jakoś cała ta historia Misi jakoś do mnie nie przemawia.
Szukam między słowami (a w tym jestem dobra) i znajduję zrzędliwą jędzę, przerażoną faktem że zostanie babcią. Do tego te fanaberie z krótkimi spodniczkami, solarium i basenem.. Nie byłaś aby nieco śmieszna Misiu? Może Twój mąż chciał swojej "starej" żony, tej miłej, spolegliwej, dbającej o niego?
Nie usprawiedliwiam Twojego męża, bo zwyczajnie nic o nim nie wiem. Nic, czego Ty byś nie napisała. O Tobie wiem więcej.
Cała "akcja" zaczęła się gdzieś w okolicach "wyfrunięcia" z gniazda waszej córki i tu bym szukała przyczyn całej afery.
Na razie Twój mąż ucieka z domu do koni. Ciesz się Misiu że tak jest.
Więc albo poproś go o rozwód w kulturalny sposób, albo zawalcz.
Tylko ta walka to nie sprawdzanie do obłędu podsłuchów, ani ubieranie mini spódniczek.
Bądź taka, jaka byłaś kiedyś, w jakiej się zakochał Twój mąż. Myślę, że to "ostatni bastion". Albo go przejdziecie razem tak jak już wiele przechodziliście razem, albo nie ma o czym gadać.
I kobieta korzystająca przykładowo z basenu jest śmieszną???
No bez jaj.
Nie chcę Myslaca wskazywać winnych, bo chyba nie o to chodzi. Autorka, jej mąż, obydwoje dzieci będą mieli swoje zdanie, swoje pretensje. Działają jak zwykle mechanizmy. Ktoś borykający się z problemami często nie jest obiektywny, nawet wobec siebie. Zwróciłem uwagę na możliwy problem, pewnie jeden z wielu, na potrzebę pomocy z zewnątrz- najlepiej dobrego psychologa. Przy szczerości wobec siebie i pomocy można dojść do rozwiązania. Rzecz w tym, że to praca dla Misi. Zmienić można tylko siebie, autorka chce zmieniać męża.
Basen i solarium nie ma w sobie nic złego. Tylko wyobraź sobie....
Twój mąż nagle zakłada super stringi, opala się w solarium, depiluje i takie tam...
Jeśli nie pomyślisz że kogoś ma, to pewnie że odbija mu andropauza.
Z mężczyznami jest podobnie
Oni myślą podobnie
Przepraszam za to pismo obrazkowe, ale ty innego nie zrozumiesz.
I nie mów mi, ze twój mąż chodzi w stringach od wieków
Jeśli czymś dziwnym jest dla Ciebie korzystanie z basenu i noszenie krótszej spódniczki, to ja nie mam żadnych pytań.
Fakt, jak ktoś nagle po latach zaczyna się depilować, szczególnie miejsca intymne, to może być dla niego ciężkie przeżycie
Komentarz doklejony:
że o drugiej stronie/współmałżonku nie wspomnę
Przecież nie odpuści, żeby się nieco nie bnazyć przy okazji
Zrozumiałam i inni też zrozumieli Amor.
Ty już nie umiesz się sprzedać bez reklamy
Komentarz doklejony:
Miało być: Obnażyć przy okazji.
I już spadam do garażu Apologises.
Cytat
jeśli reklamą jest stwierdzenie, że czymś normalnym jest korzystnie z wody, mydła i depilacja, to faktycznie mea culpa
Naskoczyłaś na autorkę, bo stwierdziła, że zaczęła bardziej dbać o siebie, aby zwrócić na siebie uwagę męża, zauważyłaś?
Cytat
Starczy że robi to jej mąż ,który zwalając wszystkie problemy rodzinne na nią zapomniał o tym że też jest ojcem i sam mógł wpłynąć na decyzję córki...najlepiej obarczyć kogoś za wszystko i nie ponosić za nic odpowiedzialności ...to najprostsze
Jak można napisać że jest zrzędliwą jedzą tylko dlatego że zostanie babcią ,co ma piernik do wiatraka ..może to jej mąż ma właśnie z tym problem ,że zostanie dziadkiem woli przebywać z młodymi dziewczynami żeby się dowartościować i dlatego odsunął się od rodziny ....
Nie można długo żyć w małżeństwie obok siebie ,bo to nie życie ..Jeśli zadbałaś o siebie ,a on nie reagował to znaczy ze jest coś na rzeczy ,że przestało mu zależeć ,że może być inny obiekt zainteresowania Twojego męża oprócz koni....
Jeśli ma internet w telefonie ,może umawia się przez portale randkowe albo erotyczne...???
Ja widząc że dzieci są już duże i dają sobie radę chcę poświęcić jemu więcej czasu ale on tego nie potrzebuje. Oczywiście w przeszłości dzieci były najważniejsze i były na pierwszym miejscu.
Starałaś się, wysyłałaś sygnały, że Ci zależy, nie ma sygnały zwrotnego, to odpuść, bo szkoda czasu.
Każdy z nas ma ograniczony czas i jest zbyt cenny, aby go marnować.
Zmienić można jedynie siebie Misia. Swoje postępowanie, swoje priorytety, a przede wszystkim granice swojego przyzwolenia. Mąż ma gdzieś Twoje straszenie rozwodem. Nie dostrzega Twoich starań. Może trzeba na odwrót? Przestać dbać o niego- przecież jako męża masz go już tylko na papierze. Dbać o siebie, ale dla siebie. Dobra kiecka na wyjście do znajomych, dres wygodny do chałupy? I postawić sprawę jasno- albo rodzina z wszystkimi obowiązkami albo hobby z pełną wolnością. Taką o jakiej nawet nie marzył?
Myślaca;
Cytat
Misia01;
Cytat
Tą pustkę, którą serwowała mu latami misia, sama się świetnie realizując, musiał czymś wypełniać lub czekać na jej wypełnienie, żeby móc z nią żyć; Póki dziecko się nie usamodzielniło miał poczucie obowiązku i odpowiedzialności za rodzinę; To jej taki związek odpowiadał, on się tylko przystosował; W końcu ma czas żeby pomyśleć o sobie; Teraz się obudziła na starość? zaczęła dbać o siebie, minówki zakładać ? prymitywne i żenujące;
Przymuszanie do bliskości jakiej nie było latami, stawianie jakiegoś ultimatum? egoistyczne stawianie na swoim? to koniec związku, jaki by nie był;
Apologises,
Cytat
Jeżeli jest tak jak napisałem, to się ucieszy, bo rodzinę z wszystkimi obowiązkami juz miał; teraz ma upierdliwą kobietę z klimakterium, która wciąż chce go sobie podporządkowywać;
Cytat
Biedaczek, maleństwo ... a gdzie on był przez te lata, kiedy sobie taki kówno-związek zamiast bliskości fundowali? Pewnie zapomniał stanąć w kolejce po spodnie.
Czy może jednak też mu taki kówno-związek odpowiadał?
Cytat
A to tylko ona się obudziła w tym ich kówno-związku zbyt późno?
On na stare lata przytulający małolaty i kochający je nagle wszystkie, żenujący nie jest?
Pewnie powinna czadorze posuwać, wówczas by ją dostrzegał
Ma warunki, to nosi.Proste.
Jakby tych warunków nie miała, to by bzdurzyła o ograniczeniach, które wiek powinien nałożyć.
Są 20-latki, które nigdy nie powinny krótkich kiecek zakładać i kobiety nawet pod 50, które są tak hot /JLo, H.Berry/
jak dbasz, tak masz :cacy
Nie każdy zwiazek oparty jest na bajecznej miłości, zwłaszcza aż do śmierci;
Gdyby wszyscy faceci odchodzili od kobiet z silnym instynktem macierzyńskim, bo np. cała uwaga, miłość i czułość ich kobiet przekierowana została na dzieci, a oni spadli na dużo dalsze pozycje i relacje z żoną nie spełniały ich oczekiwań to chyba nie było by małżeństw
Co do krótkich kiecek, faktycznie niewiele rozumiesz Amor; To nie chodzi o to, że komuś coś nie pasuje; tylko, że się budzi i miota, jak już wszystko pogrzebał, gdy już często najlepsza część życia uciekła; a czasu nie cofniesz; Jesli to w celu wzbudzenia zainteresowania, to też taki policzek dla faceta, przez wiele lat nie czuła potrzeby być dla niego atrakcyjna, teraz jej się przypomniało; chyba tylko idiota uwierzy, że to dla niego, nie dla innych :-))) A nawet jak uwierzy, to w wyrachownie i manipulacje w celu podporządkowania go jakimiś prymitywnymi metodami;
Sorry, ale od bardzo dawna widzę paradoks, gdzie sporo kobiet nie potrafi się cieszyć z życia, ze swojej kobiecości, uważa coś za upokarzające, bo one takie nie są, im przecież nie wypada, bo są takie "wartościowe" a nie jak te "pustaki";
Gdy jest juz za późno, to im odwala, za bardzo, próbują nadrobić stracony czas; "amerykę odkrywają"; może faktycznie, nie żenujące, ale smutne;
Cytat
O tym samym pisałam wyżej, zauważyłeś?
Cytat
Dokładnie, to jest smutne, a nie żenujące, czy prymitywne. Tak jak i smutnym jest, że jej partner nie miał w odpowiednim czasie w sobie, dość siły wiedzy i mądrości, aby zauważyć problem, kiedy się w tym instynkcie macierzyńskim zatracała.
Cytat
Ona mu serwowała? On jakiś ułomny, czy bezwolny? Gdzie on w tym czasie był? Chciał przejść przez ten związek bez żadnej fatygi?
Czyżby bezmyślny egoistyczny gimnazjalista w bajeczną miłość wierzył, aż do samej śmierci?
Chciał przejść przez życie bez żadnego bólu, starań, fatygi i nakładu? To ona miała portki w tym związku nosić?
Cytat
To prawda wielu rzeczy nie rozumiem. A jesteś pewny, że Ty wszystko rozumiesz?
Ludzie w życiu popełniają liczne i różne błędy. Autorka też ma do nich prawo. Ty nie popełniłeś żadnych?
Błędy popełnione przez nią w życiu, nie dają prawa innym do mylenia krytyki z upokarzaniem. Ona jest w tym punkcie w którym jest i tego nic już nie zmieni.
Komentarz doklejony:
Cytat
nie byłabym tak do końca pewna , czy tylko ona jest za to odpowiedzialna
https://www.youtube.com/watch?v=w-T9QWds5ro
Zawsze lepiej, nawet bardzo późno niż wcale, szkoda, tylko że wtedy już nie smakuje tak jak by mogło kiedyś
Misia pisze o tym że cyt:
"Nie widzę sensu dalszego życia razem ale mąż w kłótniach mówił mi że rozwód owszem ale z mojej winy i bez alimentów. Niestety nie potrafię mu udowodnić zdrady. Wszystkie sms-y wykasowane, rozmawia przez telefon tylko poza domem" itd....
Nie przyniosła rezultatu krótka próba reanimacji związku, schudnięcie 8 kg, spódniczki itd., to teraz chodzi o jedno:
"Poradźcie co dalej robić. Jak mu udowodnić zdradę. Może jest tu ktoś kto może mi pomóc. Żyję jak w piekle, staram się udawać przed mężem że jest dobrze, on też i jemu to dobrze wychodzi a ja już nie mogę. Ponieważ nie mogę liczyć na detektywów (to jet kosztowne) siedzę kiedy tylko mam czas i przesłuchuję nagrania z dyktafonu a to zajmuje mi dużo czasu. Czy jest ktoś kto może mi oddzielić na nagraniu głos z radia od głosu rozmówcy? Co jeszcze mogę zrobić? "
Ani słowa na temat, co jeszcze mogę zrobić, by zażegnać kryzys?
Ani słowa o tym, że oczekuje pomocy by uratować małżeństwo.
Trzask, prask i po zawodach... Trochę schudła, trochę wyładniała i to ma starczyć za wszystko. Nieważne, że szpicluje męża jak dzikie zwierzę, nagrywa, podsłuchuje, sprawdza i wielkie NIC!!
Jeśli on od niej ucieka, to znaczy że trzeba faceta "utopić" i znaleźć przyczynę.
Jednak tą przyczyną nie może być fakt, że jest nieznośna i każdy by od niej uciekł nie tylko do konia
Misia, ładnie poproś męża o rozwód. Jest duża szansa że się zgodzi.
Cytat
widzę diasku, że posmarowałeś dzisiaj kopytka jakąś zjełczałą wazelinką
Cytat
i co ma ta kobieta zrobić?
czas cofnąć?
Komentarz doklejony:
Cytat
to jest proste, zrzędzenie to forma agresji,
agresja wynika z lęku, tylko Misia wie jakie lęki w niej siedzą,
Jeśli tak jest, to kto tu jest ofiarą?
Samo życie