

| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Edek_2 | 00:15:36 |
Julianaempat... | 00:15:48 |
Anetastp | 00:41:18 |
#
poczciwy | 01:19:47 |
Joanna96 | 02:45:30 |

Witam, od jakiegoś czasu czytam posty, które tutaj umieszczacie i chyba nadszedł moment, ze chciałabym podzielić sie z Wami swoją historia. Wydawało mi sie, ze jesteśmy normalna, na swój sposób szczęśliwa rodzina. Znamy sie od 15 lat, 8 jesteśmy małżeństwem, mamy dwójkę synów. Starałam sie być dobra żona i matka, przyjacielem i wsparciem. Niestety ok. 3 m-ce temu zauważyłam, ze mój mąż z kimś pisze. Na początku sie nie przyznawał, ale po dwóch dniach oznajmił, ze z koleżanka z pracy. Obiecał mi, ze już więcej nie będzie tego robić, ale jak pewnie sie domyślacie, były to puste słowa. Znowu go przyłapałam i kolejny raz to samo. Mówił, ze mnie kocha, ze liczę sie tylko ja. Uwierzyłam. Pojechaliśmy cała rodzina na wakacje, ale on już nie był sobą, traktował mnie jak powietrze, jakbym nie istniała. Po powrocie, po jakims miesiącu, sprawdziłam jego telefon i ... okazało sie, ze piszą do siebie, ze sie kochają. Myślałam, ze umre. Moje serce rozbiło sie za milion drobnych kawałeczków. W środku nocy wykrzyczałam mu, jak mógł to zrobić, chciałam sie dowiedzieć dlaczego tak postąpił? Dodam tylko, ze od momentu zauważenia pierwszego smsa przestałam jeść, schudłam przeszło 10 kg, cierpiałam, nocami płakałam a on był niewzruszony. Po tym, jak już potwierdziło sie najgorsze, chciałam, żeby wyprowadził sie z domu, ze ma dać mi spokoj ale on prosił, błagał ... a ja uległam. Teraz widzę, ze sie stara, ze próbuje być czułym i troskliwym... ale ... my już nie rozmawiamy... kiedy nocą dzieci zasypiają zdarza mi sie z nim porozmawiać, wtedy twierdzi, ze czuje sie, jakby umarł, ze było to od momentu kiedy rozpoczął tamten związek, ze chce umrzeć.Nie wiem, co o tym myśleć, czy to przez to ze zrozumiał co nam wyrządził, czy tak cierpi po rozstaniu z tamta. Zastanawiam sie tez nad ta kobieta, ona mężatka, 2 dzieci, co oni sobie wyobrażali?! Mimo tego ogromnego bolu i cierpienia pragnę dać mu szanse, ale z drugiej strony nie chce mi sie żyć, zastanawiam sie, czy tak nie byłoby lepiej, czuje sie tak rozbita, pozbawiona nadziei na lepsze jutro, zawiedziona i rozczarowana. Potrzebuje pomocy, rodzicom o niczym nie powiedziałam, przez co teraz unikam kontaktów, stratę wagi przypisuje tarczycy. Jestem wrakiem człowieka.
Dlaczego tak się go uwiesiłaś, że nie wyobrażasz życia bez niego? Taki nijaki będzie lepszy niż gdyby w ogóle go nie było?
Po pierwsze PROSZE CIE podziel sie tym z kim ze swojego srodowiska,z rodzina ,kolezanka...siostra? Sama siebie zadreczysz i niestety ciezko bedzie Ci samej spojrzec na to wszystko z boku..inni widza pewne rzeczy duzo lepiej niz my,bo patrza z innej persepktywy.
PO DRUGIE -TY i chlopcy...zostaw troche temat.
Ja przez ponad 3 miesiace blagalam o rozmowe,sama probowalam dac nam szanse,robilam co moglam zeby maz na mnie spojrzal i po 3 miesiacach maz poszedl znowu w dluga...a moze juz wczesniej. szansa akurat w moim przypadku na nic sie zdala,chociaz czytam na tym forum,ze sa dziewczyny ktore uratowaly swoj zwiazek.
Tylko moj maz jest bardzo specyficzny i trudny w pozyciu.Moja siostra mowi,ze mam zlota cierpliwosc,ze wytrzmalam z nim 10 lat bo ona wyrzucila by go pobitego przez nia juz miesiac po slubie...ale ja bylam zakochana i uzalezniona. Wpadlam po uszy bo naprawde nie widzialam tego co on ze.mna robi !
Teraz wiem,ze nie dam z siebie dalej robic niewolnicy bo takie zapedy ma moj maz.
Bardzo ciezkie chwile za Toba i poki co nie latwiejsze przed Toba,bo ciezko jest zaufac..ale to bardzo indywidualna i delikatna sprawa. Mysle,ze duzo zalezy od zachowania meza,czy bedzie chcial wspolpracowac
Ja dalej nie dowiedzialam sie dlaczego? Zaczynajc ten temat maz go ucina a nawet zaczyna twierdzic ze to nic strasznego i wielu facetow tak robi...dlatego u mnie moj maz nie ma juz szans. Nie znamy twojego meza,czy to byla chwila slabosci czy swiadome szukanie tematu...
Teraz moc usciskow i pamietaj :kiedys jeszcze bedzie dobrze !!!!
Dość łatwo przygarnęłaś tego swojego biednego męża z powrotem. Terapia wstrząsowa nie byłaby lepsza? Na razie ma u jak u pana Boga za piecem.
Cytat
pisząc do niej że ją kocha /od momentu rozpoczęcia romansu/ czuł się jakby umarł?
nie było motylków,podniecenia,radości ze spotkania,miziania w godzinach pracy?
Czy też czuł że was związek umarł razem z nim w tym związku a dopieszczenie przez koleżankę dodało mu skrzydeł?
Cytat
chcesz żeby było jak dawniej,ale ponieważ nie wiesz jak się za to zabrać jesteś zdołowana również tym
A tak jak dawniej nie będzie,gumką myszką tego nie wymażesz.
Jest źle ,tym bardziej że od 3 msc mąż cię okłamuje a Ty nie wiesz wiele więcej niż on mówi.Wypadałoby kłamcę sprawdzić/podsłuch w aucie ,jeżeli wraca o różnych porach gps,może ktoś podjedzie pod jego pracę i zobaczy czy wychodzi sam/
Chcesz dać szansę a wychodzi na to że....mąż sam nie wie czego chce.
Może mieli plany z mężatką,nie wiesz o czym rozmawiają w pracy,nie wiesz czy nie ma drugiego telefonu,nie wiesz czy czasem nie czuje się między młotem a kowadłem.
Może chciałby z nią a ona nie jest gotowa?
Jeżeli to ma być szansa dana w ciemno ,nie wiadomo na co ,nie wiadomo za co to kolejny raz oberwiesz TY. i twoja psychika.
Zanim!!!!usłyszy od Ciebie ,,zgadzam się dać ci szansę"trzeba wiedzieć czy on tej szansy chce ,a wcześniej posprawdzać co mówi i zobaczyć na czym stoisz.
Aby po kilku miesiącach ,,naprawiania"nie okazało się że on tylko chciał przeczekać do gotowości kochanki.
Masz możliwość zebrania ,nagrania dowodów romansu to zrób to bo nigdy nie wiadomo kiedy mogą się przydać.
Zaangażuj go w opiekę nad dziećmi,zostaw ich trochę razem a Ty wyjdź na spacer,pobiegać ,do koleżanki,
Komentarz doklejony:
piszesz że czytasz od jakiegoś czasu historie portalowe.Zwróć uwagę na to co mówią inni zdradzacze,jak się standardowo tłumaczą,jak unikają szczerości,potwierdzają to co już się człowiek dowiedział.
Komentarz doklejony:
Chciałam jeszcze ogromnie Wam podziękować, nie wszystko mi sie podoba co tu piszecie, ale ogromnie doceniam szczerość i to, ze nie zostałam sama, ze moge z kimś o tym porozmawiać. Dziękuje!
Cytat
Bo problem jest w tym że temat nie został przerobiony.
Dla niego szansa to spanie na tej samej kanapie,z tą samą żoną w tym samym domu ,bez pytań,bez analizowania,bez szukania problemu,bez wracania do tego co się stało.
Ty jesteś w innym miejscu ,z bolącym sercem,z brakiem zaufania,z pytaniami na które nie dostajesz odpowiedzi.
Komentarz doklejony:
[quote]mój mąż zmienia prace. Nie jest tym zachwycony, ale sam twierdzi, ze tak musiał.
[/quote
musiał bo?romans się wydał w pracy,mąż pani zrobił awanturę,widok koleżanki go męczy?
maz powiedzial,ze skoro wybaczam to zaczynamy wszystko do nowa i nie mam prawa pisnac o tym co bylo..a wiadomo,ze z punktu osoby pokrzydzonej wyglada to inaczej...mecza nas dziesiatki pytan-bez odpwiedzi,mnostow domyslow,powodow dla ktorych tak a nie inaczej szukamy wszedzie...a kiedy ta najwazniejsza dla nas osoba sie zamyka i jeszcze nas ignoruje,ubliza,obraza nas ..to boli i to mocno boli..
Gu pisze to na podastawie swoich odczuc, pod ktorych wplywem w sumie nadal.jestem pomimo podjecia powaznych,odpowiedzialnych zyciowych decyzji.
Nie czytalam zbyt duzo -w sumie wcale na ten temat ale "kopa" na pewno daly mi niektore komentarze na zdradzeni ( dzieki NOX
Nie wiem...moze niespelna pol roku po upewnieniu sie o zdradzie -wnoszenie o rozwod ktos uzna za pochopne...ale GU ..mysle,ze kazda zona czuje prawdziwie na ile moze ta szanse dac i czy w ogole warto. Osobiscie uwazam,ze dla siebie samej-jesli czujesz taka potrzebe! to warto,zeby pozniej nie zadreczac sie wyrzutami sumienia...ale miej na uwadze dla siebie...bo niestety na dzien dzisiejszy,biorac pod uwage moje doswiadzczenie-osoba ktora regularnie korzysta z prostytuek,zaniedbujac przy tym zycie rodzinne nie zasluguje na szanse,poniewaz to co robila i robi,czyni swiadomie...nikt np. mojego meza nie ciagnal po pijaku do burdelu,po prostu potrafil sobie zorganizowac przerwe obiadowa..
Trzymaj sie i sluchaj samej siebie...pa