

| ania33w | 07. Grudzień |
| jarek304 | 07. Grudzień |
| Mar80 | 07. Grudzień |
| vipi | 07. Grudzień |
| justyneczkax | 07. Grudzień |

Witam, jestem z mężem 4 lata po ślubie. Mamy dwuletniego synka. Mąż od dłuższego czasu nie rozmawia ze mną i nie zajmuje się dzieckiem. Twierdzi, że ma dużo pracy. Prowadzi własną firmę. Ja również pracuję. Od ponad roku, tak przypuszczam, utrzymuje kontakty z pewną dziewczyną. Odkryłam jego zdradę zupełnie przypadkiem. Weszłam do pokoju, w którym leżał jego telefon i akurat otrzymał nową wiadomość. To było od jego dziewczyny. Pisała, że go kocha i tęskni za wspólnie spędzonymi chwilami. Starałam zachować się spokojnie i próbowałam z mężem na ten temat porozmawiać. Zbył mnie, oskarżył o szpiegowanie i histerię, chociaż mówiłam do niego normalnie. Zachowywał się tak jakby nic się nie stało. Zaczął mnie atakować, że nie może mieć znajomych i że czuje się jak w niewoli! Powiedziałam mu jak bardzo mnie zranił, że to łamie mi serce, że taka "znajomość" nie jest normalna. Oczywiście nie zrobiło to na nim jakiegokolwiek wrażenia. Spłynęło to po nim i po prostu zakończył rozmowę. Kazałam mu się wyprowadzić i przemyśleć wszystko. Nie zrobił tego - ja nie wiem, czy on nie ma żadnego honoru. Jestem w totalnej rozsypce, bo okazało się dziś, że cały czas utrzymuje kontakty z tą panią. Znowu te same oskarżenia w moim kierunku. Że histeryzuje (cały czas staram się być opanowana), że nie jest moim niewolnikiem, że on chce żeby było dobrze, a ja wszystko psuję! Moje uczucia ma totalnie gdzieś. Nie wiem czy udaje, czy naprawdę tak myśli. Zaczęłam chodzić do psychologa, bo kompletnie sobie z tym nie radzę. Jestem kłębkiem nerwów. Czuję się odrzucona, niekochana i upokorzona. Mąż ma wszystko w domu, ale mu na tym nie zależy. Odrzuca mnie i dziecko, ale jednocześnie nie chce się wyprowadzić. Może tak jest mu wygodnie? Nie wiem, co robić, jest mi z tym wszystkim strasznie źle. Jestem sama ze wszystkim, mąż mi w niczym nie pomaga - ma jedynie pretensje o wszystko. Kocham go, jest moim mężem, ale taka sytuacja mnie wykańcza. On nie daje nic od siebie. Nie chce pójść na terapię, nie chce ze mną rozmawiać, nie chce spędzać czasu z nami. Jestem całkowicie niezależna finansowo od niego, mam pracę i cudowne dziecko, jestem w stanie poradzić sobie bez niego. Tylko ja chcę żebyśmy byli rodziną, kochającą się i wspierającą.
Co Ci dały rozmowy z nim i ujawnianie co wiesz? Ból, pretensje i wymówki. Psycholog ok, ale tylko dla Ciebie. Nawet gdy to tam zaciągniesz będą teksty jakie otrzymujesz w domu. O zainteresowanie, miłość i szacunek się nie błaga, tego się wymaga. Jeśli nie daje nic poza kłamstwami pora na zdecydowane działania?
Jego nie zmienisz, możesz tylko siebie.
Teraz ma wygodnie. Dom, w którym jego obraz zaradnego mężczyzny całkiem nieźle się maluje. I zaopatrzona kochanka, dostarcza emocje i uwielbienie. Dlaczego ma z tego sam zrezygnować?
Dla mnie to był koniec.
Nie to, że wre. Więc powiem krótko. Majunia ma rację. Czasem nawet ten jeden raz, to o jeden raz za dużo.
Chyba postawiłaś nie na tego konia 4 lata po ślubie i bęc. Nie wróży dobrze.
Amor, zmieniasz siÄ™ w potwora
Przestań się starać dla niego, gotować, opierać, prasować itd. Nie obsługuj go i traktuj jak powietrze.
Zamij się sobą, wychodź z domu, spotykaj ze znajomymi, zapisz na fitnes, a w tym czasie zostawiaj mu dziecko pod opieką. Krzywdy synkowi nie zrobi.
Próbujesz rozmawiać, a trafiasz na mur obojętności i lekceważenia.
Sama niczego nie naprawisz, a jemu, jak widać, przestało zależeć.
Pomysł, żebyś to Ty wyprowadziła się domu, uważam za poroniony. Nie Ty jesteś winna rozpadu małżeństwa i trudno, żebyś się z dzieckiem tułała po rodzinie, czy znajomych. Może on czeka na to, żebyś właśnie to Ty zrobiła.
Chyba, że faktycznie masz takie możliwości, to warto zrobić jakiś stanowczy krok.
Myślę, że swoją spolegliwą postawą stwarzasz mu w tej chwili warunki do kontynuowania romansu, a jednocześnie podłego traktowania siebie.
Nie trzymaj się go na siłę, bo w tej sytuacji wykończysz się.
Apologises dobrze napisal,ze wielu mezczyzn dobrze funkcjonuje przy kobietach wpatrzonych w siebie.
Tak,staja sie ich tak pewni,ze pozniej gdy kobieta powie Stop ,gotowi sa zakonczyc swoje zycie byleby nie rezygnowac z prawa do rodziny i rownoleglej (pochylej) drogi zdradzacza! Nie wiem jak u mnie rozwinie sie sytuacja ale maz nie moze uwierzyc,ze ja -wlasnie zawsze do bolu lojalna,szczera,usluzna, wyciszajaca kazda sytuacje nagle mowie: Ze mna nie tedy droga!
Monia! NIE daj sie zwiesc pustym slowom. Powoli -z calym szacunkiem do uczciwych-zaczynam w kazdym facecie widziec takiego samego drania!!!
Ja tez dlugo chcialam ratowac rodzine,zawsze wszystkich prosilam,zeby z moim mezem zalatwiali wszystko po dobroci,bo furiat etc. chronilam go,usprawiedliwialam. Ja dalam mojemu szanse tak naprawde juz rok temu ..ale rozeszlo sie po kosciach..ma sie rozkrecil. Teraz dostal kolejna szanse -chociaz bardziej dalam ja dla siebie,zeby kiedys nie zalowac,ze to byla chwilowa slabosc a to taki dobry czlowiek. Pokazal swoja prawdziwa twarz tak wyraznie,ze nawet ja zaslepiona,uzalezniona ja zobaczylam .
MYsle,ze powinnas sie na jakis czas odciac od niego,zdystansowac do sprawy i obserwowac swoje emocje...czy to Cie niszczy czy wzmacnia. Ja niestety nie mam tego komfortu,nie mam sie gdzie wyprowadzic i jestem jeszcze bez pracy ale wierze,ze dam rady! Bycie z kims takim pod jednym dachem wykancza!!!
Glowa do gory! Zobaczysz,ze wkrotce wszystko sie wyjasni. Na pewno nie daj sobie wmowic,ze jestes histeryczka! Moj maz rano ze mna nie rozmawia?bo nie moze isc zdenerwowany do pracy a wieczorem nie moge poruszac naszego problemu bo po pierwsze go upadlam a po drugie skoro rano rozmawialam z nim grzecznie to czego ja chce wieczorem..i tak tkwimy w zimnej wojnie.
Monia- OBIEKTYWIZMU Ci zycze...
Monika i tak jest opanowana,jak sobie przypomnę pierwszą kochankę swojego drania i jak ją znalazłam jak wpadłam do jej domu dziwne że mnie nie zamknęli i co to dało nic wojowałam długo a potem walizki za drzwi i won do kochanki w pierwszy dzień św bozego narodzenia do dziś mam wstręt do św, potem kochanka go wywaliła rok u mamusi a ja durna myslałam że się czegos nauczył dostał nauczkę tacy się nie zmieniają wiele się wydarzyło, a w tym roku na urodziny prezent kolejna kochanka ale już nie ma tych emocji to nie jest już to samo co za pierwszym razem oczywiście kochanka otrzymała wiązankę słowną że chciała mi sprawę zrobić chyba odwagi jej zabrakło, teraz nie tylko won za drzwi ale i z mojego życia można tylko raz dać szansę ale nie więcej bo każdy popełnia błędy może się zagubić to samo może być z Moniki mężem ale decyzja należy do Moniki a wyprowadzka wcale nie jest zła może pomóc przede wszystkim Monice
Co do wyprowadzki to przyznam, że o tym nie myślałam ani przez chwilę. Dlaczego? Dom jest całkowicie mój (oczywiście nigdy tego mężowi nie wypominałam) i z przyczyn technicznych (blisko do pracy, małe dziecko) wyprowadzka wcale mi się nie widzi.Wolałabym żeby to on jednak się wyniósł. Chociażby na tydzień, tak żebym nie musiała go oglądać. Kocham go, a jednocześnie nie mogę na niego patrzeć, obrzydza mnie - myślę, że to uczucie nie jest obce wielu zdradzonym. Nie zamierzam również robić scen jego kochance, bo to przecież on jest tu najbardziej winny. Wiadomo, że jakby nie chciał to by nie zdradził. Nie czuję się również całkowicie bez winy, bo pewnie mąż ma mi wiele do zarzucenia, ale aktualnie nie czuję się winna, bo on tak naprawdę wszystko ma i gdyby tylko chciał to może wreszcie by to odkrył. Nasze życie seksualne to pustynia. Nie jestem pruderyjna i też mam swoje potrzeby, chcę być w pełni kobietą dla swojego mężczyzny, ale nie jest mi to dane. Mąż traktuje seks jak zaspokojenie fizjologicznej potrzeby. Ode mnie oczekiwał, że o każdej porze nocy (tak, najczęściej byłam wyrywana z głębokiego snu jak on raczył wrócić do domu) będę zachowywać się jak aktorka pornola. Kiedy mówiłam mu żeby wrócił wcześniej to wyjdziemy gdzieś zrobię romantyczny nastrój, to olewał to całkowicie. Trudno żebym była 100% aktywna o 2 w nocy kiedy o 6 wstaję do pracy i do tego małe dziecko, którym on się nie zajmuje a tak bardzo się nim zasłania. Tzn. wyrzucił mi ostatnio, że jest ze mną tylko ze względu na dziecko i że go nie wspieram. Tak, nie wspieram go w absurdalnych pomysłach na biznes. Jedyne czego pragnęłam w życiu to świętego spokoju i zwyczajności. Tak sobie myślę, że teraz jaka bym nie była, to on i tak miałby mi coś za złe.
Komentarz doklejony:
Dodam również, że już od dłuższego czasu nie gotuję obiadków, ani nie robię mu prania. Ale on chyba nawet tego nie zauważył, bo go ciągle nie ma. Wychodzę również do ludzi, chodzę do kina, na spotkania z przyjaciółmi czy znajomymi, mam swoje zainteresowania. Mam też super mamę, która pomaga mi w prowadzeniu domu - nie chcę jej za bardzo wykorzystywać w opiece nad dzieckiem, dlatego moje aktywności nie są zbyt częste, ale jednak są. Tak, jak pisałam wcześniej jestem zupełnie niezależna od męża, praktycznie w każdej sferze życia. No ale co to za życie, jakbym chciała robić wszystko sama to bym nie wychodziła za mąż. Macie rację, że już czas skończyć z mówieniem mu o tym jak bardzo go kocham i jak bardzo mnie rani. Na pewno nie prędko ode mnie to usłyszy.
Gdyby chociaż okazał skruchę i prosił o wybaczenie, ale on nie ma żadnej empatii, ani na pewno nie ma wyrzutów sumienia. Na zewnątrz jestem spokojna i opanowana, a w środku buzuje wszystko. Mam ochotę go zbluzgać, wykrzyczeć wszystko, mam nawet ochotę go pobić, żeby poczuł jakiś ból. Kurcze, jestem jeszcze młoda, mam 31 lat, a czuję się jak jakiś uschnięty liść w środku.
Jest pozbawiony empatii (delikatnie to ujęłaś)? Jego zachowanie zakrawa na sadyzm. On ma Cię głęboko w tyle, Ciebie, dziecko, rodzinę, Twoje uczucia i nawet tego nie ukrywa.
Zdradza Cię oficjalnie, niemalże na Twoich oczach, na co czekasz?
Piszesz, że nie chce się wyprowadzić, więc Ty wyprowadź go osobiście.
Być może jeszcze logistycznie nie jest przygotowany, być może jego kochanka jest także w związku, nie wiadomo.
Jedno jest pewne, nadal mieszka z Wami, nie ze względu na dziecko, a tym bardziej Ciebie, tylko z wygody.
Jesteś w stosunkowo dobrej sytuacji, masz pracę i własny dom, oraz pomoc do dziecka w osobie mamy.
Podziwiam Cię za spokój, ale sama robisz sobie krzywdę, przecież ta koszmarna sytuacja, prędzej, czy później odbije się na Twoim zdrowiu.
Dlaczego to sobie robisz, przecież chyba nie masz już żadnych wątpliwości co do jego uczuć do Ciebie, a raczej ich braku?
Masz ochotę go zbluzgać? Zrób to (odstawiając wcześniej dziecko do mamy), czasami tak trzeba, rzucić talerzem o ścianę, wywalić wszystko to co Cię boli, nie bądź taka spolegliwa, a następnie wywalić mu manele i kazać się wynosić.
Stwierdził, że jest z Tobą dla dziecka (satysfakcjonuje Cię to?), nieprawda, dla wygody, bo jeszcze się nie zorganizował.
Twoje małżeństwo już nie istnieje, nie przedłużaj tej agonii, nie pomagaj mu w niczym i nie czekaj, bo nie masz już na co.
Cytat
Spakuj tą niewypraną bieliznę, jeszcze skropl wodą dla "świeżości" i wyślij kurierem do kochanki z liścikiem w środku: "że przekazujesz jej tą "małżeńską przyjemność" i teraz ona ma zaszczyt dbać o to i niech jest ostrożna bo to miejsce do przechowywania szlacheckich klejnotów"
reklamy w innym dziale
Apologises
Ja tez dlugo czekalam na jakis maly gest,jedno zdanie typu" zagalopowalem sie ale to ty jestes wazna,jak moglem tak zrobic albo ze bardzo zaluje to byl blad " nic z tych rzeczy,ktorymi pewnie by mnie do siebie przekonal...on nie zaluje bo bylo mu dobrze,wiec w sumie co ma mi sciemniac...bylo mu dobrze a on zawsze ma tego czego chce i co lubi#jak to zawsze glosil.
Dalej ta sama pogarda,obojetnosc i obrazony ton. Szczerze , z tego co piszesz przypuszczam,ze jestes silna kobieta. Ja nie potrafilabym zrobic tego co radza ci inni tutaj...ja do meza szczerze powiedzialam,ze na jakis czas zostawiam to swojemu biegowi a z czasem pewnie wydarzy sie cos co pokaze mi w ktora pojsc strone. Wszyscy chorem skrytykowali mnie za takie myslenie od meza na terapeutce skonczywszy. Ze samo sie nic nie zrobi.Tylko ze ja mam jakas super intuicje-przynajmiej chce w to wierzyc
Jest to z pewnością satysfakcja dla osoby zdradzonej, ale co więcej?
Przecież Monika wie, że mąż ją zdradza, on robi to bezczelnie, bez skrupułów.
Wątpię, że gdy dojdzie do rozwodu (a jest to tylko kwestią czasu), Monika wystąpi o alimenty na siebie. Może zażądać godziwych alimentów na dziecko i powinna to zrobić, jednak do tego niepotrzebne jest udowadnianie winy.
Detektyw generuje ogromne koszty...no chyba, że żonę stać na taki wydatek i chce ujrzeć zdradę na własne oczy.
Problem polega na tym, że Monika "zawiesiła się" i czeka na cud.
To też zrozumiałe, każdy ma swoje tempo i granice wytrzymałości.
Mam świadomość tego, że weszłam w rolę ofiary i za bardzo nie wiem jak się z tego wyplątać. Wewnętrznie również jeszcze nie jestem gotowa na życiowe rewolucje typu rozwód. Wynajęcie detektywa jest mi na razie zbędne bo nie czuję jakiejkolwiek potrzeby by poznać tą "lepszą" ode mnie lub by dowiedzieć się może gorszych rzeczy o osobie, którą wydawało mi się bardzo dobrze znałam. Mąż przed ślubem to był chodzący anioł. Moim zdaniem zaczął się zmieniać w momencie założenia swojej firmy - być może pierwsze problemy, stres stały się zalążkiem tego, co jest dziś. Chyba byłam na to gdzieś w głębi duszy gotowa, że skończy się to romansem i może dlatego gdy się już dowiedziałam byłam spokojna. Takie historie to przecież scenariusz na jakiś tani film.
Agrestka, masz rację. Największe rozczarowanie to, to że nie ma wyrzutów sumienia. I że ma mnie w dupie. A to już mnie bardzo boli.
Szczególnie, że ten rok jest bardzo trudny dla mnie. Zastanawiam się ile człowiek jest w stanie udźwignąć. Czasem mam wrażenie, że zaraz odwiozą mnie do wariatkowa, a za chwilę biorę się w garść i żyję dalej.
Mąż się do tej pory nie pojawił i pewnie dziś już go nie zobaczę. Może w końcu potraktował serio to, że ma się wyprowadzić? Będę pisać na bieżąco jak się sprawy potoczyły, a tymczasem dziękuję wszystkim za wsparcie.
Może się okazać w Święta/kiedy kochanka będzie chciała je spędzić z Twoim mężem/dowiesz się że to on z Tobą chce się rozwieść,
Bez dowodów on rozdaje karty,a im więcej mu powiesz tym gorzej będzie je zebrać
Spróbuj bez detektywa. Podłóż podsłuch w ,,biurze",fotki może mu zrobić znajomy.gps do auta pożycz/kup.
A potem to głęboko schowaj.
Mężowi nie zależy ale Tobie powinno zależeć na sobie samej i dziecku. Nie daj mu się wykończyć Ciebie psychicznie. Warto się na trochę odizolować jeśli masz możliwość wyprowadzenia się z dzieckiem. Jak ograniczysz kontakt to zaczniejsz jaśniej myśleć.
Ileż pogardy jest w stwierdzeniu męża, gdy mówi żonie "jestem z tobą tylko dla dziecka", po czym w ogóle się tym dzieckiem nie zajmuje, tylko każdą wolną chwilę oficjalnie spędza z kochanką.
Moniko, nie rób tego sobie, wystaw mu manele za drzwi, przecież i tak nie masz z niego żadnego pożytku, a tylko gorycz i stres.
Cytat
Cytat
pozwól że przypomnę
Cytat
...dokladnie: nie mama,siostra,kolezanka czy inni pomocnicy -typu my- beda ponosic konsekwencje twojego wyboru,tylko TY! Dlatego tutaj nie ma mowy o spontanie. Daj temu czas, ja tak zrobilam i uwierz-nie potrzebowalam go duzo a maz sam ulatwil.mi sprawe...pokazal gdzie stoje i czego moge w przyszlosci od niego oczekiwac.
Wiem,ze bedzie mi samej bardzo ciezko,od kazdej strony, tylko mysle,ze zycie kiedys tam mocno mnie zahartowalo i teraz wlasnie to zaprocentuje.
Monika zycze Ci dobrych wyborow ,takich szczerych i bez naciskow,pa!
Cytat
tego się trzymaj,jak będzie ciężko to wpadaj.
To że mąż mieszka z kochanką jest chyba najlepszym dowodem potrzebnym do rozwodu.