

| cytrynkaxd | 12. Lipiec |
| urszula40 | 12. Lipiec |
| anusia60 | 12. Lipiec |
| karina26 | 12. Lipiec |
| kobieta | 12. Lipiec |
#
poczciwy | 01:01:45 |
niekompatybilny | 01:59:42 |
Julianaempat... | 06:21:50 |
NieOddycham | 07:23:29 |
Magda417 | 08:42:56 |

Witajcie po dłuższej nieobecności. Nie udzielałem się przez jakiś czas z powodu choroby. Przez ten czas trochę się zmieniło. Najpierw wkleję opis z wcześniejszego mojego opisu, żeby była jakaś ciągłość oraz żebyście przypomnieli sobie sprawę i mogli lepiej wszystko zrozumieć i doradzić mi jak mam postępować:
Od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem napisania na forum o mojej sytuacji. Jesteśmy z żoną małżeństwem od 20 lat, a wcześniej byliśmy w kilkuletnim związku (obecnie obydwoje po 40). Taka szczenięca miłość. Byłem jej pierwszym poważnym chłopakiem. Oczywiście pierwsze 2 lata związku to było coś cudownego. Można powiedzieć, że byliśmy nierozłączni. Potem temperatura uczuć opadła. W każdym razie po 4 latach na samotnym wyjeździe mnie zdradziła. Ponieważ bardzo ją kochałem to jej wybaczyłem i jakoś to ciągnęliśmy. Potem dziecko, ślub i wspólne życie. Na początku było nam bardzo ciężko, a potem coraz lepiej. Ponieważ żona jest bardzo atrakcyjną kobietą zawsze interesowali się nią jacyś faceci. Pierwszy kryzys mieliśmy po 4 latach małżeństwa. Prawdopodobnie nie doszło do zdrady gdyż facet który próbował jej zawrócić w głowie mieszkał dość daleko, a ja bardzo szybko zareagowałem. Żona zaczęła się tłumaczyć zrzucać trochę winy na mnie, mówić że żyjemy w biedzie itd. W każdym razie ta fascynacja z jej strony szybko się zakończyła. Myślę, że zaczęliśmy żyć jak każde normalne małżeństwo. Upłynęło 6 lat, szczęście się do mnie uśmiechnęło i zacząłem bardzo dużo zarabiać. Żona już nie musiała dużo pracować, miała sporo wolnego czasu i pieniędzy i znowu pojawił się problem w postaci "przyjaciela domu". W każdym razie ta osoba spędzała z nami wiele czasu, a ja zauważyłem, że głównie z inicjatywy żony. Pojawiły się też kolejne sygnały np. zaczęła stosować antykoncepcję, chociaż wcześniej nie stosowała. Było mi wstyd posądzać żonę, że jest coś między nią, a bądź co bądź naszym przyjacielem i żeby ostatecznie się przekonać jak wygląda sytuacja wyjechaliśmy razem na wczasy. Tam już zostały rozwiane jakiekolwiek moje wątpliwości. Unikała jakichkolwiek sytuacji, kiedy mogła być ze mną sam na sam. Były to najgorsze wczasy w moim życiu. Po przyjeździe przycisnąłem małżonkę i przyznała się, że zakochała się, ale oczywiście nic między nimi nie było. Zmusiłem ją do określenia się co zamierza dalej. Po rozmowie z nim stwierdziła, że zostaje ze mną i będzie walczyła ze swoim uczuciem. Walka trwała rok, a w międzyczasie i tak robiła wszystko, żeby spędzać z nim choćby w większym gronie jak najwięcej czasu. Było mi strasznie ciężko. Na szczęście on znalazł sobie narzeczoną i wszystko się momentalnie skończyło (od tej pory był wrogiem nr 1). Wydawało się, że już się wszystko unormowało - ja jej postawiłem warunek, żeby tak robiła, żebym nie musiał już czegoś takiego przechodzić na co ona powiedziała, że już nie ma możliwości , żeby ona sobie też zafundowała taką huśtawkę uczuć. Przez następne 7 lat było super. Ona wydawała się super żoną. Zwracała na mnie uwagę, była zazdrosna itd. Powoli tylko zaczęła najpierw siadać sfera seksu. To znaczy uprawialiśmy seks często, ale z jej strony było coraz mniej czułości np w ogóle przestała się ze mną całować. Byłem w stanie to znieść, bo przecież było dobrze w innych sferach. W międzyczasie wybudowaliśmy jej wymarzony duży dom itd. Niestety pogorszyło się znacznie finansowo. Mieliśmy pewne nieudane inwestycje i ja zacząłem zarabiać wielokrotnie mniej niż wcześniej. Nagle 3 lata temu nagle przestałem ją pociągać seksualnie praktycznie z dnia na dzień (tak mi powiedziała). Zaczęła się depilować i stosować znowu antykoncepcję, chociaż wcześniej twierdziła, że to rujnuje zdrowie kobiet (tłumaczy to tym, że zbliża się do menopauzy i chce się lepiej czuć. Seks powiedzmy raz w miesiącu jak ją uproszę i bez żadnych czułości. Nie dotyka mnie w ogóle. Odsunęła się ode mnie zarówno fizycznie jak i psychicznie. Ponieważ większość czasu pracuje w domu jak ja przychodzę z pracy to ona siedzi przed komputerem do poźnych godzin nocnych. Oczywiście komputer i telefony zahasłowane. Nie wiem czy kogoś ma, czy mnie zdradza. Jeżeli tak to bardzo dobrze się kryje. Ja jednak zastanawiam się co dalej robić. Przeprowadziłem z nią wiele rozmów i wykorzystałem chyba wszelkie dostępne sposoby żeby coś poprawić. Mówi (to jej określenie) , że nie jest we mnie zakochana, nie pociągam jej. Jest też przepracowana i nie ma czasu myśleć o seksie.
Ja jednak nie mam już siły tak żyć. Cały czas obok. Chciałbym mieć kogoś do kogo mógłbym się przytulić, pocałować, kto spojrzałby na mnie jak na mężczyznę. Myślę o tym, żeby na początek się wyprowadzić, a potem życie pokaże. Dodam, że oczywiści nikogo nie mam.
Jeżeli przebrniecie przez mój trochę przydługi opis to spróbujcie udzielić mi jakieś rady.
A teraz dalszy ciąg opowieści:
W marcu tego roku wylądowałem na stole operacyjnym (guz mózgu). Operacja się udała mimo pewnych komplikacji. Praktycznie teraz jestem całkowicie sprawny i fizycznie i umysłowo. Po moim powrocie ze szpitala nie zmieniło się wiele. Kilka miesięcy temu zastanawiałem się nad odejściem, ale powiedziała żeby został i będzie próbowała coś w sobie zmienić. Faktycznie była jakby milsza i jakby trochę mniej nieobecna, ale sfera seksu dalej nie istniała. I teraz przechodzę do sedna. Udało mi się zdobyć w ostatnich dniach twarde dowody zdrady. Zona przyznała się. Twierdzi, że jest to już zakończone i biorę taką ewentualność pod uwagę, ponieważ kochankiem był gość o wiele od niej młodszy i w jakiś sposób związany z naszą rodziną. Na swoje usprawiedliwienie powiedziała, że chciała zobaczyć jak to jest z kimś młodszym, nic do niego nie czuje jest już starą kobietą i tym podobne rzeczy. Powiedziała również, że bardzo tego żałuje, czuje się obrzydliwie i tak dalej oraz żebym nie odchodził i żebyśmy spróbowali odbudować nasz związek. Dla mnie jednak nie jest to proste z kliku powodów zarówno emocjonalnych jak i praktycznych;
- po pierwsze seks ze mną był wyproszony przeze mnie kilka razy do roku roku w prezerwatywie i bez żadnych czułości, a tam szła na całość bez żadnych zabezpieczeń,
-po drugie okazało się, że nie jest to tak, że ona nie potrzebuje seksu, bo w czasie mojej nieobecności się masturbowała,
- co najgorsze spotykała się też z nim jak byłem w szpitalu przed i po mojej operacji (dla mnie niewybaczalna podłość),
- po czwarte mam teraz niepodważalne dowody zdrady, a fakt że gach jest z jakiś sposób z nami związany powiedziała, że zgodzi się na rozwód z orzeczeniem jej winy.
I teraz właśnie mam do was pytanie co robić? Mimo wszystko ją kocham, ale wiem że naprawić związku prawdopodobnie się nie da. Nawet jeżeli będzie się starała to znowu kiedyś może jej odbić (przecież nie był to pierwszy raz). Próbując ratować związek sąd przy rozwodzie w przyszłości nie weźmie pod uwagę dowodów zdrady które mam. Ja w każdym razie daję sobie do miesiąca czasu na przemyślenie wszystkiego jeszcze raz. Bardzo liczę na Wasze opinie i rady.
Pozdrawiam serdecznie
Cytat
Jak widać 2 miesiące później myślenie jej do seksu potrzebne nie było.
Nie jest w tobie zakochana,nie pociągasz jej fizycznie-to się nie zmieni.Albo jest chemia albo nie ma.Rozwiedź się chłopie skoro masz możliwość.
Niech siÄ™ stara.....po rozwodzie.
Miał byś kochającą Cię kobietę, to dopiero byłbyś nieszczęśliwy. A tak to czujesz, ze żyjesz
Kochanek żony to chłopak córki czy mąż bliskiej koleżanki? Tylko to tłumaczy jej chęć ratowania związku lub rozwód z orzeczeniem o winie bez świadków. Po prostu zrobi wszystko aby najbliżsi się nie dowiedzieli jaka z niej sz.... .
Co do postu Yorika to w pewnym sensie jest w nim dużo racji. Jest to straszny układ sado- maso, ale na pewno dla mnie nie podniecający. To co jest z moją żoną spala mnie straszliwie. Pragnę wewnętrznego spokoju i kochającej lojalnej osoby.
Mam natomiast do osób ,które przeżyły coś podobnego kilka pytań:
Przede wszystkim jak najlepiej i najszybciej się z tego wyrwać. Rozwód trwa jakiś czas. Wiem, że wyprowadzka z domu może zadziałać na moją niekorzyść, ale z drugiej strony może pozwolić uwolnić się emocjonalnie od mojej żony.
I drugie pytanie dla kogoś kto po zdradzie odszedł od zdradzającego. Jak długo trwa ten ból, pustka. Kiedy przechodzą te uczucia. Jak długo można jeszcze kochać taką osobę. Wiem, że nie ma reguły, ale interesują mnie ramy czasowe np. rok, dwa itd.
Kolejne pytanie jak sobie z tym radzić? Czy korzystać z pomocy z zewnątrz np. psycholog?
Z góry dziękuję za rady.
Komentarz doklejony:
miałbyć wyprowadzić.
jak widać jest nie lojalna, nie empatyczna. Egoistka w każdym calu. Nie miałem czasu doczytać czy macie dzieci. Chociaż w Twoim przypadku niewiele to zmienia. O miłość się nie prosi. A szansę się DAJE.
Szczerze kopnął bym ją w 4 litery. Nie wyprowadzasz się po prostu mieszkasz jak ze współlokatorem. Jaw wyglądają sprawy majątkowe?
Chyba nie bedziesz łosiem co to spakuje rzeczy w walizkę i wsiądzie w autobus (bo auto też trzeba zostawić żonie). Cały czas nie rozumiesz że jesteś na wojnie.
Na początek odpowiedź: dzieci, w jakim wieku - jeżeli są
majÄ…tek, mieszkanie, dom itp.
Co do majątku. Jest co dzielić: mamy np dom wybudowany na jej działce, ale z drugiej strony mam udokumentowany wkład w budowę itd. W każdym bądź razie finansowo obydwoje stracimy mniej więcej po równo choć może ona więcej.
A czy ktoś wie co się u nas dzieje. Nasi dobrzy znajomi i najbliższa rodzina wiedzą, że coś jest nie tak bo od jakiegoś czasu o tym mówiłem. Natomiast co do zdrady to nie wie o tym nikt. Jest mi po prostu wstyd.
Najważniejszym powodem zdrady żony jest moim zdaniem sposób w jaki mnie postrzega o tym napiszę kiedy indziej bo jest to dość długi wywód, ale przede wszystkim rozbudowane ego żony wręcz narcyzm w który ją wszyscy wbijają. Tak jak napisałem wcześniej wygląda jak na swój wiek rewelacyjnie i całkiem dobrze jej się wiedzie w życiu zawodowym. Świat mógłby do niej należeć gdyby nie ja - tak pewnie myśli, ale nie dopuszcza do siebie tego, że taka jest w dużej mierze dzięki temu, że zawsze przy niej byłem, wspierałem itd.
Apologises
Komentarz doklejony:
Przepraszam, skopiowałam i wkleiłam czyjś komentarz w innym wątku niechcący. /Proszę administrację o usunięcie.
Wątpiący - aż przykro mi czytać co przeszedłeś. Ile jeszcze zniesiesz?
Będziesz siedział i podziwiał żonę aż dostaniesz kolejnego guza mózgu?
To co robi Twoja żona jest odrażające, jest jak pluskwa, która żeruje na Twoim zdrowiu i życiu. Wyjmij z kieszeni [i][i]godność[/i][/i] bo by Ci się bardzo przydała. Szanuj siebie a będziesz szanowany. Jestem zniesmaczona tym co przeczytałam o Twojej żonie.
Normalny mąż by ją wyrzucił na kopach aż by się o własne manatki potykała. Wtedy by sie zastanowiła może nad sobą. Ale po co sie zastanawiać kiedy ma barana, którego można zdradzać na prawo i na lewo a on ją jeszcze po głowie pogłaszcze.
nie jestem zwolennikiem rozwodów z powodu katolstwa...ale... jest coś o czym mowa jest...chodzi o wszeteczeństwo... ona najwyrazniej nie zamierza pana szanować bo pan jej na to pozwala... proszę pana, pozew rozwodowy, podział majątku i najlepiej jak pan wystawia walizki za drzwi... żadnych rozmów...zresztą czy to ma sens w tej sytuacji ? ona ma pana za nic...
stawiajÄ…c sprawÄ™ rozstania pokazuje jej pan miejsce w szeregu... nie... won...
to żaden wstyd przyznać się rodzinie, że ona pana zdradza...wstyd to przyznać się, ze pan jej na to pozwala... Atrakcja ma rację powinna zarobic takiego kopa, że az jej ososbiste g... żęby powybija albo by nie wyrobiła na zakręcie...proste jak konstrukcja cepa...
Co możesz zrobić teraz, kiedy nie jest jeszcze za późno żeby wyjść z tego etapu życia nie będąc makabrycznie poturbowanym psychicznie, emocjonalnie, materialnie i fizycznie?
Proponuję żebyś zrobił wizualizację przyszłość. Możliwie szczegółową wizualizację swojego dalszego życia zawodowego, rodzinnego, małżeńskiego, finansowego, jako mężczyzna, mąż, ojciec wraz z sytuacją finalną w każdym aspekcie. Ale jest jeden haczyk. W każdym przypadku musisz mieć pełną i jasną świadomość r11; a nie pomroczność jasną r11; że NIE zmienisz swojej żony. Że jej stosunek do Ciebie, jej zachowanie, jej obojętność nie zmienią się. Że nadal będziesz zdradzany choćbyś stawał na rzęsach i podejmował heroiczne rozmowy i działania. Na koniec zrób bilans strat i zysków w każdej z dziedzin swojego życia. Albo zmienisz Siebie, swoje postrzeganie, działanie i po pewnym czasie będziesz zdolny bez emocji i żalu odciąć pępowinę od toksycznej kobiety i toksycznego związku i ułożyć sobie życie z inną kobietą. Albo za kilkanaście lat kiedy nie będziesz już tak młody, kiedy prawie już NIC nie będzie zależało od Ciebie - będziesz mógł bez końca i nieustannie użalać się nad sobą. Decyzja należy tylko i wyłącznie do Ciebie. Pozdrawiam.
Dlaczego nie mówisz głośno i otwarcie, że żona ma młodszego kochanka? Zachowujesz się jak większość zakompleksionych żon. Ja romansik mojego męża z 23 latką ujawniłam. Był to jeden z etapów mojej terapii.
Natomiast co do ujawnienia romansu. Cały czas się waham dla dobra syna. Nie jest dzieckiem ma 20 lat, ale ma podobne podejście do życia jak ja. Być uczciwym, nie zdradzać itd. Jakby się dowiedział co zrobiła jego matka to zawaliłby mu się cały system wartości, a ja nie chcę go krzywdzić. Oczywiście jak będę się wyprowadzał to pewnie mu powiem dlaczego, ale na pewno bez szczegółów z kim to robiła i kiedy. Mogę zrozumieć wiele, ale tego, że mnie zdradzała jak już było wiadomo co mam i czekałem na operację tego nie mogę zrozumieć. Zastanawiam się czy można jeszcze zrobić bliskiej osobie większą podłość. Tak wiem, że mnie nie kocha, ale byłem obok niej przez 2/3 jej życia.
Cytat
Powinieneś mieć to w głębokiej D...
Jeżeli po tym co ona zrobiła Ty jeszcze o niej myślisz w jakichkolwiek kategoriach, to czas sobie pomóc i udać się na terapię.
Cytat
Dla dobra syna to zacznij mu dawać dobre wzorce. Bo upadlanie się przed żoną jest wzorcem złym. Powiedz synowi prawdę i pokaż mu, że normalny facet nigdy nie powinien akceptować takich upokorzeń ze strony kobiety. Wtedy dasz mu dobry wzorzec.
Nie wiem jakim środkiem komunikacji wraca. jeżeli samolotem lub autobusem to w żadnym wypadku nie powinieneś po nią wyjeżdżać. Jeżeli zadzwoni to prosta odpowiedź "Poproś swojego fagasa". Musi wreszcie zrozumieć, że żarty się skończyły.
Przed jej powrotem zrób kopie i ukryj dowody jej zdrady, najlepiej poza domem. Syn powinien wiedzieć co jest powodem rozstania. I nie wyprowadzaj się z domu, ona zdradziła ona powinna się wyprowadzić.
Cytat
Cytat
powinieneś załatwić sobie na dzisiaj imprezkę i totalnie olać jej przyjazd.
Przeprowadziłeś z zoną /jak piszesz/wiele rozmów,było wiele podbramkowych sytuacji.Uważam że Twój syn musiałby być wyjątkowo krótkowzroczny by nie widzieć co się w jego rodzinnym domu dzieje.
To że swoim zachowaniem nie pokazuje ze coś kuma nie oznacza że tak nie jest.
Były tu historie dzieci 12,16 letnich które wiedziały o zdradzie rodziców,czytały sms od kochanków itd.Twój syn ma 20 lat mało prawdopodobne żeby był tak samo głuchy jak i ślepy.
Niestety tutaj wszyscy widzą, bo nie są zaangażowani, że od dawna twoja żona ma ciebie za nic. Ty przynajmniej masz czarno na białym, że żona cię zdradziła i że tobą gardzi jako mężczyzną i co najstraszniejsze, jako kochankiem. Zdajesz sobie sprawę, że nie trafi ci się równie atrakcyjna fizycznie babka, stąd twoje cierpienia. Tak jak planujesz, odseparuj się od niej całkowicie, będzie ci łatwiej przebrnąć przez ból rozstania i odbudować siebie. Dobrze wiesz, że nigdy cię już nie pokocha. Ten rozdział już dawno zamknięty.
Poza tym obserwuję ludzi i coraz częściej stwierdzam, że znacznie szczęśliwsze związki tworzą ci, nieco mniej - w stereoptypowy sposób - atrakcyjni fizycznie. Sam wiesz, jak trudno być z ideałem ;-)
Najtrudniej pokonać ten pierwszy lęk, który pojawia się po zdradzie: lęk przed samotnością. Z czasem jest lepiej, okazuje się, że nadal można oddychać, śmiać się, żyć. A atrakcyjność? Przecież wszyscy dojrzewamy, tylko to, co w środku zostaje takie samo.
W pewnym wieku dobrze jest zrobić rachunek zysków i strat by zawalczyć o jakość życia.
Wątpiący pogrożono Ci z góry paluszkiem byś docenił czas który masz, byś przestał go trwonić na nic nie wartą kobietę,na złudne nadzieje, i wyczekiwanie miłości. tam gdzie źródełko dawno wyschło bo susza trwa od lat.
Rekonwalestent powinien odciąć się od źródła bólu i zadbać o zdrowie psychiczne i fizyczne. Otaczać się pozytywnymi ludźmi. Choroby karmią się ludzką podłością i są podsycane jadem sączonym do mózgu.
Cytat
Też tak sądzę. Pół biedy kiedy oboje w związku są atrakcyjni (tak powiedzmy między 8 a 10 na skali). Gorzej gdy jedno z partnerów wyraźnie odbiega atrakcyjnością od drugiego - myślę, ze wtedy kwestią czasu jest jakaś zdradziecka akcja.
Nox napisała:
Cytat
Co racja to racja Noxy, ale niektóre kobiety mają ten sam problem ze swoimi męskimi porcelanowymi cudami z wyższej półki. Tym większy, że mężczyźni najczęściej zdradzają "fizycznie", co jest o wiele łatwiejsze niż emocjonalne zaangażowanie w inną kobietę.
Komentarz doklejony:
A tak w ogóle na smutne myśli o zdradzie dobre jest stare dobre "new romantic" :-)
https://www.youtube.com/watch?v=7cdrB...cdrBBnAuBA
albo świetny teledysk Kate Bush
https://www.youtube.com/watch?v=7cdrB...cdrBBnAuBA
Komentarz doklejony:
Ups! To jest właściwy link do Kate...
https://www.youtube.com/watch?v=wp43O...p43OdtAAkM
To komu łatwiej podjąć decyzję o rozstaniu?Mężczyźnie który pracuje zawodowo czy niepracującej kobiecie ok 40 tki /lub więcej/
Watpię żeby kobieta niezależna,mająca ,,przystojnego,slicznego,wymuskanego"/co kto lubi faceta który ją totalnie,,zlewa"fizycznie i psychicznie się go trzymała/dla zachwytu/
Kobieta chce dostać swoją porcję czułości,przyjemności...lub woli być sama jeżeli problemem nie są pieniądze.
No chyba że facet to psychol a ona jeszcze nie dotknęła dna by się odbić.
Ale piszÄ™ o w miarÄ™ normalnych relacjach.
Komentarz doklejony:
Cytat
ale odbiega bo zawsze odbiegał czy dlatego że panu urósł piwny brzuch lub pani coś innego?
Jeżeli związek został zawarty bez pospiechu mimo braku atrakcyjności jednego z partnerów to nie widzę takich przesłanek.
Nie każdy idzie na dyskotekę ,,wyrywać lachony",czasem związki zaczynają się od dialogu,porozumienia itd wygląd jest dodatkiem ale nie priorytetem.
Komentarz doklejony:
,,brzydal"jest łatwiejszym łupem, ,atrakcyjny" ma więcej możliwości.
A jej gach? No cóż. Poza tym, że znacznie młodszy to obiektywnie też znacznie mniej atrakcyjny fizycznie. Jest tylko inny. Taki wytatuowany troglodyta.
Ja mam cały czas straszny mętlik. Serce by chciało jeszcze z nią spróbować, ale rozum mi mówi, że z tego nic nie będzie. Na szczęście w nieszczęściu jak na nią patrzę i analizuję jej zachowanie to coraz bardziej nie widzę sensu w byciu z nią.
Pozdrawiam
On jest żoną,nie partnerką.Jak pojawiły si kłopoty to nie próbowała ich rozwiązać ale dała się ponieść łatwiźnie.Ma okazję ,korzysta.
Pierwsza zdrada ,wybaczona i po 4 latach ślub,4 lata po ślubie kolejny wyskok/z biedy/przerwałeś-uratowałeś.
6 lat później ,,uratowała" ją narzeczona kochanka.
7 lat jako tako i 3 lata temu bum.Gust ma taki sobie,bierze co wpadnie,jak na osobę ambitną tłumaczenia zdrady głupie tak samo jak zdrada.
O ilu wyskokach możesz nie wiedzieć?
Chcesz spróbować wrócić....do czego?do którego okresu?
Cały wasz związek to sito w którym żona robi coraz większe dziury.
Co masz z tego związku prócz syna i w lepszych okresach seksu?
Uważasz ze istnieje możliwość żeby ktoś nieatrakcyjny,niepociągający,opatrzony stał się na nowo atrakcyjny?Może dla innej partnerki .
Wytrzymałeś 20 lat bycia obok,pilnowania,ratowania jej przed nią samą i kochankami.Możesz tak żyć nadal.
Ale zastanów się na co możesz liczyć w przyszłości prócz.....kolejnych obietnic bez pokrycia.
Wątpiący, powiedz mi jedno. Gdy już odkryłeś fizyczną zdradę swojej żony i miałeś niepodważalne dowody, to ...jak na nią patrzyłeś? Wciąż wzbudzała twoje pożądanie i "miłość" czy obrzydzenie?