| TripleF | 12. Marzec |
| radeon | 12. Marzec |
| 1qazcu | 12. Marzec |
| ewcia200 | 12. Marzec |
| Ifka | 12. Marzec |
Jess | 00:16:22 |
Aga104 | 01:53:00 |
Landexpzglosy | 02:30:33 |
JamesTon | 02:33:13 |
NieOddycham | 03:45:22 |

żona od trzech miesięcy mówiła mi że czuje pustkę do mnie bo nie okazywałem jej miłości.I z tego powodu sięgnęła parę razy po narkotyki .Zaczęła się spotykać z narkomanem który się leczy i razem jeżdżą na terapie grupową żona przez cztery miesiące wychodziła uprawiać sport po czterech miesiącach pojechałem za nią i zobaczyłem że spędza czas razem z nim na rowerach po przyjeździe do domu stwierdziła że wyprowadza się z domu do pustego mieszkania koleżanki a dwójką dzieci będziemy się wymieniać.powiedziała że musi ode mnie odpocząć na trzy miesiące bo jest na załamaniu psychicznym i nie chce się jej żyć przypomnę że bierze tabletki na schizofrenię.
Komentarz doklejony:
Jeśli chcesz uratować coś ze swojej rodziny i godności musisz być do bólu logiczny, umieć rozmawiać. Bez tego nie ma jak ci pomóc.
Od kiedy twoja żona jest pod opieką specjalisty? Czy sama zdecydowała się leczyć, czy to była wasza wspólna decyzja?
Po tylu latach z nią masz dość poharataną psychikę. Zadbaj o siebie, bo jesteś współuzależniony. Skorzystaj z psychologa. Wiem co mówię, jestem mężem kobiety z zaburzeniem z pogranicza. Pamiętaj, dzieci, majątek, adwokat i psycholog. Nie odpuszczaj niczego i pozwól żonie wejść w jej bagno. Ona musi zacząć tonąć, by móc jej pomóc. Przyjdzie sama do Ciebie bez Twoich starań, wtedy pomyślisz co dalej i zrobisz wszystko już na swoich zasadach.
Jenko, to prawdopodobnie terapia grupowa, otwarta. Jest pełen zakres z psychiatrą włącznie. I jest romans, choć to pilnują terapeuci to plaga na grupowych. Wojtku, czy amant żony też chodzi na tę terapię?
Ale najważniejsze są dzieci .
Cytat
Cytat
Możesz to nagrywać? jak mogłaby opiekować się dzieciakami?
Masz kogoś do pomocy?
O chorobach narkomana z którym się zdaje nikt Ci nie powie,ale może lekarz prowadzący żonę z Tobą porozmawia/dla dobra dzieci/Musisz mieć jakiś papier w ręce by o nie walczyć.
Jesteś gotowy poprzestawiać swoje życie czy jesteś tu tylko po to by wróciła?
Komentarz doklejony:
a jeśli będziesz chciał ją zatrzymać na siłę to i tak nic z tego...ona za chwilę zrobi to samo...nie będzie nawet zastanawiać się jaką wyrządza Wam krzywdę...dopóki nie zrozumie ,że jest uzależniona i chora i nie podejmie stosownego leczenia, a i wtedy nie ma nawet gwarancji...
Mam raczej pewność, że żona nie jest schizofreniczką. Co dokładnie bierze?
Komentarz doklejony:
Jej ojciec jest sam bo jego żona umarła 4 lata temu na raka jak miała 47 lat.
jej ojciec pracuje w kopalni.Moi rodzice są po rozwodzie od 27 lat ale żyją od początku w dobrych relacjach pracowali razem w elektrowni bo są od 3 lat na emeryturze i teraz pomagają mi wychowywać dzieci bo pracuję na zmiany w elektrowni. Wszyscy rodzice nie są uzależnieni od alkoholu czy innych używek a zwłaszcza przemocy oprócz jej mamy która lubiła alkohol. Mówiła że jest uzależniona od metaamfetaminy i marihuany.
Mocne rzeczy bierze. Słuchaj apologises, dobrze pisze.
Po tym co opisujesz to Twa luba ma nawrót i to mocny. Ściemnia na kilometr. Niestety jest chora.
Jedynym sposobem by jej pomóc to puścić ją wolno, aż osiągnie dno. Jej dno.
Sam to przechodziłem i takich historii słyszałem wiele. Ten jej kolega z terapii może faktycznie chce jej pomóc a ona wpadła w ciąg i chce poćpać i pociupciać. Może być też opcja, że kolega widzi łatwy materiał do bzykania. Nie wiem.
To że nie bierze włóż między bajki.
Jest jedna poważna różnica między alkoholikami, a narkomanami. U alkoholików do 30% chorych ma jakieś zaburzenia, u narkomanów ponad 70. Widać to zwłaszcza na meetingach, nie potrafią na trzeźwo cieszyć się i doceniać prostych rzeczy, radości. Dodatkowo doliczyć trzeba działanie substancji psychoaktywnych. Prochy dużo poważniej zżerają układ nerwowy. Będziesz Wojtku miał ciężką przeprawę z żoną. Szukaj pomocy dla siebie, wiedzy, byś umiał reagować na jej manipulacje. Będzie szukać szansy na swoich zasadach w Twoim poczuciu winy, odpowiedzialności. A jest w tym dobra, jeśli parę lat potrafiła oszukiwać. Jest strona ,która może pomóc Tobie i dzieciom' www.uzależnienia.org.pl i www.narkomania.org.pl .
Komentarz doklejony:
Żona nie opuściła domu, by odetchnąć i zatęsknić. Nie kazał jej tego zrobić też żaden terapeuta. Odzywa się w takim myśleniu Twoje współuzależnienie. To jej stały numer. Pozwala sobie, by nikt jej nie pilnował, zagłusza resztę sumienia i przygotowuje miękkie lądowanie u Ciebie jak zaczną się kłopoty.
Jak się kończyły jej poprzednie powroty? Długi? Konflikty z prawem? Konsekwencje zdrowotne?
Cytat
Nieprawda, każdy narkoman i każdy alkoholik ma nieprawidłową osobowość lub chorobę psychiczną. Minimum przed wdepnięciem w nałóg, to tzw. osobowość niedojrzała, charakteryzująca się:
- Niską odpornością na frustrację.
- Niską inteligencją emocjonalną.
- Daleko posuniętym egoizmem i egocentryzmem.
- Tzw. neofilią, czyli ciągłym poszukiwaniem nowości.
(Niektórzy psycholodzy dodają tu jeszcze inne cechy, ale te cztery akurat przewijają się wszędzie).
Oczywiście po rozwinięciu nałogu osobowość się poważnie zmienia na minus, czasem nawet na psychopatię wtórną (tzw. psychodegenerację alkoholową czy narkotykową).
Zaburzenia typu syndrom dda będące "wynalazkiem" anonimowych alkoholików nie są klasyfikowane przez psychiatrię czy psychologię na równych zasadach jak borderline, narcyzm czy psychopatia. Oczywiście to złe podejście, bo czynią swoje spustoszenie.
Narkomania czyni większe szkody, co nie umniejsza skutków alkoholizmu. I jedno i drugie jest groźne. Wojtek ma po prostu dużo mniejsze szanse z żoną ćpunką niż alkoholiczką, jej zaburzenia również będą poważniejsze. Same objawy głodu są silniejsze.
Dobrze, że wypowiadasz się w temacie. Brakuje ludzi z Twoim doświadczeniem Wolandzie.
Przyznam, że nie lubię terminu "narkomania", bo opisuje on różne i nie przystające do siebie zjawiska. Alkohol to też de facto narkotyk, tylko z przyczyn kulturowych nieco inaczej traktowany. W każdym razie czym innym jest marihuanizm, czym innym amfetaminizm i czym innym np. kokainizm czy heroinizm. Ten pierwszy powoduje skutki dalece mniej szkodliwe od alkoholizmu, bo właściwie tylko pewne otępienie i brak motywacji. Nie mówiąc już o tym, że niektóe narkotyki nie wywołują uzależnienia fizycznego (marihuana, haszysz, LSD, amfetamina).
Natomiast obojętnie jaki narkotyk - z alkoholem włącznie - nasila objawy schizofrenii i "znosi" pozytywne działanie leków. Mało tego, ponowne doprowadzenie schizofrenika do normy trochę trwa.
Niezależnie od szkodliwości nałogu, wniosek praktyczny jest jeden: od osób uzależnionych od środków zmieniających świadomość (a także hazardzistów, bo mają podobne zachowania) należy po prostu spie... w podskokach
Dobrze Ci radzę zasuwaj do psychologa. Jesteś podatny na nią chorobliwie. Łykasz takie bajki jak ja swego czasu.
Komentarz doklejony:
I kochaj ją sobie ile chcesz, ale naucz się żyć bez jej manipulacji i wykorzystywania. To jest współuzależnienie, niszczy tak samo jak jej nałóg. Bez stawiania granic i konsekwencji padniesz.
Cytat
Dlaczego Ty się godzisz na takie patologiczne sytuacje? Dlaczego uważasz, że nie zasługujesz na coś więcej od życia? Nie szkoda Ci chować dzieci w atmosferze takiego wynaturzenia?
Komentarz doklejony:
Cytat
Jeśli atmosfera, którą stwarza partnerka-narkomanka, tak działa na Ciebie, to jak myślisz, Twoje dzieci są z tytanu?
Nie maja matki, to jedno, ale co usprawiedliwia Ciebie jako ojca? Ojciec jest od tego aby chronić, a gdzie jest ich ochrona? Ten kto powinien je chronić pogodził się z patologiczną sytuacją i poddaje się jej?
Uświadomienie sobie swojej krótkowzroczności wobec własnych dzieci jest bolesne i niewygodne. Dużo pisałeś jak Ty się czujesz, co nawyrabiała Twoja żona, jak Ciebie skrzywdziła. O tym jak się zachowują wasze dzieci, co przeżywają, co mówią, jakie trudności zaczynają stwarzać nie ma nic.
Szarpiecie się oboje tak mocno, że nie dostrzegacie zbyt wiele co się dookoła dzieje. Normalne w takich sytuacjach, ale sytuacja normalna nie jest. Dostrzegasz jej powagę? Dostrzegasz skutki dla dzieci? Nie żyjecie już przecież dla siebie samych.
Ona ma do dzieci prawo,jak przyjdzie naćpana i je zabierze -wolno jej/babcia jej nie zatrzyma/
Jedyna nadzieja w tym ze ma teraz inne zajęcia.
I to jest czas żeby spotkać się z prawnikiem,próbować porozmawiać z jej lekarzami,terapeuta.Powiedzieć im w jakim ona jest stanie,że bierze i jaka jest sytuacja.Przecież wiedzą jak dużym ona jest zagrożeniem dla dzieci.
Oni muszą odpowiedzieć w tym samym oficjalnym tonie według procedur.
Jesteś partnerem osoby chorej.
Osobiście idziesz do poradni /jako osoba współuzależniona-o czy pisał Apologises/i prosisz o poradę co robić w takiej sytuacji.
Pytasz co robić bo martwisz się o dzieci,obawiasz się powierzyć je choremu,niestabilnemu człowiekowi uzależnionemu od narkotyków i opinii narkomana.Która na dodatek przerwała terapię.Mówisz co wiesz od niej,,że jej się żyć nie chce,chce się zabić" itd NAGRYWAJ TO.
Rozmawiaj z fachowcem.Bo tutaj padło już kilka diagnoz.Nie wiem kto je stawia,narkoman?To tylko jej słowa.
Powinieneś chodzić z nią do lekarzy,powinieneś mieć wgląd w dokumentacje/jej deklaracja na papierze/Może zostać skierowania na terapię w zamkniętym oddziale.W moim mieście w zwykłym szpitalu jest taki oddział dla uzależnionych.
Psycholog,psychologowi nierówny.
Dla dzieciaków szukasz poradni psychologicznej /może przy por uzależnień ?/
Nie sugeruj się tym że ciut się jej poprawiło bo to chodząca bomba zegarowa zagrażająca dzieciom.
Komentarz doklejony:
sobie też.
Mam w związku z tym pytanie : czy możliwe jest, by to właśnie nieodpowiednio prowadzona terapia doprowadziła do tak dziwnych zachowań u osób leczących się? Przecież nieświadomy pacjent jest w rękach terapeuty, jak dziecko - przyjmuje wszystko bez wahania. Gdybym sama nie miała wcześniej kontaktu z naprawdę profesjonalnie pochodząca ciepłą, empatyczną, a jednocześnie niezwykle mądrą osobą, myślałabym, że zachowania pani z poradni są właściwe. A z pewnością nie były.
Wojtku, do papierów żony nie musisz mieć teraz dostępu. W przypadku sprawy rozwodowej, o opiekę nad dziećmi lub uregulowanie kontaktów żona będzie zmuszona sama dostarczyć odpowiednie wypisy i zaświadczenia. Tym się na zapas nie martw. Coś się zaczyna dziać znów nie tak z "przyjacielem" żony, podobne źródło może mieć wylot z terapii grupowej. Terapeuci raczej połapali się, że tych dwoje ma coś wspólnego poza terapią i ich wywalili. Sypie im się i stąd propozycja żony o terapii małżeńskiej. Myślę, że możesz ten fakt wykorzystać. Postaw warunki, aby tam iść. Zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci, jej część w utrzymaniu dzieci itd .
Niezależnie od reszty wydarzeń zacznij wreszcie swoją terapię dla współuzależnionych. Idź też z dziećmi do poradni psychologicznej dla dzieci, choćby przychodni pedagogiczno-oświatowej.
Żona szuka ,,dodatkowych psychologów"w kwietniu się troszkę leczyła,miesiąc temu troszkę,teraz szuka.To są tylko jej słowa.
zabraknie mi jej do wychowywania dzieci i zarabiania pieniędzy.