Anetastp | ![]() |
heniek | 01:57:41 |
Julianaempat... | 03:57:27 |
soighlah | 05:33:08 |
Edek_2 | 06:02:32 |

Nie sądziłam, że się tu znajdę, ale moje poczucie lojalności wobec męża jest absurdalnie duże. Łatwiej mi opowiedzieć gdzieś, komuś, w sieć niż jakiejkolwiek przyjaciółce, matce, komukolwiek, kto nas realnie zna.
Jesteśmy małżeństwem od dziesięciu lat, mamy dwójkę dzieci. Przed ślubem byliśmy w związku trzy lata.
Wtedy po po raz pierwszy i drugi przekonałam się, jak chętny mój mąż jest do wchodzenia w bliską relację z innymi kobietami. Zdarzyło się to dwa razy, przez jeden z tych niewłaściwych związków prawie stracił pracę. Udało mu się cudem, tamta kobieta spasowała i sama odeszła, otrzymał jedynie naganę.
Dlaczego z nim zostałam? To nie była fizyczna zdrada. Tak sądzę, pewności nie mam. Zaufałam, bo nie miałam wątpliwości, że mąż/wówczas chłopak, potem narzeczony, bardzo mnie kocha. Wiele razy zyskałam tego potwierdzenie.
Gdy drugi raz odkryłam takie zachowanie męża będąc w ciąży z córką, powaliła mnie wtedy przyczyna - podałam mu zły talerz, w odwecie napisał pełen czułości SMS do innej kobiety. Czy to był jeden? A może więcej? Nie wiem. Przekonał mnie, że jest niewinny i kocha mnie jak nikogo na świecie. Gdy to piszę teraz, wydaje mi się to absurdem, ale tak było.
Po raz trzeci otworzył przez pomyłkę maila, w którym koleżanka z pracy wyznawała mu miłość. Czy bezzasadnie, jak mnie przekonał? Czemu nadal byliśmy razem? Byłam w ciąży, pierwszą straciłam, tę ciężko znosiłam, potrzebowałam go, a on znów mnie przekonał, że kocha. Znów płakał z lęku, że mnie straci, błagał o wybaczenie. Tak, wybaczyłam.
Za tę relację stracił pracę - pracował wtedy w domu dziecka, ich zachowanie podpadło reszcie personelu na tyle, że doniesiono na nich. Wylecieli oboje. Nie miałam wątpliwości, że bezzasadnie, stałam przy nim jak monolit. Byłam nawet gotowa wyrzec się dla niego relacji z rodziną.
Skąd moja pewność? Tak, ciągle wiedziałam, że mnie kocha, mieliśmy małe dziecko, oboje byliśmy bez pracy (ja przeniosłam się dla niego z innej miejscowości, od tej pory z pracą było bardzo różnie). Trzeba było działać. Poszłam nawet i z góry na dół objechałam dyrektora, który go zwolnił. Musiał być zdumiony moją lojalnością. Ja też jestem teraz, gdy spisuję naszą historię.
Kolejny raz zdarzył się całkiem niedawno, gdy w jego pamiętniku (pisze coś takiego), trafiłam na notkę o tym, że musi się odkochać w kimś z pracy. Cóż, że opisywał wydarzenie sprzed dwóch lat? Jakie to miało znaczenie? Po raz kolejny przekonałam się, że on jest skłonny zawsze do tego, by zauroczyć się kim innym. Niezależnie od tego, na jakim etapie związku jesteśmy - czy jest kryzys, czy sielanka. Zawsze mi to zagraża.
Wczoraj w nocy obudziłam się nagle o czwartej nad ranem. Nie wiem czemu. Palec boży. Jego telefon brzęknął. Coś przyszło. Sięgnęłam i bez specjalnego zdumienia odkryłam SMS-y od koleżanki z pracy. Już kiedyś zdumiałam się jej późnym kontaktem z nim. Teraz pisał do niej "Skarbie", ton między nimi był bardzo ciepły. Tylko parę SMS-ów. Mąż kasuje je na bieżąco.
Chciało mi się śmiać. O tej koleżance mówi mi często bardzo źle, podobnie było z tą, przez którą stracił pracę poprzednio. Nigdy nie uznałabym ich za konkurentki.
Tym razem mąż zareagował na mnie bardzo agresywnie, nazwał mnie wariatką z urojeniami, tłumaczył, że od tej kobiety pożyczył pieniądze. Ja zaś czuję, że już dłużej tego nie zniosę.
Proszę, napiszcie mi, jak to widzicie. Potrzebuję spojrzenia z boku.
Dobija mnie samotność, którą teraz odczuwam. Przerażają perspektywy. Mamy dzieci, mieszkanie z kredytem, ja pracę na umowę zlecenie.
W poniedziałek mamy jechać na wakacje. Tak, pojadę z uwagi na dzieci, czekają z utęsknieniem na wyjazd.
W sierpniu mieliśmy obchodzić dziesiątą rocznicę ślubu. Rodzina czeka na fetę.
Czego potrzebujesz? Co chcesz zrobić ze swoją wiedzą i uczuciami?
Po co teraz te rozterki.Możesz nadal udawać że nie widzisz dobrze,nie czytać sms_-ów,nie dostrzegać konkurentek.
Wazne że wraca,że macie dzieci,kredyty itd.Przecież nic się teraz nie zmieniło prócz ciebie.Wszystko po staremu tak jak przed kredytem,przed drugą ciążą itd
Jedź na wczasy,zrób imprezę dla rodziny ciesz się tym co masz /od 10lat/
Istnieje szansa że mąż też nic nie będzie chciał zmieniać.Tu rodzina ,tam zabawa.
Jedź na wakacje ,najlepiej tylko z dziećmi.
Wynajmij detektywa,niech zbierze dowody,strzeli fotki,podłóż w domu podsłuch.
Zrób mężowi prezent w sierpniu z okazji rocznicy wręczając mu dowody przy rodzicach,teściach.Mozesz wyświetlić slajdy.
Daje mu dowodami w pysk i czeka na jego ruch
czy zamyka oczy i modli się by on nie wypowiedział jej służby w przyszłości.
apologises, chcę póki co trzeźwo rzecz ocenić. Mąż zaprzecza każdemu swemu romansowi, zresztą możliwe, że to nie są zdrady fizyczne. Ale czy nie są zdradami? Jesteście pierwszymi "osobami", które to słyszą. To już ogromny przełom w moim życiu. Może czas na dalsze?
Nox, anegdota, sądzę, że macie rację. Sama tak czułam, gdy spisywałam tę naszą historię. Tylko jak "spróbować przeczołgać go po ziemi z wszystkimi konsekwencjami"? Co to znaczy?
Nox
Komentarz doklejony:
Hmmm??? Nie można tu edytować wpisów? Jeszcze nie opanowałam tego technicznie.
Nox, nie mam dowodów. On wszystko kasuje, ja nie zrobiłam fotki tych SMS-ów.
Detektyw? Inaczej nie można? A jeżeli nie odkryje nic? Sądzę, że teraz raczej będzie się pilnował.
Chcę sama pozbierać się ze swymi uczuciami. Ta moja zdumiewająca Was uległość w wybaczaniu nie wzięła się znikąd.
Jestem dzieckiem z dość patologicznego domu, ojciec jest despotą, matka osobą skrajnie uległą. Mąż ujął mnie szacunkiem wobec mnie, opiekuńczością, dawaniem mi czasu dla siebie, wspieraniem... Ale tak naprawdę podszedł gdzie indziej.
Nie chcę narażać dzieci na sceny i awantury, dlatego tak ostrożna jestem. Miałam parszywe dzieciństwo, chcę czego innego dla moich dzieci. Ale nie za wszelką cenę. Nie.
Komentarz doklejony:
Tzn Twój mąż jest zaburzony na swój sposób
Być może ponękam Ciebie jeszcze nieco na pw. Ale to już nie dziś. Dziś zasiadam nad pracą.
Pracuję pisząc, czuję, że teraz muszę być szczególnie dobra w pracy. Być może mam do odzyskania wolność, a z nią samodzielne utrzymywanie się.
Cytat
Cytat
Czy wiesz, co to jest przyjemność? To coś takiego, co bardzo, ale to bardzo się lubi. I czasami jest się od tego uzależnionym, szczególnie, gdy konsekwencje realizacji tych przyjemności są warte ponoszonego ryzyka. Tak działają wszyscy uzależnieni, alkoholicy, narkomani, palacze, itd...
Można też uzależnić się od samczej przyjemności, przyjemności kochanka-zdobywcy. Cóż z tego, że nie wypada, że leci się z pracy, że wstyd, skoro on to lubi. Lubi sięgać po zakazany owoc i go zdobywać. Ale to trochę tak, jakby dziecku jedzenia lodów pistacjowych zakazać. Jak zechce - znajdzie sposób, by je zdobyć
To nawet nie jest jeszcze seksoholizm, ale ma w sobie jego znamiona. A przy tej ułomności męskiej, mąż będzie się szczerze bił w piersi, że kocha żonę, a tam to tylko flirt i niewinna zabawa. Bo to jest zabawa, ale zakazana, nieprzyzwoita - tylko... że jemu się jej ciągle chce. Tak jak narkomanowi narkotyku po odwyku.
Masz więc Niezaradna, trudne zadanie przed sobą. Po co Ci mąż, który zwyczajnie Cię nie szanuje? Który niczym Piotruś Pan, wiecznie ma ochotę na flirt i dobrą zabawę, a domu rodzina, dom, dzieci - przykładny ojciec i mąż, w wersji oficjalnej. Bo on się trochę tą codziennością zwyczajnie nudzi.
Zbierasz więc dowody, pozew i sprawa rozwodowa, w sądzie jak zawsze - niezła rzeźnia i podział majątku, potem problem z mieszkaniem w kredycie - każdy na Twoim miejscu byłby dość przestraszony podjęcia tego radykalnego kroku, mającego męża zdrowo i radykalnie ukarać i usunąć ze wspólnego życia. Wariant optymistyczny to taki, że za chwilę znajdziesz dla siebie kogoś fajnego, komu będziesz mogła zaufać, kto ma już na przykład mieszkanie. Pesymistyczny, że lekko nie będzie.
I po czymś takim, nic nie stoi na przeszkodzie, by dać gamoniowi ostatnią szansę już jako pan ex mąż - sama zdecyduj, czy warto się męczyć - bo gdy tylko kiedyś jednak "popłynie", to macie wszystkie papiery rozwodowe i majątkowe gotowe, a on niech zabiera tę przygotowaną już dla niego walizkę. Otwartą pozostanie kwestia, co z mieszkaniem w kredycie. Może udałoby się je szybko sprzedać i kredyt spłacić? Wtedy, pozostaje bezpieczniejsze wynajmowanie jakiegoś mieszkania, tylko że dzieciom się go już nie przekaże w spadku - ale płacić kasę za raty, czy za wynajem od kogoś, w takiej sytuacji lepiej nie mieć ciążącego nad życiem rodziny kredytu.
Cytat
Sorry za wtręt poza tematem, ale naprawde starałam się przygryść jezyk i się nie wtracać.
Ja np bardzo lubię sposób wypowiadania się Ramireza , bardzo mi w życiu pomógł, stąd na tyle razi mnie takie Twoje dyscyplinowanie go i ustawianie. Straszny burak z Ciebie ottohetmat, nie umiejący się zachować w towarzystwie i psujący swoimi bąkami atmosferę.
A ja? Cóż, ja też uzależniłam się od wygodnego życia. Bo z nim wygodnie się żyje. Dzieli się opieką nad dziećmi, pomaga w pracach domowych. Wszystko to, czego nie robił mój ojciec, zatem zdał się mi ideałem. Nie wymagał ode mnie siedzenia razem non stop, bo mamy zupełnie inne pasje.
Cóż, przerażona jestem trudnościami, co tu kryć. Zbieranie dowodów? Marzyłam sobie o spokojnym życiu z kochającym człowiekiem i dobrym ojcem dla dzieci. Przeliczyłam się i płacę za naiwność.
Nie, nie chcę już tak dalej żyć. Stałam się nieszczęśliwą osobą, nie byłam taka wchodząc w związek z nim.
Moją największą troską jest komfort dzieci i to, by mi ich nie zabrał, bo tam mi zagroził - że nigdy nie pozwoli zabrać mi dzieci.
Czytam sama siebie i zdaję sobie sprawę na jak banalną idiotkę wychodzę. Cóż, chyba tak wyszło. Niełatwo będzie zmierzyć się z rodziną, przed którą grałam cały czas scenariusz szczęśliwej, zrealizowanej kobiety.
Często zresztą czułam, że taka jestem.
Typowy zdradzacz, tomilith... wierz mi, ja wcale nie przysięgnę, że z którąkolwiek z tych kobiet spał. Jest bardzo asekurancki i ostrożny, zwłaszcza po problemach w pracy.
Czy to, że przypuśćmy, on z nimi nie sypiał utrudnia sprawę?
Cytat
Tak na marginesie... Może warto, byś jeszcze zerknęła na pewną tabelkę na stronie:
http://mojedwieglowy.blogspot.com/p/j..._8287.html
Zazdrość zdradzaczy, fantazyjnie budowane oskarżenia są niemalże normą. Nie Ty pierwsza się z nimi spotkałaś. Ramirez podał link do pewnego bloga. Czytałaś? Znajdziesz tam wytłumaczenie swojej spolegliwości wobec wybryków męża.
Coś Wam powiem - odezwanie się tu to kamień milowy w moim życiu. Wszystko zmieniło.
Ramirez, dzięki, zerknęłam. Sparaliżowało mnie samym początkiem, nie miałam więcej czasu na ogarnięcie, ale czas będzie.
apologises, niecodziennik antybohaterki, bo ja cholernie autoironiczna bywam że strachu przed zranieniem. Jak widzicie, słabo działa