| TripleF | 12. Marzec |
| radeon | 12. Marzec |
| 1qazcu | 12. Marzec |
| ewcia200 | 12. Marzec |
| Ifka | 12. Marzec |
Jess | 01:31:33 |
Aga104 | 03:08:11 |
Landexpzglosy | 03:45:44 |
JamesTon | 03:48:24 |
NieOddycham | 05:00:33 |

Witam wszystkich.
Może zacznę od początku.. Sprawa bardzo świeża, razem byliśmy 7 lat, małżeństwem od 2. Dziecko w tym momencie ma 3 lata. Pojawiło się coraz więcej kłótni, przypadkowo przyłapałam go na pisaniu z jakąś kobietą.. długo rozmawialiśmy na ten temat i obiecał, że nigdy się to nie powtórzy. Któregoś dnia a dokładnie ponad pół roku temu doszło do ostrej kłótni po której spakował się i wyszedł tłumacząc, że on nie będzie mieszkał pod jednym dachem z całą moją rodziną, a tak rzeczywiście było, daliśmy sobie czas na zrozumienie siebie.. niestety mijału miesiące, a on nie chciał tu wrócić, za każdym razem podając ten sam powód. Może mój błąd, że ja nie potrafiłam zrozumieć tego, że powinniśmy mieszkać sami.. Minęło pół roku moich starać i nic, aż przyszedł dzień w którym on sam chciał porozmawiać. Powiedział, że mnie zdradził, nie umiałam sobie z tym poradzić. Mamy małe dziecko które kocha go nad życie, nie wiedziałam co robić w jednym dniu go znienawidziłam, ale zarazem kochałam nad życie.. minęło kilka dni, spotkaliśmy się żeby coś ustalić, pogadać. Chciał wrócić, to było straszne bo nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji. Przepraszał długo, uległam. Zauważyłam dużą zmianę, planowaliśmy przeprowadzkę w nabliższym czasie, on zajmował się dzieckiem jak nigdy. Po tygodniu jak gdyby nigdy nic mówi mi że to jednak nie ma sensu. Wziął torbę i wyszedł. Byłam w całkowitej rozsypce i nadal jestem. Zaczęłam dowiadywać się o różnych rzeczach które potem składały mi się w całość. I znowu ta cholerna bezsilność, rozpacz i duże problemy psychiczne. Dziecko po spotkaniach z nim płacze, że chce do taty, a ja płacze razem z nim bo nie wiem co mam robić.. z jednej strony czuje w sercu wielki ból, jest mi ciężko a z drugiej nie wiem co robić bo kocham tego faceta nad życie. Pomocy :(
Problemy w małżeństwie to z reguły zdobycz i zasługa obojga partnerów. Mieszkanie na jednej kupie z teściami/rodzicami również prowadzi do konfliktów. Domyślam się też, że sam wasz związek nie był tylko i wyłącznie pasmem szczęścia i sukcesów. Jednak sama zdrada to tylko i wyłącznie decyzja i wina Twojego męża. Jego wyprowadzkę także możesz potraktować jak porzucenie rodziny.
Facet to tylko facet... Dziś jest, jutro jest tylko mglistym wspomnieniem.. Nie wierzysz? To idź do lekarza. Zajmij się dzieckiem i sobą. I nie dowiaduj się "różnych rzeczy", niczego się nie dowiaduj. Zwyczajnie, żyj dla siebie.
Dlaczego przez 4 lata ,od chwili kiedy stworzyliście rodzinę nie potrafiłaś odciąć pępowiny?Rodzina wtrącała się czy żyliście samodzielnie a oni byli pretekstem do awantur?
Te rzeczy których się dowiadujesz to nie jednorazowy wyskok tylko romans,a jego tygodniowy powrót to wyrzuty sumienia?
Do tej pory dziecko nie spotykało się z tatą ?dlaczego teraz płacze?
Lenka na waszym zachowaniu cierpi dziecko które potrzebuje jasnych komunikatów.Może mieć ojca nie mieszkającego z nią ,bez płaczów.
Wytłumacz jej że tato pracuje,zrób kolorowy kalendarz na którym będziecie przyklejać naklejki zbliżające ją do spotkań/nawet jak to będzie co drugi dzień/
Jeżeli mąż jest słowny i nie unika kontaktu z nią przyzwyczai się /tak jak do tej pory/że tato nie sypia obok.
To twoje wielkie uczucie to nie jest czasem strach,urażone/i zazdrosne/ego?
Cytat
Dziecko przyzwyczai się do takich relacji, byle były cykliczne.
Nie płacz przy dziecku, bo ono jest jeszcze bardziej przerażone. Straciło poczucie bezpieczeństwa, czyli tatę i mamę razem obok niego.
Jeśli nie pasowało mu mieszkanie z teściami to powinien jako mężczyzna zrobić coś żeby to zmienić.
Dla zdradzacza każda wymówka jest dobra a wina nigdy nie leży po jego stronie.
Cytat
Samo życie. Jest on, taki piękny i wspaniały, jest zakochana dziewczyna, jest miłość, jest wspaniale, jest wpadka, jest ciąża, jest ślub. Mieszkanie rodziców jest pewnie wystarczająco duże, więc on się wprowadza, dziecko się rodzi, masz dużą pomoc ze strony swoich rodziców, bo dzięki temu nie trzeba ani wynajmować mieszkania, ani płacić za żłobek, mieszkając razem - tworząc tzw. tradycyjną polską rodzinę wielopokoleniową - macie oboje z takiego układu same korzyści.
Ale są też i wady - wiadomo, rodzice, a może nawet wymagający rodzice, którzy nie bardzo lubią patrzeć, że koleś wykorzystuje czy źle traktuje ich córkę, że może jest nierobem, bezrobotnym od piwa przed telewizorem - więc... zazwyczaj teść czy teściowa w końcu nie wytrzymuje, rzuci kilka słów PRAWDY (bo rodzice zawsze wiedzą najlepiej, nie ma między nimi a zięciem takiej relacji jak zakochanie, nie muszą żebrać o jego uwagę i miłość).
Oczywiście PRAWDA zabija - nikt nie lubi słuchać, że jest domowym nierobem, leniem, czy choćby palaczem petów trującym wszystkich wkoło, łącznie z dzieckiem - a może tylko nie lubił sprzątać...
On, zięć i hrabia w jednej osobie, takiej zniewagi znosić nie musi, przecież co on winny, że dziecko zrobił, więc po kolejnej zapewne takiej awanturze, zabiera swoje "zabawki" i wynosi się z domu. To nic, że jego rolą było zapewnić swojej rodzinie mieszkanie, zasoby i opiekę nad żoną. Ma to zwyczajnie w dupie...:rozpacz
Helena wie, że rodzice mają rację, w sporej części podziela ich zdanie, nie mogą być złymi ludźmi, skoro zdecydowała się z nimi pozostać, a nie biec z tobołkiem i z zawiniętym w ręcznik dzieckiem, za tym pięknym Piotrusiem Panem.
A ten poczuł wolność i kawalerskie życie.
Jak to się mówi - zakochał się
Po tygodniu, kochanka widzi, że gostek nie leży u niej na wycieraczce i nie wyje - to zapewne sama zadzwoniła z info: "wybaczam ci misiu, wracaj, porozmawiajmy". No więc, nasz Piotruś Pan znowu wybrał, tu ma owies i teściów przeszkadzających pić piwo i oglądać mecze, tam ma siano i śniadanko do łóżka. Więc znów się spakował - aż do kolejnego wywalenia czy rejterady.
Obie kobiety kochają go do szaleństwa, bowiem Piotruś Pan nie pozwoli się żadnej kobiecie zdominować, on wyznaczył granice i ustalił domowe zasady do przestrzegania, on wykazał się męską siłą i dominacją, którą tak kochają kobiety. Więc jest dramat kochania, zakochania, porzucenia...
Tylko czy warto za takim płakać, kochać i tęsknić? :_jezyk