| [0] |
| darek717171 | 13. Grudzień |
| alijan | 13. Grudzień |
| Szyszak4 | 13. Grudzień |
| trylogia | 13. Grudzień |
| Ola1312 | 13. Grudzień |
Anetastp | 00:08:01 |
Edek_2 | 00:17:15 |
Joanna96 | 00:57:57 |
JamesTon | 01:08:32 |
Julianaempat... | 01:15:26 |

Witam pisze do Was bo sama już nie daję rady nie wiem co mam robić...dziś mija 1,5 roku po ślubie. Pół roku temu mieliśmy kryzys w związku i wtedy odkryłam, że mój mąż się z kimś spotyka, wrócił do mnie walczyłam ja o niego on o mnie też, chyba tak mi się to wydawało. Wtedy zapewniał, że z nią nie spał tylko się spotykał od czasu do czasu, że pomogła mu w ciężkich chwilach kiedy ja się od niego odsunęłam, że to były tylko rozmowy, że się z nią całował ale nie spał. Przyjęłam to z bólem bo wtedy myślałam wierzyłam w jego słowa i walczyłam o naszą rodzinę bo ona jest dla mnie najważniejsza. Pod koniec roku mieliśmy burzliwa rozmowę, znalazłam u niego w torbie prezent to był prezent od tej kobiety, powiedział, że mu go przyniosła do pracy...wtedy wyładowałam na nim swoje emocje kazałam się wynosić z mieszkania, a on że nie chce że ich nic nie łączy...że sobie nie radzi z tą sytuacją więc poszedł do psychologa. Na początku lutego było już ok tak jak dawniej, poczułam, że jest fajnie poczułam, że będzie dobrze między nami, ale miałam jakieś obawy podczas normalnej rozmowy wyjawił mi przyznał się, że mnie zdradził, że spał z nią, że nie miał jaj się przyznać do tego wcześniej, że bał się, że odejdę a nie chce mnie stracić, że mu głupio, że mu cholernie wstyd...wtedy pękłam po raz drugi...przeżyłam ogromny ból ale nie wiedziałam co mam robić, potrzebowałam czasu< kocham go, ślub kościelny, pogodziłam się z tym, że tak się stało...przez pewien czas spałam sama nie chciałam z nim spać, starał się mi pomagać zapisał mnie również do psychologa...wracał wcześniej z pracy, robił zakupy, gotował czasem, pomagał mi przy porządkach dziennych. Około trzech tygodni temu koleżanka mi powiedziała, że jego przyjaciel widział ich ponad miesiąc temu na mieście...pękłam po raz trzeci strzeliłam go w twarz i wyrzuciłam z domu...nie chciałam słuchać jego tłumaczeń jakich kol wiek...po trzech dniach czekał na mnie w domu jak wróciłam z pracy z bukietem kwiatów prosi o wybaczenie, że ma nadzieje, że kiedyś mu wybaczę cały ten syf który sam zrobił...że nie potrafi beze mnie żyć..że kocha, że jestem ważna dla niego i nie chce mnie stracić...przyjęłam go do domu z powrotem, tłumaczył, że to był tylko sex, że wiele razy próbował to zakończyć ale bał się, że to wszystko się wyda, że ona go szantażowała, bał się, że będzie go nachodziła w pracy, że zacznie do mnie pisać...powiedziałam, że mnie to nie obchodzi, że ma zablokować jej numer wyrzucić ją z naszego życia jeśli chce się o cokolwiek starać dalej, pomimo to nie radzę sobie śpimy w osobnych pokojach nie jestem gotowa by spać z nim dla mnie to znaczy zaufanie, kocham go cały czas, nie wyobrażam sobie życia bez niego. Ale brak mi sił, widzę jak się stara próbuje mnie pocieszać, rozbawiać, wysłuchał moich krzyków, oskarżeń, przyjął na klatę moje złe emocje, mówi żebym się nie smuciła...ale ja nie wiem pomimo tego że go kocham jak można to naprawić, zastanawiam się nad wyprowadzką, już go wyrzucałam drugi raz domu mówi, że nie odejdzie, że to nie jest rozwiązanie...może tak bo jak można coś naprawiać mieszkając oddzielnie, strasznie mi go brakuje...czuje się jak małe dziecko skrzywdzone i mam ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, zapisaliśmy się do poradni małżeńskiej do psychologa, ale pierwsza wizyta dopiero 11 maja. Nie wiem co dalej, on mówi, że problemem jest on sam, że potrzebuje czasu pogodzić się z tym co się stało, a ja się boję że tyle czasu minęło, że to może już nie ma sensu, może lepiej to zakończyć niż walczyć z rzeczą niemożliwą...? Proszę o pomoc co wy byście zrobili na moim miejscu jak przestać myśleć załagodzić ból...uwierzyć w nas jeszcze raz...
KŁamie i stara się.....wylądować ,,na czterech łapach.
Dziwnie rozumiesz..potrzebuję czasu".
Można naprawiać(jak jest co) PO mieszkaniu osobno,po daniu SOBIE czasu(tyle ile trzeba),nawet po rozwodzie.
Ty wiesz że jesteś po kościelnym a mąż nie wie????
Dla niego to nie jest powód do szczerości.miłości?
Ślub nie przeszkadza mu w zdradzie,w wielomiesięcznym okłamywaniu cię?
Może sprawdź jego bilingi od chwili ślubu może siè okazać że masz podstawy do jego unieważnienia
Mąż na przeprosiny zmajstruje ci dzieciaka byś miała się czym zająć albo zaproponuje kredyt którym cię uwiąże na 30 lat.
To dopiero 1.5 roku po ślubie,przysięgach,obietnicach a kilka z tych miesięcy (może więcej) to kłamstwa.
Sama swoją tylko siłą woli nic tu nie zdziałasz bo do tanga trzeba dwojga.
On Ci nosi zakupy, pomaga, a Ty już się nakręcasz jaki on dobry.
Po chwili się dowiadujesz, że był z nią na mieście.
No tak, on Ci w domu trochę pomoże, pogada (to nic trudnego), a tym czasem swoje robi.
Pewnie jesteś jeszcze młoda, czy młoda kobieta nie powinna spędzać życia lepiej niż na huśtawce emocjonalnej i karuzeli cierpienia?
Możesz ocknąć się za 20 lat i stwierdzić, że całe życie zmarnowałaś na kogoś kto miał Cię w d.
Możesz ocknąć się już teraz i przeżyć te życie inaczej. Wybór jest Twój, nie użalaj się nad sobą bo tylko Ty jedna masz wpływ na swój los.
Sama świadomość, że pozwalasz siebie tak traktować zniszczy Ci samopoczucie na przyszłość, bo będziesz tej głupoty żałować. Im szybciej, tym lepiej.